Dodaj do ulubionych

otwieranie przewodu- z czym to sie jje?

06.09.06, 01:21
Wita, z tego co czytam tylko 10% doktorantom udaje sie otworzyc przedow.
pytanie wiec,po co wogole zaczynac takie studia doktoranckie skroo jest taka
mala szansa na otworzenie przewodu? Co decyduje o otwarciu badz nie otwarciu
przewodu? otworzcie mi ciut oczka:-)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mikrometr Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 07:57
      O szczęśliwym zakończeniu doktoratu decyduje rzetelna praca, predyspozycje,
      odrobina samozaparcia i szczęście. W moim odczuciu osoby, które były bystrymi
      myślącymi studentami (niekoniecznie z wysoką średnią) doktoraty otwierają i
      bronią.
      Często do otwarcia wymagane jest to 50% zaawansowanie pracy. Samo otwarcie to
      publiczna prezentacja przed Komisją Doktorską, która ocenia czy temat i już
      istniejąca „treść” spełnia wymogi pracy doktorskiej, czyli czy jest oryginalna,
      czy reprezentuje jakieś nowe rozwiązanie, podejście.

      --
      naukowcy mile widziani
      • torpiczka Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 09:08
        właśnie...czytam o mnogości doktorantów i zastanawiam się, czy na pewno kazdy z
        nich wnosi coś nowego i oryginalnego ? powiedzcie mi proszę, jak to jest - czy
        rzeczywiście każdy z Was wymyślił cos rewolucyjnego, zaskakującego, coś
        odkrył ? :) ja co prawda jestem dopiero na 3 roku studiów, ale myśl o
        doktoracie męczy mnie od 1-go ;)
        pozdrawiam
    • autumna Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 09:04
      > Wita, z tego co czytam tylko 10% doktorantom udaje sie otworzyc przedow.
      > pytanie wiec,po co wogole zaczynac takie studia doktoranckie skroo jest taka

      A skąd masz takie pesymistyczne dane? Jeśli to prawda, to prawdopodobnie wynika z coraz większych naborów na studia doktoranckie i przyjmowania ludzi, którym się wydaje, że to taka podyplomówka - pochodzą na zajęcia i dostaną papierek.
      Kiedy ja startowałam, przyjmowano 20 osób na dzienne doktoranckie, w tym roku jest 50 miejsc dziennych + 50 zaocznych. A dotyczy to wydziału (chemia), który ma kłopoty ze skompletowaniem pełnej obsady na studia magisterskie i na który dostają się kandydaci z miernymi od góry do dołu na swiadectwie maturalnym. Potem takie "asy" startują na doktoranckie, bo im się wydaje, że się jakoś przeczołgają, ale tu już nie jest tak różowo, trzeba ruszyć własnym mózgiem, a nie zeskanować parę książek i zrobić kopiuj-wklej, jak przy magisterce (choć fakt, przechodzą też i prace bardzo słabe).
      Natomiast osoby naprawdę zainteresowane pracą naukową na ogół tytuł dr zdobywają.

      --
      kwa, kwa... tfu! koooo ko ko ko
    • babazgaga Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 09:05
      10%??? A skąd takie dane??? To by znaczyło, że jakieś może 7-8% z tych, co
      zaczynają studia doktoranckie, je kończą - znaczy bronią doktoraty. Niemożliwe
      raczej.

      > pytanie wiec,po co wogole zaczynac takie studia doktoranckie skroo jest taka
      > mala szansa na otworzenie przewodu?

      To w większości nie jest tak, że Ci nie otworzą (wredne maupy;)), tylko tak, że
      Ty nie otworzysz - ludzie rezygnują, zmieniają koncepcję na życie, nie chcą
      tyrać bez stypednium itp. Słyszalam o nieudanych zamknięciach, nie słyszałam o
      nieudanych otwarciach - najwyzej Ci wywala koncepcję do góry nogami, zmienią
      temat itp. ale otworzą, jeśli już dojdzie do seminarium.
      • luisapaserinni Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 11:57
        Ja słyszałam o czyms w rodzaju nieudanego otwarcia - kuriozum niebywale.
        Otworzono przewod owszem bez problemu, ale po tygodniu go zamknieto, powod -
        promotor nie moze pelnic takowej funkcji.
        Wnisek - warto zlustrowac promotora zanim papiery z prosba o otwarcie przewodu
        pojda na rade wydziału;).A tak naprawde to chyba byl to precedens w skali kraju
        i mam nadzieje, ze nikomu wiecej to sie nie przytrafi.
        Cala sytuacja skonczyla sie dobrze (zmiana promotora, ponowne otwarcie), ale
        nerwy jakich biedny doktorant musial doswiadczyc przy okazji - ogromne. I
        swiadomosc, ze wcale nie musialo sie tak dobrze skonczyc, tu Rada Wydziału
        wykazala sie tolerancja i laskawoscia:). I niejasne konsekwencje na przyszlosc -
        uniwersytecki smrodek lubi sie unosic jeszcze dlugo, dlugo po.
        • mikrometr Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 13:19
          Myślę, że to należy rozpatrywać w kategoriach kompromitującej pomyłki ponieważ,
          dokumenty do przewodu powinny być sprawdzane. W nich wymagana jest zgoda
          promotora – więc wiadomo kto nim jest i czy ma wymagane kompetencje (tzn.
          minimum habilitację).

          Co zaś do samej sytuacji to się zdarzają prezentacje zakończone negatywną
          opinią. Często kończy się to rychłą powtórką po uzupełnieniu niedociągnięć
          wskazanych przez komisje.

          Zdarzyło mi się jednak być świadkiem całkowitego odrzucenia koncepcji
          doktoranta. Uznano, że praca nie nadje się na doktorat. Jednak taka sytuacja
          wynika, jak sądzę, tylko z błędu przyszłego promotora. Samodzielny pracownik
          naukowy powinien umieć przewidzieć i nie dopuścić do takiej sytuacji bo jest to
          najczęściej zmarnowanie miesięcy o ile nie lat pracy doktoranta .

          Faktem jest, że najczęściej rezygnacja wynika z postawy doktoranta. W interesie
          jednostki jest promocja absolwentów. Jaki jest więc sens uwalania?

          --
          naukowcy mile widziani
      • miriam1336 Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 09:23
        z otwarcie przewodu wyszlam na miekkich nogach i bylam absolutnie pewna z e sie
        nie udalo !
        W komisji profeosrzy wszystkich specjalnosci i kazdy pytal o moja prace,
        badanie pilotazowe pod katem swoich ulubionych teorii, cenionych osobistosci
        nauki, praktyki edukacyjnej. Czasem wrecz nie wiedzialma co mowic, bo nie do
        konca kojarzylam o czym oni mowili i o co pytali. Troche ponad godzine
        wielkiego stresu. A jak moja promotor chciala mnie wspomoc w pewnym momencie to
        jej powiedzieli ze doktorantka ma byc przygotowana i bronic sie sama.

        najwazniejsze chyba to znac swoj temat i nie dac sie zbic z toku rozumowania.
        Nie taki diabel straszny :)
        • elwinga Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 13:40
          Delikwentowi kazali złożyć tylko cv z uwzględnieniem wykazu publikacji (których
          delikwent posiadał wówczas jedną :)) i wstępny konspekt pracy.

          U kolegi obyło się chyba nawet bez konspektu, za to na zasadzie: "panie Maćku,
          ja wiem, o czym pan pisze, to ja im streszczę..." (cyt. z promotora)
              • mikrometr Re: otwieranie przewodu- z czym to sie jje? 06.09.06, 18:00
                > instytucie najbardziej liczy się pozycja promotora, która przekłada się na
                > doktoranta, w myśl zasady "jeśli X go rekomenduje, to znaczy, że jest
                > rzeczywiście dobry".

                Myślę, że to źle, że tak jest. Otwarcie to swego rodzaju trening i
                przedstawienie się RW. Chwila pokazania samodzielności cechy bardzo ważnej z
                punktu widzenie rozwoju naukowego.


                Owszem można otworzyć przewód bez publikacji. Formalnych wymogów nie ma. Tak
                naprawdę chodzi o wykazanie, że coś się zrobiło i z sensem.

                Techniczne doktoraty to prosta sprawa pokazujesz np. stanowisko badawcze,
                wstępne wyniki i wiadomo czy to, co robisz ma sens czy nie.

                Publikacja w czasopiśmie lub na konferencji liczy się, jeśli jest recenzowana
                (przez niezależną osobę). To prosty sposób w miarę obiektywno oceniania
                dorobku.

                --
                naukowcy mile widziani

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka