Dodaj do ulubionych

Polska nauka umiera

12.10.06, 23:06
Oto kika wybranych tematow z grantow bylego KBN z kwota powyzej 100.000. W
wiekszosci tematy komiczne. Znaczna czesc z nich nadaje sie tylko na
magisterke. Czesc nawet nie (pelna lista www.opi.org.pl/). Oto kilka
przykladow:

1. Tytuł: Opracownie wczesnych kryteriów selekcyjnych koni - skoczków na
podstawie analizy rozwoju techniki skoku młodych koni.
Przyznane środki ogółem: 110000 zł
Okres realizacji: 35 miesięcy
[moj faworyt :)]

2. Tytuł: Cechy funkcjonalne jako kryterium selekcji bydła
Przyznane środki ogółem: 170000 zł
Okres realizacji: 42 miesiące

3. Wpływ zmian chromosomowych w komórkach rozrodczych samców zwierząt
gospodarskich na ich użytkowość rozpłodową
Przyznane środki ogółem: 190000 zł
Okres realizacji: 35 miesięcy

4. Tytuł: Ważne gospodarczo cechy użytkowe nutrii i ich dziedziczenie
Przyznane środki ogółem: 100000 zł
Okres realizacji: 36 miesięcy

5. Tytuł: Wpływ przedłużonych laktacji krów na wydajność, skład chemiczny i
jakość mleka oraz wskaźniki reprodukcji
Przyznane środki ogółem: 240000 zł
Okres realizacji: 35 miesięcy


To tylko kropla w morzu beznadziei. Z tych, ktore wymienilem moznaby uskladac
810.000 zl a to juz powazny grancik i mozna zrobic z tego nauke na swiatowym
poziomie. Zamiast kilku pozadnych mamy kilkadziesiat "krowich" grantow. Czy
tak naprawde musi byc?
Edytor zaawansowany
  • niewyspany77 13.10.06, 00:32
    tlenek_wegla napisała:

    > Oto kika wybranych tematow z grantow bylego KBN z kwota powyzej 100.000. W
    > wiekszosci tematy komiczne.

    Jedno pytanie: na co jest ta kasa? Na badania czy do kieszeni za badania?
    Naprawde powaznie pytam bo nie wiem.
  • madaminka 13.10.06, 07:51
    uklad, ktory podpada pod kryteria z ktorymi walcza nasi liderzy
    polityczni.....uklad w ktorym granty, mimo ze bznadziejne, dostaja profesorowie
    uchodzacy za wilkich a w rzeczywistosci napedzajacy ow uklad i stanowiacy jego
    czesc......w polskiej nauce grant to srodek do przedluzenia swojej naukowej
    wegetacji no bo przez kilka kolejnych miesicy wyplata bedzie wyzsza.....
    jeden ze znanych mi naukowcow polskich (nota bene czesto kiedys widziany w
    telewizji) rzekl ze bez grantow to sie nie da......mam zagraniczne
    doswiadczenie i wiem ze jezeli w ramach grantu nie powstanie kilka publikacji o
    duzym impakt faktorze w miedzynarowdych czasopismach to grant nie zostal
    zreralizowany .....rowna sie to z kompromitacja delikwenta i wypadem z
    obiegu.tak jest zagranica.ale meidzy Bugiem a Odra jest inaczej. wszytsko jest
    inaczej..a szkoda
  • tlenek_wegla 13.10.06, 08:17
    Kasa o ile mi wiadomo liczona jest jako ogol wydanych pieniedzy, wiec
    materialy, sprzet i robocizna. Ale na Boga ile mozna wlozyc pieniedzy i czasu w
    badanie podskokow mlodych koni??
    Zapomnialem dodac, ze zaden z tych projektow nie doczekal sie opublikowania
    wynikow badan. Tutaj podalem tylko kilka a tak naprawde projektow powyzej 100
    tys zl bez wynikow jest kilkanascie stron na stronie NFA.

    Dla mnie to skandal!
  • rootka 13.10.06, 11:38
    A wiesz ile kosztuje utrzymanie stajni? budynek, wybieg, kilka osob trzeba
    zatrudnic, zarcie dla koni, jesli takie badanie trwa trzy lata to nie wydaje mi
    sie zeby to byla zawyzona kwota.. Pytanie tylko jaki pozytek z takich badan.
  • niewyspany77 13.10.06, 11:42
    rootka napisała:

    > A wiesz ile kosztuje utrzymanie stajni? budynek, wybieg, kilka osob trzeba
    > zatrudnic, zarcie dla koni, jesli takie badanie trwa trzy lata to nie wydaje mi
    > sie zeby to byla zawyzona kwota.. Pytanie tylko jaki pozytek z takich badan.

    Etam, przeca boss stajni dostanie za to extra kasiore bo przeca u niego sie
    badania nowukowe prowadzi!
  • tlenek_wegla 13.10.06, 13:20
    W jednym sie zgadzamy. Pozytek z tegotypu badan jest wrecz ujemny. Ale nie
    widze potrzeby utrzymywania stajni jako takiej. Tutaj chodzi o konie -skoczki
    rasowe chyba. Nie jestem znawca tematu ale stadnin z tego typu konmi jest w
    Polsce kilka; I to pewnie w porozumieniu z nimi ten grant ktos popelnil. Bo
    koszty utrzymania stajni i zakupu zwierzat pewnie znacznie przewyzszaja
    fundusze niejednej akdemii rolniczej.

    Tylko po co nam to?
    Gdzie tu sens??

    Polska stara sie o jakies tam miejsce w swiatowej nauce nawet nie zwazajac na
    trendy w niej panujace. Chyba dlatego zadna polska uczelnia nie dobila do
    pierwszego 1000 najlepszych.

    Biorac pod uwage fakt, ze zaden z tych grantow nie zaowocowal publikacjali
    (nawet jednej w jakims prwegladzie weterenaryjnym) uwazam te pieniadze za
    zmarnowane. Powyzej jest piec przykladow z ponad 300.

    Nie stac nas po prostu na takie podejscie; Skoro polscy naukowcy sa tacy dobrzy
    (a takie mniemanie przewaza) to dlaczego zamiast wydac tej kasy na konie
    skoczki nie robia jednego pozadnego grantu; Z agronomii/biotechnologii -
    tworzenie roslin GMO; To jest przyszlosc. Nie podskoki, albo cechy nutrii, czy
    cos z krowami.

    Nic dziwnego, ze ci ambitniejsi spakowali manatki i robia nauke na zachodzie.
  • owocoskala 01.01.07, 14:30
    > Zapomnialem dodac, ze zaden z tych projektow nie doczekal sie opublikowania
    > wynikow badan. Tutaj podalem tylko kilka a tak naprawde projektow powyzej 100
    > tys zl bez wynikow jest kilkanascie stron na stronie NFA.
    A skąd to niby wiesz? Bo nie ma tego w opi?
  • rootka 13.10.06, 08:47
    Ja tu widze wplyw partii Leppera, co dowodzi ze on sie o rolnikow rzeczywiscie
    troszczy :)
  • bumcykcyk2 13.10.06, 11:29
    Pyszne tematy! Ale to pikuś! Nie wiem czy są jeszcze ministerialne "problemy
    węzłowe", to dopiero był kabaret, bo z założenia szło wszystko do szafy i nie
    było mowy o publikacji, więc pakowało się tam prace magisterskie studentów,
    swoje własne bzdety sprzedane wcześniej w 10 innych miejsc itp. A kasa była z
    tego niewąska.

    PS. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Będąc belwederem byłbym
    szcześliwy, że za dowolne gówno moge kasować szmal, nikt mnie z tego nie
    rozlicza i jeszcze wszyscy dookoła mi czapkują ;) Podobno siłą napędową rozwoju
    naszej cywilizacji jest odwieczne pragnienie ludzi "aby mieć, ale się nie
    narobić". Z tego punktu widzenia polscy naukowcy osiągnęli najwyższą fazę
    rozwoju homo sapiens:)))))))))))))
  • flamengista 13.10.06, 12:12
    "Podobno siłą napędową rozwoju
    naszej cywilizacji jest odwieczne pragnienie ludzi "aby mieć, ale się nie
    narobić". Z tego punktu widzenia polscy naukowcy osiągnęli najwyższą fazę
    rozwoju homo sapiens"

    Mała korekta tylko - nie polscy naukowcy ogółem, ale "elita" (czyt. ci, co
    dopchali się do żłoba i nikogo tam nie chcą dopuścić). Siła napędowa polskiej
    nauki, a więc asystenci i młodzi adiunkci, którzy robią prawdziwe badania,
    często na koto wielkich profesorów, dostają z KBN nędzne ochłapy z pańśkiego stołu.

    Pieniędzy na naukę w Polsce jest mało, ale i te niewielkie środki są marnowane.
    I to jest w tym wszystkim najgorsze.
  • owocoskala 01.01.07, 14:32
    Siła napędowa polskiej
    > nauki, a więc asystenci i młodzi adiunkci, którzy robią prawdziwe badania,
    > często na koto wielkich profesorów, dostają z KBN nędzne ochłapy z pańśkiego
    st
    > ołu.
    A kto ci broni składać granty będąc adiunktem czt asystentem? owszem profesorom
    się marzyło kiedyś żeby tylko oni mogli składać ale tak nie jest.
  • tlenek_wegla 13.10.06, 10:47
    Szczegolowy wykaz wszystkich grantow:

    nauka-polska.pl/
    Warto zobaczyc tez dzial z rozprawami hab i doktorskimi; Doktorat z jedna
    publikacja to chlubny wyjatek. Zwykle nie ma ich wcale...Ech tyko usiasc i
    plakac, zalamac sie i potem wyjechac.
  • flamengista 13.10.06, 12:05
    żeby te granty - oczywiście przyznane po znajomości, na dosyć "dziwne" badania -
    przyniosły wymierne efekty. Wyniki tych badań zostały by wykorzystane w
    produkcji mleka czy w hodowli koni, publikacja trafiła do solidnego czasopisma,
    choćby krajowego.

    Problem w tym, że większość KBNowskich grantów pozostaje nierozliczona - a
    raczej ich "rozliczenie" pozostaje ściśle tajne dla podatnika, który funduje te
    badania z własnej kieszeni. Nagminny jest system feudalny, w którym beneficjent
    grantu funduje (jest zmuszony fundować) wszystkie wydatki naukowe i paranaukowe
    kolegom w swojej jednostce, nawet jeśli nie są zupełnie związane z badaniami
    grantowymi.

    Przecież po zakończeniu takiego grantu powinien być obowiązek przedstawienia
    raportu finansowego online i link do tekstu w pdfie przedstawiającego wyniki
    badań (jeśli artykuł jeszcze nie opublikowany).
  • niewyspany77 13.10.06, 12:28
    flamengista napisał:


    > Przecież po zakończeniu takiego grantu powinien być obowiązek przedstawienia
    > raportu finansowego online i link do tekstu w pdfie przedstawiającego wyniki
    > badań (jeśli artykuł jeszcze nie opublikowany).

    "Nalezy stwierdzic, ze w koncowej fazie badan z niewyjasninych powodow w stajni
    wybuchl pozar ktory doszczetnie strawil aparature badawcza, konia oraz calkowita
    dokumentacje grantu, w zwiazku z czym nie ma mozliwosci publikacji sprawozdania".
  • flamengista 13.10.06, 13:05
    spalone stajnie, zniszczone oddczynniki, zgubione dyskietki z wynikami;)

    Słowem piątek 13-tego jest przez cały rok...
  • rootka 13.10.06, 13:07
    albo kon zzarl wszystkie rachunki, a potem zachorowal na zoladek i zechl ;)
  • niewyspany77 13.10.06, 13:14
    rootka napisała:

    > albo kon zzarl wszystkie rachunki, a potem zachorowal na zoladek i zechl ;)

    A przebieg badan? ;>
  • tlenek_wegla 13.10.06, 13:26
    Wtedy chyba tylko autopsje konia mozna opublikowac :)
    Byloby sliesznie, gdyby nie bylo to tak tragiczne.

    Tylko z tych pieciu przykladow mozna by zaoszczedzic 800 000zl. To chyba spora
    kaska. Wprawdzie jezeli chodzi o warunki EU niezbyt porazajaca, ale w Polsce
    mozna by za to niezly projekt zrobic.

    Chyba tylko dlatego, ze sila robocza tania (doktoranci, adjunkci)
  • niewyspany77 13.10.06, 13:28
    tlenek_wegla napisała:


    >
    > Chyba tylko dlatego, ze sila robocza tania (doktoranci, adjunkci)

    Moze niech zaczna sie cenic? Hmm?
  • tlenek_wegla 13.10.06, 13:33
    Tylko do takiej zmiany trzeba by rewolucji. Zawsze znajdzie sie ktos mierny,
    bierny ale wierny zeby wypelnic luke po tym, kto sie ceni.

    Rok temu pomyslalem dosc i zaczalem sie cenic (rownolegle szukajac miejsc na
    PhD na zachodzie); Dzis jestem prawie szczesliwy i nie zaluje tej decyzji.
  • niewyspany77 13.10.06, 13:34
    tlenek_wegla napisała:

    > Rok temu pomyslalem dosc i zaczalem sie cenic (rownolegle szukajac miejsc na
    > PhD na zachodzie); Dzis jestem prawie szczesliwy i nie zaluje tej decyzji.

    W sensie, drugi doktorat czy cos? ;)
  • tlenek_wegla 13.10.06, 13:38
    Rzucilem w diably prace robiona w Polsze i wyjechaem do Belgii. Trzeba bylo od
    nowa zaczynac ale stwierdzilem, ze warto. Przynajmniej za dwalata doczekam sie
    doktoratu, ktory ktos moze zauwazy...
  • madaminka 13.10.06, 14:40
    jak tak licze to wychodzi ze zrobisz doktorat w 3 lata.......z tego co wiem
    jest to standard w wielu krajach. czemu wiec w polsc erobi sie go przez 4 lata
    i to jeszce czesto malo...zwarzywszy ze poziom doktoratow jest mniej niz mierny
    w wiekszosci......myslisz ze Tobie 3 lata starcza na zrobienie, napisanie i
    obrone doktoratu? z czego sie doktoryzujesz?
  • tlenek_wegla 13.10.06, 17:48
    Z medycyny doswiadczallnej. Choroby kardiowaskularne i stres oksydacyjny.
    Badania in vitro

    Nie rozumiem dlaczego 3 lata to dla Ciebie niewystaczajacy termin. TO
    standardowy kontrakt PhD wszedzie - w calej Europie.

    Pozdrawiam
  • madaminka 14.10.06, 08:35
    Super...zgadzam sie z Toba i gratuluje sukcesow..pozwol ze jeszce zapytam...jak
    sobie wyobrazasz przyszlosc swoja po tych trzech laatch?czy widzisz sie z
    powrotem wPolsce, bedziesz szukal tam dobrego, satysfakcjonujacego finansowo
    miejsca pracy w nauce czy jednak orientujesz sie na zagranice i tam chcesz
    spedzic kilka nastepnych lat a potem wrocic czy moze na zawsze tam pozostac?
    Czy w ogole widzisz szanse na godna prace po doktoracie w Polsce, godna naukowo
    i godna finasowo?dzieki
  • tlenek_wegla 14.10.06, 13:00
    Hmmm... Moze kiedys. Teraz bardziej intersuje mnie ulozenie kariery tutaj.
    Postdoc chyba na wyspach, albo w Stanach.

    W najblizszych latach z tytulem doktora moglbym sie starac o co najwyzej
    pozycje adjunkta. Chyba odpuszcze sobie katorge meczenia habilitacji pod
    dyktando Pana Recenzenta i pod butem Pana Promotora. Sam bede decydowal gdzie i
    jak moja kariera sie potoczy.
    Tak wiec co do miejsca w nauce polskiej raczej nie mam zludzen. Moje
    doswiadczenie bedzie raczej pzrzeszkadzac.

    jezeli chodzi o finanse - to na pewno nie bedzie powod do powrotu. Kon jaki
    jest kazdy widzi.

    Po doktoracie miejsca dla siebie nie widze. Chyba dopiero po wypracowaniu
    slusznego dorobku naukowego; Ten trend juz jest widoczny. Zamiast starac sie
    robic projekty na poziomie uczelnie chca importowac naukowcow z doswiadczeniem
    (czyt. dorobkiem). De facto chodzi tutaj tylko i wylacznie o ich dorobek
    liczacy sie w pozyskiwaniu grantow UE. Doswiadczenie to juz inna sprawa.

    Taka osoba moze wrocic i cieszyc sie zasluzona emerytura i byc figurka
    firmujaca nieudolnosc kolegow.

    Chyba zostane i popatrze z boku jak sytuacja sie rozwija. Fajnie byloby wrocic,
    ale lubie to co robie i feudalizm uczelniany jest mi wybitnie nie na reke.

    Zycze wielu sukcesow i pozdrawiam.
  • tlenek_wegla 14.10.06, 16:39
    Powrót do kraju oznacza brak możliwości kontynuowania pracy naukowej na
    dotychczasowym poziomie, a często całkowity brak możliwości kontynuowania
    jakiejkolwiek pracy naukowej.

    Wiec na pewno zostane.
  • niewyspany77 14.10.06, 16:48
    A moglbys - z ciekawosci pytam - sie wypowiedziec jak w Twoim przypadku wyglada
    dydaktyka? Oraz jak to wyglada, rowniez w Twoim przypadku, po obronie, np.
    jakbys zostal tam gdzie jestes.
  • tlenek_wegla 14.10.06, 17:17
    Wlasciwie to caly czas moge przeznaczyc na swoje badania. Musze byc obecny na
    okreslonej liczbie seminariow (zgodnie z przyjmowana strategia Lizbonska), ale
    rownie dobrze mozna pod to podpiac uczestnictwo w szkoleniach i
    konferencjach.Akurat ta kwestia jest jeszcze dyskutowana i do konca nie
    wiadomo. Nie ma czegos takiego jak obowiazek prowadzenia zajec ze studentami.
    Obecnie opiekuje sie jenym studentem, ale nie jest to moj obowiazek.



    Kariera od magistra do profesora w jednym miejscu jest niemozliwa. Planuje
    zdobyc doswiadczenie w ramach stazu podoktoranckiego w jakims osrodku w UK lub
    w US i wrocic do Europy.
    Moze wtedy staralbym sie o miejsce na obecnej uczelni. Teraz mysle bardziej o
    Irlandii, albo UK. Wielu znajomych (obcokrajowcow) i dobre warunki na
    rozpoczecie "prawdziwej pracy naukowej".
  • tlenek_wegla 13.10.06, 17:58
    Trzy lata sa wystarczajace. W sumie mniej wiecej tyle trzeba, zeby Ci 3
    publikacje przyjeli. Zgodnie z regulaminem tutejszego Uniwerku to jest minimum.

    Jamam ambicje na wiecej, wiec wiecej pracuje. Niestety bez wynikow nie ma
    publikacji.

    Nie haruje jak dziki, ale trzeba sie starac, zeby bylo co pokazac - czyt
    wyniki. Do tego dochodza konferencje , spotkania, szkolenia etc. Ogolnie sporo
    zabawy. Teraz mialem goracy okres i siedze w labie kazdy weekend. Ale pozniej
    to sobie na wakacjach odbije, bo szefowa jest spoko.

    Cztery to troche dlugo, ale pociesze Cie. W Zakladzie, w ktorym mialem robic
    doktorat w Polsce sredni czas to okolo 8 lat. Kiedy po pierwszym roku (zrobiona
    spora czesc doswiadczalna) nie mialem otwartego przewodu powiedzialem nie i sie
    zwolnilem. Wszyscy pzezyli szok, kiedy to powiedzialem.

    A jak sobie przypomne jakie wizje przede mna rotaczali: awans, szybki doktorat
    itp, to mnie smiech pusty ogarnia.
  • flamengista 13.10.06, 15:49
    Na razie działa selekcja negatywna. Zostają w nauce niekoniecznie ci najbardziej
    utalentowani, tylko najbardziej wytrwali i/lub ustosunkowani.

    W obliczu wielkiego bezrobocia sporo osób traktuje natomiast doktoranckie jako
    przedłużenie młodości i kontynuację kształcenia. A uczelnie skrzętnie to
    wykorzystują, rezygnując z zatrudniania asystentów-magistrów.

    To czyste chciejstwo, niestety. Masz rację, ale rewolucji nie ma i nie będzie.
    Podobnie jak nie ma jej na studiach, gdzie studenci mimo niżu nadal lubią być w
    roli podnóżka i petenta, a jeśli już wymagają to łatwizny i tumiwisizmu, zamiast
    solidnego produktu edukacyjnego.
  • owocoskala 01.01.07, 14:41
    > Na razie działa selekcja negatywna. Zostają w nauce niekoniecznie ci
    najbardzie
    > j
    > utalentowani, tylko najbardziej wytrwali i/lub ustosunkowani.
    Święta racja.
  • owocoskala 01.01.07, 14:39
    > Tylko z tych pieciu przykladow mozna by zaoszczedzic 800 000zl. To chyba
    spora
    > kaska. Wprawdzie jezeli chodzi o warunki EU niezbyt porazajaca, ale w Polsce
    > mozna by za to niezly projekt zrobic.
    Tak naprawdę to pieniądze ida pewnie częściowo na utrzymanie instytutu (1/3
    sumy), dopłaty do pensji (niewielkie bo to często źle widziane jest), jakieś
    podstawowe potrzeby. Mizeria jest w nauce polskiej... Moja szefowa tylko na
    kupowanie ciastek z grantu się zbuntowała :)
  • luisapaserinni 13.10.06, 15:47
    koń przebiegł badań? chyba przeskoczył:D

    co za przyjemna paranoja...
  • luisapaserinni 13.10.06, 15:48
    łeee, miało być pod pytaniem Niewyspanego: a przebieg badan?
  • owocoskala 01.01.07, 14:36
    > Przecież po zakończeniu takiego grantu powinien być obowiązek przedstawienia
    > raportu finansowego online i link do tekstu w pdfie przedstawiającego wyniki
    > badań (jeśli artykuł jeszcze nie opublikowany).
    Byłoby rzeczywiście fajnie, duźo osób nie publikuje rzeczywiście nic
    wartościowego. KBN musi dobierać sobie lepszych recenzentów którzy w fazie
    projektu wyłapią takich bumelantów.
  • krysiulka 20.10.06, 14:31
    tlenek_wegla napisała:

    > Oto kika wybranych tematow z grantow bylego KBN z kwota powyzej 100.000. W
    > wiekszosci tematy komiczne. Znaczna czesc z nich nadaje sie tylko na
    > magisterke. Czesc nawet nie (pelna lista www.opi.org.pl/). Oto kilka
    > przykladow:
    >
    [cut]

    Powiem wprost: kolo, a KIM Ty jesteś w nauce światowej, żeby oceniać wartość
    merytoryczną grantów z nieznanych Ci dziedzin naukowych?
    Sorry, ale "Twoje" stresy oksydacyjne także wyglądają dla mnie śmiesznie.I co z
    tego? Nie neguję potrzeby robienia ich badań.
    A dobre mleczko lubisz? Więc ciesz się, że są robione badania jego jakości.
    Nie bądź śmieszny. Do Twojej obrony jeszcze długa droga. I modlę się, żeby
    doktorów o tak ignoranckim podejściu do nauki było jak najmniej.
    Paniał??

  • tlenek_wegla 20.10.06, 16:53
    Jak juz pisalem - DOKTORANTEM - nie chwalac sie pewne sukcesy juz mam.
    Bynajmniej smiac sie mozesz - wyjdzie Ci na dobre, tylko nie zauwazylem zadnych
    argumentow przemawiajacych za tym co napisalas.

    Nauka swiatowa?? Te buble do kwadratu. Nie zrobilbym z tego nawet magisterki!!!

    Radze odwiedzic pubmed albo np www.f1000biology.com/start.asp
    dowiesz sie wtedy co oznacza nauka na poziomie. W chwili obecnej widze u Ciebie
    tylko jedna tendecje - rownac w dol. Wybacz, ale konskie brykanie to smiech na
    sali.

    Czy ty wogole cwytalas to co napisalem?? Zaden z tych "grantow" nie doczekal
    sie opublikowania wynikow nawet po Polsku!!!!!!!

    Podtrzymuje to co powiedzialem: miernota, liernota i dziadowstwo.

    I odwracajac kota ogonem - kim jestes krysiulko. Fakt, ze nie mam dlugiego
    lancuszka tytulow przed nazwiskiem nic nie znaczy. Liczy sie praca i
    osoagniecia. A te - dzieki Bogu - mam calkiem niezle.

    Swidczy o tym chociaz ten fakt, ze okazalem sie lepszy od 500 innych osob z
    calej Europy aplikujacych na to miejsce. W uczciwym KONKURSIE!!!

    Ty krysiulko przystapilas do USTAWKI (zgaduje, zes w trakcie lub po doktoracie)

    Zegnam ozieble


    -------------
    Nie dyskutuje sie z glupkiem, bo sciagnie Cie do swojego poziomu i pobije
    doswiadczeniem.
  • tlenek_wegla 20.10.06, 17:18
    krysiulka napisała:

    > Powiem wprost: kolo, a KIM Ty jesteś w nauce światowej, żeby oceniać wartość
    > merytoryczną grantów z nieznanych Ci dziedzin naukowych?

    Nieznane dla mnie dziedziny :) trafilas jak kula w plot


    >"Twoje" stresy oksydacyjne także wyglądają dla mnie śmiesznie.I co z tego? Nie
    >neguję potrzeby robienia ich badań.

    Rowniez nie neguje potrzeby. Neguje sposob wykonania i rozdawnictwo pieniedzy w
    wykonaniu KBN. Powtarzam. Zero publikacji, zero patentow, zero kompletne. Oto
    wynik wydania 800.000 zl i trzech lat pracy 6-ciu zespolow "badawczych". jezeli
    wg. Ciebie to jest nauka na swiatowym poziomie, to nie mamy o czym dyskutowac.


    > A dobre mleczko lubisz?

    Owszem lubie

    >Więc ciesz się, że są robione badania jego jakości.

    Popraw mnie, jesli sie myle, ale mleczarnie robia to codziennie rekami
    technikow :)

    > Nie bądź śmieszny.

    Smiech to zdrowie. Smieszna jestes Ty ze swoim waskim swiatopogladem.

    > Do Twojej obrony jeszcze długa droga.

    26 miesiecy. Biorac pod uwage ogrom pracy jaka mnie jeszcze czekam pozwole sie
    nie zgodzic. Dla mnie to bolesnie malo. Wiekszosc tego czasu spedze w
    labolatorium.

    >I modlę się, żeby doktorów o tak ignoranckim podejściu do nauki było jak
    najmniej.

    Amen!
  • kas.ia 20.10.06, 18:12
    no ja tam nie wiem, ale nie smiałabym po samym tytule oceniac jakosci problemu
    badawczego, badań w ogóle, itd. Ale ja sie nie znam, bo zwykla humanistka
    jestem. No chyba, ze faktycznie zero wyników, ale moze warto podac jakis link
    do takiej informacji?
    a w dodatku dostałam tez grant KBN /promotorski/, niewielki, ale zawsze cos,
    wiec jestem w układzie kabeenowskim i nie jestem obiektywna. ;)choc na
    marginesie, to załuje, ze go dostałam, bo wiecej z nim problemów (biurokracja)
    niz radosci niestety..
    w sumie, zgadzam sie z tym, ze niektore z badań (z mojej dziedziny) są mierne,
    są raczej sztuką dla sztuki, ale tez niedobrze jest uogólniac tego do kryzysu
    calej nauki w PL, do krytyki calego KBNu, itd.

    --
    --------------------------------------------------
  • tlenek_wegla 20.10.06, 19:03
    Mnie te tytuly smiesza. I nie wyobrazam sobie powaznego tematu nt "rozwoju
    techniki skoku mlodych koni"

    Tu nie chodzi o brak wynikow. Jestem przekonany, ze autorzy grantu maja mase
    makulatury na ten temat.
    Chodzi o to, ze KBN z premedytacja przyznal i przyznaje nadal kupe pieniedzy na
    finansowanie "badan" kolesi. Po tytule nie oceniam. Po wynikach, a raczej ich
    braku. Nigdzie, poza strona KBN, nie ma nawet wzmianki. Jezeli to takie
    potrzebne i wazne badania, to dlaczego swiat sie o nich nie dowiedzial??

    O to wlasnie mi sie rozchodzi. Oprocz informacji o samym grancie (tytul,
    wykonawcy, czas i koszt) nic, NIC nie ma. Zadnych linkow, zadnych publikacji.
    Zero.
    Splodzono potworka, kase zainkasowano i koniec.

    I to nie jest wyjatek. Polska nauka znajduje sie daleko w tyle za tzw wachodem.
    Zamiast gonic najlepszych rowna w dol i udaje, ze zszystko jest ok. Tylko jedn
    pytanie mam. Kiedy ostatnio polski osrodek naukowy dokonal jakiegos waznego
    odkrycia? Oprocz haniebnego niebieskiego lasera chyba nic. Kiedy ostatni raz
    Polak otzymal nagrode nobla w jakiejs dziedzinie nauki? (wylaczajac szanowna
    P.Szymborska - poezja to nie nauka)
    Kolejne - ktore miejsce na swiecie ma najlepsza uczelnia w kraju?

    To nie jest kryzys. To zeapasc, albo smierc kliniczna. Wostaly tylkko jakies
    szczatkowe odruchy.

    I to sie ma nazywac nauka?!
  • kas.ia 20.10.06, 20:18
    tlenek_wegla napisała:

    > Mnie te tytuly smiesza. I nie wyobrazam sobie powaznego tematu nt "rozwoju
    > techniki skoku mlodych koni"

    No nie wiem wciaz co w tym smiesznego. Ale moze mam inne poczucie humoru,
    jednak mysle, iż swietny tytuł nie jest równy świetnym badaniom, tak samo jak,
    tytuł nieciekawy nie czyni bezsensownych badan. To, ze nie ma linku do badań
    czy publikacji itd. nie znaczy, ze tych wyników nie ma, albo ze nie mają
    znaczenia.
    >
    > Tu nie chodzi o brak wynikow. Jestem przekonany, ze autorzy grantu maja mase
    > makulatury na ten temat.
    > Chodzi o to, ze KBN z premedytacja przyznal i przyznaje nadal kupe pieniedzy
    na
    >
    > finansowanie "badan" kolesi.

    Ale skąd to wiesz? akurat tym sie czuje urazona a to dlatego, ze grant
    dostałam, za drugim razem, bez pleców, znajomosci itd. Nie czuje sie kolesiem.
    Jak słysze takie teksty, to podejrzewam ich autora o frustrację, bo kiedys nie
    dostał tegoz grantu. Zakłądam, ze moze sie tak zdarzyc, ze cos bedzie po
    znajomosci, ale zakładam tez, ze tak wcale byc nie musi.

    Po tytule nie oceniam. Po wynikach, a raczej ich
    > braku. Nigdzie, poza strona KBN, nie ma nawet wzmianki. Jezeli to takie
    > potrzebne i wazne badania, to dlaczego swiat sie o nich nie dowiedzial??

    Ale skad to wiesz? Czy naprawde tak skrupulatnie sledzisz ten temat (vide
    konie...) aby sądzic, ze nigdzie nie ma wyników, podsumowan, itd. To, ze czegos
    nie widzisz, nie znasz, nie znaczy ze to nie istnieje.
    Czy o kazdych waznych badaniach musi wiedziec świat? Moze wazne jak dowiedza
    sie specjalisci z dziedziny, albo grupa docelowa badań. Nie kazdy naukowiec
    odkrywa lek na raka (wiem, ze szkoda), i nie kazdego badania są uzyteczne dla
    ogólu niestety również.

    >
    > O to wlasnie mi sie rozchodzi. Oprocz informacji o samym grancie (tytul,
    > wykonawcy, czas i koszt) nic, NIC nie ma. Zadnych linkow, zadnych publikacji.
    > Zero.
    > Splodzono potworka, kase zainkasowano i koniec.


    To mam wrazenie, ze ubolewasz nad kształtem strony, jej nikłą treścią. A nie
    nad samymi badaniami. Bo to, ze czegos na www nie ma, dla mnie wciaz nie
    oznacza, ze badania są be.
    >
    > I to nie jest wyjatek. Polska nauka znajduje sie daleko w tyle za tzw
    wachodem.
    >
    > Zamiast gonic najlepszych rowna w dol i udaje, ze zszystko jest ok. Tylko
    jedn
    > pytanie mam. Kiedy ostatnio polski osrodek naukowy dokonal jakiegos waznego
    > odkrycia? Oprocz haniebnego niebieskiego lasera chyba nic. Kiedy ostatni raz
    > Polak otzymal nagrode nobla w jakiejs dziedzinie nauki? (wylaczajac szanowna
    > P.Szymborska - poezja to nie nauka)
    > Kolejne - ktore miejsce na swiecie ma najlepsza uczelnia w kraju?


    I znów "polska nauka". Nie uogólniaj prosze, bo to nie jest sprawiedliwe. Są
    naukowcy, rzemieslnicy i mistrzowie. Jak wszedzie. To, że w PL tych drugich
    jest mniej, to problem wieloprzyczynowy. Byc moze w chemii, biologii nie bardzo
    jest czym sie pochwalic (ja sie nie znam szczegółowo na naziwskach i odkryciach
    w tych dziedzinach), ale np. w socjologii czy w ogole naukach społecznych i
    humanistyce (fakt nie naukowa jest..)jest czym się cieszyc i byc z tego dumnym.
    Był kiedys o tym wątek.

    >
    > To nie jest kryzys. To zeapasc, albo smierc kliniczna. Wostaly tylkko jakies
    > szczatkowe odruchy.
    >
    > I to sie ma nazywac nauka?!

    I znów to samo - mysle, ze jesli byłąs w 1 instytucie w PL przez rok, na kilku
    konferencjach itd. to nie daje to podstawy do takich wniosków. Nie mówie - nie
    zrozum mnie zle - ze jest super, sama ubolewam nad feudalną strukturą nauki w
    PL, nad moimi 260 godzinami dydaktyki (na dzis, bo moze sie ta ilosc zwiekszyc)
    w roku konczenia i oddawania doktoratu, nad tym, ze zajmuje sie podczas
    konferencji (miedzynarodowej własnie), którą sama, fakt, wymysliłam,
    wypisywaniem faktur, bzdetami, kosztorysem, wybieraniem kawy, obiadu,
    wszystkim, co do mnie de facto nie nalezy, czyli wyrabiam drugi etat ksiegowej.
    Itd. itp. Ale mimo to, mysle, ze nie jest zle, ze moze byc gorzej, ze gdy jade
    na konfe zagraniczna, to sie nie wstydze za swoje badania, i moi Mistrzowie
    tez.
    ale ja jestem humanistka, wiec moze dlatego..

    pozdrawiam
    kasia



    --
    --------------------------------------------------
  • flamengista 21.10.06, 11:10
    Kasiu, mi jakoś nie chce sie wierzyć, że jeśli ktoś zrobił świetne badania nawet
    w niszowym temacie (konie-skoczki), to nie chciał sie tym pochwalić i nie dał
    tego conajmniej do czołowego czasopisma polskiego, jeśli nie do zagranicznego.

    Skoro się ktoś nie chwali, znaczy nie ma czym. Jeśli nie ma czym - to na jakiej
    podstawie dostał grant z KBN?
  • kas.ia 21.10.06, 13:06
    Masz zapewne czesciowo racje, ze są takie przypadki. Ja tylko prosze aby nie
    uogólniac, nie wrzucac wszystkich do jednego worka, nie narzekac tak
    straszliwie, ze jest zle i okropnie. Bo tak jest na pewno, ale nie wszedzie,
    nie wszyscy są tacy, ja akurat trafiłam w mojej pracy naukowej na innych ludzi
    (choc na kombinatorów, którzy nie chca się "narobić" a miec profity równiez).
    Jest po prostu róznie.

    I tylko nie wiem, skąd wiesz, ze nie ma takiej publikacji.
    pozdrowienia
    kasia

    flamengista napisał:

    > Kasiu, mi jakoś nie chce sie wierzyć, że jeśli ktoś zrobił świetne badania
    nawe
    > t
    > w niszowym temacie (konie-skoczki), to nie chciał sie tym pochwalić i nie dał
    > tego conajmniej do czołowego czasopisma polskiego, jeśli nie do zagranicznego.
    >
    > Skoro się ktoś nie chwali, znaczy nie ma czym. Jeśli nie ma czym - to na
    jakiej
    > podstawie dostał grant z KBN?
    --
    --------------------------------------------------
  • tlenek_wegla 21.10.06, 13:49
    Powinny pokazac sie w ktorejs z baz aktualizowanych z dnia na dzien. jak ktos
    ma zaciecie to i polskie czasopisma mozna sprawdzic on-line. Nazwiska
    kierownikow projektow na stronach nauka-polska.pl/

    Ten trud zadal sobie tez prawdopodobnie P; J; Wieczorek publkujac liste
    projektow powyzaj 100000zl bez udokumentowanych wynikow na www.nfa.pl

    Pozdrawiam
  • flamengista 21.10.06, 14:26
    W cywilizowanym świecie jest tak, że to publikacja szuka czytelnika. U nas
    publikacja jest przed czytelnikiem wstydliwie schowana i ci najbardziej wytrwali
    (może) do niej dotrą.

    Tlenek już napisał jak dr Wieczorek udokumentował granty bez publikacji, które
    zostały zwyczajnie PRZEJEDZONE. Bo na szczęście jest baza elektroniczna
    zawierająca abstrakty i tytuły artykułów z polskich czasopism (stara lsita A i
    B). I można zobaczyć, kto wogóle nie opublikował żadnej publikacji, mimo sowitej
    dotacji. Inna sprawa, że dostępne powinny być całe teksty w formie elektronicznej.

    PS. Są oczywiście chlubne wyjątki w nauce polskiej. Ale zauważ, że nie tkwią w
    jej głównym nurcie, nie pociągają za sznurki. Cała nadzieja w tym, że wraz z
    integracją europejską i globalizacją nauki wogóle pewne zmiany zostana
    zwyczajnie WYMUSZONE.
  • tlenek_wegla 21.10.06, 14:19
    Mnie smiesza. Ale moze to kwestia mojego specyficznego poczucia humoru. Zgadzam
    sie, ze swietny tytul nie czyni pracy dobrej. Ale zapytaj wydawce jakiegos
    journala jak napisac dobra publikacje. Ja mialem okazje zapytac niedawno J;
    Horne'a redaktora European Sleep Research Journal. Jego odpowiedz brzmiala:

    1. Dobry pomysl
    2. Dobry tytul

    To truizmy, ale nadal prawdziwe.

    W naukach przyrodniczych jest ogromna konkurencja; Szeroko znane jest
    powiedzenie: "publish or perrish". Niestety Ci, ktorzy nie publikuja nie
    istnieja w nauce swiatowej.
    Tak juz jest. Jest projekt - musza byc publikacje. Dobry projekt - dobre
    publikacje, przyjmowane do dobrych czasopism. Slabych wynikow nkt nie chce.


    Gratuluje grantu i uwierz mi - nie pisalem tutaj o Tobie. Podpieram sie kilkoma
    przykladami z listy kilkuset! Wszystkie laczy jedno. Duzo kasy wydano, nic nie
    opublikowano! Ty to nazywasz marginalnym problemem?

    Zdaje sobie sprawe, ze nauki humanistyczne do inny swiat. Badania sa
    specyficzne dla lokalnych warunkow. Chyba nie zainteresuje wielu brytyjczykow
    analiza lingwistyczna dziel polskiego pisarza, czy problemy malych spolecznosci
    na podlasiu. Byc moze powinienem zawezic poletko.

    POLSKIE NAUKI PRZYRODNICZE UMIERAJA

    Kasiu dostalem grant z KBN. na 3 lata (200000). Mial byc podstawa mojego
    doktoratu w Polsce.
    Byl tez grant unijny... 300000EUR
    Nie jestem frustratem. Zapewniam Cie.

    Slusznie zakladasz, ze granty wcale nie musza byc przyznawane po znajomosci.
    Sek w tym, ze wiekszosc niestety jest. Reszta to wyjatki potwierdzajace regule.

    Wracajac do tematu koni - jak myslisz- kto jest grupa docelowa tego typu badan?
    Hodowcy? Milosnicy? Kto jeszcze?
    Skoro badania sa tak niszowe, a odbiorcami sa prywatni hodowcy, to wolalbym,
    zeby sami finansowali takie projekty. KBN ytopil tu pieniadze publiczne.
    Dlatego z zalozenia projekty finansowane przez ta instytucje powinny sluzyc
    dobru publicznemu; Nie waskiej grupie prywaciarzy. To powinny byc badania
    kalibru "lek na raka"

    Piszesz takze:

    > To mam wrazenie, ze ubolewasz nad kształtem strony, jej nikłą treścią. A nie
    > nad samymi badaniami. Bo to, ze czegos na www nie ma, dla mnie wciaz nie
    > oznacza, ze badania są be.

    Na www?? Chyba nie sadzisz, ze szukalem wynikow przez google????

    Fakt, zgrzeszylem. Ale jako przyrodnik mam tendencje do myslenia o nauce z
    mojego punktu widzenia. Tylko piszac o humanistyce "malo naukowa" caly czas
    starasz sie ja wcisnac do naukowego koszyczka i twierdzisz, ze nie wzialem pod
    uwage sukcesow na tym polu. Wiec jest naukowa, czy nie?Jezeli nie, to spokojnie
    moge powiedziec, ze cala nauka!

    Pozdrawiam
    t_w
  • krysiulka 21.10.06, 00:01
    > Ty krysiulko przystapilas do USTAWKI (zgaduje, zes w trakcie lub po
    doktoracie)
    > I odwracajac kota ogonem - kim jestes krysiulko.

    Już piszę poniżej.

    Fakt, ze nie mam dlugiego
    > lancuszka tytulow przed nazwiskiem nic nie znaczy.

    To po co robisz doktorat? Skoro tytuły nic nie znaczą, możesz zająć się nauką
    hobbystycznie, nie narażając nikogo na koszty. Lub otworzyć prywatny lab.

    Liczy sie praca i
    > osoagniecia. A te - dzieki Bogu - mam calkiem niezle.

    Ciekawe, jak są oceniane przez innych...??? A jak przez przedstawicieli innych
    branż?

    Jestem po dwóch fakultetach z różnych dziedzin, doktorat zrobiłam z jeszcze
    innej. Jeśli chcesz szczegółów: skończyłam inżynierię środowiska i informatykę
    (na dwóch, różnych wydziałach), natomiast doktorat zrobiłam z chemii
    nieorganicznej. Obecnie pracuję w dwóch branżach - informatyce i inżynierii,
    zajmuję się ekspertyzami i konsultingiem.
    Do trzydziestki jeszcze trochę mi brakuje.

    Prawdziwa nauka uczy pokory i szacunku dla dokonań innych. Czasem
    najbzdurniejszy temat okazuje się strzałem w dziesiątkę. Trzeba mieć trochę
    obycia i doświadczenia, żeby to pojąć.
    Jak posiedzisz trochę w labie, to zobaczysz.

    Z mojej strony to EOT.
  • flamengista 20.10.06, 21:43
    Krysiulko, nie po raz pierwszy na tym forum atakujesz kogoś w bardzo agresywny
    sposób. I pewnie tradycyjnie po ostrej ripoście przeczytamy, że ktoś chamsko
    odpowiedział kobiecie...

    Tymczasem prawda jest taka, że tlenek_węgla poruszył temat nienowy, wałkowany na
    NFA od dwóch lat przez prawdziwych ekspertów, naukowców z uznanym światowym
    dorobkiem udokumentowanym citation index. Wnioski te same - granty z KBN-u
    przejadane na śmieszne i nic nieznaczące badania.

    Jeśli więc chcesz w tej debacie zająć przeciwne stanowisko - świetnie. Ale podaj
    jakieś rzeczowe argumenty a nie atakuj ad personam. To Pani Doktor nie przystoi:)
  • krysiulka 21.10.06, 00:21
    flamengista napisał:

    > Krysiulko, nie po raz pierwszy na tym forum atakujesz kogoś w bardzo agresywny
    > sposób.

    Flam! wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć! :)

    I pewnie tradycyjnie po ostrej ripoście przeczytamy, że ktoś chamsko
    > odpowiedział kobiecie...

    Po co wkładasz w moje usta nie moje słowa? Przecież oboje doskonale wiemy, że
    nie muszę i nie posiłkuję się takimi argumentami :)))

    > Tymczasem prawda jest taka, że tlenek_węgla poruszył temat nienowy, wałkowany
    n
    > a
    > NFA od dwóch lat przez prawdziwych ekspertów, naukowców z uznanym światowym
    > dorobkiem udokumentowanym citation index. Wnioski te same - granty z KBN-u
    > przejadane na śmieszne i nic nieznaczące badania.
    >
    > Jeśli więc chcesz w tej debacie zająć przeciwne stanowisko - świetnie. Ale
    poda
    > j
    > jakieś rzeczowe argumenty a nie atakuj ad personam. To Pani Doktor nie
    przystoi
    > :)

    Wiesz, ten styl poruszania problemów jest dla mnie "wprost fascynujący".
    Obśmiejmy, kogo się da, nie mając prawie żadnego doświadczenia w badaniach
    naukowych. "Uwielbiam" takich ludzi! Szczególnie doktoranci pierwszego roku w
    tym celują, by potem, po dwóch latach w labie i zerowych wynikach płakać w
    rękawy starszych kolegów...

    Jako "interdyscyplinarna" zawsze złościłam się, gdy w moim towarzystwie właśnie
    w taki sposób,jak powyżej, mawiano o cudzych grantach. Dlaczego ludzie
    uważający się za "związanych z nauką" podejmują takie dyskusje w tak miernym
    tonie? Gdzie otwartość na innych naukowców, gdzie szacunek dla prac innych
    ludzi?
    Dla mnie krzyki jak w tytule tego postu i te wszystkie spiskowe teorie, że KBN
    to mafia i wogóle wszędzie w Polsce mafia, układy, teczki itd. są niezbitym
    dowodem słabości charakteru i oczywiście małej elastyczności merytorycznej
    delikwenta.

    Bo - zgodzisz się ze mnią, Flam - najłatwiej nie robić NIC i narzekać.
    Do wielu osób narzekających, także na tym forum, musi dotrzeć, że polska nauka
    to WY (siebie tu nie liczę, bo już nie pracuję na uczelni). Poziom polskiej
    nauki to poziom polskich doktorantów. Jakość polskiej nauki to pracowitość
    polskich doktorantów, ich godziny w bibliotekach i labach. To wszystko się
    przekłada na efekty.
    Jest takie powiedzenie: krowa, co dużo ryczy, mało mleka daje.
    Powracam więc do mojej niedokończonej jeszcze ekspertyzki dla Holendrów. Czas
    to pieniądz. Ciao!


  • flamengista 21.10.06, 11:05
    > Flam! wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć! :)
    Nie ma sprawy, polecam się na przyszłość...

    > Wiesz, ten styl poruszania problemów jest dla mnie "wprost fascynujący".
    > Obśmiejmy, kogo się da, nie mając prawie żadnego doświadczenia w badaniach
    > naukowych. "Uwielbiam" takich ludzi! Szczególnie doktoranci pierwszego roku w
    > tym celują, by potem, po dwóch latach w labie i zerowych wynikach płakać w
    > rękawy starszych kolegów...
    1. Niektórzy piszący na NFA takie doświadczenie mają i to na dużo wyższym
    poziomie niż średnia w nauce polskiej
    2. Faktem jest to, co napisałem wyżej - wyniki badań rzadko są dostępne dla
    podatnika, który je sfinansował. Co gorsza, nie ma nawet często mowy o podaniu
    miejsca, gdzie wyniki opublikowano ani tymm bardziej o umieszczeniu ich w
    internecie wraz z kosztorysem
    3. Kolejnym faktem jest też to, ża zadziwiająco mały odsetek tych badań
    realizowanych z grantów KBN (teraz MNiSW) publikowany jest w anglojęzycznych
    czasopismach, a nieliczne przypadki - w czołowych journalach. Świadczy to o tym, że:
    a) badania te mają charakter wyłącznie lokalny, nie interesujący świata nauki lub/i
    b) badania te są zwyczajnie za słabe, by trafić do dobrego czasopisma

    > Jako "interdyscyplinarna" zawsze złościłam się, gdy w moim towarzystwie właśnie
    > w taki sposób,jak powyżej, mawiano o cudzych grantach. Dlaczego ludzie
    > uważający się za "związanych z nauką" podejmują takie dyskusje w tak miernym
    > tonie? Gdzie otwartość na innych naukowców, gdzie szacunek dla prac innych
    > ludzi?
    Ale gdzie widzisz ten mierny ton... Niech opublikują wyniki badań o
    koniach-skoczkach czy selekcji bydła np. w Journal of Animal Breeding and
    Genetics, Animal Genetics czy innym journalu z tej dziedziny. Albo przynajmniej
    zrobią tak, jak ta dziewczyna:
    www.ebadania.pl/1
    a potem umieszczą wstępne wyniki badań w internecie jako working paper.

    Ja nie znam się na koniach, krowach, nutriach etc. Ich badanie może być
    fascynujące, oczywiście jeśli cokolwiek z tego wynika. A dowodów że tak jest nie
    ma, i to jest wielki problem. Chodzi więc o przejżystość w rozliczaniu grantów,
    zarówno pod względem finansowym, jak i efektywności naukowej.

    > Dla mnie krzyki jak w tytule tego postu i te wszystkie spiskowe teorie, że KBN
    > to mafia i wogóle wszędzie w Polsce mafia, układy, teczki itd. są niezbitym
    > dowodem słabości charakteru i oczywiście małej elastyczności merytorycznej
    > delikwenta.
    Ale skąd. Granty KBN trafiały także, choć w mniejszym zakresie, do osób nie
    mających wtyków i poparcia w PAN i innych instytucjach. Natomiast niewątpliwie
    problemem tego systemu było (jest nadal, choć pod inną nazwą) nie tylko
    dysponowanie zbyt małymi środkami na naukę, ale i słabe zarządzanie tym, co
    posiadano.

    > Bo - zgodzisz się ze mnią, Flam - najłatwiej nie robić NIC i narzekać.
    > Do wielu osób narzekających, także na tym forum, musi dotrzeć, że polska nauka
    > to WY (siebie tu nie liczę, bo już nie pracuję na uczelni). Poziom polskiej
    > nauki to poziom polskich doktorantów. Jakość polskiej nauki to pracowitość
    > polskich doktorantów, ich godziny w bibliotekach i labach. To wszystko się
    > przekłada na efekty.
    I tu się zgadzam. Śmieszne jest jednak to, że można osiągać niezłę efekty badań
    przy minimalnych lub zerowych nakładach. Nie wiem więc, co ma pracowitość do
    przyznawanych grantów. Szczególnie że o ich przyznawaniu powinna decydować
    EFEKTYWNOŚĆ, a nie pracowitość sama w sobie.

    Pzdr
  • tlenek_wegla 21.10.06, 11:24
    Ciesze sie, ze sa jeszcze osoby myslace podobnie. Temat nie jest nowy i
    walkowany jest przez rozne srodowiska. Dlaczego najbardziej zainteresowanym -
    czyli tym, ktorzy w nauce pracuja - chcesz odebrac prawo krytyki? Wg Ciebie
    krytykowac moze tylko osoba po habilitacji?Wbrew pozorom nie jestes jedyna
    osoba w Polsce konczaca dwa fakultety. Ja rowniez ukonczylem dwa (genetyka i
    neurofizjologia). POmijajac to. Kazdy obywatel placacy podatki ma prawo
    wiedziec na co poszly jego pieniadze. KBN to nie prywatny folwark. Jezeli
    wynikow nie ma to smiem sadzic, ze pieniadze zostaly zmarnowane. I to jest mysl
    przewodnia mojego postu. Nie nasmiewanie sie lecz autentyczna troska. Pieniedzy
    w systemie jest malo, a i te skromne srodki sa rozkradane i marnowane. Polski
    na to nie stac!


    Dziekuje Flamengiscie za komentarz. W tym co napisal jest sporo racji. Nie
    odnioslas sie merytorycznie do zadnej kwestii, ktora podnioslem na tym forum.
    Stac Cie bylo jedynie na osobiste wycieczki pod moim adresem. Jak na kogos z
    dwoma fakultetami i doktoratem forma dyskusji uwlaczajaca (kim
    jestes "kolo"??). Widac lancuszek tytulow nie zawsze oznacza, ze posiadajacy je
    czlowiek jest na tzw 'poziomie'. Ty nie poslugujesz sie zadnymi argumentami.


    >Z mojej strony to EOT.

    Mimo wszystko napisze co mysle o Twojej wypowiedzi:


    >To po co robisz doktorat? Skoro tytuly nic nie znacza, mozesz zajac sie nauka
    >hobbystycznie, nie narazajac nikogo na koszty. Lub otworzyc prywatny lab.

    Nie robie doktoratu dla tytulu. Wspolczuje Ci, jesli taki masz poglad na swoje
    osiagniecia. Doktorat dla samego tytulu? To smutne... Jezeli chodzi o
    naciaganie na koszty, to raczej autorzy tych 'grantow' narazili na koszty
    wszystkich podatnikow. Wliczajac w to mnie.
    Pociesze Cie. Moja praca nie naraza nikogo na straty. Jest wrecz odwrotnie.
    Finansowana jest z pieniedzy Unii Europejskiej.


    >Ciekawe, jak sa oceniane przez innych...??? A jak przez przedstawicieli innych
    branz?

    O innych branzach nie wiem. Za to w swojej jestem doceniany. Projekt jeszcze
    sie nie skonczyl, a juz mam kilka propozycji stazu podoktoranckiego w
    najlepszych osrodkach w USA.


    >Jestem po dwóch fakultetach z róznych dziedzin, doktorat zrobilam z jeszcze
    >innej. Jesli chcesz szczególów: skonczylam inzynierie srodowiska i informatyke
    >(na dwóch, róznych wydzialach), natomiast doktorat zrobilam z chemii
    >nieorganicznej. Obecnie pracuje w dwóch branzach - informatyce i inzynierii,
    >zajmuje sie ekspertyzami i konsultingiem.

    Gratuluje.


    >Prawdziwa nauka uczy pokory i szacunku dla dokonan innych.

    Szacunku - owszem. Tylko ciezko sprecyzowac dokonania autorow powyzszych
    grantow. Pokora?? Masz na mysli poddanstwo doktorantow i adjunktow na
    uczelniach w Polsce i nie tylko? Dla mnie to warunki toksyczne, zabojcze dla
    wszelkiej dyskusji i wymiany mysli. Dlatego przestalem pracowac w takim miejscu.


    >Czasem najbzdurniejszy temat okazuje sie strzalem w dziesiatke. Trzeba miec
    troche
    >obycia i doswiadczenia, zeby to pojac.

    Rozumiem, ze chodzi tu o doswiadczenie z konmi lub jakas rogacizna.


    >Jak posiedzisz troche w labie, to zobaczysz.

    Od samego "siedzenia" w labolatorium jeszcze nikomu madrosci nie przybyo.
    SZkoda, ze nikt wczesniej Ci tego nie powiedzial. Moze wtedy nie "siedzialabys"
    tyle niepotrzebnie.



    Tak jak pisal Flamengista:
    > NFA od dwóch lat przez prawdziwych ekspertów, naukowców z uznanym swiatowym
    > dorobkiem udokumentowanym citation index. Wnioski te same - granty z KBN-u
    > przejadane na smieszne i nic nieznaczace badania.

    Moze ustosunkujesz sie do tego?

    Oczywiscie, ze nie. Zamiast tego wyplulas z siebie nic nie znaczacy slowotok
    pozbawiony calkowicie argumentow:


    >Wiesz, ten styl poruszania problemów jest dla mnie "wprost fascynujacy".
    >Obsmiejmy, kogo sie da, nie majac prawie zadnego doswiadczenia w badaniach
    >naukowych. "Uwielbiam" takich ludzi! Szczególnie doktoranci pierwszego roku w
    >tym celuja, by potem, po dwóch latach w labie i zerowych wynikach plakac w
    >rekawy starszych kolegów...

    Nic nie wiesz o mnie. Skad to przekonanie, ze nie mam doswiadczenia? Mam.
    Doktorantem mozna zostac w kazdym wieku. Z roznym bagazem doswiadczen. Ty
    oczywiscie juz masz swoja teorie. 4 lata doktoratu uczynily Cie ekspertem w
    kazdej dziedzinie. Smieszna jestes z ta swoja pseudo-wiedza o nauce. Staralas
    sie kiedys o grant? Dostalas? Wiesz jak wygladaja recenzje habilitacji i
    doktoratow? Wiesz jak wygladaja "konkursy" dla doktorantow. Rady wydzialu itp?
    Ja mialem okazje przyjzec sie temu z bliska.


    >Dlaczego ludzie uwazajacy sie za "zwiazanych z nauka" podejmuja takie dyskusje
    w tak miernym
    tonie?

    Otoz to :). Nie licze na to, ze mi odpowiesz.


    >Dla mnie krzyki jak w tytule tego postu i te wszystkie spiskowe teorie, ze KBN
    >to mafia i wogóle wszedzie w Polsce mafia, uklady, teczki itd. sa niezbitym
    dowodem slabosci charakteru i oczywiscie malej elastycznosci merytorycznej
    delikwenta.

    Tytul postu i watku to "Polska nauka umiera." Szkoda, ze wiele lat studiow na
    dwoch kierunkach i 4 lata doktoratu nie nauczyly Cie czytac ze zrozumieniem.
    Przede wszystkim uwaznie. Kwestie teczek i innych tego typu glupot o mafii (cos
    w tym jest), opisal ktos inny. Wroc do poczatku watku i sprawdz sobie. Na
    szczescie taki problem jak merytorycznosc wypowiedzi u Ciebie nie wystepuje. Po
    prostu nie wiesz co to jest.

    >Bo - zgodzisz sie ze mnia, Flam - najlatwiej nie robic NIC i narzekac.
    >Do wielu osób narzekajacych, takze na tym forum, musi dotrzec, ze polska nauka
    >to WY (siebie tu nie licze, bo juz nie pracuje na uczelni). Poziom polskiej
    >nauki to poziom polskich doktorantów. Jakosc polskiej nauki to pracowitosc
    polskich doktorantów, ich godziny w bibliotekach i labach. To wszystko sie
    >przeklada na efekty.

    Zgadzam sie. Tylko, ze ja nigdy nie bede polskim doktorantem. Zmienilem optyke
    widzenia i teraz jestem w stanie porownac prace tu i tam. Chyba nie zdajesz
    sobie sprawy na czym polega praca naukowa. Gdybys zaczela pracowac na uczelni
    to szybko bys sie przekonala. Jedyne co moze pomoc to szybki wyjazd i nabranie
    perspektywy.

    >Jest takie powiedzenie: krowa, co duzo ryczy, malo mleka daje.

    Z ust mi to wyjelas...

    Adieu!
  • madaminka 21.10.06, 12:07
    Zgadzam sie z Toba w kazdym slowie!!!!!Tez mam doswiadczenie zagraniczne i
    pewien duystans w widzeniu jak to sie wszystko kreci w Polsce......jedno wiem:
    utzrymanie tego status quo nigdzie nie zaprowadzai polskeij nauki a poglebi i
    tak juz marna reputacje Polski i jej nauki w swiecie....to prawda ze kto
    ambitniejszy i chcacy cos zrobic wyjezdza..w tym ukladzie szkoda po prostu
    cenne go czasu i zycia, ten czas stracony juz nie wroci......szkoda siedziec
    calymi dniami na uczelni i patzrec na pseudoprofesorow ktorzy kombinuja jakby
    tu jednego z drugim kolesia wepchnac na etat kosztem zwolnienia kogos
    innego......po prostu szkoda zycia aby brac udzial w tej smiesznocie.....
    tak ze nad polska nauka mozna zaplaic swiczke w kontekscie zbilizajacych sie
    Zaduszkow.....
  • carnivore69 21.10.06, 15:39
    > Pociesze Cie. Moja praca nie naraza nikogo na straty. Jest wrecz odwrotnie.
    > Finansowana jest z pieniedzy Unii Europejskiej.

    Milo nam, ze wspolnie mozemy dorzucic sie do Twoich badan, zyczymy sukcesow,
    jednak prosimy o niezapominanie o nas ;]

    Co do reszty dyskusji - nie widze o co kruszyc kopie. Wszyscy zgadzaja sie co do
    oceny status quo, Krystyna slusznie zauwazyla, ze z pierwszego postu (do ktorego
    sie odniosla) nie wynika jednoznacznie kiepska jakosc opisanych tam badan, kilku
    rozmowcow wymienilo patologie mogace wystapic w systemie przydzialu srodkow, co
    do niekorzystnego efektu ktorych wszyscy sie zgadzamy i tyle. Jedyna
    rozbieznoscia jest poziom uzywanych epitetow i zrodlo legitymacji krytyki
    poczynan decydentow. Ale nie jestem pewien czy dyskusja na ten temat miesci sie
    w temacie watku ;)

    Pozdrawiam
  • tlenek_wegla 21.10.06, 19:48
    Nie zapomne. :)

    Hmmm... To fakt ponioslo mnie troche. Moze niepotrzebnie.
    Nie lubie, kiedy ktos tak na mnie najezdza.

    Co do krysiuli, to nie sadze, zeby podzielala nasza opinie. Samo w sobie jest
    to nawet dobre, ale forma ekspresji zrazila mnie do niej.

    Co do reszty - patologie istnieja. To fakt. Ciekawi mnie, czy za 6-7 lat cos
    zmieni sie na lepsze. Jesli nie , to dopiero na emeryture wroce na dobre...

    Ech!
  • carnivore69 22.10.06, 14:43
    Wyglada na to, ze po 2040 dworki nad Bugiem moga stac sie enklawa polskich
    emerytowanych naukowcow ;)

    Pzdr.
  • tlenek_wegla 22.10.06, 17:20
    :) Moze to i nawet dobrze? Spotkania przy BINGO i takie tam.
  • madaminka 22.10.06, 16:13
    pytanie jak powyzej....jesli mozesz powiedz z jakiego osrodka akademickiego w
    polsce jestes, nie musi byc dokladnie, wystarczy mi miasto....nie musisz sie
    obawiac , moje zamiary sa dobre, to po prostu ciekawosc czy NAPRAWDE wszedzie
    jest tak samo w Polsce....;)
  • tlenek_wegla 22.10.06, 17:18
    UW w miescie nad Wisla. :)
  • dr_pitcher 31.12.06, 06:53
    Dodam do tego dwa tytuly prac doktorskich z lat 70-tych:

    Krok defiladowy na gruntach podmoklych

    Mikroklimat w spiworze

    Z jakiej to uczelni - latwo sie domyslec

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka