12.06.04, 18:16
Edytor zaawansowany
  • klucha1 12.06.04, 18:21
    Podczytuję Was od jakiegoś czsu i chciałabym do Was dołączyć!Zawsze jak mam
    ochotę coś przekąsić, biorę butelkę wody i wchodzę na Wasze forum... wtedy jest
    szansa ,że pozytywnie sie naładuję...bez naładowywania żołądka. Mam 26 lat,
    małżonka i dwa pieski. Jestem kobieta dorodną , ale nawet nie jest mi ztym
    źle, tylko denerwuje mnie jak w całym centrum handlowym nie ma na mnie dobrych
    spodni... a ekspedientki kiwają głowami i mówią "o nie pani rozmiaru to my nie
    mamy". No nieważne, w każdym razie witam!!
  • diastema 12.06.04, 18:34
    tak ekspednientki chude patyki ktore mowia ze zdziwieniem "nieeeeeeee takich
    rozmiarow nie mamy" jakby sie pytaly "czego ta gruba tu szuka" uwielbiam je to
    takie cudowne istoty co nie?!
  • diastema 12.06.04, 18:22
    no czesc!!!! co tam pomyslne wiatry przywialy cie na nasze forum??
  • klucha1 12.06.04, 18:44
    i cieszę się , że ktoś mnie wkońcu w tej materii rozumie! Chudym złośliwym
    ekspedientkom mówimy nie!
  • diastema 12.06.04, 19:05
    dokladnie tak!!! jestem z toba ;)))
  • diastema 12.06.04, 19:40
    o juz wiem o jaki typ ekspedientki mi chodzilo typowa dresiara to juz nawet nie
    chodzi ze chuda tylko oglonie traktuje grubych jak gowno! sa zgrabne babeczki w
    niektorych skepach i sa calkiem mile!!!! a w gdansku w H&M jest taki przystojny
    ekspedient z tatuazem i do tego mily i wesoly czlowiek!!!
  • anula36 12.06.04, 20:26
    A ja to lubie takie pogonic:)
    Z upodobaniem rozwijam, lub prosze o rozwiniecie 10 sweterka, a potem dziekuje
    w milym usmiechem i ide:)
    Bez jaj! Handel to uslugi, a ja za nie place i nie dam sobie podskoczyc.
  • ramzes-ka 12.06.04, 22:16
    Również witam Cię wśród nas. Zachęcamy do częstego udzielania się. Pozdrawiam :)
  • smok-kati 13.06.04, 10:02
    witamy nową forumowiczkę :)) zapraszamy do dyskusji :)) i cieszymy się że razem z nami jest łatwiej :))
  • klucha1 13.06.04, 13:00
    Dziękuję za tak miłe przyjęcie, mam przeczucie że tu jest baaaaardzo
    sympatycznie!!
  • ramzes-ka 13.06.04, 13:20
    Masz dobre przeczucie:) Bo My tu wszytkie jesteśmy, miłe, sympatyczne,
    inteligentne i wogóle the best a przy tym bardzo skromne ;)
  • diastema 13.06.04, 13:37
    no tu jest jakas mila atmosfera do tego stopnia ze nawet moja wredota tu jakas
    mniejsza jest ale za to na innych forach daje sobie upust wiec wszystko jest w
    rownowadze osatnio mam nie zla zabawe na forum kobieta;))))
  • anula36 13.06.04, 15:20
    zaoserwowalam rowniez dzialalnosc na forum "zwierzeta":)
    A Kluche pozdrawiam:)
  • diastema 13.06.04, 15:30
    a to jedne post na zwirzetach bo sie wkurzylam ze pies dziadka dziabnal a oni
    ta bestie tlumacza!!!! ja nie mowie zeby psa katowac ale moj ja dostal z dwa
    razy szmata co nie boli to juz wie jakos bardziej o co nam chodzi!!!! ogolnie
    sobie tak czytam rozne fora bardzo mnie ubawilo forum co sie nowe wyrazy chyba
    nazywa! a kobiety lubie bo tam takie dziunie pisza ze mi sie smiac chce!!!np ta
    co bez kilograma makijazu z chaty nie wychodzi heh....
  • soffica 13.06.04, 17:45
    Witamy nową forumowiczkę! Przypominam sobie jak to było na początku,
    prowadziłyśmy tu z Anulą praktycznie dialog :), a tu proszę ile nas przybyło!
  • anula36 13.06.04, 18:07
    Ale za to byly to dialogi na 4 nogi:)
    A teraz nas troche wywialo, ja mam ograniczony dostep do kompa, bo praca i
    chlop pisze fuche i artykul na konferencje jednoczesnie i glupio mi go
    podsiadac, bo wiem ze ma malo czasu zeby oddac jedno i drugie.
    Poza tym glodowa manie czeka chyba bo chlop mi coraz czesciej o slubie truje..
    matko jak ja sie w jaks suknie wbije...bede wygladac jak wlasna karykatura..
    Poza tym robota, robota...
    Powiedz Soffi jak ci idzie w pracy i jak tam wizja malucha?
    Jeszcze jedno pytanie, jaki mials rozmiar sukni slubnej- 42?

    Diastema, nie dziwie ci sie,sama sie wpisalam w ten watek psi - tylko na forum
    weterynaria- byl ten sam. Pzrerabialam 2 psy jeszcze za czasow mieszkania u
    dziadkow ( wies dom i ogrod-zupelnie inne warunki niz teraz w bloku) i kilka
    kotow ( jeden zezarl mi chomika o jak ryczalam po nim-po chomiku znaczy) nie da
    sie ukryc, z psami robilam co chcialam i zaden nawet nie warknal, ten pierwszy
    to jak zaczelam chodzic chodzil za mna krok w krok i pilnowal jak szczeniaka:)
    Choc byl to pies a nie suka.
    Nie wyobrazam sobie,zeby wlasny pies mogl mnie ugryzc. Wlasne to mnie martwi-
    wezme jakiegos malego psiaka- bo mieszkanie male , wyjde znim przed blok i
    jakis owczarek takiej bezmysnej panienki go zaaportuje na smierc...
    Co do tych panienek co bez tapety nei wychodzaz domu..zawsze mnie to smieszylo:)
    Najlepsza byla moja kolezanka, ktora jak zamieszkala z chlopakiem wstawala o 5
    ( on kolo 6 do pracy) zeby sie zatapetowac nim wstanie,a zmywala jak juz
    zasnal:)
    Dlatego tez mimo mikrego biustu nigdy nei nosilam ogromnych push-up-ow,zeby
    potem nei zobaczyc zaskoczonej miny:)
  • soffica 13.06.04, 19:12
    Praca jak praca, absorbuje i niestety stresuje :(
    Suknia w 42? Jezu, chciałabym :). Była w rozmiarze 46 - przy czym jak mi ją
    sprowadzili -tzreba było zwęzić do 44 myślę :). W razie czego, służę fotkami na
    maila. Spoko, nie martw się raz wytrzymasz ściśnięta gorsetem :) (ale oddychać
    da radę spokojnie)
    Wyobraż sobie, że problem mamy ten sam - mały biust przy tej posturze, miseczka
    B i w niej malizny :)I właśnie to jest problemem przy tej mojej ślubnej sukni,
    dziewczyny które ją przymierzały zwykle miały C albo D i wszędzie byłoby ok,
    ale w biuście miały przyciasnawo :(
  • diastema 13.06.04, 19:43
    JA U NAS OSATNIO WYSZUKALAM TAKI FAJNY SKLEP Z SUKNIAMI SLUBNYMU WYBIERASZ
    SOBIE JAKA CHCESZ I PANIE CI SZYJA NA MIARE WIESZ RADZA CO BY TU DODOAC LUB
    ODJAC DO TWOJEJ SYLWETKI SUPER SPRAWA NO I CENY WYDAJE MI ISE SPOKO BO WYCHODZI
    ZA USZYCIE CHYBA 900ZL. TYLKO PO CO JA DO TEGO SKLEPU WLAZLAM TONIE IWEM JAK JA
    NAWET NIE MAM KOGO DO OLTARZA ZAWLEC ;))) NO I TY NIE BEDZIESZ PRZECIEZ DO
    TROMIASTA PO SUKNIE JECHAC;)))
  • ramzes-ka 13.06.04, 19:49
    Podaj tylko adres delikwenta a my pozaostłe koleżanki z forum go złapiemy i Ci
    przywleczemy przed ołtarz a już tą suknię szyj. ;) A co tam zabawimy sie w
    porywaczki. :D
  • diastema 13.06.04, 20:03
    delikwent to sobie chodzi ostatnio swoimi sciezkami i jesta jak zwykle malo
    przewidywalny ;(((
  • owoc-morwy 13.06.04, 22:39
    To ja też tak chcę! Nawet wskażę, którego przywlec :)
  • diastema 13.06.04, 22:47
    spoko najpierw zalatwimy to u mnie potem u ciebie albo odwrotnie;)))
  • smok-kati 13.06.04, 19:49
    Anula w Nowej Soli też jest taki punkt że szyją wedle wyboru co do cen to nie wiem ale czetry lata temu za suknię dla mnie chciała 700 zł (to była bardzo prosta suknia), ja niestety i tak kasy nie miałam i suknię uszyła mi teściowa. Zgadnijcie ile mnie kosztowała suknia hihi:)) materiał 50 zł halka i zamek coś około 15 zł (to it ak kupiła mi teściowa bo ja zapomniałam hihi) welon 30 zł (sama szyłam taki do ziemi) ale kwiatki do welonu i do sukni kosztowały 300 złotych :)) wianek przerobiłam po kuzynce :)) czyli jak ktoś chce przerabiać wersję oszczędnościową służę pomocą hihi:)) mam wprawę :))
  • klucha1 13.06.04, 21:44
    Ja ślubowałam dwa lata temu i też miałam problemy z sukienką. A że za wiele
    rzeczy płaciliśmy sami (bo mieszkaliśmy już wcześniej razem) to postanowiłam
    nie rujnowac sie i wypożyczyć sukienkę. Niestety we wszystkich prawie sklepach
    traktowano mnie jak osobę specjalnej troski i kiedy pytałam czy będzie coś w
    rozmiarze 42 (teraz juz nieaktualne)mówiono, że oni takich rozmiarów nie
    prowadzą. Na szczęście trafiłam do wspaniałej sprzedawczyni w salonie na ulicy
    Kopernika, która zmierzyła mnie życzliwym okiem, zachwyciła się moimi włosami i
    powiedziała że ona mnie widzi tylko w jednym modelu , który sprowadzi
    specjalnie z bydgoszczy. Inne sukienki poprzymierzałam sobie czysto
    rekraacyjnie... Po dwóch tygodniach przywieźli sukienkę, założyłam, zobaczyłam
    w lustrze, że jestem najpiękniejszą panna młodą na świecie i wiedziałam, że to
    ta a nie inna. Po trzech miesiącach przyjechałam po sukienkę, okazałao się że z
    nerwów troszkę schudłam i leży jeszcze lepiej... A do tej miłej ekspedienki do
    tej pory zaglądam żeby powiedzieć jej dzień dobry. A jeśli chodzi o rozmiar
    biustu to ja mam duży dosłownie problem, bo kiedy widzę na wieszaczku
    największy rozmiar stanika to śmieję się pod nosem jak można nosić takie
    wielkie namioty. A potem ide do przymierzalni i okazuje się że tylko ten jest
    na mnie dobry, choć nie do końca bo z każdej strony wylewa sie moje biuścisko.
    A kiedy chudnę to jako pierwsze reagują piersi i smutno obwisają w kierunku
    pepka. Tylko dlaczego biodra i uda zostaja takie same!!!! nie ma litości. A
    jeśli chodzi o to dlaczego jestem taka dorodna to niestety zawiniło wspólne
    zamieszkanie z małżonkiem. Mieszkając z rodzicami jadłam niewiele, ciągle
    gdzieś biegałam , nie decytowałam o tym co jest w lodówce. A na swoim nasze
    zycie kręci się wokół jedzenia. Późno po pracy robimy zakupy, zawsze głodni...
    późny obiadek, dwulitrowa pepsi codziennie, po tabliczce czekolady , piwko... i
    to wszysko przed telewizorkiem. Nie trzeba chodzić na spacery, randki, bo
    jesteśmy sami i mamy jedna wielką randkę. Do tej pory miałam nadzieję, że tyję
    przez tarczyce, ale odkąd wiem, że wyniki mam rewelacyjne, dojrzałam do decyzji
    zmiany żywienia. I tak od świąt wytrzymuję, choć miewam momenty załamania. No i
    z teorii naprawdę jestem świetna gdyz odchudzam sie od 11 roku życia.. a dziś
    mam 26. No juz nie zanudzam bo napiszę książkę... pozdrawiam
  • anula36 13.06.04, 22:25
    Pisz,pisz, chetnie poczytamy.
    Co do slubu i stroju to zamierzam zalatwic sprawe jak najtaniej i z jak
    najmniejszym szumem. Zakladam cichy slub bez fajerwerkow, pewnie konkordatowy,
    bo jednak dla mojego partnera to wazne- slub w kosciele, skromny obiad dla
    swiadkow i rodziny- tak to widze. I juz zapowiedzialam,ze pragne w ramach
    podrozy poslubnej choc tygodnia w Egipcie nad morzem Czerwonym,zeby sobie odbic
    stresy:)
    Jeszcze co do sukni to zastanawiam sie powaznie nad czyms innym niz sukienka
    tzn cos w wersji 2 czesci, moj problem to przy malym biuscie duze biodra i
    brzuch i takie faldy pod talia z tylu, jak wazylam te 25 kg mniej to tych
    faldow nei mialm a teraz siedza i sie smieja ze mnie.
    A moze bedzie to dobry pretekst do schudniecia...
    A na razie i tak czekam na oficjalne oswiadczyny,ktorych cholera spodziewam sie
    lada dzien, bo za duzo tych slubnych tematow ostanio:) Obstawiam wersje MAzury,
    moje urodziny ( 30 lipca) albo 3 rocznice znajomosci ( 5 sierpnia).

    Jezu wierzyc mi sie cie chce, wyobrazcie sobie jak to bylo: srodek wakacji,
    sobota rano dzwoni do mnie jakis osobnik i pyta czy go pamietam, bo kiedys tam
    napisalam do niego maila ale sie dlugo nie odzywal bo remontowal okna w domu,
    oczywiscie sciemniam ze pamietam- faktycznie nie mam pojecia kto zacz i jeszcze
    mysle sobie ( uprzedzona pooprzednimi problemami) jezu..nastepny mamci synus
    okna w wakacje naprawia. Umowilismy sie na niedziele dzien pozniej, i jakos
    fajnie sie gadalo, spedzilismy caly dzien razem, potem widzielismy sie jeszcze
    pare razy a tu ni stad ni zowad propozycja wypadu w Bieszczady. pOjechalismy i
    wpadlam na dobre, nie tylko ja;)
  • klucha1 13.06.04, 23:00
    Życzę przeromantycznych oświadczyn. Mój Luby oświadczył mi sie pierwszego
    września , w naszą czwartą rocznicę. Naprzód zapytał o zgodę moich rodziców a
    póżniej wywiózł mnie do Jastarni aby nad morzem przy zachodzie słońca wreczyć
    mi pierścionek. Zachód słońca był ale niewidoczny bo niebo było zachmurzone,
    wicher wiał, deszcz padał ale i tak było romantycznie. No i mogę koleżankom
    opowiadać ... o tej porywajacej scenerii..A rok później wzieliśmy sobie ślub
    konkordatowy. I wszystko też było bardzo skromnie , ale i tak super...
  • smok-kati 14.06.04, 05:23
    Anula co do ubranka na ślub proponuję ewentualnie luźne spodnie tunika i płaszczyk z lejącego materiału (tuszuje wiele), ja mam taki z czerwonego materiału ale widziłam cosik podobnego w gazecie o ślubach, jakby jeszcze w kolorze ecru to pewnie gdzieś będzie można w tym wyskoczyć. Co do imprezy ja miałam w domu przyjęcie tylko dla rodziców i rodzeństwa z partnerami (świadkowie to nasze rodzeństwa) a ślub miałam cywilny a potem kościelny pół godziny później, żeby móz podziękować szampanem znajomym którzy przyszli bo przecież wesela nie miałam :) Koleżaanka planuje ślub w górach, oni i świadkowie a rodzice jak chcą to niech przyjeżdżają na wycieczkę ona nic nie gwarantuje nikomu chyba tylko świadkom bo trochę daleko od nas do Zakopca i tę jedną noc muszą mieć, też nie chce nikogo widzieć na ślubie. Aniu poza tym jest taka gazeta modny ślub wprawdzie nie znajdziesz tam zbyt wielu propozycji na sukienki w rozmiarze 42 ale to i tka mały ja szukałam sukienki w rozmiarze 50 (chyba) czyli gwarantuje że coś fajnego znajdziesz dla siebie. Ale jest tam sporo porad różnych.
    Co do zaręczyn to moje nie były aż takie romantyczne tylko bardziej śmieszne i na raty, pierwsze podejście było jakoś przed moimi urodzinami dzień czy dwa a może nawet w same urodziny. Zamierzał mi kupić pierścionek i się oświadczyć ale brakło kasy w domu, więc wyjął te odłożone na pierścionek i zapytał się czy mimo wszystko za niego wyjdę skoro nie kupił mi teraz pierścionka (bo spodziewałam się go na urodziny), a potem na święta pod choinką najpierw z moją siostrą ściemniali że nie było kasy i nie kupił (na wigilię to ja byłam pewna że dostane a on takie cyrki urządzał że zabrakło itp. - wściekłam się) robili tak bym odpuściła sobie tę pewność że dostanę pierścionek, potem dostałam wszystkie możliwe prezenty jakie były dla mnie (oczywiście byłam ostatnia na liście mikołaja) no i nareszcie ten upragniony pomiędzy czekoladkami było zawiniątko tak zaplątane przez wyżej wymienionych że nie mogłam otworzyć. A gdy otworzyłam zobaczyłam najpiękniejszy pierścionek świata, nie za duży nie za mały taki a w sam raz z motywem który przypadł mi do serca po pierwszym spojrzeniu (niestety jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o biżuterię, rzadko potrafię coś wybrać co mi się podoba) :)))
  • gosiasta 14.06.04, 07:12
    O widzę ze dziewczyny już przywitały Cię gorąco:0 wstyd ze ja trochę poźniej
    ale mam urwanie głowy z praca magisterską:( WIęc może i później ale nie mniej
    ciepło witam Cię wśród nas i zapraszam do pisania:)
  • soffica 14.06.04, 08:12
    U mnie zaręczyny nie były bardzo romantyczne :). Temat ślubu przewijał się w
    romowach coraz częściej i częściej. W końcu przypadkiem przechodziliśmy obok
    jubilera i jak zwykle przeglądaliśmy wystawy no i stało się :). Poszliśmy potem
    do knajpy i upiliśmy się w trupa :). Potem były zaręczyny nr 2 czyli z jego i
    moimi rodzicami u mnie w domu.
    Z suknią też były jaja, bo w salonach są zwykle modele w rozmiarze 36-38
    największy z jakim się spotkałam to 40. Ale panie zwykle wbijały mnie w ten
    mniejszy rozmiar i spinały tył specjalnymi taśmami, żebym mogła ocenić jak to
    będzie wygladało - tak że z przodu wyglądało się normalnie, a z tyłu np.
    rozchłestany gorset o 2 numery za mały :) - potem szyły, albo sprowadzały
    suknię w odpowiednim rozmiarze. Powiem wam, że stres był niesamowity, nie dość,
    że strasznie późno się do tego zabrałam, upał był niesamowity, a ja wbijałam
    się w te tiule i warstwy. Najgorsze było to, że w wymarzonych sukienkach
    wygladałam koszmarnie, za to pasowały mi takie których bym nigdy o to nie
    podejrzewała - na ramiączkach albo w ogóle bez! W końcu trafiłam na salon w
    którym zamówiłam sukienkę, trafiła mi się super pani sprzedająca, przed którą
    wystąpiłam prawie nago, poogladała mnie i wyciągnęła suknię, tu upchnęła, tu
    wyciągnęła i byłam w szoku, że mogę tak wyglądać :). Kolejny stres już po
    zamówieniu, że suknia szła sobie do mnie 2 miesiące, czyli miałam ją tydzień
    przed ślubem, a tu okazało się, że niezbędne są porawki. W rezultacie
    odbierałam ją na dzień przed ślubem - tydzień snu miałam z głowy.
  • anula36 14.06.04, 20:31
    Co do romantycznych oswiadczyn to nie zakladam zbytniego romantyzmu a
    pierscionek z pewnoscia bedzie koszmarkiem pierwszej wody-moj ukochany dobrego
    gustu nei ma za nic, a jego siostra - plastyczka jest w ciazy i musi lezec
    plackiem, wiec ostania nadzieja zniknela:)
    Co bedzaie to bedzie:)
    "Modny slub" przegladalam, najbardziej wartosciowy dla mnie byl "kalendarz
    slubu" czyli co i kiedy. Wszystko pewnie bedzie naprawde skromne i na
    luzie,dosc mam zyciowych stresow na codzien.
    Zastanawiam sie tylko co i czy w ogole cos zmieni sie w naszym zyciu, oprocz
    fali milosci tesciow i nudzenia o wnuka moich rodzicow:)
  • anula36 14.06.04, 20:53
    BTW, jak ci sie Soffi mieszka z tesciami? Jestem niezalezna do bolu i przerazaq
    mnie to, ale zaczynam rozwazac taka mozliowsc, oni maja wieli dom z ogrodem a
    omc szwagierka niedlugo wyprowadzi sie na swoje. I czy w takiej sytuacji jest
    sens kupowac mieszkanie za 150.000??

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka