Dodaj do ulubionych

Prosze o trzymanie kciukow...

13.12.05, 11:13
Donosze, ze wyznaczono juz termin mojej obrony... godzina zero to 11.15, a
dzien 21.12.2005. Stresuje sie bardzo. Prosze o jakies praktycznie porady -
takze takie jak walczyc z tym stresem... na obronie i przed nia... Jak
blyskotliwie odpowiadac na trudne i niewygodne pytania...

Pozdrawiam
B
Edytor zaawansowany
  • biatka1 13.12.05, 12:58
    :)
  • coalla 13.12.05, 13:10
    hej Kochana,

    to dziś Ci ten termin zakomunikowano? 13-tego?! to cudownie, świetny znak, jak
    dla mnie gwarantuje powodzenie, zwłaszcza, że dzień obrony to 21 czyli "oczko"!

    13-tego, 21-go wszystko się udaje :)

    oczywiście, mimo że sukces murowany, będę trzymać kciuki i pozytywną energię
    słać

    serdeczności :)
  • biatka1 13.12.05, 13:11
    :*
  • suffo 13.12.05, 13:43
    Trzymam już od teraz ;-)
    Jak opanować nerwa? Cholera wie, ja nie.

    21.12.2004 zdawałam egzamin podstawowy, na którym wyznaczono mi termin obrony:
    13.01.2005 godz. 13.00. Podobnie?

    Obroniłam się ponoć nieźle, więc i Ty się tak obronisz. Pomyśl, że w święta i
    sylwestra będziesz spokojnie się bawić, podczas gdy ja musiałam latać za
    samodzielnymi, drukować zaproszenia, autoreferaty, tworzyć prezentację, myśleć
    o odpowiedziach dla poważnych recenzentów...


    --
    Co mnie trzyma przy życiu? Myśl o samobójstwie.
  • biatka1 13.12.05, 15:49
    :)
    NIby racja, ale teraz wszyscy za prezentami biegaja, a ja nie... Ale potem
    planuje szybko nadrobic...

    Dziwne uczucie... jak zoabczylam sie na ogloszeniu o obronie... to tak, jakby
    to mnie nie dotyczylo... jakby to sie dzialo obok mnie jakos... jak inny
    wymiar... Ja generalnie jestem wstydliwa dosc osoba - na zajeciach ze
    studentami udalo mi sie to juz jakos opanowac i normalnie funkcjonuje, ale przy
    wystapieniach publicznych przed prof - czuje sie taka malutka i glupiutka... Na
    egzaminach bylo podobnie - burak ze hej!;)
  • rilian 13.12.05, 14:03
    trzymamy wszyscy!!!

    a ja pochwalę się, że wiem już od wczoraj!... :)

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • malwaaa 13.12.05, 15:30
    O! To się chyba wybiorę osobiście ;-)
    --
    "Audaces fortuna iuvat"
    odważnych szczęście wspiera
  • rilian 13.12.05, 15:35
    o, jeszcze za to chwalipięctwo będę dziś odpowiednio pouczony, jestem tego
    pewien... sam bym też się wybrał na tę obronę, ale to tak cholernie daleko...
    ale przyznacie, że biatka ładny sobie prezent sprawi na święta, co?... :)

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • biatka1 13.12.05, 15:44
    nie poucze:)
  • coalla 13.12.05, 15:59
    ja już co chciałam napisałam,
    i podtrzymuję, zgadzając się z przedmówcami :)

    a tak rzadko ostatnio zdarza się taka przyjemność pokonwersować
    wśród samymch znajomych "na zielono", że chciałam jeszcze jakimkolwiek słówkiem
    swoją dyskretną obecność na Forum zaznaczyć aby wątek się rozrósł ;)

    serdeczności :)

    (rilian, kochany, tak trzymaj)
  • biatka1 13.12.05, 16:03
    Oh coalla - szczerze mowiac brakowalo mi Twojej obecnosci na forum, bo ostatnio
    tak jakos rzadziej tu zagladasz:P

    Mam nadzieje, ze i tym razem bedziesz trzymac kciuki i rekoma i nogami, a
    manicure sie nie zniszczy:)

    Buziaczki:)
  • coalla 14.12.05, 00:15
    > Mam nadzieje, ze i tym razem bedziesz trzymac kciuki i rekoma i nogami, a
    > manicure sie nie zniszczy:)

    bez obaw :) nie koliduje mi!
    w tym semetrze (do stycznia) uczęszczam na pazury zawsze w co drugi piatek o
    8:30 - przed zjazdami, na których mam pół dnia ćwiczeń ze studentami - to się
    nazywa wszechstronne przygotowanie do zajęć! - dziecko do przedszkola a potem
    myk, myk... (jedyny dzień kiedy córa na czas jest dowieziona ;)

  • klee 13.12.05, 17:25
    (...) chyba nie Ciebie miał na myśli, ale żyjesz czym innym - co zrozumiałe - i
    możesz nie wiedzieć, co się w niektórych kątach forum dzieje. ;-)

    Dzisiaj broniła się moja koleżanka z zakładu i mam jedną refleksję, jeśli
    prosisz o rady. Koleżanka w sposób zgrabny i doskonały merytorycznie
    ustosunkowała się do krytycznych recenzenckich uwag. Była świetnie przygotowana
    do obrony. Jednak padło też jedno pytanie z sali i z tym akurat średnio sobie
    poradziła. Dysonans, który w ten sposób powstał, mógł wywołać w słuchaczach,
    którzy Koleżanki nie znali, wrażenie, iż jest ona osobą tak naprawdę cienką,
    która jak coś obstuka przed, to sobie poradzi, a jak ją czymś zaskoczyć, to nie
    potrafi sobie poradzić, co pozwala przypuszczać, że w ogóle mało wie. A tak nie
    jest absolutnie, bo koleżanka jest naprawdę przyzwoitym naukowcem.

    Odpowiedziała jednym zdaniem, w sposób rozwlekły, niepewny z wieloma pauzami...
    Wyszło nieciekawie, a myślę, że nie tak trudno poradzić sobie w tego typu
    sytuacjach. Nawet, jak nie wiesz już co mówisz ze zdenerwowania, przejęcia i
    zmęczenia, to mów, mów po prostu. Choćby trochę nie na temat. I może być
    krótko, ale żeby było pewnie i stanowczo. Byłem już na niejednej obronie i
    wiem, że taka taktyka się sprawdza.

    A żadnego sposobu na opanowanie nerwów podać nie umiem. Okiełznanie ich jest
    sztuką, której nie sposób opanować w ciągu tygodnia. Jeśli więc do tej pory nie
    oswoiłaś się z publicznymi wystąpieniami, to nie ma chyba sensu się nad tym
    teraz rozwodzić. Zapomnij o tym i staraj się po prostu mówić pewnie. :-)

    Trzymam kciuki! Tego samego dnia mam referat na seminarium. :-)

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • biatka1 13.12.05, 17:32
    :)
    Dzieki za rade - bede starala sie pamietac:)

    A co do katow na tym forum - to ja nie wnikam:)

    Pozdrawiam
    B
  • rilian 13.12.05, 20:22
    oh, więc i my trzymamy kciuki za twój referat na seminarium, klee.

    pamiętam, jak jeden kolega kiedyś na seminarium miał referat i mam jedną
    refleksję, jeśli prosisz o rady. kolega był świetnie przygotowany i doskonale
    radził sobie z krytykanckimi uwagami pani profesor, ale gdy zaczęły padać
    pytania od kolegów i koleżanek z sali (a siedzieliśmy wszyscy w jednym kółeczku,
    chyba rozumiesz o co chodzi), wtedy się zaczerwienił i zaczął dukać. nie
    wiedzieliśmy o co w tym chodzi, ale potem się dowiedzieliśmy.

    otóż zaczerwienił się biedak, bo pytanie zadała koleżanka, która się w nim
    podkochiwała i on o tym wiedział. a ona wiedziała, że on wie, ale on udawał że
    nie wie, więc i ona udawała, że nie wie. w sumie obydwoje wiedzieli, ale nic nie
    mówili, wybacz, że tak rozwlekle piszę, ale parodiować twoje długie akapity nie
    jest łatwo, a tówj pouczający sposób pisania też jest mi obcy. może czasem
    jestem chamem w swoich postach, może czasem używam słów na cztery litery i
    pokazuję język, ale uważam, że mam prawo do zachowań, które pozwoliły
    wielokrotnie na ochronę tego forum przed oszołomami, idiotami i bezmózgowcami
    (nie było Cię tu chyba jeszcze gdy stoczyliśmy bój z falą próśb o pisanie
    wypracowań i prac semestralnych do liceum, lub gdy odpieraliśmy ataki mało
    oryginalnych prowokatorów i dandysów). nie potrafię wypisać tylu swoich zalet i
    wad, co ty na swojej stronie, generalnie jestem leniem i cholerykiem (uwierz,
    trudno mi powtrzymać się przed kolejnym akapitem)

    ale uwierz mi gringo, staram się, naprawdę cholernie staram się być lepszym.
    generalnie twój mentorski styl przy równoczesnym odżegnywaniu się od pouczania
    śmieszy mnie (i nie tylko mnie), pewnie ja w oczach wielu też jestem śmieszny -
    fajnie, nauczyłem się w ciągu tych lat śmiać się z siebie i z życia, ale facet,
    proszę, wyluzuj. wczytując się w twe długie dywagacje widzę, że masz ambicje
    odgrywania ważnej roli na tym forum, super, cieszy mnie to, ale błagam, nie
    pouczaj. zabijaj, ale nie śpiewaj. podpalaj, ale nie pisz wierszy.

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • klee 20.12.05, 04:01
    Dobra, kończę z tym prze-sadyzmem. Kończę z pouczaniem, złośliwościami,
    obrażaniem, kontratakowaniem, dokuczaniem, znęcaniem się. Coś takiego pojawiło
    się w Twoim poście, czego nie nazwę, a co wywołało we mnie przeświadczenie, że
    jeśli istniał jakikolwiek sens udzielania przez mnie takich a nie innych
    odpowiedzi czy katowania Cię, jak to zgrabnie ujęła Biatka1, to teraz już go
    nie ma. I mimo że nic nie zapowiada, iż miałbyś przestać mnie zaczepiać, bo
    zaczepiasz wytrwale - co post to zaczepka mniej wyszukana - to już reagował
    będę inaczej, postaram się przynajmniej. Nie chciałem Cię bynajmniej zmieniać
    (choć taki m.in. jest cel pouczania) czy nawet informować o tym, co myślę o
    niektórych Twoich zachowaniach. Chciałem tylko, byś poczuł, jak się może czuć
    ktoś, z kim się rozmawia w sposób Tobie niekiedy (niekiedy, a nie zawsze!)
    właściwy. Każdy potrafi być niemiły, to nie takie trudne. A że moje posty były
    przejaskrawione, przesadzone, jak niektóre Twoje reakcje zresztą, to pewnie
    skutek tego, że jestem niecnym dość człowiekiem. Żeby urządzić podobną osobistą
    kampanię, trzeba takim być.

    Trzymanie za mnie kciuków – z przekąsem czy bez – można sobie darować.
    Wystąpienia publiczne nie robią na mnie wielkiego wrażenia. Zresztą to tylko
    zwykłe seminarium. A z innej strony na to patrząc, z kciukami czy bez, i tak
    będzie kiszka. Rilian jest dużym chłopcem i przejmuje się takimi sprawami, a
    Klee, mimo że kurdupel, pozostaje niewzruszony. Wiele mamy wspólnego, ale tu
    się różnimy.

    Kpisz w swoim poście. Ale z czego? Nie bardzo wiadomo, co obśmiewasz, ja
    przynajmniej nie chwytam. Gdyby to chociaż z rozmiarów moich postów, które są
    karykaturalne i naganne, ale z treści? To dziwne. Ktoś przedstawia konkretną
    sytuację i wnioski jego zdaniem z niej płynące. Robi to po to, by komuś innemu
    pomóc, gdyż tenże ktoś może się wkrótce znaleźć w podobnej sytuacji i może to
    wykorzystać, może mu to pomóc. A robi to dlatego, że ten ktoś drugi o to
    prosił. I robi to w dobrej wierze, i do niczego nie przymusza. Z czego tu się
    śmiać?

    Pewnie napisałeś, co napisałeś, żeby wykazać, że ja w tym poście pouczam, a
    więc, że wszystkich pouczam, a nie tylko Ciebie. Ale takie twierdzenie byłoby
    dla mnie takim samym nadużyciem, jak utrzymywanie, że i Ty mnie pouczasz w
    swoim poście. Nie pouczasz wcale, apelujesz o coś. I można to wywieść z
    określonego kształtu językowego tej wypowiedzi. Jak się coś robi w dobrej
    wierze, jak się nie przymusza, jak jest alternatywa, to w ogóle trudno chyba o
    pouczaniu mówić. Poza tym ta wypowiedź realizuje opisany wyżej schemat, który
    przecież nie jest schematem pouczenia.

    Ośmieszanie samo w sobie jest pewnie skutecznym sposobem zdeprecjonowania
    kogoś, ewentualnie budowania jakiejś koalicji przeciwko niemu, ale w mojej
    ocenie jest to zachowanie niegodne i infantylne, do tego zdradzające
    bezsilność. A skoro ja już błazna z siebie zrobiłem (po części się z tym
    zgadzam, choć to nie było przypadkowe), to po co ten Twój wysiłek. Nie trzeba
    strzelać do umarlaka, to marnowanie kul.

    Jeśli się czepiasz historyjki i przykładu, to życia się czepiaj, bo to ono
    napisało jej scenariusz, jeśli się czepiasz wniosków, to napisz, jakie inne
    Twoim zdaniem z niej wypływają, a jeśli się czepiasz po prostu mnie, to czepiaj
    się zdrów. Zresztą te wnioski nie są li tylko moje. Gdybym sam do nich doszedł,
    może zastanowiłbym się, czy to niesłuszne, że krytykujesz, bo mnie różne
    dziwaczne pomysły przychodzą do głowy i czyjeś uwagi pomagają mi się często
    opamiętać. Ale to akurat wysmażyliśmy wespół z koleżanką, więc chyba nie jest
    to nietrafne. Poza tym Autorka wątku przyjęła to, więc nie wiem, o co Ci
    chodzi. Czy o to, by mi po raz kolejny dokopać, a nie znajdujesz lepszego
    pretekstu, czy o to może, że chcesz być świętszy od samego papieża.

    I kto chce odgrywać ważną rolę na forum? Czy nie nazywamy projekcją
    przypisywania komuś naszych pragnień gdzieś tam ukrytych i/lub wad? A skąd w
    ogóle podejrzenie, że to ja chciałbym odgrywać ważną rolę? Ważną rolę to
    chciałbym w swoim życiu, a nie na forum. Znowu więc nie doceniasz ogromu moich
    aspiracji lub przeceniasz moją skromność. Bo te aspiracje sięgają daleko poza
    granice Waszego forum. I właśnie dlatego, że chcę być kimś w swoim życiu, a nie
    tutaj, nie przymilam się, nie szukam niczyjej przychylności, tylko mówię, co
    myślę, nawet jeśli są to rzeczy niewygodne, kontrowersyjne, mogące wywoływać
    czyjąś śmieszność.

    Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, jak ludzie reagują na takie zachowanie
    jak moje tutaj, nie musisz mnie informować. Jestem naiwny co prawda, ale nie aż
    w takim stopniu, by nie zdawać sobie sprawy z faktu, że jeśli jest się gdzieś
    nowym i poczyna sobie w sposób taki, jak ja tu, to trudno zyskać sobie
    przychylność danej grupy ludzi. Ale mnie nie o to chodzi, by mnie lubiano. Nie
    jestem po to na świecie, by zadowalać innych. Jestem po to, by żyć najlepiej
    jak potrafię. Proste. I wystarcza mi, jak się w te czyjeś śmiechy wsłucham i
    wyciągnę z niego wnioski. Gdybym miał się nim przejmować, już bym nie żył, tak
    często mnie spotyka.

    Mój pouczający sposób pisania jest Ci obcy, tak? To skąd ten konflikt?
    Wcześniej sam pisałeś, że jesteś przemądrzały, na każdy temat masz wiele do
    powiedzenia, nawet jeśli się mylisz. Mówisz ludziom, o czym mają pisać, a o
    czym im nie wolno, uczysz ich dobrych manier... Cóż to jest innego, jak nie
    pouczanie ich? Ja też tak rozmawiam, fakt, ale tylko z Tobą, czy może z kimś
    jeszcze? Mam zwyczaj rozmawiać tak z tymi, którzy w tego rodzaju rozmowach
    celują. A że w ogóle piszę z reguły w sposób zdradzający ogromna pewność
    siebie, to inna rzecz. Dzieje się tak dlatego, że zazwyczaj zabieram głos w
    sprawach, na których się znam, lub komentuję sprawy, co do których mam ściśle
    określone poglądy. Ale doskonale rozumiem, że to może być to drażniące dla
    czytających i że można mnie za to nie lubić. Ale to już nie mój problem.

    Rozumiem, że wydaje Ci się, że Mamaforumowa to ja? No i widzisz, oceniasz,
    węszysz spisek, szukasz jakichś motywów. Mnie też taka podejrzliwość zniechęca.
    A skoro interesujesz się psychologią, to czy nie powinieneś już zauważyć, że
    mnie podszywanie się pod kogoś nie jest potrzebne? Choćby mi miano zmasakrować
    księgę gości wulgarnymi wpisami, to napiszę na swojej stronie, co chcę. Choćby
    mnie miano zadziobać na forum, to napiszę, co chcę, bo – jak już pisałem - nie
    jestem po to na świecie, by innych ludzi zadowalać. Myślę sobie - w porządku,
    nie musimy się lubić, nie musimy z sobą rozmawiać. I nie rozumiem tylko, czemu
    Ty się na to ostatnie nie zgadzasz.

