Dodaj do ulubionych

Szanse na doktorat

07.11.06, 22:35
Witam szanowne grono. Jestem dopiero na 4 roku studiow na Uniwersytecie
Wrocławskim ale powaznie mysle nad praca magisterska i doktoracie. Zdaje
sobie sprawe, ze do tego trzeba sie solidnie przygotowac a przede wszytkim
mieć ciekawą koncepcje na tworzenie pracy doktorskiej. Jednakże prosze mi
powiedzieć jakie etapy mnie czekaja oraz co musze zrobić by podołać wszelkim
trudnosciom dostania sie na wymarzony doktorat. Dodam, że jestem bardzo
samodzielna studentka oraz pilna potrzebuje jedynie wsparcia i kontroli nad
tym co robie bym czuła sie pewniej. Bardzo dziekuje za wszelkie uwagi i
sugestie. Pozdrawiam cieplutko Ania.
Edytor zaawansowany
  • mathilda2 08.11.06, 18:36
    Witam.
    Są 3 drogi prowadzące do uzyskania doktoratu:
    1. możesz zostac na uczelni jako aystentka, czyli będziesz pracownikiem uczelni;
    masz wówczas 8 lat na napisanie pracy doktorskiej
    2. możesz zdawać na 4- letnie studia doktoranckie (które można ukończyć
    wcześniej, jeśli zda się egzaminy doktorskie i złoży się pracę)
    3. możesz nawiązać indywidualny kontakt z prof. zw. lub dr hab, ale to niestety
    kosztuje - z tego co wiem to niemało
    Najwygodnieszym roziązaniem jest oczywiście asystentura, ta jednak jest
    uzależniona od tego czy na uczelni znajdzie się wolny etat no i rzecz jasna
    musisz zaimponować profesorowi.
    A tak na marginiesie - co studiujesz?
    Pozdrawiam
  • zohra 08.11.06, 18:59
    Dziekuje mathlida za odpowiedz i ukierunkowanie..ja studiuje
    pedagogike.Chciałabym sie jeszcze zapytać jak wyglądaja egzaminy na studia
    doktoranckie, na co egzaminatorzy zwracaja szczególna uwagę oraz w jaki sposób
    mozna zostac asystentem po magisterce? bardzo dziekuje...a tak przy okazji czy
    Ty moze jestes na takowych studiach czy moze juz po? pozdrawiam cieplo Ania
  • mathilda2 08.11.06, 20:30
    cholera, tyle napisalam i mnie system wylogował, wiec odpowiem krótko:
    tez studiuję pedagogike i jestem na 1 roku studiow dr. Obserwując swoje uczelnie
    z asystentura jest tak: jesli nie ma wolnych etatow, to nie ma szans na
    asystenture, Wtedy mozesz zdawac na studia dr, a kryteria przyjec kazda
    uczelnia ustala indywidualnie. U mnie trzeba było miec przygotowany zarys pracy dr.
    Z tego co wiem, na Twojej sa przyznawane stypednia dr rowniez dla doktorantow 1
    roku (w przeciwienstwie do mojej). Doktorat robiony indywidualnie jest dla
    bogatych - trzeba płącic profrsorowi i wyłożyc ok 7000 zł na otwarcie przewodu,
    a na dzinnych studiach płąci uczelnia.
    Pozdrawiam
  • niewyspany77 09.11.06, 02:17
    mathilda2 napisała:

    > Doktorat robiony indywidualnie jest dla
    > bogatych - trzeba płącic profrsorowi i wyłożyc ok 7000 zł na otwarcie przewodu,

    Co Ty nie powiesz. 7000 kosztuje calosc czyli otwarcie, obrona, recenzje,
    delegacja dla recenzentow, wydanie parunastu zaswiadczen od dziekana na rozne
    okazje itd itp. Placic dla profesora?? Pierwszo slysze (choc mozliwe ze sa takie
    przypadki).

    Wolna stopa nie robi potencjalnej dziury w zyciorysie i do tego pozwala nabrac
    nieco praktyki.

    PS. Asystentami sa doktoranci dlatego nie ma etatow.
  • mathilda2 09.11.06, 17:08
    U nas asystentami nie sa uczesnicy studiów dokotarnckich, sa nimi magistrowie,
    ktorzy dostali etat i maja na zrobienie doktoratu 8 lat. Widocznie na twojej
    uczelni jest inaczej, ale to nie jest powod zeby podwazac to, co piszę.
    Nawiązujac do Twojego pomysłu przeniesienia sie na system doktoryzowania sie z
    wolenj stopy - nie, dziękuje, zrobię to za darmo.
    Pozdrawiam
  • niewyspany77 09.11.06, 17:16
    mathilda2 napisała:

    > U nas asystentami nie sa uczesnicy studiów dokotarnckich, sa nimi magistrowie,
    > ktorzy dostali etat i maja na zrobienie doktoratu 8 lat. Widocznie na twojej
    > uczelni jest inaczej, ale to nie jest powod zeby podwazac to, co piszę.

    Okay, nie podwazam ale tez z tego co tu sie na tym forum pisze - bardzo jasno
    widac ze Twoja uczelnia jest bardziej wyjatkiem niz potwierdzeniem reguly.

    > Nawiązujac do Twojego pomysłu przeniesienia sie na system doktoryzowania sie z
    > wolenj stopy - nie, dziękuje, zrobię to za darmo.

    Oj, czy to takie "za darmo" to moglbym sie pospierac, bo jednak pomijajac
    koncowy rachunek na iles tam tysiecy, to jednak mozna na tym calkiem duzo
    zyskac. Nie zawsze oczywiscie, wolna stopa nie jest dla kazdego, niestety.
  • zohra 22.11.06, 16:00
    dziekuje mathilda za informacje, a mogę wiedzieć z jakiego obszaru pisalas
    prace magisterska? Ja staram sie zgłebiać temat dotyczący samotnosci młodych
    ludzi we wspołczesnym swiecie, generalnie chce bardzo dokładnie opisac kondycje
    ponowoczesnosci i człowieka w niej umieszczonego oraz własnie ten aspekt
    osamotnienia..dziekuje za wszelkie konstruktywne rady i sugestie:)
  • taktyl 22.11.06, 21:56
    kondycja ponowoczesna opisywana byla juz wielokrotnie - ale moze uda Ci sie dojsc do czegos nowego;
    "własnie ten aspekt osamotnienia" - jaki aspekt? bo chyba nie okreslilas tego w poscie (ponowoczesny?)
    ludzie mlodzi czuja sie osamotnieni - smiala hipoteza; bedziesz robic badania?
    pozdr.
  • niewyspany77 22.11.06, 22:45
    taktyl napisała:

    > kondycja ponowoczesna opisywana byla juz wielokrotnie - ale moze uda Ci sie doj
    > sc do czegos nowego;
    > "własnie ten aspekt osamotnienia" - jaki aspekt? bo chyba nie okreslilas tego w
    > poscie (ponowoczesny?)
    > ludzie mlodzi czuja sie osamotnieni - smiala hipoteza; bedziesz robic badania?
    > pozdr.

    Rozmawiaj o doktoracie z osoba ktoa nie napisala jeszcze mgr. Niby fajnie ale
    poki co to takie "hurrrrra" i nic wiecej. Ma jakis pomysl i jakas tam koncepcje
    ale temat i tak jest z tych oklepanych w te i wewte. Skonczy sie najpewniej na
    na zapale albo kompletnej zmianie zakresu pracy.

    O ile magisterke mozna spokojnie napisac "teoretycznie", bo zalozenie jest takie
    ze ona ma sprawdzac umiejetnosc napisania pracy klasy "magisterska", o tyle
    doktorat w zalozeniu ma wnosic cos nowego do nauki. Owszem, da sie po raz 100
    maglowac ponowoczesnosc i osamotnienie ale to jest dokladnie tak samo jak prace
    typu "rola internetu w ....", "jakosc zycia w chorobie ...." albo "wychowanie
    dziecka w rodzinie".
  • zohra 23.11.06, 19:59
    Ciekawi mnie Twoje podejscie do mojej osoby i wyboru mojego tematu...nie znasz
    mnie, moich zamiarów i tego jak postrzegam rzeczywistosc..wiec bardzo prosze
    nie oceniaj, bo nie jest to Tobie dane! A tak a pro po Twojego tematu pracy
    mgr..zastanawiam sie jaka "zjawiskowość" stanowiła Twoja praca..?!
    Jesli jestes natomiast doktorantem bądz doktorem i prowadzisz zajecia
    dydaktyczne ze studentami...to powiem szczerze, że wspołczuje studentom,pewnie
    zdołowani przychodzą na Twoje zajecia..
  • niewyspany77 23.11.06, 20:28
    zohra napisała:

    > Ciekawi mnie Twoje podejscie do mojej osoby i wyboru mojego tematu...nie znasz
    > mnie, moich zamiarów i tego jak postrzegam rzeczywistosc..wiec bardzo prosze
    > nie oceniaj, bo nie jest to Tobie dane!

    "Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi" - zamiast sie czepiac mojego czepialstwa to
    wez sobie przemysl moje uwagi i wykorzystaj je in plus.

    > A tak a pro po Twojego tematu pracy
    > mgr..zastanawiam sie jaka "zjawiskowość" stanowiła Twoja praca..?!

    Efektu tej pracy (ujmijmy ze to bylo cos a'la videotutorial) na pewnego rodzaju
    kursach uzywa aktualnie z pol Polski, bo zgodzilem sie na dystrybucje tego
    wyrobu na GPL.

    > Jesli jestes natomiast doktorantem bądz doktorem i prowadzisz zajecia
    > dydaktyczne ze studentami...to powiem szczerze, że wspołczuje studentom,pewnie
    > zdołowani przychodzą na Twoje zajecia..

    Super analiza, kocham komplementy :)
  • zohra 23.11.06, 21:39
    A propo tematu pracy..czesto jest tak, że szukamy czegoś innowacyjnego a tego
    co wazne,powszednie nie widzimy bo mamy to na codzien..a moze własnie "tę
    codzienność" jest trudniej uchwycic i zdefiniowac??
  • mathilda2 24.11.06, 17:16
    popieram! Juz kiedys chcialam takiego posta do Niewyspanego napisac, ale wole
    takich ludzi olewac, z wdawac sie z nimi w dyskuje. Swoja drogą Zohra, nie
    wydaje Ci sie, ze on musi byc bardzo nieszczesliwym człowiekiem?
  • niewyspany77 24.11.06, 18:11
    mathilda2 napisała:

    > popieram! Juz kiedys chcialam takiego posta do Niewyspanego napisac, ale wole
    > takich ludzi olewac, z wdawac sie z nimi w dyskuje. Swoja drogą Zohra, nie
    > wydaje Ci sie, ze on musi byc bardzo nieszczesliwym człowiekiem?

    :)

    Dziekuje za gleboka analize problemu, mnie to ani grzeje ani ziebi. Forum jest
    jakie jest a to ze zglaszam jakies uwagi albo opinie - to sa moje slowa, ktore
    moga byc poddane krytyce na takiej samej zasadzie jak i Twoje, i kolezanki. Nie
    zawsze mam racje, ale brak tej racji wytyka sie kontrargumentem. Dobrze by bylo
    zeby ten argument brzmial bardziej adekwatnie niz "nieszczesliwy czlowiek".

    Tak Mathildo2, najlepiej mnie olac. Tak sie robi jak sie koncza argumenty a
    zaczynaja wycieczki osobiste. Jezeli dyskusja ma miec przebieg w stylu:
    - mam pomysl: ........
    - pomysl jest nie do konca przemyslany bo: .........
    - to spadaj!!!

    to lepiej sobie darowac.

    Osoby ktore poczuly sie urazone moimi postami przepraszam i zapraszam rzeczowej
    dyskusji bez personalnych wycieczek.
  • mathilda2 24.11.06, 22:03
    A nie zauwazasz w swoich odpowiedziach, ze często pochpnie oceniasz,czasem
    szydzisz, bezpodstawnie atakujesz i to czesto w nietaktowny sposób?Bo ja mam.
    Nie uwałaczając Twojemu "geniuszowi" - bo sadzac po Twoich postach masz sie za
    takiego - w Twoich komentarzach nie zauważyłam "glębokich analiz problemów"
    innych. Generalnie nie wdaje sie w dyskusje tego typu, bo po prostu rania
    innych. I Ciebie tez nie chcialam urazic, chodz sadzac po Twojej reakcji tak sie
    wląsnie stało (choc temu zaprzeczasz), ale jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Polecam
    troche samokrytyki i wiecej łagodnosci.
    Ja sie wypowiedzialam w tej kwestii, Ty tez, wiec teraz proponuje zapomniec o
    tej wymianie zdan, bo takowe pozytywnych emocji raczej nie wyzwalaja.
    Szczerze pozdrawiam Niewyspany
  • jancio.wodnik 23.11.06, 12:44
    > mathilda2 napisała:
    >
    > > Doktorat robiony indywidualnie jest dla
    > > bogatych - trzeba płącic profrsorowi

    hehe,to się nazywa korupcja :D
  • sutekh1 23.11.06, 15:40
    do tak pobieżnie zaprojektowanego tematu trzeba by zgromadzić gigantyczną
    bibliografię już nie tylko z Polski ale też ze stanów. ojej, czy ty jesteś w
    stanie przejść przez takie Morze Czerwone. no i nie zdawaj się na H. Świdę-
    Ziembę.
  • niewyspany77 23.11.06, 16:08
    sutekh1 napisał:

    > do tak pobieżnie zaprojektowanego tematu trzeba by zgromadzić gigantyczną
    > bibliografię już nie tylko z Polski ale też ze stanów.

    Ty sie okresl komu odpowiadasz - dotyczy to wszystkich watkow. Odpowiada sie
    NADAWCY posta a nie ostatniemu w watku. Pozwoli to na unikniecie postow 'ni
    przypial ni przylatal'. W tamacie: odpowiedz jest taka ze "gigantyczna
    bibliografia" to kilka ksiazek plus kilkadziesiat artykulow z platnych baz. Poza
    tym mozna spokojnie ograniczyc zakres - na to sa sposoby.

    >ojej, czy ty jesteś w
    > stanie przejść przez takie Morze Czerwone. no i nie zdawaj się na H. Świdę-
    > Ziembę.

    To ze ta Pani, z calym szacunkiem, publikuje w GW w tej tematyce w zwiazku z
    czym jest popularna, to nie znaczy ze masz drwic z kogokolwiek komu odpisujesz.
  • sutekh1 23.11.06, 16:51
    ma świadomość dość specyficznego odbioru wypowiedzi, jaki ci się przydarza
    ale:
    - nie wszystkie wypowiedzi forumowiczów
    (nawet na tak elitarnym panelu) będą sformalizowane - jak przystało na
    modelowego naukowca, jak twoje na przykład.
    -mówiąc o bibliografii - wiem i doświadczam jak ciężko jest brnąć i wybierać,
    brnąć i wybierać to co może się przydać i to co będzie w danym momencie
    najbardziej istotne. Jest już naprawdę niewiele dziedzin z zakresu nauk
    humanistycznych, społecznych itd. w których bibliografia nawet szczegółowa,
    będzie zawierała te kilka książek i kilkanaście artykułów.
    bibliografia to labirynt.
    nie mam ochoty na bycie przedmiotem (a nie podmiotem) pouczalstwa, które
    dominuje wśród osób o popedach formalistyczno-wychowawczych. widzę to czasem
    jak spotykam pewną bardzo elegancką panią doktor.

    odpowiadam tak jak ty - ludziom, którzy odważyli się być forumowiczami na tym
    panelu.
  • niewyspany77 23.11.06, 17:00
    sutekh1 napisał:

    > -mówiąc o bibliografii - wiem i doświadczam jak ciężko jest brnąć i wybierać,
    > brnąć i wybierać to co może się przydać i to co będzie w danym momencie
    > najbardziej istotne. Jest już naprawdę niewiele dziedzin z zakresu nauk
    > humanistycznych, społecznych itd. w których bibliografia nawet szczegółowa,
    > będzie zawierała te kilka książek i kilkanaście artykułów.
    > bibliografia to labirynt.

    Celna uwaga. Brniesz brniesz i brniesz. Wspolczesna humansistyka jednak nie
    sprowadza sie do opisywania zwiazkow wszystkiego ze wszyskim tylko na
    wylapywaniu relacji i zaleznosci istotnych. Wazne zeby umiec sie i ograniczac i
    streszczac. Humanistyka jak powietrza potrzebuje konkretu. Lac wode kazdy umie.
    Nadal zatem sie upieram - praca do ktorej potrzebujesz wiecej niz kilka ksiazek
    i *kilkadziesiat* (nie kilkanascie) artykulow jest ani konkretna ani precyzyjna.

    Co do reszty to nie za bardzo kumam.
  • sutekh1 23.11.06, 17:33
    bierzesz temat " 'uncanny' w literaturze modernizmu" .
    masz kłopot już na samym początku - określenie swojego stanowiska wobec
    relatywistycznego statusu rozumienia pojęcia modernizm/nowoczesność w
    literaturoznawstwie, tak polskim jak i oczywiście zachodnim.
    dobierasz kilka pozycji z literatury zwanej kiedyś "piekną" i dokonujesz
    operacji badawczych, które doprowadzą cię do pisania na [ten] temat.
    odwołujesz się do kontekstów - różnorakich tekstów literackich w
    których "niemożliwe" się ujawnia, pojawia, a nawet ukrywa , odwołujesz się do
    kontekstów kulturowych, z uwzględnieniem popkultury, sztuki współczesnej.
    piszesz o wpływie tego "zjawiska" (bo tak je musisz postrzegac) na inne
    zjawiska, czy to w sensie antropologicznym, czy to w sensie społecznym, czy juz
    tylko literaturoznawczym.
    bronisz prawomocności istnienia takiego pojęcia w literaturoznawstwie a nawet w
    poetyce (dziś zupełnie przedefiniowanej).
    no i przedew wszystkim piszesz : co to znaczy - "niemożliwe/ the uncanny"...
    to tylko zakres literaturoznawczy ale weź pod uwagę to, że transmediacje z
    innymi wymiarami, przestrzeniami kulturowymi tworzą pewnien obraz zjawiska o
    którym piszesz. szczególnie jesli zakładasz, ze jest to pewna konstrukcja
    kulturowa a nie czysto literacka (izolowana od innych praktyk kulturowych).

    oczywiście , jak podejrzewam, uznasz przykład za ten z zupełnie innej beczki,
    dlatego ze pochodzi z najgorszego obszaru - literaturoznawstwa. tak
    antropologia kulturowa jak i etnografia (na przykład) mają też swoje
    komplikacje , ale musimy się zgodzić, ze cząstka kultury zawsze odsyła do
    jakichs całości, czy do sieci cząstek o których tez coś trzeba.
    tylko tak, żeby sie nie potykać co chwilę.
  • niewyspany77 23.11.06, 17:46
    sutekh1 napisał:

    [ciach]

    Podales modelowy przyklad jakich prac sie nie powinno pisac. Konkret. Zwiazek
    tego z tamtym przez pryzmat innego. Wplyw A na B. Skutki wprowadzenia X w
    srodowisko Y.

    Napisac prace pt. "wychowanie" albo "romantyzm" albo "Mickiewicz w literaturze
    wspolczesnej" mozna tylko takie tematy zakladaja omowienie wszystkiego. Czyli
    albo robisz kobyle albo piszesz o niczym.

    Dlatego dobry temat ma wyraznie zaznaczony zakres, badz jest on zadany w
    hipotezach badawczych. I tu wlasnie ow "gaszcz teorii" powinien juz byc
    sprecyzowany.

    Oczywiscie, mozesz pisac prace o wszystkim w dodatku z
    perfekcjonistyczno-masochistycznym ideolo, wtedy faktycznie potrzebujesz
    gigantycznej literatury.
  • zohra 23.11.06, 19:54
    Analizuje treści jakie zostały umieszczone, odnosze wrażenie jak by co nie
    ktorzy deprecjonowali moj temat i moj zamiar. Otóż zdaje sobie sprawe,że temat
    dotyczacy ponowoczesnosci oraz samotnosci moze należec do tych powielanych
    juz,lecz uważam, że zmiany jakie dokonuja w rzeczywistosci przybieraja ogromych
    rozmiarow i powstaja nowe zjawiska i spotrzezenia.. prosze nie porownywac mnie
    do "badacza", który chce napisac prace mgr by ją tylko zal. Ja pragne ukazac
    głebie tej problematyki w swietle róznych obszarów i udowodnic, że ludzie
    mlodzi odczuwaja osamotnienie w dzisiejszym swiecie. Chcialabym takze ową
    samotnosc ukazac nie tylko w kontekscie pejoratywnym ale takze tym pozytywnym,
    którego moim zdaniem kazdy człowiek potrzebuje i poszukuje(autorefleksji i
    krytycznego spojrzenia na rzeczywistosc).
  • taktyl 23.11.06, 20:02
    jesli to ma byc praca magisterska to juz predzej widze ten temat (chociaz osobiscie nie brnelabym w tak przemielony we wszystkich kierunkach temat);
    co do tej samotnosci - jeszcze raz zapytam: bedziesz prowadzic badania (wywiady, focusy?) wsrod mlodych ludzi? na jakiej podstawie chcesz pisac o ich samotnosci?
  • zohra 23.11.06, 21:31
    Jak juz mowilam pragne ukazac samotnosc nie tylko w swietle pejoratywnym ale
    pozytywnym, dzieki któremu człowiek tworzy, aktywizuje sie, zastanawia nas
    sensem. Nad metodami jeszcze konkretnie myslalam ale zapewne beda to badania
    oparte na paradygmacie interpretatywnym ( będą to badania w działaniu)
  • zohra 23.11.06, 21:35
    Chyba nie zrozumiales mej intencji... zraziłes mnie do swej osoby bo z góry
    zakładasz,że ta praca sie nie uda, ze to kolejna "młucka", którą bedzie o
    niczym. Dziwi mnie taka postawa bo gdyby kazdy tak myslal to do niczego by nie
    doszedl. Może masz sie za geniusza, który "wynajduje" tematy spod
    ziemi..gratuluje..jestem człowiekiem wciąż poznającym wiec i krytyke wszelka
    potrafią przyjąć ale kiedy jest zasadna.
  • taktyl 23.11.06, 22:23
    nie znam dobrze tej metody, ale z tego, co sie orientuje to nie jest latwa (organizacyjnie rowniez) rzecz; zakldajac trzy fazy - obserwacje, analize i dzialanie - to musisz: znalezc respondentow (bo tak czy inaczej czekaja Cie wywiady, obserwacja uczestniczaca itp.), przygotowac narzedzia badawcze (kwestionariusze), a potem zaprojektowac jakies dzialanie by zaobserwowac zmiany. tak ja te strategie badawcza rozumiem; to masa dlugotrwalej pracy;
    projektujac badania, temat pracy itp. przemysl sobie dokladnie co i JAK chcesz badac; bo zapalu i pomyslow mozna miec duzo, ale bez przemyslanej wczesniej metodologii nie ruszysz;
    darowalabym sobie jednak te ponowoczesnosc:) mozna o tym pisac jako o jednym z kontekstow; ale kondycja ponowoczesna jako glowny temat rozwazan jest zbyt rozlegly jak na prace magisterska; mozesz utoniesz;
    jesli mozna sie posluzyc wlasnym przykladem:
    pisalam magisterke o tozsamosci (temat modny i przewalkowany wielokrotnie), ale znalazlam swoja nisze:) - ksztaltowanie tozsamosci mniejszosci narodowych/etnicznych w programach telewizyjnych; jest bardzo konkretny zakres badawczy, przemawiajace do ciebie koncepcje "ogolne" stosujesz w praktyce, jest to temat, ktorym sie dotad w Polsce niemal wcale nie zajmowano;
    Tobie takze polecam raczej mniej niz wiecej - tak na dobry poczatek
    pozdr.
  • tlenek_wegla 23.11.06, 22:10
    Dlatego kocham nauki scisle. Konkrety i fakty. Dane na stol albo fora ze dwora.

    Nie ma wyniku, nie ma doktoratu (chociaz brak wyniku w scisle okreslonych
    warunkach tez jest wynikiem)...

    Zero lana wody, zero bicia piany i przelewania z pustego w prozne.

    Prosze sie nie obrazac koledzy/kolezanki humanisci/humanistki. To moja
    subiektywna opinia.
  • taktyl 23.11.06, 22:25
    kolega jest widze jeszcze przed przelomem antypozytywistycznym:)
  • tlenek_wegla 23.11.06, 22:54
    daruj sobie nowomowe...
  • taktyl 23.11.06, 23:49
    to nie nowomowa tylko epistemologia (dzial filozofii)
  • tlenek_wegla 24.11.06, 00:00

    Epistemologia albo teoria poznania, ewentualnie gnoseologia - dział filozofii
    zajmujący się relacjami miedzy poznawaniem, poznaniem a rzeczywistością.
    Epistemologia rozważa naturę takich pojęć jak: prawda, przekonanie, sąd,
    spostrzeganie, wiedza czy uzasadnienie.


    I co z tego , ze sie fajnie nazywa.
    Prawda, przekonanie itp to rzeczy wyjatkowo subiektywne. Robienie z tego nauki
    to nieporozumienie. Z prostej przyczyny - ile osob tyle prawd, opinii,
    przekonan. Zero mozliwosci weryfikacji.
  • taktyl 24.11.06, 00:10
    i Ty sie oburzasz jak stwierdzam ze jestes przed przelomem antypozytywistycznym (zapoczatkowanym w naukach scislych nota bene):)
  • tlenek_wegla 24.11.06, 00:15

    Moja wypowiedz dotyczyla epistemologii.Nie oburzam sie. rzedstawiam swoj
    subiektywny punkt widzenia jako komenarz do dyskusji.

    Oburzenie jest Twoje. jak smialem przedstawic nauki humanistyczne jako malo
    naukowe. Przeciez tak ladnie sie nazywaja je poszczegolne nurty.
  • taktyl 24.11.06, 08:21
    owszem pisales o epistemologii ale sposob w jaki to zrobiles potwierdzil tylko moje stwierdzenie;
    nie oburzam sie - moj komentarz byl z usmiechech;
    owszem - nazwy nurtow, kierunkow i dziedzin moga sie wydawac ciekawe i egzotyczne dla osob ktore nie mialy z nimi stycznosci;
    nie chce tu poruszec odwiecznego tematu czy humanistyka jest nauka czy nie (jak twierdza niektorzy przedstawiciele nauk scislych) zaznacze tylko, ze wspomniany wyrzej nurt:
    1. zakwestionowal nauki scisle jako wyznacznik naukowosci w ogole; zalozyl, ze humanistyka kieruje sie swoimi prawami, jest wieloparadygmatyczna, za jej wyznacznik przyjal psychologie (co tez z czasem odrzucono z reszta)
    2.wskazal ze nauki scisle nie sa tak pewne i weryfikowalne jakby niektorzy chcieli wierzyc i np historia poszukiwania i odkrywania najmniejszych czastek materii jest tego przykladem; tu "prawda" zalezy czesto od mozliwosci technicznych, dotychczasowego rozwoju wiedzy itp.
    pozdr.
  • tlenek_wegla 24.11.06, 09:04
    Oj ! Na podstawie fizyki kwantowej, ktora bazuje na czystym prawdopodobiebstwie
    chcesz zbudowac wizje nauk przyrodniczych niescislych?

    POdam wiec przyklad weryfikowalny w 100%. Prawo ciazenia. Mozna sprawdzic
    dysponujac dowolnym obiektem.
    jakkolwiek zawodna moze byc sprawa weryfikacji wynikow dziedzin przyrodniczych
    i tak pozostaje o niebo wyzsza niz w naukach humanistycznych;

    A teraz ciekawostka [zrodlo wikipedia]:
    Niektórzy filozofowie podważają zasadność samej epistemologii. Leonard Nelson
    (1908) paradoksalnie stwierdził, że wykazanie ważności poznania jest
    niewykonalne. Jeżeli staramy się to zrobić, znaczy, że uznajemy
    problematyczność poznania. Jeśli uznajemy jego problematyczność, uznajemy
    również problematyczność samej epistemologii, która wymaga uzasadnienia (błąd
    petitio principi). Tak więc epistemologia jest niemożliwa.

    Z tego tekstu wynika, ze epistemologia miala za zadanie badac waznosc poznania,
    nie jego niewaznosc;
    Tak wiec skoro wg Ciebie kwestionuje nauke jako taka to, a nauki humanistyczne
    do nurtu naukowego zaliczasz, to znaczy, ze kwestionujesz jej naukowosc rowniez.
  • sutekh1 24.11.06, 15:04
    temat który podałem jako przykładowy nie równa się podanemu przez ciebie
    tematowi "Adam Mickiewicz w lit. współczesnej". nic tak ogólnego - to jest
    temat , który ulega redukcji i procesowi selekcji materiału.
    no to co - pomijać dyskusje projektów modernizmu, które zalegają u wielu
    autorów w ich wspaniałych książkach?
  • taktyl 25.11.06, 09:24
    hej,

    "Na podstawie fizyki kwantowej, ktora bazuje na czystym prawdopodobiebstwie
    chcesz zbudowac wizje nauk przyrodniczych niescislych?"

    zgodnie z przyjeta przez Ciebie logika nauki przyrodnicze sa bardziej naukowe niz fizyka kwantowa:)

    odnosnie zaprzeczenia epistemlogii - w humanistyce takie teorie to nic niezwyklego; dla przykladu:
    w socjologii istnieje nurt zakladajacy ze spoleczenstwo nie istnieje=socjologia nie ma prawa bytu; w antropologii kultury/etnologii istnieje stanowisko, ktore zaklada ze poznanie obcej kultury (do czego powolano te nauki) jest niemozliwe i opisywac mozna tylko wlasne na te kultury reakcje; co wiecej w filozofii istnieje koncepcja zakladajaca, ze rzeczywistosc nie istnieje - i co? to ze jest taka teoria oznacza, ze rzeczywistosci faktycznie nie ma?

    powtorze raz jeszcze; nie chodzi o kwestionowanie nauk scislych, ale o odejscie od ich prymatu jako wzorca nauki w ogole i uznanie specyfiki humanistyki jako nauki; epistemologia nie podwaza naukowosci, ale weryfikację i 100%-owa pewnosc jako jej wyznaczniki (wskazujac takze ze ta pewnosc 100%-owa nie jest);

    co do prawa ciazenia i grawitacji to przeciez wiadomo, ze to nie jest prawda - przedmioty spadaja pchniete makaronowymi mackami Latajacego Potwora Spaghetti;)
  • tlenek_wegla 25.11.06, 12:06

    Owszem, nie uwazam, zeby obecna fizyka kwantowa byla jakos szczegolnie naukowa.
    Rownie dobrze zamiast podstawowych cegielek materii w akceleratorach obserwowac
    mozemy jakies dziwolagi i wyjatki. Nie jestesmy w stanie tego stwierdzic.
    Jestesmy na granicy poznania i dalej nie ruszymy bez rewolucji.
  • niebo.nad.berlinem 25.11.06, 16:44
    tlenek_wegla napisała:

    >
    > I co z tego , ze sie fajnie nazywa.
    > Prawda, przekonanie itp to rzeczy wyjatkowo subiektywne. Robienie z tego
    nauki
    > to nieporozumienie. Z prostej przyczyny - ile osob tyle prawd, opinii,
    > przekonan. Zero mozliwosci weryfikacji.


    skrajny relatywizm, który prezentujesz, to nic nowego. zastanawia mnie jednak,
    w jaki sposób, głosząc go, uzasadniasz ważność wyników swoich badań?
  • martajoanna84 08.12.06, 00:14
    Raczej subiektywizm :) co nie zmienia słuszności Twojego stwierdzenia. Jak miło
    czytać takie trzeźwe opinie :)
  • niebo.nad.berlinem 25.11.06, 16:36
    tlenek_wegla napisała:

    > daruj sobie nowomowe...


    to nie jest nowomowa, ale termin stosowany na określenie stanowisk odrzucający
    pozytywistyczny sposób definiowania poznania naukowego. chyba nie na wszystkich
    zajęciach z metodologii uważałaś... :)
  • iwona_an 24.11.06, 18:16
    Zohra, najważniejsze, że wytyczyłaś sobie cel.
    Nikt nie mówi, że będzie lekko, trzeba będzie przebrąć przez niejedną górę.
    Ale Twój zapał i determinacja, mogą naprawdę zdziałać cuda.
    Wiem, bo sama przez to wszystko przeszłam, było trudno, ale co tam opłacało się
    w przyszłym roku chcę przystąpić do obrony swojej pracy doktorskie.

    Powodzenia życzę.
    --
    Michaś i Michasia
  • zohra 28.11.06, 21:44
    Bardzo Ci dziekuje za słowa wsparcia i otuchy, to bardzo pomaga..bo nie
    ukrywam, że czytając posty lekko sie podłamalam...ale masz racje...dzieki pracy
    i zapalowi no i tez pomyslowi mozna "czegos"dokonac. Dziekuje bardzo i zycze
    owocnej obrony pracy doktorskiej. a pro po [pracy doktorskiej, na jaki temat
    piszesz? i na jakiej uczelni studiujesz?:) pozdrawiam
  • barbarakaroluk 08.12.06, 10:58
    Czesc Zohra,

    Chcialam tylko wyrazic slowa wsparcia dla ciebie - dobrze ze masz pomysl i
    zapal! Jesli dolozysz do tego troche pracy ( a wlasciwie duzo!) i pilnosci to
    i temat sie wyklaruje, i metody i sposob na zrobienie doktoratu sie znajdzie.
    Mysle ze pisanie magisterskiej pracy pozwoli ci na zglebienie tematu i pomoze
    sprecyzowac na czym chcesz sie skupic ( i czy jest to mozliwe) w pracy dr.


    Pozdrawiam i zycze powodzenia




  • zohra 12.12.06, 16:49
    Dziekuje barbarakaroluk za cieple sl9owa otuchy...potrzebna jest wiara w
    czlowieka...:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka