Jutro mija 8 lat od śmierci naszego synka Maciusia. Jest tak zimno, a
Piotruś ma zapalenie gardła, więc nie możemy jechać na cmentarz. Wydaje mi
się, że po raz pierwszy nie uda nam się zaświecić tego dnia świeczki na jego
grobie.
Maciuś żył rok i 3 miesiące.Właściwie nikt już o nim nie pamięta, chciałabym
w ten sposób przypomnieć, że kiedyś istniał.
Już w czasie ciąży wiedziałam, że jest bardzo chory.Wada cewki moczowej
spowodowała nieodwracalne zniszczenia w jego organiźmie. Teraz wiem, że gdyby
nie to, że obok niego był jego braciszek bliźniak Maciuś nie przeżyłby ciąży.
Urodzili się w 32 tygodniu. Maciuś z sali porodowej został przewieziony do
CZD. Nie pokazano mi go - nie było czasu. Po dwóch tygodniach, dzięki pomocy
przyjaciół, pojechałam go zobaczyć. Był taki biedny, leżał samotny w
inkubatorze. Wtedy po raz pierwszy pogodziłam się z myślą, że odejdzie.
Zresztą nikt nie dawał mu szans. Szczątek jednej nerki miał lada chwila
przestać pracować. Na przeszczep - za mały, dializy otrzewnowe- niemożliwe,
hemodializy-kto dializował wtedy dwukilogramowego wcześniaka, gdzie zdobyć
cewniki?!Gdzie je podłączyć?!
A on rósł i pokonywał kolejne problemy - zapalenie płuc, niewyrównane
elektrolity... I w kwietniu został wypisany do domu.
Bez żadnych specjalnych zaleceń i bez żadnej nadziei na lepszy los. Ale był
razem z nami, z bratem i rodzicami, wychodził na spacery i spał w ciszy
pokoju akademickiego, bez szumu szpitalnego życia.
I stał się cud. Zaczął rosnąć. Walczył. I nawet lekarze - ci ludzie, którzy
podejmują najtrudniejsze decyzje i mający straszną wiedzę o szansach na życie-
postanowili polepszyć mu warunki życia. Pomału rodziła się nadzieją, że może
się uda, wbrew wiedzy i doświadczeniu. I gdy nastąpił ten moment, ze nerka
przestała pracować - udało się zastosować hemodializy.
Maciuś bywał w CZD 3 razy w tygodniu, ale było mu coraz trudniej
walczyć.Któregoś dnia, po kolejnej sepsie, stracił przytomność w trakcie
dializy. Po tygodniu odszedł z moich ramion w ramiona Stwórcy. Bóg wypożyczył
nam Maciusia na tak krótko.
Jutro mija 8 lat od śmierci naszego synka Maciusia.
ania