Dodaj do ulubionych

Chyba jestem nienormalna

26.08.04, 00:04
Jakaś schizofrenia mnie dopada w związku z moim sadłem. Śpiąca jestem trochę,
więc nie wiem czy potrafię napisać dokładnie to o co mi chodzi, ale spróbuję.
Jak zaznaczyłam, chodzi mi o moje sadło i całą jego otoczkę psychofizyczną.
Znalazłam sposób mało drastyczny na pozbycie się wałów tłuszczu, w ciągu
trzech i pół miesiąca schudłam 20 kg bez głodówek, ćwiczeń i innych
strasznych rzeczy, ale zaczął się sezon grillowo-działkowo- piwny i
pomyślałam, że jak trochę sobie odpuszczę to nic się nie stanie i w sumie
jest to prawdą z tym, że to moje "trochę" zmieniło się w "bardzo". W tym
tygodniu postanowiłam znowu zabrać się za siebie w związku z 2 czy 3 kg do
góry, byłam nawet 2 razy na basenie, ale co z tego skoro właśnie obrzarłam
się tak, że nie mogę się ruszać. A straszne w tym wszystkim jest to, że coraz
częściej mam ochotę zwrócić to, co zeżarłam :-(
Ostatnio jak postanowiłam zjeść kilka rzeczy, których podczas mojego
odchudzania nie jem a na które miałam ochotę, to wcale nie było miło.
Wchłonęłam ogromnego ptysia i kremówkę a potem po prostu zrobiło mi się
niedobrze i zwymiotowałam.
W ogóle to mi się wydaje, że coś mam z głową, bo zasadniczo zdaję sobie
sprawę z tego, że wyglądam na lądzie jak słoń a w wodzie jak wieloryb, ale
jakoś z drugiej strony nie potrafię tego zauważyć i wmawiam sobie, że to waga
jest zepsuta, chociaż naprawdę nie mieszczę się w ubrania :-(
Chyba jutro będę jadła same owoce i warzywa.
Jestem psychiczna! Poradźcie mi coś!

--
Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
Edytor zaawansowany
  • ramzes-ka 26.08.04, 00:46
    Na początek to ja chcę wiedzieć jak schudłaś te 20 kg.
    Może zrobiłaś jakieś drastyczne posunięcia i Twój ogranizm odmawia pokarmu.
    Kurde na nie wiem jak to się nazywa ale Diastema na pewno się orientuj.
    Wiesz nie łam się znam ból bo sama nie mieszczę się w ciuchy. Przytyc jest
    bardzo łatwo gorzej przeprowadzić odwrotną kurację.
    Ja nie wmawiam sobie, że waga zepsuta tylko jakoś ją omijam a dziś zjadłam duży
    kawał pysznego ciasta z wiśniami i bitą śmietaną i czyba nie żałuję.
    Ja chciałabym wyrzucić z siebie 30 kg i nie mam pojęcia jak to zrobić. A wogóle
    to wydaje mi się że chyba nawet jakbym się odchudzała wiecznie to i tak nigdy
    nie byłabym szczupła.
    No a o anoreksji to ja nie mam co marzyć, bo ja się wogóle boję wymiotować i
    jak czuje że już mi coś jest to od razu płaczę. HEHEHE Ja to dopiero jestem
    pokręcona.
  • biancaty 26.08.04, 11:44
    Faktycznie to chyba mój organizm jest po prostu mądrzejszy ode mnie, bo nie
    zdarza mi się wymiotować z tzw. "poczucia winy", tylko jak się opcham jak
    wieprz, to robi mi się niedobrze.
    A jeśli chodzi o te 20 kg, to polecam metodę Montignaca, działa naprawdę.
    Chciałabym teraz schudnąć następne 20 kg (przynajmniej, bo przydałoby się chyba
    30), bo nadal wyglądam jak słonica w ciąży. Kurde, ale byłam gruba wcześniej...
    Dzisiaj od rana za karę za ostatnie moje poczynania wpieprzam marchewkę,
    gruszki, paprykę, śliwki, pomidory, itp..
    Spróbuj tego Montignaca, powinien zadziałać. Ja też znowu zacznę, tylko jeszcze
    chwilowo pokatuję się marchewką, ale tak długo nie można.
    Aha, wyczytałam wczoraj na forum "odchudzanie", że się chudnie przez
    zastosowanie olejków, muszę też spróbować, bo tam dziewczyny naprawdę chudną.
    Podobno taki zabieg olejkowy w gabinecie kosmetycznym kosztuje ok. 120 zł a w
    domu, dając takie same efekty, jakieś grosze. Któraś napisała, że po każdym
    takim domowym zabiegu ubywa jej po 0,5 cm w udach :-)))))))) A tak ogólnie po
    kilka centymetrów wszedzie :-))))))))))))))))))))))))))))
    Pozdrawiam

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 26.08.04, 12:14
    napisz mi prosze skad wziasc te diete bo ja sie w tym wszystkim nie
    orientuje!!!!albo jak mozesz wyslij mi ja na poczte czy jakostak co??
  • biancaty 26.08.04, 12:42
    Kurde, to nie takie proste, zeby to opisać :-(
    Jest forum Montignac na gazecie, ale najlepiej kup sobie książkę. Ja kupiłam na
    www.lideria.pl. Nazywa się "Jeść aby schudnąć", Michel Montignac.

    W skrócie powiem, że nie liczy się kalorii i można dużo jeść. Dieta opiera się
    na rozróżnieniu pomiędzy "dobrymi" i "złymi" węglowodanami, "złych" jeść nie
    wolno a zalicza się do nich wysokoprzetworzone żarcie czyli bardzo oczyszczony
    ryż biały, kluchy (ale spaghetti można), biały chleb, kukurydza, biała mąka i
    wszystko na bazie tychże a do tego ziemniaki, gotowana marchew i jeszcze parę
    innych. Za to można obżerać się na śniadanie chlebem, ale z mąki z pełnego
    przemiału.
    Te "dobre" i "złe" węglowodany poznaje się po tak zwanym indeksie glikemicznym.
    Je się dwa rodzaje posiłków:
    1. Węglowodanowe - czyli spaghetti, soczewica, ryż dziki, brązowy, basmati,
    chleb z pełnego przem., itp z warzywami i wszystko ma mieć indeks poniżej 50.
    2. Tłuszczowe - czyli mięcho, ryby, sery tłuste itp z warzywami, ale tymi,
    które mają indeks poniżej 30 czy 35.
    Wiem, że brzmi to trochę dziwnie i wydaje się skomplikowane, ale naprawdę w
    ciągu pierwszego tygodnia stosowania na pewno nauczysz się wszystkich zasad.
    Zajrzyj na forum
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
    www.montignac.pl/
    forum.montignac.com.pl

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 26.08.04, 12:45
    dzieki:)) postaram sie dorwac te ksiazke a ile ona w przyblizeniu kosztuje??
  • biancaty 26.08.04, 12:48
    diastema napisała:

    > dzieki:)) postaram sie dorwac te ksiazke a ile ona w przyblizeniu kosztuje??

    No, najlepiej mieć książkę, bo tam jest wszystko. Zamawiałam w zeszłym tygodniu
    dla znajomej i z kosztami przeszyłki (9,50 zł !!!! - złodziejska poczta) wyszło
    36 zł. Ale wydaje mi się, że warto.


    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 26.08.04, 12:52
    no zobaczymy tylko kto mi bedzie gotowal jak mnie calymi dniami chacie nie ma??
    ale byc moze nareszcie skumalam dlaczego moja kupela zarla makarony i schudla
    cos tam gadala ze cos z czym sie laczy ale jakos jej nie sluchalam...glupia
    bylam...
  • biancaty 26.08.04, 12:55
    Eeee, każda z nas była głupia. Gdybym ja nie była głupia, to już dawno bym się
    puknęła w czachę i pewnie teraz jakoś bym wygladała, może jak człowiek a nie
    jak wieloryb.
    A próbowałaś tej kuracji olejkowej może?

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • ramzes-ka 26.08.04, 13:08
    Ja moim skromnym zdaniem powiem, że nie próbowałam olejków i pierwszy raz o
    nich słyszę.
    A co do tej diety to juz mnie przeraża bo mam jeść dużo a nie tyć? Już się
    boję. Naprawdę to działa, bo ja jestem strasznym niedowiarkiem.
  • ramzes-ka 26.08.04, 13:11
    To jeszcze raz ja. A czy masz może gdzieś taki gotowy juz jadłospis żeby go
    stosować np. przez miesiąc?
  • ramzes-ka 26.08.04, 13:22
    I znowu ja. Czytałam na jakimś forum przepisy i są okropne. Nie wiem czy ja się
    tego podejme. ;(
    Kiedyś tylko przeczytałam książkę z przepisami do diety Kwaśniewskiego i teraz
    mam to samo. Wymiotować mi się chce już na samą myśl.
  • diastema 26.08.04, 13:26
    no mnie akurat jakos same przpisy do kwasniewskiego nie odrzucaly tylko
    konsekwencje stosowania tej diety:)
  • biancaty 26.08.04, 16:23
    No według mnie to działa i wcale to nie są jakieś straszne rzeczy.
    Jadłospisu na miesiąc nie mam, ale mogę wam powiedzieć co ja normalnie jadam /
    łam.
    Śniadanie - zwykle węglowodanowe:
    (aha, 20-30 min przed każdym posiłkiem jadłam jabłko albo dwa albo jakieś inne
    owoce)
    owoc, jogurt 0% (lub mleko 0%) z płatkami owsianymi i innymi dodatkami (morele
    i śliwki suszone i takie tak inne rzeczy), kilka kromek (4-5) chleba z pełnego
    przemiału z chudym białym serem i wszystkim (ogórki, pomidory, rzodkiewka,
    szczypiorek, cebula, makrela wędzona, łosoś wędzony, papryka itp) lub z dżemem
    (teraz sobie sama zrobiłam bez cukru, ale za to z fruktozą i uważam, że jest
    rewelacyjny), sok pomidorowy.

    Obiad i kolacja podobne np.:
    mięso albo ryba (bez panierki może być wędzona), jajka, ser typu camembert,
    wędlina i do tego fura warzyw. Robiłam sobie często sałatki z sałaty lodowej,
    pomidorów, ogórasów, oliwek, jajka, tuńczyka w puszce, papryki, czerwonej
    cebuli i wszystkliego co miałam pod ręką i polewałam to wszystko oliwą z
    oliwek, odrobiną octu i sypałam solą.
    Można na węglowodanowo:
    spaghetti z sosem pomidorowym własnej roboty do tego sałatka
    można ryż z warzywami, można robić tysiące zapiekanek jak się ma piekarnik - ja
    nie mam chwilowo :-(
    Można próboweać robić naleśniki z mąki z pełnego przemiału i tysiące różnych
    rzeczy.
    Wcale nie trzeba trzymać się jakichś ochydnych śmierdzących potraw, tylko
    wybrać z tego co się lubiło do tej pory te, które pasują do Montignacowej
    diety. Wbrew pozorom to nie takie trudne.
    Jedyny problem to cukier! Nie wolno nam jeść cukru pod żadną postacią a on jest
    wszędzie!!! Nawet w parówkach, nie wspomnę o majonezie, który normalnie jest
    dozwolony, ale najlepiej własnej roboty, bo ten w sklepie ma prawie zawsze
    cukier w składzie (kielecki nie ma).

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • biancaty 26.08.04, 16:28
    ramzes-ka napisała:

    > I znowu ja. Czytałam na jakimś forum przepisy i są okropne.

    A bo jak nie umieją gotować i nie potrafią wybić sobie z głowy, że odchudzanie
    to nie muszą być jakieś wielkie katusze, to wymyślają jakieś niejadalne
    świństwa.
    Ja uważam, że obiad skłądający się z kawałka mięsa albo ryby (wielkość porcji
    nie ma znaczenia, ale wyraźnie napisane jest, że nie wolno jesc zbyt mało, bo
    wtedy organizm magazynuje zamiast spalać) w połączeniu z furą surówek i sałatek
    jest cąłkiem ok.
    A kolacja złożona z michy spaghetti z pomidorami i bazylią (albo z grzybami),
    sałatką oraz lampką czerwonego wina też wcale nie wygląda źle.


    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 26.08.04, 16:56
    mnie sie to bardzo podoba i naprawde schudlas 20kg??jezu tez tak chce jutro
    lece szukac ksiazki po ksiegarniach:)
  • biancaty 26.08.04, 17:39
    Naprawdę schudłam :-)
    Tylko to moje głupie odpuszczanie sobie mnie wkurzyło. Dzisiaj od rana za karę
    nie jem nic oprócz owoców i warzyw. Chyba niedługo umrę z głodu albo
    przynjamniej zemdleję.
    Jutro chyba zjem rozsądne montignacowe śniadanie :-)

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 26.08.04, 18:14
    tylko to moje uzaleznienie od cukru ale spoko dam rade co tam...
  • mgw5 26.08.04, 23:16
    Witam!
    Kobiety - ręce mi opadają jak to czytam. może wystarczy trochę mobilizacji??
    Diety, dietami, ale jeśli ograniczy sie jedzonko, to gwarantuję, ze zrzucicie.
    od połowy lipca zrzuciąłm 6 kg stosując diete 1000 - 1200 kalorii.Wróciłam do
    pracy (szkoły) po 2 miesiącach i wszyscy mi gratulowali, to jest tylko 6 kg,
    albo aż. A to nie koniec!!!!
    wmówcie sobie, ze ciasta, słodycze, chleb i inne rzezcy niedozwolone są
    niedobre. spróbujcie. ja naprawde myślę, ze to odemni zależy jak będe
    wyglądała. nikt za mnie nie schudnie i nikt nie każe mi jeść, tego na co nie
    mam ochoty, wiec odmawiam. Rodzinka wam nie powie, ze jesteście za duze, mama i
    tata Was kochja, mąż tez. To Wy same mozecie cos zmienić i pzrstać sie nad sobą
    użalać, nażekać, ze nie macie co na siebie włozyć, czy ż enie macie mann'a
    Pozdrawiam
    Majka
  • diastema 27.08.04, 10:17
    no ja po diecie 1200kalorii dostalam powaznej anemii takze dziekuje poszukam
    czegos bardziej urozmaiconego w skladniki odzywcze:)
  • mgw5 27.08.04, 19:38
    Witam,
    dobar wymówka - anemia.....Po pierwsze pzred odchudzaniem byłam u lekarza
    (dobrego internisty) i ustaliałm, jak ma moja dieta wyglądać. Co miesiac
    badania krwi itp. i wizyta u lekarza z notesikiem, co zjadałm i nowe wskazówki.
    do tego wspomagacze witaminowe i duze ilości (niektórych) warzyw i owoców.Do
    tego trener na siłowni, który też kontrolował wszelkie pzrejawy mojego złego
    samopoczucia. Nie chudłąm dużo, bo o,5 - 1 kg na tydzień (zeby spalić kilogram
    tzrba saplić ok. 7 tys. kalorii).
    Ja twierdze, ze jeśli nie ograniczysz papu to nic z tego.......
    Zamiast MM spróbuj Dietę Plaż Południa - mój lekarz po analizie stwierzdił, ze
    jest ok.
    Działąj - nie myśl!!!!!
  • biancaty 27.08.04, 20:44
    Dieta Plaż Południa jest bardzo podobna do Montignacowej, tylko montignac jest
    troszkę bardziej rygorystyczny.

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 27.08.04, 23:02
    to nie jest wymowka tylko prawda a do tego ja to diete tez mialam ustalona
    przez lekarza tez byly badania krwi co miesiac i co ze schudlam 10kg jak po
    4miesiacach musialam dostawac zastrzyki z zelazem i zanichac diety bo naprawde
    wpadlam w anemie. a powiem wam ze naprawde nie trzeba jesc mniej tylko sie
    ruszac ja jak przez 2tyg poporacuje z dzieciakmi i latam za nimi i chociaz na
    stolowce jem jak kon to i tak chudne.tylko potem wracam do domu i koniec z
    ruchem i to jest moj najwiekszy blad:(
  • biancaty 27.08.04, 23:17
    Ja to się dzisiaj poruszałam!!! Tak, że potem w ogóle nie mogłam się ruszać i
    leżałam przez 2 godziny na płaskim po tym jak ledwo co docząłgałam się do domu.
    Wybrałam się na spacer z psem, ale pomyślałam, że poruszam się lepiej z
    pozytkiem, jeśli pójdę na działkę i poplewię grządki - ostatnio robiłam to z
    prababcią jakieś dwadzieściaparę lat temu :-)
    No i tak się schylałam i schylałam, że chociaż na działkę mam 5 min na nogach,
    to nie mogłam dojść, pies mnie ciągnął, bo nie wiedział co jest grane.
    A potem to w ogóle spadłam z kanapy...
    Przeszło mi teraz, ale już myślałam, że kręgosłup mi pękł od tego schylania
    się. Kurde, tak to jest jak mi się nie chce ruszać i nagle poczuję do tego
    nieodparta chęć.

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • anula36 27.08.04, 23:21
    a taks ie najczesciej objawia wlkasnei zastanie kregoslupa:) Kurcze jak sobie
    przypomne jak kiedys regularnie zasuwalam co drugi dzien poltorej godziny na
    silowni...
    Teraz jestem leniwa, w dodatku ostanio non stop sie woze w pracy taksowkami:)
    Ale w poniedzialek lece z kasa w zebach po karnet do fitness klubu, od
    pazdziernika moj ukochany i tak pracuje w weekendy a ja sobie bede chodzic i
    cwiczyc;)
  • biancaty 27.08.04, 23:33
    O rany! Jak ci zazdroszczę! Ja bym się nigdy nie odważyła na fitness club,
    jakoś mnie przerażają te szczupłe panienki i mój biust, którym pewnie wybiłabym
    sobie oczy!
    Tak przy okazji mam pytanie dość intymne, chodzi mi właśnie o biust. Zwykle
    nadwaga idzie w parze z dużym biustem, w każdym razie u mnie idzie w parze.
    Zastanawiam się jak sobie radzicie z biustonoszami. O ile do normalnego trybu
    życia jeszcze w miarę potrafię coś wyszukać, to do ćwiczeń kompletnie nic.
    Wybaczcie szczegóły, ale jak biegnę albo skaczę, to mi zwykle ten biust się
    przemieszcza i ucieka z biustonosza :-( Między innymi dlatego nie wyobrażam
    sobie wizyty w fitness clubie.

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • biancaty 27.08.04, 23:19
    Po Montignacu nie powinnaś mieć żadnej anemii, bo je się wszystko co potrzeba,
    w zrównoważonych proporcjach i dużych ilościach.
    Kiedy ja byłam na MM to czułam się bardziej "żywa", lekka i jakaś taka zdrowa.
    Muszę znowu zacząć!!!

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • biancaty 27.08.04, 23:21
    I znowu ja :-)
    Chciałam tylko powiedzieć, że zamówiłam sobie te olejki, o których pisałam
    wcześniej i teraz będę już taka chudziutka :-) , gładziutka ;-) i piękna :-)

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • anula36 28.08.04, 00:44
    a ja bardzo lubie cwiczyc i ma dokladnei w nosie kto i jak dlugo sie gapi, raz
    jednej lasce pokazalam jezyk i szybko sie zmyla;)
    Nie mam problemu z piersiami bo dopiero teraz przy wadze 95 kg nosze biustonosz
    B- skandal, no nie? Ale to unas rodzinne, moja mame jako molda ,krotko
    ostrzyzona dziewczyne brali za chlopca, bo byla idelanie palska z przodu.
    Sa takie specjalnei wzmacniane biustonosze do cwiczen prawie jak male gorseciki
    i trzymaja wszystko tam gdzie trzeba, a moze po prostu wybierz np rowerek, tam
    nic ci nei powinno uciec z miejsca stalego pobytu:)
  • diastema 28.08.04, 11:03
    ja wybieram biustonosze co sa mocno zabudowane nie jakies tam co zaslaniaja
    tylko 1/10cycka i jest ok mimo miseczek d/e i sobie skacze ile wlezie i nic mi
    nie wyskakuje:)
  • biancaty 28.08.04, 11:42
    Ale fajnie! Chyba muszę lepiej poszukać, może w końcu znajdę coś, co pomoże mi
    przebiec chociaż 100 m bez stresu.

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 28.08.04, 11:51
    wiesz co i nie szuaj w sklepach firmowych bo tam to sam badziew wbrew pozorom.
    ja mma swoj ulubiony box na ryneczku i tam zawsze kupuje rozne
    staniki.najbardziel lubie bielizne samanty teraz chce cos w blekicie albo
    fiolecie:)
  • biancaty 29.08.04, 14:09
    Ale super!!! Cholera ja zawsze mam białe staniki, czasami uda mi się upolować
    czarny a nigdy w zyciu nie miałam żadnego w innym kolorze :-(
    Kurcze, ale na ryneczku nie można przymierzyć! A ja bez mierzenia nie kupuję,
    bo nawet jak mierzę, to potem w domu zawsze coś mi nie pasuje :-(
    Muszę zacząć myślec pozytywnie o stanikach, może wtedy znajdę jakiś fajny dla
    siebie!!!

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 29.08.04, 20:34
    a nie masz takiego ryneczku co maja boxy postawione wtedy zawsze maja
    przymierzalnie.mowie ci ja mam z samanty juz brazowy super haftowany i taki
    pomaranczowo-rudy tez haftowany sa super naprawde polecam.
  • biancaty 29.08.04, 20:52
    Nie mam takiego ryneczku chyba, zawsze jestem zresztą za późno... chociaż
    kiedyś byłam w takim ryneczkowym miejscu i pytałam o duże rozmiary i wtedy nie
    było, ale właśnie sobie przypomniałam, że tamta pani powiedziała, że zwykle ma
    i żeby pytać. Kurde, ale jestem walnięta, zupełnie o tym zapomniałam!
    To teraz jak już bede mieć jakieś pieniądze w garści, to tam pójdę i może w
    końcu coś znajdę w dodatku za normalną cenę. Jak do tej pory zwykle kupowałam
    takie, że prawie płakałam przy kasie.
    Wyobraź sobie, że wlazłam niedawno do jendego sklepu w M1, takiego tylko z
    bielizną no i zaczęłam sobie przymierzać. znalazłam jeden stanik naprawdę ładny
    i idealny pod wzgledem dopasowania. Dobrze, że zapytałam ile kosztuje zanim
    kupiłam! 360 zł!!! Za takie pieniądze to niektórzy żyją przez miesiąc, nawet
    gdybym miała tyle kasy, to bym nie wydała 360 zł na stanik. Powaliło już chyba
    wszystkich!!!

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 29.08.04, 21:02
    tyle za stanik no ja tez bym nie dala moje kosztowaly max90zl i to tez dla mnie
    duzo kasy jak musze to zarobic ;)
  • biancaty 29.08.04, 21:32
    Do 100 to też jestem w stanie zapłacić (chociaż też uważam, że to dużo), ale
    więcej to już przesada, ogromna przesada. No, może jak już będę obrzydliwie
    bogata i znajdę frajera do ożenku, to sobie strzelę takie cudo za 360 zł na
    własny ślub :-))))

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 29.08.04, 21:35
    e ja nawet jak bogata bede to nie bede chciala tych za 360 jakos tak mam nie
    cena sie dla mnie liczy a to czy mi sie podoba...za to jak juz sie dorobie to
    jak do tego czasu sie zaden nie przyplacze do mnie to sobie jakiegos faceta
    kupie i bede sobie udawac ze on kocha mnie a nie moje pieniadze ;))))
  • biancaty 29.08.04, 21:53
    Ty to masz łeb! Racja!!! Tez sobie kupię faceta! Tylko teraz muszę się w takim
    razie zabrać za zarabianie pieniędzy a to już jest takie mało budujące...

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 29.08.04, 21:56
    no tu akurat mam nadzieje ze mi sie uda jak sobie patrze na wszystkich
    stomatologow to zyc nie umierac kasy maja jak lodu to juz by musial byc pech na
    maxa zebym ja jako jedyna niczego sie nie dorobila.a tak wogole to pomysly mam
    niektore narawde dobre..
  • biancaty 29.08.04, 22:13
    Aż dziw bierze, że masz być dentystą. W końcu jesteś taka fajna i milutka a
    dentystów boję się jak ognia.

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • diastema 29.08.04, 22:19
    E tam nie ma sie czego bac dentysta tez czlowiek,ale powiem ci ze ja sie
    panicznie boje okulistow poporstu strasznie malo nie mdleje jak mam do niego
    isc zawsze mi sie wydaje ze mi oko wyplynie chociaz wiem ze to nieracjonalne
    ale poprotu nie moge....A toze ludzie boja sie stomatologow to chyba wynika po
    czesci z tego ze to taki mit w spoleczenstwie bo prawie 90%ludzi sie
    boi,chociaz ja za bardzo nie wiem czego tu sie bac?!
  • anula36 29.08.04, 22:19
    dentystki czesto sa milutkie;) To tylko nasz strach przed wiertelkiem rzutuje
    na osobe:)
  • diastema 29.08.04, 22:23
    no lwasnie i dobrze ze teraz sobie czlowiek moze dla komfortu psychicznego
    swojego i pacjenta pracowac ze znieczuleniem i wtedy obie strony sa zadowolone.
  • lgirl 31.08.04, 20:39
    a kuku ! to znow ja :)
    mala podpowiedz dla Ciebie :) ja osobiscie
    kupuje BH w bonprixie i quelle ;)
    www.bonprix.pl i tak samo quelle....
    sa naprawde fajne i dlllluuuuugggooo
    wytrzymale a ceny tez w normie
    a jak na moje 105E to.... ciezko
    znalezc w sklepowniach :)
    polecam wysylki.
    pozdroowki od krooofffki
    joa.
  • lgirl 28.08.04, 23:40


    Czesc Dziewczyny i Chlopaki!!
    Oto ja :) nowa tu u Was... ale i tak mnie nie przebijecie ;)
    mam 173 cm wzrostu, za to 124 zywej wagi.....
    ale ostro postanowilam wziac sie za siebie,
    a wyglada to tak, ze od 2 tyg juz jestem
    na oszczednym jedzeniu - najpierw tydzien
    byly sniadanko i warzywka gotowane na obiadek,
    a teraz ide scisla dieta (3 tyg. tylko mozna)
    na Cambridge... czyli zarcie w torebkach.
    To dieta dla leniwców (jak ja) - dostajesz
    saszetki z jedzonkiem - i rozrabiasz z wodą
    i pijesz... poza tym nie kupujesz juz innego zarcia
    - wylacznie mineralna i herbatki ziolowe...
    a potem mieszana... czyli w sumie 1000 kcal - ale w tym cos
    "jedzenia" i suplemencik z torebki
    a po kolejnych n-tygodniach - przyzwyczajanie brzuszka
    do 1000
    i to juz na .... zawsze....
    i w sumie na dzis....zaczelam juz czuc luzik w spodenkach (dzinsy)
    A juz w ogole poza wszystkim to staram sie jezdzic
    wieczorkiem na rowerku (rano wole pospac ;) )
    no i od wrzesnia ide do KKG na gimnastyki,
    jestem z Opola - i tu zdarzaja sie grubasy w KKG
    i nie jest zle ;)
    gimnastyki sa przyjemne (acz wyczerpujace)
    poza jogą - gdzie Pani jest wredna jak sto diabłów
    i wymysla - wlasnie tłuscioszkom - ze niektorych cwiczen
    to i za 10 lat nie zrobią....
    ale do tej pani to ja juz nie chodze, bo mi joga
    kolankami walnęla i teraz juz kolanka nie pozwalają na jogę.
    no i tak...
    miejmy nadzieje, ze do marca - bo tak sobie zaplanowalam (cos mi tak w mozgu sie
    zaprogramowalo) - dojde do 80 :)
    choc moja GURU od odchudzania mowi, ze pewnie wtedy
    bede chciala jeszcze wiecej i wiecej ;)
    ale ....
    80 to by bylo juz cos :))

    POzdrawiam Was mocno :)
    mam nadzieje, ze jeszcze "pogadamy"
    PAPAPA
  • anula36 29.08.04, 00:00
    trzymamy kciuki:)
    Dieta Cambrige jest dobra,ale nie mozna potem zaczac lasowac:) Na pewno ci sie
    uda, przy twoim wzroscie 80 kg powinno byc zupelnie ok. POchwal sie
    osiagnieciami.
  • ramzes-ka 29.08.04, 01:24
    Ja też trzymam kciuki za Ciebie i witam wsród nas. Oczywiście jak wszystkich
    zapraszam również Ciebie do czynnego udziału na forum :)
  • biancaty 29.08.04, 14:14
    Eeee tam, to wcale nie tak dużo :-) Ja ważyłam 112, potem samoistnie schudłam
    do 110 (cud!!!) no a teraz około 90 - w zalezności od stopnia obżarcia się
    tudzież upicia, dzisiaj (po wczorajszym wieczorze) czuję się jak nowatorski
    pojemnik na alkohol.
    Ja mam 174 cm czyli praktycznie tyle co ty i chciałabym też ważyć 80, w
    zasadzie 70, ale 80 też może być. Muszę się jakoś za siebie wziąć znowu, bo już
    mnie wkurza ta stagnacja wagowa.
    W każdym razie chciałam powiedzieć, że ja też cię witam wśród nas i życzę
    powodzenia :-))))


    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • ramzes-ka 30.08.04, 17:14
    Powiedz mi prosze na czym polega ta dieta C.... cośtam. :D Tylko nie chcę
    żadnych linków do stron chcę się normalnie dowiedzieć co to za zupki w proszku.
  • diastema 30.08.04, 17:26
    obrzydliwe jak cholera kupela wytrzymala 5dni i malo nie zwariowala.......
  • ramzes-ka 30.08.04, 17:45
    Nie chodzi mi o to czy obrzydlistwo tylko co to jest i z czym to się je ??????
    No nie dajcie się prosić tylko powiedzcie.
  • lgirl 29.08.04, 17:54
    Dzieki słonka:)
    dzis mam jakas zapasc :(
    jest mi niedobrze.. (to 4 dzien cambbridgea)
    dobrze ze te zupki sa w miare roznorodne,
    bo po 2 smakach na przemian mialabym hafciki chyba
    non stop...
    ale echhh
    przezyje, mam nadzieje ;)
    jeszcze 16 dni scislej
    a potem wchodze na 2 mieszanej...
    a potem... znow scisla///
    chyba zupki wyjda mi bokiem...
    ale... wiecie Co?
    stracil mi sie 1 cm w pasie i pod brustem ;)
    ale numer ;)
    dzieki za przyjecie mnie do Was :)
    bede sie odzywac jeszcze hihihi
    POZDROWIONKA z OPOLA
    joa.
  • biancaty 29.08.04, 18:10
    Kurcze, kiedys jadłam (piłam) to swiństwo, nawet schudłam sporo (potem
    przytyłam), ale okropne to w smaku było i pomimo zapewnien, nie wydaje mi się,
    żeby az tak całkiem obojętnme dla zdrowia. Ale co tam, życzę powodzenia :-))

    --
    Kochać trzeba nie za zalety, ale pomimo wad
  • ramzes-ka 30.08.04, 22:32
    No tak do tego czasu nikt mi nie udzielił informacji to sobie sama
    poszukałam :P Wychodzi na to, że to żarcie to jakies specjalne a ja głupia
    myślałam, że mogę jesć normalne zupki z paczki z makaronem ;) HEHEHE
    Widząc koszt tego żarcia to jednak podziękuję. Dieta Cambridge odpada.
  • lgirl 01.09.04, 08:44
    RAMZES-ka :)
    powiem Ci ze to nie wychodzi tak tragicznie
    bo oprocz tego nie jesz zupelnie nic innego
    procz wody mineralnej, herbatek i kawy -
    ale te to i tak bez diety sie - pija ;)
    ja zuzywam dziennie 2 porcje zupek -
    udalo mi sie w necie znalezc czlowieka
    co ma po 5,5 za sztuke - czyli 11 zl na dzien
    a na normalne zarcie wywalilabym przypuszczalnie
    wiecej....
    nie jest zle
    jakby co - pisz do mnie
    lgirl@gazeta.pl to pogadamy :)
    pozdroowki
    joa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.