Dodaj do ulubionych

W 2002 roku walczyliśmy o życie Bunia.

26.06.08, 14:42
Po przeszczepie we Wrocławiu czekaliśmy na cud ,maluszek też wierzył
do konca ,ze może jakiś cud sie stanie.Przeszczep udał sie ,ale
bakteria cytomegalli wtargneła do jego organizmu(chyba tak to sie
pisze) z krwią jaka dostawał."Niestety" zajmowaliśmy miejsce na
oddziale,a dzieci czekały na wolne miejsce,potrzebujących było
dużo.To ten sam oddział na którym miała przeszczep Agata
Mróz.Urodzinki swe 20/06 miał we Wrocławiu,później wróciliśmy do
Warszawy na jego ukochany odddział.Pielęgniarki ,lekarze i personel
czekały na niego,oraz duża izolatka.Wszyscy zdawali sobie sprawę ,ze
dawca szpiku poszukiwaany nie znajdzie sie i Bunio odejdzie do
krainy złotej.Był traktowany we Wrocławiu i w Warszawie jak król,był
maskotką.Wszysy jego kochali,choć ja uważam ,ze wszystkie dzieci
trzeba kochać,czy to są nasze , obce , zdrowe,czy chore.One chcą
przecież żyć i kiedyś mieć swoje rodziny.

Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
Edytor zaawansowany
  • bunio1 27.06.08, 15:01
    W 2002 roku też było tak ciepło.Na salach wentylatory,dzieci cieżko
    od upału oddychające no i my rodzice od potu przemoczeni.Ciężko było
    bardzo.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • gold-tea 27.06.08, 17:08
    Bunieczku, Anioleczku odpoczywaj w Pokoju (***)(***)(***)
  • borowinka 27.06.08, 21:48
    Adamie wiem że wspomnienia są ciężkie ale czasami warto wspominać dobre chwile z
    naszymi bliskimi.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i myślę o Was.
    --
    Życie przypomina różany ogród
    - nie jest pozbawione kolców ,
    a jednak zachwyca swym pięknem.
  • bunio1 29.06.08, 23:01

    Każdy kolejny dzień,był cieplejszy od poprzedniego.W sklepach
    brakowało wentylatorów i można było udusić sie.
    Na dawcę szpiku czekaliśmy wszyscy razem z niecierpliwością.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 30.06.08, 15:56

    Dawcy szpiku nie było.Zastanawiałem sie,czy mogę zamienić sie rolami
    z Buniem,abym to ja odszedł ,a On młodzieniec mógł jeszcze cos w
    swoim życiu zobaczyć.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 01.07.08, 09:06
    Gzień jak dzień,w oczekiwanu ,ze dawca szpiku znajdzie sie.Robert
    był świadom swojego losu choć dopiero miał 5 lat.Zdawał sobie z tego
    sprawę ,ze przygotowujemy go do odejścia,a zdawał sobie sprawę,że to
    on musi mnie do tego przygotować.Był mądrym facetem zdawał sobie
    sprawę z tegoco sie stanie jak odejdzie.Miał rację w późniejszych
    badaniach wyszło ,że przeszedłem zawał.Ale co to jest z porównaniem
    o ile można tak napisać śmierci dziecka,mój zawał lekki.
    --
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 01.07.08, 23:54

    Piszecie dziewczyny ,że są i te dobre chwile ,niestety nie tylko te
    złe,właśnie wrociłem od znajomego i płakałem wspominaliśmy Bunia ,on
    znał Roberta,jestem sam i pragne w zapomnieniu odejsc.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • borowinka 02.07.08, 17:03
    bunio1 napisał:

    >
    > Piszecie dziewczyny ,że są i te dobre chwile ,niestety nie tylko
    te
    > złe,właśnie wrociłem od znajomego i płakałem wspominaliśmy
    Bunia ,on
    > znał Roberta,jestem sam i pragne w zapomnieniu odejsc.
    > Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.


    Adamie nie jesteś sam jżeli piszesz o sobie. Pozdrawiam
    --
    Życie przypomina różany ogród
    - nie jest pozbawione kolców ,
    a jednak zachwyca swym pięknem.
  • bunio1 02.07.08, 16:52

    W 2002 roku dzien jak codzień,gorąco ,duszno i beznadziejna sytuacja
    z Buniem.Najdzielniejszy był tylko Bunio.On wierzył,że dawca szpiku
    znajdzie się,co wieczór kładł sie i wierzył,że jutrzejszy dzień
    bedzie lepszy.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • zaisa 03.07.08, 23:48
    Adamie - pamiętaj, że Bunio nie chciał, żebyś umarł z nim.

    Chociaż bardzo dawno nie byłam tu na forum, niejednokrotnie myślałam o Tobie i
    Buniu.
    Poznałam Cię kiedyś na żywo na spotkaniu w Św. Annie.

    Joanna
  • bunio1 03.07.08, 23:57

    Chętnie bym sie udał tam na spotkanie ,ale chyba ks.Pawlukiewicz
    odszedł nad morze,czy to prawda,że został tam przeniesiony.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 04.07.08, 10:47
    Z dnia na dzień było coraz cieplej,duszno na salach.Mieliśmy tylko
    wentylatory które gorące powietrze rozprowadzały.Dzieci i my rodzice
    spoceni na salach,było okropnie,ale żyliśmy razem z Buniem nadzieją.
    --
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 04.07.08, 16:41

    Kochany synek codziennie wysyłał mnie po nowe klocki lego , aj co
    miałem zrobić,chyba kazdy by swojemu maluszkowi,żeby umilić pobyt w
    szpitalu wszystko by zrobił spełnił każdą zachciankę.Dobrze ,że było
    nas stać.Ciekawostka : rozsyłaliśmy pisma o sponsoringu do
    przeszczepu szpiku i wysłaliśmy do LEGO POLSKA.Okazało sie ,że
    niestety nie sponsorują ,ale przysłali nam opakowanie wygniecione
    poklejone z połamanymi klockami,byłem wściekły chciałem im osobiście
    na Puławską zawieźć i dać dyrektorowi z kwiatami jako podziękowanie
    za taki gest.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 07.07.08, 21:59

    Kolejny dzień,kolejna noc nadzieja Nasz gasła.Bunio tylko ciagle
    uśmiechnięty z nadzieją na życie,to On podtrzymywał nas przy życiu
    dawał siłę do walki o jego zycie.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 09.07.08, 15:52

    Zbliżał sie koniec.Ja wspominałem jak kiedyś leżeliśmy w szpitalu i
    dzieci odchodziły jedno za drugim(niestety),czekałem ,kiedy Bunio
    odejdzie.Teraz wiedziałem ,ze to koniec z moim dzieckim Buniem,tylko
    kiedy,dlaczego tak męczy sie i czy ma jakieś szanse ?.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 09.07.08, 22:46

    Każdy dzień życia Bunia to dar Boży dla niego ,bo bardzo chciał żyć
    i dożyć dawcy szpiku,oraz chciał odwdzięczyć się wszystkim za pomoc
    jaką dostał podczas czteroletniej walki o swoje życie.Najpiękniejsze
    było,aż płakaliśmy jak to maluszek przyjechał do Warszawy z
    Wrocławia po przeszczepie i żegnał sie ze swoimi zabawkami w domku i
    dzwonił do swoich znajomych i rodziny.Pamiętam jak mojej mamy
    szwagier przyszedł do szpitala z Ewą żoną swoją ,a mej mamy siostrą
    i zabawiali jego,Bunio bardzo ich kochał,Jarek pozwalał jemu na
    wszystko,tak jak i my,to chyba normalne.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 10.07.08, 13:12

    Na wstępie chce bardzo podziękować wszystkim,którzy tutaj wspierają
    mnie.
    Kolejne dni z oczekiwania Bunia na smierć były kolejnymi dniami
    nadziei maluszka .Robert wiedział co jego czeka i prosił P.Boga o
    kolejne dni życia.Psycholog Agnieszka z WHD rozmawiała ze mną ,abym
    pozwolił maluszkowi odejść,że czeka na moja zgodę odejścia.Wiadomo
    każdy rodzic walczy do konca bo zawsze jest nadzieja i maluszek ją
    miał.Teraz jak to piszę łzy kapią,bo każdy rodzic tracąc
    dziecko ,traci cząstkę siebie.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 10.07.08, 23:20

    kolejny dzień,kolejna noc to jak dar Bozy ,że maluszek jeszcze
    żyje,tylko bardzo cierpi.Pielęgniarki były tak z nami zaprzyjaźnione
    i miały zaufanie(moja zona pielęgniarką jest),że pobieranie krwii
    sama robiła,ale Bunio wycioł mi numer bo trzeba było wkłuć sie w
    żyłkę i zrobić zastrzyk.Nie było mamy i ukochanej
    pielęgniarki.Robert wiedział ,ze ja robię zastrzyki,wiec
    powiedział ,że tatuś mu to zrobi.Zrobiłem i powiedział ,że robie to
    lepiej niż mama pielęgniarka i ciocie pielęgniarki.Niestety ja też
    kiedyś byłem pacjentem tego szpitala jak nabyłem swoją
    dolegliwość.Inne dzieci jak dowiedziały sie,że robie tak dobrze
    zastrzyki i wkuwam się w żyłkę prosiły ,abym im też to robił.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • babapapa 11.07.08, 07:31
    bunio!
    śledzę twoje wpisy, i trochę chyba dryfujesz, albo po tym czasie który minął od
    śmierci bunia zmieniasz rzeczywistość.
    W jakim szpitalu pielęgniarki dają robić wkłucia dożylne rodzicom innych dzieci?
    trochę to nieprawdopodobne.
  • bunio1 11.07.08, 12:39

    Wiem ,że to jest zabronione,ale one miały bardzo duże
    zaufanie.Widzisz mnie też dolega powna choroba i troszkę ich sobie
    zrobiłem ,a jak pielęgniarki i nawet w tym samym szpitalu miały
    problem z wkłuciem sie mnie w żyłę sam to robiłem,a to że pomogłem
    innemu dziecku wkłuc sieto jest sprawa raz dwa trzy razy.Moja żona
    jest pielęgniarką a ja były pacjent szpitala tego na diabetologi i
    mam doświadczenie zastrzyków domięśniowych i wkłuwania sie w
    żyłę,pozdrawiam.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 11.07.08, 12:41

    Jeszcze jedno na tym oddziale onkologicznym tam wszyscy sie znali i
    jak pielęgniarka miała problem z wkłuciem to pomagało sie ,uwierz mi
    naprawde.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • anna1008 13.07.08, 10:32
    Dla Bunia (***)
  • bunio1 13.07.08, 22:02
    Kolejny dzień oczekiwania na dawcę szpiku,niestety konczył sie ,my
    rodzice zmartwieni i moi rodzice również.Chodziliśmy smutni ,ale nie
    okazywało sie tego Buniowi,ani innym dziecią leżącym na
    oddziale.Wszysy zdawaliśmy sobie sprawę co nasz czeka.Wiadomo trzeba
    walczyć do końca.
    Robert-Bunio miał nadzieję i pocieszał nas,psycholog Agnieszka
    zchodziła z nami w ustronne miejsce i prosiła abyśmy nie okazywali
    Buniowi smutku.Maluszek zdawał sobię sprawę z całej sytuacji.
    Prosi anyśmy tylko kupowali jemu klocki LEGO ,które bardzo pomagały
    jemu zapomnieć o sytuacji i samochodziki małe.
    Maluszek był pod ciągłą opieką naszą i moich rodziców ,którzy dawali
    wszystko z siebie od początku choroby Bunia.Poświęcili ponad 4 lata
    swego życia ,aby nam pomagać w walce o życie maluszka.

    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 14.07.08, 23:29

    Każdego wieczora jak słonko zachodziło,a było to bardzo upalne lato
    zbieraliśmy sie rodzice w kuchni i rozmawialiśmy o naszych
    pociechach.Zrobiliśmy zrzutke na nową lodówkę bo popsuła sie,a
    trzymaliśmy tam w kuchni picie jedzenie.Wszyscy rodzice byliśmy jak
    jedna rodzina,przeżywaliśmy wszystkie niepowodzenia i cieszyliśmy
    sie jak ktoś miał osiągnięcia.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 15.07.08, 11:00

    Nadszedł kolejny upalny lipcowy w 2002 roku dzień.Wentylatory na
    salach szpitala oddziału "A" w izolatkach kręciły sie ,ale nic to
    nie dawało tylko mieliło to gorące gęste powietrze.Zawieszało
    siemokre ręczniki na poręczach łóżeczek,aby wiecej powietrza
    było.Robert był dumny bo dostał łóżko dla dorosłego faceta i mógł
    leżeć jak dorosły facet.Był bardzo dumny z siebie ,ze tak wszyscy
    jego kochają,on to wiedział i wykorzystywał to.Czasami
    przebąkiwał ,że by chciał ,aby jak on umrze obok niego była jego
    ukochana pielęgniarka siostra Ela (teraz jest juz na
    emeryturze,powiedziała mi jej koleżanka,a sąsiadka z mego bloku),no
    i jego ukochana Pani Doktór ,wspamiała Doktór Wójtowicz.Wszyscy z
    oddziału A kochali jego i inne dzieci też ,ale Bunio był maskotką
    oddziału.Jka wracał na oddział zawsze czakało na niego jego łóżeczko
    w jego izolatce.Dr Clown malował obrazki na oddziale szpitalnym ,ale
    zabrakło im pieniązków ,więc my z maluszkiem postanowiliśmy
    pomalować brakujące kolory ,bo były tylko kontury.Zakupiliśmy
    odpowiednie nie toksyczne flamastry i malowaliśmy zwierzątka na
    ścianach z bajek.
    Robert był i jest nadal kochanym najwspanialszym moim dzieckiem,choć
    jest ktoś ,kto mi jego zastępuje,ale kiedyś napewno napiszę o tej
    młodziutkiej istocie,gdyby nie ona było by kiepsko,to najlepsza w
    świecie kumpela ,bardzo młoda,potrafiła mnie kiedyś wesprzeć
    bardzo.Robert jak zwykle zamawiał codziennie nowe klocki LEGO a to
    kosztowało po 100 200 a czesem więcej złotych.Dobrze ,ze byli
    ludzie ,którzy mi bardzo pomagali,np.mój najlepszy kumpel Darek
    zawsze pomógł-znamy się od dzieciństwa.
    Jak pisze te wspomnienia to łzy mi sie kręcą w oczach i ciężko jest
    pisać.
    Żeby było ciekawiej to Bunio miał osobno gotowane w domu i
    przywoziliśmy Królowi jedzonka to co On chciał według zalecen
    lekarza.
    Najgorsze były te upały ,chyba większe niż w tym roku.Nawet
    kupiliśmy maluszkowi materaz na odleżyny za dużą kasę ,który został
    na oddziale ,moze innemu maluszkowi będzie potrzebny.Najgorsze jest
    to ,że ja mało robiłem maluszkowi zdjęć jak okazało sie że jego stan
    jest krytyczny,poprostu bałem sie ,choć boje sie oglądać zdjęcia bo
    zaraz płaczę.Znajomy z Policji przegrał mi filmy video na dvd z
    buniem,zresztą i pogrzeb też nakręcił.On kręcił mój ślub wspaniały
    człowiek,zresztą policjanci pomagali nam bardzo,nawet jak
    przekraczałem dozwolona prędkość w mieście,po wyjaśnieniach mandat
    był anulowany.
    Kiedyś nawet jak jechałem z Buniem i policja zatrzymała mnie zanim
    funkcjonariusz zdążył coś powiedzieć to maluszek powiedział :nie uda
    sie Panu wlepić mandat mojemu tatusiowi,on poradzi sobie z
    Panem,śmiesznota kochana.
    Dnie były ciężki upalne i oczekiwanie na cud z dawcą szpiku.
    Żyliśmy nadzieją ,jak wszysy ,czy to lekarze ,pielęgniarki,salowe-
    kuchenkowe ,czy inni rodzice.
    W dzien było upalnie,a w nocy otwierało sie okno aby chłodne w
    upalną noc powietrze zmieszało sie z gorącym w pokoiku.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • borowinka 15.07.08, 18:23
    Buniowi[*]
    --
    Życie przypomina różany ogród
    - nie jest pozbawione kolców ,
    a jednak zachwyca swym pięknem.
  • bunio1 16.07.08, 00:54

    Kolejkna ciężka upalna noc,maluchy w łóżkach bardzo cierpią.Bunio
    zażyczył sobie wodę w aerozolu,psikał sobie buźkę i bawił sietym
    prysznicem na buzi.
    Maluszek nadal miał nadzieję i zył tym.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 16.07.08, 00:57

    Zbliża się rocznica odejscia Bunia napewno podejdę na oddział i jak
    zechcesz możemy podejść i zapytasz sie ,czy pomagaliśmy
    pielęgniarką,zwłaszczą,że moja żona jest pielęgniarkę,pozdrawiam i
    zapraszam do odwiedzenia szpitala Bunia w Warszawie wspólnie i
    porozmawianie z Bunia Doktór.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • babapapa 17.07.08, 08:03
    Bunio!
    Nie pisałam, że nie wierze, ale ,że to nieprawdopodobne. Nie pójdę z Tobą na
    Oddział z prostej przyczyny, że mieszkam za daleko, a nawet jeżeli mieszkałabym
    w Warszawie, to i tak nie poszłabym, bo nie mam zamiaru udowadniać Tobie, że
    masz, czy nie masz rację. Nie o to mi chodziło i nie mam takiego zamiaru.
    To że żona pielęgniarka, jak dla mnie o niczym nie świadczy, bo czy żona
    stolarza umie robić stoły, przez to, że jest żoną?
    A czy mąż doktora umie leczyć?
    I nie wątpię we wszystko co piszesz, bo są różne systemy,że pacjenci sami
    dawkują sobie leki przeciwbólowe, więc nie dziwi mnie, to akurat, że
    podawaliście sami morfinę.
    Ja spędziłam wiele dni na Oddziale dzieci przewlekle chorych, wiem dokładnie
    jakie tam rodzą się stosunki między rodzicami i jaka tam panuje atmosfera,
    właściwie jedna wielka rodzina.
    A napisałam do Ciebie, bo Twoje posty świadczą o tym,że daleko Ci do spokoju.W
    sposobie jaki opisujesz ostatnie życie Bunia jest coś niepokojącego.Życzę, żebyś
    osiągnął choć trochę spokoju.
    Nie jestem wrogiem, ani trollem forumowym.
  • bunio1 16.07.08, 11:30

    kolejny dzień,noc.Bunio męczy sie bardzo,dostaje morfinę.Podajemy
    jemu ją sami,czasem oszukuję jego podając sole zamiast morfiny,ale
    to sugestia działa na niego i pomaga.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 16.07.08, 16:03

    W takich chwilach wszscy w szpitalu rodzice to jedna
    rodzina,pomagaliśmy sobie wszyscy.Wszystkie dzieci to jaK nasze
    wspólne dzieci.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • lampka_witoszowska 16.07.08, 21:39
    (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)
  • bunio1 17.07.08, 10:08

    Po nocy jest dzien ,a bunio wierzył ciągle,że uda sie.Ciągle zadawał
    pytania,jak to jest jak sie umiera.
    Takie maluszki (5 latek) zdawały sobie sprawę ,że jest coś takiego
    jak śmierć.Widział,że na szpitalnym oddziale jest coraz mniej dzieci
    i więcej nie pokazują sie.Robert zdawał sobie sprawę co go
    czeka.Psycholog Agnieszka prosiła ,aby dużo rozmawiać z buniem o tym
    co miał najbardziej przyjemnego w swoim życiu.Nie pokazywać ,ze się
    martwimy,płaczemy,ale Bunio wyczuwał całą sytuację.Dzieci takie są
    bardzo mądre.
    Może ktoś z Was wie jak można zamienić sie z buniem,dlaczego to on
    umarł ,a nie ja,ciężko jest się pogodzić.
    Gdyby nie pewna młoda istota nie było by mnie tu już.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • mamaalana1 17.07.08, 12:22
    Witaj Adamie:)
    Jesteś wspaniałym ojcem i masz pięknego Synka Aniołka (widziałam
    zdjęcie).
    Bunio może być z Ciebie dumny, że ma takiego Tatusia.
    Czytam Waszą historię codziennie i codziennie Was podziwiam.
    Nie wiem, czy mogę, czy to nie zaboli, ale napisz jeśli oczywiście
    możesz, co takiego się stało, że rozpoznano chorobę, jakie objawy
    miał Robert (był przecież wtedy maleńki).
    Bardzo gorąco Cię pozdrawiam i pisz jak najwięcej.
    Asia
    --

  • twoj_aniol_stroz 17.07.08, 12:30
    Adam,
    Codziennie jestem z Tobą myślami, codziennie czytam wspomnienia...
    Pamiętaj, że masz wokoło siebie wielu ludzi, którzy, choć nigdy Cię
    nie widzieli w realu, są z Tobą bardzo blisko. Masz wielu przyjaciół
    i choć czasem zdarza się ktoś, kto nie myśli nad tym co pisze, to
    jednak dla większości jesteś bardzo ważny :) Pisz, to jest miejsce
    dla Ciebie...
    --
    Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
    ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
  • bunio1 18.07.08, 02:08

    W nocy dobrze że jest chłodno,bo w dzień upalnie było i duszno.W
    nocy dłużej można było porozmawiać z innymi rodzicami w
    kuchni.Choroby naszych dzieci nas jednoczyły to zupełnie coś innego
    niż w obecnej rzeczywistości.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 18.07.08, 11:40

    Kolejny poranek w oczekiwaniu na pomyślne
    wiadomości,niestety,firmy,które są w to zaangażowane rozkładają
    ręce,dochodzimy do wniosku,że ich najlepszym wyjściem jest jak
    pacjent odchodzi ,bo wtedy pieniążki ,które są na naszym rachunku
    przechodzą na ich cele statutowe,dalej sami sobie dopowiedzcie co
    jak i dlaczego.My mieliśmy na dwóch rachunkach dwóch fundacji
    mnóstwo pieniażków.Niestety prawą też było ,że dawcy szpiku nie
    było,wszystko co mozliwe zostało zrobione.
    ja nikogo nie oskarżam pragnę to zauważyć tylko takie jest życie.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 21.07.08, 00:55

    W ten weckend byłem na działce i wspominałem jak Robert cieszył siez
    pobytów na działce.Jego rowerek,narzędzia ogrodnicze
    (łopatka,grabki,mały kubełek).Naśladował dziadka,który ciągle
    pielęgnował ogródek i wokół domu.Na działce jest mnóstwo
    zieleni,kwiaty krzewy drzewka owocowe i ule z pszczółkami.Powracając
    do szpitala,coraz cięższe dni nastały Bunio bardzo przeżywał,że musi
    być w szpitalu,ale to On zdrcydował mądrala sam ,że chce odejść w
    szpitalu.Wiedział ,że złagodzą jemu cierpienie w tych ostatnich
    chwilach życia.Był pewien że my rodzice i dziadkowie -moja mama i
    tata będziemy na kazde wezwanie jego.Bunio nie pozostawał nawet na
    sekundę bez opieki.Rodzice mojej żony pracowali na roli i
    poświęcali swój czas ziemi i zwierzętom,to przykre ,ze moja żona nie
    miała wsparcia od swoich rodziców-pobyt 6 miesięczny we Wrocławiu i
    prawie 4 lata choroby Bunia babcia wolała jeździć do starszego wnuka
    swojej drugiej córki,ale pomińmy ten temat.
    Robert codziennie zmieniał sobie menu z jedzeniem,najbardziej
    smakowały jemu precelkio smaku paluszków.Przy lekach jakie dostawał
    nic jemu nie smarowało.Dostawał mnóstwo płynów w kroplówkach i
    oddawał duzo moczu.To z pomocą przyszła mi koleżanka ,której rodzice
    pracowali w P&G. Tam mieli z odrzutów pampersy i udało mi sie
    załatwić na pismo ze szpitala duży przydział pampersów dla Bunia.Z
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 21.07.08, 00:59
    Za co bardzo koleżance Dorocie i jej rodzicą dziękuję.
    Bunio nie dawał po sobie poznawać ,że jest coraz
    smutniejszy.Odwiedzała jego moja rodzina cały czas ,aby urozmaicić
    jemu czas na szpitalnej izolace.Kupowałem jemu mnóstwo klocków lego
    i On składał je w mgnieniu oka i tak spedzał swoje ostatnie chwile
    życia.

    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 21.07.08, 23:19
    Kolejny dzień minoł ,teraz noc już przed nami.Dzieci w chłodne noce
    odpoczywają inne powietrze,niestety w 2002 roku było bardzo
    ciężko.Sprzęt jaki używamy na codzień pomocny nam w życiu codziennym
    tzn kuchenka mikrofalowa,lodówka ,czajnik psują sie.Więc ogłaszam
    zbiórkę pieniążków,kto ile moze dać.Za zebrane pieniążki i dołożone
    kupuję nowy sprzęt,wszyscy cieszą sie bo szpital stał sienaszym
    pierwszym domem,śpimy ,gotujemy no i na pierwszym miejscu opiekujemy
    sie dziećmi naszymi-skarbami.Mieliśmy wspaniałych sponsorów,ale Pan
    profesor zabronił wpuszczania ekipy TVP 3 ,aby nie pokazać
    bezradności szpitala.Ponoć szpital ma pieniążki na wszystko,tylko my
    musimy wykupywać leki ,które sa podawane naszym dziecią.
    Wszyscy rodzice bardzo przeżywamy każdą porażkę
    dzieci ,wiadomo ,jutro my możemy być w takiej sytuacji.
    Powracając do temperatury dzieci bardzo cierpią,jest duszno,więc
    mamy wentylatory ,które rozżedzają to gęste powietrze.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • bunio1 21.07.08, 23:26
    Jeszcze jedno :nawiązuje sienieprzyjemna sytuacja między Panem
    profesorem ,a nami rodzicami.Zabrania nam kupowania nowego
    sprzętu :kuchenki ,lodówki i innego sprzętu potrzebnego nam
    rodzicą.Podobno szpital jest stać na zakupy,tylko my sami musimy
    martwić sie o sprzęt potrzebny na oddziale.Co sietyczy leków też my
    kupujemy na recepty wypisane przez lekarzy.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.

    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.
  • natkak 23.07.08, 12:56
    Trzymajcie się!
  • bunio1 18.08.08, 23:00

    W tych ciężkich dniach ,zbliżającej siesmierci Bunia moja najlepsza
    kumpela odwróciła sie i zostawiła mnie ,a taka wierząca jest.Dzieki
    jej 20 dni temu miałem mały zawał tak mi dała popalić.
    Zostałem teraz sam jak palec w oczekiwaniu rocznicy śmierci.
    Adam tata Bunia-Roberta-aniołka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka