Dodaj do ulubionych

Niedostępność!!!

19.01.07, 10:36
Edytor zaawansowany
  • elaw2 19.01.07, 10:46
    Za szybko enter poszedł.
    Niedostępność czyli dlaczego książki rekomendowane na forum nijak mają się do
    ofert księgarni, nawet tych dużych, wspaniale zaopatrzonych. Empiku, Merlina.
    Czytam tu o jakiejś pozycji, pędzę sprawdzić do księgarni a tam zdziwione miny
    albo książki poupychane po kątach, tak aby potencjalny kupujący nie znalazł.
    Nie mam nic przeciwko wydawnictwom z kolorowymi obrazkami na pół strony, nie
    zgrzytam zębami gdy widzę je wyeksponowane. Moje dziecko je lubi i już. Ale i
    ja i ona lubimy też inne wydawnictwa. Z innymi ilustracjami i tekstem, który
    zajmuje więcej niż jedną dziesiątą strony. Są różne rankingi czytelnicze,
    nagrody wydawców i książki, które je wygrywają nie rzucają się w oczy na
    księgarskich regałach. Dlaczego???? A może się czepiam...
  • joa8 19.01.07, 11:29
    i że nie było, że tylko o sobie, to Badet też jest wspaniale zaopatrzony :-)
    --
    Mama w Centrum zaprasza!!!
  • joanna05 19.01.07, 12:26
    A dziękuję serdecznie, miła konkurencjo :)
    Joanna z B.
  • joa8 19.01.07, 12:53
    :-)
    "dla wszytskich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba" :-)))))
    --
    Mama w Centrum zaprasza!!!
  • abepe 20.01.07, 22:09
    joa8 napisała:

    > :-)
    > "dla wszytskich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba" :-)))))

    Ale dlaczego tylko pod warszawskim niebiem?
    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03) i...(kwiecień 007:)
  • i2h2 26.01.07, 15:05
    abepe napisała:
    > Ale dlaczego tylko pod warszawskim niebiem?

    Bo tu najwięcej oszołomów ;-)))
    A i tak na razie na moim krańcu pusto :-( Najbliżej Książeczka, ale akurat
    kierunek taki... korkowy ;-(
    --
    Chacun a sa marotte.

    Książki dziecięce, młodzieżowe
  • natalajj 20.01.07, 16:47
    tak szkoda tylko, że rodzice, którzy nie czytają forum, mają niewielkie szanse
    na dotarcie do takich książek, wybierają z tego, co jest dostepne...Niektórzy
    nie wiedzą czego szukać albo że można znaleźć coś innego. Rodzice mojej
    chrześnicy z niecierpliwością czekają na książki ode mnie, zawsze pytają "skąd
    ty takie fajne książki bierzesz?"
  • alfama_1 20.01.07, 23:44
    Pewnie dlatego, że rzadko kogo stać na dopłacanie do księgarni stacjonarnej z
    ambitnymi tytułami. Zazwyczaj stanowią one dodatek do książek, które pozwalają
    utrzymać sklep (i własne dzieci, które też chcą czytać ;))
    Rola księgarza w kształtowaniu gustów czytelniczych jest nikła, klienci
    zazwyczaj szukają książek kolorowych, trudno im zmieniać upodobania na siłę a
    księgarnia utrzymuje się z lektur i podręczników. Czytelniczki forum kupują w
    księgarniach internetowych, na allegro, polecają sobie wyprzedaże (czemu się
    nie dziwię, sama korzystam :). To trochę kulisów, za które i tak łatwo samemu
    zajrzeć :)
    Nawet Meg Ryan poszła pracować do Toma Hanksa i to dzięki temu, że się w nim
    zakochała ;)
    Pozdrawiam,
    była właścicielka dziecięcej księgarni stacjonarnej
  • abepe 21.01.07, 00:13
    alfama_1 napisała:

    > Pewnie dlatego, że rzadko kogo stać na dopłacanie do księgarni stacjonarnej z
    > ambitnymi tytułami.

    Tak, wiem, pytanie było raczej retoryczne.

    Ale cieszę się, że dziewczynom z Warszawy jakoś idzie. Trzymam kciuki!!!!


    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03) i...(kwiecień 007:)
  • alfama_1 21.01.07, 12:56
    > Tak, wiem, pytanie było raczej retoryczne.

    Odpowiadałam na pierwszy post ale wyszło pod Warszawą :) To się dopiszę - o ile
    wiem dziewczyny z Warszawy bazują na księgarniach internetowych, to trochę inna
    bajka. Też życzę im wszystkiego dobrego :)
    P.S. Czemu tak mało na tym forum pisze się o Książeczce na warszawskim
    Tarchominie? Tam jest prawie wszystko, o czym można zamarzyć.
  • spacey1 21.01.07, 00:14
    Idea szczytna, ale można się zniechęcić, jak sie wprowadza do księgarni (a w
    moim przypadku do ksiegarń) wartościową książkę dla dzieci, a klienci je
    olewają. Jestem osobiście maniaczką dobrych książek dla dzieci i mogę tu oto
    podać wam przykłady moich prób z ostatnich miesięcy oraz ich przybliżone rezultaty
    Smonia
    O malarzu rudym jak cegła
    O wędrowaniu przy zasypianiu
    A przybliżone rezultaty - od 1 do 4 sprzedanych egzemparzy w 25 księgranich w
    ciągu 2 miesięcy. Liczba dotyczy całejk sieci, nie każdej księgarni.
    Gdybym miała małą księgarnię specjalizującą się w książkach dla dzieci, na pewno
    bym takie ksiązki miała. I w mojej pracy też staram się przynajmniej wybrane
    takie pozycje promować (czytaj: wprowadzać do sprzedaży). Jednak nie dziwcie
    się, że ekspozuje się raczej te tytuły, z którymi wiąże się nadzieje na dużą
    sprzedaż. Idały są ważne, ale regua jest taka: eksponuje i promuje się to, co i
    tak ma duża sprzedaż. Bo w ten sposób będzie miało jeszcze większą. Nikt nie
    pracuje w tej branży charytatywnie. małej księgarni utrzymującej waściciela i
    może 1-2 osoby personeu jest paradoksalnie łatwiej promować dobre rzeczy. Duża
    sieć, która daje pracę wielu osobom MUSI myseć o rentowności. Piszesz tu o zysku
    i wyczuwa się w tym nutę niechęci, ale trzeba pamiętać, że zanim pojawi sie
    zysk trzeba pokryć wiele, wiele kosztów. O tym raczej się zapomina. Jak
    chociażby pensje da dużej liczby ludzi. No i właścicielowi trzeba raczej dać ten
    zysk. Inaczej swój kapitał włoży gdzie indziej. Taka prawda, jak kto włoży
    oieniądze w jakieś przedsięwzięcie to po to, aby zarobić.
    I ostatnia refeksja - ludzi szukających takich książek, o których tu mowa jest
    garstka. Jest za to bardzo wielu, rzesza wręcz takich, którzy szukają czegoś
    zupełnie innego. Tego, co tu nazywa się często kiczem, badziewiem (a ja się
    często z tymi ocenami zgadzam). I w sumie czy nam oceniać, którzy z nich są
    ważniejszymi kientami? Raczej pozbyłam sie złudzień co do skuteczności
    jakiejkolwiek "misji" polegającej na edukowaniu mamuś, babć i cioć, aby kupowali
    dzieciom to, co ja akurat uważam za dobre. Chyba jestem na etapie - niech
    kupują, co chcą. Ja juz wiem, co to jest i mogę im to dać. I raczej się cieszę,
    że skoro naprawdę dużo kupują, to znaczy że potrafię zaspokoić potrzeby sporej
    liczby klientów. A dla osobistej satysfakcji oferuję także rzczy bardziej
    wartościowe, choć to czasem gorzka satysfakcja, jeśli muszę z 70 zakupionych
    egzemplarzy oddać do dostawcy 64. Po pół roku sprzedaży w sieci liczącej ponad
    20 księgarń.
    Pozdrawiam
  • alfama_1 21.01.07, 13:26
    spacey1,

    Zgadzam się z Tobą prawie we wszystkim co napisałaś.

    Czy małej księgarni jest łatwiej promować dobre rzeczy? Może i tak, wśród
    swoich stałych, znanych i tak wymagających czytelniczo klientów. Poza tym
    zasada jest taka sama jak w dużej - gustu cioć i babć nie zmienisz a utrzymać
    się musisz, za towar zapłacić też.
    Sprzedawałam mnóstwo Franklinów i Kamyczków, przy jednej lokalizacji miałam
    dosyć dużą (zaraz obok Empiku i Trafficu) sprzedaż jednego z wydawnictw z
    setkami jego tytułów czyli zdawać by się mogło, że powinnam móc sobie pozwolić
    na jakieś ruchy "pomiędzy" w sensie myśl globalnie, działaj lokalnie ;)) Powiem
    tyle: żeby prowadzić stacjonarną księgarnię dziecięcą przydałoby się mieć miły
    posag albo bogatego małżonka.
  • abepe 23.01.07, 23:21
    alfama_1 napisała:

    Powiem
    >
    > tyle: żeby prowadzić stacjonarną księgarnię dziecięcą przydałoby się mieć miły
    > posag albo bogatego małżonka.

    Znam jeszcze kilka takich biznesów i zawodów:)
    --
    Aneta, mama Grzesia (7.09.03) i...(kwiecień 007:)
  • elaw2 19.01.07, 13:07
    Dziękuję, dziewczyny za zaproszenie :)
    Tylko ja piszę o księgarniach, które są w moim mieście, było nie było dużym i z
    tradycjami kulturalnymi. Była taka dobra księgarnia w kamienicy pod Złotym
    Słońcem. Dziewczyny tam miłe i oczytane pracowały. Jak o coś pytałam nie było
    zaskoczenia. Niestety, zniknęła.
    Rozumiem teraz zysk się liczy, normalne, ale wystawienie paru książek może ciut
    ambitniejszych niż inne, sztampowe wydawnictwa nie jest chyba problemem.
  • joa8 19.01.07, 13:21
    ja pochodzę z Kielc, i jak tam bywam i wchodzę do księgarni, to mi ręce
    opadają :-( Sam chłam, a reszta zakurzna i zniszczona w kącie. Szkoda :-(((
    --
    Mama w Centrum zaprasza!!!
  • gopio1 19.01.07, 13:56
    Ja miałam taką księgarnię w Otwocku.
    Z książek dla dzieci mieli tylko klasykę.
    Jak zapytałam o Muchomora to pani zrobiła taką minę jakby chodzilo o atlas grzybów.

    Ale są też takie małe księgarnie w jakiś zapyzaiłych miejscach, gdzie można kupić uniakty - leżą sobie
    na półkach już od lat, a które są trudno dostępne nawet w dużych księgarniach sieciowych - bo nie
    wznawiane. Tak dotarłam na przykład do wyd. Skokowski i jego Ksiąg ;-)

    --
    Pozdrawiam Gosia
    Zapraszam na forum:
    Rodzeństwo - 2 lata różnicy
  • elaw2 19.01.07, 15:19
    Coś mi dziś na mózg siadło. Merlin przecież wysyłkowy jest.
  • elaw2 23.01.07, 08:36
    Dzięki za wypowiedź Spacey, która wyjaśniła mi mechanizm rynku. Czasami
    niestety o tym człowiek zapomina...
    A w końcu jak się chce dotrzeć do dobrej książki to się dotrze. I to forum też
    służy takim celom, za co z głębokim ukłonem dziękuję.
  • bogusia1231 23.01.07, 22:57
    A tak na marginesie to jakimś czas temu kupiłam dobrą ksiązkę, która przypadła
    mojemu dziecku do gustu. Natępnym razem będąc w tej samej księgarni mówię o tym
    jednej z dwóch pań sprzedawczyń, w nadziei że poleci ją innym rodzicom, akurat
    nie wiedzącym co kupić, a Pani na to "ależ ja nie mam czasu rozmawiać z
    klientami ja mam inne zajęcia". Bez komentarza.
    --
    Bartek ma
    Jaś ma

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka