Dodaj do ulubionych

Szydło w Pułtusku

23.03.17, 08:56
W Pułtusku o niedobrej Europie (i sitwach samorządowych)
Do tej pory premier Beata Szydło troszczyła się o całą Polskę, ale o południe naszego kraju jakby bardziej. Z informacji, jakie uzyskała „GW” na początku marca z Kancelarii Premiera wynika, że od początku swojego urzędowania, czyli od listopada 2015 roku, odbyła aż 66 lotów na krakowskie i katowickie lotniska. To wychodzi raz na tydzień.

Stamtąd panią premier odbierali BOR-owcy i wieźli do celu. Ten cel znajdo-
wał się zazwyczaj w promieniu ok. 80 km miejscowości... Przecieszyn.
Wizyty miały charakter społeczny (otwarcie pracowni rezonansu w szpitalu
powiatowym), charytatywny (wręczenie
upominków w domu dziecka), reprezentacyjny (udział w górniczym święcie Barbórki,
łamanie się opłatkiem ze strażakami). A raz nawet państwowy (spotkanie z premierem
Czech w granicznym Cieszynie).

Po tych obowiązkach prezes Rady Ministrów znów wsiadała do limuzyny i zdążała
do... Przecieszyna. A potem w odwrotną stronę: Przecieszyn – lotnisko – Warszawa...
Niedawno jedna z takich podróży zakończyła się zderzeniem kolumny z seicento w
Oświęcimiu, rozbiciem limuzyny rządowej i obrażeniami pani premier.

To uprzywilejowanie Małopolski i Śląska oraz... Przecieszyna w rządzeniu stało
się tak widoczne, że doradcy wizerunkowi pani premier zasugerowali dla przeciwwagi wizytę w największym regionie Polski –na Mazowszu. Wybór, nieprzypadkowo,
padł na Pułtusk.

To tam właśnie w czerwcu 2015 roku zjawiła się Beata Szydło swoim
Szydłobusem, rozpoczynając kampanię przed wyborami parlamentarnymi (po
zwycięskiej kampanii prezydenckiej). Na pytanie rzucone wówczas mieszkańcom
na rynku: „Co słychać w Pułtusku?”, rozległ się donośny głos emeryta: „Bieda,
bieda...” (wcześniejsza wersja paprykarza spod Grójca wykrzyczana premierowi
Tuskowi brzmiała: „Jak żyć, panie premierze?!”).

No więc teraz w Pułtusku wypadało odpowiedzieć pani premier, co się stało z
tą biedą za jej rządów. Ale tamten okrzyk okazał się chyba nieaktualny, bo do biedy
pułtuskiej nikt nie nawiązywał (emeryt nie przyszedł?). Spotkanie
zorganizowane w sali Domu Polonii miało inny charakter. Rzec można – pro-, a nawet
antyeuropejski.

Premier Szydło nie może ochłonąć po głosowaniu w Brukseli i ciągle do tamtego pojedynku, Polska reszta Europy, wraca.
- Myśmy ciężką pracą przez wiele dziesiątków lat to miejsce w UE sobie wywalczyli i nie pozwolimy się z niej wypchnąć, i nie pozwolimy, aby nasze, polskie, interesy zostały podporządkowane interesom innych – oświadczyła.

Premier zdradziła też też, że następnego dnia (po wyborze Donalda Tuska na szefa
RE) przywódcy pozostałych państw UE...nie mieli tęgich min, bo usłyszeli od niej, że
jeśli dzisiaj nie szanują zdania Polski, to mogą się spodziewać tego, że niedługo każdego z nich spotka to samo...

Na koniec brakowało tylko okrzyków: „Nie pozwolimy! Nie damy się! Zwyciężymy!”. Ale one, choć niewypowiedziane, pobrzmiewały w całym tym przydługim wywodzie polskiej premier, która równocześnie skarżyła się na Europę i odgrażała się
Europie. Oraz zapewniała, że nie chcemy tej Europy opuścić... wielu pewnie się to nie
podoba, że Polska jest bezpiecznym, spokojnym państwem, które się rozwija i będzie się rozwijało.
Na koniec dostało się też samorządowcom, bo ten rząd walczy nie tylko z Europą.
Pani premier postawiła diagnozę (wypowiedzianą wcześniej przez prezesa z Nowo-
grodzkiej), że w samorządach dzieje się źle....trzeba przeciąć wiele sitw, siatek powiązań, różnego rodzaju patologicznych układów, które w samorządzie w wielu miejscach mają miejsce – ogłosiła surowym tonem Beata Szydło.
Okazuje się, że w Pułtusku można więcej i głośniej niż w Brukseli.
Ryszard Marut
Edytor zaawansowany
  • pupa12 23.03.17, 08:58
    Premier Beata Szydło w Pułtusku: Samorząd potrzebuje odbudowy

    przedwczoraj 09:48:32
    Bezpieczeństwo, reformy, drogi i samorząd – to niektóre z tematów, jakie podczas spotkania z mieszkańcami Pułtuska wieczorem 15 marca w Domu Polonii poruszyła premier Beata Szydło. Wcześniej spotkała się z goszczącymi na zamku repatriantami z Kazachstanu.
    Nawiązując do przyszłorocznych wyborów samorządowych, Beata Szydło powiedziała, że to „niepowtarzalny moment”, żeby wybrać osoby, które będą realizować istotny w samorządzie „program każdego obywatela mieszkającego na danym terenie”, osoby, które będą budować małą ojczyznę „w kategoriach nie tylko wspólnoty samorządowej, ale i wspólnoty wartości”.
    - Polski samorząd potrzebuje odbudowy – uznała premier. Przyznała, że z reform wprowadzanych w 1999 r, podczas transformacji ustrojowej, reforma samorządowa była najbardziej udaną. Uzasadniła: – Władza zeszła niżej do obywateli, ludzie wzięli sprawy w swoje ręce. Po chwili powiedziała, że przez te lata trwania ustroju samorządowego wiele się zmieniło.
    - Narosło też wiele patologii, różnego rodzaju nieprawidłowości, które po prostu trzeba naprawić i trzeba poprawić. Trzeba zmienić ustawę o finansach samorządowych, trzeba pomyśleć, jak samorządy i czym powinny przede wszystkim zarządzać, jak powinno to wszystko być poukładane, czy ten system jest dobrym systemem. Ale też trzeba przeciąć wiele sitw, siatek powiązań, różnego rodzaju patologicznych układów, które w samorządzie w wielu miejscach mają miejsce – stwierdziła premier. Dodała: – To nie znaczy, że wszędzie tak jest.
    Zdaniem Beaty Szydło wybory samorządowe dają możliwość postawienia na ludzi z pomysłami, dbających o lokalną społeczność, traktujących miejsce zamieszkania jak miejsce bezcenne, o które trzeba się troszczyć, i budujących wspólnotę. Przecież to do samorządu, wójta, burmistrza przede wszystkim zwracają się mieszkańcy ze swoimi potrzebami.
    - Urząd i samorząd powinien być dla ludzi, a nie odwrotnie – podkreśliła premier.
    Więcej w TD z 21 marca br.

    autor: IK

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka