Dodaj do ulubionych

Dlaczego to tak strasznie boli...

05.03.07, 13:30
Kiedyś już dałam znać o sobie. Później już tylko czytałam Wasze historię, bo
nie miałam sił, a może odwagi aby opisać swoją. Na to forum trafiłam
przypadkiem i nie sądziłam, że stanie się moim największym wsparciem w tych
najtrudniejszych dla mnie chwilach....
Chyba najwyższy czas, abym otworzyłą się przed kimś i pozwoliła sobie pomóc...
Jestem mamą Kacperka-Aniołka -tak długo oczekiwanego dziecka. Termin porodu
miałam na 12 stycznia, ale od 1 stycznia robiłam wszystko aby zobaczyć już
soje malęństwo. Kupiliśmy z mężem całą wyprawkę i przygotowaliśmy pokoik dla
naszego skarbka i czekaliśmy z niecierpliwością kiedy dołączy do naszej
rodzinki. 10 styczeń był dniem kiedy na świat przyszło nasze maleństwo.Mąż
cały czas był ze mną przy porodzie (odciął nawet pępowinę). Lekarz oznajmił
nam, że zostaliśmy roddzicami zdrowego chłopca.Kacperek otrzymał 10 pkt. Boże
jacy byliśmy szczęśliwi. Niestety nasze szczęście trwało tak krótko....
W 3 dobie zabrano mi Kacperka do kąpieli. Po 40 min. przybiegła Lekarka, aby
mi oznajmić, ze u mojego synka nastąpiło zatrzymanie akcja serca i jest w
tragicznym stanie. Myślałam w tedy, ze oszaleje. Nie umiałam pozbierać
myśli... Po Kilku minutach przybiegła kolejna kobieta i krzyczała jak mają
ochrzcić Mojego synka, bo on umiera. To jeszcze nie był czas na mojego
Kacperka-został wówczas odratowany. Kolejne zatrzymanie akcji serca nastąpiło
o 5:15. Po godzinie reanimacji mój synek odszedł!!!! Sekcja
wykazała "Krytyczne zwężenie aorty", które przyczyniło się do wyniszczenia
kolejnych organów.
Boże, to był koszmar. Nie umiałam, a może do dzisiaj nie umie się pogodzić z
jego śmiercią. Cały czas zadaje sobie pytanie, dlaczego ON... Nie mam już w
życi zadnego celu.Nocami nie sypiam, a wstaje z łóżka bo muszę.
Wczoraj znalazłam się w takim stanię, że poraz pierwszy nie pojechałam na
cmentarz. ogarnęła mnie wściekło na Kacperka "za to, że mnie zostawił" a ja
go tak bardzo potrzebuje.
Teraz Żyje, bo wiem ze jestem potrzebna mojemu mężowi. Znajomi nas bardzo
wspierają, ale nikt tak na prawde nie rozumie naszego bólu.My zmężem też nie
umiemy rozmawiać o całej tej sytuacji. On mi ciągle powtarza, ze jeszcze
będziemy szczęśliwi- odczekamy pół roku i postaramy się o kolejne dziecko. Ja
nie wiem czy będe miałą jeszcze odwagę , aby mieć kolejne dziecko. Tak bardzo
boję się, ze sytuacja się powtórzy. Mam Juz 28 lat , a mój mąż 31- czy mamy
jeszcze szanse na dziecko...
W najtrudniejszych dla mnie chwilach wchodze na forum i czytam o tragediach
jakie spotkały innych ludzi i jak sobie radzą w takich sytuacjach... W tedy
wiem, ze nie jestem sama. Za to Wam wszystkim dziękuje!!!

Proszę zapalcie światełko dla mojego Kacperka
Kasik
Edytor zaawansowany
  • mamadawida2 05.03.07, 14:03
    Szczerze i z całego serca Ci współczuję. Wiem ( uwierz mi wiem) co czujesz.
    Przeczytajcie z meżem moja ksiązkę. Nie rozmawiacie ze soba o tym co sie stało.
    U mnie tez tak było. Były dni, ze myśłałm że rozpadnie sie nasz związek.
    Ale wytrwalismy ( to było 18 miesięcy temu)
    napisałam ksiązkę by pomóc osieroconym rodzicom i nie tylko.
    strata-dziecka.zlotemysli.pl/studzina.php
    A dla waszego aniołka
    (*)
  • anida63 05.03.07, 14:55
    Sciskam cie mocno.Wiem co czujesz.Stracilam dwoch synow.Pierwszego w87roku,tak
    jak twoj aniolek byl ze mna tylko3dni.Nie dane mi bylo go nawet przytulic bo
    urodzil sie za wczesnie i byl w inkubatorze.Niedlugo minie20 lat a wciaz boli!
    Rok pozniej urodzilam wspanialego synka.Moja radosc nie miala granic.Wszyscy
    mowili ze za bardzo go rozpieszczam ale ja po tamtej stracie najchetniej nie
    odstepowalabym go na krok.Lukasz byl wspanialym chlopcem-
    uczuciowym,dobrodusznym,pomocnym,wesolym.B Y L bo niestety juz go nie ma!
    15sierpnia 05r utonal w jeziorze.Minelo 1.5roku a ja umieram z rozpaczy.Mam 2
    corki,wnuka ,wnuczke kochanego meza ale nie potrafie znalezc celu do dalszego
    zycia.Mam wyrzuty wobec zyjacych moich dzieci ,kocham je ale w tej chwili
    nieszczescie,ktore mnie spotkalo przyslania mi wszystko i najgorsze ze z
    uplywem czasu jest mi coraz gorzej.Zaczyna do mnie docierac ,ze naprawde go nie
    ma.Nie wiem czy znajde sily aby zyc dalej.
    Tak samo jak ty miewam nieporozumienia z mezem.Kochamy sie i uwielbialismy syna
    i on mi ciagle powtarza ze powinnam zaczac marzyc i obrac jakis cel na dalsze
    zycie.Nie potrafie marzyc i myslec o czyms przyjemnym bo wszystkie mysli biegna
    do synia i budza rozpacz.
    Moja droga jestescie mlodzi i na pewno bedziecie mieli jeszcze nie jedno
    dziecko.Na razie musisz przejsc przez swoja zalobe tak samo i ja .Tylko nie
    wiadomo jak dluga to droga....Jeszcze raz sciskam cie mocno 3maj sie.
    Dla twojego anioleczka (*)(*)(*)(*)(*)(*)
  • kasik211 17.03.07, 15:58
    Dzisiaj mija 9 tydzień odkąd od Nas syneczku odszedłeś. Tak bardzo Tęsknie za
    tobą....
    [***]
  • annamarcela 18.02.08, 17:29
    Kacperku to dla Ciebie aniołeczku \*/\*/ Rodzice aniołków są
    najlepszymi rodzicami na świecie. Kochają swoję pociechy najmocniej
    jak się da.
  • annamarcela 18.02.08, 17:40
    Czytałam Pani książkę i jestem pełna uznania. Ja straciłam swoje
    jedyne dzieciąko i nie długo puźniej rozpadło się moje małżeństwo.
    Pani chociaż ma dla kogo żyć ja niestety nie. Zostałam sama ze swoim
    bólem i z wielkim trudem to znoszę. Pozdrawiam:)
    Mama aniołka Karolka- przyczyną zgonu są posocznice (sebsa). Żył
    niecałe osiem dni. Dobrze, że są tacy kudzie jak Pani
  • annamarcela 18.02.08, 17:44
    Swiatełko dla Dawika i Karolka \*/ \*/
  • agafa30 05.03.07, 14:48
    kochana...u mnie było podobnie, rodzinny poród, odcięcie pepowiny przez dumnego
    tatę, 9 punków i nagle - zaburzenia oddychania .... operacja serduszka....
    w 7 dniu życia odeszła moja kochana córeczka Igusia!
    miałam wtedy 30 lat - 30.06.2004r.
    A dziś mam zdrowego, 9-miesięcznego synka.
    Wiek nic tu nie ma.... znam młodziutkie dziewczyny - po stracie i wiele kobiet
    przez 40-tką ze zdrowymi dzieciaczkami.
    Wiem, że teraz nie jesteś w stanie myśleć o następnym dziecku, daj sobie czas -
    czas przede wszystkim na żałobę, na rozpacz..to trudne, cięzkie i koszmarne
    chwile - dlatego zyczę Ci dużo sił.
    wiem, że przyjdzie czas, kiedy pomyślisz o następnym dziecku, ale ogarnie Cię
    ogromny strach,musisz go pokonać, choć trochę, ale wiedz, że możesz być jeszcze
    szczęsliwą mamą - z ogromną raną w sercu - ale szczęśliwą.
    Pozdrawiam CIę i ściskam mocno.
  • egafokus 05.03.07, 15:00
    [***] dla Twojego Kacperka
    tak bardzo mi przykro, przytulam
    --
    mama aniołka Kacperka
    Kacperek
    maleństwo
  • hania731 05.03.07, 15:46
    będziesz jeszcze szczęśliwa,choć nigdy juz tak beztroska jak przedtem.
    Ja też szukałam odpowiedzi na pytanie, dlaczego odeszła i odpowiedź nadchodziła
    sama, bo byłą chora, ale zaraz nadchodzi kolejne pytanie: Dlaczego ona.
    Tu też nasunęłą mi się od razu odpowiedź: A dlaczego nie ona? Czym
    różnię się od innych, których spotkał podobny los.
    I nadal nie mogę sie z tym pogodzić, choć żyje niby normalnie. I też zaczęłam
    myśleć już nastepnym dziecku,żeby te moje puste ramiona wypełnić życiem,a bać
    się będę już zawsze i Ty też. Bo doświadczyłyśmy na własnych barkach,że to co
    się zdarza gdzieś daleko , jest tak blisko i może i nas spotkać.I nikt nam nie
    zagwarantuje,że to się nie powtórzy,pozostaje nam nadzieja,że kiedyś i dla nas
    zaświeci słoneczko.
    A tęsknić za naszymi słonkami, będziemy już zawsze.
    Myślę,że sama poczujesz kiedy przyjdzie Twój czas na kolejnego dzidziusia.
    pozdrawiam.
  • paulina812 05.03.07, 18:46
    Przykro mi bardzo....Ja mojego synka urodziłam 26.01.2007 (urodził się martwy w
    40 tc, miał węzełek na pępowinie). Na swojego Wiktorka też byłam zła, dlaczego
    wziął i tak po prostu umarł?? Dlaczego nie chciał z nami być?? Wszyscy byśmy go
    kochali, byłoby mu dobrze z nami, a jego nie ma...
    Ja bardzo chciałabym mieć jeszcze dziecko (mam już synka 4,5 roku), lekarz
    kazał nam zaczekać trzy miesiące po porodzie (mówił mi to kiedy miałam skurcze
    parte i rodziłam swoje martwe dziecko, co raczej było nie na miejscu).
    I mam takie puste ramiona, miałam mieć dziecko, miałam je tulić, karmić, a.....
    Życzę Ci dużo siły, światełka dla Twojego Kacperka (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)
    (*)
    Tak sobie myślę, że może jeszcze kiedyś będę szczęśliwa (czego również życzę
    wszystkim mamom Aniołków)>
    Paulina
  • kasik211 06.03.07, 11:59

    Dziękuje Wam wszystkim za wsparcie i pomoc w tak trudnych dla mnie chwilach.
    Wiem, ze wiele jest ludzi którzy utracili to co dla nich najcenniejsze-swoje
    DZIECI... Jednak, kazdy z nas przezywa to indywidualnie. Czytając Wasze
    historię zaczynam wierzyc, ze jeszcze będzie dobrze!Może już nigdy nie będe żyć
    tak beztrosko jak wcześniej, ale będe szczęśliwa... Musze wierzyć, ze uda mi
    się urodzić zdrowe dziecko o wyjątkowym sercu...
  • kasik211 06.03.07, 12:14
    Tak bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojej córeczki. Cieszę się , ze udało
    Wam się dać życie zdrowemu chłopczykowi.
    Mam pytanie: czy Wasza córeczka tez miała wade serca? Pytam, ponieważ nie wiem
    ile czasu należy odczekać po urodzeniu dziecka z wadą serca, aby móc starać się
    o następne dziecko. Opinie lekarzy są tak rózne: jedni mówią min 6 miesięcy,
    inni 10-12 miesięcy, a nawet 2 lata.Czy przechodziliście badania genetyczne?
    Pozdrawiam
    Kasik-mama Kacperka-aniołka
  • agafa30 07.03.07, 11:17
    Witaj,
    nasza Igusia miała wadę serca - zespół wad wrodzonych, nie wiem czy dobrze
    napiszę - tetralogia Fallota, miała nieprawidłowy spływ żył (to była najgorsza
    wada) - musiałabym zerknąć w domu na dokumentację ze szpitala, żeby szczegółowo
    opisać wady - jesli zechcesz to mogę przepisać wszystko co jest napisane w
    karcie.
    Robiliśmy badania genetyczne na NFZ - wszystko ok. Ale Ona nie miała wad
    genetycznych, choc nie zgodziliśmy się na sekcje, to jednak na
    podstawie "pobieżnych" badań nic poza tym nie wykryto i miała dodatkowy kciuk
    prawej raczki - 6sty paluszek.
    Jeśli chodzi o czas - mój poród był naturalny, więc lekarz powiedział 6 m-cy,
    ale nie ze względu na wadę serca, tylko żeby odpocząć i fizycznie i przede
    wszystkim psychicznie. Na początku nie chciałam juz mieć dzieci (igusia to moje
    pierwze dzieciątko), ale po kilku m-cach zaczęliśmy starania i znów porażka,
    dopiero po roku udało się zajśc w ciążę.
    W ciąży robiłam synkowi badania usg serca u Dr Dangel w Warszawie - chyba
    wszystkie dziewczyny z forum chodziły do Niej w następnej ciąży, świetna
    specjalistka od maleńkich serduszek pracująca na super sprzęcie.
    Tak więc, jeśli tylko fizycznie i oczywiście psychicznie będzisz gotowa -
    zacznijcie starania i z całego serca życzę Ci tak cudownego Skarba, jakiego ja
    mam dziś.
    Co do słynnego pytania Dlaczego? chyba nie ma odpowiedzi, ja sobie
    wytłumaczyłam, że to z mojej winy Igusia miała wadę serca, bo w pierwszym
    miesiącu ciąży -nie przyszło mi do głowy, że juz mogę być w ciązy (to był
    pierwszy miesiąc starań) byłam chora i brałam leki, ale chyba to nie jest takie
    proste. Ile matek w ciąży pali, pije itp. i rodzą zdrowe dzieci, a ja nigdy nie
    paliłam, z piciem - na pewno nie w ciązy, a i przed sporadycznie i co???
    Piszę o tym dlatego, że na pewno martwisz sie o zdrowie następnego dzidziusia.
    Ale nie ma reguły, po prostu - musimy ryzykowac, wiem jak jest ciężko, ale do
    przejścia, uwierz mi i głowa do góry :-) Tyle przeszłyśmy, że już może być
    tylko lepiej.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę Ci tego Cudu, który mnie spotkał - mam
    cudownego, wspaniałego, roześmianego Michałka. Choć bardzo mocno tęsknię za
    moją Córeczką i oglądam się za dziewczynkami w Jej wieku (miałaby juz dwa latka
    i 9 mcy) i tak chyba będzie już do końca moich dni...
  • agafa30 07.03.07, 11:28
    tak sobie przeczytała mój poprzedni list i doprecyzuję:
    my oboje robiliśmy badanie genetyczne - pobrano nam krew i zrobiono "wywiad
    rodzinny". Igusia nie miała robionych badań genetycznych - było juz za późno.
    Pisząc o porażce w staraniach, chodziło mi o to, że staraliśmy sie kilka
    miesięcy - nie mogłam zajśc w ciąże od razu, a -tak mi się wydaje- zabrzmiało
    to tak, jakby "po drodze" w staraniach stało się coś złego.
    Pozdrawiam. Aga.
  • kasik211 07.03.07, 18:20

    Dziękuje Ci bardzo za te informacje. My tez chcieliśmy przejść bad. genetyczne
    w łodzi, ale lekarz po wywiadzie z nami stwierdził, ze niekwalifikujemy się.
    Był zdania, ze wada serca u Kacperka nie ma podłoża genetycznego. Musiały na
    to wpłynąć jakieś czynniki zew.-tylko jakie? Ja całą ciąże czułam się super,
    nie chorowałam, nie piłam , nie paliłam....Nie umię znaleść przyczyny.
    Jesteści dla mnie dowodem na to, ze warto się starać i nie można się poddawać.
    Poczekamy jeszcze kilka miesięcy i chyba tez spróbujemy...-chyba, ze coś
    ulegnie zmianie.
    ściskam Waszą TRÓJKĘ mocno
  • agafa30 08.03.07, 08:12
    hej,
    wszystko zależy od lekarza, my dostalismy skierowanie na badania genetyczne od
    mojego ginekologa, choć wada też nie miała podłoża genetycznego (i tak tez
    stwierdził genetyk), to jednak on bardzo przejął się śmiercią Igusi i kierował
    mnie wszędzie, gdzie było można - właśnie na badania genetyczne, później na
    badania prenatalne-test PAPPA, na usg serduszka w W-wie (2 razy). Mimo,że
    miałam do niego pretensje, że nie wykrył tej wady w trakcie badań usg i usg
    genetycznego (choć jest jednym z najlepszych specjalistów w lubuskiem), to w W-
    wie okazało sie, że wada ta jest b. trudna do wykrycia, i poznałam dziewczynę z
    forum, której córeczka (oprócz innej choroby, którą wykryto w ciąży) miała też
    podobna wadę serca i pomimo wielu badań usg, również nikt nie wykrył :-(
    Ja tez szukałam przyczyny, szperałam w necie (tak znalazłam to forum),
    wściekałam się na niesprawiedliwosć..ale w końcu musiałam odpuścic, bo jeszce
    chwila, a bym oszalała.
    Warto się starać i nie poddawać, bo pomimo wszystko życie może być piekne i
    szczęśliwe :-) Tak jak już pisano na tym forum, może My po stracie, bardziej je
    doceniamy, bo wiemy jak jest kruche. Pomimo tak ogromnej tragedii można dalej
    zyć, choć z wielkim bólem. Moim największym marzeniem (oprócz szczęśliwego
    życia dla mojego synka) jest - żeby wszystkie mamy po stracie doczekały się
    swojego Szczęścia. Aby nie było już więcej Aniołków i Mam takich my. Bardzo,
    bardzo by chciała!
    Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
    Spróbuj jeszcze porozmawiać nt. badań genetycznych ze swoim lekarzem -
    rodzinnym lub ginekologiem, bardzo polecam to badanie, bo to jest pierwszy
    bardzo ważny krok na drodze planowania dzieciątka.
    Życzę powodzenia!
    (*) dla Twojego kochanego Kacperka.
  • mmmmmm2 06.03.07, 13:12
    Bardzo mi przykro....
    Jestem mamą aniołka - Julci, którą urodziłam kilka lat temu. Julcia zmarła
    kilka godzin po porodzie. Przyczyny właściwie nie znam - ponoć bakteria (której
    lekarzom nie udało się wyhodować). Wiem, że nie można stopniować bólu, ani
    strachu o dziecko podczas ciąży.
    Łatwiej by mi było jednak, gdybym wiedziała po pierwsze: czy to nie była moja
    wina? Po drugie - co zrobić, żeby kolejne dziecko przeżyło (skoro nie wiem
    nawet na co zmarło pierwsze).
    Na to forum wchodzę nadal, choć dziś jestem mamą zdrowiutkiej (tfu, odpukać)
    córeczki. A po co to piszę?... Bo naprawdę Cię rozumiem.
    Ale jestem przykladem na to, że jak mówi Twój mąż: "jeszcze będziemy
    szczęśliwi"
    - przynajmniej w 99 procentach, bo o Julci nigdy nie zapomnę....
    Nie dane mi było zobaczyć Julci. W szpitalu siostry szybko ją ochrzciły. A
    potem miałam czas żałoby.
    Później strachu o kolejne dziecko.

    A na koniec (o ile będzie to jakieś pocieszenie) - jestem w wieku hmmm....
    dojrzałym (albo raczej przejrzałym) - przed 40-tką - więc bałam się podwójnie.
    Mocno Cię pozdrawiam.

    Ewa


    --
    <a href=" www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=28&order=desc "target="_blank">Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi,
    które kocha Cię więcej niż siebie samego
    </a>
  • luiza2pop 06.03.07, 13:51
    Bardzo bardzo ci wspolczuje. W imieniu innych mam zapraszam Cie na forum
    wrodzone wady serca
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24429
    moze tam znajdziesz odpowiedzi. Jest tam wiele mam Anielskich Dzieci. Napewno
    sluza Ci pomoca i dobrym slowem. Zajrzyj tez na strone
    www.sercedziecka.org.pl/
    Pozdrawiam Cie i zycze duzo sily.....Dla Twojego Malenstwa (")
  • bernadka.1 06.03.07, 16:09
    witam Cię serdecznie. Bardzo Ci współczuję.Wiem co przeżywasz, ja czułam to samo
    po śmierci mego Kamilka. ciężko w takiej chwili nawet opisać swoje myśli. Mój
    synek również miał wadę serduszka. Kiedy myślałam o drugim dziecku, o tym jakie
    badanie chcę przejść żeby urodzić kolejne, zdrowe dziecko nagle okazało się że
    jestem w ciąży. Bardzo się bałam że coś będzie nie tak. Bartuś urodził się
    miesiąc po odejściu Kamilka. Jest zdrowy. Cieszę się że jest, choć moja radość
    jest stłumiona i bezbarwna. Zyczę Ci siły i wary w "lepsze jutro".
    Dla Twojego synka zapalam lampkę(*)
    --
    Kamilek miałby już
    Bartosz
    Kamilek
  • kukim 14.03.07, 23:28
    Kasiu, brak mi słów żeby wyrazić to jak bardzo Ci współczuję, serce
    pęka...niech Bóg da siły Tobie i mężowi, pomodle się dziś o Waszego aniołeczka
    [*] ściskam Cię bardzo mocno.-kukim
  • kasik211 15.03.07, 17:18

    Dzisiaj jest kolejny dzień, kiedy nie umię pogodzić się ze śmiercią Kacperka.
    Boże-jak mi go strasznie brakuje. Czy ja juz nigdy nie zacznę normalnie
    żyć.....?
  • an555 17.03.07, 21:51
    Bardzo mocno Cię przytulam w tych bardzo ciezkich chwilach. Rok temu w styczniu
    rowniez stracilam synka, był naszym pierwszym dzieciatkiem. Urodził sie przez
    cc z powodu ułozenia miednicowego. Bylismy tacy szczesliwi ... na drugi dzien
    rano jego stan zaczał sie pogarszac , okazało sie ze ma wrodzoną wade
    serduszka.Nagle cąły swiat mi sie zawalił, jego stan sie coraz bardziej
    pogarszał a ja nie mogłam mu pomoc:( zabrali mi go do kliniki a ja musialam byc
    w szpitalu ( u nas wychodzi sie po cc w 5 dobie) kiedy mnie wkoncu wypuscili
    pojechalam do mojego Kubusia , bylismy razem tylko kilka dni , zaluje ze nie
    wyszlam na wlasne zyczenie ze szpitala ze nie bylam caly czas z moim synkiem.
    Przeczuwalam ze nas opusci ale cąły czas mialam nadzieje ze sie uda.Kiedy
    zabrali mi go na operacje ktora trwala około 7 godzin modliłam sie do Boga o
    zycie i zdrowie dla niego. Wkoncu przyjechali , tak bardzo chialam isc do niego
    ale mi niepozwolili... Potem juz słyszlam tylko odgłosy aparatury ktora wyła,
    piszczała itp juz wiedzialam ze to koniec ze moje dziecko odeszło, ze moj
    skarb zgasł. Cały swiat runął, wszystkie marzenia , radosc odeszły. Do dzis
    zadaje sobie pytanie dlaczego moje dziecko, dlaczego akurat to nas spotkało.
    Minął rok i dwa miesiace i napewno wiem ze do konca zycia bede cierpiec z
    powodu straty mojego dziecka. Teraz tule moja coreczke , ktora ma teraz miesiac
    i wiem ze to dar od Kubusia aby choc troszke ukoić moj ból.Codziennie tesknie
    za moim aniołkiem....
    a dla twojego Kacperka (*)(*)(*)
    Przytulam mocno


    Ania

    --
    mój suwaczek
    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec383.htma
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/2;31;96/st/20070215/n/JULIA/k/ed56/age.
  • kasik211 17.03.07, 23:06

    Ja do dzisiaj zadaje sobie pytanie-dlaczego to musiał odejść mój Kacperek?????
    A tacy byliśmy szczęśliwi.......
  • nikola313 15.03.07, 19:44
    Macie jeszcze szanse na dziecko....
    Ja w wieku 30 lat urodzilam moje drugie dziecko Coreczke niestety martwo w 39
    tc udusila sie pepowina, niecale trzy mc po porodzie ponownie zaszlam w ciaze i
    urodzilam, rowny rok po niej drugiego syna.
    Jestesmy teraz bardzo szczesliwi ma dwoch synow ale na zawsze pozostanie w
    naszych secach nasza wymazona ksiezniczka, nasza Coreczka za ktora zawsze
    bedziemy tesknic....

    Andzelika mama Aniolka Nikolki 22.11.04 i 8l Adriana i 16 mc. Nikodemka
    Pozdrawiam i duzo sil.....
  • kasik211 07.04.07, 12:50
    Wesołych Świąt Syneczku.... Dzisiaj jedziemy z Tatą do Ciebie na cmentarz
    zapalić Wielkanocne światełoko! Bardzo tęsknie za Tobą Syneczku... [***]
  • maniula1 16.03.07, 12:17
    Ja Swoje dziecko stracilam w 36 tyg ciazy(dodam ze bylo zupelnie zdrowe tak
    wykazala sekcja).Musisz sie podniesc,wlasnie dla niego.Nie chce zeby jego
    mamusia rozpaczala.Ale wiem ze to jast bardzo trudne.Dzis mam 2 dzieci.bylo
    ciezko bo jedna jak i druga ciaza zagrozona.kilku miesieczne lezenie w
    szpitalu.Ale udalo sie i moj aniolek doczekal sie rodzenstwa.I oczywiscie ze
    masz szanse na dziecko.Ja swoj trzeci porod mialam w wieku 28 lat.(jeszcze
    mysle o jednym dziecku,a dzis mam 30 lat)tylko nie wiem czy lekarze mi
    pozwola.A co do strachu to niestety nas Mam,ktore przezyly taka tragedie nigdy
    nie opusci.Balam sie przy kazdej ciazy,czy sie uda,czy Pan Bog mi teraz pozwoli
    miec zywe i zdrowe dziecko.Pozwolil.Ale strach jest.Czy mi go jeszcze ktoregos
    dnia nie zabierze,lecz staram sie o tym nie myslec,bo inaczej bym
    zwariowala.Takze mam nadzieje,ze nastepnym razem porozmawiamy ale juz na innym
    forum.SZczesliwych MAM.Zycze ci duzo sily i wiary.Uda ci
    sie.Zobaczysz.Przecierz nie moze byc ciagle zle.Pozdrawiam i swiatelko dla
    Twojego Aniolka(**)(**).
  • danusia1958 17.03.07, 22:07
    Dla Twojego Skarba(*****)


    babcia Aniolka Natalki i 11 mcy Julki
  • kasik211 21.03.07, 16:01

    Dzisiaj minęło 10 tygodni jak Kacperek przyszedł na świat. To był
    najszczęśliwszy dzień w moim życiu-poprostu cud.... A teraz jest taki straszny
    żal, że go już nie ma. Wyobrażam sobie chwile jakby było gdyby..... Ale go już
    przy mnie nie ma.... Już przestaje sobie radzić z tą całą sytuacją!!!! Boże,
    daqczego to ON...?
    Kasik-mama Kacperka Aniołka
  • kasik211 24.03.07, 16:46

    Syneczku [***] dla Ciebie. To w sobotę tak pocichutku odszedłeś...
  • kasik211 31.03.07, 10:57
    Kacperku - tak mi Ciebie brak.... Kolejna sobota bez Ciebie Aniołku...[***]
  • spozniona 07.04.07, 15:37
    Dlaczego boli?A czy chciałabyś by nie bolało?Przepraszam za tę odpowiedź.
    Ja rozumiem Cię doskonale.Przeszłam już wszystkie etapy
    złości,żalu,wściekłości,rezygnacji,rozpaczy...do dziś żyję w przeświadczeniu,że
    cały swiat,znajomi,bliscy nie rozumieją tego...bo oni tego nie rozumieją!!!Jeśli
    nie stracili dziecka...nigdy tego nie pojmą i oby nigdy nie spotkało ich to co
    nas spotkało.
    Od śmierci mojej córeczki niebawem minie rok.Żyła dwa miesiące.Miała chore
    serce.Miała operację.Odeszła...Pierwsze miesiące bez niej były jak wieczna burza
    żalu,niechęci i potwornej złości...potem przyszła zazdrość w stosunku do
    innych...zapragnęłam spróbować jeszcze raz.W lutym dowiedziałam się o kolejnej
    ciąży...a dwa tygodnie temu dwunastotygodniowe martwe dziecko lekarz zabrał mi
    spod mego serca...
    ...i powiem Ci,że teraz dam radę,bo nie mam innego wyjścia...dla mnie jeszcze
    życie trwa...mam już dwa Aniołki,pęknięte serce,żal nieustający i tę paskudną
    zazdrość do innych dzieci i ciąż...mam już 36 lat i nie wiem co mnie czeka...ale
    wiem jedno...Ty na pewno powinnaś spróbować...z całą pewnością...Pozdrawiam

    Spozniona
  • kasik211 18.04.07, 17:38

    Syneczku dzisiaj kończysz 14 tygodni... Wierze, że gdziekolwiek jesteś- to
    jesteś szczęśliwy!!! Aniołeczku [***] dla Ciebie
  • beamel77 18.04.07, 20:09
    Zapalam światełko dla twojego Aniołka (****)
    Pozdrawiam mama dwoch Aniołków (7tyg 2003r.) i Monisi (36tyg 2007 r.) .
  • kasik211 28.04.07, 11:12

    Mój Aniołku-to już 15 tygodni jak od nas odszedłeś... Z każym dniem za miast
    być coraz lepiej to jest co raz gorzej... Tak bardzo mi Ciebie brak!!
    Zastanawiam się każdego dnia czy kiedykolwien nauczę się żyć bez Ciebie...
    Kochanie zapalam światełko dla Ciebie [****}
  • spozniona 28.04.07, 17:30
    Nauczysz się żyć bez dzieciątka tutaj na ziemi, ale tak naprawdę ono zawsze
    będzie w Tobie, obecne w najczulszych marzeniach i wspomnieniach, których nikt
    Ci nie odbierze.To trudne, pogodzić się z tym, ale czas uczy nas dzień po dniu
    upadać i podnosić się, upływające dni przyzwyczajają nas do bólu i tęskonoty, a
    to co staje się codziennością, staje się po prostu bardziej znośne.Jakże byłoby
    potwornie, gdyby ból z tych chwil kiedy traciłyśmy nasze maleństwa trwał
    wiecznie z jednakowym natężeniem.Stres, głęboki żal nie pozwoliłby nam wstawać
    rano i kłaść się wieczorem, nie pozwalałby nam pójść do sklepu ani nawet
    spojrzeć na inne dziecko.Powoli stajemy się aktorami, którzy tylko w środku
    opatrują najgłębszą z ran i pozwalają wierzyć znajomym,że jakoś sobie
    poradziliśmy...bo tak naprawdę z czasem radzimy sobie z odpowiedzią na pytanie
    co dalej? dlaczego tak się stało? A jeśli przychodzą gorsze dni wyżalamy się na
    forum albo zwyczajnie płaczemy w poduszkę, a nasze łzy kapią na skrzydełka
    Aniołków, które dziwią się pewnie dlaczego ich mamy są tak smutne, kiedy One są
    wniebowzięte i z pewnością szczęśliwe i z pewnością zdrowe!
    Pozdrawiam, ja,która mam kilka tych gorszych dni.
  • kasik211 05.05.07, 11:29

    16 tydzień bez Ciebie mój Aniołeczku!!!! Ato [***} dla Ciebie, zeby Ci było
    zawsze jaśniutko i cieplutko...
  • maniula1 05.05.07, 11:46
    (*)dla Kacperka
    --
    Marianek aniolek
  • majunia205 11.05.07, 16:16
    dla Kacperka (*) (*) (*) mama Julki aniołka
  • kasik211 13.05.07, 12:56
    Jak ten czas leci... Dzisiaj minęło 4 miesiące, jak nas Kacperku opuściłeś.
    Nie ma dnia, abym nie myślała syneczku o Tobie! Byłeś cały moim życiem...
    Każdego dnia budzę się z nadzieją,że to tylko zły sen! Ale to nie sen-to moje
    pozbawione sensu życiu... Co raz częściej jestem przekonana, ze jak Bóg zabiera
    matkom dzieci, to powinien zabrać i je (przynajmniej w moim przypatku)-bo życie
    bez dzieciątka, nie to nie życie....
    Tak bardzo Cię Kocham syneczku..... Zapalam [***] dla Ciebie słoneczko
    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec495.htm
  • kasik211 16.05.07, 17:15

    Środa to miał być najpiękniejszy dzień tygodnia-bo właśnie taki dzień sobie
    wybrałeś, aby przyjść na świat. Niestety stała się dla mnie bardzo smutnym
    dniem.... Dzisiaj miałbyś 18 tyg. Aniołku... Zapalam światełko dla Ciebie [***]
  • maniula1 16.05.07, 18:20
    (*)dla Ciebie Aniolku
    --
    Marianek aniolek
  • egafokus 17.05.07, 10:40
    [***] Aniołkowi
    a rodzicom dużo dużo sił
    --
    mama aniołka Kacperka
    Kacperek
    maleństwo
  • kasik211 26.05.07, 17:29
    Kochanie... dzisiaj jest podwójnie trudny dzień dla mnie. Dzisiaj zarówno mija
    19 tyg. odkąd zasnąłeś na zawsze i Dzień Matki. Skoro ty nie mogłeś przyjść do
    mnie z kwiatami , to ja pojechałam na grób do Ciebi... Zasadziłam Ci piękne
    kwiatuszki... Inaczej wyobrażałam sobie mój pierwszy Dzień Matki.... Czy to już
    zawsze tak będzie... [***] dla Ciebie Aniłku
  • maniula1 30.05.07, 12:36
    Kacperku(*)Aniolku(*)Malenki(*)Spij Slodko(*)
    --
    Marianek aniolek
  • oskar_z_mama 30.05.07, 22:21
    Kacperku(*)(*)(*)
  • kasik211 31.05.07, 17:22
    Jutro Twój dzień Słoneczko "Dzień Dziecka"... Nie tak go sobie wyobrażałam...
    Jestem tak rozbita psychicznie, ze musiałam wziąść sobie dzień wolny w pracy.
    Całymi dniami rozmyślam, co mam Ci kupić Aniołku... Grzechotkę nie mogę,
    zabawki też nie-więc może Aniołka dla mojego Aniołka....

  • kasik211 01.06.07, 12:25

    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka mój Aniele.....
  • maniula1 01.06.07, 17:04
    Kacperku(*)dzis dzien dziecka,wiec baw sie z innymi aniolkami i biegajcie sobie
    po mieciutkich chmurkach(*)napewno Duzi Aniolowie przygotowali cos dla was(*)
    --
    Marianek aniolek
  • kasik211 09.06.07, 18:06

    Witaj Syneczku! Mija kolejna sobota bez Ciebie.... Codziennie zastanawiam się,
    gdzie jesteś-czy sam w tym ciemnym grobowcu, czy w niebie z Aniołkami... Tak
    bardzo bym chciała, że byś mi się przyśnił i powiedział,że jesteś szczęśliwy.
    Na pewno było by mi łatwiej!!!!!
    4 czerwca były moje urodziny-pamiętam jak rok temu mąż mui powiedział, że
    Kacperek jest moim prezentem od niego na urodziny... Myślałm, że to prezent na
    całe życie, a nie tylko 3 dni...

    Tak bardzo Kocham Cię mój Aniołeczku! Jutro odwiedze cię i zapalę [***]

  • egafokus 11.06.07, 10:41
    Ja wierzę w to że nasze dzieci biegają sobie po chmurkach i takie myślenie
    pozwala mi jakoś przetrwać...

    Mój mąż też ma urodziny 4 czerwca jak Ty :)
    to już były drugie bez Kacperka naszego :((((

    [*][*][*]dla Naszych Aniołeczków
    --
    mama aniołka Kacperka
    Kacperek
    maleństwo
  • kasik211 20.06.07, 17:03

    Syneczku mija kolejna środa- to tego dnia tygodnia przyszedłeś na ŚWIAT. Byłeś
    i jesteś naszym CUDEM, na który tak długo czekaliśmy!!!
    Pamiętam każdą minutę tego dnia i Ciebie mój Aniołeczku- taki byłeśliczny i
    beztroski. Syneczku tak bardzo tęsknie za Tobą. Odałabym wszystko za jeszcze
    jedną chwilę z Tobą....

    [***] dla Ciebie Kacperku
  • kasik211 09.08.07, 18:41

    Jak ja strasznie tęsknie za Tobą...... Kochanie-dlaczego mnie
    zostawiłeś...? Tak batdzo bym już chciała być z Tobą...

    Jest mi o tyle trudniej, ponieważ wczoraj bratu mojego męża urodziło
    sie dziecko. Wszyscy się cieszą, a mi serce pęka na 1000 kawałków.
    Nie umię zrozumieć dlaczego jedno dziecko zyje i daje szczęście
    wszystkim do koła, a moje leży w grobie...

    Czy będzie mi kiedyś lżej...

    Syneczku [***} dla Ciebie
  • kasik211 23.06.07, 18:31

    [***} dla Ciebie Aniołku
  • maniula1 24.06.07, 11:56
    (*)(*)
    --
    Marianek aniolek
  • kasik211 12.07.07, 20:18
    Syneczku.... !10.07.2007 skończyłeś 6 m-cy, a ja ta dokładnie pamiętam dzięń
    Twoich urodzin. Byłeś,esteś i zawsze będziesz największym cudem, jakiego
    doświadczyłam. Tak bardzo za Tobą tęsknie moja Kruszynko....

    [***] dla Ciebie syneczku
  • mamka74 15.07.07, 22:16
    (*)... dla twojego synusia

    moja córeczka 13 lipca skończyłaby 6 miesięcy niestety urodziła się martwa,
    10 stycznia dowiedzieliśmy się że zmarła w moim łonie


    dla naszych aniołków (*)(*)(*)...
  • anna1008 16.07.07, 00:52
    Dla Waszych 6-miesięcznych Aniołków
    Twojej córuni i Kacperka (***)(***(
  • kasik211 16.07.07, 21:01
    10 styczęń to dzień urodzi mojego synka, a 13 stycznia był już Aniołkiem...
    To zupęłnie odwrotnie niż u Ciebie... 13 styceń miał być najpiękniejszym dniem
    dla Ciebie, a 10 styczeń stał się tym tragicznym dniem...

    Niech w te dni zawsze pali się [***] dla naszych Aniołków
  • maniula1 19.07.07, 23:29
    Aniolku(*)
    --
    Marianek aniolek
  • ania2335 09.08.07, 20:45
    Dla Kacperka (***)
  • kasik211 23.08.07, 21:03

    Dziś Twój tatuś ma urodziny. Wiem,że bardzo by chciał zebys był z
    nim w tym dniu .... Tak bardzo za Tobą tęsknimy Kruszynko... Czuwaj
    nad nami i pomóż nam rozwiązać wszystkie nasze problemy...

    [***] dla Ciebie nasz Aniołeczku
  • aza123 30.08.07, 12:16
    Kasiu, rozumiem Twój ból, rozpacz i smutek. Też jestem mamą Aniołka. Nasz synek-
    Mikołajek odszedł 17 maja 2006 roku. Minął już rok i parę miesięcy, a ja ciągle
    nie umiem pogodzić się ze śmiercią naszego Maluszka. Mikuś żył 13 miesięcy, miał
    zespół Downa i w związku z nim ogromną wadę serca- wspólny kanał
    przedsionkowo-komorowy. Mikołajek zmarł po drugiej operacji serduszka w Zabrzu.
    Najbardziej boli mnie to, że tak dużo wycierpiał, a mimo to zawsze był
    uśmiechnięty i okazywał nam tak pięknie swoją miłość. Bardzo go kochaliśmy i
    nadal kochamy, ciężko było nam, gdy dowiedzieliśmy się, że nasz synek ma zD, ale
    od razu pokochaliśmy naszego ślicznego Maluszka.Może dlatego, tak ciężko
    pogodzić się z jego odejściem...
    Myślę Kasiu, ze jeśli będziecie na to gotowi, macie szansę na dziecko, jesteście
    jeszcze młodzi, a Kacperek na pewno ześle Wam maleństwo. My też staramy się o
    dziecko, ale widocznie to jeszcze nie ten czas, oboje mamy po 30 lat i wierzę,
    że kiedyś Mikuś będzie miał rodzeństwo...
    Pozdrawiam gorąco i przytulam Cię Kasiu
  • kasik211 01.09.07, 17:06

    Wiem, że wiele ludzi doświadczył tak okrutny los jak mnie... Nie
    umię jednak zrozumieć -dlaczego odchodzą tak niewinne i bezbronne
    istotki z tego świata... Nie powinno tak być, zeby to rodzice
    chowali swoje dzieci- tylko chyba odwrotnie...
    Początkowo lepiej sobie z tym wszystkim radziłam, a teraz chyba
    zaczęło do mnie docierać, że to już koniec i nigdy nie przytulę już
    mojego Aniołka. Tak bardzo cierpię i czuję jak w środku się
    wypalam...
    Jutro wyjeżdżamy z mężam na 2 tyg. do BBługarii. Oboje
    stwierdziliśmy, ze takie wczasy są nam bardzo potrzebne.
    Pojechaliśmy na cmentarz, aby się pożegnać z naszą kruszynką i
    stało się... Coś we mnie pękło i zdałam sobie sprawę, że ten wyjazd
    bez mojego Aniołka nie ma sensu... Tak bardzo chciałabym już być
    razem z nim!!
    Myśleliśmy już z mężem o koleinym dziecku, ale coś nam nie wychodzi
    i w ogóle wszystko jest nie tak!!!
    {****] dla ciebie Kacperku -mój kochany Aniele i dla wszystkich
    Aniołków
  • maniula1 02.09.07, 16:29
    (***)
    --
    Marianek aniolek
  • kasik211 26.09.07, 16:05
    Witaj Syneczku,

    Tak dawno się nie odzywała... Wiedz, że myślę o Tobie każdego dnia,
    każdej nocy... Boże, jak strasznie mi Ciebie braK!!! Ucze się
    każdego dnia żyć bez Ciebie, ale marnie mi to wychodzi... Tak bardzo
    pragnę przytulić Cię choć jeszcze raz, tylko jeden raz...

    Kocham Cię Syneczku
    [***] dla mojego cudownego Aniołka

  • maniula1 26.09.07, 16:20
    (***)
    --
    Marianek aniolek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka