Był z kochanką w hotelu, więc to wykorzystywaliśmy
Solidarność agentów
Dziennik Łódzki
Marek Obszarny, (md)
2007-04-20
Założyciel i pierwszy szef związku, sekretarka przewodniczącego, etatowy członek
zarządu regionu i inni. Jak nie ceniony ekonomista, to zaufany kolega z pracy. W
piotrkowskiej "Solidarności" lat osiemdziesiątych minionego wieku na każdym
kroku czaił się agent. Upublicznienie przez jednego z członków zarządu regionu
NSZZ nazwisk tajnych współpracowników, którzy na niego donosili, odsłania
niechlubną kartę lokalnej historii. Choć nie o to chodziło pokrzywdzonym.
Jedni współpracę podejmowali dla pieniędzy, inni byli szantażowani, choć powody
mogły być błahe.
- Niektórzy sami przychodzili i za drobne przewinienia, głupi mandat wart 500
zł, godzili się na współpracę - opowiada Bogusław Jakubowski, w latach
1983-1990 zastępca komendanta wojewódzkiego milicji w Piotrkowie, który chętnych
podsyłał kolegom z SB. - Nie zgadzam się z opiniami, że im grożono, że ich
zmuszano. Niektórzy robią teraz z siebie bohaterów, a szli za parę groszy na
współpracę. Oczywiście jak był facet, który sam się chwalił, że był z
kochanką w hotelu, żonie mówił, że jedzie na kurs, a nam był potrzebny, żeby
donosić o przestępstwach w zakładzie, to trudno takiej sytuacji nie wykorzystać.
Dokumentacja tajnych współpracowników SB w Piotrkowie została zniszczona w
styczniu 1990 roku.