Dodaj do ulubionych

Jakie jest Wasze ulubione jedzonko?

07.06.04, 15:33
Moje:
Zupka - Pomidorowa z makaronem
Mięsko - Kurczaki z KFC
Rybki - Leszcz, pstrąg pieczony lub z octu
Owoce - Nektarynki, arbuzy, truskawki, czereśnie, jabłka zielone
Lody - Algida (różne)
Napój - Coca Cola
Poza tym różne dania z makaronem, placki ziemniaczane, leczo, krokiety z
kapustą i grzybami.

Ale się głodna zrobiłam, a do najbliższego KFC ok. 35 km, ale to nawet
dobrze. :) A co Wy najbardziej lubicie? :)
Edytor zaawansowany
  • calluna_1 07.06.04, 17:34
    arbuzy
    rzodkiewki
    pierogi z serem
    kugiel (ale to niezdrowe strasznie i tak ze 2 razy na rok sobie robię)
    ogórki małosolne
    fasola z przecierem pomidorowym
    i czereśnie (drogie jeszcze, buuuu)
  • smok-kati 07.06.04, 19:03
    lepiej nie mówić
    ale podstawy:
    mięso i kiełbasy najlepiej swojego wyrobu - bez tego żyć nie mogę hihi:))
    owocy - arbuzy :))
    warzywa świerze prawie wszystkie
    frytki
    ryby karp w warzywach :))
    a w ogóle lubię jeść :))
  • owoc-morwy 07.06.04, 19:31
    Lody - kawowe, śmietankowe, orzechowe.

    Chyba się zaśliniłam :D
  • anula36 07.06.04, 19:37
    A ja wbrew pozorom, nie mam az tak duzo ulubionego:) Lubie proste smaki.
    -Ryby wszysstkie na czele z pstragiem i wedzonym lososiem,sledzie i makrela;)
    - z miesa glownie drob i cielecina
    -ziemniaki tylko jako mlode albo frytki
    -wszystkie jarzyny oprocz selera
    -wszystkie owoce
    -lody i sernik
    -swiezy chleb
    makaron z sosami w roznych wersjach
    chyba tyle...za to takie wikszeporcje;)
  • gosiasta 08.06.04, 06:06
    ja uwielbiam przede wszystkim pomidorki
    dalej warzywa strączkowe i kalafiorki
    alej owoce wszystkie
    słodycze wszystkie (aha no może z wyjątkiem takich słonych pogryzajek typu
    chipsy i paluszki)
    z mięska lubiłam kurczaczka pieczonego, wołowinkę i kiełbasy
    no i oczywiśćie chleb świeży i chrupiący
    hmm pora na śniadanko:)
  • soffica 08.06.04, 08:13
    Zupa pomidorowa z ryżem
    Ziemnniaki, ziemniory, kartofle :) -uwielbiam, bez tego żyć nie mogę :(
    Mój hit nad hity - gołąbki
    Z mięsa najchętniej coś w sosie - np. gulasz
    Za słodyczami nie przepadam, za to jestem w stanie zjeść nieograniczoną ilość
    lodów (waniliowych, śmietankowych, owocowe najmniej)
    Nie przepadam za mącznymi rzeczami typu makaron, pierogi, kluski - jem kiedy
    naprawdę nie ma już nic innego
    Warzywa: ogórki świeże i kiszone, kapusta, szczypiorek 9dodaję praktycznie do
    wszytskiego jeśli mam)
    Owoce: truskawki, winogrona i arbuzy te najbardziej, ale w zasadzie lubię
    wszystkie
  • diastema 08.06.04, 10:46
    co to ja lubie ?!
    z zup tylko zupa grzybowa innych nie jadam!!
    no placki ziemniaczane, krokiety i pyzy moge jesc na okraglo!!!
    z warzyw to kalarepe kalafiora
    owoce czeresnie arbuz brzoskwinine
    slodycze marcepan i bita smietana
    hmmm wiecie co ja to ogolnie tak za duzo to nie lubie bo to chyba wszystko... a
    nie jeszcze uwielbiam kebab no i teraz to wszystko reszte jadam bo musze!!!
  • diastema 08.06.04, 17:48
    i zapomnialam o kawie to jest plyn ktory chyba plynie w moich zylach i pije ja
    na okraglo!!!!
  • soffica 08.06.04, 19:59
    O właśnie KAWA! Piję litrami, na szczęście bez cukru bo nie lubię słodkiej, ale
    za to z mlekiem
  • anula36 08.06.04, 20:02
    o ja tez..ale tylko z ekspresu wiec troche to ogranicza-rozpuszczalnej nie
    przelkne ,fuj.
  • diastema 08.06.04, 20:37
    no ja tez bez cukru z duza iloscia mleka! uwielbiam jej smak ;)))
  • ramzes-ka 08.06.04, 20:54
    a ja nie piję kawy wcale :) kofeinę spożywam w litrach Coca Coli
  • anula36 08.06.04, 21:55
    na szczescie oduczylam sie picia gazowanych napojow:) Teraz serwuje sobie sok +
    woda min. gazowana:)
  • tao27 08.06.04, 23:45
    A co ja tu się będę wysilał - pożeram kota byle bez skórki, jednak staram się
    od pewnego czasu ograniczać pewne słodkośći i to mi się nawet udaje, uwielbiam
    chałwę ale??? jej nie żrę w takich ilościach jak kiedyś, niestety piwo jest
    nadal mocniejsze niż ja sam. A w końcu kurde czy ja wiem ile pożyję a tam???
    podobno piwko jest tylko bezalkoholowe a kurczaki tylko gotowane.
    Pozdrawiam
  • spike100 09.06.04, 01:47
    A ja lubię raczej tradycyjne i bez wybrzydzania. Kiedyś mieszkałem w akademiku i
    jak to mówią: "Człowiek z akademika zje wszystko". Więc... kotlety, w tym
    de'volaile :-), do tego ziemniaczki (najlepiej podsmażane, bo frytki mi się już
    przejadły), jakaś suróweczka, mogłaby być z gotowanej młodej kapusty. Wcześniej
    zupka: pomidorowa, może? Na koniec kawusia. Ale lubię też owoce morza - rózne. I
    plebejską pasztetówkę do kanapek czasem. Wogóle - lubię jeść niezdrowo :-).
    Pozdrawiam wszystkich obrzertuchów. Spike.
  • smok-kati 09.06.04, 05:02
    witamy panów :)) ja tam najbardziej to i tak uwielbiam mięcho np. golonka mnia mniam, może byście powiedzieli coś więcej o sobie :)
  • anula36 09.06.04, 11:06
    A powinnismy lubic wylacznie salate i inne zieleniny:)
  • klucha1 14.06.04, 14:40
    A ja uwielbiam wszystko co niezdrowe, pepsi, skrzydełka z KFC, frytki,
    czekoladę, lody truskawkowe, placki ziemniaczane... mogłabym wymieniać
    godzinami. A z rzeczy dozwolonych to lubię kurczaka z grila, ryby, i sałatę z
    pomidorami i winegretem.
  • trint 25.07.04, 16:13
    Teheran... dzielnica południowa 41 stopni w cieniu...

    Obdrapane domy, których swietność minęła chyba jeszcze przed panowaniem
    ostatnicgo Szacha kryją w sobie setki składzików przypraw, sklepów ze starymi
    żelaznymi kłódkami i skoblami (zapewne używanymi ostatnio w okresie wczesnego
    dzieciństwa budowniczych tej ulicy...) kranów, zawiasów, śróbek. I znów
    przyprawy, zniszcone kolorowe magazyny o angielskich lub francuskich
    tytułach... sklep ze starymi kołami do rowerów....dziesiątki kół ze
    szprychami lub bez, a nawet same szprychy ustawione w wiazki wg wielkości...

    Setka zapachów... nie wiadomo do końca czy to aromaty z otwartych szeroko
    sklepików w których zawsze na małym stołeczku stoi samowar z parująca herbatą
    (tuż obok właściciela kontemplującego dym unoszacy się ze starej wysłużonej
    fajki wodnej...) Czy też zasługa rynsztoków niosących ze sobą podarunki z
    północnej, bogatszej dzielnicy... kawałki owoców, opakowania po cukierkach...
    dzieciecą skarpetkę...


    Jednak można być pewnym, że najdalej o 100 kroków stąd... zapachy staną się
    bardziej intesywne i aromatyczne ... Tego miejsca szukaliśmy :-) Tuż przy
    wejściu następuje głośne powitanie. Za kontuarem nobliwy własciciel liczył
    cos na starym japońskim kalkulatorze z wielkimi klawiszami a teraz wybiega i
    zaprasza do środka... W tej dzielnicy jest tylko jedno danie podawane w
    takich restauracjach (i tylko takie sa w niej restauracje...) więc bez
    zbędnego gadania sadza nas za stołem. Odzywa się po angielskiu, francusku..
    niemiecku... Nie wiemy skąd zna te języki... zresztą to narazie nie jest
    ważne.. pewnie i tak kiedy zauważy, że zjedliśmy przysiądzie się do nas na
    pogawędkę a wtedy wszystkiego dowiemy się o nim... o jego rodzinie... o tym
    mieście. I odpowiemy na te same pytania, na które odpowaiadalśmy dziś rano i
    wczoraj wieczorem... w hotelowej kuchni otwartej dla wszystkich... w
    autobusie miejskim... na bazarze przy kramiku z chustami...



    Przed nami staje dzbanek z woda i kawałkami lodu a my patrzymy jak robi się
    nasz kebab:

    Płomienie smagaja pionowy walec z mięsem obracający się powoli.... na górze
    położone są przekrojone na pół pomidory... Ich skórka pęka i lekko się zawija
    a sok scieka po mięsie w dół.. skapując wraz z wytoponym tłuszczem na
    ćwiartki cebul ułożonych na dole.... Zapach... kręci w głowie i ściska
    żołądek...

    Z drugiej strony widzimy okrągłą jamę glinianego pieca chlebowego...Ziejący
    żarem i czerwonym blaskiem otwór biegnie w dół.... do piwnicy w której mieści
    się palenisko. Piekarz zwinnie formuje okrągłe, cieniutkie placki ... kładzie
    je na wielkiej łopacie, szybkim ruchem wsuwa do pieca i przykleja do
    rozgrznych scian tunelu. Musi stale pilnować pozostałych placków... jesli
    jakiś jest gotowy odklei się od scianki i spadnie prosto w ogień....
    Temperatura jest bardzo wyska więc łopata tylko śmiga ... nowy placek...
    szybka zmiana strony poprzedniego ... inny gotowy na stół... znowu nowy
    placek....

    Przed nami zjawiają się talerze.... mięso z połówkami osmalonych pomidorów i
    ćwiartkami aromatycznej cebuli... Półmisek pełen liści i całych wiązek
    żwieżych ziół: rozpoznajemy mietę i pokrzywy ... dużo innych.. których nazw
    nawet nie zamierzam się uczyć... Obok połówki cytryny do skrapiania...

    Do tego oczywiście talerz z plackami chleba. Rwiemy chleb na kawałki...
    układamy na srodku mięso, zioła, kawałki cebuli i pomidory (miejscowi cebulą
    zagryzaja... my jednak wkładamy ją między zioła). Wszytko to skarapiamy
    cytryną... zawiajamy boki i................................

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka