Dodaj do ulubionych

Wanda Prątnicka - niesamowita książka...

21.08.04, 23:54
Podczas urlopu wpadła mi w ręce niesamowita książka, przeczytałam ją jednym
tchem: Wanda Prątnicka "Opętani przez duchy. Egzorcyzmy w XXI stuleciu".
Chciałam się z Wami nią podzielić...
Tytuł jest trochę mylący, to nie tylko o egzorcyzmach książka ale o śmierci,
o tym co poza zasłoną, o sensie życia...
Autorka jest światowej sławy świecką egzorcystką, psychoterapeutą,
jasnowidzem. Pomogła kilkunastu tysiącom pacjentów.
Co mnie uderzyło to wiele wspólnych tez z książką "Tybetańska ksiega życia i
umierania" Sogjala Rinpocze.

Oto fragment z "Tybetańskiej księgi...":

"Gdy zagraża Ci rozpacz, pamiętaj, że poddanie się jej zakłóci tylko spokój
Zmarłej. Twój smutek może zawrócić Ją nawet ze ścieżki ku lepszemu
odrodzeniu. Jeżeli poddasz się rozpaczy, nie będziesz w stanie Jej pomóc. Im
więcej w Tobie spokoju i dobrych myśli, tym więcej spokoju będziesz mógł
ofiarować Jej i tym bardziej przyczynić się do Jej wyzwolenia."

i fragment z książki Wandy Prątnickiej, wybrałam ten, który dla mnie był
najbardziej ciekawy:

"Każda dusza przed przyjściem na świat ustala plan, który zamierza wykonać
podczas nadchodzącego życia. Zakłada on różne opcje pomagające nam w
najbardziej optymalny sposób przerobić życiowe lekcje. W planie tym zawarte
są najdrobniejsze szczegóły naszej przyszłej egzystencji (...)
W momencie narodzin, na poziomie świadomości oczywiście o tym zapominamy, ale
na głębszych poziomach dusza pamięta o wszystkim. Dusza decyduje też o tym,
kiedy i w jaki sposób zakończy swoją inkarnację. Nawet w momencie śmierci ma
ona wybór, czy dalej pozostać w ciele fizycznym i próbować rozwiązać swój
problem, czy umrzeć. Śmierć nie zdarza się samoczynnie, sama z siebie. Do
duszy należy decyzja kiedy umrzeć, dokąd pójść, jaki wybrać kierunek. Ma
wolną wolę i nikt za nią nie decyduje.(...)
Każda dusza ma do zrealizowania na ziemi własne zadania-lekcje. Przerabianie
tych lekcji odbywa się w towarzystwie innych dusz, które w każdym momencie
również się uczą.
Śmierć zazwyczaj następuje wtedy, gdy dusza przerobiła wszystkie lekcje na
dane życie albo gdy nie jesteśmy w stanie sprostać zbyt ambitnemu zadaniu
jakie sobie wyznaczyliśmy do przerobienia. Dla duszy to nic wielkiego, po
prostu wróci do źródła, odpocznie i pełna nowych sił znów powróci na Ziemię,
żeby dokończyć swe dzieło z tymi samymi lub innymi duszami. W takim
kontekście śmierć nie jest niczym strasznym.(...)
Często staramy się ratować ludzi młodych. Myślimy, że mogliby jeszcze pożyć,
że mają tyle rzeczy do zrobienia. Wiek nie ma dla duszy żadnego znaczenia.
Czasami dusza przychodzi na świat tylko po to, żeby dokończyć jakąś lekcję i
potrzebuje zaledwie kilku lat życia Dlatego umierają też ludzie młodzi.
Zdarzają się przypadki, gdy dusza, która nas kocha chce pomóc nam w nauczeniu
się jakiejś lekcji, np. miłości. Poświęca się dla nas przychodząc na świat,
aby zaraz po urodzeniu lub w młodym wieku umrzeć. Może nauczymy się kochać i
nasze serce otworzy się dopiero wtedy, gdy zostanie nam zabrane coś
drogiego ? Gdyby ta dusza została być może nie nauczylibyśmy się naszej
lekcji, nasze serce na powrót zamknęłoby się albo nigdy nie otworzyło.
Dlatego medycyna niejednokrotnie okazuje się bezradna w ratowaniu małych
dzieci. Lekarze i rodzice niepotrzebnie obarczają siebie winą. Niektóre
dzieci umierają nawet nie chorując, po prostu odchodzą. Nie przyszły na świat
po to, żeby tu żyć, dlatego odchodzą natychmiast po wykonaniu zadania. Gdy
zatrzymujemy taką duszę siłą, to musimy mieć świadomość, że nie ma ona
żadnego planu na to życie oraz powodu, aby pozostać tu na Ziemi.
Są dzieci, które właśnie przez chorobę mają przerobić jakąś lekcję. Nawet gdy
chorują długo i ciężko mogą zupełnie wyzdrowieć.(...)
Ci, którzy pozostają przy życiu powinni dołożyć wszelkich starań, aby pomóc
umierającemu w przejściu na drugą stronę kurtyny śmierci. Jest to moment, w
którym duszę może zmylić dosłownie wszystko. Może uznać, że wcale nie umarła,
że jej się tylko wydawało, gdyż to co widzi i czuje tak naprawdę zaprzecza
jej wyobrażeniom o śmierci.(...)
Po opuszczeniu ciała dusza spostrzega wokół siebie kochające dusze, które
umarły wcześniej, a które teraz czekają, żeby ją przywitać i poprowadzić w
dalszej wędrówce. Czekają też nasi przewodnicy duchowi, których kochamy. W
tej doniosłej chwili żadna dusza nie jest pozostawiona sama sobie, żadna nie
jest pozbawiona pomocy.(...)
Spytacie, jaką szkodę można wyrządzić umarłemu rozpaczając po jego śmierci ?
Moment śmierci jest chwilą, podczas której powinno się zachować jak
największy spokój. Jest to czas, w trakcie którego umarły musi zmierzyć się z
nowym doświadczeniem, zostawić wszystko, z czym wiązało się jego życie i
zdecydować co zrobić dalej. Nie sposób w takiej chwili nie nosic żałoby w
sercu czy nie płakać. Należy płakać, ale nie zatrzymywać zmarłego przy sobie.
Jeżeli to zrobimy, wyrządzimy krzywdę nie tylko jemu, ale przede wszystkim
sobie. Konsekwencje pozostania ducha po tej stronie kurtyny śmierci opiszę
obszernie dalej..."

I tak streściłam prawie całą książkę, ale chyba warto ją przeczytać, nawet
jesli ktoś się z tym nie zgadza.
Ja byłam pod dużym wrażeniem jej treści.

Pozdrawiam Was gorąco,
Iza

--
"Całe cierpienie bierze się stąd, że człowiek jest niezdolny siedzieć w
milczeniu i samotności."

A. de Mello

Edytor zaawansowany
  • agacz2905 22.08.04, 19:27
    Niestety nie podzielam Twego entuzjazmu. Ja też przeczytałam tę ksiązkę, byłam
    wtedy 4 dni po ciężkim c.c. i chyba miałam pomroczność jasną. Pisałam z Panią
    Prątnicką maile, odpowiadała mi osobiście nawet, czego ponoć zwykle nie robi.
    Sama Pani Wanda robi niezły biznes na tym całym oczyszczaniu z duchów,
    doświadczył tego mój mąż, płacąc za rzekome oczyszczanie (ale to tylko o nim i
    jego głupocie świadczy - taki niby wzorowy i praktykujący katolik) Moje
    problemy ze sobą po urodzeniu córki były depresją, a nie opętaniem. Wybacz, nie
    wierzę w świeckich egzorcystów - co to takiego w ogóle jest?
    Agacz
    --
    mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
  • iza_luiza 22.08.04, 20:03
    Nie wiedziałam.., mnie bardziej niż kwestia egzorcyzmów (nie czuję się opętana
    przez ducha) zainteresowała zawarta w tej książce "teoria". Uważam, że coś w
    tym jest.
    Mam jeszcze taką refleksję. Swego czasu byłam poważnie chora, zagrożona
    operacją, której chciałam za wszelką cenę uniknąć. Odwiedziłam na przestrzeni
    kilku lat wielu uzdrowicieli, bioenergoterapeutów, jasnowidzów, filipińczyków
    operujących bez narzędzi (kilkanaście "operacji"), leczących akupunkturą i
    dotykiem i nie wiem czym jeszcze. Jakbym podsumowała ile na to wydałam kasy to
    włos mi się jeży na głowie... Wszyscy oni obiecywali mi pomóc, a i tak
    skończyło się na operacji. No ale z drugiej strony są ludzie, którym takie
    rzeczy pomagają, są na to dowody. Więc jeśli komuś to pomaga to ja tego nie
    skreslam chociaż dla mnie to byli zwykli naciągacze. Ale czy to, że mi akurat
    nie pomogli upoważnia mnie do takich wniosków ? W końcu nie da się pomóc
    każdemu. A lekarze, ci to dopiero robią niezły biznes na naszych chorobach,
    nieszczęściach. Na pewno sama przyznasz: jeden wyśle na badania do drugiego, do
    kolegi, a jeszcze tu badania, tam wizyta, sprawdzić to i tamto i człowiek nawet
    nie wie kiedy goni w piętkę a zbadał wszystko co było mozliwe. Na tym świecie
    tak już jest niestety. Zawsze coś odbywa się kosztem kogoś lub czegoś.
    Swoją drogą ciekawa jestem czemu masz taką negatywną opinię skoro jak piszesz
    wymieniałyście maile i chyba wtedy miałaś potrzebę takiego kontaktu. Czy czymś
    cię zraziła ? może czujesz się wykorzystana jak ja przez słynnych
    filipińczyków ?

    --
    "Całe cierpienie bierze się stąd, że człowiek jest niezdolny siedzieć w
    milczeniu i samotności."
    A. de Mello
  • agacz2905 23.08.04, 23:09
    Zgadza się, można się czuc oszukanym czy wykorzystanym (finansowo) przez
    lekarzy i różnej maści "uzdrawiaczy". ja w swoim poprzednim poście chciałam
    napisać, że ta pani mieni się świeckim egzorcystą, podobno widzi duchy a jej
    codzienność przypomina klimatami film "Szósty zmysł". Przynajmniej mój Koścół
    naucza, że świeckich egzorcystów nie ma. Nie jestem jakoś strasznie wrogo
    nastawiona do Pani Prątnickiej. Tylko zastanawiam się, ile tą ksiązką i swoimi
    działaniami jest w stanie zrobić dobrego a ile złego:((. Nie mnie to wszystko
    oceniać, choć wyrobiłam sobie moje własne osobiste zdanie na temat duchów
    rzekomo nas opętujących:)). A książka ta jest w głównej mierze o opętaniu przez
    duchy i właśnie tychże świeckich "egzorcyzmach". Pozdrawiam
    Agnieszka
    --
    mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
  • agablues 22.08.04, 21:38
    Przyznaję, że nie przeczytałam wszystkich cytatów, raczej tylko rzuciłam okiem.
    Ja zawsze powtarzałam, że płaczemy nad sobą a nie nad tym, kto odszedł. to jest
    nasza strata i nad tym płaczemy. I uważam, że czarna rozpacz do końca życia,
    totalne poddanie się i zatracenie się w swoim żalu jest po prostu niebezpieczne.
    Smierć jest częścią życia i trzeba się z tym pogodzić. Ale swoje wypłakać
    trzeba. Ciekawa jestem czy autorka straciła dziecko. Bo teoretyzować a żyć - to
    różne sprawy. Może to wszystko prawda, a może nie - to już kwestia wiary. wg
    mnie każdy ma prawo opłakiwać bliskich, albo właśnie nie - to zależy od
    opłakującego. ja po smierci ojca nie uroniłam jednej łzy - czy to o czymś
    świadczy? na pewno nie o mojej dojrzałości - nic wtedy nie wiedziałam o
    inkarnacjach, lekcjach itd. A taki szantaż emocjonalny - nie płacz za dzieckiem,
    bo mu zaszkodzisz - jest wg mnie manipulacją i bardzo mi się nie podoba. Nie
    lubię szantażu i straszenia. Czarna dziura, w którą można wpaść po śmierci
    kogoś, kogo bardzo się kochało zagraża głównie żyjącym. I raczej należy
    uświadamiać niż straszyć. I pomagać.
    Bliskie mi są wierzenia Wschodu, ale to ciągle jest kwestia wiary, a nie
    pewności. I chyba nie mozna rozpaczającym rodzicom mówić - nie płacz, bo
    jeszcze zaszkodzisz, nawet jeśli chce się im w ten sposób pomóc. Może to prawda,
    a może nie...
    Jakiś sens w tym wszystkim musi być, może to właśnie to, a może nie. Ale nie
    mozna "dokładać" rodzicom. Takie myslenie jest dosyć dalekie od naszej tradycji,
    kultury. Nie da się wyrwać pewnych "nakazów" z kontekstu, a potem nakazać
    stosować je w naszej rzeczywistości. Rozumiem, że dla niektórych może to byc
    pewnego rodzaju "objawienie", ale boję się, że u niektórych zbolałych rodziców
    może wywołać niepotrzebny zamęt. Pozwólmy rodzicom na opłakanie straty, jeśli
    tego potrzebują, a potem pomóżmy im wrócić do życia. Pozdrawiam Aga

    --
    Chore dziecko, strata dziecka
    Warszawskie Hospicjum dla Dzieci
    Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą....
  • waldemarjan 19.07.13, 17:31
    Hmm, ja tu tylko nie rozmumiem jednej sprawy:

    O ile dobrze rozumiem książki Pani Wandy, to ona nie odradza płakania za zmarłymi, ale mówi "nie przytrzymuj zmarłego" Ja to tak rozumiem, że jeśli nie wypłaczemy się, to też się ze śmiercią danej osoby nie pogodzimy, jeśli się nie pogodzimy, to podświadomie go przytrzymujemy. Coś nas dalej z tą zmarłą osobą łączy, jakieś właśnie żale i smutki i tęsknota. Czyli nalezy się wypłakać, by móc się w pełni pogodzić - w takiej mierze, w jakiej nam to potrzebne. W ogóle Pani Wanda nie pisze nigdzie, aby przeciwdziałać w taki sposób swoim emocjom. Należy żyć ze sobą w zgodzicie i umieć puścić przeszłość (chyba, że coś źle zrozumiałem/. Chodzi o to, by nie rozpamiętywać i siebie ciągle w ten sposób ranić.

    Pani Wanda pisze, że straciła rodzica i jest opis jak to przebiegało, że mama nie odeszła od razu, że Pani Wandzie było trudno. Nikt nie mówi, że jest to łatwe zawsze.

    Czytałem książki p.Wandy . Kontaktowałem się z nią i nie doznałem zawodu. Bardzo jej pomoc i wiedzę cenię.

    Mnie ta wiedza pomogła i była właśnie pewnego rodzaju "objawieniem". Dużo spraw widzę z innej perspektywy. Ale to nie tak, że przeczytałem i już, i wszystko jest piękne. Mnie ta wiedza pomaga, gdy w jakiś sposób staram się przy jej pomocy nad sobą pracować.

    Pozdro
  • d.alexa 11.07.13, 22:18
    No proszę... Okazuje się że pewna wiedza jest ponadczasowa i ponadkulturowa.
    Czytałam książkę pani Wandy Prątnickiej i uważam że jej przekaz powinien być upowszechniany. Każdy kto się boi i każdy kto cierpi, powinien uwierzyć że straszne chwile i tragiczne wydarzenia mają swój sens. Nawet śmierć jest przejściem dalej.
    Pani Wanda Prątnicka twierdzi że to dusza decyduje o tym kiedy i w jaki sposób odejdzie, również gdy chodzi o... duszę maleńkiego dziecka. Tę kontrowersyjną tezę wyjaśnia w swojej książce w sposób bardzo logiczny i niosący nadzieję.
    Polecam ku otusze.
  • kronia29 31.07.13, 00:15
    fragment bardzo mnie zaciekawił choć tytuł nie przyciąga wręcz odstrasza
    --
    [url=http://lilypie.com][img]http://lagm.lilypie.com/OoUhp1.png[/img][/url]
    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/93d9e56dc9.png[/img][/url]
  • nick_012 13.11.16, 14:21
    Proszę reklamować swoje książki gdzie indziej tu jest forum do wyrażania opinii a nie nachalnej reklamy !!! Ogólnie rzecz biorąc działa to tak : czyta się książkę w której opisane jest że wszystkie kłopoty , dolegliwości i choroby spowodowane są przez rzekome duchy , niczego nie świadomy człowiek zgłasza się oczywiście do Pani Wandy Prątnickiej , która wychwalana jest pod niebiosa właśnie w tej książce , licząc na pomoc , ale niestety zamiast tego traci tylko czas i pieniądze .. Schemat stary ale bardzo skuteczny w każdym razie na ludzi to działa . Nie dajcie się nabrać gdy ktoś chce przeczytać książkę to tylko w PDF ja polecam "Egzorcyzmy i ochrona przed atakiem psychicznym " prosto i na temat a na dodatek są porady co zrobić w razie ataku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka