Dodaj do ulubionych

Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c.

30.05.05, 02:08
Weronisia zasnęła w moim brzuszku 9.05.2005 ostatniego dnia 38t.c.
jeszcze w noc ślicznie kopała a w południe jej serduszko juz nie biło
Weronisia w ndz 8maja w nocy skakała jak zwykle skończyła ok 2 w nocy
o 7 jak Sławek wychodził do pracy to zawsze mnie i ja całował i gadał do niej
i mam wrażenie że jeszcze wtedy mu odkopsnęła
ok10 obudziłam się z dziwnym przeczuciem że zbyt długo i za spokojnie śpie
próbowałam głosnej muzyki słodkiego ale jak po godz od śniadania nadal nie
było żadnego odzewu zdenerwowałam się i pojechalismy do szpitala
jeszcze żeby się tylko uspokoić nawet jak juz leżałam pod ktg i piguła nie
mogła odnaleść tętna miałam nadzieję ale gdy lekarka zrobiła usg przeprosiła
mnie że to tak długo trwało ale ma dla mnie przykra wiadomość
serduszko nie bije
zapytała czy chcę zobaczyc pokozała mi serduszko potem mózg włączyła
przepływy i nic cały czas cisza
a ja nadal nie wierzyłam
najdurniejsze z tego całego dnia to zapytano mnie czy chce byc od razu
przyjeta na oddział bo moge wrócic rano
zostałam
na sali przedporodowej odnalazła mnie połozna z która byłam umówiona na poród
ale akurat konczyła zmiane zostawiła mnie pod opieka swietnej lekarki
pomogli mi przejsc to godnie w miare bezbolesnie i z rodzina
oprócz męża pozwolono aby została ze mna moja siostra
niebyło nawet problemów abym dostała zzo
poród to piękna rzecz i nie taka straszna jak myślałam gdyby tylko nie z
takim finałem
urodziłam wydaje mi sie dosc szybko -dla Niej -dla mojej Kruszyki przetrwałam
poród którego tak bardzo sie balam moj maz mówi ze byłam bardzo dzielna
zadnych krzykow tylko konkretnie mowilam gdzie mnie boli i pomimo zzo czylam
skurcze i ponoc tylko mowilam "idzie"

urodziliśmy Weronisie o 1.20 miała 3360g mogliśmy ja zobaczyć,przytulić
była taka śliczna,cieplutka, takie słodkie pultaski, buźka bez żadnego grymasu
bólu jakby spokojnie sobie spała... po prostu zasnęła

a potem ją zabrali...
maleńka nie była zaplątana tylko
na pępowince był jeden supełek dośc wysoko bliżej łozyska niewiele widoczny
gołym okiem więc nie wiem czy była jakaś szansa że mógł być widoczny na usg??

nie wiem jak sobie to tłumaczyć dlaczego???jest coraz gorzej

Sławek mówi że to był przeciez nasz Aniołek a Aniołki sie nie rodzą przyszedł
tylko do nas wypełnic swoją misję i wrócił do Boga

Weronisiu zawsze Cię kochaliśmy i będziemy kochać...
Obserwuj wątek
      • zorka7 Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 30.05.05, 08:31


        Zamiast pocieszenia od zoeki - Desiderata...


        "Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w
        ciszy.
        Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach
        z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią
        inni, nawet głupcy i ignoranci - oni też mają swą opowieść. Jeśli porównujesz
        się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi
        i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami.


        Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą
        wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych
        przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa, lecz niech ci to nie
        przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie
        życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć, nie bądź
        cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań
        jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy
        wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym
        nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.
        Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź
        łagodny dla siebie.


        Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być
        tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest
        taki, jak być powinien. Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o
        Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twoje pragnienia:
        w zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym
        zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest
        piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy."


        --
        DLACZEGO
        Myszka
        ...i Jej historia
        • kama.garbi tylko dlaczego... 30.05.05, 18:27
          dlaczego??
          tak trudno się z tym pogodzić
          przecież juz było tak blisko
          przeciez juz mogła sie urodzic była w terminie
          najgorsze jest to że od lutego prawie nie wychodziłam z domu bo straszono mnie
          przdwczesnym porodem zaczynało sie rozwarcie na wielkanoc zaczął mi odchodzic
          czop
          dlaczego przeciez mogła sie urodzic juz miała rozwiniete płucka juz się o Nia
          tak nie bałam wierzyłam że miałaby szanse
          a ona po prostu zasnęła
          ponoć ten supełek musiała zrobic sobie jak była maleńka bo to nie była żadna
          kokadka jak czasem bywa supły tylko maleńki supełek
          wydaje mi sie że lekarka na 2 usg zawachała się czy przypadkiem nie ma
          bliźniakow ale potem stwierdziła że to tylko zgrubienie na pępowinie teraz cały
          czas mysle że to mogło już byc to..
          i tak długo dzielnie ze mna przetrwała
          ale Ona była taka ruchliwa żywotna
          niektórzy próbowali mnie pocieszać że jezeli ten supełek był tak wcześnie to
          mogła miec niedotleniony mózg urodzić się chora, ale przeciez wyrosła tak
          ślicznie 3360g
          nierozumiem tego
          nie moge pojąć
          • betty69 Re: tylko dlaczego... 30.05.05, 19:24
            bardzo mi przykro. przypomnial mi sie moj porod...
            moja coreczka zasnela pod moim sercem w 40-41 tyg.
            przyczyna prawdopodobnie byla pepowina dwunaczyniowa lub patologiczne lozysko,
            ale tak naprawde pomimo tych wad zyla, rozwijala sie prawidlowo, byla zdrowiutka
            i mogla sie urodzic, wazyla 3500g. ...jednak lekarze nie podejrzewali ze cos jest nie tak,
            na kazdym usg bylo wszystko dobrze. ciezko jest zyc z mysla ze mogla byc z nami gdyby...
            i tu sie pojawia gdybanie oraz pytania "dlaczego?"
            postaraj sie nie zadreczac nimi, wiem ze nie jest latwo...

            sciskam Cie mocno, jesli chcesz pisz do mnie na adres gazetowy
            pozdrawiam
            beata - mama Aniolka Lauruni (7.07.2004)

            --
            DLACZEGO
    • nikola313 Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 31.05.05, 14:14
      Wiem co czujesz.... Ten ogromnyt bol, bezsilnosc i pytanie dlaczego???
      Ja urodzilam moja Nikole 22.11.04. teraz mialaby juz skonczone 6mc., tez w
      38tc. wazyla 3450 i 58cm dluga.
      Mialam ta sama przyczyne co Ty-wezl na pepowinie, ktory sie zaciagnal.
      Wieczorem w sobote czulam jak kopala-byla bardzo ruchliwa, a w niedziele juz
      nie czulam jej ruchow.
      Potrzasalam brzuchem, mowilam porusz sie Kochanie zawsze kopala, ale wtedy juz
      nie...
      Pojechalam z mezem do szpitala i serduszko juz nie bilo, lekarz powiedzial ze
      nie widac zeby dziecko bylo owiniete pepowina, wiec steierdza przyczyne jak
      urodze.
      Urodziulam ja w poniedzialek o 12.20 i zobaczylam bardzo mocno zaciagniety
      wezel-supelek. Byla sliczna, jak zapewne wszystkie dzieci dla swoich mam...
      Lekarze stwierdzili ze nie widac wezlow na zwyklym USG-wiec nie byli w stanie
      tego wykryc i tez mi powiedzieli ze takie wezly robia sie na poczatku ciazy jak
      dzidzie sa jeszcze malenkie.
      Lekarz powiedzial mi jeszcze w szpitalu ze wezly mozna zobaczyc przy USG z
      Dopplerem, gdzie widac przeplyw krwi pepowinowej, a tam gdzie ja chodzilam nie
      maja takiego sprzetu.
      Teraz jestem w 15tc i jezdze 90km do lekarza, ktory ma takie USG, ale narazie
      jest wszystko dobrze, nic nie widac, oby sie nie powtorzylo.
      Ten lekarz powiedzial mi ze dwa razy sie nie zdarzaja wezly u jednej Kobiety,
      ze to jest rzadki przypadek, ale ja wole dmuchac na zimno i miec pewnosc ze nie
      ma zadnych wezlow, bo drugi raz bym juz tego nie przezyla.

      Nadal bardzo tesknie za moja Nikunia, zawsze bedzie mi jej brakowac, ale mam
      nadzieje ze ta tesknote choc troszke ukoi nastepna dzidzia.
      Tobie tez tego zycze, choc trzeba swoje odczekac po porodzie, ja czekalam
      niecale 3mc i sie udalo, oby szczesliwie do konca.
      Zycze duzo sil i Pozdrawiam Cieplutko.
      Mama Aniolka Nikoli.
      Nasze Aniolki bawia sie ze soba, a jutro maja swoje swieto napewno sa
      szczesliwe!
      • kama.garbi Re: USG z Dopplerem 31.05.05, 19:27
        ale ja miałam robione przepływy chyba 2 razy napewno w 22 tyg słyszałam bicie
        serduszka widziałam jak krew płynie
        i w 32 tez miałam miec zrobione ale nie wiem czy było bo to było w szpitalu a
        lekarka tylko poogląała i stwierdziła że wszystko jest ok
        teraz to już nic nie rozumiem
        • nikola313 Re: USG z Dopplerem 01.06.05, 00:15
          Wiesz co sama juz nie wiem co myslec o tym wszystkim...
          Mysle ze sa lekarze, ktorzy umia odczytywac USG dokladnie, i sa tacy ktorzy
          robia zeby wpisac w karte ciazy ze bylo zrobione.
          U mnie lekarz tez dlugo patrzyl w jedno miejsce, pamietam jak sie pytalam czy
          napewno wszystko dobrze, stwierdzil ze tak-mysle ze cos widzial wtedy,
          widzialam po jego minie ze cos jest nie tak, ale nic nie powiedzial.
          Dwa dni pozniej moja coreczka nie zyla.
          Boze i komu juz ufac, po co chodzic do lekarza?
          Moze zostawic to w rekach Boga, bo i tak tam jest zapisany nasz los i nie
          unikniemy tego co mamy zapisane.
          Bardzo sie boje teraz, ale musze byc dobrej mysli, nasze Aniolki czuwaja!
          Pozdrawiam!
          • kama.garbi Re: USG z Dopplerem 01.06.05, 14:23
            wiesz przeraziła mnie twoja wczorajsza wiadomosc znowu wpadlam w doline
            molestowalam moja siostre(ona pracuje w szpitalu troche sie zna) czy w takim
            razie nie powinno byc widac
            ale tak jak piszesz wszystko w rekach Boga
            my z mężem tlumaczymy sobie to tak że Werka była zawsze bardzo ruchliwa i
            zawsze im wszystko zasłaniała na usg lekarze nigdy za nia nie nadążali więc
            mogła im zasłonić widok zreszta do końca ten supeł mógł byc nie zaciągniety i
            było widoczne ze pępowina jest wije sie w esy floresy ale nie tak łatwo pewnie
            bybyło przesliedzic jak dokladnie sie uklada a zacisnac sie mogla dopier w tym
            38tyg bo przeciez skad by miala tyle sily zeby wczesniej tak kopsac
            TAK,tak
            wierze musze wierzyc ze tak było
            to był nasz maleńki aniołek

            "goscinności nie zapominajcie
            przez nią bowiem niektórzy
            nie wiedząc o tym
            aniołow gościli"
            • nikola313 Re: USG z Dopplerem 01.06.05, 16:55
              Tak nasze dziewczynki zaciagnely sobie wezel w 38tc. Zyly z nim tyle czasu, ale
              on byl luzny, krew przeplywala, ale gdy sie zaciagnal nie mialy szans na
              przezycie... Polozna po porodzie powiedziala mi ze w tym szpitalu i w tym roku
              mialy trzy wezly pepowinowe, ale jeden ktory sie zaciagnal to u mnie, tamte
              dzieci zyja.
              Widocznie Bog chcial nasze dziewczynki i nie bylysmy wstanie nic zrobic, jesli
              lekarze nie byli to my...?
              Moja Nikola tez byla bardzo ruchliwa, czasami mowilam ze Ona to mi lata w
              brzuchu, a nie kopie... Byla moim drugim dzieckiem wiec mialam porownanie.
              Mam synka 6letniego, ktory tez bardzo na nia czekal i jak mu wytlumaczyc ze
              byla siostra i jej juz nie ma... Musialam jakos, ale bylo ciezko....
              Musimy byc silne, choc to nie latwe...
              Jade do mojej Nikuni zawiezc Jej Anioleczka na grobek i zapalic swiatelko,coz
              moge dac jej wiecej w Dniu Dziecka....
              Dla naszych Dziewczynek (*)(*)
    • moniba1 Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 02.06.05, 11:23
      Mój synek zasnął we mnie 16 listopada 2004 roku. To był 39/40 tydzień ciąży. Ja
      nie wiem dlaczego. Łożysko nie było stare, lekarz nie mówił nic o węźle,
      Michałek nie był owinięty pępowiną, badania nic nie wykazały. Czasem myślę, że
      byłoby mi łatwiej gdybym znała przyczynę. Ja również musiałam to jakoś
      wytłumaczyć mojemu 7-letniemu synkowi, który tak bardzo czekał na braciszka.
      Współczuję wszystkim, które to spotkało, łączę się z Wami w bólu. Ja przeszłam
      już różne etapy cierpienia: ciągły płacz, wściekłość, otępienie... Teraz jestem
      w stanie jako takie równowagi psychicznej, którą jednak bardzo łatwo zachwiać.
      Bardzo pomógł mi powrót do pracy i to forum. Terapia grupowa jednak pomaga,
      choć kiedyś w to nie wierzyłam. Teraz jestem na etapie planowania kolejnej
      ciąży, mamy zamiar zacząć działać na koniec czerwca.
    • kama.garbi Re: moniba1 02.06.05, 22:09
      dziękuje
      u mnie to wszystko jeszcze jest tak świeze ale bardzo mi pomogło odnalezienie
      tego formum
      ja dokładnie mam takie hustawki nastrojów
      ale staram sie trzymac dla Niej i dla mojego męża
      dzięki filmowi Constantin-nie popełnię samobójstwa przepraszam za brutalną
      szczerość ale to były moje pierwsze myśli nałykac się czegoś i zasnąć aby jak
      najszybciej być z Werką ale dzięki temu filmowi uświadomiłam sobie że nie
      trafiłabym do Niej bo ona jest Aniołkiem w niebie
      a jest tam bo staram sie trzymac dzieki przeczytanej historii w której po
      stracie dziecka matka chce umrzec i we snie słyszy od swojego dziecka:
      - Moja droga, miła mamo! - usłyszała głos swego kochanego dziecka, a potem w
      nieskończonej błogości poczuła jeden pocałunek za drugim.
      - Na ziemi nie jest tak pięknie! Widzisz mamo, czy widzisz to wszystko? Oto
      szczęście!
      Ale matka nie widziała nic, co dziecko pokazywało, nic oprócz czarnej nocy.
      Patrzyła ziemskimi oczami, nie tak jak dziecko, które Bóg do siebie prowadził.
      Słyszała dźwięki, tony, ale nie słyszała słów, w które pragnęła wierzyć.

      - Teraz mogę fruwać, mamo - powiedziało dziecko - pofrunąć ze wszystkimi
      radosnymi dziećmi tam, do Boga. Chciałbym tak bardzo frunąć, ale kiedy ty
      płaczesz, jak teraz, nie mogę cię porzucić, a chciałbym tak bardzo! Czyż nie
      mogę pójść z nimi? Przyjdziesz przecież do mnie wkrótce, moja miła mamo!

      JA CHCĘ ABY WERKA MOGLA SPOKOJNIE POFRUNAĆ DO NIEBA DO BOGA BO TO BYL NASZ
      ANIOŁEK
      a z tamtąd bedzie zerkać na mame tate i nami sie opiekowac a potem też swoim
      rodzeństwem
      WIERZE MUSZE WIERZYC!! bo tylko to mnie trzyma w dolinach które sa najgorsze
      rankami i wieczorami musze się trzymac muszę choc to takie trudne

      „Gościnności nie zapominajcie;
      przez nią bowiem niektórzy,
      nie wiedząc o tym,
      aniołów gościli.”
      HEBR. 13, 2 (BW)


    • kasjach Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 02.06.05, 22:18
      Kama.garbi, ja też jestem smutną, majową mamą. staram się być dzielna, ale jak
      to wychodzi, to pewnie sama wiesz, raz lepiej, a przeważnie gorzej. też mnie
      czasami na duchu podtrzymuje myśl, że kiedyś spotkam znów mojego synka, nie to,
      że chcę umrzeć, nie, wierzę, że mam jeszcze wiele tu do zrobienia, ale już się
      nie boję śmierci, jak kiedyś
    • ewa5005 Re: 04.06.05, 08:39
      Kochana,

      moje dzieci odeszły niespodziewanie i nagle w 33 tc, ntak naprawdę to nie
      wiadomo dlaczego.
      w zeszłym tygodniu minął rok.
      Przechodzę przez różne etapy, mam lepsze i gorsze chwile ale w jakiś sposób
      upływający czas pomaga.
      Bardzo ci współczuję i rozumiem twoją bezsilność i żal.
      Pozostaje nam wierzyć,że jeszcze nadejdą lepsze chwile.

      Pozdrawiam mocno
      Ewa

      --
      Ewa 2 aniołki Igor i Grześ 25,05,2004
    • kama.garbi Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 09.06.05, 22:34
      dzis mija miesiąc od kiedy zmarła Weronika
      obudziłam się o tej samej porze co wtedy tylko z jeszcze wiekszym bolem
      wszechogarniajacej pustki nie ma juz nic ,nic nie ma sensu.
      to tak strasznie boli przeraza mnie to niby dopiero miesiac a juz miesiac...

      przez jakis czas byłam otepiała później pojawił się ból prawdziwy ból.ból tak
      gwałtowny tak niszczący że miałam wrażenie że serce mi peknie Gdy juz wydawało
      mi się że nad nim panuję niewiedziec skad nadlatywala kolejna strzała i
      przeszywała mnie na wylot za kazdym razem ogarnia mnie fala bólu pograżająca w
      najgłębszym cierpieniu jakie znam...
      (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*) DLA NASZYCH ANIOŁKÓW
      • kama.garbi Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 09.06.05, 22:42
        dziś dostałam email od przyjaciela mojego męża który jest księdzem myśle że
        chyba nieobrazilby że zamieszcze tu jego fragment
        trzymam się tego watku jak kartki z pamietnika do póki nie będe potrfiła
        pozbierać tego wszystkiego i poprosic męża o utworzenie jakiegos blogu albo
        odnosnika do jakiejś stronki ale jeszcze nie potrafię więc ciągne swój watek
        a oto fr listu:
        "...Wspominasz w swoich refleksjach Boga. Mysle, ze tylko
        Bog do konca cie rozumie, rozumie twoj bol i poczuce
        straty i samotnosci. To on dal wam nowe zycie i je
        zabral. Dlaczego? Tego my tu na ziemi nigdy nie
        zrozumiemy.
        Jednak ja wierze, ze zycie raz poczete
        jest wieczne, i Weronika zyje i nigdy nie zapomni o
        swoich rodzicach i darze zycia ktory Jej dali.
        Prosze cie, mimo smutku i cierpienia staraj sie
        usmiechac i spojrz w przyszlosc z nowa nadzieja.
        Pamietam o was w mojej modlitwie..."
        • kama.garbi Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 10.06.05, 11:00
          dzięki dziewczyny
          tak pisze to dla Weroniki jakby ona mogła kiedys to przeczytac:(
          ale może przeczyta to jej brat lub siostra
          bardzo spodobały mi się słowa ks.Macieja(z listu)
          "Jednak ja wierze, ze zycie raz poczete
          > jest wieczne, i Weronika zyje
          i nigdy nie zapomni o
          > swoich rodzicach i darze zycia ktory Jej dali."

          Powinniem to przeczytać kazdy lekarz: który niechce pokazać oddac ciala
          zmarłego dziecka jego rodzicom bo np urodziło sie przed 22tyg ciąży
          ablo ksiądz który nie chce pochowac takiego dzieciątka tak:zycie raz poczete
          jest wieczne

          ja miałam i mam to szczęście że otaczają mnie kochający życzliwi ludzie nawet
          ci ktorzy mnie dopiero poznali(lekarka połozne przy porodzie)teraz moje kochane
          Asie przyjaciółka i psycholog
          dziekuje Bogu że spotkałam takie osoby i modlę się aby tak było z każdą z nas
          żebym juz nie musiała wracac po spotkaniu z wami do męża z płaczem że tyle
          złego wam wyrzadzono
          czasem słowa bardziej bolą niż czyny
          pomogli i pomagają mi przejść to cierpienie GODNIE
    • denissa9 Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 10.06.05, 11:08
      Wiem, jak Tobie ciezko, sie pozbierac po stracie swojej Coreczki.Dwa miesiace
      temu odszedl moj Synek w 22 tc., dokladnej przyczyny smierci nie znaleziono.
      Wiem, ze nie moge myslec o nastenej ciazy, dopoki nie "oplacze" straty Synka.I
      wierz mi, ze z kazdym dniem w moim sercu jest mniej rozpaczy i pytan dlaczego,
      a wiecej zaduman tak musialo sie stac......Wierze, ze w tych ciezkich chwilach
      po smierci, nasze dzieci pomagaja nam z Nieba, i czujemy ich obecnosc, mimo,ze
      ich nie widzimy....I nasze cierpienia sa bardzo potrzebne, mimo ze to tak
      strasznie boli!!! Nie zapomina sie bolu po utracie dziecka,ale z czasem inaczej
      jest on przez nas odbierany - jako wyjatkowe doswiadczenie dane tylko nam-
      osieroconym rodzicom....
        • agafa30 do kamy... 13.06.05, 13:30
          jeśli będziesz chciała pogadać.... w tą sobotę, 18-tego będę jechała do Gniezna
          przez Poznań. Mogę przyjechać wcześniej, a rodzice później po mnie podjadą. Daj
          znać, jeśli będziesz chciała i potrzebowała rozmowy.
          Agnieszka.
          • kama.garbi A Tata mówi tak: 23.06.05, 23:57
            ...właśnie ja nie czuje sie gorszym ojcem.Jestem nim i zawsze będę choć
            przezywam swe ojcostwo inaczej...

            ...WSZYSTKO JEST TRUDNE NIM STANIE SIE ŁATWE...

            ...wiem ze niechciałaby zebym sie cały czas martwił.Pomaga nam z gory.Chce
            byśmy sie kochali,żyli dobrze czyniąc!

            ...ZOSTALISMY WYBRANI TYLKO JEST TO DLA NAS NIEZROZUMIAŁE BO TAK INNE OD TEGO
            CZEGO OCZEKIWALIŚMY..

            ...Werka jest w naszej pamięci.Jest słodka.a jej obraz kreśli teraz nasza
            pamięc i miłość do Niej..

            ...zawsze bedzie w naszej pamięci ta spokojna jej twarzyczka jakby chciała nam
            powiedziec "nie martwcie sie"

            • ani_k312 Re: A Tata mówi tak: 24.06.05, 00:33
              Oczywiście, że nie jesteś gorszym ojcem! Tak ciepło piszesz o swojej córce.. ,
              że na pewno jest z Ciebie bardzo dumna.. i cieszy się z takiego Taty!!
              Wszystkiego dobrego...
                • nikola313 Re: A Tata mówi tak:do mamy:)) 24.06.05, 13:51
                  Kochamy nasze dzieci i one kochaja nas tam w obloczkach.
                  Moj maz tez bardzo teskni za swoja wymarzona ksiezniczka, a moj synek rano
                  powiedzial
                  - mamus musimy pojechac dzis do Nikolki, bo chce jej zawiezc czekoladke,
                  napewno ja zje, bo w niebie chyba nie ma czekoladek.....
                  Wszyscy bardzo tesknimy.....
                • stary71 Do Rodziców Weroniki 27.06.05, 00:33
                  Kochani, naprawdę wygląda na to, że dziewczyna chce Was umocnić, bo tak bardzo
                  mądrze o tym piszecie i dajecie świadectwo tego, że trzymacie się razem. Ja w
                  każdym razie wierzę w to "czuwanie" dzieci nad rodzicami - doświadczam tego już
                  15 lat. Dzięki temu rana się zabliźniła i potrafimy cieszyć się życiem, choć
                  nie zapomnieliśmy ani na chwilę.
                  Bardzo mocno pozdrawiam
                  s71
    • kama.garbi 10-ty 2m-ce... 10.07.05, 11:56
      czas przeraza mnie dopiero 2m-ce a juz tyle dni minęło...tamta noc 1.20
      urodziła sie Wernika ta cisza na sali zamiast radości i nagrody za ból łzy i
      cierpienie
      wszyscy mówią że to dopiero poczatek tej drogi a ja nie mam sił już teraz mam
      dość..
      dlaczego sie rozchorowałam dlaczego leżałam w łóżku może jakbym chodziła to
      urodziłabym przed czasem ..może...może...dlaczego nikt wcześniej nie widział
      dlaczego ja nie poczułam
      jest mi źle a teraz jeszcze sypie sie mój organizm...
      • edycia11 Re: 10-ty 2m-ce... 15.07.05, 22:37
        Trzymaj sie,jestes bardzo silna i madra.Twoja Weroniczka chce zebys byla
        dzielna i cieszyla sie zyciem,choc wiem,ze nie jest latwo.
        Ja jestem z Toba calym serduchem:)
        a Weronisia i moj Jacus napewno niezle broja tam w niebiosach,ciagnac za brode
        dobrego "Ojca",ktory kiedys wynagrodzi nam te wszystkie cierpienia:)
        edi
      • nena5 Re: 3miesiące 2 dni...a miało byc tak pięknie 11.08.05, 23:48
        Droga Kamo,
        nigdy tu jeszcze nie pisalam. Nasza najdrozsza Laura-Sophie zasnela we mnie 8
        lipca tego roku. Bardzo cierpie. Chcialabym z Toba porozmawiac. Chcialabym Ci
        wszystko opowiedziec co przezylam i posluchac Twoich opowiesci.

        Byloby cudownie, gdybym mogla do Ciebie zadzwonic. Jesli uznasz, ze chcesz ze
        mna porozmawiac wyslij mi, prosze swoj nr telefonu na nena5@gazeta.pl.

        pozdrawiam

        nena
    • hanka4 Re: Weronika zasnęła we mnie 9.05.2005w 38t.c. 17.08.05, 23:55
      Współczuję Ci bardzo mocno, nie mogę przestać płakać po przeczytaniu Twojej
      historii. Ja nie mogę dojść do siebie po śmierci córeczki mojej siostry i
      zawsze ryczę nad grobkiem Monisi, choć minęło już 5 lat, a to, co musi
      przeżywać matka jest dla mnie niewyobrażalne. Przepraszam wszstkich, którzy
      myślą inaczej, ale nie mogę znaleźć sensu w śmierci takich dzieciaczków.
      Sama jestem mamą 11-miesięcznej Lenki i czasami wkurzam się, że jest
      niegrzeczna. Już nie będę. Będę tylko dziękować Bogu, że jest ze mną.
      Kamila, trzymaj się, życzę Ci spokoju ducha i tego, żebyś znalazła ukojenie
      tuląc swoje następne dzieciątko.
      Światełko dla Weroniczki (*)
      • kama.garbi Re: dziekujemy 18.08.05, 12:30
        dziekujemy Wam dobre słowa za pamięć
        nic chyba nie ukoi mojej straty nawet kolejne dziecko będzie przeciez
        rodzeństwem Weroniki zawsze Jej bedzie brakować
        może tylko jak ktos powiedział minie czas rozpaczy lecz pozostanie smutny spokój

        tak bardzo Jaą kocham
        --
        www.snugglepie.com/cb/37986.png
        Kamila mama Aniołka-Weroniki *9.V.2005

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka