Mec. Juszko i pan Perliceusz z kolegami Part 2
CD GAZETA POLSKA, 15 października 2008
Cztery lata za kostkę masła
Ks. Miecznikowski nie zapomina stale wymieniać uwolnienia Ewy
Juszko-Pałubskiej w intencjach mszalnych aż do dnia jej powrotu z więzienia.
Ośrodek duszpasterski jezuitów, znany z niezłomnej pomocy setkom rodzin od
pierwszego dnia stanu wojennego, obejmuje opieką dzieci skazanej (mające wówczas
5 i 11 lat) i jej męża, inżyniera, którego wyrzucono z pracy. Ojciec
Stefan (tak powszechnie nazywano ks. Miecznikowskiego) próbuje wielokrotnie
dotrzeć do skazanej kobiety, odwiedza jej rodzinę w Piotrkowie.
Amnestia dla więźniów politycznych (1986) wisi w powietrzu, ale status
kryminalistki może uczynić powrót do domu nierealnym. Jedynym wyjściem jest
wzięcie pozorowanego rozwodu z winy męża, dzięki czemu Ewa jako matka samotnie
wychowująca dzieci może wcześniej wyjść na wolność (5 VIII 1986). Happy endem
tego wątku jest ślub kościelny i pielgrzymka do Watykanu. Po powrocie witają ją
ludzie na mszach za Ojczyznę w kościołach oo. jezuitów w Łodzi i w Piotrkowie
Trybunalskim.
Nowe czasy
Grunt pali się bezpiece pod nogami, nie ma czasu oskarżyć swojej ofiary o
mistyfikację rozwodową. Nadchodzi nowy czas. Płk Alojzy Perliceusz staje na
czele Wydziału Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa WUSW, a Ewa zakłada
Komitet Obywatelski, którego kandydaci wygrywają w wyborach z Piotrkowskiego.
Ewa dyrektoruje Biuru Poselsko-Senatorskiemu parlamentarzystów „Solidarności” w
Piotrkowie jako pracownik Senatu RP. W Warszawie za radą Zofii
Romaszewskiej postanawia walczyć o powrót do zawodu. Przygodnie spotkany
„kolega” Kazimierz Ostrowicz, zatroskany, jak „koleżanka” sobie radzi,
żywi jakieś wyrzuty sumienia; pisze oświadczenie o matactwach i reżyserii
bezpieki w całej sprawie. Pisze z oporami – boi się, że nie przejdzie
weryfikacji w zawodzie, ale nie mniej boi się zemsty swoich. Prokurator
generalny decyduje się złożyć wniosek do prezydenta o ułaskawienie. Ewa
zostaje ułaskawiona (uniewinnienia nie doczekała do dziś), ale trudności w
powrocie do zawodu nie znikają. Częstochowska Okręgowa Rada Adwokacka nie zgadza
się, by Ewa otworzyła kancelarię w Piotrkowie. Żąda nawet ponownego zdania
egzaminu adwokackiego. Po pewnym czasie przeszkody te zostają pokonane. Ewa
otwiera kancelarię w swoim mieszkaniu, w sąsiedztwie rodziców gen. Roweckiego,
vis à vis bernardynów. Choruje jednak, źle się jej wiedzie. Umiera jej mąż.
Próbuje rzeczy trudnej: powrócić do zawodu adwokata, do którego – podobnie jak
do zawodu chirurga – rzadko się wraca. W miarę czasu pomaga kolegom z dawnej
opozycji i angażuje się społecznie w Stowarzyszenia „Ślad”, by zapisać czas, o
jakim ludzie dotąd pamiętają. Czas, który nie jest niczym innym niż historią.
Józef Śreniowski
w latach 70. i 80. działacz