    Nie, nie uważam, abyś był chamem, jak o sobie piszesz, choć próba ośmieszenia
    kogoś publicznie i wspominania o nim tu i ówdzie dla sondowania opinii
    prawdopodobnie jest zachowaniem niegodnym. Ale rób, co chcesz, bo to nie moje
    igrzyska. Gdybyś był chamem, to byś pisał tak jak co niektórzy w moje księdze
    gości właśnie, a ja bym z Tobą wcale nie rozmawiał, ani w taki, ani w inny
    sposób.

    Nie jest też według mnie Twoim problemem, że używasz słowa "dupa" na forum.
    Słowo jak każde inne, dlaczego miałoby mi się nie podobać? No tak, dlatego, że
    jestem rzekomo Mamąforumową, a jej się nie podoba. Nie jestem nią co prawda,
    ale czym poczuła się dotknięta, chyba rozumiem. I może Twój problem – jeśli już
    jakiegoś szukać – na tym polega, że Ty tego nie chwytasz.

    Nie wiem, czemu bronisz swego bronienia czystości tematycznej forum, bo ja tej
    nigdzie przecież nie krytykowałem. Wręcz przeciwnie. Uważam za rzecz ważną, by
    o to dbać. Nigdzie nie stwierdziłem inaczej. Pisałem natomiast m.in., że
    chciałbym Twoją pracę przeczytać, że masz fajną stronę i kilka innych miłych
    rzeczy. I wiesz co, jak się pisze komuś lub o kimś miłe rzeczy, to po to m.in.
    by pokazać, że się go lubi. I jak się pisze na przykład, że ma się pod
  • klee 20.12.05, 04:03
    [Pierwszy raz taką cegłę na forum wysmażyłem, że się w jednym poście nie
    zmieściła. :-D Powinienem być za to sądzony. Ciąg dalszy:]

    Nie wiem, czemu bronisz swego bronienia czystości tematycznej forum, bo ja tej
    nigdzie przecież nie krytykowałem. Wręcz przeciwnie. Uważam za rzecz ważną, by
    o to dbać. Nigdzie nie stwierdziłem inaczej. Pisałem natomiast m.in., że
    chciałbym Twoją pracę przeczytać, że masz fajną stronę i kilka innych miłych
    rzeczy. I wiesz co, jak się pisze komuś lub o kimś miłe rzeczy, to po to m.in.
    by pokazać, że się go lubi. I jak się pisze na przykład, że ma się podobną wadę
    jak ten ktoś polegającą na łatwym uderzaniu w wysokie tony, to w tym samym
    celu, z tego samego powodu. A jeśli ktoś się czuje urażony na takie dictum, to
    pokazuje tylko, że ma mniejszy dystans do siebie, traktuje się mniej serio. I
    jeśli poczuł się obrażony, nie znaczy, że obrażony został. I w tym kontekście
    może zastanawiać Twoja autocharakterystyka, a konkretnie stwierdzenie, iż
    umiesz śmiać się z siebie. Ale to też nie moja rzecz.

    Choć jak się teraz zastanowić, nad sposobem, w jaki rugujesz wątki nie na
    temat, to Twoja reakcja chyba rzeczywiście jest zbyt ostra. No ale jak ktoś
    chce odgrywać ważną rolę na forum... I taki sugestywny w tym szefowaniu bywasz,
    że aż niektórzy sądzą, że to Twoje forum. Ale mnie to nie przeszkadza,
    bynajmniej.

    Interesująco tu jest bardzo, choć nie tak, jak się spodziewałem. Mogłem się
    przekonać, że ekonomiści są fajnymi ludźmi (a konkretnie bardzo konkretna ich
    dwójka :-)). Mogłem zaobserwować, jak ludzie postrzegają różne obiekty. To, co
    wyraziste, przenoszą na całość. Jeśli zatem czegoś w kimś nie lubisz, to musisz
    go nie znosić w całości, musisz ogólnie myśleć o nim jak najgorzej, musisz go
    wręcz nienawidzić, jak mi nawet ktoś napisał. Czy to nie dziwne? Albo jeśli
    kogoś pouczasz, obrażasz, prawisz złośliwości, to z całą pewnością obchodzisz
    się w podobny sposób ze wszystkimi. Ha.

    Poza powyższymi i kilkoma innymi jeszcze niewymienionymi korzyściami jest i
    taka, że mogłem poznać interesującego, nietuzinkowego, bogatego niesłychanie,
    mądrego i błyskotliwego człowieka o nicku Rilian. To była – wbrew wszystkiemu –
    wielka przyjemność móc Cię poznać. (Uwielbiam ang. sformułowanie, które pada w
    takich sytuacjach i które znacznie lepiej oddaje moje odczucia z tej chwili, a
    brzmi ono jakoś tak: It was honor to met you.)

    Fakt, że nie udało mi się wpisać do formowego spisu doktorantów można by teraz
    traktować w kategoriach jakiegoś omenu. Jak powiada buddyjskie przysłowie, nie
    należy przebywać tam, gdzie nie jesteśmy mile widziani.

    Tak poetycko końcówka Twojego posta zabrzmiała, to niech i mnie będzie wolno
    zakończyć poetycko. Ale nie bierz tego jako kolejnego przytyku, proszę, a jeśli
    już, to jest on skierowany w takim samym stopniu do nas obu:

    O Dichter! Willst Du den Moder einer Gruft schildern und gebricht es Dir dabei
    an der so nötigen Inspiration, kauf Dir einen Camembert, und ab und zu dran
    riechend , wirst Du können.

    Paul Klee od niegodnego klee ku pamięci :-)


    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • malwaaa 13.12.05, 23:28
    Kolega Doktor? A cóż to za tekst?
    Czyżby "Kolega Magister" chciał się dowartościować?

    --
    "Audaces fortuna iuvat"
    odważnych szczęście wspiera
  • klee 14.12.05, 00:00
    (...) to nie próba dowartościowania się. To zwykła złośliwość. A skąd się
    wzięła, nie tak trudno się chyba zorientować. Wystarczy trochę poprzeglądać
    forum. Można oczywiście uważać, że to złośliwość zbyt wielka. Ale mam swoje
    powody, by taka była. Można ich oczywiście nie rozumieć, ale niekoniecznie musi
    jeto czynić je bezwartościowymi. A w ogóle to zwykłem nazywac ludzi tak, jak
    ich postrzegam. Choć tego Pana akurat nie do końca tak postrzegam. Mimo to
    nazywam go, jak nazywam. :-)

    Lepiej wyjaśnić tego nie potrafię. To znaczy mógłbym właściwie, ale
    wymagałobyto wiele, wiele czasu. Poprzestańsmy zatem na tym, że pozostanie to
    zagadką.

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • rilian 14.12.05, 07:30
    wiesz waszmość, jesteś cholernie zakompleksiony. może nie masz zajęć na tej
    uczelni toruńskiej, o której piszesz na swojej stronie? to wiele by tłumaczyło.

    z pewnością wiele akapitów musiałbyś napisać, żeby dojść do jakiejś konkluzji w
    mojej sprawie, ale pierdzę ogólnie w tym kierunku.

    jesteś jedyną osobą, która ma problem z tym, że podobno jestem doktorem. (niezły
    żart) ja, szczególnie na tym forum, takiego problemu nie mam. ale jesteś tu zbyt
    krótko, żeby móc to pojąć.

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • klee 14.12.05, 12:36
    Cholernie zakompleksiony to nie jestem. Kilka mniejszych lub większych
    kompleksów mam. I tak jest to mniej niż przeciętna, więc jestem z siebie
    zadowlony w tym względzie. Zajęć w tym semestrze nie prowadzę, ale to i dobrze.
    Nia palę się do tego z powodu jednego z moich kompleksów, któremu aż cały wątek
    na tym forum poświęciłem i na który nikt nic nie chce lub nie potrafi mi
    poardzić.

    Z Twoją sprawą nie mam problemu, choć faktycznie "sprawa Riliana" w moim życiu
    istnieje. ;-)

    Skąd przypuszczenie, że Twoje doktorstwo jest dla mnie problemem? Nie jest. Raz
    jeszcze powtórzę, to zwykłe droczenie się. Ale z ludźmi tak już jest, że jak
    się przywiążą do jakiegoś swojego pomysłu, to się go trzymają wbrew czyimś
    wyjaśnieniom. Dla jednych chcę dowartościować Ciebie, zwracjając się do Ciebie
    w taki a nie inny sposób, dla innych - usiłuję dowartościowywać siebie (to
    dziwne), a dla jeszcze innych pokazuję, że mam z tym jakiś problem. Tak już
    jest jakoś z tym wszystkim. :-)

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • rilian 14.12.05, 18:28
    oj czasem mamy takie problemy...

    <znak pokoju>

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • biatka1 14.12.05, 21:15
    Ufff...
    Pozdrawiam Was obu serdecznie:)
  • klee 14.12.05, 21:18
    Ja rozważam, rozmyślam, przerabiam, miętolę i kontempluję "sprawę Riliana",
    która tak naprwdę jest sprawą Klee. ;-) Kto wie, co się z tego urodzi. ;-)

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • biatka1 14.12.05, 21:23
    ze sie juz teraz tylko lubic bedziecie - kazdy z Was to indywiduum wielkie;)
  • rilian 14.12.05, 21:30
    a figę. ze mnie większe.

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • klee 14.12.05, 21:56
    Nie tylko Paul Klee, ale również i to. Miło. :-) A swoją drogą to nie miałem
    wątpliwości, że jest, jak napisałeś. :-]

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • klee 14.12.05, 21:53
    (...) i mój wątek zaśmiecać przestaniecie. ;-) Wątek z tak doniosłej okazji
    powołany do życia. Nie ja zacząłam, ale to żadne usprawiedliwienie, bo podjąłem
    i w dodatku zapowiadam kontynuację. ;-]

    A ja dziś sobie o Tobie i Twojej obronie myślałem. Ciekawe, czy Cię uszy
    piekły, albo czy czkawkę miałaś. ;-) To znaczy myślałem w chwilach wolnych od
    myślenia o "sprawie Riliana". ;-)

    Chciałem Ci podziękować, że potrafisz okazać tyle ciepła nawet takiemu, ja bym
    powiedział nawet, kuriozum jak Klee. :-)

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • biatka1 14.12.05, 23:07
    a jakze;)
  • klee 14.12.05, 23:20
    Co kuriozum, to kuriozum. ;-)

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • biatka1 15.12.05, 07:37
    az usiedzieciec nie moglam na miejscu:) A dzwiek jaki wydalam raz to ni bek ni
    czkawka;) Dziwny zaiste dzwiek...;)
  • biatka1 16.12.05, 08:46
    A jak Was kiedys spotkam w realu - to i jednego i drugiego przeloze przez
    kolanko i przetrzepie;) Wszyscy sie maja kochac:):):)
  • rilian 16.12.05, 09:27
    tylko tak obiecujesz

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • biatka1 16.12.05, 09:30
    oj - zebys sie nie zdziwił:)

    Prawda coalla, ze wszystko jest możliwe?:) - wesprzyj mnie...;)
  • biatka1 13.12.05, 15:43
    eeeeeee - no.... tego:) Zapraszam oczywiscie, ale nic ciekawego nie bedzie tam;)
  • biatka1 13.12.05, 15:44
    co prawda - to prawda:)
  • biatka1 13.12.05, 15:45
    eeee - kochana? Naprawde? :) jejku... zaczerwienilam sie...
  • ica11 13.12.05, 16:34
    Biata, jak Cię kocham, to tylko Ty o tym wiesz :-) po tym, co przeczytalam w
    Twoim autoreferacie to RW i goscie to będą buraki ;) buziaki a w srode sie
    zjawiam z gratulacjami dla pani doktor :-))
  • biatka1 13.12.05, 16:36
    eeeeee - no i znowu zarumienilam sie...
    :*
  • ica11 13.12.05, 18:02
    no przy mnie to dawno sie nie rumienilas ;)
  • biatka1 13.12.05, 18:19
    hehe- a na siłowni w sobote, na którą mnie zaprosiłas - to sie nie zarumienilam
    po cwiczeniach?;)
  • r.richelieu 13.12.05, 17:41
    a to Ci prezent na święta uszykowali. No i 21 raczej wszystkim do przygotowań
    się spieszy niż do zadawania pytań na obronie
  • biatka1 13.12.05, 18:06
    To dobrze i zle... Oby kworum bylo... Bo z tym może byc różnie...
    Tfu! Tfu! Trzy razy w niemalowane drewno! <puk, puk, puk>!
  • klee 13.12.05, 18:08
    Ale przygotowanym na różne ewentualności zawsze warto być. Zdarzają się takie
    typy schabów, co do których można by pomyśleć, że chodzenie na różne obrony i
    zdawanie przykrych pytań, stanowi ich hobby. Albo tacy, którzy złych intencji
    nie mają, ale porozmawiać sobie lubią ;-), podyskutować, bo są prawdziwymi
    pasjonatami nauki i nie zmarnują żadnej okazji, by z innymi na jej temat
    pogadać. Nie zdają sobie nawet chyba sprawy z tego, że odbywa się to kosztem
    czyichś nerwów. ;-)

    Zabawnie czasem poobserwować tych ludzi...

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • biatka1 13.12.05, 18:12
    Znam przypadek kolegi z innego miasta, ktorego obrona trwala 3 godziny!!! Tak
    sie dyskusja rozwinęła - pomiędzy profesorami w szczególności. Kolega doktorant
    chciał pomóc wyjaśnić spory - ale tylko pogorszył sytuacje - bo wcale nie
    skrocil dyskusji - ino ją jeszcze pogłębił... Eh...
  • klee 13.12.05, 19:16
    Czyli dokuczliwie było, ale chyba jednak bezboleśnie. ;-) Życzę Ci w każdym
    razie standardowej obrony. :-)

    --
    Jeśli nie jesteś czegoś pewien, lepiej zamilknij. Zanim zaczniesz kogoś
    pouczać, sprawdź, czy masz rację. Wyeliminuj własne błędy, nim przystąpisz do
    korygowania innych. A nade wszystko - kiedy strofujesz (jeśli już musisz
    strofować), nie besztaj.
  • biatka1 13.12.05, 19:26
    :):):)
  • krysiulka 14.12.05, 13:55
    trzymam :)
    Krysia
    --
    www.vertis.pl
    Wielkoformatowe odbitki przez internet - bardzo tanio!
  • biatka1 14.12.05, 15:06
    :)
  • kassia26 14.12.05, 22:59
    Obiecuję trzymać bardzo mocno... wiem, że będzie super:)
  • biatka1 14.12.05, 23:08
    :)
  • 22pagoda 15.12.05, 08:22
    super!
    gratuluje, bede trzymac kciuki, mnie strasznie stres rozwala, i sposobem na
    rozladowanie jest oddychanie, glebokie, wdech-nos, wydech-paszcza
    pozdrawiam!
    --
    "tough is not enough" :)
  • biatka1 15.12.05, 08:31
    ..wtedy takimi wydechami zachucham okulary Szanownej Komisji i nie bedą widzieć
    moich rumieńców, bo skupią się na przecieraniu pary ze szkiełek:)

    Pozdrawiam
    :)
  • 22pagoda 15.12.05, 13:39
    odbierz poczte
    --
    "tough is not enough" :)
  • elektron1 19.12.05, 20:41
    W środę o 11:15 zaczynam ćwiczenia ze studentami, ale wtedy pomyślę o tym, że Ty
    zaczynasz obronę :-)
    Trzymam kciuki. Pójdzie Ci świetnie Beatko!!
  • rilian 20.12.05, 08:57
    rany jules, trzymam! 3mam!!!

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • biatka1 20.12.05, 11:33
    Jutro, jutro prosze:) Ale jak chcesz i dzis - to tez sie przyda, bo nie
    wyrabiam...:(

    Pozdrawiam serdecznie
    B
  • biatka1 20.12.05, 11:33
    :*
  • rilian 20.12.05, 18:54
    po prostu z rana pomerdały mi się dni - ale trzymam już od dziś!

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • biatka1 20.12.05, 18:55
    :)
    Czulam dzis jakies kciuki - bo jakas taka spokojna dzis sie zrobilam...

    Pozdrawiam serdecznie
    B
  • rilian 21.12.05, 07:51
    trzymam dalej!...

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • malwaaa 21.12.05, 13:33
    Już po wszystkim. Mamy nową Panią Doktor na forum ;-)
    Było bardzo miło i spokojnie.
    --
    "Audaces fortuna iuvat"
    odważnych szczęście wspiera
  • r.richelieu 21.12.05, 14:24
    powtórzę się, co to za niepowtarzalny prezent pod choinkę;)
  • rilian 21.12.05, 15:38
    nooo, to super!!!!!!

    --
    X. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż
    postępowy rozpustników, otłuszczenie serca zbyt lekkomyślnie biesiadujących,
    donosicieli - platfusy. [Zbigniew Herbert, X ścieżek cnoty]
  • 22pagoda 21.12.05, 20:06
    Najszczersze Fanfary!
    Bogowie na Olimpie pija juz nektar, na Twoja czesc!
    A wszystkie muzy odpoczywaja po wytezonej pracy naukowej :)
    najlepszego
    --
    "tough is not enough" :)
  • biatka1 21.12.05, 21:06
    Spiesze doniesc - ze juz po. Jeszcze do stres - bo Rada Wydzialu...

    Dziekuje za trzymanie kciuków!
    Pomogly!
    Buziaczki dla Wszystkich!
    B
  • pseudodoktorant 21.12.05, 21:14
    Pogratulować.
  • biatka1 22.12.05, 11:07
    I tu raz jeszcze dziekuje Wszystkim!!!

    I zycze Wam wytrwalosci i cierpliwosci w dazeniu do celu!
    To jakis sen....

    Pozdrawiam gorąco
    B

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka