Dodaj do ulubionych

Wyrosnąć na zawsze

21.05.09, 07:21
Naszła mnie taka refleksja. Otóż często wracamy do różnych książek z
wcześniejszego dzieciństwa i dzieci bardzo je lubią; potrafią
zażyczyć sobie takiego na przykład Maksa, gdzie tekstu jest kapka,
aby za chwilę wrócić do swoich, bardziej adekwatnych wiekowo. Ale
wczoraj uświadomiłam sobie, że pewne książki to dla nas zamknięty
rozdział- jako przyklad podam nocniczkowego Kamyczka. Jako że mój
młodszy właśnie na dobre pożegnał pieluszkę, czytanie na temat nie
ma już sensu. Trochę mnie o zasmuciło, bo to u nas pierwsza książka,
o której mogę powiedzieć, że na dobre z niej wyrośliśmy. A lubiliśmy
bardzo i dużo jej zawdzięczamy, więc oddać nie mogę;-)
Edytor zaawansowany
  • zf71 21.05.09, 07:42
    Żal mi było kiedy muchomorowe materiałowe o kolorach, zwierzętach i
    przeciwieństwach na drobre przestały cieszyć się zainteresowaniem,
    poszły do pudła skarbów, ale po pewnym czasie zostały odkryte na
    nowo - bywa czasami, że służą jako poduszki dla lalek :)
  • abepe 21.05.09, 09:47
    Ja mam problem z wyrzuceniem podartych Kłapów. Sentymentalizm:))
    --
    "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
    świat patrzeniem" (Tuwim)
  • alistar1 21.05.09, 10:00
    abepe napisała:

    > Ja mam problem z wyrzuceniem podartych Kłapów. Sentymentalizm:))

    Mamy kilka mocno wymiętoszonych, wyeksploatowanych i ponadrywanych
    klapkowych- te w lepszym stanie pewnie się ostaną, problem reszty
    rozwiąze się pewnie, gdy trzeba będzie znaleźć więcej miejsca na
    półce.
    Ale szkoda mi strasznie tych książek, których czas już minął.
  • zf71 21.05.09, 10:31
    alistar1 napisała:

    >> Ale szkoda mi strasznie tych książek, których czas już minął.

    Szkoda mi tych których czas dopiero minie ... Muka, Janoschowych
    Misia i Tygryska, Zakamarkowych i z Media Rodziny, Julki. A przecież
    to nieuniknione.
    Już w tym roku minął prawie czas na te wszystkie mikołajowe kupowane
    rok, dwa lata temu (Choineczka, Gdzie jest Mikołaj, święty Mikołaj
    zna się na świętach, także Puk Puk kto tam.
    Minął już czas na:
    - Czasami się zwijam w kuleczkę,
    - Milutek
    - Ogród Panny Amelii
    - Szuszu z buszu
    - Misia Sama – całus i chorującego.

    No ale pięć lat to już wiek który każdy pamięta, jakieś pierwsze
    świadome wspomnienia, całe historie, pewnie ten czas zostanie
    zapamiętany najbardziej z wczesnego dzieciństwa – niech zostaną
    zapamiętane te rzeczy świetne, które z emocjami teraz czytamy –
    Pluk, Astrid Lindrgen, cała masa baśni we wspaniałych wydaniach,
    Gdzie jest moja siostra, książki ilustrowane przez Wilkonia :) ....
    itd.
  • alistar1 21.05.09, 10:50
    Miś Sam zatoczył u nas koło i w tej chwili czytamy go z kolejnym
    czytelnikiem, a wzruszenia te same:) Dla mnie osobiście to chyba
    najpiękniejsza książka wczesnego dzieciństwa moich dzieci.
  • abepe 21.05.09, 10:53
    U nas czas zatoczył jeszcze większe koło i starszy czytelnik sam
    sobie czyta książki sprzed lat. Więc - szykucie stare książki na za
    jakiś czas:)
    --
    "Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
    bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
    zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
    dorośli ludzie"(J. Tuwim)
  • alistar1 21.05.09, 10:58
    O, to jest właśnie argument za przechowywaniem i nutka optymizmu-
    powinny być idealne na łączenie literek i sylabizowanie pierwszych
    wyrazów:)
  • adota 22.05.09, 11:32
    Właśnie tak :) U nas starsza córeczka akurat wprawiała się w czytaniu jak
    pojawiła się młodsza. A i wszystkie pozycje zamówione dla młodszej najpierw są
    "zatwierdzane" i dokładnie czytane przez starszą.

    adota
  • alistar1 21.05.09, 09:56
    Tak, to jest cieszący serce uniwersalizm książeczek-zabawek. U nas
    podonie jest z domkiem pieska- odcięty ze sznureczka piesek jeździ
    samochodami i stanowi część zgoła innych zabaw (choć w domku nadal
    chętnie pomieszkuje) :)
  • kasia111177 21.05.09, 20:16
    Ja po pierwszym dziecku trochę książek oddałam, ale kiedy zobaczyłam
    z jaką pasją szukam na allegro poczytaj mi mamo, postanowiłam jednak
    rozdawnictwo ukrócic. jak kiedyś będą chcieli sobie poczytać książki
    dzieciństwa to znajdą je u mamy:)
    --
    "Dosyć, kiedy smakując zamorskie owoce usta sobie przypomni
    soczystsze niż owoc" (K.I. Gałczyński)
  • agisek 22.05.09, 21:24
    U nas piesek jest teraz głównym towarzyszem spacerów, któremu się z wózeczka
    pokazuje trolejbusy i śmieciarę :-).
  • izagalicja 22.05.09, 11:05
    Alistar,
    Ja mam przeświadczenie, że z ukochanych książek nie wyrasta się
    nigdy.
    Pamiętam jak kiedyś w pracy toczyliśmy rozmowę o ukochanych
    książkach i następnego dnia, małomówny kolega koło trzydziestki
    przyniósł sfatygowaną trzydziestoletnią książkę z serii Poczytaj mi
    mamo o kotku który szukał mamusi ;-))
    Dlatego nie wydaję żadnych książek z dzieciństwa moich dzieci.
    Pozdrawiam Iza
  • zo_79 22.05.09, 11:14
    My też nie oddajemy książek. Zataczają kolejne koła. Młodsze czyta teraz po
    starszej, starsza czyta nasze książki z dzieciństwa (na szczęście i moi rodzice
    i teściowie nic nie oddali), a co i raz trafiamy na półce na egzemplarze z lat
    60-tych - po dziadkach. Teraz czytamy np. "Ucho, dynia 125" - wydanie pierwsze!
    Nie mam wrażenia, że coś przemija, że coś tracimy.
  • alistar1 22.05.09, 11:15
    No właśnie, ja też nie wydaję, przechowuję wszystko skrupulatnie,
    chodziło mi tylko o to, że niektóre książkowe tematy mocno się
    zdezaktualizowały i czytanie o nich nie ma już sensu i to mnie tak
    odrobinę zasmuciło, a może bardziej to, że dzieci tak szybko rosną;)
    Pocieszam się, że na szczęście cała masa książek jeszcze przed nami,
    więc te moje łezki dość szybko obeschną:)
  • izagalicja 22.05.09, 11:41
    Dezaktualizują się mam wrażenie "książki pragamatyczne"- jak oswoić
    z nocnikiem, przedszkolem, chorobą.
    Te, w których jest magia, nie dezaktualizują się.
    Kiedyś się zastanawiałam dlaczego tak namiętnie szukam książek z
    dzieciństwa na allegro.
    Czy szukam książek, czy czasu który był, mamy która przed zaśnięciem
    czytała mi Andersena ( ciężkie, pomarańczowe wydanie bez ilustracji).
    Dalej nie wiem ;-))
    I.
  • kasia111177 22.05.09, 14:09
    izagalicja napisała:

    następnego dnia, małomówny kolega koło trzydziestki
    > przyniósł sfatygowaną trzydziestoletnią książkę z serii Poczytaj
    mi
    > mamo o kotku który szukał mamusi ;-))

    Uwielbiam tą książkę:) I szukaąłm jej na all z obłędem w oku:)


    --
    "Dosyć, kiedy smakując zamorskie owoce usta sobie przypomni
    soczystsze niż owoc" (K.I. Gałczyński)
  • agisek 22.05.09, 21:40
    "Agnieszka opowiada bajkę"? Cudne to jest :-). Przez tę książkę nie mogę się
    cieszyć tekstem: "Przepraszam, czy jesteś czarownicą?", bo mi się pomysł wtórny
    wydaje... (choć to pewno praktycznie niemożliwe)
  • agisek 22.05.09, 21:23
    Na szczęście u nas więcej jest książek, do których trzeba dorosnąć, niż tych, z
    których się wyrosło.

    Ja wydaję tylko te, które się u nas nie przyjęły ("Kamyczek. Odkrycia") lub z
    serii nietrafionych prezentów (kolejny egzemplarz "Rzepki"). Resztę będziemy
    przechowywać. Cudnie będzie kiedyś wyciągnąć karton z pamiątkami i otrzepać z
    kurzu te nasze pierwsze lekturowe fascynacje :-).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka