Dodaj do ulubionych

Film o "Wołyniaku"

24.03.08, 19:40
Refleksje po obejrzeniu filmu o „Wołyniaku”

Powstał kolejny film o „Wołyniaku” na podstawie książki
D.Garbacza „Wołyniak
legenda prawdziwa”, autor książki jest jednym z głównych jego
twórców.
Cenię D.Garbacza za jego postawę w latach osiemdziesiątych, za to
czym się wtedy zajął i jak wielką pracę wykonał. Jako historyk
regionalista napisał wiele ciekawych książek.
Nie zgadzam się jednak z nim absolutnie co do oceny „Wołyniaka” a
szczególnie tego, że może on być wzorem dla młodego pokolenia.
Wołyniak był postacią czarno-białą a takich osób nie należy stawiać
młodym za wzór.

Stara się D.Garbacz tłumaczyć mordy popełniane przez Zadzierskiego
na cywilnej ludności ukraińskiej tym, że takie to były wtedy czasy.
Nie przekonuje mnie to wcale. Wręcz uważam, że jest to całkowicie
chybiony argument.
W tamtych czasach walczyli z Ukraińcami też żołnierze AK i formacji
poakowskich. Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy walkami AK a
tym co robił Wołyniak. Akowcy na tym terenie walczyli głównie z UPA
i SKW a głównym zajęciem Wołyniaka było mordowanie ukraińskiej
ludności cywilnej. Unikał walki z UPA jak ognia a gdy do takiej
dochodziło wiał tylko się za nim kurzyło.

Jeden mały przykład:
19.01.1946 r. Wołyniak wpadł ze zbieraniną z Majdanu Sieniawskiego
do ukraińskiej wsi Dobcza. Zamordował 18 mieszkańców na części
dokonując zbiorowej egzekucji koło kapliczki. Ograbił i podpalił
wieś. Na odgłos strzelaniny i widok palących się zabudowań ruszyli
wsi z pomocą żołnierze stacjonującej w pobliskim lesie sotni
UPA „Kałynowicza”. Uderzyli z marszu na Dobczę a wiejący na ten
widok Wołyniak, ze swoją zgrają morderców zostawił w pośpiechu nawet
jedną z ciężarówek, którą wywoził łupy. Wszyscy zdołali uciec nikt
nie zginął.

Tak to wydarzenie opisał D.Garbacz:
„Cała 70-osobowa grupa wsiadła na ciężarowe samochody i udała się
wieczorem pod Dobczę. Przed wsią „Wołyniak” zarządził zbiórkę,
rozstawił wokół wsi posterunki, a reszta oddziału tyralierą
zaatakowała. Rozgorzała strzelanina, zaczęły płonąć zabudowania. (…)
żołnierze otrzymali od swego dowódcy rozkaz podpalania domów, gdzie
mogli przebywać uzbrojeni Ukraińcy. (…) Ukraińcom zgrupowanym w
Dobczy przyszedł na pomoc następny oddział, który wynurzył się z
lasu. (…) Siły ukraińskie były przeważające, element zaskoczenia
przestał istnieć, „Wołyniakowi” nie pozostało nic innego, jak
wycofać swoich ludzi. Dał sygnał odwrotu. (…) Wedle sprawozdań, w
Dobczy zginęło osiemnastu Ukraińców, spaliło się czterdzieści
zabudowań. Poległych Ukraińców pochowano we wspólnej mogile przy
kaplicy.”

Jest wielu prawdziwych bohaterów wśród Polaków walczących z komuną
w końcowych miesiącach wojny i po jej zakończeniu. Nie uważam by
Wołyniak był potrzebny w tym towarzystwie.

Jeżeli chodzi natomiast o drogę życiową ludzi, którzy bezpośrednio
po wojnie podjęli walkę z komuna to została ona przez znakomita
część polskiego narodu tak wyśmiana, że staranie się dzisiaj o to by
ci straceńcy stali się autorytetami dla młodzieży jest postępowaniem
co najmniej śmiesznym.

Walczyli z dyktaturą PPR i PZPR wielu oddało życie, innych sądy
skazały na śmierć lub długoletnie więzienia i co nastąpiło po 1989
roku. Po odzyskaniu suwerenności o która tak walczyli Ci straceńcy w
latach czterdziestych, ten wielki naród wybiera w demokratycznych
wyborach na prezydenta i rządzących krajem kolegów partyjnych
Bieruta, Różańskiego, zwykłych bandytów, którym przyzwoity człowiek
powinien plunąć w twarz a nie zapisywać się do stworzonej przez nich
partii.

Tamte wybory, ten czyn dużej części narodu polskiego to nic innego
jak nasranie na grób tych prawdziwych bohaterów z lat
czterdziestych. Nie kpijmy więc z nich już więcej, mówiąc o nich
jako o autorytetach dla młodego pokolenia i pozwólmy im w spokoju
pod tym kałem leżeć.

PS.
Kto nie oglądał filmu może obejrzeć to:
tvk.stella.net.pl/video/aktualnosci/
Po wejściu należy wybrać informacje z dnia: 2008.02.22
oraz drugą z 2008.02.29
Edytor zaawansowany
  • mariusz9959 27.05.08, 22:17
    W „Naszym Słowie” można przeczytać ciekawą analizę filmu
    o „Wołyniaku”.
    Link do artykułu:
    nslowo.free.ngo.pl/index_1024.htm
    Dodatkowo, Bogdan Huk przedstawił pierwszą część nieźle
    zapowiadającego się artykułu o mordzie dokonanym przez „Wołyniaka”
    na mieszkańcach przysiółka Cieplic – Wołczaste.
    Publikowane będą dokumenty z których korzystano przy opisie tego
    mordu zamieszczonym w „Jaroslawśćyna i Zasjannja” a następnie
    w „Dziejach…” przez Siwickiego.
  • mariusz9959 21.06.08, 23:07
    Nie zawiodłem się materiały publikowane przez B.Huka w Naszym Słowie
    o mordzie „Wołyniaka” w Cieplicach- Wołczaste, bardzo ciekawe i
    dużo. Polecam.

    PS. Niestety po zmianie szaty graficznej tygodnika dotarł do mnie
    egzemplarz z powtórzonymi stronami a tych z artykułem B.Huka
    brakuje. Muszę się wybrać do „Nestora”
  • cudowianek 28.05.08, 13:24
    mariusz9959 napisał:
    W tamtych czasach walczyli z Ukraińcami też żołnierze AK i formacji
    poakowskich. Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy walkami AK a
    tym co robił Wołyniak. Akowcy na tym terenie walczyli głównie z UPA
    i SKW

    Wlasnym oczom nie wierze ze takie wyznanie przeszlo ci przez gardlo
  • bastion44 24.06.08, 14:14
    Akcję na Dobczę wykonano w obronie wsi Majdan Sieniawski,która była
    i jest wsią polską.We wsi Dobcza skoncentrowały się oddziały
    UPA,mające na celu fizyczną likwidację mieszkańców wsi Majdan
    Sieniawski,oraz spaleniu jej.Akcja była przeprowadzona
    18.05.1946r.,a nie 19.01.1046r.Była to więc akcja prewencyjna.
  • mariusz9959 24.06.08, 18:31
    Gratuluję Bastionowi44 uważnego czytania moich tekstów, rzeczywiście
    pisząc o napadzie „Wołyniaka” na Dobczę omyłkowo podałem datę
    napadu „Wołyniaka” na sąsiednią wieś Dobra. Napad Wołyniaka na
    Dobczę miał oczywiście miejsce dnia 18.05.1946 roku. Niestety, co do
    pozostałej treści postu Bastiona44 nie mogę mu już pogratulować.
    Powiela od lat powtarzane kłamstwo: „Akcję na Dobczę wykonano w
    obronie wsi Majdan Sieniawski,która była i jest wsią polską.We wsi
    Dobcza skoncentrowały się oddziały UPA,mające na celu fizyczną
    likwidację mieszkańców wsi Majdan Sieniawski,oraz spaleniu jej.”

    Wydaje mi się, że każdy, kto zna przebieg napadu „Wołyniaka” na
    Dobczę musi dojść do wniosku, że obrońcy poczynań „Wołyniaka”
    popuścili wodze fantazji.
    1.Gdyby w Dobczy rzeczywiście „skoncentrowały się oddziały UPA”
    znając waleczność zbieraniny „Wołyniaka” i wartość bojową UPA można
    zaryzykować stwierdzenie, że taki bój z grupy „Wołynia” niewielu by
    przeżyło. Tymczasem od „Wołyniaka” NIKT NIE ZGINĄŁ.
    2.18 osób ( Ukraińców), które zostały zabite przez „Wołyniaka” to
    byli mieszkańcy Dobczy, dzieci w wieku 13 i 14 lat, pięć kobiet i
    mężczyźni, z których najmłodszy miał 35 lat. Czy to byli żołnierze
    UPA?
    3.Dlaczego część z tych osób grupa „Wołyniaka” rozstrzelała (był
    wśród nich 13 letni chłopak, który został tylko raniony i przeżył
    rozstrzelanie) czy to byli żołnierze UPA?
    4.Jeżeli „Wołyniak” przyszedł do Dobczy likwidować „skoncentrowane
    oddziały UPA” to, dlaczego, gdy rzeczywiście na pomoc mordowanej
    ludności wsi przybyła UPA zwiał ze swoją zbieraniną.

    Co do tego, że była to akcja prewencyjna można się zgodzić wszak pod
    jednym warunkiem, miała na celu niedopuszczenie do zrodzenia się w
    głowach Ukraińców myśli o pozostaniu w Dobczy – wyjeżdżajcie, bo was
    tu wszystkich wymordujemy.

  • bastion44 04.07.08, 19:18
    Rzeczywiście!.Wstarciu z sotniami "Kałynowicza"i "Tuczy","Wołyniak"
    nie miałby najmniejszych szans.Pod względem wyszkolenia
    wojskowego,oddziały banderowskie przewyższały oddziały polskiego
    podziemia.Co do ofiar.Może ci chłopcy nie służyli bezpośrednio w
    UPA,ale mogli pełnić funkcję np.łączników.Grupa "Wołyniaka" liczyła
    około 70 ludzi,aUkraińców było kilka razy więcej.
  • w0man29 12.07.09, 04:31
    Bez przesady z tym wyszkoleniem ..
    Min. to Wołyniak rozgromił NKWD-owsko-UPOWską grupę pod Kuryłówką zadając jej
    bardzo ciężkie straty
  • darino 12.07.09, 08:22
    Szukając analogii przypomniałem sobie, jak książę Witold ze swoimi Litwinami
    rozgromił polsko-krzyżacką grupę pod Żalgirysem.
  • mariusz9959 12.07.09, 11:50
    Nie twierdzę, że Bastionik może coś wiedzieć o UPA, ale tu akurat trafiło się
    ślepej kurze ziarno.
    Woman29, Wołyniak nie dowodził tym starciem, nie było tam UPA i co najważniejsze
    Wołyniak nigdy nie podjął walki z UPA. Uciekał zaraz gdy tylko UPA go
    zaatakowała lub jeszcze wcześniej.
  • w0man29 14.07.09, 02:17
    rozumiem że formacji w ramach OUN było więcej .. sluzba bezpieky SKW i inne ..
    to ci razem z NKWD rozbijali posterunki MO i KBW. Co ciekawe Wołyniak "ujął" się
    za nimi akurat pod Kuryłówką .. Nie był to specjalnie dobrze wyszkolony oddział
    .. Zauważ że ukraińcy mieli przewagę w uzbrojeniu i do nadejścia frontu mogli
    liczyć na wsparcie jednostek pomocniczych SS a nawet lotnictwa. Widać potem też
    częściowo mogli choć i Polacy służyli w "niszczycielskich batalionach". Historia
    tamtego okresu jest skomplikowana - każdy walczył z każdym .. Rosyjska
    partyzantka która chroniła wespół z AK polskie kolonie obracała potem broń
    przeciwko polskim partyzantom.
    Inną sprawą jest mnogość polskich organizacji podziemnych na terenach Zacurzonia.

    PS: w Piskorowicach Wołyniak wycofał się z powodu zagrożenia okrążeniem. W
    pobliżu było też bardzo wielu "przebierańców" z NKWD.
  • krouk 07.07.08, 16:08
    mariusz9959 napisał:
    ten wielki naród wybiera w demokratycznych
    wyborach na prezydenta i rządzących krajem kolegów partyjnych
    Bieruta, Różańskiego, zwykłych bandytów, którym przyzwoity człowiek
    powinien plunąć w twarz a nie zapisywać się do stworzonej przez nich
    partii.

    Tamte wybory, ten czyn dużej części narodu polskiego to nic innego
    jak nasranie na grób tych prawdziwych bohaterów z lat
    czterdziestych. Nie kpijmy więc z nich już więcej, mówiąc o nich
    jako o autorytetach dla młodego pokolenia i pozwólmy im w spokoju
    pod tym kałem leżeć.
    ------------------------------------------------------------
    ???

    Z taką mentalnością zrobiłbyś karierę w mediach "O. Dyrektora" :)

    A może już masz tam stałe felietony ?

    ;)))

  • piotrzr 13.07.09, 09:43
    Z ukraińskiego punktu widzenia ów wołyniak był krwawym zbirem, dowódcą bandy
    mordującej ukraińską ludność leżajskiego nadsannnia.
    Jedną z kilku takich postaci polskiej partyzantki.
    I to jest "ukraińska prawda" - według mnie prawda uniwersalna.
  • stefka_z_kuzminy 13.07.09, 18:59
    piotrzr napisał:

    > Z ukraińskiego punktu widzenia ów wołyniak był krwawym zbirem,
    > I to jest "ukraińska prawda" - według mnie prawda uniwersalna.


    Metodę, na uniwersalną prawdał dał już na ten przykład red.
    Wojciechowski, spróbuje zatem odpowiedzieć sposobem na
    Wojciechowskiego.

    Pamięć o tragedii tamtych wsi jest elementem polskiej i ukraińskiej
    historii. Nie powinno przemilczać się, że doszło tam do rzeczy
    strasznych, ze współczesnego punktu widzenia wręcz niepojętych. Ale
    ważny jest sposób w jaki przedstawia się sens wydarzeń sprzed prawie
    68. lat.
    Niektóre środowiska ukraińskie robią to w sposób jednostronny,
    wyrwany z kontekstu, przedstawiają polskich partyzantów jako
    bestialskich oprawców, a Ukraińców jako niewinne ofiary ludobójstwa.
    Ale nie sposób zrozumieć tych wydarzeń, spirali przemocy bez
    przyznania, że wojenna polityka OUN wobec Polaków i innych
    mniejszości była fatalna.
    Nie wspomnę już o niszczeniu kościołów, całych wsi, dyskryminacji,
    antypolskich akcjach na Wołyniu i Małopolsce, co było w GG i
    wschodnich dystryktach dniem powszednim.
    Dlatego 5 lat wojny było dla polskiej ludności czasem frustracji
    prowadzącej zawsze do radykalizacji nastrojów. Trudno nie wspomnieć
    okupacji sowieckiej, wysiedlen, pomoc partyzantom polskim i
    sowieckim, służbie w pomocniczych formacjach niemieckich.
    Nie piszę tego, by usprawiedliwiać polskich "wołyniaków po
    przejsciach i bolszewików, ale po prostu próbuję zrozumieć tamte
    czasy. Otoczenie OUN i UPA tego nie robi. Wystarczy im jedna -
    wyłącznie upowska - prawda. Tak samo jak Erice Steinbach wystarczy
    jedna prawda o wypędzeniach, kompletnie głucha na polskie argumenty.

    Głosząc jedną prawdę sympatyków OUN-UPA nie zbuduje się porozumienia
    między Polską i Ukrainą. Jeśli ukraiścy kresowianie nie potrafią
    upamiętniać inaczej (znaki na Chryszczatej, marsze weteranów UPA w
    Przemyślu i in.), to ich sprawa. Ale państwo nie powinno pozostawać
    bierne w takich sytuacjach.

    Z mojego punktu widzenia tekt Wojciechowskiego przyprawia mnie
    obrzydzeniem.

  • piotrzr 13.07.09, 19:43
    i jak widać z załączonego postuStefki - jej zdanie na temat np tekstu red.
    Wojciechowskiego jest całkowicie sprzeczne z moim zdaniem. Znaczy jest nie do
    pogodzenia jej prawda z moją prawdą.
    I w tym momencie nie ma powodu do dyskusji czy negocjacji.

    Bo mnie ów redaktor , mimo jego młodego wieku, a raczej jego sposób pisania na
    tematy polsko-ukraińskie :) - bardzo się podoba. Tak samo jak np red. Smoleńskiego.
  • stefka_z_kuzminy 13.07.09, 21:25
    piotrzr napisał:

    > i jak widać z załączonego postuStefki - jej zdanie na temat np
    tekstu red.
    > Wojciechowskiego jest całkowicie sprzeczne z moim zdaniem.
    > Tak samo jak np red. Smoleńskiego.

    Nie bój żaby, na Smeleńskim i Wojciechowskim świat publicystyki się
    kończyc - coś z regionu.

    Wśród prawie 350 tys. Polaków najbardziej aktywni byli osadnicy
    wojskowi wraz z rodzinami - uczestnicy wojny polsko-bolszewickiej.
    Ta grupa liczyło około 20 tys. osób.

    We wrześniu 1939 r., po agresji Związku Sowieckiego na wschodnie
    tereny Rzeczypospolitej, Wołyń wszedł w skład Ukraińskiej
    Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Wraz z wejściem Sowietów na
    ludność polską spadły represje i prześladowania. W pierwszej
    kolejności ich ofiarą padły rodziny wspomnianych już osadników
    wojskowych – weteranów wojny z 1920 r. Zaczęły też powstawać
    zbrojne ukraińskie oddziały antysowieckiej partyzantki
    podporządkowane Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, które po
    wkroczeniu na te tereny Niemców (lato 1941 r.) zostały przez nich
    wykorzystane do walki z wycofującą się Armią Czerwoną.

    Jednak wkrótce Niemcy cofnęli swe uznanie dla tych oddziałów. To
    właśnie aktywni dowódcy i członkowie tych formacji zbrojnych
    niedługo potem stali się członkami tzw. Ukraińskiej Powstańczej
    Armii, której początki sięgają 1942 r. W założeniu miała ona walczyć
    z Niemcami i Sowietami o wyzwolenie Ukrainy, jednak w rzeczywistości
    główne jej działanie było skierowane przeciwko mniejszościom
    narodowym zamieszkującym ziemie, które - według nacjonalistów
    ukraińskich skupionych w OUN - miały być czyste etnicznie;
    przedstawiciele innych narodów powinni być usunięci z tych ziem.
    Dotyczyło to przede wszystkim Polaków, ale także Żydów, Czechów i
    Niemców. Założenie to wynikało z nacjonalizmu ukraińskiego, u
    którego podstaw leżała faszystowska doktryna sformułowana przez
    Dmytra Doncowa.

    Aby uczynić ją bardziej zrozumiałą i dostępną, zasady w niej zawarte
    przedstawiono w formie „Dekalogu Ukraińskiego Nacjonalisty”, w
    którym znalazły się między innymi takie „przykazania”:
    „Nie zawahasz się wykonać największego przestępstwa, jeśli tego
    wymagać będzie dobro Sprawy (...)
    Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga Twojej nacji (...)

    Będziesz dążyć do poszerzenia siły, chwały, bogactwa i przestrzeni
    Państwa ukraińskiego nawet w drodze zniewolenia obcoplemieńców.
    W lutym 1943 r. w kierownictwie OUN zapadła decyzja o usunięciu
    wszystkich Polaków zamieszkujących ziemie uznawane przez OUN za
    ukraińskie. Ich obszar obejmował również Wołyń. Do pojedynczych
    mordów na Polakach dochodziło już wcześniej, jednak teraz miało się
    odbyć zaplanowane i przeprowadzone z zimną krwią ludobójstwo, w
    którym obok jednostek UPA udział brała również ludność cywilna.
    Wszystko wskazuje na to, że jednym z odpowiedzialnych za
    przeprowadzenie rzezi polskiej ludności na Wołyniu był dowódca UPA
    na Wołyniu i Polesiu Dmytro Kljaczkiwskyj ps. „Kłym Sawur”.

    To on w czerwcu 1943 r. miał wydać dyrektywę o przeprowadzeniu akcji
    likwidacji polskiej ludności. Dyrektywa ta padła na podatny grunt i
    zaczęła być z całą bezwzględnością realizowana. W lipcu 1943 r.
    ludobójstwo ogarnęło cały Wołyń; najwięcej ofiar było w trzech
    powiatach: horochowskim, włodzimierskim i kowelskim. W ciągu trzech
    tygodni (11-31 lipca 1943 r.) Ukraińcy zamordowali na Wołyniu
    przeszło 10,5 tys. Polaków.

    Jednym z najtragiczniejszych dni była tzw. krwawa niedziela, której
    66. rocznicę obchodzimy. W tym dniu bojówki UPA, wspierane przez
    miejscową ludność cywilną, dokonały skoordynowanego ataku na
    przeszło 80 miejscowości zamieszkałych przez Polaków. Ginęli nie
    tylko od kul - padali również pod ciosami młotów, motyk, siekier,
    noży i innych narzędzi. Symbolem tej zbrodni stał się m.in. Poryck,
    gdzie napastnicy nie uszanowali nawet miejsca świętego. 11 lipca po
    porannej mszy proboszcz parafii w Porycku ks. Bolesław Szawłowski
    wysłał do mieszkańców miejscowości swoich ministrantów z
    ostrzeżeniem o mającym nastąpić napadzie UPA. Prosił też, aby w
    związku z tym nie przychodzili do kościoła na sumę (msza św. o godz.
    11). Ks. proboszcz informacje o ataku uzyskał od zaprzyjaźnionego
    Ukraińca. Na swoje nieszczęście większość mieszkańców nie
    zastosowała się do prośby księdza. Kościół był prawie
    pełny. „Upowcy” zaatakowali w trakcie mszy świętej.

    W brutalny sposób zamordowali przeszło 100 uczestników nabożeństwa.
    Jednak to im nie wystarczyło. Aby dokończyć dzieła zniszczenia,
    zaatakowali Poryck już na drugi dzień. Ich ofiarę padło kolejnych
    100 mieszkańców, w tym ci, którzy uszli z masakry w kościele.

    W sąsiednim powiecie – horochowskim – UPA zastosowała ten sam
    scenariusz. Również tu zaatakowano Polaków zgromadzonych na mszy. W
    kościele i na plebani, połączonej z kościołem rozegrały się okropne
    sceny. Polacy stawili opór, jednak zginęło przeszło 90 osób.

    Ogółem na Wołyniu, według ostrożnych danych, z rąk UPA i cywilnych
    bojówkarzy w latach 1939-1945 zginęło 50-60 tys. Polaków. Wśród nich
    byli również mieszkańcy podsanockiej Lisznej, wysiedleni w 1940 r.
    na Wołyń, do miejscowości Lachów, która również została
    spacyfikowana. Już wkrótce także mieszkańcy ziemi sanockiej mieli
    się przekonać, jakie metody stosuje UPA. 6 sierpnia 1944 r. w
    Baligrodzie upowcy powtórzyli to, co zrobili w Porycku i Kisielinie.
    Zamordowali 41 osób – w większości zatrzymanych po mszy świętej. A
    potem były jeszcze Nowosielce, Łodzina, Hłomcza, Witryłów i wiele
    innych wiosek.

    To, co wydarzyło się na Wołyniu 66 lat temu, było klasycznym
    ludobójstwem: zaplanowanym i wykonanym z zegarmistrzowską precyzją.
    Ludobójstwem, o którym należy przypominać i o którym należy
    pamiętać. Była to jedna z największych zbrodni dokonanych na
    Narodzie Polskim.

    esanok.pl/index.php?var_id=7371&dod=artykul&ak=news_c&pan=n#zobacz
  • piotrzr 14.07.09, 08:10
    piękny tytuł postu !! doskonale streszcza zawartośc stefkowej pisaniny :)
    I mam pytanie - jak tam notowania na kresowiackiej giełdzie strat ??
    Ostatnio licytowano bodaj 150 tysięcy ??
    jak słyszę giełda trzyma się tylko dzięki ormiaszce Isakowiczowi :))
    Na koniec przebój z kresowiackiej listy przebojów - numer jeden na liscie :

    "siekiera motyka
    widły szklanka
    kresowiacka straszna bajka ..."
  • stefka_z_kuzminy 14.07.09, 10:34
    piotrzr napisał:

    > piękny tytuł postu !!

    Łaskawco, aluzju ty nie poniał. Taż ja do ciebie przecie piję.
    "Znaczy jest nie do pogodzenia jej prawda z moją prawdą. I w tym momencie nie ma
    powodu do dyskusji czy negocjacji."
  • piotrzr 14.07.09, 11:24
    stefka_z_kuzminy napisała:

    > piotrzr napisał:
    >
    > > piękny tytuł postu !!

    dobra dobra - teraz się nie wykręcaj. Post wyżej wisi i widać jak jego tytuł
    doskonale "koresponduje" z zawartością :))))
  • stefka_z_kuzminy 14.07.09, 11:50
    piotrzr napisał:

    > stefka_z_kuzminy napisała:
    >
    > > piotrzr napisał:
    > >
    > > > piękny tytuł postu !!
    >
    > dobra dobra - teraz się nie wykręcaj. Post wyżej wisi i widać jak jego tytuł
    > doskonale "koresponduje" z zawartością :))))


    Dzięki twojemu, niemałemu przecież wkładowi :))
  • tawnyroberts 14.07.11, 14:55
    W tygodniku "Życie Podkarpackie" z 15 czerwca 2011 r. znalazłem w rubryce "W skrócie" taką oto lakoniczną informację:


    "Pamięć o wyklętych"

    Prelekcja historyka Instytutu Pamieci Narodowej Katarzyny Kyc oraz projekcja filmu "Wołyniak - legenda prawdziwa" były uzupełnieniem wystawy fotografii otwartej przed tygodniem w Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu. Spotkanie poświęcone było pamięci żołnierzy wyklętych, czyli osób z podziemia antykomunistycznego.


    Jeśli ktoś z uczestników forum był na tym spotkaniu, to proszę o komentarz.
  • tawnyroberts 13.07.12, 14:44
    Józef Zadzierski "Wołyniak" doczekał się na Wikipedii dość obszernego opracowania z bogatą bibiografią, w którym nie pominięto niechlubnych momentów z przebiegu jego wojskowej kariery, a dotyczących mordów na cywilnej ludności ukraińskiej Piskorowic, Dobrej i Dobczy:

    pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Zadzierski

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.