Dodaj do ulubionych

Rodzice czytają w przedszkolu

18.09.08, 10:03
To jeden z projektów w grupie przedszkolnej mojego dziecka, który
przyniosło wczorajsze zebranie w przedszkolu.
W ramach tego projektu już od października, raz w tygodniu, rodzic/
babcia/ dziadek będzie czytać wszystkim przedszkolakom po obiadku.
Mnie przypadł drugi tydzień października:-)
Zaproponowałam zrobienie listy przeczytanych książek, do wglądu
wszystkich rodziców, żeby nie powtarzać co tydzień Czerwonego
Kapturka;-)
Ale i tak mam teraz do myślenia- co im wybrać. Nie może być za
trudne, skomplikowane, najlepiej z humorem, no i ma się podobać
grupie czterolatków. Czytania ma być na jakieś dwadzieścia minut,
mogą więc być dwie-trzy książeczki.
Myślałam o nowej Nusi, o ile wejdę do tego czasu w jej posiadanie -
widzieliście te łosie chłeptające wodę z ubikacji? ;-P
Podpowiedzcie proszę tytuły, które się "sprawdzą" na przedszkolnym
forum.
Dzięki!!!!


Edytor zaawansowany
  • zf71 18.09.08, 10:17

    J. prawie codziennie nosi coś do przedszkola, nie zawsze Pani to
    czyta, ale powiem co ona sama sobie wybiera:
    Wilczek, Nusia, Mama Mu
    Pewnie że Lotta ...
    Florka – ja myślę że to znakomite bo ciekawie się czyta
    Krasnoludki - Melanii Kapelusz
    Swego czasu nosiła bajki z serii z kotem
    Gąska Balbinka, ale to bardziej jako fetysz nosiła bo jest bardzo
    emocjonalnie związana z tą książką
    Ostatnio był „Kotek, który merdał ogonem” i podobno strasznie się
    wszystkim podobał
    Może dobry być też Pan Kuleczka, albo Julki.

    Moje typy – Florka, Karasnoludki, pan Kuleczka, Julki, Kotek, który
    merdał ogonem
  • abepe 18.09.08, 10:39
    Miałam ochotę zaproponowac w przedszkolu taką akcję - chętnie bym
    poczytała, w końcu mam trochę czasu w ciągu dnia. Ale wkurzyli mnie
    z podniesieniem opłat i uznałam, że za darmo nic dla nich nie
    zrobię!:(
    (Teraz się zastanawiam, dlaczego mam płacić za zajęcia dodatkowe-
    obowiązkowe za 10 miesiecy, skoro jeszcze się nie zaczęły?)

    Więc złośliwie (hasło "przedszkole" wzbudza u mnie takie uczucia)
    pytam - a jak mają czytać rodzice, którzy pracują od 8 do 16? Mają
    brac specjalny urlop?

    A wracając do pytania;)
    Nie wiem, czy czytanie książki z obrazkami jest dobrym pomysłem -
    jak Ci się rzuci 30 dzieci do oglądania?;)
    --
    -Wiesz, Grzesiu, mysz po angielsku nazywa się mouse.
    -Małs? Jak małs molski?
  • alistar1 18.09.08, 10:47
    abepe napisała:

    > Więc złośliwie (hasło "przedszkole" wzbudza u mnie takie uczucia)
    > pytam - a jak mają czytać rodzice, którzy pracują od 8 do 16? Mają
    > brac specjalny urlop?

    Nie musi przyjść rodzic. Może być ktoś z rodziny, na przykład
    babcia. Mam ogromną ochotę na tę akcję (choć również wielkie obawy),
    więc pewnie wyskoczę chwilę wcześniej i wpadnę tam zdyszana z
    naręczem ksiązek;-)

    > A wracając do pytania;)
    > Nie wiem, czy czytanie książki z obrazkami jest dobrym pomysłem -
    > jak Ci się rzuci 30 dzieci do oglądania?;)

    No właśnie! Pomyślałam o tym. Z książek z większą ilością tekstu, a
    mniejszą ilustracji, są jeszcze Dzieci z ulicy Awanturników, ale
    trzeba by było wybrać odpowiednie opowiadanie.
  • alistar1 18.09.08, 11:50
    sprawdź pocztę:-)
  • abepe 18.09.08, 12:26
    Tak, już sprawdziłam rano i z przyjemnością zapisałam na dysku:))
    Ciekawe, czy G. będzie pamiętał. Odpiszę potem:)
    --
    "Pobiliśmy się z Gabrysią a potem była dwugłowa rozpacz!"
  • mamalilki 18.09.08, 14:39
    U nas pani czyta dzieciom Julki i wszystkie trzy i czterolatki chetnie sluchaja
    (Moje znaja na pamiec, ale niektore slysza pierwszy raz).
    Mojej czterolatce ostatnio czytalam Pana Poppera i pingwiny - bardzo jej sie
    podobalo a w temacie pigwinim Pik-Pok - tez sie nadaje.

    --
    Lilka
    Ewa
  • alistar1 18.09.08, 10:53
    Kotka brałam pod uwagę. Podobnie jak Mamę Mu- może tę w domku na
    drzewie? Jest bardzo jesienna, w sam raz na tę porę roku.
    Krasnoludków nie znamy- ciągle obiecuję sobie je kupić.
  • pa_yo 18.09.08, 11:03
    A co powiesz na Janoscha - Panama, ja cie wyleczę czy Tygrysek tez
    chce miec rower - nadaja sie chyba też dla średniego czterolatka :)

    Szczególnie, że dobranocka (lepiej lub gorzej tu oceniana) w TV w
    tym temacie jest.
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • hipopotamama 18.09.08, 12:25
    Mogę wiedzieć w jaki dzień?
    Z góry dziękuję :)
    --
    "Nauka o mądrości nazywa się filozofią i została wynaleziona w Grecji przez
    jednego starego kreta, który miał na imię Sokrates. Filozofia jest nauką o
    szczęściu kretów."
    >Wujek Puszkin, dobry niedźwiedź<
  • pa_yo 18.09.08, 10:38
    Ja tez jestem rodziciem przedszkolaka z grupy czteroletniej i cały
    czas chodza mi po głowie Julek i Julka, mój syn uwielbia, a nie
    sądze aby były to ksiązki (niestety) szeroko rozpowszechnione...

    A dodatkowo jak byliśmy w Holandii zakupilismy malutkie pudełeczka z
    rodzynkami (takie akuratne dla dzieci na po obiedzie) własnie z
    podobiznami Julka i Julki, więc mysle doskonale połaczenie to może
    być :)))
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • alistar1 18.09.08, 10:41
    pa_yo napisała:

    > A dodatkowo jak byliśmy w Holandii zakupilismy malutkie pudełeczka
    z
    > rodzynkami (takie akuratne dla dzieci na po obiedzie) własnie z
    > podobiznami Julka i Julki, więc mysle doskonale połaczenie to może
    > być :)))

    Jeśli masz około trzydziestu na zbyciu, chętnie odkupię:-))))
  • pa_yo 18.09.08, 10:46
    sie zdziwisz bo chyba mam - hehehe
    Ja policze dziś w domu, a Ci jutro odpowiem - hahaha
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • alistar1 18.09.08, 10:49
    Ale by było pięęęęęęęęknie!!!!!! :-D
  • bronka29 18.09.08, 15:37
    ależ fajny pomysł z tym czytaniem. Moja Lilka do przedszkola wyrusza dopiero za
    dwa lata, ale będę o tym pamiętać. Ja też jestem za czymś mnie popularnym, o
    Julkach dowiedziałam się dopiero tu od Was, a o CZerwonym Kapturku, Śnieżce itp
    to każdy słyszał;-)
  • pa_yo 18.09.08, 16:34
    Mam dwa oryginalne opakowania rodzynek na zbyciu, w każdym jest po
    18 małych pudeleczek, czyli razem byloy 36.

    Jesli eflektujesz to napisz na mój email pa_yo@gazeta.pl
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • alistar1 18.09.08, 17:59
    Napisałam:-))
  • michmaja 18.09.08, 15:42
    Alistair1, dzięki za wątek, też wybieram się na przedszkolne
    czytanie czterolatkom. Julki, Florka, Mama Mu, Nusia, Pan Kuleczka,
    Janosch - też o tym myślałam. Dodam jeszcze "Alicję, która wpadała w
    kłopoty", moja Majka bardzo lubi. Dwadzieścia minut nie starczy!
  • alistar1 19.09.08, 07:34
    Wczoraj uświadomiłam sobie, że doskonały może okazać się również
    książę Oliwier (ten od mycia), bajkowy i współczesny jednocześnie. I
    temat- nieprzemijająco aktualny.
    I Elmer- ale może to już zbyt dziecinne? Elmera można fajnie
    połączyć z rysowaniem:-)


  • babeth 19.09.08, 21:26
    Proponuję: Dzieci z ulicy awanturników (rozdziały o wakacjach byłyby fajne i
    jeszcze w miarę na czasie) i Trzy świnki (te z serii Dziecka).
    A jakimi argumentami przekonaliście innych rodziców do czytania w przedszkolu?
    Po tym jak na naszym zebraniu zebraliśmy z mężem gromy za to że chcieliśmy
    wprowadzić dzieciom do wyboru język francuski mam poważne obawy, że czytanie też
    by nie przeszło.
  • alistar1 23.09.08, 10:05
    babeth napisała:

    > A jakimi argumentami przekonaliście innych rodziców do czytania w
    przedszkolu?

    Czytanie dzieciom było inicjatywą naszego przedszkola. Rodzice
    zostali poproszeni o wygospodarowanie chwili czasu na czytanie
    przedszkolakom. Nie było większych protestów ze strony rodziców,
    choć pewnie nie dla wszystkich rodziców czytanie dzieciom jest takie
    oczywiste, jak można by przypuszczać.

    > Po tym jak na naszym zebraniu zebraliśmy z mężem gromy za to że
    chcieliśmy
    > wprowadzić dzieciom do wyboru język francuski mam poważne obawy,
    że czytanie te
    > ż
    > by nie przeszło.

    Języki wiążą się z opłatami, niestety, natomiast czytanie nie uderza
    nikogo po kieszeni. Jest kwestia znalezienia czasu, odpowiedniej
    lektury i... chęci:-) A malkontenci zawsze się znajdą. Standard;-)
  • mamalgosia 19.09.08, 23:08
    Julek i Julka.
    --
    rozkosz dla dwojga:)
  • i2h2 23.09.08, 22:12
    Ja szykuję "Mamę Mu" i Młodsza chwali, ze jestem super Panem Wroną.
    Fakt - wydzieram się bez opamiętania ;-)
    Wszystkim czytającym rodzicom polecam też w najbliższą
    niedzielę "Alfabet" w Radio Kraków - będzie właśnie na temat jak
    czytać rozmowa z panią Joanną Białobrzeską, pedagogiem.
    --
    Książki naprawdę b(r)ombowe
  • alistar1 10.10.08, 22:10
    No i jestem po pierwszym przedszkolnym czytaniu:-) Pierwszy raz
    czytałam w tak licznym gronie i na początku miałam niezłą tremę.
    Zaczęliśmy sobie zaraz po obiadku. Zanim przedszkolaki umyły rączki
    i usadowiły na dywanie, odbyliśmy małą pogawędkę zapoznawczą, więc
    nie były niepotrzebnie spięte, lecz rozluźnione tak jak lubię.
    Zaczęliśmy od Julków- rzeczywiście znakomicie się sprawdziły.
    Przedszkolaki świetnie utożsamiały się z tą dwójką, słuchały z dużą
    uwagą, zadawały pytania, oglądały obrazki i ciamkały julkowe
    rodzynki (za które raz jeszcze dziękuję forumowej koleżance).
    Następnie przeczytaliśmy "O księciu Oliwierze, który nie chciał się
    myć" (edukacyjnie, hehe) i zakamarkowego Emila.
    Wszystkie książeczki są nieco na bakier z grzecznością i polityczną
    poprawnością, a jednak dzieci znakomicie podchwyciły klimat i chyba
    im się podobało:-) Jak się okazało te, jakby nie patrzył, nie-
    nowości, dla większości okazały się nowościami ;-)
    Emil, na prośbę pani, zacumował sobie na kolejny tydzień na
    przedszkolnej półeczce, dzieci będą do niego wracały:-)

  • abepe 10.10.08, 23:34
    To może jednak da się książki na gwiazdkę kupić;)?
    Gratulacje:)
    --
    "Mamo, Kacper zjada misia. To jego ulubiona ofiara!!!"
  • pa_yo 13.10.08, 09:05
    Super, że Ci tak fajnie poszło z dzieciakami :)
    Ja własnie zakupiłam (i czekam na dostawę) Julka i Julki w miękkiej
    oprawie, bo swoich nie chciałam zanosić do przedszkola, a te miękkie
    zostawię po prostu i już.
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • bbkk 13.10.08, 20:38
    A czy dzieć informuje Cię co czytają inni rodzice?
    --
    Jas
    Malgosia
  • alistar1 24.10.08, 13:19
    bbkk napisała:

    > A czy dzieć informuje Cię co czytają inni rodzice?

    Trochę mnie nie było na przedszkolnym forum, ale w międzyczasie
    był "Czerwony Kapturek". W jakiej wersji nie wiem, Dwie Siostry
    raczej wykluczone ;-))
  • sniezkabiala 24.10.08, 20:00
    Usmialismy sie wszyscy serdecznie przy sprzatajacej Mamie Mu (ja
    chyba najbardziej , jak jedna dziewczynka z uporem twierdzila, ze
    zna krowe, ktora zywi sie pizza ;). Baaardzo bylo przyjemnie, choc
    zastanawiam sie, Alistar, jak dalas rade przeczytac az tyle ksiazek?
    W mojej grupie (nietypowa, bo grupa mieszana, kilkunascioro
    dzieciaczkow w wieku 3-6 lat), kilkoro dzieci przez ostatnie minuty
    czytania juz sie dosc mocno wiercilo. Polecam, fajna sprawa! :)
  • alistar1 24.10.08, 20:17
    sniezkabiala napisała:

    > Usmialismy sie wszyscy serdecznie przy sprzatajacej Mamie Mu (ja
    > chyba najbardziej , jak jedna dziewczynka z uporem twierdzila, ze
    > zna krowe, ktora zywi sie pizza ;). Baaardzo bylo przyjemnie, choc
    > zastanawiam sie, Alistar, jak dalas rade przeczytac az tyle
    ksiazek?

    Z Julków przeczytałam jakieś pięć, może sześć opowiadań. Księcia
    Oliwiera całego, z Emila dwa:-) Przeczytać więcej rzeczywiście było
    nie sposób. W grupie wolniej to jednak idzie:-)


  • sniezkabiala 25.10.08, 09:50
    U mnie jeszcze pol grupy rzucilo sie (doslownie!) do ogladania
    ksiazek towarzyszacego mi mojego malucha ;).
  • pa_yo 27.10.08, 11:44
    A ja nie czytałam, ale...dzis zaniosłam w darze dla przedszkola
    jeden tomik Julka i Julki, Pani ma im poczytać, jak chwyci to będe
    Dyrekcje naciagać na nadszarpnięcie konta Komitetu Rodzicielskiego :)
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • abepe 28.10.08, 18:55
    Wydaje mi się, że do czytania w przedszkolu wdzięczną lekturą może
    być "Małe zoo Lucy", historyjki proste, delikatnie pouczające, znane
    i lubiane z telewizyjnych dobranocek.
    --
    "Jestem muzykantem konfabulantem"
  • metis1 29.09.09, 13:46
    Dzis zadebiutowalam w tej pieknej akcji :)
    Odczucia mam mieszane, prawde mowiac...

    Mialam przed soba grupe 4-latkow z malutkim dodatkiem 3-latkow.
    Wzięłam ze soba parę różnych książeczek, zeby móc się dostosować do
    możlwości czasowych i wytrzymałościowych dzieci.
    Na dobry poczatek poszedł zielony Pan Kuleczka (bul, bul). Nie mogło
    być przecież inaczej! Oczywiście, cala trójka, a raczej czwórka,
    stawila sie tam też we własnej osobie - wzięłam ich szydełkowe
    wcielenia :) Ale cóż, ŻADNE dziecko nie wiedziało, ze Pan Kuleczka
    to Pan Kuleczka :( Pytałam, czy znają go, czy wiedzą, kto to
    taki? "Klaun! Pajac! Grubasek!" Mój syn siedział cicho, obserwując z
    przerażeniem swoich ulubieńców krążących z rąk do rąk. Podsuwał się
    nawet do mnie i pytał szeptem -chciałoby sie powiedziec: z trwogą -
    czy nic im sie nie stanie, czy sie chociaż nie zgubią... Miał łzy w
    oczach...
    Odbiór był średni, że tak powiem. Byłam zawiedziona.
    Potem poszedł wierszyk o muchomorach i o kurkach (z gdakaniem, rzecz
    jasna, w wykonaniu dzieci) J.Papuzińskiej, a na koniec "Tygryski".
    Jak sie okazało, az kilkoro (!) dzieci je znało. W tym przypadku
    odbiór był najlepszy.

    Morał z tego taki: należy dzielić książkowe możliwości swojego
    dziecka (lub jego wiek... :/) na pół i wtedy wybierac lekturę.
    Wybiłam sobie na razie z głowy Mamy Mu, Emile, rysunkowe Paddingtony
    itp. Moze Kotek, ktory merdal ogonkiem sie spodoba? Julki u nas nie
    zaiskrzyly, meza wkurzaja, synka nie interesuja, a ja nie nalegam...
    Ale bede szukac raczej w wierszach... Krotkie, ekspresyjne -
    literackie MTV dla dzieci XXI wieku... :(
    Ale nie odpuszczę - poki liżę pooperacyjne rany w domu i mogę się do
    tego przedszkola pofatygować, zrobię jeszcze kilka podejść!

    Acha, na koniec dalam dzieciom dwa plakaty. Na jednym (Zakamarkowym)
    byla Pippi. Pytam: kto zna tę dziewczynkę? Kto wie, jak sie nazywa?
    Kilkoro niby wiedziało, ale nie powiedziało, nie mogli sobie
    przypomniec. Drugi - to książki IBBY 2008, bardziej dla rodzicow i
    nauczycieli.
    Przedszkole na warszawskim Ursynowie, jedno z najlepszych
    panstwowych.
  • mama_kotula 29.09.09, 14:13
    Wg mnie Pan Kuleczka jest zbyt "statyczny", aby czytać opowiadania o nim w GRUPIE czterolatków i utrzymać jako taki poziom skupienia (bo jednak do lektury panakuleczkowej jest on potrzebny) - piszę to z moich obserwacji podwórkowych, dzieci dosiadają się do nas czytających głównie wtedy, kiedy lektura jest nacechowana dużym dynamizmem, zawrotnym tempem i iskrzącymi się dialogami.

    Zaryzykowałabym Pana Kuleczkę w sześciolatkach, w małej grupce, potem rozmowę - aaa i na pewno nie w jesienny pluchowaty poranek ;). Dla czterolatka owszem, w domu, do spokojnej lektury z rodzicem - a i też nie dla każdego czterolatka się nada, dla sporej części (sic! świat nie kończy się na dzieciach z tego forum) będzie po prostu nudny.

    ============================================
    Acha, na koniec dalam dzieciom dwa plakaty. Na jednym (Zakamarkowym)
    byla Pippi. Pytam: kto zna tę dziewczynkę? Kto wie, jak sie nazywa?
    ============================================

    Dziwi cię nieznajomość Pippi u czterolatków? Mnie absolutnie nie dziwi. Książkę Astrid Lindgren czytają +/- _przeciętni_ (nie forumowi ;)) 7-8-9-latkowie, a zakamarkowe mini-książeczki o Pippi są literaturą jeszcze raczej niszową - i sporo osób, nawet bardzo oczytanych i czytających dzieciom, nie wie o ich istnieniu. Ja się dowiedziałam tu na forum i to całkiem niedawno, a nie mam sobie nic do zarzucenia w kwestii zapoznawania dzieci z literaturą.

    Jeśli czterolatek zna Pippi, to prędzej z kreskówki emitowanej kiedyś na MiniMini, niż z książki.

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • metis1 29.09.09, 14:30
    Wiem, kotulo, wszystko, co piszesz jest słuszne... Ty jestes juz
    stara wyjadaczka w glosnym czytaniu. Ja doswiadczen czytelniczych z
    innymi dziećmi nie mam zadnych, dzis zdobylam pierwsze szlify w tej
    dziedzinie :) Poza tym, my tu na tym forum zyjemy troche jak w
    gettcie i trudno czasem wyjść ze swojej skorupki... Podeszlam trochę
    zbyt idealistycznie do tematu, wiem o tym.

    Nie, nie jestem zdziwiona nieznajomoscia Pippi... Wiem, ze Pippi to
    nie Barbie, a Pan Kuleczka nie Supermen (hihihi!). Ale myslalam, ze
    ok. 20-osobowa grupa dzieci jest typową reprezentacją małych ludzi i
    znajdą sie w tej grupie zarówno moliki jak i książkowi ignoranci.
    Poza tym, swiadomie nie wybralam Brzechwy czy Tuwima, moim celem
    bylo m.in. niesienie tego kaganka ;) Moze komus cos z tego
    zostanie...?
    Jestem po prostu zdziwiona moja pomyłka w rachunkach. Po cichu chyba
    liczylam, ze w grupie mojego synka znajdzie sie chociaz z jeden
    potomek ktorejs z forumek...? ;)
    Tylko tyle.


  • mama_kotula 29.09.09, 14:38
    Jaka tam ze mnie stara wyjadaczka, my po prostu lubimy sobie czytać na dworze. I opowiadać. Gaduła jestem i tyle ;-), muszę mieć coś w ruchu - jak nie ręce, to język.

    Natomiast co do tego forum - już to chyba nawet pisałam tutaj - przeważnie przy książkach polecanych dla danej grupy wiekowej dodaję rok albo i dwa. Bo to, co tu się poleca dla dzieci 4-letnich, zwykle nadaje się dla PRZECIĘTNEGO sześciolatka :), niekoniecznie z pokolenia MTV ;-).
    Nasze dzieci są oczytane, są w stanie skupić się (kluczowa kwestia) na dłuższej lekturze. Przeciętny czterolatek skupi uwagę przez góra (!) 5-10 minut, dodatkowo w grupie ten czas się drastycznie skraca z wielu powodów.

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • alistar1 29.09.09, 14:35
    No cóż, to co piszesz, potwierdza tylko fakt, że dzieciom w domach i
    przedszkolach się po prostu nie czyta, lub czyta śladowo i od
    przypadku, że najprościej jest włączyć bajkę w telewizji, co by były
    cicho i nie przeszkadzały:-( Strasznie to frustrujące...

    Idę o zakład, że przedszkolnym nauczycielkom większość postaci ze
    współczesnych książek dla dzieci niestety również jest co najmniej
    obca, no może taką Pippi jeszcze znają, ale kim jest Nusia??

    Ale z drugiej strony chyba warto nieść kaganek oświaty:) A ponieważ,
    jak piszesz, masz czas, możesz kontynuować:) Sęk w tym właśnie, żeby
    czytać często i cyklicznie, a przez to zwiększać poziom trudności, i
    nie w porywach i akcjach, nie od święta, lecz na codzień, bez
    zadęcia i pompy, tak by stało się to przyjemnością, formą spędzania
    czasu, relaksem, jak rysowanie albo lepienie z plasteliny:)

  • mama_kotula 29.09.09, 14:48
    =================
    No cóż, to co piszesz, potwierdza tylko fakt, że dzieciom w domach i
    przedszkolach się po prostu nie czyta, lub czyta śladowo i od
    przypadku, że najprościej jest włączyć bajkę w telewizji, co by były
    cicho i nie przeszkadzały:-(
    =================


    Ja stanę w obronie przedszkoli - w przedszkolach się czyta, ale czyta się to, CO JEST, co przedszkola posiadają na stanie, a posiadają niewiele z przyczyn oczywistych.
    I bardzo dobrze, że są organizowane akcje "rodzice czytają dzieciom", w grupie córki nauczycielki wręcz proszą, aby dzieci przynosiły swoje książki do czytania w grupie, bo przedszkolne zasoby są stare i ograniczone, a na nowe pieniędzy najzwyczajniej nie ma.
    Bo jeśli są pieniądze, to pożytkuje się je w pierwszej kolejności na to, co jest WYMOGIEM ODGÓRNYM - i tak na przykład pieniądze z loterii fantowej przeznaczone były nie na książki, ale na nowe dywany.
    Smutne, ale prawdziwe. Książki są drogie. Biblioteczki przedszkolne składają się głównie z tego, co już tam było kilkanaście lat temu plus z tego, co zostawią dzieci (na przykład z naszych Muminków, które syn zostawił jeszcze będąc w maluchach), z gratisów dodawanych do czasopism, z książeczek typu "gruby kotek bawi się zapałkami, a fe kotku" (czyli z akcji promocyjnych).
    A jak się kupuje, kupuje się sprawdzoną klasykę plus Egmontowskie kilkustronicowe książeczki o puchatku i innym tałatajstwie.

    Nauczycielki czasem przynoszą swoje książki, ale umówmy się - nie każdy posiada w domu kolekcję literatury dziecięcej, i nie w każdej bibliotece publicznej znaleźć można np. Zakamarkowe nowości.

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • alistar1 30.09.09, 07:33
    Oczywiście, masz rację, to nie o panie przedszkolanki chodzi, choć
    uważam, że właśnie one powinny kłaść szczególny nacisk na codzienne
    czytanie dzieciom i orientować się w nowościach, do których mogłyby
    zachęcać dzieci i ich rodziców, jednym słowem być na bieżąco. Moja
    refleksja wynikała z faktu, że milej jest mi zastać przedszkiolaki
    przy lekturze na dywanie, niż na przykład przy włączonej bajce, nie
    wymagającej od nikogo większego wysiłku. Poza tym wiadomo, że
    problem tkwi tak naprawdę w domach, gdzie dzieciom się nie czyta, bo
    szkoda na to czasu.
  • mama_kotula 30.09.09, 08:33
    Nie, wy poważnie z tym telewizorem w przedszkolu? Ja myślałam że to żarty.

    U nas owszem, telewizor był kiedyś, dzieci z tego co kojarzę oglądały fragmenty Domisiów i potem na tym budowali tematyczną osnowę dnia - ale to przez krótki czas, potem TV wyfrunął z sali i nic nie wiem na temat bajek, córka nic nie mówi. Mówi za to o czytaniu :). Od jakiegoś czasu czytają chyba legendy polskie, bo mi przynosić coraz to nowe informacje w tym temacie (m.in. - przepraszam, niecenzuralnie będzie, ale ja się popłakałam z zachwytu przy tym: "Warszawska Syrenka jest ubrana w miecz, tarczę i cycki").

    Aaa przepraszam, odszczekuję. Raz byli w sali od rytmiki "na bajce" - kiedy na dole odbywało się zebranie rodziców z dyrektorem i nauczycielami, bajkę oglądały te dzieci, których nikt wcześniej nie mógł odebrać.

    **********************************
    problem tkwi tak naprawdę w domach, gdzie dzieciom się nie czyta, bo
    szkoda na to czasu
    **********************************

    Od zawsze są i będą ludzie, którzy nie lubią czytać i nie mają potrzeby czytania.
    Ja już kilkakrotnie na forum przytaczałam przykład mojej ukochanej przyjaciółki z podstawówki, która miała w domu 2 (słownie: dwie) książki - "Świat pod mikroskopem" i poradnik hodowli rybek akwariowych. Potem w ramach hobby i fascynacji sztukami walki pojawiła się biografia Bruce Lee i to by było na tyle.
    A jednak nie przeszkadzało nam to w przyjaźni :):), wtedy byłam jedynie bardzo zdziwiona tym, że książek nie ma (bo u nas w domu książki leżały na każdej powierzchni płaskiej w każdym pomieszczeniu, może poza spiżarnią ;)) - teraz sobie myślę, że trochę mi jej może żal, ale z drugiej strony ona NIE WIE, co traci i nie czuje, że coś traci :), więc moje współczucie jej niepotrzebne.



    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • alistar1 30.09.09, 08:52
    Nie tyle telewizor ile komputer, z którego ogląda się bajki. Nie mam
    nic przeciwko, jeśli dzieci siadają i oglądają ze skupieniem, a
    potem rozmawiają o tym, co zobaczyły. Gorzej, jeśli bajka leci sobie
    w tak zwanym tle. Ale ja mam chyba chyba jakieś skrzywienie na tym
    punkcie- odruchowo wyłączam telewizory, których się nie ogląda:) Na
    szczęscie w naszym przedszkolu nie jest to zjawisko częste, w grupie
    córki widziałam może raz, dwa, i z reguły podczas odbierania widzę
    dzieci skupione są na przeglądaniu książek lub (najczęściej)
    rysowaniu.
  • mama_kotula 30.09.09, 09:04
    Ojej, nie znoszę tv grającego w tle. Kiedyś mi nie przeszkadzało, od jakichś 6-7 lat mam maksymalne fazy ADD gdy mi coś brzęczy, bo nie mogę się skupić. I nie funduję tego moim dzieciom, bo syn - widzę - ma tak samo. Co ciekawe, nie ma tego podczas słuchania audiobooka czy słuchowiska - wtedy jednak, podobnie jak u mnie, przeszkadzają mu wszystkie inne dźwięki, zwyczajne odgłosy domowe, dlatego ostatnimi czasy słucha głównie na słuchawkach.
    A, skłamałabym - w tle może lecieć film, który ja oglądam. Oglądam niemal wyłącznie dokumentalne Discovery Science, BBC itp, syn słucha tego, co mówi lektor, a nie ogląda. Z tym, że chyba zacznę rozważniej dobierać tematykę filmów które oglądam przy dzieciach, bo parę dni temu córka moja stwierdziła w rozpaczy, że dzisiaj spać nie pójdzie, bo jak ona zaśnie to może w Ziemię uderzyć planetoida albo błysk gamma i będzie koniec świata, a ona ma występ w przedszkolu przecież (dokument Discovery "Jak skończy się świat").

    Z komputera w przedszkolu korzystały starsze dzieci (z zerówki i pięciolatków) podczas ferii, kiedy grupy były łączone.

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • alistar1 29.09.09, 14:48
    Mnie chodzi po głowie jak rozbudować sensownie przedszkolną
    biblioteczkę w nowości właśnie, bo strasznie słabiutka ona, zebrane
    tytuły (to i tak zbyt szumna nazwa) pozostawiają wiele do
    życzenia...

    Marzy mi się wsparcie wydawnictw, bo znając rodziców nie sądzę, by
    chcieli kolejnej składki (po ciężkim finansowo wrześniu). Zawsze
    można zabrać swoje książki oczywiście, ale czy przedszkolaki nie
    powinny mieć tych książek pod ręką?
  • mama_kotula 29.09.09, 15:02
    Jeszcze jedna kwestia - względy praktyczne.

    Bardzo często stawia się na książki, które przedszkolak może przeglądać samodzielnie, bez pomocy nauczyciela - i to naprawdę nie jest zła wola nauczycieli, że nie chcą czytać, to jest ograniczony czas i tak dalej - stąd w przedszkolach wiele książek "albumowych" (ich jakość to odrębna kwestia).

    Z pozytywnym zdumieniem odkryłam na półkach w przedszkolu córki kilkanaście Ksiąg Skokowskiego - bo to mogą dzieci przeglądać same, przy niewielkim wsparciu nauczyciela.

    Oczywiście nie oznacza to, że nie przedszkole nie powinno nabywać książek "do głośnego czytania". Idealnie byłoby, gdyby były i takie, i takie, i inne jeszcze... :)

    Co do rodziców, to ja mam bardzo mieszane uczucia ;), KAŻDA dodatkowa składka budzi sprzeciw, niezależnie czego ma dotyczyć (nawet jeśli chodzi o: prezenty mikołajowe dla dzieci, organizację balu dla dzieci, cokolwiek DLA DZIECI) - bo podejście jest takie, że przedszkole powinno zapewniać wszystko i to najlepiej za darmo :(.
    To rzekłam ja, zeszłoroczna działaczka RR ;)

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • metis1 29.09.09, 15:10
    Na pewno nie da sie tego zrobic tanim kosztem :( Trzeba kilku/-a
    maniaków wsrod rodzicow, ktorzy na dokladke sa w stanie zainwestowac
    pare zlotych...
    Moj syn zmienil w tym roku przedszkole na blizsze domu, ale zeby
    pozostawic po sobie jakis slad w starym, ukochanym przedszkolu i
    podreperowac ich zasoby (arcynędzniutkie!) podarowalismy pod koniec
    roku szkolnego pake przepieknych ksiazek, ktore kupowalam przy
    okazji roznych promocji, obnizek, wyprzedazy itp. Niedlugo podpytam
    znajoma dziewczynke ze starej grupy synka, czy czytaja czasem Emila
    (wychowawczyni uwielbiala wyswietlany kiedys film!), Mame Mu, Pana
    Kuleczke i to wszystko, co im dalismy.
    Obecne przedszkole ma duuuuzo lepszy i wiekszy ksiegozbior, ale
    wlasnie! - ksiazkowy zapał wychowawczyni zdaje sie nie byc zbyt
    wielki (moze sie myle, bo nie znam jej jeszcze dobrze). Wiem, ze
    dzieciom czytaja codziennie, wlaczaja tez sluchowiska i bajki z cd w
    czasie odpoczynku. Pani mowila tez, ze dzieci moga przynosic do
    poczytania swoje ksiazki - to tez jest kanal dla "kagankow" ;)

    Ale o inicjatywie wydawcow nie ma co marzyć...Liczyłabym tylko na
    sponsoring zaangażowanych rodziców.
  • mama_kotula 29.09.09, 15:18
    Słuchowiska i bajki z CD są niestety w większości przypadków ściągane przez nauczycielki z Internetu.

    Na sponsoring zaangażowanych rodziców to ja nie liczę w najpiękniejszych snach :/ - na pojedynczy sponsoring (ot tak, jak w waszym przypadku) owszem, na zorganizowany, składkowy - NIE.

    Prędzej wypaliłoby coś w rodzaju kiermaszu okolicznościowego, takiego jakie często są organizowane z okazji świąt, ale to też kropla w morzu - w poprzednim roku grupa syna na kiermaszu uzbierała około 70zł - dwie książki, może 3...

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • metis1 29.09.09, 15:33
    No, kochana! Nie od dzis jestes na tym forum i wiesz, ze 7 dych to
    kupa forsy na dzieciece ksiazeczki! Ja wszystkie, ktore podarowalam,
    kupilam za 12-17 zl, chociaz ich cena w ksiagarniach zawsze jest o
    co najmniej 10zl wyzsza (Pana Kuleczke np. kupilam na Merlinowej-
    targowej promocji za 12 zl - cena okladkowa: chyba ok. 22).
    A ziarnko do ziarnka i zbierze sie miarka :)
    Warto porozmawiac z mami, moze ktoras chce zrobic coz dobrego.
    Przeciez dzieci nie potzrebuja miec pod reka calej ksiegarni,
    wystarczy kilkanascie dobrych tytulow + to, co przyniosa dzieci z
    domu do poczytania + to, co przeczytaja rodzice w ramach akcji.
    Wiadomo, ze takie maluchy uwielbiaja wracac po stokroc do tej samej
    ksiazki, wiec nie ma co przesadzac z iloscia...

    Na entuzjazm ogolu rodzicow nie ma co liczyc, to oczywiste. Ich
    podejscie do ksiazek zobaczylam dzisiaj odbite w pelnej krasie w ich
    pociechach - juz opisalam wyzej... :/


    PS. > Słuchowiska i bajki z CD są niestety w większości przypadków
    ściągane przez nau
    > czycielki z Internetu
    Tu mozna sie tylko spierac o etyczną stronę sciagania, ale nie o
    jakosc merytoryczną zdobytych w ten sposob materialow ;)
  • mama_kotula 29.09.09, 19:48
    No dobrze, jestem skrzywiona.

    Piszesz:
    "Nie od dzis jestes na tym forum i wiesz, ze 7 dych to
    kupa forsy na dzieciece ksiazeczki! Ja wszystkie, ktore podarowalam,
    kupilam za 12-17 zl, chociaz ich cena w ksiagarniach zawsze jest o
    co najmniej 10zl wyzsza (Pana Kuleczke np. kupilam na Merlinowej-
    targowej promocji za 12 zl - cena okladkowa: chyba ok. 22). "

    Więc teraz wyobraź sobie, że taka propozycja pada na zebraniu Rady Rodziców. Dodam jeszcze, że zwykle pada z ust osoby, która do rady nie należy.

    Sakramentalna odpowiedź Rady brzmi:
    "Świetna propozycja. Czy pani się tym chce zająć?"

    Wiesz, jak w 99% przypadków brzmi reakcja pani-od-pomysłu?

    "Ja? Ale ja myślałam, że tym się zajmie Rada, ja tylko propozycję chciałam wysunąć, bo mi się to wydawało dobrym pomysłem".

    Dlatego w tym roku pożegnałam się z hukiem z Radą, bo nie lubię się denerwować bez potrzeby.
    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • alistar1 30.09.09, 07:38
    > Dlatego w tym roku pożegnałam się z hukiem z Radą, bo nie lubię
    się denerwować bez potrzeby.

    A ja dalej jestem i cóż- będziemy walczyć:)
  • beataj02 30.09.09, 08:34
    alistar1 napisała:

    > A ja dalej jestem i cóż- będziemy walczyć:)

    Ja też i też walczę ! Jak lwica niemalże, bo strasznie, potwornie denerwuje mnie
    MARNOWANIE prawie 2 godzin dziennie na nic_nie_robienie. Chodzi oczywiście o
    leżakowanie/odpoczynek, jak zwał tak zwał, ale czy w tym czasie pani nie może
    poczytać dzieciom ? Ja chętnie skrócę to do 40 minut, byle był to czas
    wykorzystany, jeśli nie książką, to słuchowiskiem. A nie - w naszym przedszkolu
    dzieci te prawie dwie godziny spędzają na leżeniu w ciszy i spokoju, bez prawa
    oglądania książeczki, bez czytania, bez słuchania :( Jeśli któreś zasypia, to
    niech śpi, ale co mają robić te nieśpiące ? Jak idę, robię aferę, to przez 2-3
    dni jest ok, a potem znów wszystko wraca do przedszkolnej normy. Jestem już
    uważana za matkę, która się ciągle czepia, poucza, a mnie po prostu żal tych
    nudzących się 5-latków (i starszych). Załamana jestem :(

    A co do książek, to u nas Pan Kuleczka też nie został zaakceptowany. Ale już
    takie "Jak przetrwasz mroźną zimę, kopciuszku ?" i "Przedszkoludki (...)"
    zachwyciły i dzieci, i panią.

    --
    Zdobywca Starszy
    Zdobywca Młodszy
    www.abix.info.pl
  • alistar1 30.09.09, 08:43
    W naszym przedszkolu leżakują tylko trzylatki i w tym czasie
    naprawdę śpią:) W każdym razie moje dziecko śpi snem kamiennym i
    wieczorem jest pełne energii;) Starsze dzieci za to odpoczywają
    sobie na dywanie, bez kapci, słuchając książki czytanej przez panią
    lub słuchowiska.
  • mama_kotula 30.09.09, 08:51
    U nas też leżakują tylko maluchy oraz te dzieci, które potrzebują :)
    Córka nota bene uwielbia poobiednie "leżenie na kocyku", można posłuchać wtedy jak pani czyta... i ukradkiem pozaczepiać Karola ;)

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • mama_kotula 30.09.09, 08:49
    Ja przyznaję, że mi się odechciało :/. W 25-letnim molochu na 11 grup ciężko cokolwiek przeforsować, mimo że pani dyrektor dwoi się i troi, ale bez poparcia rodziców jest ciężko. Wypaliłam się w zeszłym roku.


    A poza tym główna przyczyna jest taka, że w tym roku nie mam na to czasu, bo szkoła syna wymusza jednak sporą aktywność i zaangażowanie rodziców. Z tym, że o córkę się nie martwię, ma najlepsze nauczycielki jakie mogłam sobie wymarzyć i one już dbają o to, aby dzieci czytały. Wiem, powinnam się martwić globalnie o cały świat... na razie pomagam lokalnie - np. dostarczam do grupy materiały do prac kreatywnych (to, co mi zostanie po wykonaniu moich bzdurek), z tego co wiem, nauczycielki kserują też moje worksheety, które przygotowuję dla młodej, czytają wspólnie książeczki napisane przeze mnie dla młodej do samodzielnego czytania.


    --
    Moja Ania występuje na jutubie
  • metis1 30.09.09, 10:29
    > > Dlatego w tym roku pożegnałam się z hukiem z Radą, bo nie lubię
    > się denerwować bez potrzeby.
    >
    > A ja dalej jestem i cóż- będziemy walczyć:)

    Ja wlasnie z tego powodu sama, bez bicia, zglosilam sie do Rady :)
    Na tyle, na ile bede mogla, zamierzam robic, co sie da i nie ogladac
    sie na innych.
    U nas w przedszkolu unikaja slowa "lezakowanie" - jest to odpoczynek
    albo relaks, niekoniecznie lezac plackiem na lezaku. Kto chce, ten
    spi, ale mozna tez cichutko sie bawic, ogladac ksiazeczki i -
    wlasnie!- sluchac spokojnych piosenek albo bajek/sluchowisk.
  • mama_kotula 30.09.09, 11:26
    ***********************
    Na tyle, na ile bede mogla, zamierzam robic, co sie da i nie ogladac
    sie na innych.
    ***********************

    To życzę powodzenia i szczęścia - przyda się.

    Nie oglądając się na innych mogę walczyć we własnym zakresie i lokalnie, a nie formalnie jako członek Rady. Najzwyklej w świecie przewaga głosów 30:3 czasami jest nie do przeskoczenia, choćby się miało najlepsze chęci, dar krasomówstwa oraz silne argumenty. A często przypomina walenie głową w betonową ścianę.

    A nie daj boziu zakwestionować zwyczaj, który jest od lat kultywowany w przedszkolu. Np. zwyczaj wyposażania opuszczających przedszkole 6-latków w wyprawkę pt. "piękny" tornister plus "piękny" piórnik. Co z tego, że większość tychże sześciolatków wymieni przedszkolną wyprawkę na własną, porządniejszą, taką co im się spodoba, liczy się GEST (i pieniądze wywalone w błoto). A może zamiast tego kilka dobrych książek za tę samą kwotę...? Może już nawet nieszczęsny słownik ortograficzny czy *wzdycha* encyklopedia dla pierwszoklasisty? Nie, bo nie będzie GESTU i spektakularnego efektu, poza tym ZAWSZE tak było że sześciolatki dostają wyprawkę i to się nie zmieni. Tak, rozumiem, to z myślą o dzieciach MOPS-owych, uczęszczających do naszego przedszkola, których nie stać na własne szkolne wyprawki *wzdycha*, taki piękny GEST.

    Przeforsowanie nieśmiałego argumentu, że są inne możliwości prezentu mikołajkowego niż "lalka/pluszak dla dziewczynki, coś z kołami dla chłopca" to droga przez mękę, pokonywanie kolejnych betonowych murów po drodze. Udana, po ciężkich bojach.

    Wszystkie dziewczynki kochają Barbie i księżniczki Disneya.
    Wszyscy chłopcy kochają samochody.
    Książka to nie prezent. Zabawka jest prezentem.
    Słodycze są fajne.
    Wycieczka do McDonalda jest superatrakcją na Dzień Dziecka dla sześciolatka. *o zgrozo*

    Nie pochlebiając sobie zbytnio, ja naprawdę potrafię argumentować swoje racje, potrafię rzeczowo i spokojnie przekonywać. Ale walenie głową w 30 betonowych ścianek czasem jest ponad siły i bardzo frustruje. Zwłaszcza, jeśli wygląda się na 16 lat, ma się 160cm wzrostu i wszyscy patrzą na ciebie z góry ;););).

    Żeby nie było, jestem bardzo zadowolona z naszego przedszkola, z imprez które organizuje, z wycieczek. Ale chwilami nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.


    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • abepe 30.09.09, 17:31
    W zeszłym roku chciałam się zapisać do RR, ale ją rozwiązano (w przywatnym
    przedszkolu nie musi być RR, a nasze się uniepubliczniło).
    W tym roku chciałam do trójki klasowej w szkole, ale o zebraniu rodziców
    dowiedziałam się dzień po. Akurat tego dnia nasz zerówkowicz został w domu
    twierdząc, że nie wolno chodzić do szkoły nawet z małym katarem (katar minął
    koło południa). Pani wkłada dzieciom kartki z informacjami do piórnika, nasz
    kartki nie miał. Nauczycielka twierdzi, że widocznie G. wtedy nie było w szkole,
    ale on twierdzi, że był, ale pani się karteczki skończyły i on nie dostał. Fatum
    jakieś, czy co?:(((

    Generalnie wychodzimy na rodzinę gap. Czasem pani kartki nie daje tylko mówi
    dzieciom, co trzeba przynieść. Ostatnio o tym, że trzeba następnego dnia
    przynieść fartuszek dowiedziałam się w szatni od koleżanki mojego syna.
    Fartuszka już nie zdążyłam kupić, bo pracowałam do 19, dostał za duży
    podkoszulek do założenia na ubranie w ramach fartucha. Okazało się, że i tak
    sałatki nie robił, bo nie pamiętał, że ma wziąć nożyk.
    Dzisiaj nie robił ludzików z kasztanów, bo zapomniał, że mu do piórnika włożyłam
    wykałaczki. Zastanawiam się, ale wydaje mi się, że jednak organizacja szwankuje:((
    Czy przeciętny sześciolatek jest w stanie wszystko zapamiętać i kontrolować? Z
    mojej wiedzy i doświadczenia wynika, że nie bardzo. Ale może ja mam przestarzałe
    informację i na dodatek pracuję z dzieciakami poniżej przeciętnej?:)hmmmmm
    --
    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez bajki, złudy,
    wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom, którzy by swe dzieci
    wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie, realnie,"zgodnie z obecnym stanem
    wiedzy"."(Tuwim)
  • mama_kotula 30.09.09, 18:35
    O dzięki ci wielka Abepe! że mi przypomniałaś że dziecina ma przynieść w piątek nożyk, już zaraz spakuję.

    Oczywiście, że sześciolatki nie są w stanie wszystkiego zapamiętać i kontrolować. Śmiem twierdzić że przeciętnie to trwa do 9 lat, u niektórych egzemplarzy zostaje i dłużej (ekhem, ekhem).

    Abepe, a wy razem się pakujecie? Może niech on sam sobie wkłada te wykałaczki - od początku do końca, czyli niech je wyjmie z miejsca-gdzie-żyją-wykałaczki, obwiąże gumką i wsadzi w piórnik? Ja zauważyłam że jak mówię do Szymona "tu ci wkładam ..." to on przytakuje niby, a potem nie pamięta za Chiny Ludowe, że ma.

    Pomaga też pisemna lista TODO, powieszona w widocznym miejscu na ścianie.

    W "pani się karteczki skończyły" to ja hmmm nie bardzo wierzę ;), znaczy ja tak przeważnie mówiłam mamusi, jak karteczkę wzięłam i gdzieś władowałam nieświadomie, więc mogę być skrzywiona.

    Z panią trzeba porozmawiać, niech chociaż wywiesza w szatni, na tablicy gdzieś - gdzie mogą zobaczyć rodzice - info o tym, co trzeba przynieść, najlepiej na początku tygodnia.
    Organizacja zawodzi w szkole i w domu ;).







    --
    I'm weird but I'm not strange.
  • abepe 30.09.09, 20:54
    Wykałaczki pakowałam przy nim, bo razem je przesypywaliśmy do
    woreczka. Tyle, że dwa dni wcześniej, bo miały być wykorzystywane
    już wczoraj, ale pewnie się nie wyrobili z sałatką i ludzikami.
    Ale mąż mi uświadomił właśnie, że G. NIE mógł nie pamietać, że je
    ma, bo gdy go wchodzili do klasy dziś rano już niektóre dzieci z
    kasztanami siedziały i jeszcze mu o wykałaczkach przypomniał.
    Podejrzewam więc, że szuja, niezbyt entuzjastycznie nastawiony do
    takich robótek, powiedział pani, że ich nie ma. Już zapowiedzieliśmy
    stosowną paskudną karę, czyli masowe domowe produkowanie
    kasztankowych ludzików, chłechłechłe.

    Co do karteczki to mógł ją faktycznie posiać, ale moim zdaniem
    wkładanie ich dzieciom do piórników w sytuacji, gdy się ich rodziców
    widuje 2 razy dziennie nie ma większego sensu. Ja karteczki nie
    zgubię, gdy mi się ją wręczy. Moja znajoma odktyła w dziecięcym
    piórniku ukrytą informację o wywiadówce tydzień po tym, jak się
    odbyła. Do piórnika za często nie zagląda, bo dziecię ma dzienniczek
    do takich informacji. Ale widocznie łatwiej nasmarować na karteczce
    niż każdemu dziecku w dzienniczku:)

    W każdym razie kazania na temat konsekwencji i moralnej wartości
    kłamstwa ostatnio uskuteczniam:) To nowość u nas, do tej pory
    dziecię było szczere i niewinne:)


    O organizacji szkolej mam zamiar jutro z pania pogadać, a dla nas
    kupiłam w Pepco za całe 4,99 tablicę -pół korkową, pół do pisania
    mazakami:)
    --
    "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
    świat patrzeniem" (Tuwim)
  • gopio1 30.09.09, 22:31
    > Czy przeciętny sześciolatek jest w stanie wszystko zapamiętać i kontrolować?

    Wszystkiego nie, ale ja sobie bardzo chwalę jak pani czasem obciąży głowę dzieci
    jakimś obowiązkiem. Dzieci są wtedy podekscytowane, bardzo się angażują w owe
    zadanie a na końcu mają ogromną satysfakcję.

    Z reguły wszystko co ważne (mniej lub bardziej) jest zapisywane w zeszycie do
    kontaktu nauczyciela z rodzicem (to w szkole) lub wisi na dużej szybie (w
    przedszkolu). Ale zdarzają się sytuacje, że to dziecko ma o czymś pamiętać -
    żeby przynieść kasztany, ziemniaka (na Dzien Ziemniaka), jajko ugotowane na
    twardo (w okolicy Wielkanocy) czy Misia (na Dzien Misia). Oczywiscie nic się nie
    stanie jeśli zapomni, bo wiadomo, że panie są przygotowane na taką ewentualnośc,
    ale jeśli nie zapomni, to czuje się wtedy bardzo ważne i jest dodatkowo
    chwalone. A jeśli się zagapi, to następnym razem bardziej się do to takiego
    zadania przykłada. Myślę, że to dobra lekcja konsekwencji, odpowiedzialności i
    jednoczesny trening pamięci.

    Ustne przekazywanie dziecku informacji o zebraniu rodziców uważam za jakieś
    nieporozumienie.
    --
    40 lat minęło... czyli Zabawa w słowa
  • mamalilki 30.09.09, 22:55
    My dziś w przedszkolu czytaliśmy o kocie Chesterze
    www.kidscanpress.com/Canada/Chester-P5817.aspx
    Dzieci zachwycone, beszczelny kocur zdobył ich serca :-) Niestety Melanie Watt
    na razie nie była tłumaczona na polski ale może ktoś się zachęci :-)
    --
    Lilka
    Ewa
    Mania
  • tattarak 30.09.09, 23:44
    mamalilki napisała:

    > My dziś w przedszkolu czytaliśmy o kocie Chesterze
    > www.kidscanpress.com/Canada/Chester-P5817.aspx

    Dziękuję za linka do świetnej strony :-) Fajna nawigacja, wyczerpujące informacje o książkach. Bardzo podoba mi zakładka "extras" oraz podgląd do zasobów nieistniejącej już strony lookybook.com
  • tattarak 30.09.09, 23:46
    Bardzo podoba mi SIĘ... miało być :-)
  • mamalilki 01.10.09, 00:46
    Ulubione moich dzieci (poza Chesterem):
    www.kidscanpress.com/Canada/The-Imaginary-Garden-P5868.aspx
    i strachliwy wiewiór:
    www.kidscanpress.com/Canada/Scaredy-Squirrel-C5104.aspx?section=2
    Moje ostatnie typy to cyfry i litery:
    www.kidscanpress.com/Canada/The-City-ABC-Book-P5462.aspx
    www.kidscanpress.com/Canada/product.aspx?productid=5612
    Bardzo byłoby fajnie, gdyby ktoś ich tutaj "odkrył". Maja wielu fajnych autorów
    i ilustratorów i z tego co wiem chetnie by posprzedawali za granicę. Mam wtyczkę
    jakby co :-)
    --
    Lilka
    Ewa
    Mania
  • alistar1 01.10.09, 07:34
    Bardzo mi się podobają te książki:) Rozumiem, że przedszkolaki obyte
    z angielskim. Sekcja extras piękna:) Gotowa do zastosowania podczas
    czytania z przedszkolakami:)
  • tattarak 01.10.09, 09:06
    Jestem ciekawa kiedy nasi wydawcy na swoich stronach zaczną robić
    zakładki w stylu "extras". Tym bardziej, że lektur obowiązkowych nie
    ma w pierwszych klasach podstawówki. Takie scenariusze dla
    nauczycieli, karty z zadaniami, naklejki, gry by były pomocne przy
    popularyzacji naszych ulubionych lektur dla kilkulatków. Nauczyciele
    też pewnie by spojrzeli na nie "łaskawszym" okiem.

    The City ABC Book mamy i baaardzo lubimy. Jest w EMPiKu :-)
  • mamalilki 01.10.09, 15:54
    alistar1 napisała:

    > Bardzo mi się podobają te książki:) Rozumiem, że przedszkolaki obyte
    > z angielskim.

    Oczywiscie nie :-) Tlumaczenie zapewnił mój małżonek :-)
    --
    Lilka
    Ewa
    Mania
  • abepe 01.10.09, 00:20
    Widzisz, Gosiu, problem polega na tym, że jednego dnia dziecko
    dostało informację o fartuszku, nożyku i wykałaczkach. Zapamiętało
    wykałaczki, koleżanka podpowiedziała fartuszek, gdybym popytała może
    pojawiłby się i nożyk. Pani nie była przygotowana na ewentualność,
    że ktoś czegos nie przyniesie. Niestety G. się nie przejął, bo w tym
    czasie, gdy dzieci robiły swoje on się bawił (chyba nie jedyny).
    Więc konsekwencje swojego gapiostwa miał przyjemne. Nie motywuje to
    do poprawy:)
    Niestety nie ma u nas zwyczaju zeszytu do kontaktów a na tablicy
    wywieszane są tylko ważniejsze informacje. Dlatego mam zamiar
    pogadac z panią, mam nadzieję, że nie odbierze tego jako wymądrzania
    się.
    Nasz zerówkowicz ma ostatnio i tak sporo na głowie, musi pamiętać o
    zabieraniu swoich ubrań przy przechodzeniu ze świetlicy do sali i o
    tym, kiedy je obiad i idzie do świetlicy a kiedy ma czekać w sali
    zerówkowej, aż po niego przyjdę.

    Ustnego przekazywania informacji o wywiadówce nie było, była
    (zagubiona) karteczka w piórniku:)
    --
    "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
    świat patrzeniem" (Tuwim)
  • zuzannao 01.10.09, 09:23
    W szkole Szymka wszystkie informacje wywieszane są na tablicach poszczególnych
    klas, włącznie z informacjami o pracy domowej - gdyby nie to, moje dziecko nigdy
    nie wiedziałoby, co zadane. Jest to bardzo trudne - trzeba nie tylko zapamiętać,
    jaka jest praca domowa, ale także wziąć do domu odpowiednie zeszyty i ćwiczenia
    (nie nosimy codziennie wszystkiego, to co niepotrzebne czeka w segregatorze
    ustawionym w klasie). Nauczyłam się to codziennie sprawdzać, bo w tornistrze Sz.
    przeważnie znajdują się wszystkie książki, tylko nie te, które są akurat
    potrzebne. Zdarzył się też zeszyt Hani (bo leżał na podłodze, a mój syn myślał,
    że jak leży na podłodze to może być tylko jego). Trudno też znaleźć w szatni
    własne ubrania i kostium gimnastyczny. Z rozmów z innymi rodzicami wynika, że
    mają tak wszystkie dzieci - ogólne wrażenie kompletnego chaosu. Dziwne, że z
    wyjazdu na zieloną szkołę wróciły wszystkie zabrane rzeczy, żadnych cudzych
    skarpetek, nic nie zginęło. Więc może to tylko wrażenie;)
    --
    www.kiedybylammala.art.pl
  • mama_kotula 01.10.09, 09:41
    =======================================
    Trudno też znaleźć w szatni własne ubrania i kostium gimnastyczny. Z rozmów z innymi rodzicami wynika, że mają tak wszystkie dzieci - ogólne wrażenie kompletnego chaosu.
    =======================================

    U nas tak mają dzieci, które nie posiadają w szatni zamykanych szafek, wszystkie klasy od 0-5 mają wydzieloną wspólną część z wieszakami i ew. półkami na buty; syn mówi że Asia codziennie w tamtej szatni wrzeszczy, że ktoś jej zabrał czapkę ;-). Chaos wzmaga się przez to, że wszystkie dzieci w szkole mają identyczne czapki i polarowe kurtki różniące się tylko rozmiarem, jak nie oznakujesz widocznie i wyraźnie to klęska ;-D.


    System tablicy ogłoszeń jest imho bardzo dobry.

    A ja po raz kolejny mam ochotę peany pisać na cześć zeszytu do korespondencji z nauczycielem - w piątek dałam Szymkowi czysty strój na wf, mówiąc, aby przyniósł do domu ten co miał poprzednio. Zapomniał w piątek, zapomniał w poniedziałek, zapomniał we wtorek, wczoraj rano wiedziona rozpaczą napisałam w zeszycie do korespondencji prośbę, aby nauczycielka przypomniała dziecku o zabraniu stroju do domu - i po południu w plecaku syna znalazłam strój, "pani mi pokazała w zeszycie i sobie wtedy przypomniałem, że mam go zabrać".


    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • abepe 04.10.09, 21:46
    Przepraszam, że ciagnę wątek nie na temat wątku, ale muszę wyjaśnić,
    tzn. przedstawić, co wyjaśniłam podczas rozmowy z wychowawczynią.

    Dowiedziałam się, że jeśli nauczycielka nie wkłada do piórnika
    informacji o tym, żeby coś tam przynieść to przyniesienie nie jest
    obowiązkowe. Nie były więc obowiązkowe nożyki do sałatki (które pani
    przyniosła z domu) oraz wykałaczki (te dzieci, które pamiętały i
    przyniosły mogły sie dzielić z resztą). Poza tym na razie pani nie
    zmusza dzieci do tych robót, na które nie mają ochoty z czego
    skwapliwie korzysta nasz zerówkowicz głodny zabaw z dziećmi. Obawiam
    się jednak, że będzie się migał cały czas i nigdy niczego nie
    przyniesie, więc zobowiązałam wychowawczynię do zaganiania go do
    roboty:)
    Pani chętni by wprowadziła dzienniczki do zapisków (stwierdziła, że
    dzieci mogłyby też same wklejać do nich karteczki ćwicząc sobie przy
    okazji), ale jest nowa w tej szkole, a mają tu zwyczaj karteczek i
    na dodatek na zebraniu rodzice tez stwierdzili, że karteczki są ok.
    Tablica w sali wisi, ale pani powiedziała, że na razie tylko ona tam
    coś wywiesza. Rozumiem ją, jako nowa musi delikatnie wprowadzac nowe
    zwyczaje, żeby jej nie znienawidziły szkolne wydry:))

    W każdym razie jest przytomna, bo pamiętając, że nasz G. ma
    tendencję do gubienia karteczek po prostu ostatnio wręczyła ją mnie.
    Dowiedziałam się w ten sposób, że szkoła organizuje konkurs na
    wykonanie przez uczniów ze wsparciem rodziców kompozycji warzywnej
    na temat "Warzywni instrumentaliści" lub "Warzywne instrumenty"
    (nasz G. zdecydował, że chce zrobić marchewkową harfę:)

    Podoba nam się w tej szkole o niebo bardziej niż w przedszkolu. Już
    organiowane jest wyjście do biblioteki (przedszkole praktycznie
    graniczyło z biblioteką, ale o wyjściu nie było mowy) oraz wyjazd do
    teatru (w przedszkolu bywały tylko teatrzyki).
    --
    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez
    bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom,
    którzy by swe dzieci wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie,
    realnie,"zgodnie z obecnym stanem wiedzy"."(Tuwim)
  • mama_kotula 04.10.09, 22:40
    ==================
    Podoba nam się w tej szkole o niebo bardziej niż w przedszkolu. Już
    organiowane jest wyjście do biblioteki (przedszkole praktycznie
    graniczyło z biblioteką, ale o wyjściu nie było mowy) oraz wyjazd do
    teatru (w przedszkolu bywały tylko teatrzyki).
    ==================

    Super!
    U nas kalendarz ogólnoszkolnych imprez liczy sobie tylko 79 pozycji :D, do tego dochodzą imprezy lokalno-klasowe - na początek nie będzie to wyjście do biblioteki, ani do teatru, ale do Leśnego Banku Genów, na 3 z kolei lekcje na temat ogólnie pojętej nauki. W planie jeszcze 2 lekcje muzealne + malowanie i lepienie garów, do teatru dopiero 24 listopada.

    A w szkole mi się podoba o 20 nieb bardziej niż w przedszkolu.
    To, czego się nasłuchałam na zebraniu na temat mojego dziecka, to był dosłownie miód na serce po permanentnym przedszkolnym "Szymon znowu..., zróbcie coś z nim!!". Cała szkoła dziecinę mą zna i podziwia. O. I dziecina moje nie jest milczącym gburem, on obserwuje. I nie izoluje się, tylko zachowuje dystans. I generalnie nie jest problemem, tylko wyzwaniem. I to wyzwanie zaczęło właśnie chodzić na kółko matematyczne klas drugich, o!
    Nota bene pani dyrektor mnie dorwała na korytarzu i mówi, że jak chcemy zapisać młodą, to już teraz trzeba, bo w zerówce zostały 4 miejsca na przyszły rok...



    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • abepe 04.10.09, 22:55
    A wiesz, ja to nawet wolę, żeby atrakcji nie było za dużo. Niech
    zostanie coś dla nas, żeby nie było, że fajniej jest w szkole:))

    Aha, jeszcze pozrzędziłam z wychowawczynią na temat programu (ja się
    ministerstwa nie czepiam, ten okrojony program to ukłon w stronę
    marudzących nad przyspieszaniem edukacji rodziców, po prostu mamy
    pecha, że trafiło na nasz rocznik). Przyniosłam jej wcześniej kilka
    literkowych książek i stwiedziła, że byłoby ciekawiej pracować z
    takich ćwiczeń Lektorkletta niż z Mac Edukacji. Zaproponowałam, że
    jeśli będzie potrzebowała książek na jakiś temat - mogę przynieść (i
    wyskoczyła z tematem warzyw, cheche:)
    --
    "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
    (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
    (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
    przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
  • mama_kotula 04.10.09, 23:21
    Ja na program nie narzekam, nauczycielka owszem ;), może nie tyle na program, co na tempo założone przez autorów podręcznika.
    Na zebraniu powiedziała, że to, co przewiduje podręcznik na cały dzień nauki, klasa załatwia w 20-30 minut. I że - skoro oni siedzą tam bite 7 godzin - to ona im wymyśla dodatkowe atrakcje :D, m.in. dużo czytają, bo jak powiedziała, w klasie wprawdzie jest dvd i komputer, ale ona nie jest zwolenniczką filmów i multimediów, to mają dzieci w domu :P. I że dodatkowe zadania i zajęcia wymyślane przez rodziców bardzo mile widziane.

    Na jutro już przygotowałam dzieciątku zadania dodatkowe - m.in. namalowanie wiersza Wawiłow "Trójkątna bajka" - bo bardzo mu się spodobał i wymyślił, że on to w szkole narysuje. Jestem pewna że nauczycielka podłapie i wykorzysta pomysł, ostatnio uczyli się o figurach geometrycznych.

    Program ja odkrywam i jestem hmmm nieco zdziwiona.
    Dziecię przyszło ze szkoły z pochwałą z matematyki za znajomość teorii zbiorów na poziomie II klasy. Pytam dziecięcia, co takiego zrobił, że dostał pochwałę - okazało się, że wyjaśnił na czym polega przedstawianie zbiorów na diagramie Venna. No i w tym momencie żywiej się zainteresowałam programem, bo skoro to poziom II klasy, to ja bardzo przepraszam, ale to wg mnie jest w stanie średnio rozgarnięty pięciolatek zrobić (sprawdzone na średnio rozgarniętej pięciolatce :D).


    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • alistar1 15.02.10, 17:35
    W przyszłym tygodniu mam zamiar czytać naszym trzylatkom:) Na
    rozgrzewkę wymyśliłam Erica Carle'a i Od stóp do głów. I może
    jeszcze Gąsienicę (pluję sobie w brodę, że nie mamy w domu
    Przyjaciela, ale trudno). Myślę też o czymś zdecydowanie wiosennym.
    Tak, tak, chyba czas przegonić zimę i przywołać wiosnę:) I
    wymyśliłam Uszatka. W grubej księdze z NK są dwa krótkie opowiadania
    Bałwanek i Do widzenia, Bałwanku! Powinny się nadać. Macie jeszcze
    jakieś wiosenne propozycje dla maluchów?
  • abepe 17.02.10, 17:57
    "Wiosenne niespodzianki" z serii Amberek?
    --
    "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
    (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
    (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
    przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
  • alistar1 17.02.10, 18:28
    Dzięki za przypomnienie, idę szukać na półkę. Myślę, że nada się jak
    najbardziej. Póki co wybrałam O zimie (z topniejącym we wiosennym
    słońcu zakończeniem) i wspomniane już opowiadania z Misia Uszatka.
    Będzie również soczyście zielona Gąsienica Carle'a. Cateringowo będą
    kruche ciasteczka, wieczorem poszperam jeszcze w Cecylkach z jakimś
    przepisem :)))
  • alistar1 26.02.10, 11:21
    Jesteśmy po cztytaniu w grupie trzylatów. Przyznam się że w
    ostatniej chwili trochę się denerwowałam, biorąc pod uwagę fakt, że
    trzylatek trzylatkowi nierówny, zwłaszcza czytelniczo, ale bardzo
    pozytywnie się rozczarowałam reakcją dzieci z grupy mojego syna:)
    Przeczytaliśmy (z ogromnym zainteresowaniem ze strony dzieci)
    wszystkie zaplanowane książki. Znakomicie sprawdził się Eric Carle,
    tego szczególnie polecam. Wspólnie wyginaliśmy kocie grzbiety,
    pełzaliśmy po podłodze jak krokodyle i tupaliśmy piętami:) Małe
    ciekawskie paluszki drążące ślad w otworkach po gąsienicy
    niesamowicie mnie wzruszyły:) To była wspaniała wiosenna
    rozgrzewka:) A kiedy już wyszliśmy z przedszkola powitało nas cudne
    wiosenne słońce i prawdziwe roztopy w parku (i mój trzylatek nie
    omieszkał rzecz jasna wpaść po uszy w kałużę;))
  • mamalina 28.02.10, 21:38
    aaaa, jak w kałużę, to odsyłamy do Basi w przedszkolu i stosownego wątku ;-)

    moje czytanie j¨ż w nadchodzącym tygodniu, bardzo się niecierpliwię
  • alistar1 01.03.10, 09:23
    Ta przedszkolna Basia jest najchętniej czytaną (słuchaną) Basią
    przez mojego trzylatka. Kto wie, czy skoki do kałuż nie były
    podpatrzone.

    Powodzenia w przedszkolu- co zamierzasz przeczytać?
  • mamalina 03.03.10, 19:41
    na fali rozważań o kałużach wytypowałam m.in. Basię w prz.
    po czym dałam stosik do oceny czterolatkowi
    Basię odrzucił i Julki

    bierzemy Tuwima z Wytwórni, Cynamon i Trusia z Zakamarków, Nie będziesz więcej polował na lisy!!! i Mamę Mu, co sprząta (coś te Skandynawy mają w sobie, nie?)
    ja to bym jeszcze wzięła Baśnie z ilu. Ekier/Wilkonia z Nowej Ery, ale to może następnym razem
  • sarna73 04.10.09, 22:02
    moja 3 letnia córka odziedziczyła po bracie Frankliny i uwielbia je wszystkie,
    wiec może ta seria?
    Mimo iż jest obeznana z książką od małego i ma czytane codzienie i nie krótko to
    Pan Kuleczka też nie przypadł jej do gustu....
    --
    Mikołaj 19/9/02; Aleksandra 17/7/06
  • metis1 05.10.09, 08:09
    No, widzisz... My zdecydowanie z frakcji "Kuleczkowej",
    nie :Franklinowej" :) Wypozyczylam z ciekawosci ze dwie czesci, ale
    to zupelnie nie to. A Pan Kuleczka jest z nami od dwoch lat (teraz
    syn 4) i nie oddaje pierwszego miejsca! Z drzeniem serca obejrzalam
    sobie zajawke "Mlotka" i juz WIEM, ze... Ech, co tu duzo mowic!...

    A do przedszkola bede szukac po prostu wierszy. Cos mniej
    oklepanego, ale dynamicznego i smiesznego. Moze cos podpowiecie?
    (Tuwim i Brzechwa nie)
  • mama_kotula 05.10.09, 08:38
    Wiersze? Śmieszne i dynamiczne? Danuta Wawiłow, li i jedynie! :):)

    Szczególnie polecam z tej płyty (link poniżej). Śmieszne niesamowicie absurdalnym humorem, moje dzieci od kilku dni nie chcą słuchać przed snem niczego innego (a one tak w ogóle to wierszy nie lubią ;)).

    www.buka.com.pl/index.php?s=karta&id=3
    czasdzieci.pl/mp3/id,474e-rozsmieszanki_rozmyslanki_usypianki.html

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • metis1 05.10.09, 08:56
    Dzieki, zaraz sobie odpale te plyte i sie wslucham. Sluchalismy jej
    w ub. roku przedszkolnym w samochodzie, fakt, bylo duzo smiechu!
    Szkoda, ze nie mam tekstu, ale z tym w necie nie powinno byc
    problemu...
  • tattarak 05.10.09, 09:33
    Przyznam, że miałam dylemat, czy Rozśmieszanki na płycie podrzucić do przedszkola. Miałam wrażenie, że nie każdy rodzic właściwie doceni absurdalność wierszyków, kiedy dziecko wyrecytuje mu utwór "Kajtek bez majtek i Wojtek bez portek" :-) Płytę bardzo lubię, moje dziecko też...

    A Pan Kuleczka... Moim zdaniem książką jest zrozumiała dla dzieci starszych, niż 3-latki. Czytamy obecnie z 4,5 latkiem i mam wrażenie, że jest prawie pełne zrozumienie. Wcześniej raczej kończyło się na oglądaniu ilustracji i opowiadaniu wersji uproszczonych.

    Do przedszkola Pan Kuleczka poleciał z "pierwszym rzutem" książek. Wyszłam z założenia, że każde dziecko powinno wiedzieć kto to jest, czytać od deski do deski nie muszą :-)



  • metis1 05.10.09, 10:39
    <A Pan Kuleczka... Moim zdaniem książką jest zrozumiała dla dzieci
    <tarszych, niż 3-latki. Czytamy obecnie z 4,5 latkiem i mam
    <wrażenie, że jest prawie pełne zrozumienie. Wcześniej raczej
    <kończyło się na oglądaniu ilustracji i opowiadaniu wersji
    <uproszczonych.
    <Do przedszkola Pan Kuleczka poleciał z "pierwszym rzutem" książek.
    <Wyszłam z założenia, że każde dziecko powinno wiedzieć kto to jest,
    <czytać od deski do deski nie muszą :-)

    O to to to! Swiete slowa! Kupilam Pana Kuleczke wiedzac, ze to
    zdecydowanie przedwczesnie (2 l z hakiem), urzeczona tekstem i
    obrazem. Nie liczylam -to jasne!- na zrozumienie w tym wieku
    metafor, gry slow itp, ale wlasnie dzieki tym ksiazeczkom moje
    dziecko zaczelo mowic (pozno), probujac powtarzac imiona bohaterow:
    Bzyk-Bzyk, Pypec... Za to m.in. jestem Kuleczkowej gromadzie
    dozgonnie wdzieczna.
    A w przedszkolu koniecznie chcialam przeczytac chociaz jedno
    opowiadanko wlasnie dlatego, ze uwazam, ze przedszkolaki powinny
    przynajmniej raz w zyciu zobaczyc Pana Kuleczke na wlasne oczy,
    hehe ;) Dla lepszego zapamietania wziełam tez do obmacania
    szydelkowe figurki.
    Poza tym, to co, ze wiekszosc dzieci nie byla skupiona na lekturze?
    Moze warto bylo sprobowac dla tych kilku zasluchanych???
  • alistar1 05.10.09, 10:58
    metis1 napisała

    > A w przedszkolu koniecznie chcialam przeczytac chociaz jedno
    > opowiadanko wlasnie dlatego, ze uwazam, ze przedszkolaki powinny
    > przynajmniej raz w zyciu zobaczyc Pana Kuleczke na wlasne oczy,
    > hehe ;) Dla lepszego zapamietania wziełam tez do obmacania
    > szydelkowe figurki.
    > Poza tym, to co, ze wiekszosc dzieci nie byla skupiona na
    lekturze?
    > Moze warto bylo sprobowac dla tych kilku zasluchanych???

    Oczywiście, że warto:) Paradoksalnie pełne skupienie nie zawsze
    oznacza koncentrację, a pozorny brak skupienia (czyli robienie dwóch
    rzeczy naraz) często skutkuje większym skupieniem właśnie;) Taką
    podzielność uwagi zauważyłam u siebie w domu, kiedy moja córka bawi
    się lalkami i pozornie jest w swoim świecie, a ja w tym czasie
    czytam jej bratu. Jak się okazuje córka jest równie mocno skupiona
    jak brat (zadaje pytania na temat książki). Ale to chyba tylko u
    dziewczynek możliwe- chłopcy robią j e d n ą rzecz naraz
    (stereotyp? ale jakże prawdziwy;))

    Metis, nie zrażaj się- następnym razem będzie lepiej:) A wiersze na
    czytanki to świetny pomysł:)
  • mruu1 05.10.09, 10:25
    > A do przedszkola bede szukac po prostu wierszy. Cos mniej
    > oklepanego, ale dynamicznego i smiesznego. Moze cos podpowiecie?
    > (Tuwim i Brzechwa nie)

    Zakamarkowe Cynamon i Trusia - wierszyki od stóp do głów. Krótkie,
    śmieszne, dynamiczne no i nie oklepane ;)
  • leelooo1 26.10.09, 23:31
    Wyciągnęłam ten wątek, bo ciągle mi to chodzi po glowie, tzn. pomysł czytania w grupie mojego dziecka. Niestety, nie moglabym zapewnić regularności spotkań (a to jest warunek).
    A tu dziś własnie musiałam chwilę poczekać przed drzwiami, bo córka chciała zostać dłużej na czytanie. Okazało się, ze przyszły dziewczynki ze szkoły poczytać maluchom. Nie wiem, czy to tylko akcja jednorazowa, czy nie, ale mojemu dziecku podobało się bardzo.
    Generalnie, panie chyba nie czytają za często. W tamtym roku Mloda mówiła, że w czasie leżakowania niektóre dzieci śpią, ale ona nie rozumie, jak one moga zasnąć tak bez czytania przed spaniem
  • mamalina 20.02.10, 23:52
    w piątek mieliśmy próbkę: wszyscy rodzice czytali po kawałku przypowieści i
    łamali języki na trudnych imionach
    nawiasem mówiąc zaskoczyła mnie – pozytywnie – duża liczba tatusiów obecnych na
    zajęciach otwartych w grupie czterolatków

    za dwa tygodnie mam samotną czytankę
    pan opiekun mnie w temat wprowadził właśnie na przykładzie Czerwonego Kapturka…
    he he… myślę, że pójdziemy najpierw szlakiem Julków, Nusi, mamy Muu
  • anna_mrozi 22.02.10, 14:18
    Ja czytam w przedszkolu syna od roku.
    Staram się to robić w miarę regularnie - dzieci liczą zawsze na jakąś
    "nowość" :) Zawsze wybieram jedną pozycję - podziwiam tych, którzy
    odważą się na więcej. Może w starszych grupach jest nieco inaczej,
    ale w naszym wypadku dzieciaki są bardzo "interaktywne" i rozgadane.
    Nie da się więcej czytać :)

    Ostatnio, na zakończenie zimy, była "Mama Mu" i jej cudne zjeżdżanie
    na sankach (dziwnym trafem dzieci jej jeszcze nie znały).

    W najbliższy czwartek planuję spotkanie "o miłości" - "Zakochanych" i
    "Przepis na miłość".
    Jeden egzemplarz "Zakochanych" ma być z prezencie - ta książka jest
    tak piękna, że aż żal nie dać jej (każdemu) dziecku do podziwiania.

    Czy macie czasem taki dylemat dotyczący książek, w których dużą rolą
    odgrywa ilustracja i jej dostępności (a właściwie braku) dla dzieci?
    Przy czytaniu grupie trudno pokazać książkę każdemu dziecku...
    Panie mnie pocieszają, że to dobrze dla dziecka - chwila na rozwój
    wyobraźni (większość żyje zanurzona po uszy w kulturze obrazu).
    Ja żałuję, bo marzą mi się takie "czytanki na dywanie", jak w "Stu
    pociechach"...
    (grupa przedszkolna jest mieszana, od 3 do 6 latków)
  • alistar1 22.02.10, 14:43
    > Czy macie czasem taki dylemat dotyczący książek, w których dużą
    rolą
    > odgrywa ilustracja i jej dostępności (a właściwie braku) dla
    dzieci?
    > Przy czytaniu grupie trudno pokazać książkę każdemu dziecku...

    Ostatnio czytałam jednym okiem O dwunastu miesiącach. Książka była
    cały czas zwrócona do dzieci. Ale to metoda na góra jedną książkę,
    przy dłuższym czytaniu nie da się. Ale żal mi było nie pokazać
    dzieciom tych cudownych ilustracji.
  • ash3 10.09.10, 10:12
    Nauczycielka powiedziala, ze zakrywa ilustracje, zeby dziecko (dzieci) moglo sobie wyobrazic to, co slyszy, oczywiscie ogladanie ilustracji jest pozniej, nie ma obaw, ze sa zakazane.
    Zamierzam sie dostosowac do tego sposobu. Ewentualnie z czasem obmyslic jakis inny sposob... Wyzwaniem byloby np przeczytanie fragmentu "Nogi w nogę".
  • abepe 10.09.10, 10:21
    Mój trzylatek chodzi do fajnego kameralnego przedszkola. Może by im zaproponować taką akcję?
    Jak się już otrząsnę z traumy szkolnej :( pomyślę o przedszkolu.
  • jo_asia 22.05.10, 23:13
    w przedszkolu mojej córki też jest ta akcja,
    przy czym w ubiegłych latach rodzice mogli się zgłaszać do czytania
    jakoś tak tylko wczesną jesienią (czytanie odbywało się
    sporadycznie ok. godziny 10 rano),
    w tym roku akcja trwa cały rok, ale córka nie przynosi wieści na
    ten temat (tzn. chyba nikt z rodziców jeszcze nic nie czytał)

    ja w zeszłym roku czytałam jeden raz w grupie czterolatków,
    poprzedniego dnia wybrałam wspólnie z córką:
    1) opowiadanie o olbrzymie Kubie z książki "Czarownica Tekla i jej
    przyjaciele" Jennifer Jordan (okładkę można zobaczyć np. tu:
    merlin.pl/Czarownica-Tekla-i-jej-przyjaciele_Jennifer-
    Jordan/browse/product/1,247139.html ) i chyba wszystkie opowiadania
    z tej ksiązki by się nadawały ;-)
    2) opowiadanie "Plaster czarownicy" z książki "Plaster czarownicy"
    (okładkę mozna zzobaczyć np. tu:
    www.gandalf.com.pl/b/plaster-czarownicy/ )


    odbiór był świetny, dzieciaki zainteresowane, pod koniec niektore z
    nich (te bardziej z tyłu) jednak już nie uważały (a nauczycielki w
    sali nie było ...






    pozdrawiam ;-)
  • jo_asia 22.05.10, 23:14
    jo_asia napisała:
    > 2) opowiadanie "Plaster czarownicy" z książki "Plaster
    czarownicy"

    zapomniałam dodać autora: Małgorzata Strzałkowska
    sorry
  • ash3 10.09.10, 10:08
    Odswieżam wątek, ponieważ i u nas będzie czytanie! Już się cieszę. Bedę czytać jako pierwsza:-)
    W innym watku znalazlam ciekawy pomysl z czytaniem rozdzialow dluzszej ksiazki.
    W ogole musze zglebic temat, bo jednak to cos innego, niz czytanie wlasnemu dziecku, ktore dodatkowo obserwuje ilustracje.
  • alistar1 10.09.10, 10:27
    Ja też będę czytać, oczywiście. Mam już nawet temat w zarysie i puszkę pełną małych pudełeczek z rodzynkami, z Małą Mi, do rozdania:)
  • marvitka 10.09.10, 10:48
    u nas też będzie czytanie, hip hip huuraa! jak w zeszłym roku mam zarezerwowane piątki. bo dla mojej córki w piątki mama czyta w przedszkolu i już! :)

    jakie macie typy na pierwsze spotkania czytelnicze? :)
  • racuch76 10.09.10, 15:24
    cieszę się,ze odświezył się wątek bo też szykuję akcję czytelniczą w przedszkolu. Będą Panią Biedronką (mam strój :-) i będę czytać we wszystkich grupach. W ubiegłym roku czytałam tylko w grupie mojej córeczki (3-latki) i były to cudowne spotkania!

    Ja moge polecić dla 3-latków: Elmera, Cynamon i Trusia (świetnie nadają się do pokazywania i wspólnego powtarzania), Mela na zakupach, Od stóp do głów (Erica Carle). Koło Bożego Narodzenia czytałam "Gdzie jest św.Mikołaj".
    Na ten rok dopiero robię plany i czekam bardzo na Wasze podpowiedzi :-)
  • alistar1 14.09.10, 12:31
    U czterolatków chcę przeczytać Trzech zbójców. W zapowiedziach zakamarkowych widzę kolejną nowość Piji Lindenbaum (Filip i mama, która zapomniała), może więc zdążę się zaopatrzyć.

    Do sześciolatków muszę się już mocno przygotować, to już prawdziwe wyzwanie czytelnicze, tym bardziej, że dzieci bardzo podrosły i wydoroślały. Jeśli macie pomysły na bystre szcześcioklatki, chętnie przyjmę:)
  • pa_yo 14.09.10, 13:03
    Pomysł dla sześciolatków:
    "Kudłaty Pazur i inni" Cornelii Funke - można przeczytac kilka rozdziałów.

    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • alistar1 14.09.10, 13:18
    Nie znamy! Zapoznam się. Dziękuję.
  • pa_yo 15.09.10, 09:04
    A tak jeszcze przyszła mi na myśl "Kacperiada" Kasdepke, właśnie moje chłopaki zaśmiewaja sie z tego przed snem.

    Tylko te moje typy to takie bardziej łobuzersko-chłopskie, mam takie wrażenie...
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • alistar1 15.09.10, 09:19
    Dzięki za przypomnienie, nie mamy tej książki, może czas sięgnąć? Niestety wrześniowe wydatki przedszkolne rozkładaja mnie na łopatki:( Czas iść do biblioteki. Jeszcze raz dziękuję:)
  • pa_yo 15.09.10, 10:24
    A wiesz jeszcze jedno przyszło mi do głowy "Linnea w ogrodzie Moneta" - Pani póxniej na bazie wrażeń z ksiązki mogłaby świetna leksję artystyczna zrobić i byłoby i dla chłopców i dla dziewczynek, no i ta podróz do Paryża (to by juz dwa zajęcia były, o Paryzu i o malarstwie jako takim).
    Uważam, że ta "linnea..." to świetna zacheta do sztuki dla zerówkowiczów.
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • alistar1 15.09.10, 10:41
    Linnea jest pięknym pomysłem dla zerówkowiczów! W zeszłym roku nasze pięciolatki miały zajęcia tematyczne o Francji, była degustacja serów i innych potraw, co nieco więc już wiedzą:)

    Ciekawe, czy są jakieś materiały plastyczne, które można by podsunąć pani przedszkolance, do wykorzystania plastycznie z dziećmi? Coś w kierunku tworzeniu własnych prac w duchu Moneta?
  • alistar1 15.09.10, 09:14
    Jestem po zebraniu w naszym przedszkolu. Akcja czytania nadal priorytetowa, z czego bardzo się ciesze:) Z drugiej strony zaangażowanie wielu rodziców minimalne (zwłaszcza w grupie sześciolatków mały odzew rodzicielski, za to w młodszej grupie dokładnie odwrotnie). Obecne czterolatki posiadają prowadzony przez cały ubiegły rok przedszkolny zeszyt przeczytanych głośno książek, mam zamiar go obejrzeć, jestem strasznie ciekawa, jakie lektury wybierali rodzice:)
  • sinceramente 15.09.10, 10:44
    U nas też nowa pani wychowawczyni, chce rozpocząć tę akcję w grupie mojej córki (dzieci w wieku 3-3,5 roku). Zgłosiłam oczywiście chęć udziału i teraz rozmyślam nad tytułami, chętnie poczytam na temat tego, co czytałyście w grupie maluchów.

    Z córką dochodzimy wreszcie do trochę dłuższych książek, za sprawą przedstawienia zabrałyśmy się nawet za Janoscha, ale poczytałam wątek i zdecydowałam się obniżyć poprzeczkę dla całej grupy. Co myślicie o dłuższych amberkach? "Szaleńcza pogoń za szalonym orzeszkiem" (bardzo lubię), "Niutuś i wielki bałagan", "Wiosenne niespodzianki" (choć to raczej nie ta pora roku)
    I "Jabłonka Eli" kusi...

    Rozważam też może coś z egmontu "Ogród panny Amelii", "O zajączku co chciał wiedzieć jak polować na niedźwiedzie", "Wszystkich was kocham najbardziej".

    Elmera, Erica Carle zapisałam już sobie. Nie wiem, czy Mama Mu się nada, wzięłabym tą "budującą" lub "huśtającą się"...

    Echhh... same dylematy.




    --
    "Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść."

    1% dla Kajtusia
  • alistar1 15.09.10, 10:48
    Mnie w tym przedziale wiekowym do głowy przychodzi jeszcze Pippi. W duecie z hjelmowskimi laleczkami P. i pana Nielsona oraz kolorowankami stanowiłaby świetny zestaw startowy:)
  • abepe 15.09.10, 11:47
    Seria o Małym Krecie dla trzylatków byłaby ok - "Jak złapać księżyc' i "Nie ma jak w domu". Ta druga nieco bardziej zawikłana, ale przy pierwszej można się tez ruchowo pobawić (chociaż mąż mnie pytał ostatnio, czy machanie w stronę lampy udającej księżyc jest właściwe, następnym punktem jest bowiem rzucanie żołędziami:))
    merlin.pl/Maly-Kret-Jak-zlapac-ksiezyc_Egmont-Polska/browse/product/1,428833.html
  • sinceramente 27.09.10, 22:43
    Dziękuję za podpowiedzi :)

    Pożalę się tylko, że u nas w temacie czytania zapadła cisza. Zagadnęłam ostatnio wychowawczynię, czy są jakieś ustalenia związane z czytaniem rodziców, ale okazało się, że zgłosiłam się tylko ja, więc pani CZEKA. Jeśli nikt więcej się nie zgłosi, to "zaproszą tylko mnie" [tu nastąpiło westchnienie pani].
    Poczułam się niemal jakbym zawracała jej głowę tym czytaniem, a nie wychodziła na przeciw jej inicjatywie.

    Brak odpowiedzi ze strony rodziców mnie nie dziwi, ponieważ pani nie podała pomysłu na zebraniu, tylko przesłała do wszystkich rodziców maila z pytaniem, czy są zainteresowani udziałem w akcji "rodzice czytają w przedszkolu" i podlinkowała listę lektur ze strony Fundacji ABC XXI. Na tym wiadomość się kończyła, bez żadnych dodatkowych wyjaśnień, jak takie czytanie wygląda. Najwyraźniej Pani wyszła z założenia, że poprzeczkę należy ustawić wysoko.

    --
    "Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść."

    1% dla Kajtusia
  • abepe 29.09.10, 12:37
    sinceramente napisała:

    > Dziękuję za podpowiedzi :)
    >
    > Pożalę się tylko, że u nas w temacie czytania zapadła cisza. Zagadnęłam ostatni
    > o wychowawczynię, czy są jakieś ustalenia związane z czytaniem rodziców, ale ok
    > azało się, że zgłosiłam się tylko ja, więc pani CZEKA. Jeśli nikt więcej się ni
    > e zgłosi, to "zaproszą tylko mnie" [tu nastąpiło westchnienie pani].
    > Poczułam się niemal jakbym zawracała jej głowę tym czytaniem, a nie wychodziła
    > na przeciw jej inicjatywie.
    >
    > Brak odpowiedzi ze strony rodziców mnie nie dziwi, ponieważ pani nie podała pom
    > ysłu na zebraniu, tylko przesłała do wszystkich rodziców maila z pytaniem, czy
    > są zainteresowani udziałem w akcji "rodzice czytają w przedszkolu" i podlinkowa
    > ła listę lektur ze strony Fundacji ABC XXI. Na tym wiadomość się kończyła, bez
    > żadnych dodatkowych wyjaśnień, jak takie czytanie wygląda. Najwyraźniej Pani wy
    > szła z założenia, że poprzeczkę należy ustawić wysoko.

    Myślę, że taki stan może wynikać z czterech przyczyn:
    - rodzice się nie znają na książkach dla dzieci, może i nawet czytają, ale wydaje im się, że to, co znają wszyscy,
    -rodzice nie uważają, że czytanie to jakaś wartość,
    -rodzice naprawdę nie mają możliwości przyjść do przedszkola w godzinach swojej pracy (może to głupio brzmi, ale naprawdę w tej chwili jest ciężka sytuacja na rynku pracy, każdy swojej pilnuje;pracuję w ośrodku terapeutycznym i wielu rodziców nie może wziąć wolnego, żeby raz w miesiącu do mnie przyjechać, muszę pracować do wieczora, żeby niektóre osoby mogły mnie odwiedzić)
    -rodzice się wstydzą czytać przy grupie obcych dzieci i nauczycielkach:))

    Trzymam kciuki za akcję.
  • pepperann 29.09.10, 13:26
    Jestem początkującą mamą przedszkolaka (trzylatki) i chciałabym coś takiego, o czym piszecie zaproponować w naszym przedszkolu, bo takiej akcji nie ma. Mam kilka pytań, może niemądrych.

    a) Czy organizowaliście akcje czytania już dla trzylatków?
    b) Ile trwa takie spotkanie? Czy robicie je popołudniami? W grupie mojej córki ponad połowa dzieci wychodzi na razie po obiedzie.
    c) NIektóre z Was organizowały spotkania autorskie (wyd. Bajka) - jak to wygląda? Czy się płaci? Ile? Czy może to jakiś barterowy układ - spotkanie za zamówienie?

    Dzięki za podpowiedzi. Chciałabym wyjść z czytelniczą inicjatywą, ale czuję się zupełnie zielona w tym temacie.
    --
    Marianna 27 sierpnia 2007

    Helenka 16 marca 2009
  • alistar1 29.09.10, 13:40
    Pozwolę sobie odpowiedzieć (akurat przygotowuję się do spotkania u czterolatków)
    a) Trzylatki się nadają jak najbardziej, kwestia doboru książek
    b) czytałam 15-20 minut, licząc wygibasy moje i dzieci (w zeszłym roku u trzylatków czytaliśmy akurat Carle'a). Czytałam zaraz po obiadku, więc dzieci były najedzone i w świetnych nastrojach. Ale można przyjść o dowolnej porze dnia, co podkreślała pani (wszystko jest do uzgodnienia).

    Powodzenia!
  • marvitka 29.09.10, 14:01
    u nas rodzice czytają o ... 8.30 rano, przed śniadaniem (ok. 15-20 minut). Ta godzina (jak każda pewnie) ma swoje plusy i minusy:

    największym plusem jest to, że również rodzice pracujący mogli włączyć się do akcji (o ile pracują na późniejszą godzinę, lub nie muszą być w pracy punkt 8 czy 9). To też dobra pora dnia dla mojej córki (tak emocjonalnie) bo po czytaniu mogę się spokojnie pożegnać i wyjść (dopiero co przyszła, w sumie nie zdążyła się jeszcze stęsknić). Gdybym miała czytać np. po obiedzie to chyba nie byłoby szans, aby po czytaniu została jeszcze w przedszkolu na leżakowanie.

    Z minusów: część dzieci dochodzi na ostatnią chwilę, nie zdążają na całą bajkę, robi się lekki rozgardiasz ('Ooo, cześć Rafał ..., itp.). No i nie da się przedłużyć czytania, bo zaraz po jest mycie rąk i śniadanie.

    rodzice sami się zgłaszali, w zeszłym roku była też jedna babcia ;)
    powodzenia!
  • marvitka 29.09.10, 14:04
    acha, i na zachętę może warto poprosić o zgłoszenie na 'jednorazowe' czytanie, bo deklaracje typu 'w każdy piątek' mogą odstraszać.

  • dragonia 29.09.10, 14:14
    Mąż czytał Pana Kuleczkę Światło -3 opowiadania. czytanie jest o 9:30 po śniadaniu. Znaleźliśmy jakąś kolorowankę w necie z wizerunkiem kaczki (nie Katastrofy tylko jakiejś takiej normalnej). P przeczytaniu dzieci kolorowąły a Pani później ma wywiesić prace dzieci w takiej galerii przed salą dzieci. Kuleczka się podobał. Mąż stwierdził, że zdecydowana większość dzieci nie znała Kuleczki, my akurat mamy wszystkie czesci - nam sie podobaja jedne mniem, bo sa za bardzo hmmm filozoficzne np. opowiadanie o mgle, ale niektóre wyjątkowo sie podobają np. o telefonie czy urodzinach Katastrofy.
    Rok temu w trzylatakch czytaliśmy Mama Mu buduje - dzieciom daliśmy do kolorowania rysunke Mamy Mu stukającej młotkiem - bardzo się podobała książka. Szczególnie długo było powtarzane przez dzieci szast-prast-bum Pana Wrony.
  • marvitka 17.09.10, 12:00
    I już po pierwszym czytaniu w grupie czterolatków u córki. Na pierwszy ogień poszły:
    - Opowiadania dla przedszkolaków, rozdział 'Obudzona królewna' (moja córka zaśmiewa się przy tym strasznie; w przedszkolu trudniej się czytało bo jednak dużo większe zamieszanie jest, a tam sporo tekstu + mało obrazków; ale moment kiedy Tomek obudził królewnę też wywołał uśmiech i komentarze, postanowiłam powtórzyć historię w przyszłym tygodniu, powinno być lepiej ;)
    - Szklana góra (z książki 'Księga Bajek Polskich' - osobiście nie lubię tej książki, językowo ma sporo do zarzucenia, wiele zmieniam albo omijam, ale jest dużo obrazków, historia o szklanej górze wciągająca.

    A przede wszystkim z tym wyborem książek to nie ma lekko, bo trzeba jeszcze ponegocjować z córką co będziemy czytać ;)
  • marvitka 29.09.10, 11:18
    chyba to już było wspomniane więc tylko potwierdzam: 'O księciu Oliwierze, który nie chciał się myć' czyta się świetnie z 4latkami :)

    w tym roku pokusiłam się o czytania tematyczne - ogłosiłam czas piątkowych książek rycersko-księżniczkowo-królewskich. Jako cotygodniowy rekwizyt służy mi trójwymiarowy zamek (Zamek. Życie na Zamku, zamówiłam w Badecie, świetny!). Czytamy o różnych postaciach, które w tym zamku można spotkać - w zeszły piątek zamieszkał tam właśnie wspomniany książe Oliwier ;)
  • ruda_val 07.10.10, 16:47
    Zachęcona waszymi doświadczeniami dziś czytałam pierwszy raz przedszkolakom ;-)
    Oto co wybrałam na pierwsze spotkanie:
    1. Eric Carl " Bardzo głodna gąsienica"
    2. Eric Carl "Od stóp do głów"
    3. Kate Lum " Co?!"
    4. Jan Brzechwa "Grzyby"
    5. Julian Tuwim "Lokomotywa"
    6. Ewa Kozyra-Pawlak "Abecadlik"

    Każda z książek była pretekstem do rozmowy z grupą 18 dzieci w wieku 3-5 lat ;-) Niewielka grupa, duża rozpiętość wiekowa ale byli zainteresowani ;-)

    Już się szykuje do kolejnego spotkania ;-)

    --
    Pozdrawiam
    Dorota
    autumn.blog.pl/
  • alistar1 08.10.10, 11:37
    U nas w grupie czterolatków było czytanie pod znakiem grzybów, jesieni i leśnych wypraw. Zaczęliśmy od oglądania "Księgi grzybów mrówki Zofii", dzieci pokazały mi eksponaty zebrane w sali (w tym piękną hubę). Potem był wiersz Brzechwy, opowiadanie o "Muchomorku, który miał zły dzień" i jeszcze na koniec kilka wierszy z "Kapeluszy" Papuzińskiej. Okazało się, że dzieci całkiem sporo wiedzą o grzybach i świetnie radzą sobie z rozróżnianiem gatunków oraz grzybów jadalnych i trujących. Na zakończenie zaśpiewały mi piosenkę o muchomorku, której się właśnie nauczyły i wspólnie zjedliśmy upieczone w domu cynamonowe ciasteczka (wycięte, a jakże, grzybową foremką). Było bardzo sympatycznie.
  • dragonia 08.10.10, 15:52
    Może to ta piosenka? U moich dzieciaków obecnie na topie:

    Muchomorek mały stoi sobie sam,
    bardzo zasmucony, zmartwień mnóstwo ma.
    Mówi, że jest brzydki, dużo kropek ma,
    i że go nie zechce żółta kurka ta.

    Muchomorku, muchomorku,
    nie martw wcale się.
    My ciebie lubimy,
    kurka pewnie też. ( 2x )

    Czerwony kapelusz w białe kropki ma,
    na swej nodze stoi, grzecznie prosi tak.
    Kurko moja miła, zechciej dzisiaj mnie,
    Jestem grzyb trujący, lecz tańcować chcę.

    Muchomorku, muchomorku,
    nie martw wcale się.
    My ciebie lubimy,
    kurka pewnie też. ( 2x )



    --
    Bo ja jestem korpobestia
    Tylko w pracy nigdy w domu
    Taka oto jest ze mną kwestia
    I do tego nic nikomu by DyroŻyro
  • alistar1 08.10.10, 17:57
    Zdaje się że ta:))
  • alistar1 01.03.11, 14:17
    Jak dowiedzieliśmy się na zebraniu, w zeszłym półroczu w naszej grupie czterolatków czytało w sumie czterech rodziców.

    W najbliższym czasie mam zamiar przeczytać "Chłopca i pingwina", "Jak dobrze być żabką" (podpatrzone na blogu forumowej koleżanki), "Co?!" i kilka wierszy z wytwórninego Tuwima.

    Myślę jeszcze o czymś bardziej wiosennym, muszę tylko poszperać w starych wątkach nawiązujących do pór roku. Bo za oknem cudowne słońce. A "Chłopiec i pingwin" to środek zimy:)
  • anna_mrozi 01.03.11, 14:31
    Alistar, ja Tuwima czytałam w ubiegłym roku, z okazji urodzin Tuwima.
    Wprawdzie nie była to zima, ale gorąco polecam "Mróz" tak jeszcze zimowo.
    Nie tylko recytację, ale zabawy muzyczne (orffowski "instrument" - rękawiczka wypełniona mąką ziemniaczaną), do tego folia (aluminiowa?) taka jak na ilustracjach w "Tuwimie" wytwórni, folia bąbelkowo - jest muzyka, ale i materiał plastyczny (dzieci pewnie zawsze po czytaniu mają jakieś aktywności?).
    Więcej pisałam na blogu - przepraszam za prywatę - ale odeślę. tam kilka linków
    pozarozkladem.blogspot.com/2010/09/uwielbiam-tuwima.html
    POLECAM!

    przepraszam za prywatę, ale
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • alistar1 01.03.11, 14:43
    Zaraz zerkam, dzięki!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka