Piotru¶ - miał 3 lata i 7 miesięcy
Witajcie. Kiedy¶ pisywałam na forach, głównie będ±c w pierwszej ci±ży. Potem urodziłam córeczkę (dzi¶ prawie 7 lat), a 3 lata póĽniej pojawił się synek - Piotru¶.
Pisywać przestałam - nie wystarczało czasu. Praca, dom, dzieci, cała logistyka.
Dzieci były cudowne i zdrowe, chociaż oczywi¶cie nie obywało się bez większych czy mniejszych chorób i szybkich wycieczek/telefonów do lekarzy.
Grom spadł w czwartek 12.01.2012.
Piotru¶ zadławił się przy ¶niadaniu KAWAŁKIEM BUŁECZKI. Nie pomogło, potrz±sanie, stukanie, wymioty. Pogotowie próbowało go reanimować przez godzinę. Może gdyby przyjechali 3 minuty wcze¶niej. Sekcja zwłok potwierdziłam, że przyczyn± ¶mierci było utkwienie pokarmu...
Nie wierzę w to co się stało. Zdrowe, pogodne, cudowne dziecko. Nawet katar przechodził mu w 4 dni... Kochał tańczyć, żartować (tak, trzylatek), uwielbiał Zygzaka i Agenta Ozzo, chciał zostać pilotem "ale samolotu, bo helikoptery nie s± fajne".
Jego energia rozpierała cały dom, dawała mi siły do życia. Córeczka jest zupełnie inna, cicha, spokojna, zamknięta w sobie. W dwójkę szaleli. "Piotru¶, ty jeste¶ małe ADHD :-) " Nie mama, nie jestem ADHTE!" i ¶miech. ¦miech, którym potrafił zarazić wszystkich do o koła. Obcy ludzie ogl±dali się na ulicy i u¶miechali do niego.
Nie mam sił do życia, kto¶ wyrwał mi serce, odł±czył zasilanie. Biorę silne leki, a i tak cały czas wyję.
Wiem, że muszę żyć dla córeczki, że muszę być dla niej silna. Tylko nikt nie potrafi mi powiedzieć, sk±d mam te siły wzi±ć. Spotkali¶my się z mężem z cudownym psychologiem - czy pomogło? Może tak, ale głównie pokazało jak potwornie dużo ciężkich chwil przed nami, na co mamy być gotowi.
We wtorek, 24.01 jest pogrzeb Piotrusia. Nie potrafię bez niego żyć.
A może to ja nie żyję i to jest moje piekło?