Dodaj do ulubionych

Kaktusy z Zielonej ulicy...

08.02.06, 12:29
i pozostałe książki tej trylogii Wiktora Zawady, czyli Wielka wojna z czarną
flagą i Leśna szkoła strzelca Kaktusa...

Tak przypadkowo wspomniane na innym forum przypomniały mi się. Czy znacie?
Czytałyście? Podsuniecie swoim dzieciom? Bo ja właśnie dziś wymyśliłam, że
dam do poczytania synowi, przynajmniej pierwszy, ten bardzo zabawny tomik,
który przedstawiał pierwsze dni 2 wojny św. widziane oczami wesołych chłopców
z Zamoscia...
--
Kryminały i sensacje
Obserwuj wątek
    • agnieszka_azj Re: Kaktusy z Zielonej ulicy... 09.02.06, 17:06
      Znałam tylko, podobnie jak z "blaszanym człowieczkiem", zapomnialam. Kiedys
      lubiłam, czego dowodem niech będzie to, że mój zastęp, którego byłam zastępową,
      nazywał się "Kaktusy".

      Dawno nie miałam jej w ręku, kiepsko pamietam, ale chyba nie dałabym jej moim
      dzieciom. Został mi w pamięci obraz wojny jako świetnej zabawy, a Niemców jako
      nieszkodliwych idiotów.
      --
      Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki,

      Książki dla dzieci i młodzieży
      • nchyb Re: Kaktusy z Zielonej ulicy... 13.02.06, 08:12
        > dzieciom. Został mi w pamięci obraz wojny jako świetnej zabawy, a Niemców
        > jako nieszkodliwych idiotów.
        Muszę przyznać, że ja jednak mam inne odczucia, bardziej zbliżone do Dorittak.
        Wojna nie była świetną zabawą, ale dzieci nie zamartwiały się cały czas,
        wyszukiwały zabawne monmenty, śmieszne sytuacje itp. Bo wbrew pozorom, dzieci w
        czasie wojny nie przestawały być dziećmi.
        Znam opowieści moich krewnych, którzy z czasów wojny zapamiętali nie tylko
        grozę, bomby i łapanki, ale i psikusy robione nauczycielom na kompletach,
        psikusy robione sobie wzajemnie, różne dowcipy, często graniczące z brawurą i
        grożące śmiercią. Owszem, wojna budziła uczucia nieznane współczesnym dzieciom
        (i oby nasze dzieci nie chciały i nie miały nigdy potrzeby rzucać się z butelką
        benzyny pod koła czołgów), ale przy tym wszystkim te dzieci nie przestawały być
        dziećmi i nie traciły potrzeby zabawy, właściwej dzieciom.

        A przy okazji - moim zdaniem to nie jest zła książka. Przecież o wojnie nie
        trzeba pisać wyłącznie w smutnym patetycznym tonie. Owszem, takie np. Dzieci
        Warszawy (o ile nie pomyliłam tytułu, o Bronku i żydowskim chłoppcu Szymku), są
        już w innym stylu, ale nie jest to jedyny słuszny styl do pisania o dzieciach z
        czasów wojny.
        Być może Agnieszko czytałaś wyłącznie tom 1, gdzie faktycznie położono nacisk
        na zabawne sytuacje. Ale też i super poważnie te dzieci początków wojny nie
        traktowały. Sądzę, że groza sytuacji przychodziła stopniowo. I ta groza
        stopniowo narasta w kolejnych dwóch tomach...
        Których lekturę również polecam...

        --
        Kryminały i sensacje
          • nchyb Re: Kaktusy z Zielonej ulicy... 13.02.06, 13:29
            no to czekamy na opinię. A ja się cieszyłam, że mam wszystkie 3 tomy,
            przeszukałam półki i ... nie ma. Nie wiem, czy komuś pożyczyłam, czy leży
            gdzieś upchnięta u mamy tak, że znaleźć nie mogę. Więc też wybieram się do
            biblioteki, by pożyczyć i dziecku podrzucić.

            Polecam szczególnie tom 3 - czyli Leśna szkoła strzelca Kaktusa. To o Jaśku
            Cielebąku, który trafił do partyzantki. Smutnawe, szczególnie gdy mały Centuś
            umierał w obozie przesiedleńczym - nie wiem dokładnie jak to nazwać - w każdym
            bądź razie w miejscu gdzie "przechowywano" dzieci Zamojszczyzny przed wysłaniem
            ich w celu zniemczenia do rodzin niemieckich...

            Część druga - Wielka wojna z czarną flagą - to opisy "bitew" pomiędzy
            Kaktusami, a chłopakami z Hitlerjugend. Niestety, mimo że wydaje się, jakby to
            bitewki jak u Chłopców z Placu Broni, to polskie Kaktusy nie miały równych
            szans z HJotowcami...

            Ciekawa jestem Twoich opinii, a sama również sobie przypomnę.

            I tak ostatni raz przy okazji - w pierwszej części jest o Rotundzie w Zamościu
            (w czasie 2 wś niemieckie więzienie w ponurej twierdzy). Byłam tam kilkukrotnie
            (mieści się tam Muzeum Martyrologii Zamojszczyzny), wejście do poszczególnych
            cel (przechodzi się przez nie po kolei, dookoła, po okręgu) robi niesamowite
            wrażenie. Może jednak to prawda, że mury wychwytują emocje...
            --
            Kryminały i sensacje
    • dorittak Re: Kaktusy z Zielonej ulicy... 10.02.06, 17:09
      Czytałam w podstawówce i tez wspominam z sentymentem. A taka zabawna ta
      rzeczywistość ksiażkowa wcale nie była, dzieci chodziły głodne, chorowały,
      ukrywały się ...Jednak to jest ksiązka dla młodego czytelnika (wartka akcja,
      wiele przygód i humoru) i jako taka bardzo dobrze nadaje się do przyblizenia
      dziecku tamtych czasów, a dodatkowo budzi w dziecku uczucia patriotyczne.
    • ameyer A tu o wojnie w Polsce 23.03.06, 09:08
      niewesolo ale prosze tez dla dzieci. Dlaczego u nas nie mozna? Nie czytalam od
      deski do deski, tylko przekartkowalam i ...wrazenie zrobily na mnie smutne
      splowialo-spalone ilustracje.
      Jak ktos ma odwage polecam, chociazby do przetlumaczenia.
      Agnieszka
        • andaba Re: A tu o wojnie w Polsce 29.04.06, 20:59
          Po przeczytaniu mnóstwa ksiązek o wojnie, obozach zagłady, łagrach i tym
          podobnych, z perspektywy czasu twierdzę, że żadna ksiązka nie zrobiła na mnie
          takiego wrażenia, jak któraś z części "Kaktusów", ta w której mowa o obozie
          Dzieci Zamojszczyzny. Choroba i śmierć Dzidka (chyba tak ten chłopiec miał na
          imię) utkwiła mi w pamięci na zawsze. Czytałam to w wieku 13 lat, maiałam wtedy
          za sobą lekturę "Medalionów", a mimo to... Może dlatego, że była to książka dla
          dzieci? Powinnam ją przeczytać ponownie i spojrzeć z perspektywy dorosłego, ale
          nie mogę się na to zdobyć.
          --
          Smerfy na wakacjach oraz... najmłodszy w rodzinie.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24145783&a=33263190
          • nchyb Re: A tu o wojnie w Polsce 30.04.06, 09:26
            > takiego wrażenia, jak któraś z części "Kaktusów", ta w której mowa o obozie
            > Dzieci Zamojszczyzny. Choroba i śmierć Dzidka (chyba tak ten chłopiec miał na
            > imię) utkwiła mi w pamięci na zawsze
            na 90 procent to była Leśna szkoła strzelca Kaktusa. Właśnie po śmierci Dzidka
            (Centusia) Jasiek ruszył do partyzantów...
            Przyznaję, i na mnie uczyniło to wielkie wrażenie (a też w podobnym wieku
            czytałam i byłam już po m.in. 5 latach kacetu...)
            --
            Archeologia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka