Dodaj do ulubionych

gdzie publikować do doktoratu?

17.10.05, 20:44
A ściślej rzecz biorąc do jakiś czasopism naukowych z dziedziny finansów
przedsiębiorstw czy rynku kapitałowego pisać żeby taki artykuł naukowy liczył
się podczas rekrutacji na studia doktoranckie. Wiem że to raczej powinno być
współautortwo z pracownikiem naukowym bo inaczej mam nikłe szanse na
zamieszczenie publikacji ale akurat z tym nie byłoby problemu. I ogólne
pytanie, co robiliście na studiach mgr. żeby zwiększyć swoje szanse na
dostanie się na studia doktoranckie. Ja jestem przewodniczacym koła
naukowego, jeżdżę na jakieś konferencje, znają mnie trochę "odpowiedni"
pracownicy na wydziale co jest podobno takim nieformalnym kryterium,
chciałbym coś napisać, ale obawiam się że to może być za mało. Tym bardziej
że nie mam imponującej średniej (pon. 4,0) bo na I i II toku nie przyszedł mi
pomysł pisania doktoratu i sobie trochę olałem. Poza tym muszę zrobić
certyfikat językowy. I niestety nie mam rodziny na uczelni. A podobno nawet
na zaoczne ciężko się dostać. Pozdrawiam i życzę powodzenia w pracy naukowej
i w urzeraniu się ze studentami takimi jak ja :)
Edytor zaawansowany
  • hatchet01 17.10.05, 22:26
    a moze zapytaj promotora lub kolegow z wydzialu
  • tuptusie 17.10.05, 22:30
    witaj gromit82.

    1.nie jestem na finansach i może u was jest inaczej ale powiem ci tak: z rozmów
    z profesorami wynika, że dzielą oni kandydatów na dwie grupy- tuż po studiach
    kiedy twój dorobek naprawdę nie jest wielki, chyba że np udało ci się
    opublikować wyniki badań mgr tak jak mnie nieskromnie zauważę, do drugiej grupy
    należą ci starsi co już w świecie coś zrobili. ale obie grupy mają szansę.

    2.średnią faktycznie masz "trochę" za niską i na to zwrócą uwagę, nie ma co się
    oszukiwać, ale to też nie przekresla twoich szans.

    3. natomiast widzę problem w innym miejscu; po co ci jest ten doktorat- bo z
    tego co napisałeś to mi się wydaje, że to tylko chodzi o dr przed nazwiskiem -
    choć mogę się mylić- a nie o jakąś wewnętrzną potrzebę - ja lubię np kryminały
    ale nie czuję potrzeby robienia o nich doktoratu - moze ktoś inny to czuje
    /a teraz czas na przypowieść: jest taki film "Roboty" rysunkowy dla dzieci, mój
    syn je przy niem kaszkę ale jest tam jedno zdanie, które jest moim zdaniem
    kwintesencją poszukiwań doktoranckich: "find a need- and fill that need" i o to
    chodzi: znajdź potrzebę i ją zaspokój. jak znajdziesz cel to będziesz do niego
    szedł a bez celu to studia będziesz robił 8 lat w bólach i nic z tego mieć nie
    będziesz/

    4.no i jeszcze jedno ja też nie mam rodziny na wyższych stanowiskach, ale
    zawzięłam się okropnie a na egzaminie wstępnym po prostu (takie mam wrażenie)
    porwałam całą komisję swoim tematem, bo każde ich kontrargumenty odpierałam i
    udowadniałam, że jak nie zbadamy tego co ja chce: dzieci będę cierpieć - i to
    pomogło (wcześniej starałam się sama wymyslić jakieś ew uwago krytyczne dot.
    projektu żeby yć przygotowaną na wszystko)

    5. no i miałam dobrze przygotowany projekt - naprawdę dobrze i to wystarczyło

    - a teraz trzymam za ciebie kciuki i wierzę że jak się czegoś naprawdę chce to
    się to spełnia choć pamiętaj o przysłowiu "uważaj o czym marzysz bo może się
    spełnić" - trzeba być na wszystko gotowym
    papa
  • mrjulek 17.10.05, 23:18
    pozwole sobie wtracic sie w dyskusje:

    ja tez nie mam zadnej rodziny, co wiecej podczas rekrutacji nie mialem nawet
    nieformalnego wsparcie zadnego z profesorow na wydziale, a jedynie duchowo
    wspieral mnie moj promotor mgr. I to wlasnie on zaproponowal mi pierwsza
    publikacje, tak sie po tym jakos rozkrecilem, ze kolejne (chyba 4 sztuki, bo
    nie pamietam juz gdzie co dalem:/) sa w druku. Poza tym, to moj promotor mgr
    wypchnal mnie na konferencje miedzynarodowa, potem na druga, w miedzyczasie
    bylem na stypendium zagranicznym i tam tez na maxa chcialem wykorzystac czas i
    oprocz wymiaru towarzyskiego, pozbierac materialy do przyszlego doktoratu,
    wziac udzial w jakims seminarium w Katedrze.

    Ogolnie, udalo mi sie dostac (chyba!!!) z nastepujacych powodow:

    1. dobra rozmowa kwalilifikacyjna
    2. chyba niezly jak na 24-latka dorobek naukowy
    3. konferencje
    4. listy rekomendacyjne 3 profesorow, w tych 2 z Danii

    a co do rozmowy, to najmilej wspominam miny komisji, gdy odpowiadalem na
    pytanie: "Co Pan zrobi, jak Pan nie dostanie stypendium?" a ja na to: "Ze
    studiow na pewno nie zrezygnuje, ale bede tak pracowal przez caly rok
    akademicki, zeby udowodnic wladzom unwersytetu, ze stypendium mi sie nalezy".

    No i udalo sie!

    Trzymam za Ciebie kciuki i powodzenia!!!

    p.s. a wydaje mi sie, ze projektu doktoratu nawet nie czytali - no moze rzucili
    okiem na wstep, ale calego nie przeczytali na bank!
    --
    pzdr.
  • gromit82 18.10.05, 23:10
    Gdybym chciał mieć tylko tytuł przed nazwiskiem a miałbym studiować przez wiele
    kolejnych lat coś co mnie nie interesuje to zrezygnowałbym już ze studiów mgr.
    i nie męczył się 5 lat. A wiem że tytułu się tak szybko nie zdobywa. Znam
    asystentów którzy obronili doktorat przed 40-tką więc to akurat jest jedna z
    moich ostatnich motywacji. Ale być może moja wypowiedź rzeczywiście brzmiała
    trochę infantylnie (zapomniałem że piszę do poważnych pracowników naukowych). A
    bardziej bym chciał zostać na uczelni ponieważ chciałbym uczyć (co dla wielu z
    Was jest najmniej przyjemną częścią studiów dr). Wiem że to samo mozna robić w
    liceum ale tam smarkacze sami jeszcze nie wiedzą czego chcą i po co poszli
    akurat do tej szkoły a studenci mimo wszystko mają trochę poważniejszy stosunek
    do nauki, swojej przyszłości i są na ogół bardziej chętni do współpracy. A na
    sam pomysł doktoratu nie wpadłem ja tylko podrzucił go mi opiekun mojego koła
    który prawdopodobnie zgodziłby się być moim promotorem co wywnioskowałem z jego
    wypowiedzi.
    "uważaj o czym marzysz bo może się spełnić". Marzyć to już dawno przestałem i
    kurczowo trzymam się rzeczywistości (może właśnie zbyt kurczowo)
    Dziękuję za wszystkie rady i dochodzę do wniosku że rzeczywiście dla każdej
    komisji rekrutacyjnej co innego jest ważne. Dla jednych to dobry projekt
    doktoratu, dla innych publikacje. W każdym razie jeszcze raz dziękuję i
    pozdrawiam.
  • tuptusie 19.10.05, 21:43
    nie chciałam by moja wypowiedź zabrzmiała jak prawienie morałów - a do
    prawdziwego naukowaca jeszcze mi daleko, oj daleko :)
    ja też jestem w tym miejscu, gdzie jestem bo pragnę uczyć na uczelni więc
    widzę, że wbraew pozorom mamy wiele wspólnego
    pozdrawiam serdeczniei przepraszam za język - nie jest on jeszcze pracyzyjny i
    zdarza mi się że pisząc o czymś obiektywnie nieświadomie w jakiś sposób
    wychodzi to na modłę negatywną - no jeszcze długa droga przede mną
    pozdrawiam
    mam nadzieję, że wszystko dobrze się rozwiąże
    (a tak przy okazji - marzyć warto, bo marzenia uskrzydlają i dodają sił, gdy
    nastanie bezsilność - choć o rozumie nigdy nie powinno się zapominać:):)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka