Dodaj do ulubionych

Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze!

13.11.09, 02:42
Święta prawda! Wstyd i hańba, że takie stowarzyszenie, jak Weterani Lewicy
w Piotrkowie zostało w ogóle zgodnie z prawem zarejestrowane! Hańba, że
poparcia, lokalu, telefonu, szklanek, herbatek i cukru udziela członkom tego
"stowarzyszenia" poseł SLD Artur Ostrowski! Pod sąd ich postawić, razem z tych
ich przewodniczącym, byłym milicjantem PRL-owskim pułkownikiem Bogusławem
Jakubowskim, wiceszefem wojewódzkiej milicji za zniesławianie Warszyca,
bohatera narodowego. I - wreszcie - odebrać tym komunistom ich milicyjne i
SB-eckie emerytury po 8-9 tysięcy złotych!!! Skandal!!!

Poczytajmy zatem, jak spędzają czas piotrkowscy emeryci, którym nie brakuje na
komorne, światło, chleb (z polędwicą) oraz lekarstwa.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiadomości. DZIENNIK ŁÓDZKI Polska
Wtorek, 10 listopada 2009 r.
Złożą doniesienie o popełnieniu przestępstwa.

Złożenie doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez piotrkowskie
Koło Weteranów Lewicy zapowiedział podczas konferencji prasowej
wiceprzewodniczący Ogólnokrajowego Związku b. Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska
Polskiego.

Zdaniem kapitana Ryszarda Zielonki działacze lewicy znieważyli m.in. ich
byłego dowódcę, Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca".

Przypomnijmy: Przewodniczący Stowarzyszenia Weteranów Lewicy Bogusław
Jakubowski
w mocnych słowach skomentował decyzję prezydenta RP. - Nadal
żyją ludzie, którzy pamiętają zbrodnie Warszyca (często są to dzieci jego
ofiar). Awansować go na stopień generała to wstyd i hańba dla generałów.
Warszyc był największym zbrodniarzem na terenie województwa łódzkiego.
Wymordował około 170 osób - twierdzi przewodniczący Weteranów Lewicy.

- Wystąpimy do prokuratury za obrazę prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Uważamy, że w sposób nieprzyzwoity skrytykowano nominowanego generała. Oprócz
takie zachowanie jest to lżeniem bohaterów narodowych - poinformował Ryszard
Zielonka.
----------------------------------------------------------
Przedstawiciele Związku b. Żołnierzy KWP uczestniczyli (09.11.09.) w
konferencji zorganizowanej przez posła Antoniego Macierewicza.
--------------------------------------------------------------------
My też pamiętamy zbrodnie ubeków, esbeków i milicjantów. Chyba że popierasz to
co zrobił pułkownik z-ca szefa woj. urzędu spraw wewnętrznych ds. milicji
obywatelskiej w Piotrkowie tow. Bogusław Jakubowski.
A swoją drogą oni
walczyli z żydokomuną po zakończeniu wojny i mają do tego prawo gdy komuch
były milicjant obraża ich dowódcę.
------------------------------------------------------------------
Wywalczony awans "Warszyca"
Marek Obszarny
Dzisiaj 04:20:22 , Aktualizacja dzisiaj 04:21:06
Kluczową rolę publikacji "Polski Dziennika Łódzkiego" i interwencji posła
Antoniego Macierewicza w wywalczeniu nominacji generalskiej dla Stanisława
Sojczyńskiego "Warszyca" podkreślił we wtorek kpt. Ryszard Zielonka,
wiceprezes Ogólnokrajowego Związku Byłych Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska
Polskiego. Zapowiedział złożenie do prokuratury wniosku o ściganie Weteranów
Lewicy za zniesławienie bohatera narodowego.
W Święto Niepodległości bohater AK, twórca i dowódca Konspiracyjnego Wojska
Polskiego, kpt. Stanisław Sojczyński, ps. Warszyc, otrzyma pośmiertnie awans
na generała brygady. Konferencję z tej okazji zorganizował wczoraj poseł
Antoni Macierewicz. Były poczty sztandarowe KWP i Solidarności,
przedstawiciele władz powiatu, młodzież.


11 listopada, podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości, w Pałacu
Prezydenckim legendarny żołnierz AK, twórca i dowódca walczącego z
komunistyczną bezpieką Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kapitan Stanisław
Sojczyński "Warszyc", otrzyma pośmiertnie awans na generała brygady.
Tę bezprecedensową nominację - o kilka wojskowych stopni - wywalczyli byli
żołnierze dzięki interwencji posła Antoniego Macierewicza i publikacji w
"Polsce Dzienniku Łódzkim". Wcześniej resort obrony odmawiał awansu dla
legendarnego dowódcy, powołując się na wydaną w PRL ustawę z 1967 roku.

Od czerwca sprawa awansu "Warszyca" czekała na decyzję prezydenta. Gdy w
zeszłym tygodniu ponowiliśmy pytania o powody zwłoki, biuro prasowe Kancelarii
Prezydenta przekazało dobrą nowinę: Lech Kaczyński podjął decyzję o
pośmiertnym mianowaniu kpt. Stanisława Sojczyńskiego na stopień generała
brygady, a wniosek wysłano do prezesa Rady Ministrów w celu kontr-asygnaty.
Wkrótce potem Biuro Bezpieczeństwa Narodowego poinformowało, że awans zostanie
uroczyście ogłoszony w Święto Niepodległości.- Nominację odbiorą dzieci
Stanisława Sojczyńskiego - dodaje Kancelaria Prezydenta RP.

O odmowie pośmiertnego awansu dla "Warszyca" przez dyrektora departamentu kadr
MON napisaliśmy w maju. Po naszej krytycznej publikacji, minister obrony
Bogdan Klich jeszcze tego samego dnia polecił pilnie przygotować wniosek
"Warszyca" na stopień generała brygady. Prawnicy Biura Bezpieczeństwa
Narodowego uznali, że kpt. Sojczyński "Warszyc" walcząc w obronie ojczyzny był
w czynnej służbie wojskowej, a awans ma w tym wypadku wymiar honorowy i
prestiżowy.

LEWICO, ZAWSZE RAZEM!

Styczeń – marzec 2009 Nr 1/5 bezpłatny GŁOS PIOTRKOWSKICH WETERANÓW LEWICY.

NOWY ZARZĄD STOWARZYSZENIA.

W dniu 2 lutego 2009 roku zgodnie ze statutem, odbyło się zebranie
sprawozdawczo – wyborcze Stowarzyszenia. Spośród 7. zgłoszonych kandydatów, w
głosowaniu tajnym wybrano 5. osobowy Zarząd. W kolejności alfabetycznej są to:
Adamska Cecylia, Chrzanowski Bogdan, Dziemdziora Jan, Jakubowski Bogusław i
Sokalski Antoni. Wybór przewodniczącego, zastępcy, sekretarza, skarbnika i
członka Zarządu odbędzie się w dniu 2.03.2009 r.

OŚWIADCZENIE ZARZĄDU STOWARZYSZENIA „WETERANI LEWICY”.
Członkowie Stowarzyszenia „Weterani Lewicy” bardzo wysoko oceniają
działalność Posła Artura Ostrowskiego w Sejmie, w okręgu wyborczym, a
szczególnie w Piotrkowie Trybunalskim. Cenimy Posła Ostrowskiego za jego
pryncypialność, odwagę i lewicową postawę. Jesteśmy dumni gdy przemawia z
trybuny sejmowej i piętnuje prawicę, a także za jego konwersację z
przeciwnikami politycznymi. Dziękujemy Towarzyszowi Posłowi za pomoc i wspólne
działania upamiętniające walkę i pracę naszego pokolenia przez 45 lat w Polsce
Ludowej. Życzymy mu pełnej realizacji planów w działalności parlamentarnej i
wszystkiego najlepszego w życiu prywatnym dla Niego i Rodziny.
Bogusław Jakubowski
Przewodniczący Zarządu
Stowarzyszenia „Weterani Lewicy” .



KACZOR DZIELI KOMBATANTÓW
W głowie L. A. Kaczyńskiego (niestety prezydenta RP) narodził się pomysł
podzielenia kombatantów – weteranów II wojny światowej. W projekcie ustawy,
opracowanej przez prezydenckie miernoty, w korpusie weteranów walczących z
hitlerowskim okupantem nie będzie żołnierzy, którzy walczyli na froncie
wschodnim, ani partyzantów GL, AL, i BCh, dowódców Ludowego Wojska Polskiego,
oficerów politycznych, oraz funkcjonariuszy bezpieczeństwa publicznego, którzy
walczyli na wschodnich rubieżach Polski z bandami UPA. Projekt przewiduje
pozbawienia kombatantów „niesłusznych politycznie” m. in. dodatku 200 zł na
lekarstwa, oddawania honorów wojskowych, dodatkowego zasiłku dla ich rodzin. W
tej ustawie będą szczególnie uhonorowani żołnierze walczący na Zachodzie,
partyzanci AK, także członkowie NSZ – kolaboranci z hitlerowcami, którzy
wspólnie mordowali Polaków KWP Warszyca i inni zbrodniarze walczący z legalna
władzą Polski Ludowej. To będą kombatanci pierwszej kategorii. Przeciwko
takiemu podziałowi protestuje SLD, który zapowiada wniosek o odrzucenie tego
projektu w pierwszym czytaniu.
My Piotrkowscy Weterani Lewicy, protestujemy przeciwko takiemu dzieleniu
kombatantów II wojny światowej.
Cecylia Adamska.


Edytor zaawansowany
  • git-majonez 13.11.09, 02:46
    GOMUŁKA BYŁ ODWAŻNY
    Prezydent Łodzi, Jerzy Kropiwnicki wykazuje obsesje w sprawie ustanowienia 6
    stycznia, obchodzonego w kościołach jako Święto Trzech Króli, świętem państwowym
    – dniem wolnym od pracy. Jednym z jego „argumentów” to twierdzenie, że święto
    państwowe zlikwidował Władysław Gomułka, bo „chciał się w ten sposób podlizać
    sowieckiej Rosji”. Kropiwnicki kłamie, łże jak b. marszałka Sejmu Ludwika Dorna
    bura suka. Gomułka był odważnym politykiem i nikomu się nie podlizywał, o czym
    świadczy jego postawa wobec Związku Radzieckiego. We wrześniu 1948 r. miał
    odwagę odmówić Stalinowi jako Sekretarz Generalny KC PPR, potępienia J. Broz
    Tito przywódcy jugosłowiańskich komunistów za jego niezależność i odmienną od
    ZSRR politykę. Za swoją pryncypialność i odwagę przesiedział w latach 1951-1956
    w więzieniu, ale po odzyskaniu wolności, gdy został przywódcą PZPR niezwłocznie
    uwolnił prymasa Wyszyńskiego, rozwiązał Urząd Bezpieczeństwa, podziękował
    Chruszczowowi za marszałka Rokossowskiego ministra Obrony Narodowej w latach
    1949-1956, oraz Wojskowych i cywilnych doradców radzieckich. Doprowadził do
    zawarcia nowych korzystnych dla nas umów o stacjonowaniu wojsk radzieckich w
    Polsce. Nie obawiał się Rosjan i w 1965 roku zawarł umowę z Włochami na
    produkcję Fiata 125, potwierdzając w ten sposób suwerenność Polski w sprawach
    gospodarczych. Na początku grudnia 1970 roku Władysław Gomułka doprowadził do
    zawarcia umowy z Republiką Federalną Niemiec odnośnie naszej zachodniej granicy.
    O tym ważnym wydarzeniu obecnie nawet się nie wspomina, ale eksponuje spotkanie
    kanclerza Kohla z premierem Mazowieckim w 1990 roku w Krzyżowej, gdzie obok
    niedźwiedzich uścisków potężnego Niemca i chuderlawego premiera Polski, udziału
    we mszy świętej i obżarstwie członków delegacji, raczej tylko potwierdzono to co
    Gomułka załatwił 20 lat wcześniej.
    Te fakty potwierdzają, że Gomułka był dobrym i odważnym politykiem i nikomu
    się nie podlizywał, wbrew temu, o czym przez godzinę opowiadał w Sejmie
    Kropiwnicki. To on, jako prezydent Łodzi podlizując się abp. Ziółkowi zrobił
    patronką miasta umysłowo chorą świętą Faustynę Kowalską (w Piotrkowie jej
    imieniem nazwano rondo, bo radni spełnili życzenie proboszcza). Przy okazji
    przypomnę panu Kropiwnickiemu, że według kościelnej statystyki tylko 30% Łodzian
    uczęszcza do kościoła (najmniej w Polsce). Raczej tym problemem powinien p.
    Kropiwnicki i abp. Ziółek się zainteresować, a nie tworzyć nowe
    państwowo-kościelne święto. Świąt mamy dużo tylko modlących mało.

    B. Jakubowski.

    CIEMNE SPRAWY W JASNOGÓRSKIM SANKTUARIUM
    W tym roku przypada setna rocznica od zbrodni popełnionej w klasztorze
    Paulinów w Częstochowie. Śledztwo prowadzone w tej sprawie i proces sądowy jaki
    toczył się przed sądem w Piotrkowie – jak pisały ówczesne gazety – otworzył
    bramy jasnogórskiego piekła, w którym morderstwo, kazirodztwo,
    krzywoprzysięstwo, świętokradztwo, pijaństwo, złodziejstwo, ku...two i inne
    bezeceństwa płynęły szerokim kanałem …
    W następnym numerze Głosu będziemy o tym pisać.

    B. Jakubowski.

    HONOR I KRYSZTAŁ
    Premier Tusk mianując Andrzeja Czumę ministrem sprawiedliwości eksponował jego
    zalety. To człowiek – podkreślał – honoru, o kryształowym życiorysie i
    merytorycznym przygotowaniu do pełnienia tej funkcji. Po kilkunastu dniach
    urzędowania pan Czuma w publicznych wypowiedziach ośmieszył siebie i swój urząd.
    A to co robił na emigracji w USA potwierdza, że nie ma on honoru, albo ma go
    tyle jak mówi stare ludowe porzekadło „co świnia w deszcz”. Przez kilkanaście
    lat popełniał tam szalbierstwo, ścigali go za to wierzyciele, sądy i komornicy.
    Do kryształu tez mu daleko, parafrazując można powiedzieć, że jest to raczej
    szkło okienne z naszej huty „Kara”. Pan premier podkreślając merytoryczne
    przygotowanie Andrzeja Czumy uważał, że magister prawa może być Ministrem
    Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym RP. Nie ujmuję nic magistrom prawa
    (sam nim jestem), których w Polsce jest obecnie kilkadziesiąt a może więcej
    tysięcy, mało który nadaje się na ministra (chyba, ze jest tak „wybitny” jak
    Ziobro, albo mianowany przez Czumę na wiceministra mgr Kwiatkowski, były
    prezydent Zgierza, który studiował prawie przez 10 lat). Poprzedni minister
    prof. Ćwiąkalski, wybitny prawnik z ogromnym dorobkiem naukowym, nie pasował
    premierowi, bo Donald Tusk należy do tych szefów, którzy nie lubią mądrzejszych
    od niego podwładnych. Zawsze mierny otacza się miernotami.
    (B. Jak.)

    LIZUSÓW NIE SZANUJĄ
    George Bush w ostatnim dniu urzędowania zatelefonował, bądź przesłał listy do
    wielu europejskich przywódców dziękując za współprace i wspieranie amerykańskiej
    polityki w czasie jego prezydentury. Ładny to gest w stosunku do sojuszników,
    ale dlaczego Bush „zapomniał” o najwierniejszym sojuszniku – Polsce, która po
    1989 roku jest dla USA jak feudalny wasal. Przecież mógł nawet podrzędny
    urzędnik wysłać do prezydenta Lecha Kaczyńskiego chociaż kartkę pocztowa z
    widokiem Białego Domu z której Kaczyński cieszyłby się, jak babcia do której
    wnuczek wyśle pocztówkę z obozu harcerskiego. Nie sadzę żeby b. prezydent USA
    zapomniał o bezgranicznym posłuszeństwie polskich władz wobec jego, często
    zbrodniczej polityce o wspieraniu i wysyłaniu żołnierzy do Iraku, wspólnej walce
    z afgańskimi Talibami, zakupie „nowoczesnych” śmigłowców F-16 za miliardy
    złotych i innego złomu na uzbrojenie polskiej armii. Bush był zawsze arogancki w
    stosunku do władz RP. Nie miał czasu na dłuższe rozmowy z polskim prezydentem,
    nudził się gdy proszono o zniesienie wiz i humanitarne traktowanie Polaków w
    czasie kontroli na lotniskach. Lekceważył lizusów III RP, którzy spełniali każde
    jego życzenie, bo jak mówili – to nasz strategiczny sojusznik.
    Przypomnę, że byli prezydenci wykazywali więcej szacunku do partyjnych
    przywódców PRL. W latach 70. XX wieku Edwarda Gierka odwiedzało trzech kolejnych
    prezydentów: Nixon w 1972, Ford w 1975 i Carter w 1977. w 1974 roku prezydent
    Ford podejmował Gierka w Białym Domu z najwyższymi honorami, ani Kwaśniewski ani
    Kaczyński takich zaszczytów nie dostąpili. Gierek miał honor, cenił siebie i
    ideologicznych przeciwników, ale im się nie podlizywał. Prezydent Kaczyński
    lizus wobec USA jest lekceważony, ale bufon wobec Rosji jest ośmieszony.
    (B. J)
  • git-majonez 13.11.09, 02:49
    NAGŁAŚNIANE I WYCISZANE ZBRODNIE
    Współczuję rodzinie Olewników z Drobina k. Płocka z powodu okrutnego
    morderstwa syna. Mają racje, że śledztwo od samego początku było prowadzone
    nieudolnie, a zaniedbania głównie policji, były skandaliczne. Można było uwolnić
    uprowadzonego Krzysztofa Olewnika. Ostatecznie po kilkunastu miesiącach, udało
    się ująć sprawców morderstwa, których sąd skazał na dożywocie, ale uznali że to
    kara chyba zbyt niska i sami ją „podwyższyli” popełniając samobójstwa. Ale
    Olejnikowie nadal domagają się od najwyższych władz, z Sejmem włącznie, dalszych
    wyjaśnień, w tym kto zlecił uprowadzenie i zamordowanie syna. O tej zbrodni
    wiedzą wszyscy i długo będzie jeszcze nagłaśniana w mediach bo działa Komisja
    Śledcza. Także głośno było o zabójstwie b. Komendanta Głównego Policji Marka
    Papały, szczególnie gdy ministrem sprawiedliwości był nijaki Ziobro, który
    zbrodnie upolitycznił a podejrzenia kierował na polityków SLD.
    Obecnie mało kto pamięta albo w ogóle nie słyszał, o największej zbrodni
    popełnionej w III RP z 31.08 na 1.09.1992 roku Warszawie-Aninie na małżeństwie
    Piotra i Alicji Jaroszewiczów. Przypomnę, że Piotr Jaroszewicz, generał WP, z-ca
    dowódcy I Armii, przeszedł od Lenino do Berlina, po wojnie m. in. wiceminister
    Obrony Narodowej, wieloletni wicepremier a w latach 1970 – 1980 premier Rządu
    PRL. Wybitny działacz partyjny i państwowy, polityk znany w kraju i na świecie.
    Po paru miesiącach policja zatrzymała trzech osobników, którym przypisała tę
    zbrodnię, prokurator przedstawił im zarzuty, a na jego wniosek sąd zastosował
    areszt. Po wielu miesiącach stanęli przed sądem, który podejrzanych uniewinnił.
    Oczywiście za pobyt w areszcie otrzymali wysokie odszkodowania z budżetu państwa.
    Zbrodnia popełniona na małżeństwie Jaroszewiczów nigdy nie była nagłaśniana w
    mediach, raczej wyciszana. Akta sprawy niewątpliwie trafiły do sądowego
    archiwum, a policjanci i nadzorujący ich prokurator nie podjęli jak nakazują
    wewnętrzne przepisy), żadnych działań operacyjnych aby ustalić sprawców
    morderstwa. Czyżby uważali, że mordercy premiera komunisty mogą być bezkarni?
    B. Jakubowski.

    PONAD PÓŁTORA MILIONA ODPRAWY
    Adam Glapiński nowy ekonomiczny doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie
    będzie pobierał za swoje usługi honorarium … Gest prezydenckiego ministra nie
    jest jednak wielkim wyrzeczeniem. Glapiński bowiem po odejściu z funkcji prezesa
    Polkomtelu (właściciel sieci komórkowej Plus GSM) dostał już ponad milion
    złotych, a do maja ma mu zostać wypłacone jeszcze 500 tys. złotych.
    "Trybuna" nr 33.

    WIECEJ OD PREZYDENTA USA
    Prezydent światowego mocarstwa Barack Obama otrzymuje roczną pensję w
    wysokości 400 tys. dolarów tj. ok. 1 200 tys. złotych, czyli miesięcznie 100
    tys. zł. Wielu urzędników prezydenckiej kancelarii ściągniętych przez Lecha
    Kaczyńskiego z różnych firm i spółek z udziałem skarbu państwa otrzymują więcej
    od prezydenta USA. Do takich należy m. in. najbardziej niechlujnie wyglądający
    urzędniczyna Piotr Kownacki, któremu co miesiąc wpływa na konto 120 tys.
    złotych, plus pensja od prezydenta. Pobierając, takie wysokie wynagrodzenie
    twierdzą, że to jest zgodnie z prawem. Do d… takie prawo.
    (B. J)


    MACCARTYZM W WYKONANIU IPN
    Na początku lat 50. XX wieku Stany Zjednoczone podjęły działania
    inwigilacyjno-represyjne wobec swoich obywateli podejrzewanych o poglądy
    lewicowe. W tym celu powołano specjalną komisję na czele której stanął senator
    J. R. McCarthy, człowiek o ultraprawicowych poglądach, który w każdym widział
    wroga USA. Szczególną nienawiścią pałał do komunistów, socjalistów i ludzi
    sympatyzujących z lewicą. Ta speckomisja przesłuchiwała, prześladowała i karała
    miliony obywateli demokratycznego państwa. Jej ofiarą, skazaną na krzesło
    elektryczne było małżeństwo Rosenberg, wybitni uczeni z dziedzin fizyki. Mimo
    protestów na całym świecie wyrok śmierci wykonano w 1953 roku. Obecnie
    amerykanie wstydzą się za maccartyzm i niechętnie wracają do tamtych lat, a
    senator McCarthy jest synonimem zła. Po 50–ciu latach podobna komisję – Instytut
    Pamięci Narodowej – utworzono w III RP. Szczególnie dobrani prokuratorzy,
    obecnie pod nadzorem nijakiego Kurtyki, grzebią w aktach byłej SB i wyszukują
    wrogów „demokracji i suwerenności” z czasów Polski Ludowej. Dla nich każdy, kogo
    bezpieka zapisała w swoich teczkach, to agent SB i zasługuje na karę a
    przynajmniej potępienie, przez ujawnienie jego nazwiska. To nieważne, że po
    kilku latach sąd go uniewinni z „przestępstwa”, że nie byłe agentem. IPN cel
    osiągnął. Tylko jedno środowisko – księża, gdzie było najwięcej informatorów SB
    jest obecnie pod ochrona. IPN to instytucja podła, krzywdząca tysiące obywateli,
    którzy nie popełnili żadnego przestępstwa, ani nawet wykroczenia. Jest jedyna
    instytucja w Europie, która chociaż działa zgodnie z ustawą, to kompromituje i
    ośmiesza Polskę. Za kilkadziesiąt lat, a może wcześniej, będziemy się wstydzić
    jak obecnie Amerykanie.

    B. J.

    ZAPŁODNIENIE TYLKO PO BOŻEMU
    Kościół rzymsko-katolicki sprzeciwia się zapłodnieniu pozaustrojowym , czyli
    w szkle, po łacinie in vitro. To nic nowego, bo przecież papieże zawsze byli
    przeciw wszelkiemu postępowi w nauce, a głównie w medycynie. Przez wieki
    hamowali rozwój nauki a uczonych palili na stosie, w czasach najpodlejszej
    instytucji – świętej inkwizycji, szalejącej od XII do XIX wieku. Wtedy to
    watykańscy dyktatorzy byli faktycznymi panami życia i śmierci, głównie śmierci.
    Na szczęście czasy watykańskiej tyrani minęły, ale polscy biskupi po zmianie
    ustroju, czują się władcami nie tylko polskich dusz i chociaż to już XXI wiek
    nadal są przeciwnikami postępu w medycynie. Ich argumenty przeciw zapłodnieniu
    in vitro, chociaż wypowiadane przez księży profesorów i biskupów są żenująco
    naiwne. To dziwne, że nie chcą uszczęśliwiać tysięcy małżeństw, które w sposób
    naturalny nie mogą mieć dzieci, że dla biskupów szczęśliwe są tylko małżeństwa,
    którym dzieci urodziły się z „zapłodnienia po bożemu”. Papieży najbardziej
    niepokoiły osiągnięcia w medycynie. Biskupi powinni się wstydzić za „ojca
    świętego” papieża Leona XII (1823-1829), który potępił wynalazek szczepionki
    przeciwko ospie – twierdził, że jest „przeciwko naturze”. Papieże sprzeciwiali
    się nie tylko wynalazkom ratującym zdrowie i życie, ale różnym nowinkom
    technicznym. Leon XIII (1878-1903) zabronił kobietom jazdy rowerem a w 1902 roku
    nie zezwolił na oświetlenie gazowe i elektryczne w kościołach. Pius X
    (1903-1914) zakazał księżom chodzenia do kina a w 1913 r. potępił samoloty, gdyż
    twierdził, że „ptaki Pana Boga długo jeszcze będą wyłącznymi posiadaczami
    przestworzy”. Jego imiennik Pius XI (1922-1939) w 1925 roku był zaniepokojony
    wynalezieniem radia, gdyż to „moce piekielne, straszliwa potęga szerzenia zła”.
    Dzisiaj biskupi są właścicielami wielu rozgłośni radiowych i telewizyjnych,
    zarabiają na wynalazkach potępionych przez „ojców świętych”. Najwyższy czas aby
    panowie biskupi, ludzie przecież wykształceni zrozumieli, że rozwoju nauki i
    postępu nie da się zatrzymać, że rozum, a nie wiara, dominuje we współczesnym
    świecie.

    J. Boski.


  • git-majonez 13.11.09, 02:51
    GENERALICJA
    Pod koniec 2008 roku nasza armia liczyła ok. 100 tys. żołnierzy, w tym 136
    generałów. Według normy na 1000 żołnierzy powinien być jeden generał. Na
    początku 1990 roku mieliśmy 300 tysięczna armię i 87 generałów. Statystycznie na
    jednego generała przypadało prawie 3 500 żołnierzy (obecnie ok. 740) i jak
    twierdzi gen. prof. Bolesław Balcerowicz wieloletni komendant Akademii Obrony
    Narodowej, nie było problemów z dowodzeniem armią. Byli ministrowie Obrony
    Narodowej, Szczygło i Sikorski, chwalą się, że zwolnili 60 generałów. Podstawa
    zwolnienia była jedna – kończyli wyższe uczelnie wojskowe w Związku Radzieckim.
    Do zwolnienia wielu generałów i wyższych oficerów przyczynił się naczelny
    Kapelan WP gen. dyw. bp. S. L. Głódź, który rządził wojskiem jak marszałek
    Piłsudski, albo marszałek Rokossowski, ale nie ponosił żadnej odpowiedzialności
    a obecnie jako arcybiskup diecezji Gdańskiej, pobiera prawie 10 – tysięczna
    emeryturę wojskową.
    (płk.)

    NIESIOŁOWSKI O INTERNOWANIU
    Dla TRYBUNY (nr 26 z 1.02.2009 r.) prof. Stefan Niesiołowski udzielił
    wywiadu, w którym mówił nie tylko o owadach. Na pytanie dziennikarki – jak się
    Pan nazywa? – odpowiada: „Stefan Konstanty Myszkiewicz - Niesiołowski, to jest
    nazwisko, które mam w dowodzie”. W wywiadzie prof. Myszkiewicz - Niesiołowski
    opowiada o swoim rodowodzie, studiach, entomologii i oczywiście walce z
    „komuną”, więzieniu i internowaniu. O internowaniu prof. Niesiołowski mówi,
    cytuję: „Oczywiście była to niewola, ale jej warunki były bardzo dobre,
    nieporównywalne z więzieniem. I korzystając z okazji dziękuję za to generałowi
    Jaruzelskiemu. Bez żadnej ironii. Doceniam to, że nie chciał nadużywać przemocy
    ponad potrzebę. Nie było żadnego upokarzania internowanych, żadnego przymusu w
    stosunku do rodzin. Jedyna represją był brak wolności. Nie siedzieliśmy w
    celach, bo to był ośrodek wczasowy wojsk lotniczych. Mieliśmy dwuosobowe pokoje
    i wspólny korytarz, po którym mogliśmy swobodnie się poruszać. Mogliśmy grać w
    brydża, pożyczać sobie książki. Potem nawet złagodzono rygory i mogliśmy
    wychodzić na zewnątrz …”.
    Stefan Niesiołowski, zagorzały antykomunista, obiektywnie, w przeciwieństwie
    do innych internowanych mówi o stosunku władz PRL wobec osób czasowo
    pozbawionych wolności z przyczyn politycznych.
    B. J.


    IDIOTYZMY
    W mediach, głównie telewizji, często słyszymy różne głupstwa, brednie i
    bzdury, czyli idiotyzmy wypowiadane przez polityków, publicystów, dziennikarzy i
    „znawców” powojennej historii Polski. Zacytuje kilka: Minister Obrony Narodowej
    Bogdan Klich 6.08.2008 w telewizji, powiedział: „obecne wojsko nie ma nic
    wspólnego z Ludowym Wojskiem Polskim, które w pełni nie było nasze”. Natomiast
    5.01.2009 potwierdził: ”Ludowe Wojsko Polskie służyło obcemu reżimowi a płk.
    Kukliński był bohaterem”. Pana ministra Klicha w pewnym stopniu usprawiedliwia
    to, że jest lekarzem psychiatrą a lekarze tej specjalności często upodabniają
    się do swoich pacjentów. Znana dziennikarka Monika Olejnik w wywiadzie z L.
    Millerem i L. Moczulskim (Kropka nad „i” 11.12.2008) powiedziała: „Polska nie
    była państwem suwerennym, była jedna z republik radzieckich”. Moczulskiemu taka
    wypowiedź się spodobała, ale dlaczego tow. Miller nie zareagował na ten idiotyzm?
    W radiu 23.12.2008 roku toczyła się dyskusja o Domach Dziecka. Jeden z
    działaczy powiedział: „komunistyczne Domy Dziecka” a gdy inny działacz zwrócił
    mu uwagę, że Domy Dziecka były już przed wojna, odpowiedział: „tak się mówi”. No
    właśnie tak się mówi. To nie ma znaczenia, czy to jest uzasadnione, czy zwykła
    bzdura, kłamstwo, ale o Polsce Ludowej mówi się tylko źle.
    Najgorsze jest to, że te idiotyzmy oddziaływują na społeczeństwo, że się
    utrwalają jako prawda, głównie wśród młodzieży i ludzi nie pamiętających tamtych
    czasów. Ubolewam, że Polska Ludowa ma coraz mniej obrońców, że działacze lewicy,
    także SLD, często odcinają się od Polski socjalistycznej. są i tacy, którzy
    aprobują oskarżenia władz, które z takim zaangażowaniem działały dla Ojczyzny.
    Można powiedzieć, że aberracja obejmuje coraz szersze kręgi, nie tylko wśród
    prawicowych polityków. Idiotyzmy są powszechne.
    B. Jakubowski.

    JUŻ WITOS OSTRZEGAŁ
    Wincenty Witos, wybitny polityk II RP, trzykrotny premier rządu (1920-21,
    1923, 1926), autentyczny przywódca chłopski i PSL naraził się Kościołowi, bo
    żądał reformy rolnej i wywłaszczenia także dóbr kościelnych tzw. „dóbr martwej
    ręki” na rzecz chłopów, którzy ziemi nie posiadali. Zrealizowała to Polska
    Ludowa. Witos był wierzącym i praktykującym katolikiem. Ale przestrzegał
    chłopów: „Musicie baczyć, by nie wykorzystali waszej wiary ci, co Boga, Ojczyznę
    mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych
    celów gotowi są nadużyć Kościoła i ambony”. Jakże mądra i ponadczasowa wypowiedź
    chłopskiego przywódcy z 1922 roku jest aktualna w obecnej III RP.
    B. J.

    WIEDZIAŁEŚ, ŻE...
    · Amerykańscy kapitaliści zadłużeni są u chińskich komunistów na 585 miliardów
    dolarów?
    · W Polsce jest obecnie ok.16 milionów pracujących a do związków zawodowych
    należy ok. 12,5 % w tym do OPZZ ok. 750 tys. „S” – ok. 700 tys. i ZNP – ok. 400 tys.
    · Papież Jan Paweł II w czasie swojego 27 – letniego pontyfikatu
    „zrobił” więcej błogosławionych i świętych niż 37 papieży przed nim przez 390 lat.
    (J.)
  • git-majonez 13.11.09, 02:53
    LEWICO, ZAWSZE RAZEM!

    Lipiec-wrzesień 2008 Nr 3 Bezpłatny GŁOS PIOTRKOWSKICH WETERANÓW LEWICY.

    1944 – 1989. 45 LAT POLSKI LUDOWEJ.

    22 lipca 1944 roku przedstawiciele polskiej lewicy, przybyli z Moskwy i na
    wyzwolonym przez żołnierzy polskich i radzieckich, spod hitlerowskiej okupacji
    skrawku lubelskiej ziemi – w Chełmie – ogłosili historyczny dokument. MANIFEST
    POLSKIEGO KOMITETU WYZWOLENIA NARODOWEGO.
    W dokumencie tym członkowie PKWN, któremu przewodniczył wybitny działacz
    Polskiej Partii Socjalistycznej Edward Osóbka-Morawski, przedstawili Narodowi
    Polskiemu, wtedy (pod koniec lipca 1944 roku) jeszcze w znacznej części
    zniewolonej przez hitlerowskiego okupanta, wizję nowego pod względem
    geopolitycznym Państwa.
    W 64 rocznicę tego ważnego wydarzenia należy przypomnieć ludziom naszego
    pokolenia, a młodzieży przekazać prawdę o genezie Polski Ludowej. My weterani
    piotrkowskiej lewicy, musimy eliminować jad nienawiści, kłamstwa i oszczerstwa o
    powojennym 45-lecia i dorobku narodu polskiego pod rządami władzy ludowej jakie
    IPN-owcy „nauczyciele” – prokuratorzy za przyzwoleniem obecnej władzy przekazują
    młodzieży szkolnej.
    Od kilku miesięcy szkalowanie Polski Ludowej, fałszowanie dorobku narodu po
    wojnie, ze szczególną podłością prowadzi w publicznej telewizji, polityczna
    kanalia Bronisław Wildstein. Ten obłudnik, jak większość polityków prawicy,
    publicystów, historyków i biskupów, widzi tylko „cienie PRL”. A przecież każdy
    uczciwy i obiektywnie oceniający lata powojenne zna wielkie sukcesy i znaczącą
    rolę PRL w ówczesnym świecie (czytaj PRL na arenie międzynarodowej).
    Osiągnięcia gospodarcze, mimo rabunkowej polityki rządzących po 1989 roku, są
    nadal widoczne i potwierdzają, że odbudowano kraj z ogromnych zniszczeń
    wojennych i zbudowano silne gospodarczo państwo. Widać to także w naszym mieście
    i ziemi piotrkowskiej. Trzeba także wymienić inne osiągnięcia, wynikające z
    zapowiedzi głoszonych w Manifeście PKWN. Bardzo ważne to likwidacja
    analfabetyzmu, spuścizny po II RP, rozwój szkolnictwa pełnego podstawowego na
    wsi, średniego i wyższego. W PRL powstało więcej wyższych uczelni, niż mieliśmy
    ich przed wojną (niektóre jak Uniwersytet Łódzki, Toruński już na początku 1945
    roku, a lubelski UMCS w 1944).
    Państwo wykazywało szczególną troskę o najmłodszych obywateli. Pod koniec
    PRL-u było ponad 26 tys. przedszkoli a w tej obecnej - kapitalistycznej
    zlikwidowano prawie 18 tys..
    Chociaż fałszerze najnowszej historii stosują prymitywne i perfidne metody
    obrzydzania Polski Ludowej to i tak większość Polaków pozytywnie ocenia
    powojenne 45-lecie, a nasze pokolenie z sentymentem wspomina czasy, gdy rządzący
    wykazywali troskę o zdrowie obywateli. To w PRL wybudowano setki szpitali,
    przychodni i ośrodków zdrowia w których leczono bezpłatnie, a dla emerytów i
    rencistów były darmowe lekarstwa. Kto obecnie pamięta, że w latach 70-tych
    zlikwidowano gruźlicę groźną chorobę społeczną, która obecnie, jak przed wojną,
    znów szerzy się, bo jej podłożem jest bieda.
    Długo można wymieniać osiągnięcia Polski pod rządami władzy ludowej i PZPR.
    Oczywiście nie wszystko się udało, było wiele mankamentów z winy rządzących, co
    powodowało niezadowolenie społeczne, a robotnicy podburzani przez tzw. doradców
    „Solidarności”, rządnych władzy wychodzili na ulice i „obalili socjalizm” –
    ustrój na pewno nie doskonały (czy jest taki?) ale zapewniał wszystkim PRACĘ I
    CHLEB. Najważniejszym osiągnięciem Polski Ludowej był przyrost naturalny
    ludności z 24 mln. w 1946 roku do 38 mln. w 1989 roku.
    Manifest Lipcowy ogłoszony przed 64 laty, konsekwentnie realizowany przez 45
    lat, doprowadził do głębokich przeobrażeń społeczno-ekonomicznych i umocnienia
    Polski na arenie międzynarodowej.

    B. Jakubowski.

    Czytajcie TRYBUNĘ jedyny dziennik w Polsce obiektywnie informujący o sytuacji w
    kraju i na świecie.


  • git-majonez 13.11.09, 02:56
    IPN DO LIKWIDACJI!

    Stowarzyszenie Weteranów Lewicy od kilku lat domaga się likwidacji
    Instytutu Pamięci Narodowej, bo jest to najbardziej szkodliwa instytucja
    powstała w III RP z inicjatywy partii prawicowych. Szkodzi Państwu, dzieli i
    skłóca społeczeństwo oraz fałszuje historię Polski.
    Popieramy stanowisko przewodniczącego SLD Grzegorza Napieralskiego – IPN DO
    LIKWIDACJI.

    Weterani Piotrkowskiej Lewicy.

    MANIFEST LIPCOWY.

    Obchodzimy 64 rocznicę powołania ustawą Krajowej Rady Narodowej z 21 lipca
    1944 roku polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Siedzibą PKWN był wyzwolony
    z hitlerowskiej okupacji Lublin. Do gmachu na ulicy Słonecznej, gdzie działał
    PKWN – serce odradzającego się organizmu państwowego – ciągnęli ludzie ze
    wszystkich stron. Z części kraju już wyzwolonych i zza Wisły, gdzie jeszcze
    pozostawał okupant. Szli różnymi drogami ludzie prości, działacze polityczni,
    społeczni, robotnicy, artyści i pisarze. Słowem wszyscy, którym radość
    rozpierała pierś z odzyskanej wolności, a serce dyktowało konieczność włączenia
    się do walki o wyzwolenie całego kraju i do pracy w odbudowę zniszczonej ojczyzny.
    PKWN działał na wyzwolonych obszarach kraju, woj. lubelskie, rzeszowskie,
    białostockie i część warszawskiego. Już na drugi dzień swego ustawowego
    powołania, w dniu 22 lipca 1944 roku PKWN ogłosił w Chełmie Manifest Lipcowy.
    Był to pierwszy oficjalny dokument władzy ludowej w Polsce, przedstawiający
    program działania. PKWN zawarte w Manifeście Lipcowym zadania przyjął do
    realizacji. Przypomnijmy najważniejsze z nich: · Organizowanie dalszej walki z
    niemieckim najeźdźcą;
    · Tworzenie nowej administracji państwowej – powołanie wojewodów;
    · Rozwiązanie policji skompromitowanej współpraca z okupantem i utworzenie
    Milicji Obywatelskiej;
    · Dekret o Reformie Rolnej;
    · Odbudowa zdewastowanej przez okupanta gospodarki narodowej. Przejęcie pod
    tymczasowy zarząd państwa wielkiego i średniego przemysłu oraz transportu i
    banków; · Odbudowa szkolnictwa, tworzenie podstaw dla rozwoju nauki i kultury.
    Manifest Lipcowy był skierowany do wszystkich Polaków w kraju na emigracji
    raz przebywających jeszcze w niemieckiej niewoli. Jako naczelne zadanie wysuwał
    walkę zbrojną o ostateczne rozgromienie Niemiec hitlerowskich, o powrót Polski
    na prastare ziemie – Ziemie Zachodnie i Północne. W dziedzinie przemian
    społeczno-gospodarczych zapowiadał przeprowadzenie reformy rolnej oraz przejęcie
    na własność przez państwo majątków niemieckich. Deklarował przywrócenie
    wszystkich swobód demokratycznych, równości obywateli bez różnicy rasy, wyznania
    i narodowości. Wolność organizacji politycznych, zawodowych, prasy, sumienia,
    podniesienie płac odbudowę szkolnictwa i zapewnienie bezpłatnego nauczania na
    wszystkich szczeblach. Odbudowę i rozbudowę instytucji ubezpieczeń społecznych
    oraz wprowadzenie ustawodawstwa w dziedzinie ochrony pracy.
    Manifest Lipcowy był aktem politycznym i prawnym. Na wiele lat wytyczył
    zasadniczą linię ideową i polityczną władz państwowych w Polsce. Dzień
    ogłoszenia Manifestu Lipcowego obchodzony był jako święto narodowe. Po
    przedstawieniu głównych założeń Manifestu Lipcowego koniecznym staje się
    dokonanie sprawdzianu jego realizacji. Z obserwacji ostatnich działań obecnych
    władz powszechnych stało się przekonanie, że łatwo składa się deklaracje w
    kampanii wyborczej, a po wygranych wyborach zmienia się front działania.
    Przedwyborcze obiecanki idą w zapomnienie. Jakże inaczej zachowała się władza
    ludowa. Wszystkie postanowienia programu konsekwentnie wcielała w życie. Czuła
    się odpowiedzialną za jego realizację, za los narodu. Ogłoszony dekret o
    reformie rolnej nie był pierwszym w dziejach naszego narodu, ale był pierwszym
    zrealizowanym w interesie mas. Koniecznym w tym miejscu jest przypomnienie, że w
    okresie międzywojennym pod naciskiem mas chłopskich trzykrotnie uchwalano akty
    prawne dotyczące reformy rolnej – w 1919, 1920 i 1925r. Jednak żaden z tych
    aktów nie doprowadził do poważnych zmian w strukturze agrarnej wsi ani do
    likwidacji obszarnictwa, które utrzymało się do 1944r. Dopiero dekret PKWN
    odegrał tę oczekiwaną rolę. Na jego mocy przekazano w ręce chłopskie 6 milionów
    ha ziemi. Utworzono ponad 800 tysięcy nowych gospodarstw i powiększono 254
    tysiące gospodarstw istniejących w celu ich upełnorolnienia. Zniesione zostały
    feudalne przeżytki na wsi. Reforma rolna była tym czynnikiem, który zaspokoił
    chłopski głód ziemi i odegrał decydującą rolę w rozwiązywaniu problemu
    przeludnienia agrarnego wsi.
    Przeogromnym osiągnięciem było odbudowanie szkolnictwa, utworzenie podstaw
    dla rozwoju kultury i nauki. Spełniło się więc marzenie naszego wielkiego
    wieszcza Adama Mickiewicza „O gdybym kiedyś dożył tej pociechy żeby te księgi
    trafiły pod strzechy”. Władza ludowa ziściła Jego marzenia. Zlikwidowała
    analfabetyzm. Stworzyła bezpłatny dostęp szerokim masom do wszystkich szczebli
    nauczania. O dokonaniach PKWN pisać by można jeszcze dużo. Zakończę jednak
    wspomnieniami spikera Polskiego Radia z Warszawy, któremu dane było odczytać
    treść Manifestu Lipcowego. Oto słowa, które wypowiedział kilka lat później, cyt.
    „Słowa Manifestu Lipcowego szumiały mi w uszach. Fundamentem nowej
    rzeczywistości jest ten oto dokument. Odczytywałem wiele dokumentów, ale nigdy
    nie zniknie z mej pamięci wspomnienie tamtej pierwszej audycji z 1944r.”
    Cecylia Adamska.



  • git-majonez 13.11.09, 02:59
    PRL NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ.

    Powojenne 45-lecie powinni oceniać obiektywni historycy, politolodzy,
    ekonomiści, socjologowie. W tej ocenie należy uwzględnić rolę PZPR, głównej siły
    sprawczej przemian w Polsce Ludowej. Eksponować skutki rewolucji przemysłowej,
    przemiany na wsi, osiągnięcia w ochronie zdrowia, opiekę socjalną państwa,
    rozwój kultury i oświaty.
    Wśród osiągnięć Polski Ludowej trzeba podkreślić naszą aktywność na arenie
    międzynarodowej. Była ona widoczna i znacząca od pierwszych miesięcy po
    zakończenia wojny. Już w lipcu 1945 roku, przedstawiciele powołanego
    28.06.1945r. Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (premier E. Osóbka-Morawski z
    PPS, wicepremierzy W. Gomułka z PPR i S. Mikołajczyk PSL) uczestniczyli w
    Konferencji Poczdamskiej i przyczynili się do ustalenia granicy na Odrze i Nysie
    Łużyckiej
    Przedstawiciele tego rządu byli obecni na pierwszej sesji Zgromadzenia
    Ogólnego Narodów Zjednoczonych w 1946r. w Londynie, na której Polskę wybrano na
    członka w Radzie Bezpieczeństwa. Nasz wybitny uczony prof. Oskar Lange był
    pierwszym ambasadorem przy ONZ, od tego czasu rośnie ranga i znaczenie Polski
    Ludowej na forum międzynarodowym.
    W 1953 roku nasi przedstawiciele zostali powołani do Komisji Nadzoru Rozejmu
    w Korei i od tej pory Polska jest jednym z krajów najczęściej uczestniczącym w
    pokojowych misjach.
    Znaczącą rolę odegrała PRL w upadku kolonializmu w drugiej połowie XX wieku.
    Nasza aktywność i pomoc nowym państwom (a powstało takich ponad 100) spotykała
    się z ogromną sympatią wyzwolonych narodów Afryki Azji.
    Bardzo ceniono polskich prawników w rozwoju kodyfikacji prawa
    międzynarodowego. Polska była członkiem Komisji Praw Człowieka a z naszej
    inicjatywy ONZ uchwaliła nieprzedawnianie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko
    ludzkości, przyjęto także deklarację potępiającą rasizm i ogłoszono prawa
    dziecka. Kilka razy PRL była członkiem Rady Bezpieczeństwa, a nasz
    przedstawiciel ambasador S. Trepczyński był przewodniczącym sesji Zgromadzenia
    Ogólnego ONZ.
    Polska wniosła istotny wkład w sprawie całkowitego zakazu stosowania broni
    masowej zagłady. Znane były w świecie plany ministra spraw zagranicznych A.
    Rapackiego z 1957 roku w sprawie utworzenia w Europie Środkowej strefy
    bezatomowej i W. Gomułki dotyczącej rozbrojenia. To nasi „peerelowscy” uczeni
    opracowali Raport do ONZ o tych problemach.
    PRL była współorganizatorem i aktywnym uczestnikiem Konferencji
    Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE). Istotny wkład w jej powstanie miał
    E. Gierek i ambasador M. Dobrosielski.
    Szczególna aktywność wykazywała PRL i PZPR na arenie międzynarodowej w latach
    70-tych dzięki E. Gierkowi i naszej dyplomacji. Gierek był pierwszym i jedynym
    przywódcą krajach socjalistycznych, który znał Zachód i miał talent do
    zjednywania partnerów. Po raz pierwszy w naszej historii wizyty Gierkowi
    składało trzech kolejnych prezydentów USA. W 1972 – Nixon, 1975 – Ford a w 1977
    - Carter. Przypomnę, że prezydent Ford zaprosił E. Gierka do USA. Sekretarz
    PZPR, przywódca komunistycznej partii, w tej ostoi kapitalizmu był przyjmowany z
    najwyższymi honorami. Gierka przyjął także papież Paweł VI i oczywiście Jan
    Paweł II. Odwiedzało Polskę wielu innych wybitnych polityków m. in. prezydent
    Francji, król Belgii, kanclerz RFN, premier Indii.
    Jest faktem, że żaden inny kraj, ani ze Wschodu ani z Zachodu, nie zrobił
    tyle dla łagodzenia podziałów, przezwyciężania rozłamów i przywracania jedności
    Europy jak Polska – Polska Rzeczypospolita Ludowa. O tym jednak nie wiedzą, lub
    wiedzieć nie chcą dekomunizatorzy z IPN-u, politycy prawicy, wielu publicystów i
    historyków. Tych ludzi dosięga aberracja. Mówię z całą odpowiedzialnością – to
    łgarze, a wielu to polityczni abderyci.

    B. Jakubowski.

    64 ROCZNICA MANIFESTU PKWN
    POLSKA PARTIA SOCJALISTYCZNA W OKRESIE 1945-1948.

    Polska Partia Socjalistyczna już od Kongresu Radomskiego w 1937 roku miała
    program budowy nowej sprawiedliwej Polski.
    Ofensywa Armii Radzieckiej w 1944 roku zmieniła sytuację polityczną Polski w
    sposób definitywny. Część członków PPS ulegając iluzji wzięła udział w
    stworzeniu PKWN na czele z E. Osóbką-Morawskim. Ta sama grupa w 1945 roku
    utworzyła Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej z premierem Osóbką-Morawskim. Do
    tego rządu weszło również kilku przedstawicieli PPS-u na emigracji. Przez kilka
    lat PPS była partia współrządzącą i starała się być łącznikiem między Polską
    Partią Robotniczą, a opozycyjną PSL Stanisława Mikołajczyka.
    Członkowie PPS-u brali również udział w zabezpieczaniu przemysłu przed
    zniszczeniem oraz zagospodarowaniu Ziem Zachodnich i odbudowie kraju.
    Bardzo duży udział PPS włożyła w upowszechnienie oświaty, kultury i nauki. W
    ciągu jednego pokolenia Polska dokonała wielkiego skoku cywilizacyjnego. W
    wyniku zjednoczenia Polskiej Partii Robotniczej i Polskiej Partii
    Socjalistycznej w 1948 roku powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, która
    to odtąd przewodziła siłami lewicy polskiej. Co by nie mówić, to w 1918 i 1944
    roku Polacy nie tylko odzyskali państwowość ale Polska przeszła także
    rewolucyjne zmiany społeczno-ekonomiczne. Powstały wówczas systemy państwowe,
    które miały na uwadze interes całego społeczeństwa.
    Inaczej stało się w 1989 roku. Elity polityczne, które spowodowały restytucje
    kapitalizmu, odsunęły społeczeństwo od wpływu na gospodarkę, a państwo służy
    interesom warstwy posiadającej. Tak więc wydarzenia po 1989 roku można określić
    jako kontrrewolucję społeczno-ekonomiczną . Zostaliśmy oszukani! Lewicowość to
    przede wszystkim działanie dla dobra wspólnego. To jest także solidarność
    społeczna. Dlatego „LEWICA”, która popiera prywatyzację majątku społecznego, czy
    podatek liniowy to lewica fałszywa. Sporo jest tej fałszywej lewicy. Nawet
    tworzy nowe partie polityczne.
    Jeśli chcemy walczyć o demokrację i sprawiedliwość to trzeba dokonać zmian w
    obecnie funkcjonującym systemie i odsunąć od władzy elity rządzące Polską od 20 lat.
    Może dokonać tego lewica społeczna złączona wspólnym programem zmian społecznych.
    PROLETARIUSZE W CAŁEJ POLSCE ŁĄCZMY SIĘ!

    PPS-owcy w Piotrkowie.
  • git-majonez 13.11.09, 03:01
    GRZEGORZ NAPIERALSKI POWIEDZIAŁ …

    Po zwycięstwie nad Olejniczakiem, nowy przewodniczący SLD Grzegorz
    Napieralski powiedział m. In. „ … Chcę SLD bez kompleksów, SLD walczące, dobrze
    zorganizowane, chcę SLD, które jest formacją przyjaciół walczących o wytyczony
    cel. Nowe SLD to: bardziej sojusz, bo chcemy współpracować ze wszystkimi
    środowiskami lewicowymi na partnerskich warunkach i to zaproszenie jest dzisiaj
    ode mnie do wszystkich tych, którzy tez chcą nas traktować po partnersku”
    (F i M nr 23).


    ŻYCZENIA OD WETERANÓW LEWICY DLA GRZEGORZA NAPIERALSKIEGO.

    Przewodniczący stowarzyszenia „Weteranów Lewicy” przesłał w imieniu członków
    Stowarzyszenia , życzenia Grzegorzowi Napieralskiemu w związku z wybraniem go na
    przewodniczącego RK SLD. W przesłanym piśmie napisano: „… Mamy nadzieję, że pod
    Pana przewodnictwem SLD umocni się na polskiej i europejskiej scenie
    politycznej, że będzie dominował wśród lewicowych partii w Polsce, że z Pana
    inspiracji lewica będzie łączyć. Sądzimy, że zbuduje Pan silne zaplecze dla SLD,
    że będzie tam miejsce dla wszystkich – młodych, starszych i weteranów – którym
    bliskie są ideały lewicy. Mamy nadzieję, że będzie Pan nawiązywał do historii
    ruchu lewicowego, a słowo s o c j a l i z m będzie miało właściwą rangę. Panie
    Przewodniczący! My, Weterani Lewicy, pokolenie Polski Ludowej, życzymy Panu
    pełnej realizacji programu partii i sukcesów w życiu osobistym”.
    Stanowisko nowego szefa SLD, Grzegorza Napieralskiego w sprawie laicyzacji
    spowodowało ożywiona dyskusję w różnych środowiskach. Przywódcy partii
    prawicowych, biskupi i poddani Tadeusza Rydzyka twierdza, że Napieralski
    wypowiedział wojnę Kościołowi. To oczywiście nie prawda. Nikt rozsądny nie
    walczy z Kościołem, nie ogranicza praw ludziom wierzącym. Przywódca SLD chce
    normalnych stosunków między władzą państwową i samorządową z władzami kościelnymi.
    Dlatego trudno zrozumieć niektórych biskupów, że w piętnowaniu ludzi lewicy,
    zapominają o podstawowej wartości chrześcijańskiej, tak często powtarzanej w
    homiliach, miłości do bliźniego.
    Dobrze się stało, że nastąpiły zmiany we władzach SLD, bo po raz pierwszy od
    powstania tej partii przywódca ma odwagę mówić publicznie i otwarcie to czego
    oczekują nie tylko ateiści, czy ludzie lewicy, ale miliony obywateli RP
    (przeczytaj „ciekawe badania Gallupa”), którzy widzą panoszenie się kleru i
    serwilizm rządzących wobec purpuratów.
    Mam nadzieję, że zapoczątkowane przez Grzegorza Napieralskiego działania
    doprowadzą do świeckości Polski.

    (ski).


    W HOŁDZIE BOHATEROM GL.

    Jak każdego roku 10 czerwca, członkowie SLD, PPS i Stowarzyszenia „Weteranów
    Lewicy” oddali hołd bohaterskim partyzantom Gwardii Ludowej poległym w lesie pod
    Polichnem w 1942 roku.
    Pod skromnym, wybudowanym z polnych kamieni, w 1948 roku w 6-tą rocznice
    walk, pomnikiem grupa przedstawicieli piotrkowskiej lewicy złożyła kwiaty. W tym
    miejscu 10 czerwca 1942 roku poległo trzech z 15 partyzantów GL „Małego Franka”.
    Przykre, że o tych bohaterskich partyzantach, poległych w walce z
    hitlerowskim okupantem nie pamiętają władze miasta , powiatu i organizacje
    kombatanckie, w tym wojskowe.
    Władze miasta honorują tylko zbrodniarzy z NSZ i czczą rocznice jedynie
    „słusznych” wydarzeń.

    (z.)

    TOWARZYSZ KUŚMIERSKI NIE ŻYJE.

    W dniu 3 czerwca 2008 r. zmarł Jerzy Kuśmierski znany w Piotrkowie
    Trybunalskim, na ziemi piotrkowskiej i woj. łódzkim działacz Polskiej Partii
    Socjalistycznej. Człowiek wielkiego serca, wrażliwy na krzywdę innych, zawsze
    gotowy pomagać ludziom.
    Jerzy Kuśmierski był znawcą najnowszej historii Polski. Jego pasją było
    dokumentowanie i pielęgnowanie miejsc martyrologii narodu polskiego, zbrojnych
    walk z hitlerowskim okupantem. Był inicjatorem porządkowania miejsc i pomników
    powstałych w Polsce Ludowej upamiętniających walki zbrojne GL z okupantem,
    organizował uroczystości w rocznice tych wydarzeń na ziemi piotrkowskiej,
    opoczyńskiej i radomszczańskiej.
    Mimo ciężkiej choroby uczestniczył w naszych zebraniach. Zawsze służył nam
    radą i pomocą.
    Odszedł wielki Przyjaciel i Sympatyk Stowarzyszenia „Weterani Lewicy”.
    Pozostanie w naszej pamięci.
    Piotrkowscy Weterani Lewicy.
  • git-majonez 13.11.09, 03:03
    PRACY I CHLEBA.

    Na świecie, a szczególnie w Afryce, Azji i Ameryce Południowej, ale także w
    Europie i oczywiście w Polsce są olbrzymie obszary biedy. Bieda i rosnące ceny,
    według ekspertów ONZ, są największe od 30 lat.
    Niepokojące SA raporty z państw UE. Aż 16% mieszkańcom zagraża ubóstwo, 20%
    obywateli Unii mieszka w warunkach niespełniających podstawowych standardów, 10%
    nie ma pracy, a 15% dzieci porzuciło naukę.
    W Polsce te liczby są niepokojące. Według badań naszych naukowców 29%
    obywateli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej ma biedę. Wyliczono, że 35% Polaków
    nie stać na przyzwoity – składający się z mięsa bądź ryby – posiłek nawet raz w
    tygodniu.
    Największą hańbą dla rządzących są głodne dzieci. Odsetek niedożywionych,
    chodzących do szkoły bez śniadania jest bardzo wysoki i mimo różnych obietnic
    rządzących ciągle się powiększa. Jako politykowi – wypowiada się na łamach
    „Trybuny” Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca SLD – „ … jest mi wstyd, że od
    czasu transformacji nie potrafiliśmy rozwiązać tej fundamentalnej sprawy”. Dr
    Piekarska się wstydzi, ale premier Tusk i jego poprzednicy za biedę Polaków ze
    wstydu się nie czerwienią. Im i ich kumplom obsadzonym na wysoko płatnych
    stanowiskach jest dobrze i udają, że problemu nie ma.
    A problem jest. Protesty i strajki dotyczą spraw socjalnych. Protestujący
    niosą hasła: „Pracy i chleba”. Ich żądania są takie jak robotników i chłopów w
    okresie międzywojennym. I to jest normalne, bo trzecia RP jest kontynuatorka tej
    drugiej (1918-1939). Zerwała, a nawet wstydzi się Polski Ludowej, w której co
    prawda różnie bywał, ale pracy i chleba nikomu nie brakowało.
    Kapitalizm w ogóle, a ten polski w szczególności, akceptuje biedę milionów
    obywateli i bogactwa nielicznych. Polscy robotnicy, tumanieni przez doradców
    „S”, zamienili socjalizm na kapitalizm. Przywódcy robotniczych buntów żyją w
    dobrobycie, a robotnicy proszą o prace i chleb.

    (B. J.)


    MANIFESTACJE CHŁOPSKIE W 1937 ROKU.

    W okresie międzywojennym chłopi bardzo często występowali przeciwko
    sanacyjnym rządom. Na pokojowych wiecach i manifestacjach domagali się większej
    pomocy i opieki od państwa dla wsi.
    Burzliwy i tragiczny był rok 1937. w styczniu na Nadzwyczajnym Kongresie
    Stronnictwa Ludowego omawiano krwawo stłumiony strajk w 1936 roku i przyjęto
    uchwałę o zorganizowaniu strajku w dniu 18 kwietnia. Tego dnia w okolicach
    Racławic zebrało się ok. 12 tys. chłopów. Władze uznały, że manifestacja jest
    nielegalna. Doszło do starć z policją, zginęło dwóch demonstrantów, a 27
    aresztowano.
    Tragiczne w skutkach były manifestacje na terenie Małopolski w dniach 15 – 25
    sierpnia 1937 roku zorganizowanych także przez SL. W walkach z policją śmierć
    poniosło 44 manifestantów, a ok. 5 tys. aresztowano. Władze zamknęły redakcję
    „Piasta” i „Zielonego Sztandaru”.
    O tych wydarzeniach rządząca w III RP, w tym także koalicjanci z PSL, ani
    panowie z IPN-u, a szczególnie przywódcy chłopskich, partii nie pamiętają

    (ski.)


    ZBRODNIE UPA.

    Ukraińska Powstańcza Armia, to skrajnie nacjonalistyczna organizacja wojskowo
    – terrorystyczna. Powstała w 1943 r. i działała głównie na obszarze zachodniej
    Ukrainy i południowo – wschodnich ziemiach Polski.
    UPA to najbardziej zbrodnicza, często bardziej niż formacje hitlerowskie,
    organizacja zbrojna w ówczesnej Europie. Jej kierownictwo, ale także i szeregowi
    UPO-wcy, największą nienawiścią pałali do Polaków. Mordowali całe polskie
    rodziny, całe wsie, w tym dzieci, starców i kobiety.
    Największej zbrodni dopuścili się w lipcu 1943 roku. W ciągu kilku dni
    dokonali masakry ok. 80 tys. Polaków zamieszkałych na Wołyniu i Wschodniej
    Galicji. Jak to było w ich zwyczaju ofiarom podrzynano gardła, kobietom
    ciężarnym rozcinano brzuchy i wyrzucano płód.
    Czy w 65 rocznice tej masakry Sejm uczci pamięć o ofiarach tej zbrodni? A
    może byli prezydenci – Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński – mecenasi Ukrainy,
    zabiorą w tej sprawie głos?

    (B.J.)
  • git-majonez 13.11.09, 03:04
    CIEKAWE BADANIA GALLUPA.

    Znany i ceniony w świecie Instytut Gallup International opracował „Raport z
    badania polskiej opinii publicznej”. Na ciekawe i konkretne pytania socjologów
    reprezentatywna grupa Polaków właściwie oceniała politykę Państwa i Kościoła w
    III RP. Wyniki te nie są jednak powszechnie znane bo niekorzystne dla episkopatu
    i rządzących. Oto pytania i odpowiedzi:
    · Czy zgadza się Pan/Pani ze stwierdzeniem, że prezydentem Polski może być tylko
    katolik? NIE – 53%, TAK – 21%, a 26% respondentów nie miało zdania; · Czy zgadza
    się Pan/Pani ze stwierdzeniem, że w Polsce Kościół katolicki ma zbyt duże wpływy
    polityczne? TAK – 55%, NIE – 15% badanych; · Czy zgadza się Pan/Pani ze
    stwierdzeniem, że nauka religii powinna być przedmiotem obowiązkowym? NIE – 52%,
    TAK – 10%; · Czy zgadza się Pan/Pani ze stwierdzeniem, że państwo nie powinno
    finansować Kościoła? TAK – 51%, NIE – 19%; · Czy niemal całkowity zakaz
    przerywania ciąży przyczynił się do podziemia aborcyjnego w Polsce? TAK – 85%,
    NIE – zaledwie 0,6% badanych; · Czy prawo przerywania ciąży powinno się
    złagodzić czy zaostrzyć? TAK – złagodzić 87%, a 12 – zaostrzyć; · Czy Pana/Pani
    zdaniem pomysły ustawodawcze, takie jak „deubekizacja” i „dekomunizacja” dobrze
    służą Polsce? ŹLE – odpowiedziało 51%, dobrze – 35%; · Czy Pana/Pani zdaniem,
    księża zasługują na wyższe zarobki? NIE zasługują – 81%, a 9% że zasługują.
    Jak widać ponad połowa dorosłych Polaków jest za państwem neutralnym
    światopoglądowo, przeciwna kościelnej indoktrynacji i prowadzonej dekomunizacji.
    Tylko niespełna czwarta część badanych ma odmienne zdanie i prawie tyleż nie
    zdecydowało się na odpowiedź.
    Informacje te zamieścił tygodnik „Fakty i Mity (Nr 22/430). Autor artykułu
    „Lupa Gallusa” Redaktor Naczelny Roman Kotliński (Jonasz) napisał m. in. „Jeśli
    nie wkrótce, to nie tak znów w dalekiej przyszłości ta milcząca i często
    sekowana większość zwykłych, przyzwoitych i normalnych ludzi dojdzie do głosu i
    do władzy. Tego jestem absolutnie pewien. Coś podobnego dzieje się właśnie na
    naszych oczach w Hiszpanii”.
    Te, ponad 50% społeczeństwa to ludzie rozsądni, obiektywnie oceniają sytuację
    społeczno- - polityczną, to niewątpliwie znaczna część pozytywnie ustosunkowana
    do lewicy, do SLD. Nowe kierownictwo Sojuszu w swoim programie musi o tym
    elektoracie pamiętać.

    (Jak.)


    MARKS I PIŁSUDSKI O RELIGII.

    Wybitny niemiecki uczony Karol Marks (1818-1883) twierdził, że „religie to
    opium ludu”. Uważam, że Marks miał rację. Gdy obecnie patrzymy na milionowe
    pielgrzymki wyznawców Mahometa do świętych miejsc islamu, to zachowanie Arabów
    wskazuje na użycie narkotyków.
    Także polscy pielgrzymi zgromadzeni na Jasnej Górze, bądź innym sanktuarium,
    wskazuje pewne podniecenie, ekstazę. Takie zachowanie może kojarzyć się z
    używaniem opium.
    Idol, bożyszcze milionów Polaków marszałek Józef Piłsudski (1867-1935)
    powiedział: „religia jest dla ludzi bez rozumu. Polska to jeden wielki kołtun …”.
    Jest to stwierdzenie skandaliczne. Ale Piłsudski znany był z wypowiedzi
    obrażających polityków, parlamentarzystów, duchownych – Polski i Polaków.
    Marszałkowi, tak jak i Wałęsie, wszystko było wolno.
    Żaden z działaczy partyjnych, ani państwowych w Polsce Ludowej, chociaż wielu
    z nich by komunistami nie ubliżał katolikom, nie znieważał Narodu.

    (B. J.)


    PERSONEL NAZIEMNY PANA BOGA.

    Wyznawcy religii monoteistycznych – chrześcijaństwa, islamu, judaizmu – że
    Bóg ma siedzibę w niebie. Trudno jednak zlokalizować to miejsce, tym bardziej
    jak się tam urządził. Przecież we współczesnych czasach, gdy setki sputników i
    różnych obiektów międzykontynentalnych grasują w kosmosie, powinny ustalić
    siedzibę Opatrzności.
    Wiemy natomiast gdzie i jak mieszka personel naziemny, czyli urzędnicy
    Boga, pasterze katolików. Obecnie na świecie jest ponad miliard wyznawców
    religii rzymsko-katolickiej ( 1. 046 mln. tj. 17,4% wszystkich ziemian, a
    duszpasterzy ok. 4 miliony).
    Najwyższym i najważniejszym Urzędnikiem, przedstawicielem Boga na Ziemi, jest
    papież. Ten dożywotni absolutny monarcha , władca państwa watykańskiego na 44
    hektarach, w centrum Rzymu, posiada władzę ustawodawczą wykonawczą i sądowniczą.
    Jest zwierzchnikiem wszystkich duchownych i świeckich katolików.
    Papieska siedziba – kuria rzymska, to szczyt bogactwa i przepychu, gdzie
    beztrosko żyje ok. 1000 wysokich rangą duchownych wykonujących polecenia papieża.
    Trochę „dalej” od Boga, całkowicie podporządkowani papieżowi, bo przez niego
    mianowani są biskupi (arcybiskupi, kardynałowie). Ci książęta i baronowie
    Kościoła urzędują w pałacach (oficjalna nazwa Pałac Biskupi). Jest to kuria
    czyli zespół urzędów kościelnych zajmujących się głównie sprawami doczesnymi, w
    tym politycznymi. Urzędnicy biskupa, wśród których jest wielu prawników, dbają o
    wyłudzanie od państwa obiektów publicznych, atrakcyjnych działek i ogromnych
    pieniędzy – rocznie ok. 5 miliardów zł. Biskup zarządza jednostka
    administracyjną zwaną diecezją.
    Najbliżej ludzi jest proboszcz, administrator najmniejszej jednostki w
    strukturach Kościoła – parafii. Podlega on tylko biskupowi. Ale tak jak jego
    pryncypał dba bardziej o to „aby mieć niż być”, dlatego domy parafialne to
    przeważnie wspaniałe wille, obok których stoją nowoczesne drogie samochody. W
    tej wielopokojowej wilii mieszkają przeważnie dwie osoby – proboszcz i wolna
    kobieta – gosposia.
    Wymieniłem najważniejszy personel Pana Boga na Ziemi. Jaki jest w niebie nie
    wiadomo, ale ten ziemski ma się bardzo dobrze, szczególnie w III RP.

    (J. Boski)

  • git-majonez 13.11.09, 03:06
    ŻYJE SIĘ CORAZ LEPIEJ.

    Tak twierdzi premier Tusk i jego urzędnicy. Nie podają tylko przykładów na
    potwierdzenie postępującego dobrobytu pod ich rządami. A przecież mógłby pan
    premier podać wiele przykładów ile zarabiają prezesi różnych firm i spółek, a
    ile nauczyciele, pielęgniarki, za ile żyją emeryci, renciści, bezrobotni.
    Z raportu o zarobkach prezesów 100 dużych spółek giełdowych wynika, że w 2007
    r. zarobili o 20% więcej niż w roku poprzednim. Średnio zarobili 740 tys. zł
    rocznie, tj. ok. 61 tys. miesięcznie.
    To faktycznie mało, bo taki p. Janusz Filipiak prezes ComArch zarobił w 2007
    r. 6 120 000 zł – miesięcznie 510 tys., a dziennie 17 000 zł. drugi na liście,
    któremu „żyje się lepiej”, prezes BRE Bank Sławomir Lachowski otrzymał 5 225 000
    zł. Trzeci z tej listy Józef Wancer – Bank BPH zainkasował 5 214 000 zł a
    następny Zdzisław Chabowski TC Dębica – 4 856 000 zł. Inni zarobili mniej,
    „tylko” po 3 – 2 miliony, a nawet poniżej. Ma racje premier – żyje się coraz lepiej.
    Oczywiście nie dotyczy to milionów emerytów, rencistów, bezrobotnych.
    Najniższa emerytura i renta od 1 III 2008 r. to 636,29 zł czyli rocznie emeryt
    otrzymuje 7 635,48 zł, to jest 2,2 razy mniej niż p. Filipiak inkasuje dziennie.
    O to kapitalistyczne „prawo i sprawiedliwość”

    (B.J.)

    OLIMPIADA W CHINACH.

    W związku z trwającą w Pekinie Olimpiadą warto przypomnieć niektóre fakty
    dotyczące tej największej sportowej imprezy.
    Igrzyska olimpijskie odbywały się już w starożytności. W naszej erze ostatnia
    (291) olimpiada odbyła się w roku 394. za pontyfikatu papieża św. Syrycjusza I
    (384-399). Od tego czasu aż do roku 1896 Kościół uniemożliwiał ich
    organizowanie, bo jak uzasadniono taki sport i gry były zajęciem niemoralnym, to
    były pogańskie zawody.
    Tak było przez 1502 lata. Pierwszą nowożytną Olimpiadę letnia zorganizowano w
    1896 r. w Atenach. Od tej pory co 4 lata (oprócz roku 1916,1940 i 1944 w czasie
    I i II wojny) odbywają się igrzyska olimpijskie. Reprezentacja Polski startuje
    od 1924 roku (tylko w 1984 roku, z przyczyn politycznych, nie było nas w Los
    Angeles).
    Na obecną XXIX Olimpiadę w Pekinie, tak jak na poprzednie władze kościelne,
    na szczęście nie maja już wpływu. Młodzieży nikt nie przeszkadza uprawiać
    ulubionych sportów.

    (ski.)


    STEFAN I BOLEK.

    Lech Wałęsa i Józef Piłsudski to niewątpliwie wybitni Polacy, idole i
    bożyszcze ogromnej większości narodu. Ich zasługi są niekwestionowane chociaż
    znacznie przesadzone. Obaj maja rysy na honorze, współpracowali ze służbami
    specjalnymi. Piłsudski z austriackimi, Wałęsa polskimi.
    Józef Piłsudski został agentem pseudonim „Stefan” w 1909 r. i działał do
    wybuchu wojny na rzecz Austrii, wrogiego nam mocarstwa, za pieniądze. Lech
    Wałęsa rozpoczął współpracę z SB w 1970 r. jako TW „Bolek”, działał kilka lat, a
    za donosy na kolegów brał, od znienawidzonej „bezpieki” pieniądze.
    W II RP nie było lustracji. Nie ujawniano, ani nie ścigano byłych agentów
    obcych służb specjalnych. Rządzący mieli poważniejsze problemy, odbudowę Państwa.
    W Polsce Ludowej tez nie było lustracji. Rządzący – komuniści, socjaliści,
    ludowcy, chociaż w okresie międzywojennym, z donosów agentów Policji
    Politycznej, spędzili wiele lat w więzieniach, nie mścili się na swoich
    prześladowcach i nie brali odszkodowania. Byli zaabsorbowani odbudowa i rozwojem
    Państwa.
    Tylko w III RP, po zmianie ustroju socjalistycznego na kapitalizm (nie upadł
    komunizm, jak się powszechnie mówi, bo nie było takiego ustroju) politycy
    prawicy rozpoczęli ściganie agentów służb specjalnych PRL, głównie SB. Do
    lustracji wyznaczono ludzi pałających szczególną nienawiścią i podłością do osób
    podejrzanych o współpracę z SB. Rozpoczęła się inkwizycja polityczna, którą
    obecnie prowadzi IPN.
    Dyskusja, a właściwie awantura, o wydanej przez IPN-owskich dekomunizatorów
    książce o Wałęsie potwierdza, że dla tego instytutu nie ma żadnych granic w
    kompromitowaniu i oczernianiu ludzi. Jak słusznie napisała „Trybuna” – IPN pełni
    od kilku lat szkodliwą i złowrogą rolę w życiu publicznym Polski. Za potężne
    publiczne pieniądze. Uprawia polityczne gangsterstwo.

    B. Jakubowski.
  • git-majonez 13.11.09, 03:09
    OJCIEC ALE NIE ŚWIĘTY

    W czasach największej rozpusty na watykańskim dworze, uprawianej przez
    papieży (szczególnym łajdakiem był papież Aleksander VI (1492-1503). Hiszpan
    Rodrigo de Borja) posiadających kochanki i liczne potomstwo nie bardzo
    odpowiadał zwrot „ojciec święty”.
    Nasz najwybitniejszy poeta renesansu, wielki humanista, człowiek pobożny Jan
    Kochanowski (1530-1584) napisał fraszkę na tę okoliczność: „Świętym cię zwać nie
    mogę, ale ojcem się nie wstydzę, kiedy wielki kapłanie synów twoich widzę”

    W CELIBACIE I W ROZPUŚCIE.

    Nasz ziomek, proboszcz parafii w Wolborzu, autor dzieła „O poprawie
    Rzeczypospolitej”, publicysta, najwybitniejszy przedstawiciel postępowej myśli
    społeczno-politycznej, pionier europejskiej nauki o państwie i prawie Andrzej
    Frycz Modrzewski (1503-1572) napisał o celibacie: „Lepiej być uczciwym żonatym
    księdzem, niż żyć teoretycznie w celibacie, a w rzeczywistości w rozpuście”.
    Wypowiedzi tych wybitnych uczonych sprzed 500 laty nie wymagają komentarza.
    Teraz jeszcze bardziej są aktualne.

    (wybrał B.J.)

    GŁOS … wydaje Zarząd Stowarzyszenia „Weterani Lewicy” w Piotrkowie
    Trybunalskim ul. Słowackiego 1 (Biuro RP SLD) w składzie:
    Bogusław Jakubowski – przewodniczący
    Cecylia Adamska – wiceprzewodnicząca
    Halina Stawicka – skarbnik
    Henryk Kułak – sekretarz
    Antoni Sokalski – członek zarządu
    Stanisław Ożarek – przewodniczący Komisji Rewizyjnej.


    Telefon 044 647 41 42 , 0 606 167 012

    Krajowy Rejestr Sądowy – 0000 24 27 63

    Regon – 1001 08 065. NIP 771 270 31 44

    ING Bank Śląski – Oddział w Piotrkowie Trybunalskim – 52 1050 1937 1000 0023 8416

    Zebrania członków Stowarzyszenia , na które zapraszamy sympatyków lewicy,
    odbywają się w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca o godz. 17.00 w siedzibie
    SLD ul. Słowackiego 1 pierwsze piętro.

    ___________________________________________________________________

    Ciąg dalszy - nastąpi!
  • k-bay 13.11.09, 11:47
    Komentarz autora wątku tonie w publikacji gazety starszych panów, zatem nie
    wiadomo czemu bądź komu ma to służyć. Antykomunie ? Komunie ? Jest rok 2009,
    dzisiaj otwiera się Focus Mall (rdzennie polska nazwa); ludzie będą wydawać
    pieniądze (choć niektórzy przechodnie się pytali "po co w Piotrkowie, kogo na to
    będzie stać?). Niewątpliwie miasto będzie dzięki temu bliżej XXI wieku. Gdzie tu
    zło ?

    Ja tu widzę frustrację i obrzucanie się błotem między seniorami. W zasadzie
    szkoda czasu, by się nad tym zastanawiać. Młodzi ludzie mają inne sprawy na
    głowie, polityka historyczna raczej nie jest dla nich tematem #1

    Od szerzenia świeckiego myślenia jest m.in. PSR, są nawet śluby humanistyczne.
    Takie czasy...
  • git-majonez 13.11.09, 14:34
    Gierka chcą na pomnik wynieść
    (oby)

    2005-02-21 04:00:00
    Jedenastometrowy pomnik ku czci Edwarda Gierka chcą wznieść w Piotrkowie
    członkowie Koła Weteranów Lewicy.
    Monument miałby stanąć na środku ronda,
    noszącego obecnie imię byłego I sekretarza PZPR.

    Michał Rżanek, przewodniczący Rady Miasta w Piotrkowie, myślał, że to żart, ale
    inicjatorzy budowy pomnika zapewniają, iż sprawę traktują poważnie.

    - Uważamy, że Gierek jako przywódca Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w
    latach 1970 - 1980 minionego wieku był jedną z najwybitniejszych, najbardziej
    zasłużonych osób dla Polski. Wyprowadził nasz kraj ze wschodniego zaścianka na
    salony Europy i świata - mówi Bogusław Jakubowski z Koła Weteranów
    Lewicy
    , jeden z inicjatorów pomysłu.

    Autorem projektu pomnika jest Antoni Sokalski, prezydent Piotrkowa w latach
    1976 - 1981.
    Projekt zakłada konstrukcję z rur ze stali nierdzewnej i
    wciśniętych między nie poziomo metalowych płyt z otworami, przez które od góry
    przechodzi element w kształcie ostrosłupa. Całość ma być podświetlana od dołu
    reflektorami. Żeby nikt nie miał wątpliwości, z każdej strony pomnika ma się
    znaleźć napis: "Pomnik Edwarda Gierka". - To symbolika nowoczesności,
    konstrukcja przestrzenna o prostej, ale nowoczesnej architekturze, ponieważ
    tamten okres był otwarciem okna na świat - uzasadnia Sokalski.

    Zawiązuje się właśnie komitet budowy pomnika. Weterani lewicy jeszcze nie
    wiedzą, skąd wziąć prawie 130 tys. zł na realizację. - Myślę, że w Polsce znajdą
    się ludzie, którzy wesprą inicjatywę - dodaje Bogusław Jakubowski. - Może
    ogłosimy zbiórkę społeczną albo wydrukujemy cegiełki. Inicjatywę poparli już
    poseł Bogdan Bujak (SLD) i wicewojewoda Artur Ostrowski.


    - Myślę, że pomysł jest ciekawy. Nie możemy całej historii zamazywać i mówić, że
    wszystko było brzydkie - potwierdził swoje poparcie dla idei budowy pomnika
    poseł Bogdan Bujak.

    Pomysłem zaskoczona jest posłanka PO Elżbieta Radziszewska.

    - Żeby wylansować Włocławek, trzeba postawić pomnik wysokości wieży Eiffla i
    wtedy jest stuprocentowa gwarancja, że będziemy mieć wycieczki z całej Europy, a
    panowie z lewicy zarobią jako przewodnicy - mówi z przekąsem. - A zupełnie
    poważnie: nie należy honorować ludzi, którzy dla Polski są niezasłużeni.
    Historia pokazała, że nie zasługują na to, by postawić im pomnik nawet wielkości
    ołowianego żołnierzyka.
  • git-majonez 13.11.09, 14:37
    Młode pokolenie nie zawodzi:

    http://www.bartoszwlodarczyk.pl/
  • git-majonez 13.11.09, 14:43
    Pan/Kolega/Towarzysz/ (niepotrzebne - skreślić!) Bartosz może wie, ale ja nie
    wiem, dlaczego wklejony link do witryny Pana/Kolegi/Towarzysza/ (niepotrzebne
    skreślić!) nie działa. Takam gapa? Więc druga próba, może tym razem, udana.

    www.bartoszwlodarczyk.pl/
  • git-majonez 13.11.09, 14:46
    Ze strony internetowej Instytutu Pamięci Narodowej.

    Piotrków Trybunalski znów może trafić na czołówki gazet ogólnopolskich.
    Warunkiem są zmiany w myśleniu obecnej władzy. No i jeszcze dokończenie planu
    piotrkowskich Weteranów Lewicy. Ten plan to postawienie pomnika Edwardowi
    Gierkowi.
    Najlepiej w jakimś widocznym punkcie miasta. W wydawanej przez
    Stowarzyszenie Weteranów Lewicy gazetce Bogusław Jakubowski pisze m.in. „Jest
    faktem, że żaden inny kraj nie zrobił tyle dla łagodzenia podziałów,
    przezwyciężenia rozłamów i przywracania jedności Europy, jak Polska
    Rzeczpospolita Ludowa. O tym jednak nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć
    dekomunizatorzy z IPN-u, politycy prawicy, wielu publicystów i polityków. Tych
    ludzi dosięga aberracja”. – Nie można stawiać ikon zbrodniczego systemu i
    upamiętniać tego okresu w historii – uważa działacz piotrkowskiej PO, Jacek
    Rożnowski. – Taka inicjatywa sprawiłaby, że znów śmiano by się z nas w całej
    Polsce. To byłby wstyd dla Piotrkowa. – Wstydem są dla mnie inne nazwy –
    „Żołnierzy Wyklętych ’44-‘56” albo „Narodowych Sił Zbrojnych” – denerwuje się
    szef Weteranów Lewicy. – To była dopiero zbrodnicza organizacja, ale
    nasza władza miejska ma takie, a nie inne priorytety... Zdajemy sobie sprawę, że
    w obecnych czasach, kiedy IPN ma tyle do powiedzenia, nasza inicjatywa będzie
    trudna do zrealizowania, ale jesteśmy cierpliwi i mamy nadzieję, że IPN
    przestanie istnieć i wszystko wróci do normy – mówi przewodniczący Weteranów.
    „Tydzień Trybunalski” 31.07.2008 r.
  • git-majonez 13.11.09, 14:52
    Próba wskrzeszenia towarzysza Gierka

    Ogólnopolskie Stowarzyszenie im. Edwarda Gierka rozpoczęło właśnie
    zbiórkę pamiątek po byłym I sekretarzu KC PZPR. Jak dotąd najcenniejszą zdobyczą
    jest popiersie komunistycznego przywódcy.

    Tymczasem w Czumowie koło Hrubieszowa prywatny inwestor Marian Pawlak chce
    Gierkowi wystawić pomnik, zaś Koło Weteranów Lewicy z Piotrkowa zamierza na
    trasie nr 8, zwanej "gierkówką", ufundować tablicę.
    Polacy wciąż kochają
    Gierka. Potwierdzają to badania opinii. Nadal ponad 40 proc. Polaków tęskni za
    gierkowską dekadą.

    Ten sentyment budzi sprzeciw historyków z IPN. Maciej Korkuć z biura Edukacji
    instytutu, który koordynuje ogólnopolską akcję dekomunizacji miast, czyli
    usuwania z nich pamiątek gloryfikujących bohaterów PRL, twierdzi, że
    stawianie pomników Gierkowi to obraza dla ludzi, którzy walczyli z
    systemem.
    Historyk przypomina, że Gierek ma na rękach krew, rozlaną w
    czasach stalinowskich. Ta tęsknota za PRL wciąż sprawia, że często zapomina się,
    iż czasy Gierka to brutalne tłumienie robotniczych protestów, zbrodnie bezpieki
    i służalczość wobec ZSRR.


    Dziś gierkowska dekada kojarzy się Polakom z budową dróg i rozwojem kraju. A
    także z małym fiatem, modnymi znów dziś wczasami w Bułgarii i młodością
    pokolenia dzisiejszych pięćdziesięcioparolatków.

    W Czumowie koło Hrubieszowa ma powstać pierwszy w Polsce pomnik byłego I
    sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Pomysłodawca Marian Pawlak już zaczął
    kompletować komitet budowy. Liczy, że w przyszłym roku powstanie monument, zaś
    na uroczyste otwarcie zostanie zaproszony syn Gierka - Adam, eurodeputowany.

    - Projekt zostawiam artyście. Jedno wiem: pomnik nie może być mniejszy od
    wieńców, jakie tam niewątpliwie będą składane - mówi pan Marian, który chce
    uhonorować Gierka, bo jest mu osobiście wdzięczny za rozwój hrubieszowskiej
    ziemi. - Takich jak ja jest wielu - ocenia.

    Badania Pentora sprzed dwóch lat wykazały, że aż 43 proc. Polaków tęskni za
    PRL-em. Szokujące wyniki przyniósł też sondaż przeprowadzony w 2004 roku przez
    "Gazetę Wyborczą", który wykazał, że Gierek jest dla nas przywódcą wszech czasów.

    Jak to możliwe, by dziewiętnaście lat po upadku komunizmu w Polsce Gierek nadal
    miał tak licznych wielbicieli? - Bo to był moment w dziejach Polski, gdy wszyscy
    mieli odrobinę lepiej i wszyscy mieli lepiej mniej więcej po równo - tłumaczy
    socjolog z Uniwersytetu Śląskiego Krzysztof Łęcki.

    W Sosnowcu, rodzinnym mieście Gierka, nie chcą stawiać pomników przywódcy.
    Liczące kilkaset osób Ogólnopolskie Stowarzyszenie im. Gierka rozpoczęło jednak
    zbiórkę pamiątek po I sekretarzu, by stworzyć poświęconą mu izbę pamięci!

    - To będzie rodzaj muzeum. Odegra ono istotniejszą edukacyjną rolę dla młodego
    pokolenia niż obelisk. W ten sposób zamierzamy odkłamać najnowszą historię.
    Pomnikami Gierka są drogi, zakłady pracy, ośrodki zdrowia - tłumaczy Marek
    Godek, sosnowiecki radny i członek Stowarzyszenia. - Mamy mnóstwo zdjęć.
    Posiadamy też piękne popiersie Edwarda Gierka.

    Najwierniejszych sympatyków Gierek ma, jak się zdaje, w Piotrkowie
    Trybunalskim, gdzie Koło Weteranów Lewicy już dwa lata temu podjęło uchwałę, by
    za 130 tys. zł wystawić monument przedstawiający partyjnego przywódcę. -
    Niestety, nowe prawicowe władze miasta nie zgodziły się na to i nawet rondo im.
    Gierka nam zdekomunizowały. Teraz znów jeździmy po rondzie Sulejowskim - żali
    się pułkownik Bogusław Jakubowski, lider Koła.


    Ale piotrkowska lewica nie daje za wygraną. - Na koncie mamy zgromadzonych
    kilka tysięcy złotych. Niewykluczone, że przy drodze nr 8, zwanej potocznie
    "gierkówką", ufundujemy pamiątkową tablicę. Na to niczyja zgoda nie będzie nam
    potrzebna - wyjaśnia płk
    Jakubowski.

    Dr Maciej Korkuć z Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej
    załamuje ręce. - Jak można gloryfikować stalinowskich funkcjonariuszy, a
    takim był Gierek jako pierwszy sekretarz partii w Katowicach?
    - pyta. - Nie
    jest świetlaną postacią historyczną, a od lat 90. mamy niestety do czynienia z
    mitologizowaniem czasów gierkowskiej dekady. Będziemy gorąco odradzać stawianie
    pomników. Jeśli chodzi o nazwy ulic tu decyzja należy do radnych. Apelujemy do
    nich, by pozbywali się niegodnych patronów. Możemy tylko apelować. Apele nie
    przyniosły skutku np. w przypadku Sosnowca, gdzie nazwy Ronda noszącego imię
    Gierka nikt nie zamierza zmieniać. - To najmniej, co mogliśmy zrobić dla tej
    wielkiej postaci - wyjaśnia radny Godek.

    Równie dobrze można by czcić Stalina albo Breżniewa

    Mówi Maciej Korkuć, biuro edukacji IPN

    W Czumowie chcą wybudować pomnik Gierka. Co na to IPN?
    To żenujące i obraźliwe dla pamięci ofiar komunizmu oraz ludzi walczących o
    niepodległość Polski. Gierek już w czasach najgorszego stalinizmu był
    najważniejszą postacią komunistycznej władzy w Katowicach i całym województwie.
    W pełni obciążają go zbrodnie funkcjonariuszy UB i partii. Równie dobrze można
    czcić samego Stalina lub Breżniewa.


    Inicjator pomysłu twierdzi, że w jego mieście dużo wybudowano za czasów Gierka.
    To kuriozalne myślenie. Za czasów Hansa Franka, niemieckiego gubernatora w
    Polsce, uruchomiono działającą do dziś zaporę w Rożnowie. Czy to znaczy, że
    można mu stawiać pomniki?


    Będzie Pan interweniował w tej sprawie?
    IPN może apelować o elementarny szacunek dla pamięci narodowej.

    Agata Pustułka, Wiktor Świetlik

    źródło: POLSKA Dziennik Zachodni
  • git-majonez 13.11.09, 14:57
    Piotrkowscy Weterani Lewicy nie mogą ścierpieć, że jedno z rond w ich mieście
    nosi imię Narodowych Sił Zbrojnych.

    Członkowie tej organizacji w czasie wojny walczyli z komunistami z organizacji
    podległych władzom w Moskwie. Piotrkowscy Weterani, głównie emerytowani
    pracownicy MO i członkowie dawnej PZPR
    , zarzucają też żołnierzom NSZ, że
    walcząc z komunistami kolaborowali z hitlerowcami.

    Weterani domagają się od piotrkowskich radnych zmiany nazwy ronda na
    skrzyżowaniu ul. Wolborskiej ze wschodnią obwodnicą miasta. Zdaniem Weteranów,
    taka nazwa to "honorowanie zbrodniarzy". Ponieważ radni nie podzielili tych
    argumentów, Weterani zwrócili się do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni
    przeciw Narodowi Polskiemu przy IPN w Łodzi.

    W swoim zawiadomieniu do IPN podali przykłady mordowania członków Polskiej
    Partii Robotniczej, Gwardii Ludowej i sowieckich partyzantów, a także
    terroryzowania i rabowania cywilnej ludności, podszywania się pod żołnierzy
    Armii Krajowej i kolaboracji dowódców NSZ z hitlerowskim okupantem.

    Działalność NSZ oceni teraz komisja przy łódzkim IPN, która wszczęła śledztwo w
    sprawie trzykrotnego pójścia na rękę władzy państwa niemieckiego i dokonania
    kilkunastu zabójstw członków GL i PPR. - Są wątki, które wymagają wyjaśnienia -
    mówi prokurator Bogumiła Karowicz z łódzkiego IPN.

    Z wszczęcia śledztwa cieszy się Bogusław Jakubowski, przewodniczący
    piotrkowskich Weteranów Lewicy. - Nie można wciąż przedstawiać zbrodniarzy jako
    bohaterów - przekonuje.

    - Niech Weterani w końcu nauczą się naszej polskiej, a nie sowieckiej historii -
    odpowiada Eugeniusz Grzejdziak, szef Narodowego Towarzystwa Oświatowego w
    Piotrkowie, które obok łódzkiego okręgu Związku Żołnierzy NSZ było wnioskodawcą
    nadania rondu imienia NSZ. - Nie pozwolę obrażać bohaterów, będę protestował.

    Kiedy piotrkowscy rajcy zmierzą się z historią? - Najrozsądniej będzie poczekać
    na wyniki śledztwa - mówi Paweł Szcześniak, przewodniczący rady.

    Dziennik Łódzki, Aleksandra Tyczyńska
    2009-09-23
  • git-majonez 13.11.09, 15:00
    Szef szefów, w rzeczy samej!

    http://d.polskatimes.pl/k/r/16/9e/04/4ab94ac26a6a9_k1.jpg
  • git-majonez 13.11.09, 15:04
    Otwórz się!

    [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/226/6092873995351829med.jpg[/IMG][/URL]
  • git-majonez 13.11.09, 15:08
    Nawet link się obraził? Albo co?

    tiny.pl/hxrxc
  • git-majonez 13.11.09, 15:52
    Solidarność agentów

    Dziennik Łódzki
    Marek Obszarny, (md)
    2007-04-20

    Założyciel i pierwszy szef związku, sekretarka przewodniczącego, etatowy członek
    zarządu regionu i inni. Jak nie ceniony ekonomista, to zaufany kolega z pracy. W
    piotrkowskiej "Solidarności" lat osiemdziesiątych minionego wieku na każdym
    kroku czaił się agent. Upublicznienie przez jednego z członków zarządu regionu
    NSZZ nazwisk tajnych współpracowników, którzy na niego donosili, odsłania
    niechlubną kartę lokalnej historii. Choć nie o to chodziło pokrzywdzonym.

    Jedni współpracę podejmowali dla pieniędzy, inni byli szantażowani, choć powody
    mogły być błahe.

    - Niektórzy sami przychodzili i za drobne przewinienia, głupi mandat wart 500
    zł, godzili się na współpracę - opowiada Bogusław Jakubowski, w latach
    1983-1990 zastępca komendanta wojewódzkiego milicji w Piotrkowie, który chętnych
    podsyłał kolegom z SB.
    - Nie zgadzam się z opiniami, że im grożono, że ich
    zmuszano. Niektórzy robią teraz z siebie bohaterów, a szli za parę groszy na
    współpracę. Oczywiście jak był facet, który sam się chwalił, że był z
    kochanką w hotelu, żonie mówił, że jedzie na kurs, a nam był potrzebny, żeby
    donosić o przestępstwach w zakładzie, to trudno takiej sytuacji nie wykorzystać.


    Dokumentacja tajnych współpracowników SB w Piotrkowie została zniszczona w
    styczniu 1990 roku.
  • git-majonez 13.11.09, 16:51
    Ach, aż się łza w oku kręci! I ta starościna z koła gospodyń wiejskich, i ten starosta Szmalec, i pan Jaroszewicz, i Pan Gierek, i pan Sokalski, i wymanewrowany (całe szczęście, że na krótko!) pan Rżanek, i ten chleb na białej chuście, i ten wieniec dożynkowy, no i pan Bogusław na tym swoim rondzie Wielkiego Rodaka.

    larecki.blog.onet.pl/HISTORYCZNE-DOZYNKI-TERAZNIEJS,2,ID130228347,n
  • realnymen 13.11.09, 17:09
    ...za wytrwałość i tytaniczną wręcz pracę i wysiłek.
    Czytać podobno łatwiej niż pisać. A ja nawet przeczytać wszystkiego nie miałem siły...
    Jeszcze raz: podziwiam...
  • git-majonez 14.11.09, 00:21
    Lewica broni pomnika generała

    (oby)DZIENNIK ŁÓDZKI
    2007-04-14

    W obronie stojącego w Poznaniu obelisku Karola Świerczewskiego,
    potwierdzającego udział Polaków w walkach przeciwko generałowi Franco, wystąpiły
    piotrkowskie organizacje lewicowe: SLD, PPS i Weterani Lewicy. Pismo z
    protestem przeciwko pomysłowi likwidacji pomnika, zgłoszonemu przez część
    poznańskich radnych, lewica z Piotrkowa skierowała do Ryszarda Grobelnego,
    prezydenta Poznania.

    Artur Ostrowski, poseł SLD z Piotrkowa, Jerzy Kuśmierski, szef
    okręgowego komitetu PPS i Bogusław Jakubowski, szef Weteranów Lewicy,
    argumentują, że polscy ochotnicy wspólnie z tysiącami antyfaszystów z
    kilkudziesięciu krajów świata walczyli i ginęli w latach 1936-39 w obronie
    demokracji, a bohaterstwo Polaków, których jednym z dowódców był Karol
    Świerczewski, doceniają nawet władze Hiszpanii.

    Apelują jednocześnie do poznańskich radnych i mieszkańców stolicy Wielkopolski o
    obronę pomnika gen. Świerczewskiego.

  • git-majonez 14.11.09, 00:37
    Chyba ktoś zdrowo myślący powinien zadbać o to, ażeby z wykazu piotrkowskich organizacji pozarządowych, opublikowanego na oficjalnej stronie Urzędu Miasta zniknęło to "stowarzyszenie". Bo ktoś, kto je na tej liście umieścił, przy zdrowych zmysłach chyba nie był. Co pan panie Chojniak, szefie miasta i zarazem prawicowcze, na to?

    www.piotrkow.pl/_portal/1163412929455845c1c67f8/LISTA_PIOTRKOWSKICH_ORGANIZACJI_POZARZ%C4%84DOWYCH.html
  • git-majonez 14.11.09, 00:42
    Weterani Lewicy z Piotrkowa Trybunalskiego i Rada Miejsko-Powiatowa SLD pod
    patronatem posła SLD Artura Ostrowskiego świętować będą 64. rocznicę powstania
    Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
    Przy hitach z dawnych lat, kiełbasce z
    grilla i piwie na płycie piotrkowskiego lotniska wspominać będą »stare, dobre
    czasy«.

    (…) - Starsi ludzie, którzy pamiętają tamte czasy, chętnie i dobrze je
    wspominają, tylko politycznym oszołomom to przeszkadza - mówi Bogusław
    Jakubowski, przewodniczący koła piotrkowskich Weteranów
    , który podkreśla, że
    podczas obchodów nie tylko starzy będą mieli okazję sobie powspominać, ale i
    młodzi poznać blaski PRL, a nie tylko cienie. - Robimy to wbrew IPN, ale to
    konieczne, bo w przeciwnym wypadku młodzi wyrosną znając tylko wersję Wildsteina
    - upiera się Jakubowski”.

    naszemiasto.pl, Polska – Dziennik Łódzki, 22.07.2008 r.
  • git-majonez 14.11.09, 00:58
    GAZETA POLSKA, 15 października 2008

    Cztery lata za kostkę masła

    Rola Ewy Juszko-Pałubskiej na sali sądowej, gdzie jako jedyna z
    grona piotrkowskiej palestry broniła działaczy „S” z Tomaszowa Maz., następnie z
    Bełchatowa, na koniec z Koluszek, odbiegała od standardów miejscowej adwokatury.
    SB próbowała argumentacji na rzecz zaniechania obrony tych działaczy i
    niepodnoszenia w sądzie politycznych wątków. Usłyszała odpowiedź: „Bronię tych
    ludzi, by nie wstydzić się swych dzieci, a czynię to bezpłatnie; bandytów i
    łobuzów broniąc za pieniądze, a prawdziwych synów ojczyzny – za darmo”. Na takie
    dictum płk Alojzy Perliceusz i płk Marian Kalinowski, funkcjonariusze
    Wydziału III i V WUSW w Piotrkowie, obiecali na pożegnanie, że ma „sześć lat w
    kieszeni”.


    Niedoszły szpieg w kostiumie TW

    Prócz pogróżek i obelg składali jednak równocześnie propozycje współpracy z
    organami bezpieczeństwa. Liczyli, że kolejne perswazje przyniosą im zaplanowane
    zobowiązanie. Jako pośrednik w jego zdobyciu służył funkcjonariusz Kazimierz
    Ostrowicz
    , udający dawnego kolegę z harcerstwa, zatroskanego ryzykiem, na
    jakie się Ewa naraża.

    Równolegle niektórzy działacze podziemnej „S” (skądinąd ludzie prawi i mądrzy),
    kiedy Ewa zwierzyła im się z szantażu, proponowali, by ich obrończyni podpisała
    zobowiązanie SB, a oni sami będą jej dostarczać fałszywych informacji,
    spreparowanych dla przeciwnika. Jednak Ewa stanowczo odmówiła. Mocną motywację
    czerpała tak ze ślubowania adwokackiego, jak z tradycji rodzinnej: roli ojca i
    matki w AK, poniewierki, jaką za to zapłacili. Naciski nie ustawały, młoda pani
    mecenas uniosła się honorem i prześmiewczo proponowała, „by panowie z SB płacili
    za porady prawne w zespole, gdzie jak każdy obywatel mogą przyjść, jeśli tego im
    trzeba”. Wówczas jeden z pułkowników otwarcie powiedział, że ciężko za to
    zapłaci.


    Kombinacja operacyjna

    Kilkanaście miesięcy SB nakłaniała kolejnych klientów Ewy, tych z „S” i
    pospolitych przestępców, by zaświadczyli, że przyjmuje od nich honoraria, wcale
    nie broni za darmo, wyłudza rozmaite kwoty za obietnicę „załatwienia sprawy” z
    sędzią czy prokuratorem, że przyjmuje prezenty, nieewidencjonując tego w zespole
    adwokackim jako dochodu. Kartotekę jej klientów z ostatnich lat udostępnił
    bezpiece kierownik zespołu adwokackiego Tadeusz Mastalerz, dobrze
    wiedząc, że są to dane poufne, być może znając cel, jakiemu te dane osobowe posłużą.

    Wytrwale usiłowano nakłonić ponad setkę skazanych, podsądnych i ich rodziny do
    fałszywego świadectwa. Wreszcie się powiodło. Dwoje świadków złożyło takie
    zeznanie, a prokurator wojewódzki w Łodzi, Witold Ekiert, zażądał w I
    instancji sześciu lat więzienia. Sfingowane zarzuty i dowody (z zeznań świadków)
    tyczyły zdarzeń sprzed dwóch lat, kiedy to oskarżona miała przyjąć... 1 kg
    cukru, kostkę masła i butelkę winiaku
    . Wszystkie te dobra były wówczas na
    kartki. By sprawie nadać grozy, nie miało to być wynagrodzenie, ale łapówka za
    obietnicę „załatwienia sprawy” w cztery oczy z oskarżycielem czy sędzią. Tym
    samym ubecy rzucali cień na sąd czy prokuraturę, ale to nie przeszkadzało
    autorom „kombinacji operacyjnej”, którą sami rok wcześniej wycenili na sześć
    lat. Kara przewidziana w ich planie oznaczała poniewierkę więzienną, rozłąkę z
    dziećmi i mężem, zniszczenie zdrowia i – pozbycie się raz na zawsze niewygodnego
    obrońcy z szeregów adwokatury. Sąd I instancji skazał Ewę na pięć lat, II
    instancji uniewinnił z jednego zarzutu i obniżył wymiar kary do czterech lat
    bezwzględnego pozbawienia wolności, grzywny i utraty praw publicznych. Via
    areszt łódzkiego WUSW przy Lutomierskiej i szpital więzienny przy Kraszewskiego
    Ewę powieziono do Zakładu Karnego w Krzywańcu, by rodzina miała dalej.
    Piotrkowska bezpieka dopięła celu: wykreowała kryminalistkę. Mimo tego
    nadal nie była zadowolona z zachowania byłej adwokat, która nie odmawiała w
    aresztach rady i pomocy, np. dyktując współwięźniarkom podania.

    Rozprawa z adwokaturą

    Jak na sprawę kryminalną, rzecz powoduje żywe zainteresowanie Departamentu III
    MSW, który rezerwuje sobie pieczę również nad adwokaturą. Dzieje się to w
    czasie, kiedy mimo presji władz Naczelna Rada Adwokacka nie pozbywa się
    nieakceptowanego solidarnościowego prezesa, mec. Marii Budzanowskiej, a
    znany powszechnie obrońca Maciej Bednarkiewicz zostaje aresztowany.
    Środowisku adwokackiemu zostaje wysłany sygnał, że „wolny zawód” nie pozostanie
    bezkarny.

    W tej aurze część środowiska daje wiarę kryminalnej karcie swej niedawnej
    koleżanki. Inni wycofują się z obrony (do końca bronili w obu instancjach mec.
    mec. Eugeniusz Sindlewski i Michał Kuydowicz). Nieliczni docierają do
    więziennego szpitala, a mec. Czesław Jaworski samorzutnie broni Ewy w II
    instancji (wraz z wyżej wymienionymi) i jeździ do niej z Warszawy do więzienia w
    Krzywańcu.

    W Piotrkowie natomiast bezpieka rozpowszechnia kserokopie prywatnych listów
    Ewy do męża, wykradzione przy rewizji
    . Podrzuca jej o tym wiadomość do celi
    więziennej. Może liczy, że Pałubscy opuszczą Piotrków na dobre.

    Kościół i Wolna Europa

    Opiekę nad Ewą i jej bliskimi od pierwszej chwili sprawuje jezuita ks. Stefan
    Miecznikowski
    , zawiadomiony o jej sytuacji przez ludzi z tomaszowskiej
    „Solidarności”; nagłaśnia sprawę Wolna Europa, napomykają o niej
    podziemne pisma. Komitet Helsiński wpisuje ją na listę więźniów sumienia.

    CDN

  • git-majonez 14.11.09, 01:04
    CD GAZETA POLSKA, 15 października 2008

    Cztery lata za kostkę masła

    Ks. Miecznikowski
    nie zapomina stale wymieniać uwolnienia Ewy
    Juszko-Pałubskiej
    w intencjach mszalnych aż do dnia jej powrotu z więzienia.
    Ośrodek duszpasterski jezuitów, znany z niezłomnej pomocy setkom rodzin od
    pierwszego dnia stanu wojennego, obejmuje opieką dzieci skazanej (mające wówczas
    5 i 11 lat) i jej męża, inżyniera, którego wyrzucono z pracy
    . Ojciec
    Stefan
    (tak powszechnie nazywano ks. Miecznikowskiego) próbuje wielokrotnie
    dotrzeć do skazanej kobiety, odwiedza jej rodzinę w Piotrkowie.

    Amnestia dla więźniów politycznych (1986) wisi w powietrzu, ale status
    kryminalistki może uczynić powrót do domu nierealnym. Jedynym wyjściem jest
    wzięcie pozorowanego rozwodu z winy męża, dzięki czemu Ewa jako matka samotnie
    wychowująca dzieci może wcześniej wyjść na wolność (5 VIII 1986). Happy endem
    tego wątku jest ślub kościelny i pielgrzymka do Watykanu. Po powrocie witają ją
    ludzie na mszach za Ojczyznę w kościołach oo. jezuitów w Łodzi i w Piotrkowie
    Trybunalskim.

    Nowe czasy

    Grunt pali się bezpiece pod nogami, nie ma czasu oskarżyć swojej ofiary o
    mistyfikację rozwodową. Nadchodzi nowy czas. Płk Alojzy Perliceusz staje na
    czele Wydziału Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa WUSW
    , a Ewa zakłada
    Komitet Obywatelski, którego kandydaci wygrywają w wyborach z Piotrkowskiego.
    Ewa dyrektoruje Biuru Poselsko-Senatorskiemu parlamentarzystów „Solidarności” w
    Piotrkowie jako pracownik Senatu RP. W Warszawie za radą Zofii
    Romaszewskiej
    postanawia walczyć o powrót do zawodu. Przygodnie spotkany
    „kolega” Kazimierz Ostrowicz, zatroskany, jak „koleżanka” sobie radzi,
    żywi jakieś wyrzuty sumienia; pisze oświadczenie o matactwach i reżyserii
    bezpieki w całej sprawie
    . Pisze z oporami – boi się, że nie przejdzie
    weryfikacji w zawodzie, ale nie mniej boi się zemsty swoich. Prokurator
    generalny decyduje się złożyć wniosek do prezydenta o ułaskawienie. Ewa
    zostaje ułaskawiona (uniewinnienia nie doczekała do dziś)
    , ale trudności w
    powrocie do zawodu nie znikają. Częstochowska Okręgowa Rada Adwokacka nie zgadza
    się, by Ewa otworzyła kancelarię w Piotrkowie. Żąda nawet ponownego zdania
    egzaminu adwokackiego. Po pewnym czasie przeszkody te zostają pokonane. Ewa
    otwiera kancelarię w swoim mieszkaniu, w sąsiedztwie rodziców gen. Roweckiego,
    vis à vis bernardynów. Choruje jednak, źle się jej wiedzie. Umiera jej mąż.
    Próbuje rzeczy trudnej: powrócić do zawodu adwokata, do którego – podobnie jak
    do zawodu chirurga – rzadko się wraca. W miarę czasu pomaga kolegom z dawnej
    opozycji i angażuje się społecznie w Stowarzyszenia „Ślad”, by zapisać czas, o
    jakim ludzie dotąd pamiętają. Czas, który nie jest niczym innym niż historią.
    Józef Śreniowski
    w latach 70. i 80. działacz
  • git-majonez 14.11.09, 03:42
    30 lat temu mówiła o nich cała Polska

    Centralne Dożynki były jednym z najważniejszych wydarzeń w XX-wiecznej historii
    Piotrkowa Trybunalskiego. 9 września 1979 r. o mieście mówiła cała Polska. I
    nieważne, że Ludowa. Ważne, że dzięki nim mieszkańcy całego województwa zyskali
    więcej, niż przez wcześniejszych kilkadziesiąt lat. A czy jest ktoś, kto na
    dożynkach stracił? I jak wyglądały przygotowania do nich?

    - Przygotowania do dożynek, w co może trudno dziś będzie uwierzyć, trwały rok -
    wspomina Antoni Sokalski, ówczesny prezydent Piotrkowa. - W ramach
    przygotowań utworzono dwa sztaby: miejski i wojewódzki. Tym pierwszym dowodziłem
    ja. Miasto zostało podzielone na rejony, a kierowały nimi sztaby robocze.
    Priorytetem była budowa, właściwie gruntowna modernizacja stadionu, na którym
    miały się odbywać uroczystości. Ale poza stadionem potrzebne było stworzenie
    całej infrastruktury technicznej i kulturalnej.

    W ramach tej ostatniej działał Zespół ds. Estetyzacji Miasta. To jemu
    zawdzięczaliśmy malowidła sportowców na blokach np. przy ul. Poprzecznej. Bloki
    dziś stoją, ale po rysunkach nie ma nawet śladu.

    Bardzo ważną sprawą dla ówczesnych władz miejskich i wojewódzkich było
    wybudowanie dróg, zwłaszcza dojazdowych do stadionu. W końcu miał nimi
    przyjechać najważniejszy człowiek Polski Ludowej. Ale nie przyjechał: przyleciał
    helikopterem.

    - Nieważne, ważne, że to, co zaplanowano, zrobiono, a więc np. dokończono trasę
    W-Z w Piotrkowie - mówi A. Sokalski. - Nie udało się za to oddać na 9 września
    przejścia pod wiaduktem na ul. Narutowicza. Wszystkie te inwestycje, które
    poczyniono na dożynki, były na bieżąco konsultowane nie tylko z
    przedstawicielami Rady Ministrów, ale także BOR-u. Bardzo dużą rolę w budowie
    nowych bloków i w ogóle przygotowaniach do wrześniowych uroczystości odegrali
    mieszkańcy miasta. Nie tylko Piotrkowa, ale także m.in. Płocka, Częstochowy,
    Opola czy Warszawy.

    Ostatni etap przygotowań był wyjątkowo gorący. Niektórzy, wspominając ten czas,
    twierdzą, że nie pamiętają, aby wtedy spali. Podobno pracowało się 24 godziny na
    dobę.

    -Ja spałem 3-4 godziny, wstawałem, goliłem się i szedłem do pracy - mówi były
    prezydent. - Nieraz o 3 czy 4 w nocy. Miałem wtedy 33 lata, siły, ambicję i
    chciałem się wykazać. Takich jak ja było wielu. Nie widzę w tym nic dziwnego,
    choć niektórzy twierdzą, że była to propaganda sukcesu. Przecież nawet dziś,
    jeśli przyjeżdża do nas gość, to staramy się, aby nasze mieszkanie wyglądało jak
    najładniej, prawda? Z okazji tych uroczystości w Piotrkowie nie dość, że tak
    wiele wybudowano, to jeszcze wyburzono ponad 600 szpecących miasto ruder, szop
    czy drewnianych ubikacji. I jeszcze jedno: trawy nikt na zielono nie malował. To
    plotki, które dziś kolportuje się w mediach. I naprawdę szkoda, że takie dożynki
    odbyły się u nas tylko jeden, jedyny raz...

    "W odmienionym nie do poznania Piotrkowie przekazano - nie tylko na dzień
    dożynek, ale i na przyszłe lata - liczne obiekty i urządzenia wspólnej
    użyteczności" - pisała jedna z jedynie słusznych gazet, organów PZPR, czyli
    "Głos Robotniczy". Te obiekty służą nam do dziś. Kładkę nad torami przy ul.
    Słowackiego podarowali nam robotnicy z Częstochowy, zaś amfiteatr - warszawiacy.
    Przez lata służył nam także Stadion XXXV-lecia, ale to już niestety przeszłość.
    Za to wciąż jeździmy trasą Warszawa - Katowice, nieprzypadkowo zwaną "gierkówką".

    To właśnie towarzysz Edward Gierek oraz premier Piotr Jaroszewicz i
    przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński byli najważniejszymi gośćmi
    Centralnych Dożynek. Pierwszego sekretarza w swoim gospodarstwie gościła Barbara
    Rytych, postać nie mniej ważna - starościna dożynek.

    - Starościną zostałam w wyniku specjalnego konkursu, do którego zgłosiła mnie
    moja partia, czyli ZSL - wspomina pani Barbara, mieszkanka wsi Proszenie. -
    Starostą został pan Stanisław Szmalec ze wsi Wola Rokszycka. Dożynki i
    przygotowania do nich były dość męczące, ale sama uroczystość - wyjątkowa. Nigdy
    wcześniej ani nigdy później Piotrków nie zorganizował podobnej imprezy. Stadion
    wypełniony był po brzegi, a zaproszenia na uroczystość trzeba było załatwiać po
    znajomości. Do dziś część rodziny ma do mnie pretensje, że im tego nie załatwiłam...

    Mimo że samych prób przed dożynkami praktycznie nie było, to już na tydzień
    przed nimi w domu pani Barbary zamieszkali przedstawiciele Biura Ochrony Rządu.
    Dlaczego?

    - A jak by tak jakiś wróg ustroju dom pani spalił, to gdzie by się towarzysz
    sekretarz z panią spotkał? - pytali retorycznie przedstawiciele ochrony.

    Stadion XXXV-lecia wypełniony po brzegi. To było trudne lato. Deszczowy sierpień
    sprawił, że żniwa odbywały się dopiero pod koniec wakacji, a nawet we wrześniu.
    Władzom miejskim bardzo zależało, aby plony do 9 września zostały zebrane.
    Poganiano więc tych, którzy nie zdążyli zebrać zboża z pól. Zwłaszcza tych pól,
    obok których miał przejeżdżać Edward Gierek.

    A Pierwszy do Piotrkowa, a wcześniej do Proszenia przybył z małżonką.

    - Pan Gierek jadł przede wszystkim chleb ze smalcem, a pani Gierkowa, mimo że
    plotkowało się wtedy o jej zakupach robionych w Paryżu, zwykły, podany przeze
    mnie obiad - opowiada B. Rytych. - Na początku byłam trochę stremowana, choć
    pana Edwarda miałam okazję poznać już wcześniej: byłam aktywną działaczką ZSL-u,
    więc co jakiś czas bywałam w stolicy przy różnych okazjach. Ale trema szybko
    minęła, a sam obiad i oglądanie naszego gospodarstwa przebiegały w bardzo miłej
    atmosferze. Pamiętam, że zaskoczyła mnie wiedza, jaką na temat rolnictwa
    dysponuje małżonka towarzysza Gierka. On sam był człowiekiem kulturalnym i
    niezwykle towarzyskim.

    Finał Centralnych Dożynek pani Barbara wspomina tak: - Na stadion dowieziono
    mnie i pana starostę pod specjalną eskortą. Najpierw, w sobotę, na coś w rodzaju
    próby. Potem, po niedzielnym obiedzie, przyszedł czas na finał, który odbył się
    przy wypełnionym do ostatniego miejsca Stadionie XXXV-lecia. Szłam pod rękę z
    Edwardem Gierkiem i premierem Jaroszewiczem. Trema? Nie, już wtedy nie?
    Uroczystość, którą transmitowała Telewizja Polska, minęła mi bardzo szybko.
    Potem była jeszcze kolacja dla głównych bohaterów i w nocy odwieziono mnie do
    domu. Domu, w którym jeszcze tydzień po dożynkach mieszkali "borowcy".

    O pani Barbarze pisała prasa, z panią Barbarą przeprowadzano wywiady telewizyjne
    i radiowe, jesienią 1979 roku była chyba najpopularniejszą mieszkanką byłego
    województwa piotrkowskiego. Tę popularność i uznanie udało się zdyskontować.

    - Na początku lat 80. moja partia wystawiła mnie w wyborach do Sejmu. Z ósmego
    czy dziewiątego miejsca, ale udało się wejść. Ta kadencja była wyjątkowa, bo
    trwała sześć lat. Zresztą różniła się od dzisiejszych wieloma szczegółami. Np.
    wysokością diet. Dziś to ponad 10 tys. zł, a wtedy - równowartość dzisiejszych
    40 zł ... Ciekawe, ilu z dzisiejszych posłów zdecydowałoby się na kandydowanie,
    gdyby wiedzieli, że będą co miesiąc dostawać 40 zł. My mieliśmy tylko darmowe
    przejazdy PKP i PKS, immunitet i mały pokoik w hotelu sejmowym. No, nie powiem,
    otrzymałam talon na wartburga. Mam go do dziś. Poza tym nic ani dla siebie, ani
    dla najbliższych nie potrafiłam załatwić. Nie umiałam i dalej nie umiem
    rozpychać się łokciami i dbać tylko o swoje. Nawet nie pamiętam, ile osób
    prosiło mnie, abym coś u Gierka załatwiła? Bez skutku.

    Barbara Rytych, pytana o bilans zysków i strat, które oznaczały dla niej
    Centralne Dożynki, mówi, że wyszedłby on na zero. Ale jest pamiętana i szanowana
    do dziś. Działa m.in. w Wojewódzkiej Radzie Kobiet, jest czynnym członkiem PSL-u
    (który zastąpił ZSL), jakiś czas temu redagowała pismo "Gromada - Rolnik
    Polski". Otrzymała mnóstwo odznaczeń i medali, np. Krzyż Oficerski.

    CDN

  • git-majonez 14.11.09, 03:52
    CD

    - Traktujcie te odznaczenia jako wyraz naszego szacunku dla waszej pracy i
    osiągnięć, a równocześnie jako symbol naszego stosunku do wszystkich polskich
    rolników, którzy trudzą się, by zabezpieczyć naszemu narodowi wszystko to, co
    potrzebne jest dla jego wyżywienia - mówił, wręczając medale, Edward Gierek.

    - Moja rola w Centralnych Dożynkach to dla mnie powód do dumy, a nie - jak mówią
    dziś niektórzy - do wstydu. To nie była żadna hańba! To wielka przygoda i
    wyróżnienie. Nie tylko dla mnie, ale całej wsi i regionu - denerwuje się pani
    Barbara.

    Gospodarstwo starościny dożynek z 1979 r., którym teraz bardziej zajmują się
    dzieci, do dziś świeci przykładem, choć nie odwiedza go już żaden z
    najważniejszych polskich polityków.

    Ofiara dożynek

    Ale nie wszyscy wrzesień '79 wspominają tak miło i przyjemnie. Przygotowania do
    Centralnych Dożynek w gospodarstwie Stanisława Szmalca, wybranego ich
    starostą, rozpoczęły się na kilkanaście dni przed finałem.

    Rozpoczęły od wyburzenia tego, co do tej pory w domu w Woli Rokszyckiej się
    znajdowało. Po prostu dom urządzono na nowo. Wybudowano kominek, kupiono nowe
    meble, zerwano stare podłogi i pomalowano ściany. Dom wyglądał pięknie, jak
    przystało na wizytę najważniejszego obywatela Polski Ludowej. Gospodarze byli
    zachwyceni.

    Do czasu, kiedy po dożynkach przyszedł rachunek za wykonany, przymusowy
    remont.


    - Żona starosty przypłaciła go ciężką depresją i rocznym pobytem w
    szpitalu
    - opowiada jedna z osób zaangażowanych w przygotowania do
    uroczystości. - Zdaje się, że już nigdy nie wróciła do dawnej formy.

    To trochę tak, jak z miastem, które 9 września 1979 r. było gospodarzem
    Centralnych Dożynek Państwowych. O nim też już nigdy później nie mówiło się tak
    dużo, i co najważniejsze, tak dobrze jak tamtego dnia.

    MCtka

    źródło informacji: Tydzień Trybunalski, 13 września 2009
    ----------------------------------------------------------------------

    P.S. Pan Szmalec też to pewnie odchorował, bo już od wielu lat rolnik ów jest w
    Niebiesiech. (przypis mój, git-majoneza).
  • git-majonez 14.11.09, 13:47
    Imię: BOGUSŁAW

    Pochodzenie: Pochodzenie: słowiańskie
    Znaczenie imienia: od słów Bóg i sława
    Liczba dla imienia: 4
    Znak zodiaku: Byk Planeta: Wenus
    Planeta: 29 kwietnia, 18 grudnia
    Imieniny obchodzi:
    29 kwietnia, 18 grudnia

    Imię Bogusław pojawia się już we wczesnym średniowieczu. Tak nazywali się
    rycerze w Polsce, w Czechach i w innych krajach słowiańskich; było to
    również dynastyczne imię książąt pomorskich. Najbardziej utrwalił się nam
    w pamięci jednak inny książę - Bogusław Radziwiłł, czarny charakter z
    "Potopu" Henryka Sienkiewicza.

    Czy jednak przebiegły Radziwiłł był typowym przedstawicielem Bogusławów? Na
    pewno nie. Imię to brzmi ciepło i przytulnie, a gdy zbadamy je numerologicznie,
    okazuje się, że to spokojna, solidna i pracowita czwórka.

    Zgodnie z tym wskaźnikiem, a także w zgodzie z sensem swego imienia, typowy
    Bogusław jest za młodu ulubionym dzieckiem w rodzinie, a i później daje się
    lubić i łatwo zdobywa sympatię i zaufanie ludzi. Jest miłośnikiem porządku,
    ładu i organizacji, dba o dom, dzieci i materialny dostatek - i mało jest
    rzeczy, które by go wyprowadziły z równowagi i odebrały dobre samopoczucie.


    W imieniu Bogusław wyczuwalne są wpływy Wenus i Jowisza, tak więc z pewnością
    imię to sprzyja powodzeniu w życiu i przyciąga sukces i dobrobyt. Imię to
    jest dobre przede wszystkim dla zodiakalnych Byków i Raków, a także dla
    Koziorożca, Panny, Ryb i Wagi. Innym znakom z pewnością nie zaszkodzi, chociaż
    może się okazać zbyt łagodne dla Baranów i Skorpionów.
  • git-majonez 16.11.09, 14:59
    Chcą szczepić przeciwko zakażeniu wirusem HPV

    Polska Dziennik Łódzki M. Obszarny, A. Wdowski 16.11.2009

    Piotrkowskie nastolatki mają szanse być zaszczepione przeciwko zakażeniu wirusem
    HPV, odpowiedzialnym za raka szyjki macicy, o ile miasto zdecyduje się na
    realizację programu profilaktycznego i kupi szczepionki, na które większości
    rodzin nie stać.

    Z taką inicjatywą występuje poseł Artur Ostrowski wspólnie z miejskimi
    radnymi klubu Lewica
    . Wedle ich pomysłu na początek, w przyszłym roku,
    byłoby to około 340 13-latek, a więc uczennic kończących szkoły podstawowe i
    rozpoczynających od września naukę w gimnazjach. Rajcy przygotowali już projekt
    uchwały w tej sprawie.

    - Takie programy prowadzi wiele gmin i powiatów, np. Kleszczów, Radomsko czy
    powiat bełchatowski i wielu rodziców pyta mnie, czy Piotrków nie mógłby zadbać o
    zdrowie młodych dziewcząt, eliminując tak poważne zagrożenie, jakim jest rak -
    wyjaśnia inicjatywę poseł Artur Ostrowski.

    Problemem mogą być jednak finanse, bo zaszczepienie jednej osoby to koszt rzędu
    1,5 tys. zł. Poseł twierdzi jednak, że przy większych zakupach samorządy
    uzyskują znaczne rabaty, przekraczające nawet połowę ceny. - Z moich informacji
    wynika, że można zbić cenę nawet do 700 zł - dodaje.

    Czy inicjatywa ma szansę na poparcie większości radnych, jeszcze nie wiadomo.
    Stanowisko władz miasta poznamy prawdopodobnie dzisiaj. Dziś też sprawę
    publicznie wywołają radni klubu Lewica, bo poseł Ostrowski zwołał konferencję.

    W powiecie tomaszowskim gmina Inowłódz jako jedyna zdecydowała się na realizację
    "Programu profilaktyki raka szyjki macicy w gminie w latach 2009 - 2010." Jego
    koszt to 30 tys. zł. Gmina przeznaczyła na ten cel 20 tys., o resztę poprosiła
    powiat. Radni powiatowi jednogłośnie zdecydowali, iż takiej pomocy należy
    udzielić, byli jednak zawiedzeni, że tylko jedna gmina zdecydowała się wziąć
    udział w programie.

    Dzięki programowi, piętnastoletnie dziewczynki z inowłodzkiego gimnazjum zostaną
    zaszczepione przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego.

    - Na razie opracowany został projekt programu gminnego na lata 2009-2010 - mówi
    wójt Cezary Krawczyk. - W tym roku chcemy rozpocząć szczepienie wszystkich
    dziewczynek z rocznika 1994, mieszkających na terenie gminy. To 26 osób.

    Szczepionka podawana jest w trzech dawkach w ciągu roku. Dlatego w roku
    przyszłym nastąpi dokończenie szczepień tego rocznika (pozostałe dwie dawki).
    Ponadto w 2010 roku gmina chce przeprowadzić pełne szczepienia 28 dziewcząt z
    rocznika 1995. Ma to kosztować w sumie około 50 tys. zł.

    - Harmonogram już został przedłożony firmie, która szczepieniami będzie się
    zajmować - mówi Marcin Kubicz, sekretarz gminy Inowłódz. -W czwartek odbyło się
    pierwsze spotkanie z rodzicami dziewczynek, którzy muszą wyrazić zgodę na
    szczepienia. Przeprowadzona została też akcja profilaktyczna.

    Powiat, który program zainicjował, szukał wsparcia pozabudżetowego. Wystąpił
    m.in. do Ministerstwa Zdrowia. Odpowiedź była negatywna.

    - Minister stwierdził, że rząd nie jest od finansowania takich programów - mówi
    Mirosław Baran z zarządu powiatu.
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    Towarzyszu Ostrowski! A może Towarzysz spowoduje, aby Towarzysza
    najbliżsi przyjaciele ze Stowarzyszenia "Weterani Lewicy" zrobili
    spontaniczną zrzutkę na te szczepionki dla nastolatek? W końcu, jakby każdy były
    milicjant i każdy były esbek z tych swoich 8-9 tysięcy złotych emerytury
    przekazał na ten cel kilkaset złotych, to najwyżej nie jadłby w danym miesiącu
    polędwicy łososiowej, tylko - powiedzmy - zwykłą szynkę.
    Poczynając od Towarzysza Pułkownika, byłego zastępcy Wojewódzkiego Urzędu Spraw
    Wewnętrznych do spraw Milicji Obywatelskiej, Bogusława Jakubowskiego,
    dziś Przewodniczącego Stowarzyszenia "Weterani Lewicy". No i sam by Towarzysz
    też, Towarzyszu Ostrowski, coś wyskrobał z portfela, skoro do
    najbiedniejszych w tym mieście Towarzysz jednak nie należy.
    --
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html

    images48.fotosik.pl/227/7caf22d8f6ba0ac6med.jpg
  • git-majonez 17.11.09, 17:01
    git-majonez napisała:

    > Chcą szczepić przeciwko zakażeniu wirusem HPV
    >
    > Polska Dziennik Łódzki M. Obszarny, A. Wdowski 16.11.2009
    >
    > Piotrkowskie nastolatki mają szanse być zaszczepione przeciwko zakażeniu wiruse
    > m
    > HPV, odpowiedzialnym za raka szyjki macicy, o ile miasto zdecyduje się na
    > realizację programu profilaktycznego i kupi szczepionki, na które większości
    > rodzin nie stać.
    >
    > Z taką inicjatywą występuje poseł Artur Ostrowski wspólnie z miejskimi
    > radnymi klubu Lewica
    . Wedle ich pomysłu na początek, w przyszłym roku,
    > byłoby to około 340 13-latek, a więc uczennic kończących szkoły podstawowe i
    > rozpoczynających od września naukę w gimnazjach. Rajcy przygotowali już projekt
    > uchwały w tej sprawie.
    >
    > - Takie programy prowadzi wiele gmin i powiatów, np. Kleszczów, Radomsko czy
    > powiat bełchatowski i wielu rodziców pyta mnie, czy Piotrków nie mógłby zadbać
    > o
    > zdrowie młodych dziewcząt, eliminując tak poważne zagrożenie, jakim jest rak -
    > wyjaśnia inicjatywę poseł Artur Ostrowski.
    >
    > Problemem mogą być jednak finanse, bo zaszczepienie jednej osoby to koszt rzędu
    > 1,5 tys. zł. Poseł twierdzi jednak, że przy większych zakupach samorządy
    > uzyskują znaczne rabaty, przekraczające nawet połowę ceny. - Z moich informacji
    > wynika, że można zbić cenę nawet do 700 zł - dodaje.
    >
    > Czy inicjatywa ma szansę na poparcie większości radnych, jeszcze nie wiadomo.
    > Stanowisko władz miasta poznamy prawdopodobnie dzisiaj. Dziś też sprawę
    > publicznie wywołają radni klubu Lewica, bo poseł Ostrowski zwołał konferencję.
    >
    > W powiecie tomaszowskim gmina Inowłódz jako jedyna zdecydowała się na realizacj
    > ę
    > "Programu profilaktyki raka szyjki macicy w gminie w latach 2009 - 2010." Jego
    > koszt to 30 tys. zł. Gmina przeznaczyła na ten cel 20 tys., o resztę poprosiła
    > powiat. Radni powiatowi jednogłośnie zdecydowali, iż takiej pomocy należy
    > udzielić, byli jednak zawiedzeni, że tylko jedna gmina zdecydowała się wziąć
    > udział w programie.
    >
    > Dzięki programowi, piętnastoletnie dziewczynki z inowłodzkiego gimnazjum zostan
    > ą
    > zaszczepione przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego.
    >
    > - Na razie opracowany został projekt programu gminnego na lata 2009-2010 - mówi
    > wójt Cezary Krawczyk. - W tym roku chcemy rozpocząć szczepienie wszystkich
    > dziewczynek z rocznika 1994, mieszkających na terenie gminy. To 26 osób.
    >
    > Szczepionka podawana jest w trzech dawkach w ciągu roku. Dlatego w roku
    > przyszłym nastąpi dokończenie szczepień tego rocznika (pozostałe dwie dawki).
    > Ponadto w 2010 roku gmina chce przeprowadzić pełne szczepienia 28 dziewcząt z
    > rocznika 1995. Ma to kosztować w sumie około 50 tys. zł.
    >
    > - Harmonogram już został przedłożony firmie, która szczepieniami będzie się
    > zajmować - mówi Marcin Kubicz, sekretarz gminy Inowłódz. -W czwartek odbyło się
    > pierwsze spotkanie z rodzicami dziewczynek, którzy muszą wyrazić zgodę na
    > szczepienia. Przeprowadzona została też akcja profilaktyczna.
    >
    > Powiat, który program zainicjował, szukał wsparcia pozabudżetowego. Wystąpił
    > m.in. do Ministerstwa Zdrowia. Odpowiedź była negatywna.
    >
    > - Minister stwierdził, że rząd nie jest od finansowania takich programów - mówi
    > Mirosław Baran z zarządu powiatu.
    > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    >
    > Towarzyszu Ostrowski! A może Towarzysz spowoduje, aby Towarzysza
    > najbliżsi przyjaciele ze Stowarzyszenia "Weterani Lewicy" zrobili
    > spontaniczną zrzutkę na te szczepionki dla nastolatek? W końcu, jakby każdy był
    > y
    > milicjant i każdy były esbek z tych swoich 8-9 tysięcy złotych emerytury
    > przekazał na ten cel kilkaset złotych, to najwyżej nie jadłby w danym miesiącu
    > polędwicy łososiowej, tylko - powiedzmy - zwykłą szynkę.
    > Poczynając od Towarzysza Pułkownika, byłego zastępcy Wojewódzkiego Urzędu Spraw
    > Wewnętrznych do spraw Milicji Obywatelskiej, Bogusława Jakubowskiego,
    > dziś Przewodniczącego Stowarzyszenia "Weterani Lewicy". No i sam by Towarzysz
    > też, Towarzyszu Ostrowski, coś wyskrobał z portfela, skoro do
    > najbiedniejszych w tym mieście Towarzysz jednak nie należy.
    XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
    Grypa ważniejsza od szczepień na raka


    Polska Dziennik Łódzki, Marek Obszarny, 17.11.2009

    Szlachetna propozycja, ale to tak, jakby zapobiegać zapaleniu oskrzeli, kiedy
    szaleje dżuma - tak władze miasta (ustami rzecznika Błażeja Torańskiego)
    odpowiadają na inicjatywę posła Artura Ostrowskiego i radnych lewicy, by
    z kasy miasta płacić za szczepienia przeciwko zakażeniu wirusem HPV,
    odpowiedzialnym za raka szyjki macicy.
    Według Torańskiego, wirus A/H1N1 jest taką dżumą, która zabija na Ukrainie i w
    każdej chwili może dotrzeć do Piotrkowa. Jego mówi, domaganie się w takiej
    sytuacji szczepienia przeciwko HPV, czyli działania profilaktycznego, kiedy mamy
    do czynienia z innym, rzeczywistym i śmiertelnym zagrożeniem, zaskakuje.

    - Reagujemy w zależności od zagrożenia i w ubiegłym tygodniu kupiliśmy 50
    szczepionek przeciwko grypie dla podopiecznych z Domu Dziecka i Pogotowia
    Opiekuńczego w Piotrkowie - podkreśla Torański. - Mamy nadzieję, że za
    propozycją posła SLD Artura Ostrowskiego nie stoją wyłącznie słowa i wykazał on
    aktywność w zdobyciu w Ministerstwie Zdrowia pieniędzy na ten cel
    - dodaje.

    Według radnych lewicy, szczepienia mogłyby być finansowane z
    przyszłorocznego budżetu miasta w ramach wsparcia przekazywanego publicznym
    placówkom służby zdrowia.
    XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
    Torański ma rację. Lewica swoim pomysłem chce podbić swe notowania, obecnie na
    granicy progu wyborczego. To śmiesznie małe grono ludzi z Piotrkowa i powiatu,
    mówiących o sobie "lewica", już jest prawie niezauważalne. Zresztą, z nich tacy
    sami lewicowcy, jak ze mnie fizyk jądrowy.
    Wracam do mojego komentarza przy poprzedniej publikacji na temat szczepień
    przeciwko zakażeniu wirusem HPV, odpowiedzialnym za raka szyjki macicy.
    Jak lewica piotrkowska chce szczepić dziewczynki, to niech szczepi! Ale za swoje
    pieniądze! Ponawiam apel sprzed kilku dni:
    "Towarzyszu Ostrowski! A może Towarzysz spowoduje, aby Towarzysza najbliżsi
    przyjaciele ze Stowarzyszenia "Weterani Lewicy" zrobili spontaniczną zrzutkę na
    te szczepionki dla nastolatek? W końcu, jakby każdy były milicjant i każdy były
    esbek z tych swoich 8-9 tysięcy złotych emerytury przekazał na ten cel kilkaset
    złotych, to najwyżej nie jadłby w danym miesiącu polędwicy łososiowej, tylko -
    powiedzmy - zwykłą szynkę. Poczynając od Towarzysza Pułkownika, byłego zastępcy
    Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych do spraw Milicji Obywatelskiej,
    Bogusława Jakubowskiego, dziś Przewodniczącego Stowarzyszenia "Weterani Lewicy".
    No i sam by Towarzysz też, Towarzyszu Ostrowski, coś wyskrobał z portfela, skoro
    do najbiedniejszych w tym mieście Towarzysz jednak nie należy."


    Poza tym niech się dołożą do tej akcji: radni lewicy (wszyscy przy forsie, jak
    jeden) oraz pchający się tam do sprawy doktór Pilch, też forsiasty. Jak również
    - jak sami Towarzysze twierdzicie - liczna (ponoć) grupa nie członków, ale
    sympatyków piotrkowskiej lewicy i sympatyków "Weteranów Lewicy". A za
    jednym z komentarzy powtarzam: również pan Alojzy Perliceusz, szef MO i SB za
    komuny.
    Jak z 9 tysięcy emerytury odpali połowę na szczepionki, to
    już będzie coś. [b]Towarzyszu Ostrowski! Towarzyszko Ziółkowska! Reszto klubu
    SLD! I w ogóle - cała Rado Miasta, nieźle ustawiona! Komuna zdechła
  • git-majonez 17.11.09, 17:11
    Urwało poprzedni obszerny wpis, więc dokończę:

    Poza tym niech się dołożą do tej akcji: radni lewicy (wszyscy przy forsie,
    jak jeden) oraz pchający się tam do sprawy doktór Pilch, też forsiasty
    . Jak
    również - jak sami Towarzysze twierdzicie - liczna (ponoć) grupa nie
    członków, ale sympatyków piotrkowskiej lewicy i sympatyków "Weteranów
    Lewicy"
    . A za jednym z komentarzy powtarzam: również Towarzysz Alojzy
    Perliceusz, szef MO i SB za komuny
    . Jak z 9 tysięcy emerytury odpali połowę
    na szczepionki, to już będzie coś. Towarzyszu Ostrowski! Towarzyszko
    Ziółkowska! Reszto klubu
    SLD! I w ogóle - cała Rado Miasta, nieźle ustawiona! Komuna zdechła, ale
    Bolszewia żyje!
    Nie ma już, Towarzysze, sięgania do cudzych kieszeni w
    imię własnych interesów! To nie komuna! Szczepić dziewczynki chcecie - chwała
    wam za to - ale za własne pieniądze!

    Do akcji, Towarzysze!
    Naprzód, Awangardo Świata!
    Proletariusze Wszystkich Krajów - Łączcie Się!
    Lenin, Marks, Engels, Stalin, Chruszczow, Breżniew, Czernienko, Andropow,
    Gorbaczow i Putin - Wiecznie Żywi!
    Bagnet na broń!
    Stańcie U Drzwi!

    --
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html

    images48.fotosik.pl/227/7caf22d8f6ba0ac6med.jpg
  • git-majonez 19.11.09, 23:40
    Okazuje się, że lewica siłę ma! I to taką, że z forum gazeta.pl usunięto mój
    wpis o kandydatach SLD na kandydata na prezydenta Piotrkowa! Wraz z linkami do
    zdjęć kandydatów.

    To co? Wstyd kandydować?!

    Przypomnę zatem:
    __________________________________________________________________
    Wiadomości, Strefa FM, Wtorek, 17 listopada 2009

    Kto będzie kandydatem na prezydenta Piotrkowa?

    Piotrkowska lewica nadal szuka kandydata na prezydenta Piotrkowa. - Na
    razie rozmawiamy z kilkoma osobami, a o tym, kto wystartuje zdecydujemy w
    szerszym gronie - podkreślał poniedziałkowy gość programu „O tym się mówi” -
    poseł SLD Artur Ostrowski.

    - Będę namawiał moich kolegów do tego, żeby podjęli decyzję o kandydowaniu na
    prezydenta. Są to przede wszystkim: Bronisław Brylski i Jan
    Dziemdziora
    . Rozmawiałem również z Ewą Ziółkowską. Ale na to, kto
    będzie naszym kandydatem, będziemy musieli jeszcze poczekać. Na pewno będzie to
    najlepszy kandydat dla Piotrkowa Trybunalskiego z lewicy - zaznaczył poseł
    Ostrowski.

    Przypomnijmy, że do wyborów samorządowych pozostał niespełna rok.
    _____________________________________________________________________
    --
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html
    www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/224/97e3867a45262a22.jpg[/IMG]
    www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/228/ea8a355d72906f8bmed.jpg[/IMG]
  • git-majonez 19.11.09, 23:43
    A oto, gdzie powinni skończyć polscy CZERWONI!

    W Czechach załatwiono od razu problem komuny.
    W Polsce - umożliwiono im porobienie karier biznesowych albo przefarbowanie się
    na inne kolory, aniżeli czerwony.
    Czy taki Mohorita ubiega się o stanowisko prezydenta Pilzna czy Hradec
    Kralove? Nie. Zmywa gary!

    GAZETA. PL
    Były sekretarz KPCz dziś pracuje na zmywaku w Londynie
    tan, PAP, 2009-11-19

    Były sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Czechosłowacji (KPCz)
    i dawny szef czechosłowackiego Socjalistycznego Związku Młodzieży (SSM) Vasil
    Mohorita zmywa dziś naczynia w londyńskich restauracjach - podała w środę czeska
    agencja CzTK, powołując się na informacje strony internetowej euro.cz. Portal
    cytuje naocznych świadków.

    57-letni Mohorita w Wielkiej Brytanii żyje od 2002 roku i pracował w wielu
    restauracjach. "Rzadko odpowiadał na pozdrowienia, ignorował pozostałych
    mieszkańców. Nie sądzę, by był zły, ale raczej ma depresję" - powiedział
    cytowany przez witrynę Petr, współlokator dawnego sekretarza SSM.

    Portal dodaje, że w styczniu Mohorita zmienił miejsce zamieszkania. "Petr
    twierdzi, że wciąż myje naczynia w londyńskich pubach i przeprowadził się tylko
    w inne miejsce" - pisze.

    Strona podkreśla, że informację o pobycie Mohority zagranicą zdają się
    potwierdzać informacje z urzędu skarbowego w Hradcu Kralove (w północnych
    Czechach), który nie może się z nim skontaktować.

    Po "aksamitnej rewolucji" z listopada 1989 roku Mohorita wycofał się z polityki
    i zajął się biznesem. Kierował kilkoma dobrze prosperującymi firmami,
    prowadzącymi interesy z Ukrainą i Rosją, a także kolegami z dawnej młodzieżówki.
    Niektóre z firm po roku 2000 zbankrutowały. Euro.cz dodaje, że dawny szef SSM
    ponadto po 20 latach małżeństwa rozwiódł się.

    "Nikt nie wie" dlaczego Mohorita porzucił swoje "pełne sukcesów i godne życie" -
    dodaje portal. Nie wiadomo też, jak stracił swą fortunę.
    --
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html
    www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/224/97e3867a45262a22.jpg[/IMG]
    www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/228/ea8a355d72906f8bmed.jpg[/IMG]
  • git-majonez 27.11.09, 02:29
    SLD już wybrał - kandydatem partii na prezydenta będzie wicemarszałek Sejmu
    Jerzy Szmajdziński, pseudonim sejmowy "Szmaja". Oficjalne stanowisko
    Sojuszu jest twarde - decyzję podejmie 19 grudnia.

    Szmajdziński ma chrapkę na prezydencki fotel.
    Dziennikarze "Polski" rozmawiali z politykami SLD o kandydacie partii w wyścigu
    do fotela prezydenckiego. - Wszystko wskazuje na to, że będzie nim Szmajdziński
    - powiedział poseł Tomasz Garbowski.
    Osoba z "bliskiego otoczenia Grzegorza Napieralskiego" dodała: - Przewodniczący
    złożył już ofertę kandydowania na prezydenta Jerzemu Szmajdzińskiemu.
    Jerzy Szmajdziński powinien być kandydatem lewicy na prezydenta. Tak
    przynajmniej twierdzi były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
    Choć notowania lewicy nadal są dość niskie, to przedstawiciele lewej strony
    sceny politycznej już myślą o walce o najwyższy urząd w państwie.

    - Ważne jest to, by wybór był nie tylko między dwoma prawicowymi kandydatami,
    ale aby liczył się też kandydat lewicy - powiedział były prezydent Aleksander
    Kwaśniewski i wyznaczył swojego następcę. Kandydatem lewicy już w najbliższych
    wyborach ma być Jerzy Szmajdziński.
    Sam Szmajdziński przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że wielokrotnie rozmawiał
    z Napieralskim o swojej kandydaturze, ale o wynikach mówić nie chce.

    Tak, wybierzmy na prezydenta towarzysza Jerzego Szmajdzińskiego, dawnego
    szczęśliwego trzydziestoletniego członka Komitetu Centralnego. Jerzy
    Szmajdziński jako taki, zawsze związany z polityką, jedne co w życiu robił to
    był komunistycznym politykiem. Jest więc idealnym kandydatem na prezydenta!

    Ale czy nie lepiej, czy nie prościej byłoby, aby prezydentem po raz trzeci (ale
    po 5-letniej przerwie) został towarzysz Kwaśniewski?

    Bo skąd mamy mieć pewność, że Szmaja godnie zastąpi Kwacha?
    Nie możemy mieć nawet pewności, że przynajmniej będzie się starał koledze dorównać.

    Czy mamy pewność, że Szmajdziński na cmentarzu w Charkowie, Miednoje czy
    Ostaszkowie będzie chwiał się nachlany nad mogiłami zabitych strzałem w tył
    głowy przez sowieckich bandytów polskimi oficerami?

    Czy mamy pewność, że nawalony Szmajdziński będzie kazał jakiemuś Siwcowi całować
    ziemię kaliską?

    Czy mamy pewność, że Szmajdziński przed dziennikarzami będzie spieprzał po
    drabinie przez sejmowe okno?

    Czy mamy pewność, że Szmajdziński w ONZ będzie się owijał po pijaku flagą?

    Czy mamy pewność, że oszołomiony trunkiem Szmajdziński będzie próbował wsiąść do
    limuzyny przez bagażnik?

    Czy mamy pewność, że do wygłaszania referatu za granicą przed młodzieżą
    akademicką i profesurą po rosyjsku Szmajdziński użyje alkoholu, żeby mu gadka
    lżej szła?

    Czy mamy pewność, że Szmajdziński zorganizuje konferencję prasową, na której
    kompletnie pijany, będzie odpowiadał dziennikarzom, że to wina leków, bowiem
    choruje właśnie na chorobę filipińską?

    Czy mamy pewność, że Szmajdziński - o ile dojdzie do debaty telewizyjnej z
    kontrkandydatem do Belwederu - spóźni się celowo 15 minut do studia
    telewizyjnego, aby wku...ć konkurenta. I czy wtedy wyprowadzony z równowagi wraz
    ze swym sztabem kontrkandydat będzie gotów podać mu - owszem - ale nogę?

    Czy mamy pewność, że Szmajdzińskiego Benedykt XVI zaprosi wraz z małżonką do
    papamobile?

    Czy mamy pewność, że Szmajdziński na pogrzebie papieża padnie sobie w objęcia z
    byłym prezydentem RP Kaczyńskim?

    I wreszcie - może i najważniejsze - czy my mamy pewność, że Szmajdziński będzie
    gotów zaśpiewać i zatańczyć?

    Ano, nie mamy takiej pewności. Dlatego, towarzysze, nie eksperymentujcie ze
    Szmają. Po Kwachu przynajmniej naród wie, czego się spodziewać i wygraną ma w
    kieszeni, bowiem ciemny lud Kwacha lubi i ciemny lud na Kwacha głosować pójdzie.
    Bo ciemny lud lubi takich, co są tacy sami albo bardzo podobni do Kwacha.

    Do urn. Do urn!
    ------------------------------------------------------------------
    Ruchu-ruchu, mój staruchu!
    ------------------------------------------------------------------
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html
  • git-majonez 01.12.09, 21:48
    Towarzyszki i Towarzysze z Lewicy Piotrkowskiej!
    Towarzysze emeryci Weterani Lewicy!
    Towarzyszu Pułkowniku MO!
    Towarzyszko Senyszynowa!
    Łobywatele!


    Dziś rozpisywać ja się nie będę. Piórko w d.u.p.ę i na wodę!

    Ale niech ciemny lud wie, jak wkrótce cała Europa będzie wyglądała, kiedy europejskie lewactwo odetnie ją niedługo od korzeni chrześcijańskich, jej historycznego rodowodu, od tradycji europejskiej i wartości sięgających już trzeciego tysiąclecia.

    Niestety, takoż samo wyglądać będzie Polska, od 1 grudnia 2009 roku jeden z regionów Jewropiejskowo Sojuza, w której towarzyszka Senyszynowa rwie się do zrywania krzyży i przeganiania z państwowych uroczystości księży z kropidłem, powabnie ujmując, że księża w Polsce to nie są święte krowy! Wielkie mi odkrycie! Przecież wymion nie mają!!!

    P.S. Szwajcarzy w kwestii Polańskiego - przygłupy. Ale w kwestii zakazu budowy minaretów - okej!

    Ad rem. Tak tu wkrótce będzie!!!

    http://tiny.pl/hxp4r

    blogs.tampabay.com/photo/2009/11/terrorism-thats-personal.html
    --------------------------------------------------------------------
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html
  • git-majonez 02.12.09, 19:37
    No i co? Lewico Piotrkowska?!

    Giertych wygrał przed trybunałem

    Rzeczpospolita, 02-12-2009, 18:16

    Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy dotyczące wliczania ocen z religii do
    średniej na świadectwie są zgodne z ustawą zasadniczą.

    W uzasadnieniu orzeczenia Trybunał podkreślił, że wliczanie ocen z religii lub
    etyki do średniej jest konsekwencją umieszczania ocen z religii lub etyki na
    świadectwie szkolnym. Skoro znalazły się one na świadectwie, to oceny z religii
    powinny być traktowane równoprawnie z ocenami z innych przedmiotów - uznał Trybunał.

    "Nauczanie religii jest jednym z przejawów wolności religii w świetle
    współczesnych standardów pluralistycznego społeczeństwa demokratycznego. Nie
    jest rolą państwa narzucanie programu nauczania religii i sprowadzanie programu
    do nauczania religioznawstwa. Oznaczałoby to nie tylko naruszenie konstytucji,
    gdyż państwo ingerując w ten sposób nie zachowałoby bezstronności w sprawach
    przekonań religijnych oraz swobody ich wyrażania w życiu publicznym" - głosi
    orzeczenie.

    Wniosek do Trybunału w sprawie oceny z religii został złożony w listopadzie 2007
    r. przez ówczesnych posłów Lewicy i Demokratów. Według nich, rozporządzenie
    narusza trzy zasady: rozdziału Kościoła od państwa, równości wobec prawa oraz
    prawa rodziców do swobodnego wychowywania dziecka wedle własnego sumienia.

    Zgodnie ze nowelizowanym w lipcu 2007 r. przez ówczesnego ministra edukacji
    Romana Giertycha rozporządzeniem w sprawie warunków i sposobu oceniania,
    klasyfikowania i promowania uczniów, choć udział w zajęciach z religii lub etyki
    jest nieobowiązkowy, to stopień z tych przedmiotów jest wliczany do średniej
    ocen na świadectwie szkolnym. Właśnie ten przepis zakwestionowali we wniosku do
    Trybunału Konstytucyjnego posłowie LiD.

    Wcześniej - w minionej kadencji Sejmu - podobny wniosek do TK złożyli
    parlamentarzyści SLD. Stracił on jednak ważność wraz z zakończeniem działalności
    poprzedniego Sejmu, m.in. dlatego, że części posłów, która podpisała się pod
    poprzednim wnioskiem, nie ma już w Sejmie.
    ____________________________________________________________________
    Pozdrówta Towarzyszkę Senyszynkę!

    -------------------------------------------------------------------
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html
  • git-majonez 03.12.09, 18:05
    ZAPRASZAMY TOWARZYSZY SERDECZNIE!
    (przyjdźcie całymi rodzinami, nawet wnuków zabierzcie!

    Jaka była młoda konspiracja

    Polska Dziennik Łódzki (tyka) 03.12.2009

    Jak komuniści walczyli z konspiracyjnymi organizacjami młodzieżowymi i
    jakie młode partyzantki działały w regionie - o tym będzie można posłuchać już w
    czwartek w Piotrkowie.

    Instytut Pamięci Narodowej i Instytut Historii piotrkowskiej filii Uniwersytetu
    Jana Kochanowskiego w Kielcach, organizują konferencję naukową "Młodzieżowe
    konspiracje komunistyczne w Łódzkiem 1945-1953".

    Konferencję otworzy o godz. 10 wykład dr Joanny Żelazko pt. "Łódzki aparat
    represji w walce z konspiracyjnymi organizacjami młodzieżowymi po II wojnie
    światowej"
    . Od 11.15 będzie można wysłuchać referatów na temat konspiracji
    młodzieżowej w Aleksandrowie Łódzkim, tajnej Organizacji Młodzieżowej i analizy
    konspiracji w świetle akt ubecji. Ten blok referatów potrwa do 12.15. Po
    kwadransie przerwy rozpocznie się kolejny blok, w jego tematyce przeważać będzie
    działalność młodzieżowej partyzantki i młodzieżowych tajnych organizacji
    działających ściśle w naszym regionie.

    Od godz. 14.30 do godz. 15 organizatorzy przewidzieli czas na dyskusję.
    -------------------------------------------------------------------
    Towarzysze! Kawkę przynieście własną z domu, w termosikach.
    UWAGA! A ciasteczka zabierzcie niezbyt twarde! Akrylowe protezy mogą popękać,
    szczególnie górna szczęka!

    -------------------------------------------------------------------
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html
  • git-majonez 03.12.09, 23:07
    A to się Senyszowa znowu zmartwi! rik, PAP 2009-12-03

    Stan Nowy Jork przeciwny małżeństwom homoseksualnym

    Senat stanu Nowy Jork odrzucił w głosowaniu projekt ustawy o legalizacji
    małżeństw homoseksualistów, mimo prowadzonego przez nich od ponad roku
    intensywnego lobbingu za legalizacją.

    Ustawę odrzucono większością 38 do 24 głosów. Senatorowie głosujący przeciw,
    głównie Republikanie, podkreślali, że ludzie borykają się teraz z problemami
    ekonomicznymi w związku z kryzysem i obawiają się zmian natury prawno-obyczajowej.

    Małżeństwa gejów i lesbijek zalegalizowano na razie w pięciu stanach: Iowa,
    Massachusetts, Vermont, Connecticut i New Hampshire oraz stołecznym Dystrykcie
    Kolumbii.

    W Kalifornii i Maine legalizację uchwaliły parlamenty stanowe, ale cofnięto ją
    potem w wyniku referendów powszechnych.
    --
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html
  • git-majonez 15.12.09, 18:38

    13 grudnia a lewica piotrkowska. Cisza?


    No, czas mija, dzisiaj 15 grudnia już, a Towarzysze wcale a wcale nie informujecie opinii publicznej, jak świętowaliście 28 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce przez waszego bohatera narodowego gienierała Wojciecha Jaruzelskiego? Dlaczego to nabraliście wody w usta?

    Ujawnijcie, czy byliście w noc 13 grudnia z pałkownikom MO Jakubowskim w Warszawie przed willą bohatera narodu polskiego na Saskiej Kępie, aby okazać wyrazy solidarności z waszym żołnierzem frontowym oraz dać odpór tym wrednym zdrajcom, co to każdego roku palą pod oknami gienierała znicze i odczytują listę ofiar stanu wojennego?

    Proszę klarownie i jasno, no, chyba, że teraz wy do konspiracji zeszliście...

    Ruchu-ruchu, mój staruchu!






    --
    wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka