Dodaj do ulubionych

UWAGA SPOILER! najsmutniejszy moment

22.07.07, 17:48
czy tylko ja jestem taką wariatką, że płaczę czytając książki?
który moment był wg Was najsmutniejszy?
dla mnie zdecydowanie najbardziej tragicznym momentem (w ogóle chyba w
całości książek HP, to był (w pewien sposób) moment kulminacyjny)
było "Look... at...me...", zwłaszcza, że już wtedy byłam na 100% pewna, że
teoria którą popierałam od lat jest prawdziwa (odkąd pokazała się łania.
skoro Jamesa patronusem był jeleń, to można wywnioskować, że patronusem Lily
jest "para do niego", no a że Lily nie żyje, a wiemy co się działo z
patronusem Tonks rok wcześniej, to wiadomo, czyj to może być patronus) no i
się zaraz okazało...).
myślałam że oczy wypłaczę. dobrze, że chociaż jest James Severus :)

drugi to oczywiście śmierć świeżo upieczonych rodziców, to było straszne :(( t

no i śmierć Freda, szczerze mówiąc nie sądziłam, że któryś z bliźniaków może
zginąć, raczej obstawiałam Arthura, Molly albo Percy'ego.

Poza tym rozpłakałam się jak myślałam, że Hagrid zginął. Ufff.

jestem wariatką? zdecydowanie :)
Edytor zaawansowany
  • 22.07.07, 18:19
    noo, snape = szacunek
    po wizycie heri potera w jego gabinecie straciłam zainteresowanie dla końcówki.
    wraz ze snapem książka się dla mnie skończyła :PP

    w ogóle ilość trupów to IMHO z jednej strony dobra rzecz, bo w końcu okazało
    się, że w hp ginie się naprawdę, ale z drugiej.. litości, ktoś na wikipedii to
    chyba policzył. drugi wiedźmin, jeśli rozumiesz, o co mi chodzi: a teraz zabijmy
    wszystkich ;-)

    mój ranking najgłupszych śmierci w tym tomie wygrywa zdecydowanie glizdogon --
    panie boże, własną ręką ;D. numer dwa -- kolega malfoya.
    tekst książki -- "NOT MY DAUGHTER, YOU BITCH!", hahaha, o sorry ;DD
  • 22.07.07, 19:09
    ja zawsze w Snape'a wierzyłam i w ankiecie Bloomsbury "na wyjaśnienie czego
    czekasz najbardziej w ost. cześci" głosowałam na Snape good/evil? chociaż byłam
    oczywiście pewna, że było dokładnie tak, jak się okazało.

    trup faktycznie słał się znacznie gęściej niż przewidywałam. Colin Creevey, na
    miłość boską! dobrze że niemowlak Lupinów przeżył!

    not my daughter, you bitch! - fakytycznie boski tekst, w ogóle chyba to
    najmocniejsze słowo w całej serii? po tych wsystkich blimey i merlins'pants :)
    tylko że założę się, że w polskim przekładzie to zginie, takie święte
    wydawnictwo jak media rodzina nie puści przecież "takiego" słowa, nawet jeśli
    Polkowski by się odważył.

    a propos Lupinów, to super motyw na końcu:
    Snogging Victoire!!!
    he he, czyli wszystko zostanie w rodzinie, syn Lupinów z córką Billa i Fleur -
    sądząc po imieniu i wieku wszystkich dzieci, była pierwszym "powojennym"
    dzieckiem w rodzinie :)
  • 22.07.07, 19:10
    pierwszy smutny - jak zginela Hedwiga.
    drugi - smierc Zgredka i jego pogrzeb.
    trzeci - Fred, Tonks i Lupin - a na dobitke Severus Snape - smierc i wspomnienia.
    Swoja droga Severus na drugie mial Albus ("nosisz imionja po dwoch dyrektorach
    Hogwartu")
    Zaczelam czytac od nowa, wiec moze jeszcze cos dodam

    --
    Forum o zakreconych latach 90
    Forum Harry Potter i przyjaciele
    gg 3039523
  • 22.07.07, 19:22
    na odwrót: na pierwsze Albus, na drugie Severus (wolałabym na odwrót -
    Dumbledore mnie nieźle wkurzył w tej książce!)

    a śmierć i pogrzeb Dobby'ego - masakra, potwornie smutne :((((((
  • 22.07.07, 19:36
    faktycznie, Dobby! tu też ryczałam :(
  • 22.07.07, 19:41
    co do Dyrektora, mam ambiwalentne odczucia - nigdy go nie lubilam, ale teraz
    sama nie wiem co o nim myslec - bo mimo braku sympatii, nie kwestionowalam jego
    motywow - teraz jestem w kropce. Moze jak na spokojnie przeczytam po raz drugi.

    Severus - tu mi zal najbardziej - taka bezsensowna smierc w taki glupi sposob. I
    taka smutna, smutna historia. Mial chyba nawet bardziej przerabane niz Syriusz

    --
    Forum o zakreconych latach 90
    Forum Harry Potter i przyjaciele
    gg 3039523
  • 22.07.07, 21:15
    albus właśnie po tej części przestał być papierowym, wiecznie najlepszym i
    najmądrzejszym dyrektorem. przez 6 części myśleliśmy, że ściga czarnoksiężników
    gwoli oryginalnego hobby, a tu proszę bardzo -- wcale nie był taki dobry jak
    święty galahad harry potter;P
  • 30.07.07, 09:42
    Scena z kopania grobu byla jak dla mnie najbardziej wstrzasajaca. Ryczalam przez pol dnia.
    Przyznam ze tej smierci sie nie spodziewalam. Reszta ksiazki jakos mnie nie zaskoczyla bo zbyt duzo sie o tym dyskutowalo na HPforGrownups, ktore czytam.
    Motyw Harry=Horkruks byl moim typem, ale spodziewalam sie jakiegos bardziej wymyslnego rozwiazania tej kwestii.

    Wscieklosc mnie tylko wziela z Dumbledorem i jego pomyslem "wyższego dobra", i koncepcją eugeniki szerzonej przez ministerstwo, ehh.
    ]Bede przez to miala wiecej roboty :/
  • 30.07.07, 16:55
    Jestes pewna ze Severus mial na drugie Albus?NIe przypominam sobie zeby
    podawali jego drugie imie to raz.Dwa syn H>P> ma imiona po Albus Dumbledor i
    wlasnie Severus Snape JAk wyscie te ksizki czytali.Najpierw wyskakuje jakis
    JAmes Severus, teraz ze Severus mial na drugie Albus.Ludzie.
  • 02.09.07, 13:28
    najsmutniejsze momenty wg mnie sa dwa : pierwszy to smierc i pogrzeb
    zgredka i kopanie grobu przez harego a drugie to jak hary oglada w
    myslodsiewni rozmowe snape'a i dumbledore'a jak snape pokazuje
    swojego patronusa i tym samym daje do zrozumienia ze przez te
    wszystkie lata kochal lilly potter. wzruszajace ;(.
  • 02.09.07, 13:41
    robalina napisała:
    > pierwszy to smierc i pogrzeb zgredka i kopanie grobu przez harego

    Jak tej postaci nigdy nie lubiłam to jego śmierć rzeczywiście była smutna.

    > jak snape pokazuje swojego patronusa i tym samym daje do zrozumienia
    > ze przez te wszystkie lata kochal lilly potter. wzruszajace ;(.

    A mnie z tych wspomnień ta akurat scena podobała się chyba najmniej. Była
    potrzebna, by wyjaśnić patronusa, ale jak dla mnie zbyt sentymentalno-kiczowata.
    O wiele mocniej wzruszyła mnie scena z listem - też straszliwie sentymentalna,
    ale o wiele delikatniejsza i z okrutnym rysem tragizmu. Szkoda, że z filmu
    pewnie ją wytną.
    No właśnie... film... już się boję. Filmowcy tragicznie obcinają sceny Snape'a,
    ich skróty często wypaczają tę postać. "Najgorsze wspomnienie" zostało
    zrealizowane imho fatalnie, bardzo się obawiam, że "Prince's Tale" spotka ten
    sam los.

    --
    Genuine People Personalities. I'm a personality prototype. You can tell, can't
    you...?
  • 23.07.07, 10:02
    Oczywiście bezsensowna śmierć Snape'a i następujące po niej wspomnienia.
    Zdecydowanie najsmutniejszy fragment całej serii :(.
  • 24.07.07, 15:19
    Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu................
    Severusik [*]

    Żal mi go jak cho.era.
    No właśnie czemu nie Severus Sirius???
    A Dumbla nigdy nie lubiłam.
  • 24.07.07, 22:11
    o Severus Sirius byloby znacznie lepsze! ewentualnie Sirius Severus.

    swoją drogą chciałabym zobaczyć, jak całe towarzystwo z Harrym na czele zżera
    sumienie, po tym jak sobie uświadomi/ą, że Snape praktycznie poświęcał dla nich
    całe swoje życie, i umarł na koniec! jakoś nie widziałam, żeby ktoś okazał
    jakiekolwiek "remorse"! (topowe słowo w tej książce, ciekawe czy ktoś już
    policzył, ile razy występuje)
    teraz bić się w piersi i czcić pamięć bohatera!
  • 24.07.07, 22:31
    jak bede miala 6. tom w wersji elektronicznej, to specjalnie dla Ciebie policze
    ile razy remorse pada. Dla siebie policze "for greater good".

    Zauwazylas, ze ostatnio czesto bywamy na forum w tym samym czasie?

    --
    Forum o zakreconych latach 90
    Forum Harry Potter i przyjaciele
    gg 3039523
  • 24.07.07, 22:37
    ano zauważyłam :)
    ja jestem z Krakowa, rocznik 1980, a Ty?
  • 25.07.07, 00:42
    Obstawiam, że był James Syriusz. ;) W końcu tam wszyscy są dwojga imion. (Myśl
    złośliwa - powinna być zatem także Lily Alfreda - albo Lily Fryderyka, nie
    jestem pewna, jak brzmiało pełne imię Freda).
    Na razie najsmutniejsze był dla mnie fragment o rodzicach Hermiony... Ale
    jeszcze duuużo ksiązki przede mną.
  • 25.07.07, 09:56
    Ja się trzymałam dzielnie przez całą książkę, ale od momentu, kiedy Harry
    wyszedł z myśloodsiewni Snape'a to aż do sceny na dworcu Kingcross ryczałam w
    sposób niekontrolowany :)

    A co do Snape'a - wiedziałam od końca szóstego tomu - nie domyśliłabym się
    pewnie, gdyby nie to błaganie Dumbledora. A tak miałam 'reaveal serii'
    popsuty ;/
    --
    To do nothing is the most difficult thing in the world - the most difficult and
    the most intellectual.
    O. Wilde
  • 25.07.07, 17:03
    No właśnie, oczekiwalam, że Harry i reszta odczuje wyrzuty sumienia i że będzie
    choc napisane, że Snape został pochowany ze wszelkimi honorami. I mimo, że
    czułam, że Snape jako ten dobry jednak zginie, to co innego podejrzewać, a co
    innego przeczytać - jak obuchem w łeb.
  • 25.07.07, 09:28
    kasztannova napisała:
    > No właśnie czemu nie Severus Sirius???

    Dawać jednemu dziecku imiona dwojga facetów, którzy się przez większość życia
    szczerze i głęboko nienawidzili? To byłoby okrutne...
  • 25.07.07, 09:58
    >
    > Dawać jednemu dziecku imiona dwojga facetów, którzy się przez większość życia
    > szczerze i głęboko nienawidzili? To byłoby okrutne...

    No to mogłoby zaważyć na jego psychice - ale w przypadku dalszych części (tfu
    tfu tfu, odpukac w niemalowane) mielibyśmy gotowy czarny charakter, i to
    jeszcze w gronie rodzinnym Potterów :D

    --
    To do nothing is the most difficult thing in the world - the most difficult and
    the most intellectual.
    O. Wilde
  • 25.07.07, 19:34
    Mój mały prywatny ranking:
    1. śmierć Zgredka;
    2. "Look at me..." i "Always!"
    3. śmierć Hedwigi.

    Oczywiste, że strasznie byo mi żal reszty biedaków którzy zginęli, ale
    popłakałam się jak powyżej.
  • 05.08.07, 13:06
    d0minika napisała:
    > No to mogłoby zaważyć na jego psychice - ale w przypadku dalszych części
    > (tfu tfu tfu, odpukac w niemalowane) mielibyśmy gotowy czarny charakter,
    > i to jeszcze w gronie rodzinnym Potterów :D

    Pal licho psychikę Siriusa Severusa, choć rzeczywiście musiałaby być ostro
    zjechana i bohater z tego byłby prima ;).

    Ale Sirius i Snape by się w grobach poprzewracali na taką herezję. No, w każdym
    razie Snape w swoim eleganckim grobowcu w Hogwarcie, bo Sirius się nawet grobu
    nie dorobił.
  • 30.07.07, 09:26
    moment, kiedy Harry otworzył Znicza, wyciągnął Ressurection Stone i pojawili
    się jego rodzice, Sirius i Lupin
    łzy mi ciekły ciurkiem
  • 30.07.07, 09:49
    Mnie dopiero w momencie, gdy James powiedział, że są z niego dumni. I kiedy
    Harry poprosił Lily, by była blisko niego. Nawet jak to piszę, to mi się oczy
    pocą.
  • 30.07.07, 11:17
    Stanowczo powrót Rona na leśny kemping. Już myślałem, że Harry i Hermiona
    zaczną fiki miki, a tutaj nagle wraca ten rudy głupol i wszystko psuje ;(
  • 30.07.07, 15:25
    Harry z Hermioną to nieledwie kazirodztwo by było. ;)
  • 30.07.07, 16:34
    ginny22 napisała:

    > Harry z Hermioną to nieledwie kazirodztwo by było. ;)

    To by wyjaśniało zainteresowania Hermiony Ronem. Po prostu dzięki temu może być
    bliżej nieledwie brata, czyli Harry'ego, który jest najbliższym przyjacielem
    Rona. Warto również zauważyć zazdrość Rona o Ginny (kazirodztwo w formie
    czystej). Być może Ron wiąże się z Hermioną po to, żeby być bliżej Harryego,
    który wiąże się z Ginny, żeby być bliżej Rona, który z kolei jest z Hermioną -
    nieledwie siostrą i prawdziwą miłością Harry'ego. Oczywiście przy założeniu, że
    Harry'emu nie chodzi tak naprawdę tylko i wyłacznie o Rona (homoseksualizm i
    nieledwie kazirodztwo;)
  • 30.07.07, 16:49
    Ze ja sie tak przyczepie.
    Nie ma Jamesa Severusa. Jest Albus Severus.
  • 31.07.07, 15:12
    Ja się poryczałam, gdy pojawili się rodzice Harry'ego i Harry się zastanawiał, czy umrze szybko, czy nie będzie bolało...
  • 01.08.07, 23:31
    No, tu chyba nic nie przebije śmierci Severusa i jego wspomnień...
    --
    Za słowami premiera o szatanach stał Kornel Ujejski, no to pokazuje też
    olbrzymią erudycję Jarosława Kaczyńskiego - powiedział sekretarz generalny PiS-u
    Joachim Brudziński w "Sygnałach Dnia".
  • 03.08.07, 17:48
    Mnie tak samo :O(
  • 03.08.07, 17:49
    jak dominice.domi znaczy się
  • 04.08.07, 14:50
    Zawsze wiedziałam, że Snape będzie dobry, chociaż nie sądziłam, że to miłość do
    matki Harrego okaże się być na końcu tym, co sprawiło, że stanął na barykadzie.
    Ale scena jego śmierci jakoś specjalnie mnie nie wzruszyła, bo go nigdy
    specjalnie nie lubiłam. Zryczałam się podczas pogrzebu Zgredka i kiedy Harry
    szedł do zakazanego lasu i wiedział, że musi zginąć... No i jeszcze było mi
    smutno po śmierci bliźniaka - zawsze byli dla mnie takimi super pozytywnymi
    postaciami, a po Księciu Półkrwi i tym jak potraktowali Umbrige po prostu
    zaczęłam ich wielbić. Smutno też z powodu Tonks i Lupina.

  • 05.08.07, 13:13
    dxoloxb napisała:
    > Zawsze wiedziałam, że Snape będzie dobry

    Snape nie był dobry! Stał po dobrej stronie, całe życie odpłacał za grzech
    młodości, kierował się miłością, ale i chęcią odkupienia win. Ale "dobry" to
    zdecydowana przesada. Był wredny, złośliwy, okrutny, przepełniony nienawiścią.
    Musiał zresztą taki być, inaczej nie podołałby roli, jaką musiał odegrać.
    To postać skrajnie tragiczna, wielowymiarowa, głęboko szara. I nazywanie jej
    "dobrą" jest po prostu obrazą! :p

    > Ale scena jego śmierci jakoś specjalnie mnie nie wzruszyła,
    > bo go nigdy specjalnie nie lubiłam.

    A ja lubiłam ;(.
    Ale summa summarum to lepiej, że zginął. Jakoś nie wyobrażam sobie Snape'a jako
    bohatera wojennego :).
  • 06.08.07, 14:34
    > A ja lubiłam ;(.
    > Ale summa summarum to lepiej, że zginął. Jakoś nie wyobrażam sobie Snape'a
    jako
    > bohatera wojennego :).

    też go lubiłam... ale takim, jakim był. ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że
    przeżył... jak by wtedy wyglądało jego życie?? nie miał by już powodu, aby
    chronić Harrego, ale do Voldiego by się nie dołączył, bo zwyczajnie nie
    istniał... wyobrażacie sobie, Severusa Snapea nie w czarnych szatach, a np. w
    białych, czy choćby kremowych; jego płaszcz powiewający na wietrze niczym
    skrzydła białego gołębia bądź białego nietoperza (choć takie zapewne nie
    istnieją)?? i co? uczyłby dalej w Hogwarcie, albo byłby nauczycielem
    Eliksirów/Obrony przed czarną magią, a gażde wolne popołudnie spędzał by z
    dziećmi Harrego, Rona i całej reszy w domku Hagrida na herbatce?? jakoś mi się
    nie widzi taki obraz Snapea...
    --
    coś dla Potteromaniaków:D
    jak wyżej xD
    a to dla brata=)
  • 06.08.07, 16:10
    tonks666 napisała:
    > wyobrażacie sobie, Severusa Snapea nie w czarnych szatach, a np. w białych,
    > czy choćby kremowych; jego płaszcz powiewający na wietrze niczym
    > skrzydła białego gołębia bądź białego nietoperza

    Raczej wyobrażam go sobie z krótkimi, gładko zaczesanymi do tyłu włosami, w
    okularach ze złoconymi oprawkami, z kozią bródką, w purpurowym surducie i
    aksamitnych, zielonych spodniach, z elegancką, trzcinową laseczką w dłoni i w
    słomkowym kapeluszu. Jest dyrektorem Hogwartu, a wieczorami przyjmuje na
    herbatce swoich uczniów i opisuje im swoje przygody (zaczynając od "dawno, dawno
    temu, gdy jeszcze nie wiedziałem, co to szampon..."). Ale w przeciwieństwie do
    Slughorna nie wybiera sobie pupili, ale każdemu z podopiecznych stara się
    poświęcić odrobinę uwagi. Choć oczywiście z największą radością wita latorośle
    Potterów i Weasleyów, a już szczególnie Albusa Severusa, który mówi do niego
    "wujku".

    Brrr... dobrze, że zginął ;).
  • 07.08.07, 04:08
    tonks666 napisała:
    > mam nadzieję, że nikt nie będzie próbował go wskrzesić...

    Bez urazy, ale nadzieją matką głupich...
    Zresztą już próbują, pierwszy fanfik "ratujący" Snape'a powstał chyba jeszcze w
    dzień premiery tomu :D.

    I tak bogiem a prawdą, to sposób uśmiercenia go pozostawia pewne minimalne
    wątpliwości, których można się chwytać.
    Nie ma portretu, grobowca, pogrzebu. Nie ma nawet ciała, zostawiamy je bardzo
    szybko i nie ma słowa o tym co z nim się dalej dzieje.
    No właśnie. Ciała? Co w zasadzie zostało pokazane? Mamy tylko oczy, w których
    "coś" znika (nienawiść do Pottera?) po czym stają się "fixed, blank and empty"
    (nieruchome, czyste i puste) - jakby za życia takich nie miał :p. Nie ma, że
    "Snape umarł", jest tylko, że "Snape moved no more". Znieruchomiał, tylko
    znieruchomiał...
    Zresztą jakże Mistrz Eliksirów mógł zostać zabity trucizną? No nie bądźmy
    śmieszni... miał w zębie odtrutkę, którą natychmiast sobie zaaplikował. Zemdlał
    oczywiście z utraty krwi i walki żywiołów w swoich żyłach, ale gdy tylko Harry
    zniknął z pola widzenia został uratowany przez cichą wielbicielkę, która zawsze
    wierzyła, że jest anielsko dobry.
    I żyli długo i szczęśliwie, a dzieci nazwali James Sirius, Harry Remus i Lily
    Hermiona.
    ;)
  • 07.08.07, 11:13
    Na szczęście sama Rowling nie uznaje wskrzeszeń. Podobne spekulacje
    i fanfiki o powrotach na białym koniu były już po śmierci Syriusza i
    Dumbledore'a - ludzie mają jakiś duży problem z zaakceptowaniem
    faktu, że jak wpadł za zasłonkę, to umarł i że jak się więcej nie
    poruszył - to też umarł.
  • 07.08.07, 12:25
    ginny22 napisała:
    > Na szczęście sama Rowling nie uznaje wskrzeszeń.

    Może i nie uznaje, ale z uporem tak uśmierca najważniejszych bohaterów, by można
    było chwytać się nadziei.
    Sirius - pyk za zasłonkę, ciało znika, nie wiadomo w zasadzie co się stało,
    oczekuje się ciągu dalszego, a tu koniec.
    Dumbledore - przedziwna Avada wystrzeliwująca ofiarę w powietrze (nota bene
    podobnie wyglądała zabijająca Grinewalda tom później), ciało sobie szybuje poza
    pole widzenia i nie powraca w nie przez rozdział czy dwa.
    Snape - ironia zatrucia Mistrza Eliksirów, enigmatyczny opis śmierci, brak
    zakończenia (ciała, pogrzebu, portretu).

    Żeby nie było - uwielbiam to, jak Rowling swoich bohaterów uśmierca.
    Brutalnie, bezwzględnie, bezsensownie, przypadkowo, enigmatycznie. Śmierć (nawet
    czarodzieja) rzadko kiedy przychodzi w towarzystwie fajerwerków i fanfar. Często
    nie jest oczywista, wymaga czasu, by do nas dotrzeć.
    Ale jak widać takie śmierci przedstawianie ma swoją cenę.
  • 06.08.07, 04:26
    dawno nie płakałam czytajac ksiązkę ( w odróżnieniu od filmow a nawet reklam)
    ale pogrzeb Zgredka czytalam na raty bo nic nie widziałam i musiałam sie
    odrywać od ksiazki zeby sie jakoś ogarnac:(((
  • 17.08.07, 12:56
    Ja przy śmierci Zgredka nie płakałam, jego postać nigdy nie była dla
    mnie zbyt ważna.Ryczłam tylko raz, kiedy harry zobaczył ciała lupina
    i tonks, i wyobraziłam sobie tego małego Teddiego i przypomniałam
    sobie jak Lunatyk wpadł do domku Fleur i Billa oznajmiając że ma
    syna..to było straszne:(Najlepsze fragmenty ksiązki to oczywiście
    wsppomnienia snapa i to nieśmiertelne..."always".Scena kiedy Harry
    widzi rodziców i idzie na "pewną śmierć" nie dotarła jakoś do mnie,
    pewnie dlatego, że harry jak zwykle okazał się dzielny i
    odważny.Nigdy nie lubiłam Harrego, a moje zdanie o nim nie zmianiło
    sie ani trochę kiedy powiedział do swojego synka Albusa Severusa(:D)
    że ma imiona po dyrektorach hogwartu i że jeden z nich był ślizgonem
    i najprawdopodobniej najdzielniejszym cłowiekiem jakiego harry
    znał..Kurde Harry króty nienawidził snapa najbardziej ze wszystkim w
    szkole nagle wyjeżdża z takim tekstem.Rozumiem że Severus nie okazał
    sie taką świnią za jakiego wszyscy go mieli, ale też nie okazał sie
    nagle jakimś bogiem i zbawcą świata..Ten słodziutki tekst Harrego
    był dla mnie pusty i komiczny w całej tej książkowej fabule.
  • 17.08.07, 14:10
    A ja rozumiem to, co powiedział Harry. Po tym wszystkim, czego się dowiedział o
    Snapie i po kilkunastu latach miał czas wszystko przemyśleć i spojrzeć na
    wydarzenia z szerszej perspektywy.
  • 17.08.07, 14:58
    Dokładnie. Snape nie był dobrym człowiekiem, ale był człowiekiem
    niesamowicie odważnym. Harry nie zaczął go pewnie darzyć jakąś
    niesamowitą sympatią, ale zaczął go darzyć szacunkiem (co zresztą
    słychać już w końcowej rozmowie z Ridllem). JKR dała w epilogu ten
    tekst, by pokazać, że Harry faktycznie ma te 37 lat i jest dojrzałym
    facetem.
  • 18.08.07, 02:47
    ginny22 napisała:
    > JKR dała w epilogu ten tekst, by pokazać, że Harry faktycznie
    > ma te 37 lat i jest dojrzałym facetem.

    Nawet Harry musiał kiedyś dorosnąć :).
  • 17.08.07, 14:30
    Śmierć Dobby'ego:((((
  • 17.08.07, 17:05
    Poplakalam sie przy smierci Dobby'ego, nie dlatego ze postac byla mi szczegolnie
    bliska, ale ze bardzo przejmujaco Rowling ja opisala. No i nie moglam uwierzyc,
    ze zabila Lupina i Tonks, powtarzajac schemta osieroconego dziecka.
    --
    Direct from Chicago
  • 18.08.07, 13:53
    > Poplakalam sie przy smierci Dobby'ego, nie dlatego ze postac byla
    mi szczegolni
    > e
    > bliska, ale ze bardzo przejmujaco Rowling ja opisala.

    O właśnie. Dobby nie był mi jakiś bliski, ale łzy same cisnęły się
    do oczu.
    Ale najbardziej płakałam przy Fredzie, na dworcu i przy epilogu. Nie
    żeby mi się podobał, ale widzieć Rona i Hermionę wciąż takich
    fajnych, to było b. wzruszające.
  • 05.09.07, 15:15
    look...at...me. Oj, popłakałam się.
  • 02.02.08, 19:31
    List,rodzice w Zakazanym Lesie,i spojrzenie Harry`ego na
    Snape`a...Chcial zobaczyć oczy ukochanej?
  • 29.03.08, 13:43
    A gdyby tak zrobili ewentualnie z Severusa ducha? :) Bo wskrzeszenie byłoby zbyt
    proste i naiwne.
    --
    Zacisze Pauli
    Zakątek Pluskotki
    ...oczy tej małej jak dwa błękity...
  • 31.03.08, 17:38
    Nie chcę cię martwić, ale boski Sev nie wygląda mi na gościa, który
    się lęka przekroczyć granicy zaświatów, więc chyba nici z jego
    kariery w roli ducha.;)
  • 04.04.08, 16:45
    Najsmutniejszym momentem dla mnie była reakcja Harrego po przepowiedni i cała ta
    późniejsza sytuacja z jego udawaną śmiercią, kłamstwo Narcyzy
    i poświęcenie...
  • 28.07.16, 23:32
    Mnie najbardziej zasmuciła śmierć Zgredka :(

    --
    Blog książkowy z humorem :)
    Spróbuj się nie uśmiechnąć, czytając:[b] [i][url=http://alicjamakota.pl]AlicjaMaKota.pl [/url][/i][/b] ??
  • 29.07.16, 15:06
    Żeby się wzruszyć przy książce trzeba być wariatką?
    Święci Pańscy, co za chore czasy!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.