Dodaj do ulubionych

anty-kolorowanki - co polecacie?

18.08.09, 13:43
na jakimś angielskojęzycznym blogu czytałam o antykolorowankach,
było podane parę przykładów i niestety nie mogę tego znaleźć. Czy
któraś z Was może podać parę sprawdzonych tytułów dla 4 latki?
Ciekawa jestem, czy są jakieś po polsku? Chociaż akurat o tekst w
nich nie chodzi ;)
Edytor zaawansowany
  • zo_79 18.08.09, 14:26
    Świetne! Nie trafiłam na to dotychczas. Obawiam się, że do Polski jeszcze ta
    nowinka nie dotarła. Tu znalazłam kilka darmowych drukowanek:
    www.susanstriker.com/printable_pages.html
  • mamapodziomka 18.08.09, 15:08
    Z polskich mam "Swiat jest dziwny" Grazki Lange (chyba).

    Z niemieckich fajne sa Krickel-krakel Buch.
  • abepe 18.08.09, 18:05
    Dziękuję za antykolorowanki z sieci. Moje dzieci właśnie wzięły się
    do roboty:)
    Nie mamy, ale gorąco tu polecano "Bazgroły dla ślimaka" Adacha. Do
    bazgrania zaprasza także Ludwik Janion na ostatnich stronach "Siły
    wyobraźni".

    --
    "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
    (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
    (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
    przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
  • kasia111177 18.08.09, 20:17
    A możecie mi wytłumaczyć co to jest?
    Nie znam angielskiego, bom kształcona na przedwojenną hrabiankę:P
    --
    Radek:
    http://s9.suwaczek.com/199806024670.png
    Łukasz:
    http://s4.suwaczek.com/200801222062.png
  • abepe 18.08.09, 20:46
    W antykolorowance zadanie polega nie na starannym wypełnieniu
    konturów, a na uzupełnieniu rysunku. Kolorowanki ćwiczą precyzję
    ręki, anty - wyobraźnię.
    --
    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez
    bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom,
    którzy by swe dzieci wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie,
    realnie,"zgodnie z obecnym stanem wiedzy"."(Tuwim)
  • rykam 12.06.12, 18:36
    ksiazkiobrazkowe.blogspot.com/2012/01/gryzmoy-dla-slimaka.html
  • alistar1 19.08.09, 07:55
    Bardzo mi się podobają! Wczoraj naostrzyłam kredki, dziś porysujemy:)
  • alistar1 19.08.09, 08:08
    Kilka książek S. Stiker jest dostępnych w Empiku:)
  • lulilu 19.08.09, 11:28
    W tym klimacie:
    www.amazon.com/Drawing-Artistically-Undiscovered-John-Cassidy/dp/1570543208/ref=sr_1_1?
    ie=UTF8&s=books&qid=1250673442&sr=8-1
    Niestety po angielsku :( ale za to FABTASTYCZNE!!! Uczy podstaw
    rysunku, rozkręca wyobraźnię, rozśmiesza i podbudowuje wiarę we
    własne siły rysunkotwórcze!!! przez promowanie cudownej-zabrzmi
    poważnie, ale to prawda- specyficznej 'filozofii rysowania'. Jest
    to następujący sposób rozumowania: jeśli np. narysowany przez
    ciebie słoń ma jedną nogę chudszą niż inne, to znaczy, że ON tak
    właśnie wygląda, bo- być może dieta,którą stosuje działa wybiórczo
    na niektóre tylko części ciała. Albo inne podejście: jeślipragniesz
    narysować zająca, ale nie potrafisz narysować zajęczych nóg-
    narysuj go w wysokich kaloszach!!

    Marzy mi się, że może któreś z naszych ulubionych niszowych
    wydawnictw skusi się i wyda polską wersję.
    PROSZĘĘĘĘĘĘĘ!!!!
  • abepe 19.08.09, 11:43
    Wow, Quentin Blake!!!
    --
    "Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
    bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
    zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
    dorośli ludzie"(J. Tuwim)
  • lulilu 19.08.09, 12:09
    Noooo!!
    Hej abepe! Rozumiem, ze dołączasz do mnie i tworzymy Grupę-
    Wiercących-Dziurę -w-Brzuchu w sprawie polskiego wydania?! jak
    myślisz- kto z wydawców podjąłby się tego??
    Ja na wstępie mogę od razu zadeklarować kupno 6-8 egzemplarzy!!
  • nashle 19.08.09, 16:08
    świetne te antykolorowanki i inne linki, które podałyście. Nawet nie
    wiedziałam, że istnieje coś takiego. Dzięki za oświecenie!
  • mama_kotula 19.08.09, 17:02
    No dopszz, jak zwykle wsadzę kij w mrowisko ;-).

    Nie sądzicie, że to jednak pewnego rodzaju kreowanie potrzeb? Że dziecko potrzebuje "antykolorowanki" (nowa, "profesjonalna" nazwa ;)) konkretnie tej i tej, stworzonej przez specjalistę, artystycznej itp.?

    Oczywiście, są to bardzo przyjemne wizualnie pozycje, to nie ulega wątpliwości. Natomiast przyznaję, że wchodząc w link do tego wątku spodziewałam się czegoś... nowego? innego? Przecież - tak mi się wydaje - średnio inteligentny rodzic pracując z dzieckiem kreatywnie sam z siebie jest w stanie wymyślić tego typu aktywności, i wydawało mi się to no... normalne. Tworzenie nowych rzeczy ze starych rzeczy, wymyślanie i rysowanie "lustrzanych odbić" (to lustro jest lustrem rozśmieszającym, oszpecającym, lustrem na opak, lustrem marzeń albo jak ty myślisz, co to za lustro? i co zobaczy ta osoba w nim?), tworzenie zwierząt-których-nie-ma i tak dalej. Nie bawicie się tak z dziećmi? :)


    --
    I'm weird, but I'm not strange!
  • gopio1 19.08.09, 19:36
    Się zgadzam i też jestem zdziwiona serią zachwytów. Przecież tego typu zadania
    są w każdej (chyba) książce z zadaniami dla przedszkolaków. Już dwu-, trzylatki
    bawią się w dorysowanie minek uśmiechniętych lub smutnych w puste kółeczka.
    Żadne to nowatorskie odkrycie.

    Moje dzieci jeszcze bardzo lubiły kiedyś takie rysowane zgadywanki - rysuje się
    kreskę i stop - trzeba zgadnąć co to może być. Potem następny element - stop -
    zgadujemy. I tak długo, długo - oczywiście rysujący musiał tak się starać, żeby
    nie było za łatwo, a jeśli ktoś zgadł, to mógł sprytnie zmienić koncepcję bez
    uszczerbku dla pracy - często dochodziło więc do bardzo abstrakcyjnych rzeczy.

    Dla pragnących uatrakcyjnić maluchom rysowanie - polecam też zabawę w rysowanie
    na zamianę - ty rysujesz fragment - dwie kreski, potem ja, potem ty...itd.
    Zawsze wychodzi coś niebanalnego. Ostatnio zrobiłam tę zabawę z 10 dzieci -
    wyszło Wiekopomne Dzieło Pożegnalne (to była ostatnia domowa impreza z udziałem
    zerówkowych przyjaciół mojego syna). Z tyłu każdy dodatkowo złożył odcisk łapy -
    czyli obrys swojej ręki i podpis. Wisi u nas i jest Czymś Naprawdę Ważnym i
    ciekawym - o tym czy ładnym nie będę pisała, bo wiadomo, że nie to ładne, co
    ładne... ;)

    --
    Życzenie śmierci czyli Zabawa w słowa
  • abepe 19.08.09, 20:17
    Mnie się antykolorowanki podobają. Czymś innym jest dorysowywanie do
    rysunku mamy a czymś innym bazgranie w specjalnej książce. Tych
    kilka stron z sieci nie jest specjalnie odkrywczych, ale zawsze to
    dodatkowy materiał do zabawy. Nie wiem, czy to co odczuwam to jakiś
    ogromny zachwyt, czy tylko zadowolenie z zabawy.
    Ale książka z ilustracjami Blake'a sympatyczna naprawdę i chętnie
    dołaczę do grupy nacisku na wydawnictwa:) (Znam kilka osób, które
    sie dopiszą:)
    --
    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez
    bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom,
    którzy by swe dzieci wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie,
    realnie,"zgodnie z obecnym stanem wiedzy"."(Tuwim)
  • mama_kotula 19.08.09, 20:29
    ========
    Czymś innym jest dorysowywanie do rysunku mamy a czymś innym bazgranie w specjalnej książce
    ===========

    I to jest właśnie tworzenie potrzeb ;-P ;-P

    Moim dzieciom różnicy nie robi po czym chlastają ;-). Pewnie dlatego, że nie wiedzą, iż potrzebują do tego specjalnej książki.

    Matka im robi specjalne książki do chlastania ;-) (taak, w formie książki A5 przeważnie).

    --
    I'm weird, but I'm not strange!
  • abepe 19.08.09, 21:03
    mama_kotula napisała:

    > ========
    > Czymś innym jest dorysowywanie do rysunku mamy a czymś innym
    bazgranie w specja
    > lnej książce
    > ===========
    >
    > I to jest właśnie tworzenie potrzeb ;-P ;-P

    Jasne. Ale równie dobrze moglibyśmy zamiast kupować książki -
    opowiadać dzieciom własne historie. Zmywanie też można robić ręcznie
    a ja od roku jestem szczęśliwa z powodu posiadania zmywarki.
    Nie powiem, żebym chciała kupować stosy antykolorowanek. Na to
    jestem zbyt skąpa:))))I czasem dzieciom sama wymyślę jakiś temat na
    rysunek:))
    Na swoją obronę mam jeszcze to, że wolę dzieciom czytać, niż włączać
    audiobooki (trochę mnie złości, że starszy woli Kwiatkowską niż mnie:
    ( Może to też skąpstwo? Audiobooki są drogie:)

    >
    > Moim dzieciom różnicy nie robi po czym chlastają ;-). Pewnie
    dlatego, że nie wi
    > edzą, iż potrzebują do tego specjalnej książki.
    >
    > Matka im robi specjalne książki do chlastania ;-) (taak, w formie
    książki A5 pr
    > zeważnie).
    >

    Kotula, Ty masz złote ręce - nie chcesz na nich zarobić?:)))))
    --
    "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
    świat patrzeniem" (Tuwim)
  • mama_kotula 19.08.09, 22:58
    ================================================================
    Jasne. Ale równie dobrze moglibyśmy zamiast kupować książki -
    opowiadać dzieciom własne historie. Zmywanie też można robić ręcznie
    a ja od roku jestem szczęśliwa z powodu posiadania zmywarki.
    ================================================================

    Ale ty piszesz, Abepku, o innych rzeczach. Piszesz o czymś, co w porównaniu z rzeczą mniej skomplikowaną (rany, nie wiem jak to nazwać :>), wypada jako - lepsze jakościowo, dające komfort życiowy itp.
    Typu tara i kijanki (orobić się jak wół stojąc po kolana w rzece) kontra pralka automatyczna. Książki a opowiadanie bajek - no też nie ma imho porównania.

    Natomiast - to jest moja opinia i oczywiście można się z nią nie zgadzać - naprawdę nie uważam, aby profesjonalne antykolorowanki aż tak bardzo odbiegały jakościowo/w kwestii poprawy komfortu życia ;P od tych produkowanych wspólnie przez rodzica i dziecko. Dodatkowo - to już dla mnie plus - ja nie lubię gotowców, bo nie cierpię się nudzić podczas zabawy z dzieckiem, do tego mimo wszystko te kolorowanki coś narzucają, co oczywiście można zmienić i zrobić jak się chce, jednak w pewnym momencie życia dziecko lubi mieć zgodność polecenia z odpowiedzią ;-), a polecenie wydrukowane, słowa w ksiązce święte (i tak oto, proszę państwa, moj syn nakłania mnie do zakupu smoka, bo w KSIĄŻCE, świętości słowa, podano adres hodowli :D). Polecenie ustne zawsze można sobie zmodyfikować, zignorować, przerobić 125 razy i tak dalej. Na końcu dopisać.

    A jak efekt działań będzie wg dziecka nie taki? Tu kolejny kij w mrowisko - spontaniczność i kreatywność jak najbardziej, ale są dzieci, które w głębokim poważaniu będą mieć słonia na diecie, bo akurat chcą sobie poczynić fazę realizmu. Albo dzieło wykonane zwyczajnie im się NIE PODOBA, estetycznie się im nie podoba, podchodzą do niego krytycznie - to co, kartkę z książki siup i do śmieci? Czy będziemy dziecko wprowadzać w fazę Pollyanny i namawiać do odkrywania dobrych stron w tymże dziełku? Jedno dziecko zacznie odkrywać, inne będzie miało w nosie, bo jemu się zwyczajnie NIE PODOBA - i ma prawo do tego "niepodobania się", ma prawo swoje wypociny artystyczne ocenić krytycznie, matka również ma prawo stwierdzić, że coś tam w rysunku dziecka jej się nie podoba, zamiast po raz setny z zachwytem słodzić, że cudownie, wspaniale i ach i och artystycznie.


    Reasumując, uważam że wybuchy zachwytów nad antykolorowankami są przesadzone, jak również opatrywanie tychże (kolorowanek, nie wybuchów) mianem "odkrycia". Jakie tam odkrycie, zwykła, codzienna zabawa. Żeby nie było - prowizorki nie lubię, uważam, że dziecko oprócz kubeczków po jogurcie, opakowań po margarynie, kasztanów i patyków powinno mieć zwyczajne zabawki, oraz że np. sporo pomocy dydaktycznych Montessori kosztujących ciężkie pieniądze można za darmo niemal wykonać w domu i estetyką nie odbiegają od tych pro (choćby takie ramki do nauki wiązania butów, zapinania guzików itp. - ramka w sklepie kosztuje 12 euro; czy modele ułamków cięte z grubej pianki, tzw. "schody" z listewek - a ile radości przy robieniu tego, idzie szybko i wolę to, niż np. sprzątać, prać czy bawić się z dzieckiem w cholerne dialogi smoków :))).

    Co do audiobooków - wolę czytać, bo mam wtedy większą kontrolę nad treścią i nad dziećmi (zwłaszcza, jeśli chodzi o nowości). Ale audiobookami nie gardzimy. Dzieci jednakoż wolą matkę z jej wadą wymowy i aktorską modulacją (do tego stopnia, że w głośnym czytaniu dzieci słyszę mój akcent, moją intonację, moje wokalizy, moje imitacje głosów bohaterów ;) i aż się nieswojo czuję).

    ==============================================================
    Kotula, Ty masz złote ręce - nie chcesz na nich zarobić?:))))
    ==============================================================

    Mówisz, że masz dla mnie propozycje nie do odrzucenia? To ja poproszę o sypanie tymi ofertami :>:>
    Na razie w desperacji kalkuluję, jak tu zarobić na handlu żywym towarem, który to towar 15 minut temu dopiero zasnął, a ja po całym dniu jak dętka już się czuję...

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • abepe 19.08.09, 23:04
    Odpadam. Przeanalizowałam na google map kilka koszmarnych skrzyżowań
    i na Kotulowe mądrości (bez złosliwości:) nie mam już siły. Może
    jutro:) papa

    Jedna uwaga tylko - może po kilku latach pracy z dzieciakami, w
    ośrodku, w którym brakowało na wszystko i trzeba było tymi ręcami
    produkować - chętnie posługuję się gotowcami do zabawienia własnych
    potomków:)
    --
    "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
    świat patrzeniem" (Tuwim)
  • abepe 19.08.09, 23:11
    abepe napisała:

    > Odpadam. Przeanalizowałam na google map kilka koszmarnych
    skrzyżowań
    > i na Kotulowe mądrości (bez złosliwości:) nie mam już siły. Może
    > jutro:) papa
    >
    > Jedna uwaga tylko - może po kilku latach pracy z dzieciakami, w
    > ośrodku, w którym brakowało na wszystko i trzeba było tymi ręcami
    > produkować - chętnie posługuję się gotowcami do zabawienia
    własnych
    > potomków:)

    I jeszcze jedna uwaga: antykolorowanki czasem poprawiają komfort
    życia:) Wolę dzieciakowi taką wręczyć, gdy chcę się od niego
    uwolnić, niż posadzić go przed telewizorem.

    BTW, marzymy o rozpoczęciu roku szkolnego - żeby przestać już
    odmawiać zabawy w dinozaury (cieszymy, że się, że odchudzono program
    w zerówce i dzieciak, zamiast uczyć się czytać, co już umie, będzie
    miał więcej czasu na zabawę(może się jakiś chętny do gadzich
    dialogów kolega znajdzie:))

    To już definitywnie - dobranoc:)
    --
    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez
    bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom,
    którzy by swe dzieci wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie,
    realnie,"zgodnie z obecnym stanem wiedzy"."(Tuwim)
  • mama_kotula 19.08.09, 23:33
    ======================================
    I jeszcze jedna uwaga: antykolorowanki czasem poprawiają komfort życia :) Wolę dzieciakowi taką wręczyć, gdy chcę się od niego
    > uwolnić, niż posadzić go przed telewizorem.[/quote]
    ======================================

    A nieee, to tutaj u mnie zupełnie inaczej. Mój komfort życia związany jest z głęboką ciszą. A moje dziecko przed telewizorem MILKNIE (na jakieś 15 minut, ale zawsze). Przy antykolorowankach jego język nadal jest w ruchu, a nawet zwiększa obroty, z uwolnienia się nici. Zwłaszcza, jeśli chodzi o tworzenie komiksów ze scenkami rodzajowymi, zwłaszcza, jeśli chodzi o scenki dotyczące odczuć, emocji itp. (no to w ramach terapii w sumie). Buzia się dziecinie nie zamyka :/.


    ============================================
    cieszymy, że się, że odchudzono program w zerówce i dzieciak, zamiast uczyć się czytać, co już umie, będzie miał więcej czasu na zabawę
    ============================================

    Złośliwie zapisałam dziecko do zerówki, gdzie program nie jest odchudzony, dziecięta korzystać będą z podręczników do pierwszej klasy w ramach powtórek - bo czytać potrafi cała grupa, płynnie i ze zrozumieniem; oraz pilnie uczyć się 2 języków obcych w wymiarze 8 godzin tygodniowo, odstawiać przedstawienia teatralne i zgłębiać tajniki jazdy na łyżwach oraz nartach.

    Odbieram dziecku dzieciństwo definitywnie.
    Zua jestem.

    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • abepe 20.08.09, 11:13
    mama_kotula napisała:

    Przy antykolorowankach jego język nadal jest w ruchu, a nawet
    zwiększa
    > obroty, z uwolnienia się nici. Zwłaszcza, jeśli chodzi o
    tworzenie komiksów ze
    > scenkami rodzajowymi, zwłaszcza, jeśli chodzi o scenki dotyczące
    odczuć, emocj
    > i itp. (no to w ramach terapii w sumie). Buzia się dziecinie nie
    zamyka :/.


    Jęzor naszego zerówkowicza także jest w ruchu - pomaga mu rysować
    ruszając się na boki. Rysowanie nie jest pasją tego młodzieńca, więc
    każda zachęta, także w postaci antykolorowanki jest cenna i staram
    się wykorzystywać je, jak mogę bęz naciskania na dziecko.



    >
    > Złośliwie zapisałam dziecko do zerówki, gdzie program nie jest
    odchudzony, dzie
    > cięta korzystać będą z podręczników do pierwszej klasy w ramach
    powtórek - bo c
    > zytać potrafi cała grupa, płynnie i ze zrozumieniem; oraz pilnie
    uczyć się 2 ję
    > zyków obcych w wymiarze 8 godzin tygodniowo, odstawiać
    przedstawienia teatralne
    > i zgłębiać tajniki jazdy na łyżwach oraz nartach.
    >
    > Odbieram dziecku dzieciństwo definitywnie.
    > Zua jestem.
    >

    Kotula, jak Cię znam, nie robisz tego na przekór dziecku:))Pamiętam,
    że pisałaś już coś o anglojęzycznej szkole. To to samo miejsce?
    Wygląda na elitarne, checheche.
    Nasz starszak nie chodził do przedszkola w tym roku a wcześniej miał
    pewne problemy z kontaktem z rówieśnikami. Ostatnio zaczął się
    domagać towarzystwa dzieci, więc rok przerwy uważam za korzystny -
    wywołał głód kontaktów towarzyskich. Teoretycznie mogłam delikwenta
    wysłać do pierwszej klasy, ale wolę, żeby się ćwiczył w kontaktach
    na poziomie odchudzonej zerówki:)
    --
    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez
    bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom,
    którzy by swe dzieci wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie,
    realnie,"zgodnie z obecnym stanem wiedzy"."(Tuwim)
  • mama_kotula 20.08.09, 11:26
    Tak, to to samo miejsce. Anglojęzyczne w zerówce są niektóre zajęcia. Miał iść
    do pierwszej, ale pierwsza jest na podbudowie językowej zerówki, więc jednak
    zerówka, co by była ciągłość.

    Poza tym on się nie nadaje do pierwszej, on się w ogóle nie nadaje do szkoły i
    ja mam bardzo poważne obawy, że go po prostu wywalą z wielkim hukiem z adnotacją
    "gra małpę i zachowuje się jak idiota; proszę dodatkowo sprawdzić dziecku słuch"
    (i wtedy pozostanie nam szkoła specjalna albo homeschooling, obie opcje napawają
    mnie przerażeniem i chęcią ucieczki). Tak jest, mam wakacyjny przemęczeniowy
    kryzys, a teraz jesteśmy dodatkowo na etapie "2 do tyłu" (z serii 3 do przodu, 2
    do tyłu...) i mam ochotę sprzedać własne dziecko :P:P

    Dziecka główną motywacją do pójścia do szkoły jest motywacja negatywna pt.
    "nienawidzę tego cholernego przedszkola i tej durnej pani A." (z przykrością
    przyznaję dziecku rację w temacie pani A.).

    A poza tym przemyślałam temat antykolorowanek i innych takich i doszłam do
    wniosku, że jestem mało obiektywna, bo ja po prostu to LUBIĘ i jestem na tyle
    zorganizowana, że mogę jakiś czas na to poświęcić (taaa jest, a potem na
    kolejnej kawie i na lewej adrenalinie programować do wpół do czwartej w nocy, bo
    przecież trzeba było dzieciom przygotować to i to, a praca może poczekać :P:P).

    A są i tacy, co im się nie chce i co nie lubią. I mają do tego pełne prawo, nie
    każdy musi być tak zboczony jak ja ;-).


    --
    I'm weird, but I'm not strange!
  • abepe 22.08.09, 09:46
    Kotula - będę trzymać kciuki!!!

    Steffo - dyskusje cieszą, prawda? Nie wiem, czy nie podejmowanie
    tematu autora antykolorowanek to błąd, bo w dyskusji chodziło o ich
    sens ogólny. Jeśli ktoś uważa, że są one wytworem komercyjnym, to
    nawet jeśli ich autorem jest Picasso - zostaną one wytworem
    komercyjnym. Czy dzieciom Kotuli bedzie obojętne, czy "chlastają" po
    Picasso, czy po mamie, hę?:))
    --
    "Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
    bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
    zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
    dorośli ludzie"(J. Tuwim)
  • mama_kotula 22.08.09, 11:04
    ================================================
    Jeśli ktoś uważa, że są one wytworem komercyjnym, to
    nawet jeśli ich autorem jest Picasso - zostaną one wytworem
    komercyjnym. Czy dzieciom Kotuli bedzie obojętne, czy "chlastają" po
    Picasso, czy po mamie, hę?:))
    =================================================

    Obawiam się, że będzie im obojętne (czy to znaczy, że nie wychowuję ich w duchu SZTUKI? ;-)).
    Nie, no teraz żartuję :). Ale jak tak patrzę, to ostatnio ulubioną lekturą do poduszki są "Opowieści o Kotku, Piesku i Misiu" autorstwa syna, pełne wartości artystycznych i Sztuki ;-DDDDDD w stylu:




    I rybki pływały sobie w akwarium. A potem znalazł się rybkowy mąż dla rybki.
    - O, mogę złożyć jajeczka, z których wyklują się maluteńkie rybeńki - ucieszyła się rybka.
    Rybka przespała się w nocy z mężem rybkowym i potem wysiedziała ikrę. W następnym dniu jajka zaczęły pękać. A w następnym miały już dziurki. Po dwóch dniach każde jajeczko miało wielką dziurę, a w następny dzień urodziły się małe rybeczki.



    Nagle przyszli ludzie z wędkami i chcieli wyłowić rybki z akwarium. Zaczęli pukać do drzwi:
    - Kto tam?
    - To my, ci ludzie co chcemy zjeść rybki z akwarium.
    – Nie wpuścimy was!!! - zawołały rybki i odprowadziły ich nad morze.
    A nad morzem znalazły starą spleśniałą rybę.
    - Tu macie rybę i możecie ją zjeść.
    - Dziękujemy - powiedzieli ludzie, co chcieli zjeść rybki



    I fragment kultowy, z kompletnie niezamierzonym komizmem, z którego zawsze radośnie rechoczę:

    – To nasz tatuś miś!!! – krzyknęły misiaczki.
    – Misiu, nigdy mi nie mówiłeś że masz dzieci?! - zdziwił się kotek. - Wiesz, kotku, sam nie bardzo wiem, jak to się mogło stać...



    Fragmentów o wbijaniu miecza przez oczodół do mUzgu litościwie forumowiczom oszczędzę ;-). W każdym razie całośc konstrukcji jest fascynująca - małe słodkie zwierzaczki mają problemy jak każdy przedszkolak (sporo z nich dotyczy kożuchów w mleku i wstrętnej pani wychowawczyni), mają również babunię, dla której pieką ciasta, grają w piłkę w kolory, dostają kary (tu pomysłowość syna przywodzi mi na myśl Markiza de Sade w wersji przedszkolnej - karą za nazwanie kolegi durniem jest np. powieszenie na żyrandolu) - a w wolnych chwilach ratują świat za pomocą broni białej, magii, pokemonów i innych supermocy. Czyli w sumie wszystko jest, bohater, wróg, konflikt, tło akcji, podwójne życie bohaterów... ;-)
    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • siostraheli 22.08.09, 21:38
    Misiowy fragment jest genialny.
  • mamapodziomka 22.08.09, 23:32
    Hehe, powialo Sztuka ;) U nas kroluje nadziewanie na szpikulec od karnisza w
    ramach kary za roznorakie przewinienia zwierzatek, tudziez grozba "bo dostaniesz
    wysypki", za to nie ma kozuchow na mleku, bo nikt cieplego nie pije, ani pic nie
    kaze ;)

    Skoro polecilam antykolorowanki, to sie troche wlacze. Moim zdaniem nie ma
    powodu do padania na kolana przed anty-kolorowankami, bo to nie tak, ze kupi sie
    dziecku ze trzy i kreatywnosc z glowy. Sa jednak o wiele fajniejsze niz zwykle
    kolorowanki (z ktorych swoja droga TEZ mozna wyczarowac cos fajnego) i sa
    calkiem niezlym wyjsciem dla niektorych, ktorzy jednak te 8 godzin w pracy +
    dojazd byc musza i wieczorem maja do wyboru albo spedzic czas produkujac
    materialy dla dziecka, albo sie z nim bawiac. Dlatego ja dosc ostro korzystam z
    gotowcow, przepisow z netu, etc. modyfikujac, mieszajac je ze soba, kradnac
    pomysly gdzie sie da i jak sie da, etc. Kotula w jednym ma racje calkowita,
    nadal rysunki mamy (ktora edukacje plastyczna zakonczyla tak gdzies na poziomie
    2 klasy podstawowki) sa na absolutnym topie, staram sie wiec od czasu do czasu
    cos machnac, lub sie wlaczyc, ale nie zawsze mam czas, sile, ochote. Czasami
    ograniczam sie do zorganizowania i podziwiania. Czasami wystarczy opowiedziec
    historyjke do obrazka, albo podpowiedziec technike, a zdarza sie, ze kreska jest
    naprawde super i nie trzeba wlasciwie nic ponad nia.

    Na pewno materialy zrobione wlasnorecznie sa o wiele lepiej dostosowane do
    chwili i osobnika i tez na pewno bardziej sie je wykorzystuje. Gotowce maja to
    do siebie, ze trzeba ich miec sporo, zeby wybrac to, co akurat jest potrzebne,
    duzej czesci sie nie wykorzysta i ogolnie dosc drogo to wychodzi, no i baaardzo
    trudno nie popelnic po drodze paru kompletnie beznadziejnych zakupow. Ale w
    sumie jak ze wszystkim innym chyba - cos za cos.
  • izagalicja 16.09.09, 12:08
    Opowieści twojego syna są świetne :-))) czekam na więcej.
    Gdzie je można przeczytać?
    Dziecięciem będąc pisałam kryminał na kartkach od notesu, trucizna
    była w mleku. Mleka szczerze nienawidziłam i tak mi zostało ;-)
    Pozdrawiam serdecznie twórcę.
    Iza
  • steffa 19.02.10, 21:59
    To samo ma moja koleżanka, pracująca w przedszkolu specjalnym...
    --
    --- Zorro - Nie -Matka ---
  • tattarak 19.08.09, 17:03
    Taro Gomi

    www.chroniclebooks.com/tarogomi/
    Przykładowe strony otwierają się w formacie pdf.

    Mamy jego dwie pozycje, są fajne, choć kilka poleceń i rysunków mi się nie podobało (rysował czterolatek, a książki są chyba jednak przeznaczone dla starszych dzieci). W Warszawie widziałam kilka tytułów w "Numerach Literach", ale były piekielnie drogie.

    Fajne są również "Gryzmoły dla ślimaka". Zawsze można samodzielnie coś "nabazgrać", jak nie ma nic pod ręką...
  • siostraheli 19.08.09, 22:24
    Z załączonych amazonowych linków wynika, że antykolorowanki to dodatki do kredek i farbek akwarelowych. A więc raczej kreowanie potrzeb. Bo zwykłe kolorowanki sprzedaje się bez załączników.
  • abepe 19.08.09, 22:30
    Do zestawu egmontowskich komiksów o Muminkach dodane sa kredki.
    Myślicie, że to kreowanie potrzeby na pokolorowanie Tove?:))
    --
    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez
    bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom,
    którzy by swe dzieci wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie,
    realnie,"zgodnie z obecnym stanem wiedzy"."(Tuwim)
  • siostraheli 19.08.09, 22:53
    Nie wiem, ale taka sytuacja zawsze jest dwuznaczna. Sugeruje, że książka nie obroni się sama, czyli jest drugiego gatunku. Co nie znaczy, że coś więcej niż zwykłe kolorowanki, to nie jest fajny pomysł.
  • abepe 20.08.09, 11:15
    siostraheli napisała:

    > Nie wiem, ale taka sytuacja zawsze jest dwuznaczna. Sugeruje, że
    książka nie ob
    > roni się sama, czyli jest drugiego gatunku. Co nie znaczy, że coś
    więcej niż zw
    > ykłe kolorowanki, to nie jest fajny pomysł.

    Mnie się wydaje, że jest zupełnie odwrotnie - skoro książka jest
    bonusem do kredek - to ona ma zachęcić do ich kupna. Tak samo, jak
    kredki z egmontu mają zachęcić do kupna komiksów T. Jansson:)
    --
    "Straszna to myśl: dziecko z tzw. zdrowym rozsądkiem i trzeźwym na
    świat patrzeniem" (Tuwim)
  • steffa 21.08.09, 21:31
    Ale dyskusja rozgorzała. Tylko czy nie wkradł się do niej jakiś błą∂?
    Istota antykolorowanek polega na tym, że idą one pod prąd
    przewidywalności kolorowanek. Ich autorami są artyści i to dla mnie
    ma pierwszorzędną wartość. Kreska to nie sztampa nieznanego
    autorstwa, tylko zamysł artystyczny.
    --
    --- Zorro - nie - Matka ---
  • uccello 26.08.09, 21:20
    To przybory są dodatkiem do książki (stuparostronicowej), nie
    odwrotnie!

    Dziecko od razu może zauważyć w czasie zabawy - (a zabawa z tak
    dowcipnym i urzekająco biegłym rysownikiem jak Quentin Blake jest
    przednia!) jak różne efekty można uzyskać miękką kredką, a jakie
    cienkim pisakiem w tym samym kolorze. Zadania przemycają
    jednocześnie informacje o kontrastach (miękki, sprężysty, zeschły,
    sztywny, kruchy), siłą rzeczy poszerzają wokabularzyk, ćwiczą
    precyzję widzenia (w jaki sposób i jakim narzędziem najlepiej oddać
    cień kanciastego potwora oświetlonego super mocną latarką, a w jaki
    cień roztańczonego i rozczochranego królika w świetle słońca),
    ćwiczą postrzeganie perspektywy,wyobraźnię (co też może być
    zapakowane do wielkich drewnianych skrzyń o nietypowym kształcie?),
    rozśmieszając pobudzają fantazję do tworzenia rysunkowych dub
    smalonych, pokazują jak bardzo drobiazgi (np.sposób narysowania oczu
    portetowanej osoby) może wpłynąć na charakter postaci.

    Słowem -pomysłowość rodziców rzeczą bezcenną, ale warto czasem
    dopuścić do zabawy szalonego wujka Blake'a!
  • lulilu 27.08.09, 09:53
    Wielie dzięki Wiela UCCELLO!!
    Z Twojego postu wnoszę, iż przezcytałaś byłaś lub posiadasz
    książeczkę.
    Dziękuję dlatego, że tak profesjonalnie wyłożyłaś to, co mnie tak
    urzekło, a czego nie potrafiłam przekazać w moim opisie tej
    książki: jest to 'otwierajacy oczy' na pewne podstawowe zagadnienia
    rysunku/malarstwa przygotowany przez profesjonalistę podręcznik,ale
    wszystko to podane w niesamowicie rozchichotanej atmosferze.
    Wartosć tej książki nie polega na tym, że dzieciak ma przez jakiś
    czas ciekawe zajęcie typu "dorysuj brakującą część". Ta ksiażeczka
    uczy patrzeć, DOSTRZEGAĆ i WYRAŻAĆ, przekazywać!
  • abepe 27.08.09, 10:10
    Uccello przyznała niedawno w wywiadzie na lunatycznym blogu, że jest
    miłośniczką Blake'a. Wierzę, że wie, co mówi!
    --
    "Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
    bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
    zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
    dorośli ludzie"(J. Tuwim)
  • uccello 27.08.09, 17:23
    Mam włoską wersję - ( o tytule chyba nawet ciut pojemniejszym i
    adekwatnym do dzieła niż Drawing) "DESIGNARE" wydane przez
    editoriale SCIENZA

  • zuzannao 27.08.09, 18:17
    Muszę sobie to kupić, bo także jestem wielbicielką Blake'a.
    --
    www.kiedybylammala.art.pl
  • abepe 27.08.09, 21:45
    zuzannao napisała:

    > Muszę sobie to kupić, bo także jestem wielbicielką Blake'a.

    A Wy - ilustratorki nie macie znajomości w wydawnictwach, żeby
    trochę podrążyć temat wydania polskiego?;-)
    Angielskie, włoskie - fajnie, fajnie, ale ta książka mogłaby sie
    nadawać na samodzielną lekturę dla polskiego ucznia!
    --
    "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
    (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
    (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
    przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
  • mama_kotula 27.08.09, 22:45
    Na tę książkę to i ja się piszę, poważnie. I co więcej, zaraz ją zamówię i będę z niecierpliwością czekać na listonosza.


    Po raz kolejny gruntownie przemyślałam sprawę antykolorowanek, bo mi to spokoju nie daje od dłuższego czasu. I co wymyśliłam, po poście Uccello to wymyśliłam. No więc to wymyśliłam, że nie jesteśmy typowi. W domu z racji moich zainteresowań roi się od książek nt. technik rysunku, malowania itp., no i pewnie dlatego mi się to wydaje naturalne, że kociaka to np. pastelą suchą albo rozmytą kredką akwarelową i na tym wypisanym pisakiem w zbliżonym odcieniu maźnąć detale futerka (w ogóle bardzo polecam rysowanie i malowanie wypisanymi flamastrami), a robota precyzyjnie markerem czy czymś tam, piasek bardzo przyjemnie wychodzi poprzez starcie na papierze ściernym tejże pasteli na papier nasączony fiksatywą i tak dalej.
    Że nastrój i charakter całej postaci może się kompletnie zmienić wyłącznie poprzez zmianę kąta nachylenia brwi - to też oczywiste. Poza tym ile ja się "buziek" narysowałam, to już moje, argh, aspiego uczyłam odczytywać emocji na twarzach mangowych (tam to najlepiej widać) - zarys ten sam, tylko zmieniałam oczy, usta itp. Tu przykład, bardzo przerysowany oczywiście ;-)

    www.mangatutorials.com/tut/expressions.php
    Ale, ale, to już w temacie technik i wykorzystania, a post tytułowy wątku i dalsze jednakoż przywodził na myśl inne rzeczy - czyli kreatywność nie w doborze techniki, a w doborze tematyki i thinking outside the box. Post Uccello ukierunkował dyskusję w inne nieco rejony.

    I nawet nie wiecie, jak teraz mnie skręca, że nie mam czasuuuuuu na rysowanie, malowanie i inne takie, dla siebie wyłącznie (nie dla dzieci, dla dzieci zawsze mam :D).
    No, ale w ramach kreatywnego wyżycia się, zrobiłam dzisiaj pierwszą w życiu animację flashową. O.


    --
    I'm weird, but I'm not strange!
  • abepe 27.08.09, 23:22
    Aj, biedaczko. Mam nadzieję, że już lepiej po tym wyznaniu:))
    U nas się rysuje wyłącznie wypisanymi (a raczej wysuszonymi)
    pisakami, młodszy ma problem z zamykaniem ich.
    Antykolorowanki zaczęłam stosować w pracy na niechętnych i opornych
    ćwiczeniom grafomotorycznym. (brrrrr, też nie lubię)
    Ha! To i ja sie pochwalę kreatywnością - miałam dziś na terapii
    rodzeństwo straszliwie rywalizujące i wymyśliłam im konkurs. Robiłam
    bańki mydlane a oni machając piankowymi kółkami z IKEA'i mieli je
    sobie naganiać. Wygrywał ten, kto nagonił więcej nad drugie.
    Przegrany miał przynajmniej przyjemnie - cały był w bańkach:)



    --
    "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
    (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
    (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
    przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
  • mama_kotula 28.08.09, 00:29
    Oooo, muszę spróbować z tymi bańkami.

    Obawiam się jednakoż, że u nas wygrany dostanie w dziób od przegranego, przegrany zacznie się wić w histerycznym ryku po podłodze a ja pieprznę pojemnikiem z płynem do baniek o podłogę i pójdę po melisę, aby nie zrobić komuś, nieprawda, krzywdy.

    Dzisiaj jeden taki przegrany wił się i wrzeszczał, bo pokozłował piłkę o 1 raz mniej niż siostra (czyli siostra 143 razy, a on jedyne 142). Pomogło nieco, jak przypomniałam mu, że dwa tygodnie temu miał problem z 3-krotnym odbiciem, a teraz robi ponad setkę. Ale tylko nieco pomogło, bo on ma syndrom "jestem najlepszy, albo nie jestem wcale" (po matce, niestety :/).
    No i nie da się ukryć (choć ja to starannie ukrywam) że jego siostra jest bardziej motorycznie rozwinięta i w ogóle bardziej sprawna - no ale przecież na pytanie "dlaczego ja robię <wpisz dowolnie> gorzej niż Anka?" nie odpowiem "bo jesteś nieskoordynowaną ciapą jak twoja matka".
    Zatem dwoję się i troję w modyfikowaniu stwierdzeń, że ludzie są różni, jedni są w tym dobrzy, inni w czymś innym, podaję przykłady, sra ta ta ta, wyszukuję miliony rzeczy w których on jest dobry i najlepszy, on sam wyszukuje i tak dalej. Nie, nic z tego, on musi być NAJLEPSZY i koniec, a jak siostra odbije piłkę kilka razy więcej, to najlepszą metodą jest jej zabrać piłkę (aby nie miała możliwości odbijać dalej) albo, co gorsza, wpieprzyć za karę, że się jej udało. Ewentualnie drzeć buziuchnę, że świat jest niesprawiedliwy.
    A potem cały nabuzowany i wściekły próbuje odbijać tę nieszczęsną piłkę i spirala się nakręca, bo jak jest nabuzowany i wściekły, to skupia się na byciu wściekłym, a nie na odbijaniu. I wtedy matka musi wkroczyć, aby łagodzić te wybuchy, a pewnie sama doskonale wiesz, jak mogą wyglądać wybuchy wściekłości u aspergeryka (ktoś kiedyś na forum określił to jako coś podobnego do egzorcyzmów Annieliese Michel i ja się z tym w pełni zgadzam).

    Ciężki przypadek. Ale prostujemy, jestem pełna nadziei, ech... nadzieja matką głupich.
    Po południu po kolejnym wybuchu pt. "przegrałem w UNO" sama miałam ochotę rzucić się na podłogę i wrzeszczeć. Ale się powstrzymałam. Powstrzymałam się do momentu, kiedy po drugiej partyjce identyczną histeryjkę urządziła sweet siostrzyczka. Wtedy zrobiłam dokładnie to, co ona. I kurcze, podziałało, spojrzeli na mnie jak na durnia i wybuchnęli śmiechem :D. Dalsza gra przebiegała bez większych przeszkód, wystarczyło że w kluczowym momencie rozdziawiałam japę i zaciskałam pięści, szykując się do wrzasku :P
    Tak, wiem, postępuję bardzo niepedagogicznie. Wiem i w pierś się biję. Ale ja już naprawdę nie mam siły chwilami postępować wychowawczo, pedagogicznie i zgodnie z zaleceniami psychologa tudzież psychiatry. Człowiek nie cyborg.


    --
    I'm weird, but I'm not strange.
  • uccello 28.08.09, 10:37
    >Wtedy zrobiłam dokładnie to, co ona. I kurcze, podziałało,
    >spojrzeli na mnie jak na durnia i wybuchnęli śmiechem :D

    prastare to metody,żeby potworowi:) podsunąć pod nos lusterko,
    homeopatycznie -podobne zwalaczać podobnym itd.

    Trzeba się tylko liczyć z tym ,że sparodiowany bazyliszek wystąpi z
    aktorską etiudą na nasz temat. Odświeżające, i śmieszne, i straszne
    to bywa.

    *******************************

    "Designare" kupiłam też z myślą pokazania w wydawnictwie
    podręcznikowo- ćwiczeniówkowym.

    Przyłączam się do chóru chętnych na wersję polską:

    !!!!!!!O WYDAWCO, który podcztujesz nas tu zza internetowego krzaka!

    Kup licencję,
    a wydaj,
    a zarób na nas
    - wdzięcznie prosiemy!!!!!!!!
  • abepe 28.08.09, 21:59
    Wersja bezkonkursowa zabawy z bańkami polega na tym, że ja dmucham,
    jedno dziecko nagania a drugie łapie. Potem się zamieniają.

    Wspomniane wyżej rodzeństwo na szczęście regularnie chodzi na
    terapię do innej terapeutki, u mnie ląduje tylko w zastępstwie.
    Problem polega na tym, że tak naprawdę trudności ma tylko brat i na
    dodatek jest o 3 lata młodszy od siostry. Dysproporcja umiejętności
    jest spora a i potrzeba pokazania smarkaczowi przez dojrzewającą
    jedenastolatkę spora.

    Na moim własnym rodzinnym podwórku jest tak, że dwulatek strzela
    gole o niebo lepiej niż sześciolatek, który na szczęście nie ma zbyt
    dużych ambicji. A czasem bym chciała, żeby miał:)

    Co do Twoich rzekomo "niepedagogicznych" zachowań - mam wrażenie, że
    czasem improwizacja i wyczucie chwili jest skuteczniejsze niż tony
    fachowych porad. Podziałało? Dzieci się czegoś nauczyły? Znaczy -
    pedagogicznie było:))
    --
    "Dzieje literatury dziecięcej(...)na pewno by wykazały, że bajka
    (...)zawsze była sednem i podstawą duchowego pokarmu małolatków
    (...).Dzieci bzdurzą i(...)chcą być bzdurzone. Potem im to
    przechodzi. Któremu nie przejdzie - zostaje poetą" (J.Tuwim)
  • steffa 19.02.10, 22:10
    Dołączę do zachwytu nad Blake'iem.
    Mój syn jest książką zafascynowany.
    A zaczął od niedowierzania - nie pamiętam dokładnie, ale powiedział coś w stylu
    - 'Ale ten pan rysuje niedobrze (nie wiem, czy to było to słowo, ale z
    niedowierzaniem)!' - Dlaczego? - Bo rysuje 'jak dziecko'.
    I to w książce jest najwartościowsze - nie wpędza nikogo w kompleksy. Jest nie
    tylko doskonałym kompendium wiedzy na temat rysowania (mimochodem wydawałoby
    się), ale doskonałym przyczynkiem do rozmowy o sztuce, jako takiej i zasady, że
    rysunek NIE MUSI odzwierciedlać rzeczywistości, a tak się dzieciom wydaje (bo
    tak się uczy). Co prawda ci zdolniejsi może i kiedyś narysują 'tak jak
    wygląda', czyli klasycznie. Mojemu synowi książka dodała (kolejnych) skrzydeł.
    Jakoś ostatnio w ogóle skrzydlaty jest rysowniczo. Częściowo zaleta szkoły.
    Świetny jest wstęp - credo - szczególnie ustęp o usunięciu gumki z końcówki
    ołówków. ;-)
    --
    --- Zorro - Nie -Matka ---
  • jollala 11.12.09, 06:30
    Przy okazji tematu proszę o pomoc - widziałam gdzieś kiedyś coś, co można nazwać
    mianem antykolorowanki. Gruba książka, format A4, coś mi się kojarzy, że okładka
    jakaś żółta chyba była i w środku narysowane jakieś fragmenty ciała, np.
    kilkanaście stron samych nóg. Nogi różne - grube, chude, owłosione, eleganckie
    ;) itp. A potem szły inne części ciała. Chodziło oczywiście o to, żeby dorysować
    stosowną resztę. Może było tam i coś poza częściami ciała, ale już nie pamiętam.
    Taką grubą, czarną kreską rysowane.
    Oczywiście "po angielsku" była.
    Chyba żadna z tych, które podlinkowałyście.
    Kojarzy ktoś?
    W obronie antykolorowanek jeszcze taki argument - mogą być niezłym "wypełniaczem
    czasu" dla nauczycieli i innych osób pracujących z dziećmi. Wtedy, kiedy zostały
    jeszcze trzy minuty i trzeba zrobić coś z kilkunastoma (co najmniej) osobami.
    Fajny, prościutki materiał, który można wykorzystać przy każdym niemal temacie.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że ktoś to żółte kojarzy.
  • tattarak 11.12.09, 09:26
    jollala napisała:

    > Gruba książka, format A4, coś mi się kojarzy, że okładka
    > jakaś żółta chyba była i w środku narysowane jakieś fragmenty ciała, np. kilkanaście stron samych nóg. Nogi różne - grube, chude, owłosione, eleganckie ;)
    > Taką grubą, czarną kreską rysowane.
    > Oczywiście "po angielsku" była.

    Taro Gomi?
    www.chroniclebooks.com/tarogomi/
  • trojakowamama 17.12.09, 13:41
    Moim zdaniem anty-kolorowanki to fajna sprawa, zgadzam się, że i
    rodzic może anty-kolorowankę dla swojego dziecka wykonać. Ale ja dla
    swoich dzieci wybieram te "kupne", dlaczego? Bo dzielę z moimi
    dziećmi świat, myśli, emocje, bo znam je, ich oczekiwania, ich
    zainteresowania i wszystko to sprawia że moje pomysły - dlatego
    właśnie, że się znamy - często ich nie zaskakują "inetelektualnie",
    są "dostosowane" do nich, ostrożne, takie nawet przewidywalne z
    lekka. Kreska i zamysł "obcej" osoby prowokuje ich, denerwuje,
    zaciekawia. To tak w skrócie:)
  • irmeline 03.02.10, 15:08
    Te antykolorowanki Nelly Ryan (Fabulous Doodles: Over 100 Pictures to
    Complete and Create)wydała ostatnio "Jedność".

    tiny.pl/hm49x
    Zbiorek dość obszerny, z tym że tematycznie ogólnie bardziej dla
    dziewczynek.
    --
    Carpe diem, carpe noctem
  • steffa 06.02.10, 22:20
    Mój zdecydowany faworyt. Hasło 'antykolorowanki' nabiera właściwego wymiaru. ;-)
    Czyli "The Activity Book of Riddles" - wydano w Moskwie w 1991, czyli МОСКВА 1991.
    Jestem szczęśliwą posiadaczką egzemlarza. ;-)
    Więcej w linku z podpisu. Cha cha cha.
    --
    --- Zorro - Nie -Matka ---
  • abepe 07.02.10, 11:02
    Paskudo - to Ty jesteś Bajkonurrrr Bajkonurski?:)

    --
    "Dziecko (anno radio, kino, kilo, foto i moto)nie obejdzie się bez
    bajki, złudy, wymysłu i czarodziejstwa. Biada niemądrym rodzicom,
    którzy by swe dzieci wychowywać chcieli rzeczowo, logicznie,
    realnie,"zgodnie z obecnym stanem wiedzy"."(Tuwim)
  • lunatica 07.02.10, 14:20
    abepe napisała:

    > Paskudo - to Ty jesteś Bajkonurrrr Bajkonurski?:)

    :-D

    --
    drzwi do lasu
  • steffa 07.02.10, 15:03
    No, ale żeby tak od razu z grubej rury?!
    Podoba Ci się moje znalezisko?
    Moja mama z Targów Książki w Moskwie lub innym wschodnim mieście przywiozła. :)
    --
    --- Zorro - Nie -Matka ---
  • abepe 08.02.10, 11:15
    steffa napisała:

    > No, ale żeby tak od razu z grubej rury?!

    Z grubej? To dość pieszczotliwe określenie, często go używam wobec
    dzieci:)))


    > Podoba Ci się moje znalezisko?
    > Moja mama z Targów Książki w Moskwie lub innym wschodnim mieście
    przywiozła. :)

    Bardzo mi się podoba. Mama też - macie antykolorowankową manię
    rodzinną?:)
    --
    "Maleństwo się rodzi, po pewnym czasie zaczyna mówić - i od razu,
    bez przygotowania mówi nieprawdę. To znaczy fantastyka jest
    zjawiskiem przyrodzonym. Potem dopiero głupiejemy, my, smutni
    dorośli ludzie"(J. Tuwim)
  • kaixa 13.08.10, 14:49
    My polecamy "Drawing, Doodling and Colouring Book" wyd. Usborne:

    www.amazon.de/gp/product/1409507858/ref=oss_product
    Zawiera bardzo duzo zroznicowanych i ciekawych pomyslow. Aktualnie jest to
    "ulubiona ksiazka" mojej corki (3 lata i 8 miesiecy), ale zamowilam juz drugi
    egzemplarz, zeby miala na za jakis czas, kiedy bedzie potrafila lepiej ja
    wykorzystac ;-)
  • steffa 14.08.10, 02:17
    A możesz gdzieś wrzucić przykładowe strony?
    --
    ---nie-tylko-o-książkach---
  • kaixa 14.08.10, 08:55
    steffa napisała:

    > A możesz gdzieś wrzucić przykładowe strony?

    Tutaj mozna podejrzec kilka stron:
    seeinside.usborne.com/default.asp?id=4234&site=4
  • steffa 15.08.10, 02:01
    Wygląda nieźle.
    --
    ---nie-tylko-o-książkach---
  • abepe 18.08.10, 11:30
    Dopiero przywizione i już częściowo (ale tylko ciupeńko)
    rozpracowane świetne grube antykolorowanki niemieckie:
    "Kinder kuenstler kritzel buch"
    i "KINDER KÜNSTLER MITMACHBUCH "
    www.beltz.de/de/kinder-jugendbuch/unsere-autoren/autor/labor-ateliergemeinschaft.html
  • steffa 30.08.10, 20:56
    Widziałam w Berlinie. W końcu nie kupiłam, bo nie mogłam podjąć decyzji (tak /
    nie/ która/ po co).
    --
    ---nie-tylko-o-książkach---
  • ma.malina 08.09.10, 08:28
    A gdzie je kupiłaś, w stacjonarnej księgarni czy przez net ?
    Mam w domu trzyletnią, pięknie rysującą pannę - myślisz że te książki będzie odpowiednie ?
  • abepe 08.09.10, 09:46
    O które pytasz? O moje niemieckie? Kupiłam w księgarni w Wiedniu. Mój trzylatek się wziął za rozpracowywanie tej prostszej:
    www.beltz.de/de/nc/kinder-jugendbuch/beltz-gelberg/titel/kinder-kuenstler-kritzelbuch.html
  • lunatica 08.09.10, 15:29
    abepe napisała:

    > O które pytasz? O moje niemieckie? Kupiłam w księgarni w Wiedniu. Mój trzylatek
    > się wziął za rozpracowywanie tej prostszej:
    > www.beltz.de/de/nc/kinder-jugendbuch/beltz-gelberg/titel/kinder-kuenstler-kritzelbuch.html

    Ha! Do kupienia w kilku polskich księgarniach internetowych i na ebay.pl :-)

    --
    drzwi do lasu
  • bea-sjf 14.10.10, 19:57

    > > rel="nofollow">www.beltz.de/de/nc/kinder-jugendbuch/beltz-gelberg/titel/kinder-kuenstler-kritzelbuch.html
    Kupione:))) zgodnie z wiedeńskim planem:)
    --
    don't stop the music
  • fabryka.ntka 24.10.10, 18:39
    Przed chwilą przeglądając net (za sprawą linku ucello z dzieje się na mieście;-) trafiłam:
    www.myslanki.pl/do-pobrania.html
  • steffa 24.10.10, 21:29
    Wyglądają ciekawie, zaraz je 'zgłębię'. :-)
    --
    Czytajcie!
  • leila78 07.11.10, 15:47
    jakieś tytuły dostępne w PL? te niemieckie pewnie kupię ale wolę polskie...
    --
    Muminki cię widzą, muminki cię śledzą,
    muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą!
  • steffa 07.11.10, 23:38
    Jakiś szczególnie świeżych to chyba nie ma.
    Jest 'Gryzmoły dla ślimaka', "Świat jest dziwny", 'Bazgroszyt'. Aha, są jeszcze te "Twoje Kolorowanki" Nellie Ryan, o których już ktoś wspominał, ale bardzo 'dziewczyńskie'.
    --
    Czytajcie!
  • steffa 29.11.10, 02:06
    Przyszły do mnie "myślanki" i jest to rzeczywiście ciekawy zestaw, który z czystym sumieniem można wpisać tu na listę. Wszystkie części.
    --
    Czytajcie!
  • fabryka.ntka 29.11.10, 10:56
    Fajnie, że fajne ;) :)
    Kupiłaś tylko myślanki czy również te książeczki (o domu, księga kreatywnych plam)?
  • steffa 29.11.10, 16:43
    Ściślej mówiąc dostałam (wszystkie). Obfotografowałam je, więc niebawem wrzucę na stronę.
    W zasadzie wszystkie zeszyty wiekowe są podobne, poziom zadań jedynie dostosowany do wieku.
    --
    Czytajcie!
  • kaixa 28.11.10, 20:05
    To ja jeszcze polecam "Usborne Pocket doodling and colouring book", zarowno ksiazeczke niebieska jak i czerwona.
    Format 14 x 14 cm, leciutkie, mozna zabrac je ze soba w podroz, do poczekalni itp.

    www.amazon.co.uk/Pocket-Doodling-Colouring-Book-Usborne/dp/1409524132/ref=pd_sim_b_3
    www.amazon.co.uk/Pocket-Doodling-Colouring-Book-Usborne/dp/1409524124/ref=pd_bxgy_b_img_b
  • steffa 19.01.11, 14:22
    Powoli w końcu rozkręcam projekt nonstopkolor.
    Może powinnam to napisać w wątku 'chwalę się', ale niech władze zadecydują.
    W każdym razie będzie on dostępny na stronie
    non-stop-kolor.blogspot.com
    Niestety z braku czasu ciężko mi to idzie.
    Zatem tymczasowo gości on tu:
    Laura Pawela
    znak-zorro-zo.blogspot.com/2011/01/nonstopkolor-laura-pawela.html
    Jurek Goliszewski
    znak-zorro-zo.blogspot.com/2010/12/wesoych-nonstopkolor-swiat.html
    Zapraszam. Nie tylko maniaków. ;-)

    --
    Czytajcie!
  • anna_mrozi 21.01.11, 10:09
    Pisałam o tym w innym wątku, ale przenoszę i tu, żeby nie umknęło:

    Ściągnij dziecku sztukę!

    Kolorowanka oparta na dziełach współczesnej sztuki, ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi.
    Nie do końca anty-, ale warta uwagi - zmusza do refleksji ;)

    --
    porządek na półkach - wyprzedaż!
    allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=3157082&gr_id=7
    ***
    pozarozkladem.blogspot.com/
  • steffa 21.01.11, 10:25
    Widziałam. Bardzo fajne.
    --
    Czytajcie!
  • abepe 21.01.11, 20:29
    Wczoraj odebrałam z empiku zamówioną z 4 m-ce temu I Absolutely Must Do Coloring Now or Painting or Drawing Lauren Child.
  • bea-sjf 23.01.11, 00:28

    abepe napisała:

    > Wczoraj odebrałam z empiku zamówioną z 4 m-ce temu I Absolutely Must Do Coloring Now or Painting or Drawing Lauren Child.

    Do nas dotarła w miesiąc:), sympatyczna jest.
    A ja mam skrzydełka, bo mój najmłodszy narysował dziś 3 cudne ludziki, pierwsze a już pełne szczegółów:)

    --
    Eliza D.
  • bea-sjf 23.01.11, 00:24
    Pewna kreatywna osoba dzieli się swoimi (anty-)kolorowankami
    made by joel
  • agnen 23.01.11, 18:47
    www.empik.com/rysuj-z-czuczu-3-4-lat-opracowanie-zbiorowe,prod58764494,ksiazka-p to też antykolorowanki, chociaż może nie nazwane wprost :) No i młodej się podobają...
  • steffa 23.01.11, 23:38
    Zimę i inne propozycje tego wydawnictwa dostałam "jakiś czas temu" - pokażę, jak tylko wyrobię się czasowo. W każdym razie na pewno nie są to antykolorowanki, po prostu kolorowno-zadania :).
    --
    Czytajcie!
  • wariamiktoria 23.03.11, 15:31
    Witam się na forum. Dzięki wam dowiedziałam się o antykolorowankach i postanowiłam napisać o tym więcej: lucyferkiem.blogspot.com/2011/03/antykolorowanki.html
    Swoją drogą macie bardzo dużą wiedzę o książkach.
    --
    czasem przecinek mi się nie włącza ale mam dość wymieniania klawiatury
  • abepe 23.03.11, 16:01
    Witamy. Miło wiedzieć, że się przydajemy:) Zapraszamy do częstych wizyt pisanych:)
  • lunatica 26.04.11, 16:34
    - co myślicie o takich bazgrołkach?

    --
    dobre, bo polskie
  • anna_mrozi 26.04.11, 17:39
    We mnie już się wszystko buntuje jak widzę tytuły serii "damskich" (różowo-fioletowe) i "męskich" (błękity); i te tytuły! ("dla ślicznotek" i "dla pięknotek" a z drugiej strony "urwis" i "gagatek");
    ech...
    Każdą z części rysowała inna osoba, ale wg mnie, przynajmniej na tym co widać na stronie, niewiele widać odrębności i indywidualności (jedna z części rysowana przez twórcę komiksów,Alexa Major).
    No i nie wiem, na ile tutaj jest miejsca na "kreatywność".
    --
    pozarozkladem.blogspot.com/
    pociąg do czytania
  • pepperann 26.04.11, 20:32
    Ja w przelocie w trakcie zakupów przedświątecznych natrafiłam (nie kupiłam) na taką serię:

    www.najlepszyprezent.pl/sklep/main.php?m=main&c=product&a=show&prodid=7121&dirid=4
    I pierwsze co pomyślałam, to że idea antykolorwanek schodzi pod strzechy, bo sporo takich ćwiczeń tam było (choć nie tylko)

    A przy okazji szukania dla was linku wpadłam na Elmery (bo jeszcze ktoś pomyśli że promuję tu dzisiaj jedno wydawnictwo!)
    --
    Marianna 27 sierpnia 2007
    Helena 16 marca 2009

    cosłychaćudziewczynek
  • madagalia 18.05.11, 10:47
    Jestem ciekawa książeczki wyd. Bajka O, ja cię! Smok w krawacie!. Trochę można podejrzeć na stronie wydawnictwa.

    http://merlin.pl/O-ja-cie-Smok-w-krawacie_Piotr-Rychel-Magda-Wosik,images_product,25,978-83-61824-37-4.jpg
  • steffa 03.08.11, 17:08
    Wiele osób sobie chwali. :-) Szczególnie tych młodszych.
    Cicho tu u nas o projekcie Bazgroszyt, o którym kiedyś wspominałam tu, a oni bardzo intensywnie reklamują swoją działalność, z której część jest pod hasłem Bazgrajki, a część Mówimy obrazami. Ta druga część nazwana misją, ale szczerze mówiąc nie wiem, gdzie się kończy jedna, a zaczyna druga i na to pytanie nie dostałam odpowiedzi. Ale: same zeszyty wyglądają ciekawie, tzn. te do kolorowania, choć posługują się językiem znanym już z innych pomocy naukowowych. Teraz wydali też książki, w których ''palce maczają'' autorzy, wpisując się wkonwencję. Tego nie widziałam. Także reklamują swój ''kurs przygotowania do pisania'', brzmi poważnie i zastanawiam się w ogóle nad poradami tam widniejącymi, szczególnie: 'Zwróć uwagę, czy dziecko w prawidłowy sposób trzyma kredkę. Jej prawidłowy chwyt pozwala precyzyjnie nią operować i kontrolować nacisk na kolorowankę, dzięki czemu mięśnie ręki nie męczą się nadmiernie, a w kolorowance nie powstają dziury.' oraz 'Upewnij się, że dziecko nie odrywa ręki, kiedy rysuje po śladzie.' Już kiedyś poruszany był u nas na forum wątek ''nauki pisania'' i ''trzymania kredki'', chyba w kontekście pisania piórem. Co wy na to?
    Tu jest link do ekspertów

    Upewnij się, że dziecko nie odrywa ręki, kiedy rysuje po śladzie.


    www.bazgroszyt.pl/nauka-z-wyobraznia
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • steffa 03.08.11, 17:09
    Coś mi się tu za dużo wkleiło ;-)
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • abepe 04.08.11, 10:46
    Bazgroszyt:
    Nie mam czasu zagłębić się w ich stronę, ale idea wydaje się szczytna.
    Z tym prawidłowym chwytem kredki jest tak, że większość rodziców i nauczycieli nie wie na czym on polega a nawet jak wie, to nie wie, jak dziecko nauczyć takiego chwytu. Czy są tam jakieś instrukcje i zalecenia ćwiczeń poza rysunkowych ćwiczących prawidłowy chwyt?

    O ja Cię!
    Kupiłam dla synów koleżanki z Wiednia. Zaraz kazali sobie przetłumaczyć o co chodzi. Pomysłów dość sporo, część znam z podlinkowanych przeze mnie rok temu antykolorowanek niemieckich (przywiezionych z Wiednia dla moich dzieci:)
    Dobrym pomysłem jest to, że tomiszcze prawie ma fabułę - wszystko kręci się dookoła pewnego zamku. Moim zdaniem warto kupić.
  • sylwina76 12.02.12, 21:35
    Jak w tytule. Mamy O ja cię.... (uwielbiane zarówno przez 5 latkę, jak i 9 latka), Kolorowe bazgroły na świąteczne stoły (trochę zostało na przyszły rok :)), Kto to widział (muszę dokupić drugi egzemplarz), systematycznie pobieram dla dzieci karty z Bazgrozeszytu, poluję na Ślimaka:).
    Zaintrygowały mnie kangurowe myślanki - o domu, o zwierzętach. Na żadnej nie jest sprecyzowany wiek odbiorcy. Ja potrzebuję czegoś takiego dla 6 letniej siostrzenicy, kiepsko u niej z grafomotoryką, ze sprawnością manualną w ogóle. Nie poradzi sobie raczej z zeszytami przeznaczonymi dla jej wieku, ale z drugiej strony nie chcę dać jej czegoś przeznaczonego dla 3 - 4 latków (jest przeczulona na tym punkcie).
    Co myślicie o tych http://www.trening-tworczosci.pl/ksiazki/myslanki_o_zwierzetach.jpg czy Kreatywnej księdze plam?
    A może pojawiły się jakieś inne, nowe, godne polecenia antykolorowanki? (niekoniecznie tak wielkie i drogie jak O ja cię, smok w krawacie).
  • rzezucha.ma 13.02.12, 00:42
    Nie oglądałam "o zwierzętach", ale świąteczne i uznałam, że dla mojego 4latka nie za bardzo jeszcze. Więc dla 6 latki może dobre.
    Mogę się przyglądnąć, jak będę w Kangurze, ale to pod koniec miesiąca dopiero. Może ktoś wcześniej coś napisze.
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • per-vers 13.02.12, 14:20
    My mamy Myślanki o zwierzętach i o Świętach też.
    Moim zdaniem te o zwierzętach są znacznie ciekawsze, bardziej różnorodne, niż te świąteczne. Nie wiem, na ile przydadzą się w kwestii grafomotoryki, bo raczej nie o to w nich chodzi... Chyba, że celem jest ogólne używanie ręki rysowniczo-piśmienniczo. Ale w dziedzinie rozwijania twórczej postawy dziecka są rewelacyjne... Myślę, że raczej OD 5-6 lat, młodsze dzieci mogłyby nie mieć odpowiedniej wiedzy do rozwiązania niektórych zadań. Gdy otworzysz tę stronę: www.myslanki.pl/do-pobrania/p,1 to pierwsze 3 karty w pierwszym, górnym rzędzie są własnie z Myślanek o zwierzętach. Są tam też takie zadania jak grupowanie zwierząt według zupełnie nieoczekiwanych cech (np. wypisz te, które zmieszczą się na dłoni), albo przebieranie zwierząt na bal karnawałowy.... Lub też znajdowanie nazw zwierząt wśród obrazków przedstawiających coś "zupełnie" innego - mysz komputerową, karnisz z żabkami do zasłon czy policyjny kogut. Tu myślę, że młodsze dziecko mogłoby się wyłożyć, choć z niektórymi zadaniami poradzą sobie nawet 3-latki.

    ---
    Tworzymy Listę naprawdę dobrych książek dla dzieci i młodzieży - zapraszam.

    Mama KaOwiec
  • sylwina76 13.02.12, 16:07
    Oj to chyba za trudne. Ja Myślanki i Bazgroszyty znam jedynie z ich stron, pobieram systematycznie dla swoich dzieci.

    per-vers napisała:
    > Nie wiem, na ile przydadzą się w
    kwestii grafomotoryki, bo raczej nie o to w nich chodzi... Chyba, że celem jest ogólne używanie ręki rysowniczo-piśmienniczo >
    No właśnie, dziewczynka mało sprawnie manualnie, ciężko u niej z rysowaniem, wycinaniem, precyzyjnym uzupełnianiem itp. Poza tym łatwo się zraża i zniechęca, gdy coś jej nie za dobrze wychodzi. Kolorowe bazgroły... okazały się dla niej za trudne - z córką uzupełniały zadania, coś jej źle wyszło, nie potrafiła czegoś dorysować i koniec. W takim razie chyba będę musiała zdobyć kolejnego Smoka w krawacie.
    A czy ktoś zna Czu Czu? Ja mam jakieś łamigłówki i nie przyjęły się u nas zupełnie. Kiedyś widziałam ich Bazgrołki ale tytuły mnie odrzuciły: dla urwisa, dla pięknotki itp. i nie nawet tego nie przejrzałam. Widzę, że teraz wydali Gryzmoły http://czuczu.pl/media/i/gryzmoly/group/gryzmoly-dla-zabawy.png .

  • abepe 13.02.12, 16:13
    Sylwino - ja bym poszukałam dla niezbyt sprawnej manualnie dziewczynki Świat jest dziwny (nakład wyczerpany, ale może gdzieś jeszcze zalega?)
    Bohomazy Grażki Lange aż się proszą, żeby dorysowywać zamaszyście, nie wymagają dużej precyzji a historia jest fajna (bo to taka opowieść, trochę jak w Smoku w krawacie, też o smoku zresztą;)
  • sylwina76 13.02.12, 21:44
    abepe napisała:

    > Sylwino - ja bym poszukałam dla niezbyt sprawnej manualnie dziewczynki htt> p://wydawnictwodwiesiostry.pl/tytuly/swiat_jest_dziwny/swiat_jest_dziwny.html (nakład wyczerpany, ale może gdzieś jeszcze zalega?)

    Niestety nie - sama poszukuję od dłuższego czasu :) Tego Smoka w krawacie trochę się obawiam, dziewczynka niestety chowana na Martynkach (ale to temat na osobny wątek), wolałabym coś bardziej
    "atrakcyjnego wizualnie" Zastanawiam się nad Kto to widział, moje dzieci bardzo lubią, nawet musiałam dokupić drugi egzemplarz ale Łazienki znają, ich kuzynka natomiast zupełnie nie.
  • steffa 28.06.14, 00:53
    Bardzo podoba mi się TYPOGRYZMOŁ Bajtlika (Dwie Siostry).
    --
    Czytajcie!
    Oglądajcie!
  • ilonsa 19.02.12, 11:25
    Chciałam kupić Myślanki, kangurowe twórcze zabawy domowe dla 3-latków i wszędzie niedostępne. Może wiecie gdzie mogę je kupić?
  • rzezucha.ma 19.02.12, 12:00
    Jeśli nie znajdziesz wcześniej, 28.02 będę w Kangurze, mogę zobaczyć, czy mają na półce, jak będzie mogę kupić i wysłać. Możesz w tygodniu zadzwonić do nich i np. poprosić o odłożenie, jakby mieli. Jakby co, pisz na gmaila (rzezuchama).
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • rzezucha.ma 19.02.12, 12:38
    Ale widziałaś, są teraz jakieś nowe dla 2- i 3-latków.
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • ilonsa 19.02.12, 12:54
    Myślisz, że to te same?
    Właśnie zamówiłam te 2-3 latków i 4-latków.
    Przy części dla 3 latków napisali, że nakład wyczerpany.
  • rzezucha.ma 19.02.12, 13:05
    No, nie wiem, czy to to samo. Jak napisałam, dopiero w przyszłym tygodniu mamy zajęcia, wtedy mogę pobawić się w detektywa i porównać (mam gdzieś 3latkowe). A może będą jakieś jeszcze na półce, tam jest taka mała stacjonarna księgarenka. Czy w takim wypadku kupić dla Ciebie?
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • ilonsa 19.02.12, 13:12
    to porównaj i jeśli to nie jest to samo to kup:)
    Dzięki
  • rzezucha.ma 07.03.12, 08:52
    Dla porządku wpisuję:
    pytałam w Kangurze o zeszyty dla 3-latka. Nie ma i nie będzie już w tej formie. Zastąpił go zeszyt dla 2-3-latków.
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • aneladgam 26.02.12, 14:32
    widziałam kilka stron z antykolorowankami po polsku i choć idea bardzo mi się podoba, nie mogłam znieść błędów ortograficznych :/
    tu chociażby:
    www.nibylandiasklep.pl/photo/tinyMce/antykolorowanka-vol2.pdf
  • rzezucha.ma 27.02.12, 13:28
    To chyba kpiny?? Na 12 stron kolorowanki na siedmiu znalazłam błędy! Notoryczne braki znaków diakrytycznych, ale te ortograficzne na prawdę załamują. Chyba do nich napiszę...
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • pruella 09.03.12, 21:08

    te ortograficzne naprawdę załamują...

  • rzezucha.ma 27.02.12, 13:36
    O, ciekawe pod tym linkiem:
    www.nibylandiasklep.pl/photo/tinyMce/Antykolorowanki%20Vol%202.pdf
    niektóre błędy poprawione. Ale nie wszystkie i wciąż brakuje wielu "ogonków"...
    --
    stasiekpoleca.blogspot.com/
  • abepe 27.02.12, 13:45
    Z ogonkami, czy bez. Nie kupiłabym tych dzieł ze względu na ich wątpliwy urok wizualny.
  • sylwina76 27.02.12, 14:37
    Straszne te antykolorowanki
  • ilonsa 27.02.12, 17:43
    ja już do nich pisałam maila w sprawie błędów...
  • atama 02.03.12, 12:14
    Na tym przykładzie okazuje się, że nie każda anty-kolorowanka rzeczywiście zasługuje na to miano. Choćby plamy - przesadnie sugerujące znane kształty.
    Poza (anty)ortografią i niezbyt trafionym doborem czcionek same teksty mnie by nie wciągnęły do zabawy z wyobraźnią...
  • zuzamam 09.03.12, 20:47
    "O, ja cię! Smok w krawacie!" wydawnictwa Bajka, grubaśna księga, mnóstwo rozwijających wyobraźnię mazanek. Można się wcielić w rolę kreatywnego ilustratora :)
    Znakomitą rekomendacją jest nominowanie mazanek do konkursu na najlepszą książkę "Przecinek i kropka" Empiku. Ja zagłosowałam, bo mam słabość do tej książki. Nakupiłam egzemplarzy dla wielu dzieci moich znajomych, wszystkie były wniebowzięte. Ja też mam swoją, i Zuzia ma swoją :)
  • ap77 04.06.12, 12:38
    są dwie części
    aros.pl/ksiazka/tworcze-bazgroly-nowe-przygody-wazki-grazki
    --
    Zapraszam na forum Mama KaOwiec
  • madagalia 04.10.12, 13:09
    http://www.bazgroszyt.pl/files/store/prod/bazgrajka_niebieska1.jpg
  • beataj02 04.10.12, 13:36
    Współpraca z Bazgroszytem :)
    --
    "Nie mam nic przeciwko temu, by moje pociechy wyrosły na ludzi, którzy uważają, że urządzanie mieszkania polega na ustawianiu półek na książki"
  • rykam 16.04.13, 12:03
    Przygody ważki Grażki wyd. Harmonia
  • malgosiasz82 08.10.12, 11:20
    Dużo fajnych przykładów jest na www.kolorolandia.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka