Dodaj do ulubionych

Podążacie za zapotrzebowaniem?

25.06.09, 13:50
Dla młodszego przydałoby się trochę wesołych rymowanek, dla
starszego coś o polityce, demokracji, organizacji państwa. A tu tyle
książek w kolejce na półce na przeczytanie czeka (zrobiliśmy sobie
taką specjalną półeczkę książek, które teraz mamy przeczytać
wybranych i spośród nowych i spośród już czytanych wczesniej).
Podążacie zawsze za takimi aktualnymi zainteresowaniami, czy czasem
odpuszczacie?
--
"Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
dorośli ludzie"(J. Tuwim)
Edytor zaawansowany
  • pa_yo 25.06.09, 13:56
    Z pewnościa nie czytamy tyle co Wy, popołudniami mamy dla siebie
    tylko ok 4 godzin czasu razem, reszta to spanie i praca lub
    przedszkole, więc w ciagu 4 godzin trudno jest wygospodarowac duzo
    czasu na czytanie :)

    Nie mamy specjalnej listy, zbioru książek do poczytania, jesli
    czytamy nowości to z reguły ja proponuje co czytamy i ja podsuwam
    lektury zgodnie z tym co mi sie wydaje, że może chwycić. jesli
    chodzi o powtórki czytania to wybiera zawsze Igor sam z pólek, półki
    sa w jego zasiegu wzrostowym lub wzrokowym więc ma pole do popisu :)

    jednym słowem z zapotrzebowanie z reguły kreuje ja :)
    --
    ]:o* Byczek z kwiatkiem w pysku
  • alistar1 25.06.09, 22:04
    Staram się podążać, ale nie niewolniczo, chociaż lubię, gdy czytamy
    o czymś tematycznie zwiążanym z tym, co aktualnie nas dotyczy; i tak
    wycieczka do parku dinozaurów była świetnym pretekstem do poszukania
    tematycznie związanych lektur. Ciekawe jakiego klucza używam do
    młodszego- hm, chyba najbardziej tropię to, co dobrze daje się
    nazywać i werbalizować (a tym samym udoskonalać mowę).

    PS. Dla K. kup koniecznie Cynamona i Trusię, jeśli jeszcze nie
    macie, są świetni:)
  • zf71 25.06.09, 22:12
    Od pewnego czasu mam wrażenie, że raczej przyspieszam, przygotowuję
    zasoby książkowe na różne zagadnienia.
    Ale nie staram się też mieć odpowiedzi na wszystkie kwestie. Nie da
    rady, a sama przecież nie mam też ochoty zagłębiać we wszystko - są
    takie rzeczy o których wiedza przyjdzie sama z upływem lat
    szkolnych, ze zwyczajnych codziennych rozmów i nie widzę potrzeby
    specjalnej lektury.
    Póki co biblioteczka młodego czytelnieka i jego rodzica jest
    wystarczająca :)
  • abepe 26.06.09, 11:31
    Ja odruchowo reaguję na pytania w jakiejś kwestii rozglądaniem się
    za odpowiednimi lekturami:), niekoniecznie od razu kupuję, ale pytam
    na forum (potem wrzucam wątek do ulubionych), sprawdzam w katalogu
    on-line biblioteki, wrzucam do przechowalni w księgarniach.
    Biblioteka "na przyszłość" jest uzupełniana regularnie (najczęściej
    przy okazji jakichś promocji).
    Zauważyłam, że oboje z mężem reagujemy na interesujące nas kwestie
    poszukiwaniem informacji (ostatnio także w sieci). Zwiedziliśmy
    piekny kościół - dzwonimy do teściów z pytaniem, czy nie mają czegoś
    na jego temat (najczęściej mają:), szukamy stron w internecie:)
    Tak samo przy dziecięcych pytaniach - widzę zainteresowanie, więc
    mam poczucie, że warto na pytania odpowiedzieć, może narodzi się
    jakaś pasja? Nie mam poczucie niewolnictwa (Alistar:))), to raczej
    radosna ciekawość:)
    --
    "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
    (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
    (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
    przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
  • alistar1 26.06.09, 11:45
    Pisząc "niewolniczo" miałam na myśli właściwie to, że nie na każde
    zagadnienie, dziecięce zainteresowanie, czy aktualnie wałkowany
    temat reaguję poszukiwaniem jego odwierciedlenia czy przełożenia w
    książkach. Bo chyba nie da się- zresztą niektóre sprawy są tak
    ulotne, wypowiedziane właściwie gdzieś między wierszami... Niemniej
    podobnie jak Ty staram się zgłębiać wiedzę swoją i dzieci na różne
    tematy, często pytam i radzę się o odpowiednią literaturę, ale jeśli
    jej nie ma mówię trudno, radzimy sobie inaczej, mam nadzieję, że z
    równym powodzeniem:)
  • abepe 26.06.09, 11:57
    :)) Alistar - wiem, że nie miałaś niczego złego na myśli pisząc o
    niewolnictwie, choć pewnie kompulsywne poszukiwanie wiedzy, można
    uznac za niewolnictwo:))
    I masz rację - nie na każdy temat poszukujemy literatury, są
    przecież pytania, na które rodzice są w stanie odpowiedzieć
    samodzielnie, choć czasem kusi, żeby sprawdzić, jak temat został
    dostosowany do mozliwości odbioru dziecka w książkach przez inne
    osoby :))

    Aha - nie mamy "Cynamona i Trusi", wiem, że to błąd:))
    --
    "Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
    bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
    zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
    dorośli ludzie"(J. Tuwim)
  • alistar1 26.06.09, 12:07
    abepe napisała

    nie na każdy temat poszukujemy literatury, są
    > przecież pytania, na które rodzice są w stanie odpowiedzieć
    > samodzielnie, choć czasem kusi, żeby sprawdzić, jak temat został
    > dostosowany do mozliwości odbioru dziecka w książkach przez inne

    Tak, właśnie, wydaje mi się, że to wynika z naszej natury, że zawsze
    staramy się znaleźć odpowiedź, porównanie czegoś do czegoś, czy
    zwyczajnie zaspokoić ciekawość i chęć wiedzy- a książki to właśnie
    umożliwiają, i to w znacznym stopniu:)
  • katarzyna2222 28.06.09, 19:19
    my zdecydowanie podążamy... choc są tematy które są ciągle "żywe"
    zwierzęta wszelkiej maści od poradników, przez encyklopedie, do
    beletrystyki i kolorowanek ;) u młodszej oraz wynalazki i szeroko
    rozumiana technika i rośliny u starszego...
    ale np. ostatnio z sympozjum przywiozłam super plakatowy układ
    okresowy pierwiastków ze zdjęciami :), no i pochłonęło mojego 8
    latka bez reszty, podsunęłam ksiązki chemiczne, ale to wszystko
    zbyt poważne było i tak w empiku wyszukaliśmy
    to www.gandalf.com.pl/b/uklad-okresowy-pierwiastki-z-klasa/
    no i zaczytaju się zaginając co rusz matkę ;)
    a ostatnie dni (miesiac nalezałoby napisać marnej pogody i ogólnego
    zawirowania meteorologicznego, kiedy to nastawiamy sie na
    wycieczkę, "w onecie" świeci słońce a u nas leje ;) stwierdził, ze
    on musi się tej pogodzie blizej przyjżeć ;)
    więc zakupilismy
    www.gandalf.com.pl/b/pogoda-C/
    i takich przykładów mozna mnożyc...
    te dwa z ostatniego miesiąca :)
  • abepe 29.06.09, 10:09
    Właśnie, czasem aż szkoda porzucać temat:))

    Zauważyłam, że mamy z mężem to samo. U znajomych oglądaliśmy zdjęcia
    z ich zagranicznych wakacji. Zafrapowały nas jakieś widoki, ale na
    bieżąco nikt nie był w stanie na pytania odpowiedzieć. Po powrocie
    do domu - przeszukaliśmy swoja bibliotekę z poszukiwaniu odpowiedzi.
    Mam zawsze przy sobie notesik, w którym zapisuję znalezione w
    różnych miejscach ciekawe tytuły. Mówię mężowi - czytałam ciekawy
    artykuł, autorka napisała książkę na ten temat. Mąż na to - kup mi
    ją:))
    --
    "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
    świat patrzeniem" (Tuwim)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka