Dodaj do ulubionych

pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc

02.06.08, 11:04
Mój koszmar trwa od dwóch lat. 6 maja 2007r na świat przyszła moja córeczka Amelka. Cztery dni wcześniej (2 maja)odeszły mi wody, jak się okazało pękł mi przedwcześnie pęcherz płodowy. Usłyszałam od lekarzy, że muszę ,,zakończyć ciążę, bo to niebezpieczne dla mnie, a mała i tak nie przeżyje." Rozmawiano z nami bardzo długo. Kilku lekarzy próbowało przedstawić swoje racje z medycznego punktu widzenia. Nikt nie próbował zrozumieć nas...rodziców... tego że chcemy walczyć o życie naszej córeczki. Mówiono nam ,,ona i tak nie przeżyje, to za wczesna ciąża". Pozostawiono nas samym sobie i kazano podjąć najcięższą decyzję w życiu. Serce się krajało, ale argument, że jeżeli będziemy zwlekać, to z czasem może się okazać, że już nigdy nie będzie mi dane zostać mamą, przemówił do nas....Amelkę urodziłam w 23 tygodniu ciąży i mój Aniołeczek nie miał szans na przeżycie... To było straszne... bóle porodowe.... a Ty nie masz żadnej motywacji do tego by przeć. Po wszystkim usłyszałam jak jedna pielęgniarka mówi do drugiej ,,żyje? Chyba ruszyła rączką" ,,Nie...Już po wszystkim" - odpowiedziała inna. To było straszne... Pochowaliśmy naszego Aniołka. Widok małej, białej trumienki miałam przed oczyma jeszcze bardzo długo... A później prawie codzienne wizyty na cmentarzu... Bo jak tu nie iść do mojego maleństwa.
Światełko w naszym życiu pojawiło się ok. czterech miesięcy później, gdy test ciążowy wskazał dwie kreseczki. Znów mieliśmy nadzieję, na stworzenie pełnej rodziny.... a jednocześnie czuliśmy strach, czy wszystko będzie dobrze, czy Bóg oszczędzi nam bólu. Każdy tydzień odliczałam jak zbawienie.... Gdy przyszedł 23 tydzień prawie nie ruszałam się z łóżka, bałam się, że znów odejdą mi wody. Wszystko jednak szło dobrze. Gdy weszłam w dziewiąty miesiąc, poczułam ulgę... ,,Teraz muszę już tylko urodzić" – pomyślałam sobie i zapałem szykowałam ubranka dla Emilka. Prałam, prasowałam. Jeździliśmy na zakupy, kupowaliśmy wszelkie niezbędne akcesoria dla naszego maluszka....
Czar prysł 2 maja (znów ta sama data koszmaru). Mój synek przyszedł na świat w 38 tc, 2 maja 2008r, ważył 3800, mierzył 56cm. Od rana nie czułam ruchów, więc pojechałam do szpitala. Tam mnie uspokoiła lekarka że wszystko ok, bo słyszy tętno maluszka, więc pewnie smacznie sobie śpi... Kazała mi pospacerować godzinę i zgłosić się na ktg. Po godzinie zrobiono mi jednak usg na którym już nie widziałam jak bije serduszko mojego synka..... To było przerażające patrzeć w monitor i nie widzieć bijącego serduszka tylko jakąś plamę. Lekarka tłumaczyła się, że godzinę wcześniej musiała słyszeć moje tętno, a nie tętno Emilka, że już wtedy mały pewnie nie żył.... Osunęłam się na podłogę i płakałam. Łzom nie było końca... Jakby to coś miało zmienić. Siedzieliśmy tak na podłodze razem z mężem, objęci, i krzyczeliśmy ,,czemu?, jak do tego doszło?”. Lekarze stali koło nas i bezradnie rozkładali ręce. Widać było że dla nich to też wielka niewiadoma, że są zszokowani.... Po kilku godzinach zrobiono mi cesarkę. Mężowi pozwolono mi towarzyszyć. Został w pokoju obok. Gdy wyciągnięto Emilka, pielęgniarka pozwoliła mi go przytulić. Oj...jaki on był śliczny. Później maluszka zaniosła mężowi i pozwoliła mu zostać z synkiem sam na sam. Mógł go trzymać w ramionach i patrzeć na jego zamknięte powieki...Ja wciąż zastanawiam się czy mogłam coś zrobić... czy mogłam uratować mu życie.... czy gdyby natychmiast wykonano mi cesarkę, mój synek byłby dziś ze mną..... Te wątpliwości zostaną ze mną do końca życia... cała nadzieja... wszystko zgasło... nie mogę się pozbierać... Staram się żyć normalnie, ukrywam łzy przed innymi, ale tak naprawdę to jestem wrakiem człowieka.... Czuje się taka pusta w środku, brzydzę się sobą.... Nie chcę martwić najbliższych, męża, przed którymi udaję że wszystko jest ok, ale w środku ciągle płaczę.... Pochowaliśmy Emilka tam gdzie córcie....Znów ten sam koszmar białej trumienki. Na jej widok nie mogłam powstrzymać łez. Uspokoiłam się dopiero wtedy, gdy usłyszałam, że mogę go jeszcze raz zobaczyć. Otworzono trumienkę.... mój malutki synek był śliczny... ubrany na biało....w białej czapeczce....z rączkami skrzyżowanymi na brzuszku. Długo patrzałam na jego zamknięte oczka, śpiąca twarzyczkę, jakbym chciała wyrysować go w swojej pamięci. Był taki śliczny!!
Obserwuj wątek
    • blekitna_laguna Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 02.06.08, 13:43
      Ciagle zadaje sobie pytanie-dlaczego tyle kobiet musi cierpieć??
      dlaczego wciąż odchodza od nas nasze ukochane maleństwa??

      Nie umiem Cie pocieszyć:(, jedynie garne wirtualnie do siebie i
      mocno przytulam ze łzami w oczach:((

      (*)(*)(*)

      Bardzo ale to bardzo mi przykro...:(((

      Spełnionych nadzieji Ci życze, bo dla niej naprawdę warto żyć, mimo
      wszystko..
      --
      Nataszka-Wielka miłość na całe życie..
    • nati1011 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 02.06.08, 14:28
      bardzo mi przykro.

      Wiem, ze sie zastanawiasz co mogłaś zrobić, ale na pewno wina nie
      leży po twojej stronie. Być moze nikt nie jest temu winny. NIe ma
      sensu gdybać. Istotne jest jednak by próbować ustalić przyczynę
      smierci dzieci. Być może cierpisz na jakieś schorzenie, które
      uniemożliwia ci donoszenie ciaży. Pytaj, dociekaj, pomoze ci to w
      przyszłosci.
    • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 03.06.08, 09:45
      Dziękuję Wam za ciepłe słowa... wiem że są tu osoby, które zrozumieją co
      przeszłam i co przechodzę teraz. Jest mi strasznie ciężko... nie mogę sobie z
      tym wszystkim poradzić. Codziennie rano budzę się z nadzieją że to co przeszłam
      było tylko snem, że moje aniołki żyją, że usłyszę płacz mojego dziecka..... a tu
      nic, tylko ta przerażająca cisza w mieszkaniu..... Kocham Was moje słoneczka
      - Wasza mama
      • olivka_83 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 03.06.08, 21:54
        tak bardzo mi przykro... dla Twoich Kochanych Aniolkow[']['][']
        moze nie wiem co czujesz... ja stracilam synka kiedy mial 3,5 roku
        (zmarl w styczniu) byl ciezko chory...
        mam drugiego zdrowego brzdaca ale tez historia jest dluga... uparlam
        sie na ciecie cesarskie i sama zglosilam sie do szpitala tydzien
        przed terminem, mieli mnie pociac tego samego dnia, pozniej okazalo
        sie, ze nie ma lozek dla cesarek i przelozyli na nastepny dzien,
        wieczorem zaczely spadac parametry Jaska, grozila zamartwica wiec
        natychmiast zrobili ciecie w srodku nocy... gdybym czekala na termin
        i skurcze pewnie dzisiaj i jego by nie bylo z nami...
        przepraszam za prywate... nie chcialam nikogo urazic...
        pozdrawiam i zycze spelnienia marzen, wierze, ze Aniolki pomoga w
        ich spelnieniu...
        --
        Madzia mamcia Aniołka Oliwierka i Jasia
    • inka_t Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 04.06.08, 07:35
      Witam!
      Chciałam Pani powiedzieć, że jest mi strasznie przykro i że łączę
      się z Panią w bólu.Dzisiaj przeżywam ten sam koszmar. Mój Mateuszek
      zmarł 11.05.08 dwie godziny po porodzie. Lekarz wmawiał mi całą
      ciążę, że mały jest zdrowy. Dopiero, gdy rozpoczął się porod
      dowiedziałam się, że mały ma prawdopodobnie ciężką wadę-przepuklinę
      przeponową.Jeszcze nie możemy zrozumieć jak to się stało.Trzeba
      jednak żyć, chociaż tak ciężko...
      • 321alicja Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 05.06.08, 21:53
        strasznie współczuję wszystkim mamom które stracił dzieci
        ja mam ośmioletnia córke i ni straciłam dziecka ale napraewde staram sie
        zrozumiec co czujecie
        jestem połozną, pracuje na oddziale patologii ciazy i noworodkach
        Na kazdym dyzurze drżę o życie nienarodzonych dzieci kiedy co 2 godziny chodze
        słuchać tętna dzieci To ogromna odpowiedzialność Dlatego rozumiem jak wazne są
        dla WaS Wasze maleństwa
        Alicja
          • 321alicja Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 08.06.08, 17:57
            tak jestem polozna
            pytasz czy to mozliwe zeby maszyna wyczuła tętno matki
            wszystko jest mozliwe
            tylko trzeba to zróżnicować
            matka ma tętno prawidłowo w granicach 80u/min
            tetno dziecka prawidłowo to 120-160u/min
            Dlatego ja przy wysłuchanym niskim tetnie dziecka zawsze sprawdzam tetno matki i
            je porownuje
            wtedy moge sprawdzic czyje to jest tetno
            Pozdrawiam
    • buleczka-t Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 08.06.08, 14:24
      Wiem że żadne słowa nie ukoją twojego bólu.
      Ja podobnie jak ty nie chcę zadręczać najbliższych swoim bólem...
      Wewnętrznie czuję się jak wrak człowieka choć na codzień uśmiecham
      się i rozmawiam z ludźmi, opowiadam o Tomciu, jego chorobie i
      wadach ... Tomuś zmarł jak miał osiem miesięcy... W środku serce
      poprostu mi pęka... wciąż pamiętam jak trzymałam mojego malucha w
      ramionach, jak siniał ... i jak czułem że jego serduszko bije coraz
      wolniej, wolniej .. i przestaje... o tym nikt nie chce słuchać...
      wciąż zadaje sobie pytanie czy można było coś zmienić.. co kolwiek...

      wiem że nie ma takich słów które cię pocieszą ale jeśli będziesz
      chciała się wygadać, czy wyżalić to pisz tu na forum ... podam ci
      meila jeśli będziesz chciała

      ściskam mocno
      --
      Pozdrawiam cieplutko

      tomuskaczorowski.pamietajmy.com.pl
    • agatak78 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 08.06.08, 18:28
      Kochana bardzo Ci współczuję. Wiem jak to jest patrzeć w monitor i wiedzieć
      pojedyncze, prawie niewidzialne skurcze małego serduńka.Też wiem jak to jest iść
      do swojego dziecka na OIOM, gdzie wszystkie maluszki są różowe, ruszają się, a
      Twoje upragnione dziecko, bladziutkie leży bez ruchu, a monitor nad inkubatorem
      przeraza czarnym obrazem. To jest najtrudniejsza rzecz w życiu, powiedzieć moje
      dziecko umarło...
      Bardzo Ci współczuję kochana (jeśli tylko chciałabyś porozmawiać to napisz
      bardzo chętnie zostawię Ci mój nr gg)
    • izabela2605 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 09.06.08, 13:31
      Kochana bardzo Ci współczuje:( Uwierz wiem co czujesz, ja moją córeczkę straciłam 2 tygodnie temu w 30tc!Nasze Aniołki są już szczęśliwe, i czuwają nad swoimi mamusiami... ale w naszych sercach do końca życia pozostanie smutek i żal DLACZEGO tak musiało się stać??:( nie potrafię sobie tego wytłumaczyć:((( pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się...

      Zapalam (***) dla Amelki i Emilka

      o to moja historia!!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=80417360&a=80417360
    • mama.mimi Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 09.06.08, 22:47
      wiem co czujesz, białą trumienkę tez pamiętam, jednak teraz juz jak
      przez mgłę, ból odszedł daleko, pogodziłam się ze stratą jednak
      minęło u mnie dużo więcej czasu niż u Ciebie. Nie miej takich
      negatywnych uczuć do siebie, nie wiem czemu straciłas dzieci,
      przyczyn może być bardzo wiele.
      A jakie jest Twoje zdrowie fizyczne, będąc w ciąży byłaś zdrową
      osobą?
      Nie tłum łez w sobie

      przytulam Cie mocno
      monika
    • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 11.06.08, 14:57
      Dziś znów mi ciężko... To jeden z tych dni, gdy jest naprawdę ciężko...gdy nie
      chce się żyć. Może moje dzieci mnie teraz potrzebują??? Może tam, w drugim życiu
      mogłabym je przytulić??? Może wtedy byłabym naprawdę szczęśliwa i spełniona jako
      matka?? dziś widziałam koleżankę z wózkiem...tak się cieszyła swoim
      maleństwem...miałyśmy obie chodzić z wózkami, obie miałyśmy się cieszyć....
      STRASZNIE TęSKNIE ZA WAMI AMELKO I EMILKU... WASZA MAMA ['][']
      • a.zaborowska1 Przytulam cię mocno 11.06.08, 20:11
        Już prawie 3 lata temu przeżyłam ten sam koszmar. W 41 tyg. ciąży na
        kontrolnym ktg tętno dziecka zaczęło spadać. jeszcze przez 4 godz.
        wywoływano mi poród. Nagle się wyłaczyło...cc... za późno :-(
        W domu wszystko gotowe: pościel, ubranka... najgorsze jak to
        powiedzieć 7-letniej córci, że siostrzyczka na którą tak czekała
        umarła :-(
        sai z mężem z organizowaliśmy pogrzeb, sama wybrałam sukienkę,
        buciki, czapeczkę... jechaam z trumną ze szpitala na cmentarz
        (chcialam się pożegnać bo nie widziałam małej)
        Minęło 3 lata ból jest mniejszy. Czas działa na korzyść. Pierwsze
        kroki stawia mój balsam na dusze który za dwa dni kończy rok :-))
        mój cud, mój milion. Ciąża była ciężka, z nerwami nie dała sobie
        rady dlatego młody urodził się 3 tyg. wcześniej ale warto było

        Musisz dać sobie czas na żałobę, pozwolić odejść swoim dziecią a
        później znaleść dobrego ginekologa który będzie dmuchał na zimne i
        spróbować jeszcze raz.

        pozdrawiam gorąco
        Agnieszka

        --
        macius3.fotosik.pl/
          • a.zaborowska1 Re: Przytulam cię mocno 12.06.08, 14:16
            Oczywiście, że będzie ci dane.
            Ja jestem zdania że trzeba walczyć o swoje szczęście w tym wypadku o
            dziecko. Los nas kopie ale nie można się poddawać, gdy nie możemy
            wejść drzwiami pchajmy się oknem. Ja w tej kwestii byłam uparta.
            Chodź nie było łatwo. Najgorszy był ten rok między porodem a
            zajściem w ciąże. Jak już zaszłam w tym dniu co zrobiłam test
            dostałam plamień bo lekarz kazał mi odstawić duphaston. Dobrze, że
            zaczełam go brać, zmieniłam lekarza jeździłam do kilku. Wkońcu
            znalazłam takiego który zaplanuje mi cesarke w 38tc. i nie będzie
            chciał mi znowu wywoływać porodu. Znalazłam - bez łapówek pieniędzy.
            prowadziłam ciąże prywatnie ale u lekarki która pracowała w
            szpitalu. Ale mały pchał (nerwy niewytrzymały) się na świat. lekarka
            na urlopie a ja rodze. pojechałam do izby przyjęć tam dokumentacja,
            cała historia choroby wszystko było gotowe. Mały urodził się w
            37.2tc. bez objaw wcześniactwa 3 kg 51 cm . Mąż był przy cc ach
            wspomnieia. i powiem ci że przy dziecku po cesarce doszłam
            błyskawicznie. 8 godz. po wstałam 12 chodziłam, że mąż nie mógł
            uwierzyć. NAPRAWDĘ WARTO :-))
            gdybyś kiedyś chciała chodźby się wygadać to pisz gg 6255003

            pozdrawiam gorąco
            --
            macius3.fotosik.pl/
            • fiecia Re: Przytulam cię mocno 12.06.08, 18:15
              Jeszcze raz dziękuję. Twoje słowa przynoszą ulgę. Będę walczyć... Lekarka która
              mnie prowadzi, zagwarantowała mi w przyszłości (jak zajdę w ciążę) cesarkę w
              37tc. Twierdziła, że nie będzie czekać ani dnia dłużej. Taką samą gwarancję
              usłyszałam z ust samego ordynatora...Zawsze to jakieś pocieszenie, mniejszy
              stres, choć wiem, że kolejna ciąża wiąże się z ogromnymi nerwami. Mam nadzieje
              że dam rade...
              • mmmmmm2 Re: Przytulam cię mocno 12.06.08, 22:01
                I tego się trzymaj, fieciu!
                Ja się uparłam - choć lekarze z przekąsem stwierdzali że nie ma
                przeciwskazań do naturalnego porodu.
                Pierwszą córcię urodziłam też przez cesarkę - niewiele to dało, bo
                zabiła ją bakteria (ponoć - tak twierdzili lekarze...)

                W drugiej ciąży był stres - straszny, ale uparłam się że CHCĘ
                CESARKĘ!!!
                I miałam - prawie na życzenie - w 39 tygodniu, dzięki cudownej pani
                doktor.
                I teraz mam mój cud - który śpi smacznie w drugim pokoju.
                I nie wierzcie kobietki w twierdzenia uczonych, że "tylko
                naturalnie", że dzieci po cesarce są "nieprzystosowane". Ja sama
                jestem dzieckiem "cesarskim" i jakoś się przystosowałam:)
                Jeśli jest jakiekolwiek zagrożenie - wybierzcie
                szpital "nieprzyjazny matce" (bo w przyjaznych rodzi się naturalnie)
                dajcie się "pokroić".


                Fieciu, kolejna ciąża to będzie STRES - i to duuuuży...
                Ale warto.
                Ja bałam się bólu głowy - bo od tego u mnie zaczął się mój koszmar.
                Julcia (pierwsza córcia) urodziła się w 32 tygodniu. Żyła tylko
                kilka godzin.

                W drugiej ciąży przeszłam chyba wszystkie choroby:)
                Najpierw przeziębienie, antybiotyk, cukrzyca, cholestaza,
                przedwczesne skórcze w 6-tym miesiącu, a na koniec wysiadł mi
                kręgosłup.
                Zimą, w wysokiej ciąży przewróciłam się na lodzie.
                Płakałam, że nie nadaję się na mamę, że zabiję kolejne dziecko...
                Ale udało się!

                Fieciu, zobaczysz, jeszcze będziesz miała swój cud, na który
                będziesz patrzeć jak na prawdziwą gwiazdkę z nieba.
                A mamy takie jak my - po przejściach - stokroć intensywniej
                przeżywają macierzyństwo.

                Odwiedzaj to forum - pomogło mi bardzo - chociaż mam nadzieję że
                kiedyś to forum zniknie, bo nie będzie nowych mam Aniołków....

                --
                <a href=" www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=28&order=desc "target="_blank">Pies jest jedynym stworzeniem
                na ziemi, które kocha Cię więcej niż siebie samego
                </a>
                    • fiecia Re: Przytulam cię mocno 13.06.08, 13:31
                      Aguś,czytałam jak przyszedł na świat Twój mały cud i nie mogłam powstrzymać łez
                      (dobrze że męża nie było w pobliżu). Tak Ci zazdroszczę... Takie cudowne uczucia
                      musiały Ci towarzyszyć... Mam jedno wielkie marzenie - usłyszeć płacz swojego
                      maleństwa. Urodziłam dwójkę, ale nie było mi dane nawet usłyszeć jak płaczą moje
                      maleństwa:(( Ta przerażająca cisza... synka nawet nie wiedziałam w którym
                      momencie mi wyciągnęli...bo nic nie czułam, bo nie słyszałam jak słodko
                      kwili...tylko tą przerażającą ciszę i słowa lekarza ,,już wiemy czemu to się
                      stało...dwa prawdziwe węzły pępowiny.." - jakby to co miało zmienić... TAK
                      STRASZNIE MI CIężKO BEZ WAS KOCHANE ANIOłKI- WASZA MAMA
    • karina66 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 16.06.08, 12:14
      Bardzo,bardzo Ci współczuję i jednocześnie rozumiem.
      19.04.2005 równie zobaczyłam na monitorze ciemną plamkę w miejscu
      gdzie poiwnno bić serduszko mojej Oliwki.Oliwka umarła w moim
      brzuchu w nocy 18.04.2005-to był termin porodu.Również pamiętam bóle
      i trudy porodu kiedy wiadmo,że to wszystko na nic.
      Kolejne moje dzieciątko odeszło 3.07.2005 w 6 tygodniu ciąży(to była
      nasza pierwsza rocznica slubu).Swiat sie załamał,nie miałam po co
      żyć.Żyłam dla męża.Gdyby nie on poszłabym za moimi dziećmi.W tym
      czasie wpadłam w depresję.Mąż aisł nas do cudownej pani
      psycholog,która wyciagnęła nas z tego koszmaru.W październiku 2005
      roku znów zoaczyłam dwie kreski.Ciąża była bardzo trudna bo każdy
      dzień był dla nas wyzwaniem.Początkowo bałam sie poronienia,potem,że
      synek umrze jak jego Siostrzyczka.Strach był tym większy gdyz nie
      wiemy dlaczego Oliwka umarła(sekcja nic nie wykazała)
      Jednak tym razem się udałoi 06.06.2006(znów zbieg dat-to urodziny
      siostry mojego męża,która została 9 lat temu porwana i nadal jej nie
      odnaleziono) przez cc przyszedł na świat Mati.( tygodnie przed
      terminem.Był zdrowy i śliczny.Terz ma juz dwa latka i jest
      njbardziej inteligentnym dwulatkiem jakiego znam(lekarze określają
      jego rozwuj na poziomie trzy a nawet czterolatków)

      Ból w sercu,tęsknota,poczucie niesprawiedliwości,winy,złość,pytania -
      zawsze zostaną.Ale trzeba mieć nadzieję i próbować.Ja jestem
      przykładem tego,ze się udaje.Życzę ci tego z całego serca.

      Na tym forum jest też mój wątek"RODZIŁAM MARTWE DZIECKO".Opisałam
      tam drogę od tragedii to wielkiego szczęścia.Opisałam też trzy dni
      mojego dramatu kiedy Oliwka umarła.Jesli masz siły poczytaj.Moze Ci
      pomoże.

      (*)(*)(*) a to światełka dla twoich Aniołków.
      --
      Mateuszek
      Mój rozrabiaka
      • karina66 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 16.06.08, 12:31
        I jeszcze coś.Nie bądź silna przez lzy.Musisz wyrzucić z siebie
        ból,łzy,rozpacz.Płacz,krzycz kiedy tylko tego potrzebujesz.Inaczej
        te emocje kiedyś do ciebie wrócą.ja płakałam co wieczór,co noc,co
        dzień.Dużo mówiłam o moich dzieciach.Przeżywałam żałobę.Ktoregoś
        dnia łzy już nie popłynęły a w sercu zapaliło się światełko nadzieii
        i siły do dalej walki o szczęście.Polecam ci też wizytę u dobrego
        psychologa.Bardzo to pomaga zrozumieć nasze emocje i uczy jak sobie
        z nimi radzić.Ja po 3 miesiącach spotkan byłam innym człowiekiem.

        W takiej sytuacji nikt nie jest wystrczająco silny.Więc płacz.To
        pomaga,leczy.
        --
        • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 16.06.08, 14:26
          Dziękuje Karinko. Historie takie jak Twoja podnoszą na duchu. Mam na myśli
          historie zakończone szczęśliwym finałem.Wiem, że nawet jeżeli zostanę matką
          zdrowego maluszka, to i tak w moim sercu na zawsze pozostanie ta dwójka, której
          nie było mi dane tulić w ramionach...teraz mam czas na ich opłakiwanie...tak
          strasznie tęsknię...
          • karina66 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 16.06.08, 20:02
            Oczywiście,że zostanie.Ale czas to najlepsze lekarstwo.Kiedyś myśląc
            o swoich dzieciach nie będziesz już czuła przenikliwego bólu i
            rozpaczy.I moze teraz to dla Ciebie niewyobrażalne ale kiedyś
            zaganiana przy dziecku i innych obowiązach nie zawsze będzies miała
            nawet czas pojechać na cmentarz.ja początkowo byłam co dzień,teraz
            raz na kilka tygodni(choć myślę i pamiętam co dzień).Ale w zasadzie
            to chyba dobrze.To chyba znaczy,ze moje życie "wróciło" do
            normy.Przejmuję się pierdołami(typu 2 kilo na +),czasem muszę wysłac
            Matiego do babci zeby odpocząc itd.Zyję troche jakby ta tragedia
            była tylko złym snem.To dziwne,może przykre ale prawdziwe.

            Przytulam cię mocno.
            --
            Mateuszek
            Mój rozrabiaka
            • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 17.06.08, 19:29
              Wiem Karinko, że ból z czasem zelżeje. Wiem też że nie wolno mi się poddawać.
              Ale są takie chwile, że naprawdę zastanawiam się, czy tam...z moimi dziećmi nie
              byłoby mi lepiej. To tak cholernie boli, jak widzę matki z dzieciaczkami, jak
              słyszę że kolejna koleżanka została mamą, jak widzę kobiety z brzuszkami. Ja też
              miałam się teraz cieszyć z macierzyństwa. Ja też miałam dumnie chodzić z
              wózkiem. Ja też miałam tulić swój skarb do serca. Odebrano mi to... Tylko
              czemu?? Co złego uczyniłam??Czy naprawdę jestem aż tak złą osobą, że nie
              zasługuję na to by zostać matką? Ostatnio zdarzyło mi się popłakać w sklepie.
              Raz podszedł do mnie sąsiad i beztrosko zapytał ,,jak tam maleństwo się chowa".
              Innym razem spotkałam koleżankę, która także spytała co się urodziło. Kolega, z
              kolei myślał, że pcham wózek dziecięcy a nie sklepowy i zapytał, czy mu pokażę
              dzidzię. Wiem, że nikt tego nie robi celowo. Ludzie nie wiedzą co nas spotkało,
              a jak już sie dowiedzą to różnie reagują. A mnie każde rozdrapanie rany wiele
              kosztuje (nie tylko łez). Przepraszam, że o tym piszę, ale tylko tak mogę się
              wygadać. Nie chcę rozmawiać z bliskimi, bo oni się martwią o mnie, a ja muszę to
              z siebie wyrzucić. Jesteście wszystkie bardzo kochane i bycie tu z Wami przynosi
              mi swego rodzaju ulgę. DZIEKUJE - mama Amelki i Emilka
              • mmmmmm2 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 17.06.08, 21:33
                Jak dobrze byłoby popchnąć czas....
                nie cofnąć - żebyś nie przechodziła jeszcze raz tragedii, tylko
                właśnie - popchnąć.
                Fieciu, masz typowe "objawy" matki po stracie.
                Dla mnie nietykalnym miejscem po śmierci Julci była Ikea - nie wiem
                dlaczego, ale tam roi się od ciężarnych. Kiedy już tam byłam miałam
                wrażenie że mój mąż patrzy na nie z zazdrością, a na mnie jak na
                niepełnowartościową kobietę.
                Guzik prawda - on mnie kochał i tylko mnie - a to pewnie tylko ja
                miałam fobię "ciężarówek".
                Jak dowiadywałam się o ciąży znajomych - nie gratulowałam.
                Odmówiłam najbliższej rodzinie bycia chrzestną (o tu się
                obrazili!!!).
                Nie chciałam patrzeć na niemowlęta - już te "chodzące" dzieci były
                o'k.
                Chyba przez pół roku nie poszłam do osiedlowego sklepiku gdzie
                sprzedawczynie "kibicowały" mi w czasie ciąży - chyba bym się
                rozryczała na środku sali gdybym miała powiedzieć im - jak się ma
                moje dziecko...
                A święta Bożego Narodzenia - tragiczne. Jedne, drugie....
                Kolędy: "teraz śpij dziecino mała" - nie mogłam ich śpiewać....

                Mi osobiście pomogło bardzo to forum - mogłam tu się wyżalić,
                wypłakać, powiedzieć co czuję - czego nie do końca da się powiedzieć
                najbliższym - żeby ich nie ranić....
                Pomogła mi praca - wróciłam szybko i rzuciłam się w wir obowiązków.
                I bardzo pomogły mi psy - moi przyjaciele. Jeden z nich zachorował
                na "starość" i musiałam dbać o niego poświęcając mu dużo czasu.

                Fieciu, pisałam o czasie - bo im dalej - tym będzie lepiej. Nie
                będzie dobrze - ale będzie lepiej. A już zagoi się - choć blizna
                pozostanie, jak pojawi się na świecie mały cud....

                Pozdrawiam cieplutko!!!

                --
                <a href=" www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=28&order=desc "target="_blank">Pies jest jedynym stworzeniem
                na ziemi, które kocha Cię więcej niż siebie samego
                </a>
                • karina66 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 17.06.08, 23:15
                  ja również nie mogłam patrzeć na dzieci.Jak przyszli do moich
                  rodzice znajomi z malutkim dzieckiem uciekłam tylnym wyjściem.gdy
                  pojechaliśmy na święta do rodziny a tam kuzynka podała mi naręce
                  swoją kilkumiesięczną córeczkę wybuchnęłam płaczem i uciekłam do
                  innego pokoju i tam płakałam chyba z godzinę.A to był juz czas kiedy
                  byłam w 3 miesiącu ciąży z moim synkiem.Gdy zobaczyłam ten malutki
                  czarny łepek(Oliwka też miała czarne włoski) coś znów pękło.Kuzynka
                  myślała,ze jak utulę dzecko to mi będzie lepiej.Tylko,że to nie było
                  moje dziecko.Nie dałam rady.
                  natomiast gdy widzialam ciężarówki(o tak,Ikea to zagłębie
                  cieżarnych) chciałam do nich podbiec,przestrzec,że jak tylko słabiej
                  będą czuły ruchy żeby biegły do szpitala.patrzyłam tez i myślałam
                  sobie ,że chyba umierałabym ze strachu na ich miejscu.
                  Co do okolicznych sklepików,fryzjera itd to przy okazji informowała
                  wszystkich moja mama.nawet mojego dentystę,który miał w karcie ciązę
                  i na pewno pytałby sie czy karmię piersią(kiedy zapisywał mnie na
                  wizytę).Tak więc nikt nie zapytał.Raz koleżanka ze studiów
                  zadzwoniła mówiąc:ale małpa ze mnie,ze jeszcze nie dzwoniłam,nie
                  odwiedziłam cię.Kiedy mogę wpaść zobaczyć dzidzię?"Odpowiedziałam,że
                  wpaść moze ale dzizdzi nie zobaczy bo dzidzia nie żyje.Koleżank
                  zamilkła a potem przez łzy powiedziała"boże jaka ja głupia
                  jestem"Ale skąd mogła wiedzieć skoro nikt jej jeszcze nie powiedział?

                  Co do pójścia z dziećmi to też to przeżywałam.jedyna myśl jaka mnie
                  od tego powstrzymywała to "co j bym czułai gdyby mój mąż mnie
                  zostawił i za nimi poszedł".Nie przezyłabym i zrobiłabym to samo.Tak
                  więc z miłości do męża nie zrobiłam tego.Jemu tego nie zrobiłam.Dość
                  wycierpiał.Stracił siostrę,dwoje dzieci.Miałam odejść i ja?

                  Kochna,jeśli czujesz potrzebę mówienia o dzieciach to mów.To bardzo
                  pomaga.Możesz też spróbować terapii.jesli jesteś w W-wy mogę podać
                  ci numer do kochanej pani psycholog,która słuchając naszej historii
                  płakała razem z nami.A potem ściągnęła nas z nad tej przepaści.

                  Przytulam mocno
                  --
                  Mateuszek
                  Mój rozrabiaka
    • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 21.06.08, 00:49
      Od kilku dni czuję się okropnie... Wczoraj byłam u lekarki... wizyta umówiona
      przez moją Panią ginekolog. Wchodzę i słyszę pytanie: ,,proszę przedstawić kartę
      poprzedniej ciąży". Więc wyciągam kartę wypisową ze szpitala, wynik
      histopatologiczny i wyniki sekcji mojej córeczki. Za chwilę słyszę ,,a teraz
      proszę przedstawić kartę ostatniej ciąży". Więc wyciągam kartę wypisową z 5 maja
      tego roku, kiedy to urodziłam mojego synka Emilka (38tc - 3800g, 58cm, 2 maja
      2008r). Na to wszystko Pani dr do mnie ,,to niedawno!!!!! Gratuluję!!!!!" Ja na
      to ,,nie ma czego gratulować - synek zmarł!!" Pani ginekolog osłupiała i po
      chwili dodała ,,przepraszam, zasugerowałam się wagą dziecka!!!". Myślałam, że
      zaraz stamtąd wyjdę.. To było takie ciężkie..... Do dziś o tym nie mogę
      zapomnieć:((( Moje serce płacze!!!! Czy ktoś to rozumie??
      • mmmmmm2 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 21.06.08, 21:15
        Na drugi dzień po urodzeniu i śmierci Julci - na porannym obchodzie
        z udziałem ordynatora oddziału ginekologicznego (ordynator to osoba
        która powinna najlepiej znać sytuację na swoim oddziale), ordynaror
        pyta mnie:
        "no, jak mama się czuje?"
        "dobrze" - wystękałam
        A ordynator się pyta: "a jak dziecko się czuje?"...

        No comments


        --
        <a href=" www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=28&order=desc "target="_blank">Pies jest jedynym stworzeniem
        na ziemi, które kocha Cię więcej niż siebie samego
        </a>
        • karina66 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 23.06.08, 14:07
          Kilka tygodni po stracie drugiego dziecka pojechaliśmy z meżem n
          mazury do znajomej jego mamy.On nas tam wyciągnęła abyśmy zmienili
          środowisko itd.Przyjechaliśmy późnym wieczorem a drzwi otworzyła nam
          córka tej pani.W zawansowanej ciaży!(teściowa nie miała pojęcia,że
          ona tam będzie)Myślałam,że ucieknę.Mieliśmy zamiar zjeść kolacje i
          wracać do warszawy.Podczas kolacji syn tej pani mówi do nas"no a u
          was kiedy brzuch?No wiem,rozumiem.jak to w warwszawie.najpierw
          kariera a potem dzieci"Wybiegłam bez słowa n podwórko,maż na
          mną.Ryczałam i nie chciałam wrócić.Teściowa w tym czsie wyjaśniła,że
          niedawno straciliśmy dwojkę dzieci.Chłopak wyszedł do nas i
          strasznie nas przepraszał.Prawie się popłakał.Skończyło sie tak,że
          zostaliśmy na weekend a już w niedzielę opowiadałam tej cieżarnej
          jak wygląda poród,znieczulenie itd.To było dla mnie swojego rodzaju
          lekarstwo.Od tamtej pory już nie musiałam unikać dzieci,ciężarnych
          tak jak do tamtego weekendu.A ten chłopak za każdym razem gdy widzi
          sie z tesciową każe nas jeszcze raz przeprosić.I ponoć powiedział,że
          już nigdy nie spyta się kobiety o dziecko.
          --
          Mateuszek
          Mój rozrabiaka
    • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 25.06.08, 11:26
      Ludzie naprawdę nie mają serca... W lipcu jest wesele u mojej kuzynki.
      Poprosiłam moją mamę, żeby przekazała parze młodej że niestety, ale mamy żałobę
      po stracie naszych aniołków i nie mamy siły ani chęci, żeby jechać na drugi
      koniec Polski, bawić się...Jeszcze nie teraz...za wcześnie... to za bardzo
      jeszcze boli, za świeża rana. Dzwoniliśmy na nr podany na zaproszeniu, ale nikt
      nie podnosił słuchawki.Dzwoniliśmy, pomimo tego, że każda rozmowa przez telefon
      kończy się u mnie płaczem, staram się unikać rozmów telefonicznych, nie chcę
      rozmawiać. Sama osobiście napisałam więc do matki panny młodej(mojej
      chrzestnej), przepraszając że nie przyjedziemy i że nie piszę do samej kuzynki,
      bo nie chcę jej psuć tych szczęśliwych chwil swoim nieszczęściem...Właśnie przed
      chwilą otrzymałam bardzo smutna wiadomość od samej panny młodej, z pretensjami,
      że osobiście do niej nie zadzwoniłam, że nie do końca rozumie czemu nie
      przyjedziemy, że nie miałam odwagi do niej zadzwonić pod nr podany na
      zaproszeniu. Ta wiadomość bardzo mnie zdenerwowała, aż łzy mi popłynęły, bo nie
      chciałam nikomu zrobić przykrości. Czy forma odpowiedzi jest tak ważna???Czy nie
      ma ważniejszych spraw?? Czy już naprawdę nikt nie rozumie, że dla mnie życie
      zatrzymało się na 2 maja 2008r kiedy to straciłam mojego synka?? że już nie
      potrafię żyć przyszłością. Odpowiedziałam, że nie przyjadę na wesele, że z mężem
      mamy żałobę...czy to jest dla ludzi za trudne by zrozumieć??? Jak to strasznie
      boli.... ta obojętność ludzi... ten brak zrozumienia... i znowu moje serce
      krwawi, znowu zdrapano świeżego strupa:(((((
        • karina66 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 30.06.08, 15:52
          Fieciu,a moze twoje otoczenie tak reaguje bo nie pokazujesz jak
          bardzo nadal cierpisz.Może starając sie być dzielna na siłę,nie
          obciążając swoim cierpieniem innych sama nieco przyczyniasz się do
          niezrozumienia(wiem oczywiście ,ze u ciebie to dobre chęci).Może nie
          powinnaś udawać przed rodziną,że jest wszystko ok.Moze powinnaś
          wykrzyczeć,ze cierpisz bo umarło dwoje twoich dzieci.To nic,że innym
          początkowo zrobi sie przykro,głupio.Oni zrozumieją,ze dla ciebie
          trwa żałoba a jeśli nawet nie to ty poczujesz ulgę bo przestaniesz
          tłumić w sobie ból i smutek.Jesteś w tak trudnej życiowej chwili,że
          powinnaś myśleć o sobie a nie o innych.Bo i tak co kolwiek byś nie
          robiła to ktoś kto nie przeżył takiej tragedii nie jest w stanie
          tego pojąć,zrozumieć.Tak więc mów otwarcie,że nadal
          cierpisz,płaczesz,tesknisz i czasem nie wiesz jak żyć dalej.
          Powinnaś zadzwonić do panny młodej i właśnie powiedzieć jej to co
          napisałaś nam.Rozumiem,że to dla niej ważny dzień ale takie
          zachowanie jest obużające.

          (*) dla Twoich Aniołków
          --
          Mateuszek
          Mój rozrabiaka
          • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 01.07.08, 00:56
            Dziękuję Karinko. Wiem że masz rację. To fakt, płaczę po kontach, żeby nie
            martwić najbliższych, wycieram łzy gdy mąż wchodzi do domu po pracy, ale nie
            chcę żeby on dodatkowo cierpiał..to go tyle kosztowało. To on sprzątał wszystkie
            rzeczy przygotowane dla naszego synka. To on rozbierał łóżeczko, które wcześniej
            złożył, to on chował wanienkę i ciuszki Emilka.Jemu jest równie ciężko co mi i
            nie chcę go martwić niepotrzebnie. Nie wspomnę już o rodzicach, którzy swoje
            lata też już mają, a teraz podupadają na zdrowiu przez to wszystko, tak sie
            martwią...Ja już chyba jestem stworzona do przyjmowania kolejnych kopów od
            życia, od ludzi... Nie wiem co moja kuzynka sobie myślała pisząc do mnie te
            słowa i chyba nie chcę wiedzieć. Nie chcę się tłumaczyć z czegoś, co dla innych
            (zwłaszcza najbliższych, rodziny) powinno być zrozumiałe. To jeszcze bardziej
            boli. W końcu mam prawo do swoich uczuć, do swojego bólu, to żalu i frustracji
            na cały świat. W końcu to moje dzieciaczki nie żyją, a mi pozostało patrzeć z
            zazdrością na inne mamy, czy kobiety z brzuszkami.....czuje wstręt do siebie....
            • karina66 Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 01.07.08, 13:55
              Może i powinno być zrozumiałe ale jak pisałam takie nie jest.Tylko
              ktoś kto doświadczył takiej straty jest w stanie zrozumieć.A Ty
              niepłacz po katach.rzem łatwiej jest pzejść przez taki ból.Pamiętam
              jak mój mąż starał sie nie okazywać swoich emocji aby nie pogarszać
              mojego stanu.Wcale mi to nie pomagało.Wręcz przeciwnie.Chciałam
              razem przez to przechodzić.A Twoi rodzice chcą dla Ciebie jak
              najlepiej.A ukrywanie rozpaczy to nie jest dobry pomysł.Piszę to już
              z perspektywy czasu bo wiem jakie później ma to konsekwencje.Kiedyś
              te emocje z Ciebie wyjdą i nie dadzą żyć normalnie.Teraz masz czas
              na łzy i mówienie o swojej tragedii.Nie spodziewajmy się,że każdy to
              zrozumie.A już na pewno nie doceni twojego poświęcenia .Pomyślą
              sobie,że już przebolałaś stratę,że już jest ok.Z biegiem czasu tym
              bardziej zapomną o tym co sie stało a ty będziesz miała im to za
              złe.Dlatego mów o tym co sie stało nie zważając na innych.Nie daj im
              zapomnieć.Moze pierwszy raz będzie dla nich zaskoczeniem ale potem
              stanie się normą.Przecież każdy rodzic mówi o swoich dzieciach.Ty
              jesteś matką i masz takie samo prawo,jak nie większe bo niestety
              Twoich dzieci nie ma przy tobie.Dlaczego uważasz,ze zachwycanie sie
              pierszym ząbkiem czy kroczkiem jest ok a wspomienie twoich zmarłych
              dzieci jakimś nietaktem.Jeśli nie potrafisz ubrać swoich uczuć w
              słowa prześlij znajomym,rodzinie listę życzeń osieroconych rodziców
              (na gorze strony jestlink do strony fundacji dlczego.Kliknij tam i
              znajdziesz tam tą listę).Ja tego nie zrobiłam 3 lata temu i teraz
              miałam żal do przyjaciół,że już zapomnieli o Oliwce.Oni myśleli,że
              ja już nie płaczę więc unikali tematu.Dopiero gdy przeczytali tą
              listę zrozumieli nieco uczucia osieroconego rodzica.
              Nie odcinaj się ze swoim bólem od męża.On by tego nie chciał.A
              ponadto czasem łatwiej jest pomóc komuś innemu,skupić się na jego
              cierpieniu bo nie myśli się o swoim.Razem straciliście maleństwa i
              razem przez to przechodźcie.A Ty nie ukrywaj uczuć.proszę jeszcze
              raz.One cię kiedyś dopadną.Może nie za rok,nie za dwa.Ale wrócą i
              wtedy będzie o wiele tudniej sobie z nimi poradzić.Wtedy już nikt z
              otoczenia nie zrozumie,ze po kilku latach nagle wraca cały ten
              dramat.Teraz tak.

              Wciąż polecam Ci wizytę u dobrego psychologa.nawet nie masz pojęcia
              jak kompetentna osoba może pomóc.


              --
              Mateuszek
              Mój rozrabiaka
              • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 03.07.08, 00:33
                Dziękuję Karinko!! Zajrzałam na forum o którym pisałaś. Masz rację, lista życzeń
                osieroconych rodziców to pięknie ubrane w słowa moje uczucia, moje
                przemyślenia...Dziękuje! Postaram się wcielić w życie Twoje słowa. Wiem że masz
                rację...wiem....
                przytulam i jeszcze raz dziękuję że jesteś i podnosisz mnie na duchu
    • fiecia Re: pochowałam dwójkę maluszków 23tc, 38tc 08.08.08, 22:04
      Dziekuję Wam wszystkim. To co piszecie, słowa wsparcia, są dla mnie czymś bardzo
      ważnym, bardzo!!!!! Dziękuję!! Tak bardzo się cieszę że mogłam tu zostawić swój
      wpis... część siebie! Cieszę się że to forum istnieje, że mogę do niego zajrzeć
      zawsze, gdy rana zaczyna krwawić (a moja jest jeszcze bardzo świeżutka:( Gdy
      jest mi ciężko. Bo wiem, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zrozumie, kto pomilczy
      ze mną, kto napisze co myśli) Dziękuję kochani.

      ['] ['] ['] dla Waszych aniołków
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka