Dodaj do ulubionych

Nie lubię lekarzy, nie chcę tam iść!

27.08.04, 08:58
Czy zawsze jesteście przekonane o konieczności kolejnej wizyty u lekarza?
O moim Kubusiu, którego lekarz zdiagnozowali jak niewidomego pisałam tu już.
Za kilka dni mam kolejną wizytę u okulisty i nie chcę tam iść.
Po co? Przesiedzę ze 2 godziny w kolejce , lekarz obejrzy oczy i to wszystko.
Nie mają sposobu wyleczenia mojego dziecka.
Edytor zaawansowany
  • jelvet 27.08.04, 09:22
    mam takie ame odczucia.... z Gosią co 3 m-ce musze sie meldować w klinice
    chirurgicznej na kontroli dla mnie te wizyty sa zupełnie pozbawione sensu
    150km w jedną strone godzina stania w kolejce 5 min. wizyty na której zawsze
    slysze to samo znowu 150 km i cały dzien z głowy dziecko zmęczone a ja zła ale
    robie tak juz 3 lata i pewnie bedę robic tak długo jak bedzie trzeba mam wtedy
    jakies spokojniejsze sumienie....
  • agablues 27.08.04, 10:37
    Takie same uczucia towarzyszyły mi, kiedy jeździłam na Karową na echo serca. Te
    wizyty działały na mnie bardzo przygnębiająco. Potem jeżdziłyśmy do CZD na
    badanie słuchu. Wtedy jeździłam tam już z pielęgniarkami z hospicjum, ale i tak
    nie widziałam w nich sensu. Iga się tylko umeczyła, a i tak nic nowego nam nie
    powiedziano ( z jednym uszkiem chyba było coś nie tak, ale nie wiadomo co). W
    czerwcu miała byc kolejna wizyta i bardzo głęboko się zastanawiałam czy warto.
    Ada, a moze poszukać takiego lekarza, który jest tak oddany swej pracy, że
    wizyty u niego wypatruje się z radością - nawet jeśli nie powie nic nowego, to
    wleje nadzieję, spokój, poczucie bezpieczeństwa?
    ściskam Aga
    --
    Chore dziecko, strata dziecka
    Warszawskie Hospicjum dla Dzieci
    Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą....
  • ewamonika1 27.08.04, 10:56
    Ado,
    Ja tak naprawdę zaczęłam w miarę normalnie żyć i oswajać się z
    niepełnosprawnością Piotrusia, kiedy po wielu wizytach okazało się, że tak
    naprawdę to nic się nie da zrobić i dalsze wizyty nie mają większego sensu.
    Taka ocena zresztą była po naszej myśli, bo nie chcieliśmy okaleczać Piotrusia
    i takim kosztem ratować jego dłoni (o tym już kiedyś pisałam i nie ma co wracać
    do tego wątku).
    Wiem, tzn. myślę, że wiem, co możesz czuć czekając na kolejną wizytę, która nie
    będzie przełomowa, bo nie może być.
    Nam jest łatwiej, bo nas już nikt nigdzie nie kieruje.
    pozdrawiam - ewa
  • hubcio14 27.08.04, 11:27
    Ja mam podobne odczucia do naszego hematologa do ktoego jeździmy 150km. zobaczy
    wyniki i powie, żeby przyjechać za trzy miesiące albo jak morfologia spadnie do
    granic normy (a u Hubci granica normy to 8, a jego normalna morfologia to od 9
    do 10,5). zresztą podobnie jest u kardiologa, neurologa, okulisty, ... kurczę
    tak myslę że chyba u wszystkich w Prokocimiu. ale co mamy zrobić musimy jechac
    i koniec. no może troszkę lepiej jest u immunologa ba zawsze jakies badania.
    czasmi myślę, że lekarze traktują nasze dzieci rutynowo, muszą przyjąć bo za to
    im płacą.

    pozdrawiam Dorota.
  • s_t 27.08.04, 17:44
    Myślę, że wielu lekarzy boi się smutnej prawdy, która czasem brzmi: nic nie da
    się zrobić. Uważam, że samemu powinno się postawić sprawę jasno: niech doktor
    powie, jaki jest sens kolejnej wizyty. Jeżeli będzie to do niczego nie
    prowadząca kolejna kontrola - należy zrezygnować. Po co stresować siebie i
    dziecko, marnować czas i pieniądze. My tak właśnie zamierzamy zrezygnować z
    kolejnej wizyty u ortopedy.

    Pozdrowienia

    Sławek
  • agab51 27.08.04, 22:02
    w ubiegły poniedziałek byliśmy z dziećmi w IMiD na kolejnej wizycie. pół dnia w jedną stronę jechaliśmy, jak zwykle starsza chorowała po drodze. a na miejscu okazało się, że nie ma dietetyczki, na pytanie czy i kiedy będzie nie uzyskałam odpowiedzi. nie było też lekarki prowadzącej, ani drugiego lekarza- specjalisty w dziedzinie mukowiscydozy. były za to piguły, i to one tam rządzą :-O oraz młoda lekarka, na zastępstwie. najpierw miałam przeprawę z pielęgniarkami, a jakże, o leki poszło. bo one przecież znają sie, a ja tylko matką jestem. a jak już doszło do spotkania z panią dr to spytała mnie: to ile pani chce podać tego leku. kurde, durna baba jestem, ze wsi, i nie uczona w piśmie, ale wiem, ze mała potrzebuje wiekszej dawki leku, tylko bałam się sama zwiększyć, i czekałam na tę wizytę, zeby lekarz ustalił odpowiednią dawkę. na podstawie doświadczenia czy też na podstawie wyników badań. a tu pada pytanie: to ile pani chce tego podawać?!
    mogłabym wymienić jeszcze kilka kwiatków. z tej kontrolnej wizyty ogólnie wyszłam w wielkim szoku, to co się tam wydarzyło dotarło do mnie dopiero w domu.
    na rejonie zbadano małą jeszcze raz, zrobino morfologię i dopiero moja pediatra uspokoiła mnie, że stan ewci jest dobry.
    za 3 miesiące mam umówioną wizytę w IMiD i nie zgłoszę się na nią jeśli nie będzie dane spotkać sie z dietetykiem i lekarzem prowadzącym, czy też innym specjalistą (najpierw zadzwonię)
    szkoda mi nerwów, czasu i pieniędzy na spotkanie z młodą i niedoświadczoną pediatrą, która niedoukiem jest i kropka. świetną pediatrę mam na rejonie, mając tylko naszą córeczkę chorą na to schorzenie, wie bardzo dużo o leczeniu małej, i ufam jej. wierzcie, są jeszcze lekarze, którym zależy na pacjencie.

    aga, mam asi i ewuni

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka