Dodaj do ulubionych

Skandaliczny przebieg poronienia w szpitalu

08.05.19, 22:53
Jestem ojcem Jasia któremu serduszko przestało bić pod koniec piątego miesiąca ciąży. Po tym jak lekarz stwierdził, na usg że nasz chłopczyk nie żyje poszliśmy do szpitala, żeby go urodzić. To, co nas tam spotkało było dla mnie szokujące. Po podaniu tabletek wywołujących poronienie zostaliśmy z tym zupełnie sami. Wszystko odbywało się toalecie z prysznicem gdzie byliśmy zupelnie sami. Moja partnerka była przerażona tak samo jak ja. Dostaliśmy plastikowe pudełko, żeby włożyć tam „materiał do badań” - czyli naszego syna. Miałem go w rękach i kiedy włożyłem go do tego pudełka chciałem zanieść do pielęgniarek ale akurat była zmiana, wiec kazano mi czekać zostałem z tym pudełkiem w kieszeni. Wtedy moja partnerka wyszła na korytarz zakrwawiona, żeby mnie zawołać, bo pojawiło się łożysko.
Dalej nikt nie chciał nam pomóc. Wyobrażam sobie, że są kobiety które są w takiej sytuacji same i podobnie jak my mają w związku z tym traumę do końca życia.
Nie chce tego tak zostawiać. Jeśli macie podobne lub inne trudne doświadczenia ze szpitala - proszę odezwijcie się pod adres poronieniepoludzku@gazeta.pl
Chciałbym zebrać więcej takich historii i coś z tym zrobić
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.