Dodaj do ulubionych

Polsko !, my Rusini nie Ukraińcy !!!

16.03.11, 21:02
RUSINI W POLSCE I NA SŁOWACJI
MEANDRY ŚWIADOMOŚCI NARODOWEJ

Czy naród to kategoria anachroniczna? Czy wraz z postępującą polityczno-gospodarczą unifikacją Europy więź narodowa tracić będzie nieuchronnie na znaczeniu? Tego rodzaju pytania - stawiane serio jeszcze parę lat temu - dzisiaj brzmieć muszą naiwnie. Nie tylko z uwagi na żywiołowe odrodzenie się nacjonalizmów - zjawisko, które pociągnęło za sobą tak spektakularne i tragiczne zarazem następstwa na Bałkanach. Do refleksji skłonić nas musi w równym stopniu fenomen szeregu europejskich grup etnicznych - do niedawna uśpionych - które w ostatnim czasie podjęły gorączkowe poszukiwania własnej tożsamości.

Do miana samodzielnej nacji aspiruje między innymi część karpackich Rusinów. Przywódcy tego nurtu głoszą, iż oto w Karpatach narodził się, czy raczej dojrzał wreszcie do istnienia, czwarty - obok Rosjan, Ukraińców i Białorusinów - naród Wschodniej Słowiańszczyzny. Tworzyć go ma kilka grup górali ruskich, zamieszkujących obecnie tereny Polski i wschodniej Słowacji, obwód zakarpacki Ukrainy oraz północne skrawki Węgier i Rumunii. Ważne miejsce w tej koncepcji zajmują też środowiska diaspory - przede wszystkim tzw. Baczwańcy, potomkowie XVIII-wiecznych emigrantów, którzy osiedlili się na obszarze Wojwodiny, a także kilkusettysięczna grupa Amerykanów o karpatoruskim rodowodzie. Co ciekawe, poza postulowanym zasięgiem narodu rusińskiego pozostają, bardzo bliscy mającym konstytuować nową nację grupom, górale wschodniogalicyjscy - Bojkowie i Hucułowie. Choć pod względem etnograficznym niewiele dzieli ich od pobratymców z południa, Galicjanie zaakceptowali już, jak się zdaje, definitywnie tożsamość ukraińską i idea karpatoruska nie może liczyć wśród nich na szersze poparcie. Nowy program narodowy nie spotkał się zresztą również z jednoznaczną reakcją tych, do których był adresowany w pierwszym rzędzie. Poważna grupa świadomych narodowo Rusinów z Zakarpacia, Polski, Słowacji opowiada się dziś bezwarunkowo za swą przynależnością do wspólnoty ukraińskiej, traktując koncepcję karpatoruską jako przejaw niezdrowego i najpewniej sztucznie zaszczepionego separatyzmu. Przedstawiciele rywalizujących ze sobą obecnie orientacji narodowych z upodobaniem odwołują się do argumentów z zakresu najdawniejszej historii, dowodząc istnienia bądź przecząc genetycznym związkom ruskiej góralszczyzny z Rusią Kijowską. Faktycznie geneza osadnictwa ruskiego w Karpatach i sprawa substratów, które złożyły się na karpatoruski etnos, pozostaje do dzisiaj problemem przekonywująco nie rozstrzygniętym przez naukę. Nie wdając się w referowanie - arcyciekawej skądinąd dyskusji - podkreślmy jedynie, iż obecność Rusinów w ich dzisiejszych siedzibach potwierdzają dopiero źródła późnośredniowieczne. Pod względem <www.olszowka.most.org.pl/>etnograficznym, większość ruskich górali, zamieszkujących obecnie Polskę i wschodnią Słowację, należy do grupy łemkowskiej, przy czym - przezwiskowa początkowo - nazwa "Łemko" przyjęła się jako samookreślenie etniczne jedynie po północnej stronie granicy. Na południu w powszechnym użyciu pozostaje tradycyjna nazwa "Rusin" bądź "Rusnak", którą dawniej posługiwali się również polscy Łemkowie. Aż do końca I wojny światowej Karpaty nie stanowiły istotnej bariery kulturowej. Rusinów, osiadłych po obu stronach karpackiego wododziału, łączyły silne związki gospodarcze. Bogate miasta wschodniosłowackie: Koszyce, Bardejów i Preszów były centrami, które przyciągały Łemków z północy znacznie silniej niż bliższe, ale uboższe, ośrodki polskie. To tradycyjne ciążenie stanie się w pełni zrozumiałe, jeśli zaakceptujemy dość przekonującą hipotezę, iż polska Łemkowszczyzna skolonizowana została przez osadników, wywodzących się właśnie z obecnej Słowacji. Czymkolwiek by ich nie uzasadniać, silna obecność słowackich wpływów w języku, obyczajowości, kulturze materialnej zarówno północnych, jak i południowych Łemków, jest ewidentna. Podatność na nie była niewątpliwie przyczyną systematycznego cofania się ku północy słowacko-ruskiej granicy etnicznej. Podobnego zjawiska nie obserwujemy po drugiej stronie Karpat. Ukształtowana pod koniec średniowiecza rubież polsko-ruska przetrwała w swym zasadniczym zrębie aż do połowy ubiegłego stulecia.

Od swych słowackich i polskich sąsiadów wyróżniali się Rusini - jako wyznawcy prawosławia, a od XVII wieku grekokatolicy - wschodnim obrządkiem kościelnym. To właśnie religia była zawsze głównym spoiwem, łączącym tę peryferyjną grupę z tradycją kulturową Rusi, czynnikiem umożliwiającym karpackim góralom zachowanie odrębnej tożsamości wschodniosłowiańskiej.

Język, a raczej kilka dialektów, którymi posługują się Rusini, większość filologów zalicza do grupy ukraińskiej. Odrębności wynikłe z językowej interferencji na pograniczu etnicznym polsko-słowacko-rusko-węgierskim sprawiły tym niemniej, iż w potocznej świadomości samych zainteresowanych ugruntowało się przeświadczenie o oryginalnym charakterze własnej mowy.

Na całym obszarze Rusi Karpackiej doszło do wydatnego opóźnienia procesów narodotwórczych. Wpłynęły na to: geograficzna izolacja ruskiej góralszczyzny, niedostatek własnej inteligencji, poważne zacofanie cywilizacyjne regionu. Na Zakarpaciu dodatkowym czynnikiem był narastający od początku XIX wieku ucisk madziaryzacyjny. Obawa przed całkowitą asymilacją zmuszała miejscowych działaczy do walki o utrzymanie choćby mgławicowo pojętej ruskości czy po prostu słowiańskości karpackiego ludu, odsuwając pytanie o jego przynależność narodową we współczesnym rozumieniu. <
Edytor zaawansowany
  • mieszaniec7 16.03.11, 21:09
    Na całym obszarze Rusi Karpackiej doszło do wydatnego opóźnienia procesów narodotwórczych. Wpłynęły na to: geograficzna izolacja ruskiej góralszczyzny, niedostatek własnej inteligencji, poważne zacofanie cywilizacyjne regionu. Na Zakarpaciu dodatkowym czynnikiem był narastający od początku XIX wieku ucisk madziaryzacyjny. Obawa przed całkowitą asymilacją zmuszała miejscowych działaczy do walki o utrzymanie choćby mgławicowo pojętej ruskości czy po prostu słowiańskości karpackiego ludu, odsuwając pytanie o jego przynależność narodową we współczesnym rozumieniu. <www.olszowka.most.org.pl/>Począwszy od końca XVIII wieku wśród lokalnej inteligencji narastać zaczęły silne sympatie prorosyjskie. Wielu Rusinów - wymieńmy najwybitniejszych: Mychajła Bałudianskiego, Dmytra Bortnianskiego, Iwana Orlaja - wyemigrowało w tym czasie na teren Imperium Romanowów, gdzie zrobili błyskotliwą karierę. Kolosalne znaczenie dla krzewienia się rusofilstwa miały też kilkakrotne przemarsze przez Karpaty zwycięskich wojsk rosyjskich, a przede wszystkim wydarzenia lat 1848-1849, kiedy to armia odprowadzona do karpackich przełęczy przez samego cesarza Mikołaja wzięła udział w stłumieniu rewolucji węgierskiej. Fascynacji, ulegała w równym stopniu inteligencja, jak i prosty lud. Nie był odosobniony w swych uczuciach najwybitniejszy zakarpacki "budziciel", Aleksander Duchnowycz, gdy pisał: "Jedna tylko rzecz naprawdę dała mi radość w życiu. Było to w roku 1849, gdy po raz pierwszy zobaczyłem wspaniałą rosyjską armię. Nie potrafię opisać uczucia satysfakcji, gdy ujrzałem pierwszego kozaka na ulicach Preszowa. Tańczyłem i krzyczałem w zachwycie...”. Kompleks cywilizacyjnej niższości odczuwany wobec Węgrów kompensowało Rusinom poczucie pokrewieństwa - opartego o bliskość języka i obrządku - z wielkim narodem rosyjskim. Trudno się dziwić, iż rusofilstwo polityczne - rozpowszechnione również wśród innych Słowian - przekształcać zaczęło się w Karpatach w rusofilstwo narodowe. Wierze w etniczną jedność Rusinów z Wielkorusami i istnienie jednolitego narodu, zasiedlającego euroazjatyckie obszary od rzeki Poprad na zachodzie po dalekowschodnią Kamczatkę, sprzyjało zamieszanie terminologiczne. Subtelna różnica oddzielająca etniczne określenia "russkij" (rosyjski) i "rus'kyj" (ruski) zacierała się niejednokrotnie w świadomości karpackich górali, którzy traktowali ruskość i rosyjskość jako synonimy, nie dostrzegając narodowej dyferencjacji Wschodniej Słowiańszczyzny. Odbiciem stanu świadomości inteligencji było XIX-wieczne piśmiennictwo. Tworzono przede wszystkim w tzw. jazyczju - swoistym volapüku, wywiedzionym ze staro-cerkiewno-słowiańskiego bądź po rosyjsku, czy raczej w języku, który uchodził wśród miejscowych literatów za rosyjski, faktycznie jednak skażony był całą masą karpackich dialektyzmów.

    Do pełnej rosyjskiej tożsamości narodowej dojrzała jedynie pewna - nie tak liczna - grupa inteligencji. Znaczna jej część, tzw. starorusini - mimo poczucia organicznego związku z resztą wschodnich Słowian i mimo promoskiewskich sympatii politycznych - pozostała niejako wpół drogi, pieczołowicie kultywując jednocześnie ogólnoruską i lokalną tradycję kulturową, rezygnując jednak z określenia się w kategoriach narodowych. Na Zakarpaciu poważny problem stanowiła asymilacja części elit, które zachowały wprawdzie przywiązanie do niektórych elementów ruskiego dziedzictwa, w sensie narodowym uznawały się jednak za regionalną grupę wspólnoty węgierskiej.

    Dopiero pod koniec XIX wieku pierwsze nieśmiałe próby penetracji Rusi Karpackiej poczynili przedstawiciele ruchu ukraińskiego. Konserwatywna inteligencja rusińska - zarówno o rusofilskiej czy staroruskiej, jak i o prowęgierskiej orientacji - zdecydowanie odrzuciła proponowany jej program. Oburzał antyrosyjski separatyzm narodowców, głoszona przez nich nobilitacja ludowego języka, a przede wszystkim rewolucyjna nazwa "Ukrainiec", którą kijowscy i lwowscy nowinkarze postanowili lansować w miejsce uświęconego tradycją samookreślenia "Rusin". "Nie rozumiem, dlaczego stosuje Pan 'kuliszówkę' [alfabet fonetyczny promowany przez ukraińskich narodowców - JJB] - pisał w 1897 r. do galicyjskiego etnografa Wołodymyra Hnatiuka znany poeta zakarpacki, Iwan Silvay - U nas nie tylko, że nikt się nią nie interesuje, lecz wręcz przeciwnie - kto choć trochę zajmował się filologią porównawczą, ten całą 'kuliszówkę', wszystkie próby separatyzmu i rozbicia [języka] literackiego traktuje jak dziecięce głupstwo. Literatura rosyjska nie tylko osiągnęła już poziom innych oświeconych literatur, lecz dzięki swemu bogactwu i pełni (włączając w to i język cerkiewny) sięga wyżyn helleńskiego klasycyzmu. Po tej stronie Karpat nie ma ani jednego Rusina, którego ciekawiłaby wasza "niezależna" ortografia i "niezależne" mrzonki". Rusinów niepokoiło też socjalne zabarwienie i początkowy antyklerykalizm młodego ruchu ukraińskiego. Z podobnym oporem miejscowych elit stykali się również narodowcy ukraińscy, działający na terenie Łemkowszczyzny. Dodać zresztą trzeba, iż obszar ten przez długi czas pozostawał praktycznie poza orbitą ich zainteresowań, a pracę tutaj traktowano jako rodzaj zesłania. <
  • darino 17.03.11, 09:21
    Mam uwagę co do Bortniańskiego. Otóż z Bortnego/Bartnego wyemigrował jego ojciec, jeszcze o nazwisku Szkurat, natomiast sam Bortniański urodził się w Głuchowie, chyba ówczesnej stolicy autonomii kozackiej, a nazwisko przyjął od rodzinnej wsi ojca.
  • mieszaniec7 18.03.11, 19:42
    Dopiero pod koniec XIX wieku pierwsze nieśmiałe próby penetracji Rusi Karpackiej poczynili przedstawiciele ruchu ukraińskiego. Konserwatywna inteligencja rusińska - zarówno o rusofilskiej czy staroruskiej, jak i o prowęgierskiej orientacji - zdecydowanie odrzuciła proponowany jej program. Oburzał antyrosyjski separatyzm narodowców, głoszona przez nich nobilitacja ludowego języka, a przede wszystkim rewolucyjna nazwa "Ukrainiec", którą kijowscy i lwowscy nowinkarze postanowili lansować w miejsce uświęconego tradycją samookreślenia "Rusin". "Nie rozumiem, dlaczego stosuje Pan 'kuliszówkę' [alfabet fonetyczny promowany przez ukraińskich narodowców - JJB] - pisał w 1897 r. do galicyjskiego etnografa Wołodymyra Hnatiuka znany poeta zakarpacki, Iwan Silvay - U nas nie tylko, że nikt się nią nie interesuje, lecz wręcz przeciwnie - kto choć trochę zajmował się filologią porównawczą, ten całą 'kuliszówkę', wszystkie próby separatyzmu i rozbicia [języka] literackiego traktuje jak dziecięce głupstwo. Literatura rosyjska nie tylko osiągnęła już poziom innych oświeconych literatur, lecz dzięki swemu bogactwu i pełni (włączając w to i język cerkiewny) sięga wyżyn helleńskiego klasycyzmu. Po tej stronie Karpat nie ma ani jednego Rusina, którego ciekawiłaby wasza "niezależna" ortografia i "niezależne" mrzonki". Rusinów niepokoiło też socjalne zabarwienie i początkowy antyklerykalizm młodego ruchu ukraińskiego. Z podobnym oporem miejscowych elit stykali się również narodowcy ukraińscy, działający na terenie Łemkowszczyzny. Dodać zresztą trzeba, iż obszar ten przez długi czas pozostawał praktycznie poza orbitą ich zainteresowań, a pracę tutaj traktowano jako rodzaj zesłania. <http://www.olszowka.most.org.pl/>Przywoływane spory absorbowały, rzecz jasna, przede wszystkim niewielką liczebnie warstwę ruskiej inteligencji. Masy ludowe - niewykształcone, niepiśmienne, bytujące w nader skromnych warunkach materialnych - przez długi czas wykazywały niewzruszoną obojętność wobec kwestii swej przynależności narodowej. Sytuacja zaczęła zmieniać się dopiero u progu XX stulecia. Olbrzymią rolę odegrała masowa emigracja rusińskich chłopów za Ocean. Do 1914 r. blisko 150 tysięcy Łemków, mieszkańców Preszowszczyzny i innych części Rusi Węgierskiej opuściło Europę w poszukiwaniu zarobku. Nie tracili oni kontaktu z krajem, wręcz przeciwnie - większość z wychodźców po upływie kilku lat wracała do karpackiej ojczyzny, bogatsza nie tylko o zaoszczędzone dolary, lecz przede wszystkim o nowe doświadczenia. Wyrwanie z tradycyjnego środowiska, codzienna konfrontacja z "obcymi" - Irlandczykami, Włochami, Niemcami - którzy używali niezrozumiałego języka, inaczej się ubierali, kultywowali obce Rusinom zwyczaje - wszystko to budziło w karpackich emigrantach poczucie własnej odrębności.

    Na poziomie ludowym odnowiły się w Ameryce dawne spory inteligencji. Mimo pokrewieństwa języka i tego samego - greckokatolickiego - wyznania nie doszło za Oceanem do zbliżenia Rusinów Węgierskich i Rusinów-Ukraińców z Galicji Wschodniej. Przeciwnie, stosunki między obydwiema grupami stawały się coraz bardziej napięte, co w 1916 r. zaowocowało oficjalnym podziałem kościoła unickiego w Ameryce na gałąź karpatoruską i galicyjską. Pozycję pośrednią w tym sporze zajmowali galicyjscy Łemkowie, którzy się czuli grupą odrębną zarówno od Rusinów-Ukraińców, jak i emigrantów z Zakarpacia. W dłuższej perspektywie na formowanie się ich postaw narodowych decydujący wpływ miało związanie się z jedną bądź drugą obediencją kościelną.
  • tawnyroberts 17.03.12, 20:33
  • tawnyroberts 15.03.13, 15:06
  • ivanthearchdeacon 03.05.15, 02:22
    Rusin'ski język jest językiem słowiańskim wschodniej najbliżej do ukraińskiego, ale nie jest językiem ukraińskim
  • 99venus 31.05.15, 19:54
    Miałem w ręce świadectwo szkoły podstawowej gdzie był przedmiot-język rusiński ale była to ówczesna nazwa języka ukraińskiego.
    Dzisiaj problem Rusinów znowu staje się aktualny czego dowodem jest chociażby stosunek państwa Węgierskiego do Rusi Zakarpackiej i ludności tam mieszkajacym.
    Rusinom-wszystkiego najlepszego.
    --
    Paranoja i Schizofrenia krąży po Polsce

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.