Dodaj do ulubionych

W poszukiwaniu Pani Doktorowej

31.12.06, 11:42
Drogie i szanowne Intelektualistki!

Pozwólcie, że na wstępie uprzejmie się z Wami przywitam.

[Oczywiście, równie serdecznie pragnę powitać także Panów, którzy jednak, mam
nadzieję, wybaczą mi szowinistyczność niniejszego postu, przejawiającą się w
fakcie, iż nie są adresatami dalszej jego treści].

Jako liczący sobie 28 wiosen, świeżo upieczony doktor nauk humanistycznych ze
stołecznego grodu postanowiłem po triumfalnej obronie rozejrzeć się za osobą,
której istnienie stanowiłoby moją osobistą weryfikację mitu o androgynach -
mitu opowiedzianego swego czasu przez Arystofanesa podczas głośnej nie tylko
dla sąsiadów biesiady. Poszukiwania te przywiodły mnie aż na to forum,
którego odnalezienie wlało w mą duszę nową nadzieję i przepełniło me serce
ekscytacją, jako że uczone białogłowy od zawsze stanowiły obiekt moich
najbardziej wybujałych fantazji. Dlatego pozwalam sobie zwrócić się do Was z
lakonicznym acz dobitnym apelem: "Poznajmy się!". W ramach taniej i z
konieczności narcystycznie nacechowanej autopromocji dodam jeszcze, że jestem
człowiekiem o tysiącu zainteresowań i powierzchowności boskiego Adona.
4503760 – oto mój numer gg: raz jeszcze serdecznie zapraszam!

PS. Administratora forum uprasza się o to, by nie kasował powyższego wątku;
ponawiające się próby takiego działania będę zmuszony zinterpretować jako
wyraz grzechu powagi i dywersji wobec koordynowanej przez rząd Najjaśniejszej
polityki prorodzinnej.
Edytor zaawansowany
  • madaminka 31.12.06, 12:18
    Jak sie obronie to pogadamy, tez jestem dosyc prorodzinna, ale obecnie zracji
    zajec zwiaznych z doktoratem nie mam czasu ani sil na randkowania.
    A wiec trzymaj kciuki za moje rychle ukonczenie pracy!
    pozdrawiam
  • assault 31.12.06, 18:56
    Zatem trzymam kciuki w dobrze rozumianym interesie własnym.:)
  • luisapaserinni 31.12.06, 18:00
    ja jakoś się nie widzę w tej roli (a i Ty byś nie chciał zapewniam Cię), więc
    jedynie szczęścia w poszukiwaniu odpowiedniej kandydatki mogę życzyć.
    Dodam jedynie, że znane mi pary doktorskie - z dziedziny humanistyki
    szczególnie - tworzyły związki dość toksyczne i nietrwałe, więc może lepiej
    kobity z innej branży i to w dodatku nie-naukowej szukać?
    Wszystkiego dobrego w 2007.
  • assault 31.12.06, 19:01
    Za wszystkie przestrogi i rady dziękuję, a zarazem pragnę zwrócić uwagę, że
    oparte o tzw. własne doświadczenia wnioskowanie o statystycznie istotnych
    prawidłowościach bywa niezwykle zawodne, a przez to nie może stanowić pewnej
    podstawy dla racjonalnych planów życiowych.;) Również życzę wszelkiej
    pomyślności!
  • luisapaserinni 31.12.06, 19:06
    świnta racja (o tych prawidłowościach)
  • hermionagranger5 02.01.07, 00:10
    Czy prawidłowo wnioskuję (intuicyjnie i w oparciu o niepewne przesłanki), że
    doktorat z nauk humnistycznych, ale i społecznych?;-)
    Pozdrawiam
  • assault 02.01.07, 01:39
    Niestety, tylko humanistycznych, ale cenię sobie ścisłość i metodologiczny
    porządek. Pozdawiam!
  • hermionagranger5 02.01.07, 01:51
    Rozumiem;-)
    Dobrej nocy
  • zuzanna951 31.12.06, 16:53
    Najpierw gratuluję serdecznie:-))), a teraz mam pytanie do Szanownego Doktora, jak mam podzielić bibliografię na źródła i opracowania? Czym się kierować, rokiem wydania, czy jeżeli w tytule jest "Wykaz materiałów i źródeł..." a rok wydania współczesny, to zaliczyć to opracowań czy źródeł? Dodam jeszcze, że moja praca dotyczy pierwszej połowy XIX wieku. Proszę o pomoc, bo ..... zaczynam się gubić w domysłach.
  • assault 31.12.06, 19:06
    Bardzo dziękuję za gratulacje. Mój doktorat nie dotyczył tematu historycznego,
    więc sprawy bibliografii nie nastręczały aż tak wielu problemów. Radzę, abyś w
    razie wątpliwości, zwracała się z konkretnymi pytaniami do swojego promotora.
    Jego obowiązkiem jest udzielenie Ci pomocy, a co więcej, takie rozwiązanie
    uwolni Cię od ciężaru odpowiedzialności za dokonane zaszeregowania. Pozdrawiam!
  • joanna13975 31.12.06, 17:43
    Też obroniłam dr.n.hum. na UW w wieku 28 lat a bylo to trzy lata temu... Tez
    rozgladalam sie za milym mlodym, prorodzinnym i towarzyskim zarazem doktorem. I
    coz, tez uwazam ze intelekt jest sexy, u obu plci. Jednak jako osoba szybko
    rzucajaca sie w niesprawdzone relacje 'skonczylam' jako intelektualistka-samotna
    mama. Dosc jest zabawne z rowna powaga rozwazac sposob karmienia niemowlecia i,
    powiedzmy, dyskurs emancypacyjny, choc smutno, ze dzieje sie to samotnie. Moral:
    nie szukac milosci za wszelka cene, poczekac az sama przyjdzie.
  • luisapaserinni 31.12.06, 17:55
    droga Joanno,
    jak wiadomo czasem lepiej samemu niż w złym towarzystwie;), więc wszystkiego
    dobrego waszej dwuosobowej rodzince życzę.
    Przyznam, że zainteresował mnie dyskurs emancypacyjny:P, więc spytam, czy
    przykład był z życia i twoja działka naukowa jest gdzieś w tych okolicach, czy
    po prostu dobrze wyglądał jako kontrast do katmienia dziecka w poście i był to
    jeno forumowy chwyt retoryczny?
  • joanna13975 02.01.07, 14:25
    Jedno i drugie :) Dr pisałam o lewicowych projektach emancypacyjnych z początku
    XX wieku. A ponieważ d.e. to młotek na różne gwoździe, korzystam z tego, gdy
    jest konferencja, na którą można napisać coś o 'projektach' pojawiających się w
    publicystyce. W sumie teraz tylko tak wygląda moje 'życie naukowe'.. Jeszcze nie
    mam pomysłu na fajną habilitację. A ty czym się zajmujesz?
  • luisapaserinni 02.01.07, 16:07
    Ponieważ akurat w moim przypadku pomiędzy 'czym się zajmujesz' czyli o czym
    piszesz drat, a 'co cię zajmuje' czyli interesuje nie ma znaku równości, więc
    odpowiem tak: prawie zupełnie pozadoktoratowo obserwuję sobie dyskurs
    dominujący;), szczególnie w kontekście ruchów kobiecych (i ich deprecjacji),
    stąd szybsze bicie serca przy d.e. (moze być i d.e.lewicowy:) jako, że
    teoretyczki feminizmu czerpały szeroką garścią także z dorobku marksizmu)
    Przy okazji - wg mnie dość ciekawym zagadnieniem są też dyskursy dominujące w
    różnych dziedzinach nauki.
    Nie miałaś problemów zajmując się takim tematem?
    A poza tym zazdroszczę, że jestes już po:)
  • joanna13975 02.01.07, 16:31
    O pomysłach feministycznych pisałam ostatnio trochę na jakąś konfę, bardzo
    powierzchownie, ale ci prześlę na skrzynkę. Oczywiście, że czerpały. Najlepsza
    była Firestone, która chciała, żeby kobiety przy reprodukcji zastąpiły
    urządzenia techniczne :) Gdy sobie przypomnę poród, nie jest to taki
    nieuzasadniony pomysł :) Ja mysle troche inaczej: kazdy pomysl na emancypacje
    jakichkolwiek grup marginalizowanych ma odcien lewicowy - choc oczyw. poczatek
    jest w oswieceniu - a to, czy ktos czerpie z freuda czy z marksa, to inna para
    kaloszy. Sam doktorat był nudny - socjaliści krakowscy mieli mniej ekscytujace
    pomysly. Nie lubię go. To jest uboczny skutek bycia "po". Nie chce mi się nawet
    przerabiać go na książkę. Zawodowo po obronie jest trochę lepiej, ale też
    trudno. Ja z łezką w oku wspominam studia doktoranckie pod względem życia
    towarzyskiego :)
  • luisapaserinni 02.01.07, 17:15
    dzięki, referat doszedł, poczytam z przyjemnością!
    ja tez z Wro, ale nie z psychologii
  • assault 31.12.06, 19:14
    Przede wszystkim, dziękuję za rady i przestrogi oraz życzę wytrwałości w
    macierzyńskich obowiązkach. Na miłość nie ma co czekać z założonymi rękami,
    trzeba przynajmniej kupić ów loteryjny kupon, o którym mówi znany dowcip.:) Na
    co dzień, w żadnej dziedzinie swojej działalności nie stosuję zasady bierności,
    bo choć wzmiankuję o androgynach, to nie jestem fatalistą. Poza tym, chyba
    nigdzie nie wspominałem o kategorii jakkolwiek pokrewnej "wszelkiej cenie", o
    której piszesz w swojej wiadomości. Pozdrawiam!
  • joanna13975 02.01.07, 14:01
    Wiesz, jak na moje (i nie tylko moje - psych., soc.) rozumienie działania, to
    akcje wirtualne nie świadczą o aktywności, wręcz przeciwnie. Również nie
    świadczą o odwadze. Chcesz się zaprezentować jako ktoś atrakcyjny, stosując szyk
    przestawny i zmanierowane słownictwo. Internet pozwala ci nie prezentować całej
    reszty (vs. nie pozwala ci na zaprezentowanie całej reszty).
    Oczywiście to moja interpretacja, ale uważam, że jeśli ktoś wywiesza anons w
    internecie, to jest to duża cena.
    Wszystkiego dobrego w nowym roku!

    > Przede wszystkim, dziękuję za rady i przestrogi oraz życzę wytrwałości w
    > macierzyńskich obowiązkach. Na miłość nie ma co czekać z założonymi rękami,
    > trzeba przynajmniej kupić ów loteryjny kupon, o którym mówi znany dowcip.:) Na
    > co dzień, w żadnej dziedzinie swojej działalności nie stosuję zasady bierności,
    >
    > bo choć wzmiankuję o androgynach, to nie jestem fatalistą. Poza tym, chyba
    > nigdzie nie wspominałem o kategorii jakkolwiek pokrewnej "wszelkiej cenie", o
    > której piszesz w swojej wiadomości. Pozdrawiam!
  • assault 02.01.07, 14:59
    Troszkę ścisłości nigdy nie zawadzi.

    (1) "Akcje wirtualne" są niewątpliwie przejawem aktywności - nie jest to na
    pewno aktywność posunięta do stopnia maksymalnego, ale też tylko taka aktywność
    możliwa jest w świecie wirtualnym. Oczywiście, wnioskowanie z aktywności w
    świecie wirtualnym o braku aktywności w świecie realnym obciążone jest błędem
    non-sequitur.

    (2) To, że coś nie świadczy o czymś nie znaczy, że świadczy przeciwko temu
    czemuś. Tak więc to, że "akcje wirtualne" nie są świadectwem odwagi nie jest
    równoznaczne z tym, że są świadectwem braku odwagi. Korzystając dla swoich
    celów z Internetu, wykorzystuję po prostu znakomity kanał komunikacyjny i nie
    wiem za bardzo, po co w to mieszać odwagę.

    (3) Gdybym chciał zawrzeć małżeństwo wirtualne, to można byłoby mówić o jakiejś
    możliwości ukrywania czegoś czy robienia z tego tajemnicy. Tymczasem jasnym
    chyba jest, że chodzi mi o znajomość, która w necie się jedynie zaczyna, ale
    nie kończy, więc na poznanie innych wymiarów mojej osoobowości z pewnością
    znajdzie się dla chętnych stosowny czas.

    (4) Wciąż nie bardzo rozumiem, o jakiej cenie piszesz. Dotąd wydawało mi się,
    że pisanie na forum nie jest obciążone dodatkowymi opłatami.;)

    Dziękuję za życzenia, które w pełni odwzajemniam.
  • joanna13975 07.01.07, 07:30
    Na moje oko to nie ścisłość, lecz racjonalizacja - taki mechanizm obronny.
    Zauważ, że twoje 'działania' wirtualne polegają głównie na lekceważeniu innych
    ludzi i odrzucaniu informacji zwrotnych. Jeśli od kilku osób masz podobne
    feedbacki, to może jednak coś w tym jest?
  • pomaranicza 01.01.07, 11:13
    Czy, Drogi Liczący Sobie 28 Wiosen Świeżo Upieczony Doktorze, panie przed
    otwarciem przewodu także zaliczają się do grona Szanownych Intelektualistek?
    Dziedzina: architektura. Otwarcie: styczeń (miejmy nadzieję), a więc kierunek:
    konspekt! :)
  • assault 01.01.07, 15:50
    Droga Miejąca Nadzieję na Otwarcie Przewodu Pani!

    Sprawy przedstawiają się następująco: intelektualistki spośród innych grup
    przedstawicielek płci pięknej wyróżniają pewne cechy, a mianowicie, jak
    wskazuje na to sam rzeczownik, pewne zalety dyskursywnego wymiaru ludzkiej
    osobowości. W treść definicji pojęcia intelektualistki w żadnym razie nie
    wchodzi warunek posiadania otwartego przewodu, a co istotniejsze, wspomniany
    fakt nie może być traktowany nawet jako niezawodne kryterium należenia do
    dyskutowanego grona. Zapewne istnieje statystyczna zależność między faktami
    pisania dysertacji i posiadania odpowiednich zalet intelektu, ale zależność tę
    osobiście oceniam jako umiarkowanie tylko znaczącą (proszę wybaczyć brak
    należytej ścisłości i subiektywne szacunki). Wniosek zatem płynie z tego taki,
    że panie przed otwarciem przewodu, podobnie jak panie przed otarciem łez z
    policzka, mogą, choć wcale nie muszą, okazać się intelektualistkami. Przesłanie
    tego złożonego wywodu proszę zrozumieć jako banalnie proste: poznania Pani
    oczekuję z niecierpliwością i nadzieją niemałej (intelektualnej, oczywiście)
    przyjemności. Pozdrawiam!
  • aniutka77 01.01.07, 23:47
    Powiało nowością na naszym forum...proszę...proszę....
    Ja pretendować do roli Twej oblubienicy co prawda nie mogę, bo rolę dziewicy w
    białym gieźle przed ołtarzem odegrałam niemal dwa lata temu. I jeszcze się nie
    znudziłam.... Ale bardzo ciekawa jestem efektu Twych poszukiwań. Wybranka musi
    być kobietą wielkiej inteligencji by przedrzeć się przez Twój sposób wyrażania
    myśli...A może wystarczy tylko poczucie humorku? Pozdrawiam.

    --
    ja i on
    Moja Weronika
    aniutka77.fotosik.pl/albumy/80569.html
  • niewyspany77 02.01.07, 01:25
    > Ale bardzo ciekawa jestem efektu Twych poszukiwań. Wybranka musi
    > być kobietą wielkiej inteligencji by przedrzeć się przez Twój sposób wyrażania
    > myśli...

    Ja tam sie zastanawiam jak szanowny pan doktor bedzie intelektualnie debatowal z
    pania doktorowa na temat takich przyziemnych spraw jak zakupy, pranie, gotowanie
    i zmiana pieluch.
  • assault 02.01.07, 01:46
    Z przykrością muszę powiadomić Pana, że przyjmuje Pan błędne założenie, zgodnie
    z którym o wspomnianych sprawach będę dyskutował z Panią Doktorową w jakiś
    szczególnie przeintelektualizowany sposób. Otóż, informuję, że rzeczone
    dyskusje będę utrzymywał w granicach wyznaczonych przez dyskurs potoczny.
    Pozdrawiam!
  • niewyspany77 02.01.07, 02:17
    assault napisał:

    > Z przykrością muszę powiadomić Pana, że przyjmuje Pan błędne założenie, zgodnie
    > z którym o wspomnianych sprawach będę dyskutował z Panią Doktorową w jakiś
    > szczególnie przeintelektualizowany sposób. Otóż, informuję, że rzeczone
    > dyskusje będę utrzymywał w granicach wyznaczonych przez dyskurs potoczny.
    > Pozdrawiam!

    Moje, jak to okreslil Pan, bledne zazlozenie, wynika wylacznie z obserwacji Pana
    postow, z ktorych wynika wprost, ze deprecjonuje Pan wartosc kobiety a
    wyznacznikiem tego jest "intelektualnosc". Niemniej racze uszanowac Pana zdanie
    i nie wiazac sie w trywialne dyskusje, zwracajac tylko uwage na to, ze procz
    "intelektu" kobieta posiada wiele innych atrybutow, ktore absolutnie nie sa
    zwiazane sa z posiadanym stopniem naukowym. Pragne tez zwrocic uwage szanownego
    Pana, ze zycie codzienne sklada sie w zdecydowanej mierze ze spraw natury
    powszedniej, do ktorych szeroko rozumiane pojecie "intelektu" odnosi sie w
    stopniu miernym lub zadnym, na przyklad wbicie gwozdzia w sciane tudziez
    wytrzepanie dywanu. Mysle ze odpowiednia reklama w.w. umiejetnosci zdecydowanie
    podnioslaby Pana atrakcyjnosc w oczach potencjalnych kandydatek :)

    Pozdrawiam i zycze owocnych poszukiwan ;)
  • assault 02.01.07, 12:18
    Drogi Panie!

    (1) Skąd przypuszczenie, że podkreślanie kwalifikacji intelektualnych stoi w
    sprzeczności z afirmacją kobiecości?! Proszę nie popadać w niepoprawne
    stereotypy...

    (2) Gdybym poszukiwał wyłącznie wartości intelektualnych, to dlaczego miałbym
    poszukiwać jedynie kobiet? Widocznie nie tylko o intelekt tutaj się rozchodzi...

    (3) Odnośnie zaś spraw codziennych. Zna Pan to powiedznie: "Lepiej z mądrym
    zgubić niż z głupim znaleźć"? Jestem powiedzenia tego gorącym adeherentem, a co
    za tym idzie, gwoździe pragnę wbijać jedynie w ściany mądrych pań, czego
    zresztą i Panu serdecznie życzę.

    Pozdrawiam!
  • niewyspany77 02.01.07, 12:33
    assault napisał:

    > Drogi Panie!
    >
    > (1) Skąd przypuszczenie, że podkreślanie kwalifikacji intelektualnych stoi w
    > sprzeczności z afirmacją kobiecości?! Proszę nie popadać w niepoprawne
    > stereotypy...

    Rozumiec zatem nalezy ze do "intelaktualistki" dorzucic nalezy "laska" tak? ;)

    > (2) Gdybym poszukiwał wyłącznie wartości intelektualnych, to dlaczego miałbym
    > poszukiwać jedynie kobiet? Widocznie nie tylko o intelekt tutaj się rozchodzi...

    Jak widac to Pan o tym caly czas traktuje nie ja.

    > (3) Odnośnie zaś spraw codziennych. Zna Pan to powiedznie: "Lepiej z mądrym
    > zgubić niż z głupim znaleźć"? Jestem powiedzenia tego gorącym adeherentem, a co
    >
    > za tym idzie, gwoździe pragnę wbijać jedynie w ściany mądrych pań, czego
    > zresztą i Panu serdecznie życzę.

    Coz za metafora Panskich wymagan! Jeszcze wczoraj wieczorem dysputa byla o
    "intelektualistkach" a nagle wyraza Pan zainteresowanie, i to bezwarunkowe,
    "mądrymi paniami" co jak Panu wiadomo, nie jest bezspornie i jednoznacznie, a
    moze byc wrecz sprzeczne.

    > Pozdrawiam!

    Dziekuje i eot z mojej strony.
  • assault 02.01.07, 12:54
    Ad 1. Rozumieć należy, że źle Pan wnioskować.
    Ad 2. Rozumieć należy, że Pan nie pamiętać, co wcześniej napisać.
    Ad 3. Rozumieć należy, że Pan odwracać kotka ogonkiem.

    Pozdrawiać Pana uprzejmie!
  • salomea_ 07.02.07, 20:39
    My z M. rozmawiamy o wszystkim, tyle że robienie zakupów zwykle spada na mnie,
    M. można wysłać tylko ze szczegółową kartką, a i tak coś przeoczy ;)

    Razem robimy doktoraty, choć z innych dziedzin. wzięliśmy slub na 1. roku
    doktoranckich.
    --
    moje fotoforum
    zdjęcia Łucji i Róży
  • assault 02.01.07, 01:52
    Gratuluję ślicznej córeczki.
  • aniutka77 02.01.07, 10:13
    Dziękuję bardzo.
    Ale swoją drogą to słuszna rada z tymi obowiązkami domowymi. Nie wiem jak inne
    doktorantki ale ja cierpię na wrodzony i żywiołowy wstręt do ogniska domowego.
    Dlatego wybrankiem serca (i rozumu) został człowiek całkowicie niezwiązany ze
    światem doktoratu. Dzięki temu, mam na przykład kwiatki w domu! I choć pralki
    wciąż nie umiem obsłużyć, to wiem, że pranie jednak będzie. To taka rada i
    przestroga zarazem- z sympatii.
    Ten mój Wybranek nie raz i nie dwa łkał nade mną : -" i po cholerę ja sobie
    panią dochtór brałem? "
    --
    ja i on
    Moja Weronika
    aniutka77.fotosik.pl/albumy/80569.html
  • gondoliero 02.01.07, 00:21
    Szanowny Panie Doktorze nauk humanistycznych ze stołecznego grodu,

    uprzejmie donoszę, że w słownikach języka polskiego słowo "szowinistyczność" nie
    raczy występować, jeno "szowinizm" jeśli już. Jeśli się chce uchodzić za
    intelektulistę, wypada władać choć jednym językiem to znacznie ułatwia proces
    komunikacji.

    Serdecznie pozdrawiam,
    magister nauk humanistycznych z Poznania.
  • assault 02.01.07, 01:36
    Szanowny Panie Magistrze!

    (1)Mam nadzieję, że wyrażenie "licentia poetica" nie jest Panu obce i choć nie
    należy do kanonu poprawnej polszczyzny, to będzie Pan wiedział, do czego go
    odnieść w bieżącycm kontekście.

    (2) Mam wrażenie, że Pana z trudem skrywana wrogość to przejaw jakiegoś
    przykrego resentymentu - proszę na przyszłość lepiej się maskować.

    (3) Zna Pan tę historię o zamalowywaniu widoków przyrodzenia na freskach
    Michała Anioła? Czy naprawdę w ten sposób chce Pan przejsć do historii?

    Łączę wyrazy szacunku -
    Doktor ze Stołecznego Grodu

    PS. Nie znajduję w słowniku użytego przez Pana wyrażenia "intelektulistę", ale
    jestem przekonany, że to niedopatrzenie autorów tego dzieła.
  • gondoliero 02.01.07, 17:58
    Szanowny Panie Doktorze!

    @1
    Jeśli bawimy się w ttropienie przecinków: w tej części Pańskiego postu mamy błąd
    gramatyczny... "go" odnieść? Ah ta skomplikowana składnia. A wyrażenie obcym nie
    jest.

    @2
    Ależ ja nie skrywam mej wrogości wcale, wręcz ją deklaruję... A wynikiem jest
    ona jeno szokiem wywołanym Pańskim bufoniastym wpisem. A szowninizm na żarty
    także niebezpieczny.

    @3
    Michał Anioł pół biedy, także większość antycznych posągów ma utrącone ptaszki
    (szczególnie te z Muzeum Watykańskiego) - tylko co to ma do rzeczy? W tym
    miejscu też megalomanii i bufonady apogeum: Panie Doktorze, kto jak kto, ale Pan
    powinien wiedzieć, że do historii nie przechodzi się pisząc posty na forum nawet
    tak szacownego dziennika.

    Pozdrawiam,
    Ja.

    PS. Serdecznie gratuluję wytropienie liteówki w moim poście. Bardzo lubię kiedy
    w moich tekstach osoba ze stopniem naukowym wyższym od mojego literówki wytyka,
    jakieś to zabawne. Nie jest mi do śmiechu za to, gdy wytyka się mi rażący błąd
    językowy)... Ale, by się Pan nie nudził, zostawiam literówkę kolejną, dla
    ułatwienia - w niniejszym akapicie.
  • gondoliero 02.01.07, 18:00
    w sumie tych literówek więcej nawet, ach! będzie zabawa na cały wieczór.
  • ewa_z_drzewa 02.01.07, 21:01
    Pysznie ! Bardzo się ubawiłam śledząc Państwa meandryczne wywody :) oczekuję
    ciągu dalszego, zawszeć to jakiś odświeżający powiew na forum, pozdrawiam
    noworocznie - Ewa
    --
    Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli (sic!)
  • dr_lolo 02.01.07, 21:50
    watek jest przedni. trzymam kciuki. intelektualne gody na forum :).
  • assault 03.01.07, 13:00
    Si tacuisses, philosophus mansisses!
  • wilma.flintstone 05.01.07, 23:44
    gondoliero napisał:

    > w sumie tych literówek więcej nawet, ach! będzie zabawa na cały wieczór.


    Szkoda, ze nie napisales "litrowek". Wtedy rzeczywiscie mozna by sie bylo
    zabawic...;)

    --
    Tak WYGLADAM
  • abranova 03.01.07, 12:16
    :)))))
    O takich akcjach i dyskusjach w tak intelektualnym gronie to się filmy kręci.
    Niestety głównie komedie

    Eeeeeh - my biedny margines społeczny
    --
    nazbierało się, nazbierało i pora by
    wystawić tył na bat
  • assault 07.01.07, 02:32
    La Comedie Humaine, droga Pani - ot co!
  • krysiulka 06.01.07, 15:16
    Może jestem bardzo prostym inżynierem, ale...czemu nie napisałeś, szanowny
    Doktorze, np:
    "Dziewczyny, chcę Was poznać! chcę Was spotkać!Co Wy na to?"

    Przecież to wystarczy - bo kiedy trafi się na Osobę Właściwą wszystko i tak
    kręci się lepiej, niż w najśmielszych marzeniach...

    Może jestem wyjątkowa, bo prostota formy przemawia do mnie najmocniej, ale..
  • assault 07.01.07, 02:29
    Raz jeszcze pragnę podziękować wszystkim za dobre rady i przestrogi. Nazbierało
    się ich już jednak tak wiele, że będę wdzięczny, jeśli powyższa okaże się
    ostatnią. Pozdrawiam!
  • boowoman 07.01.07, 01:12
    Mam wrażenie, że Kandydat zachowuje się jakby przebierał w sklepie z towarem o
    nazwie KOBIETY. Drogi Panie to nie targwisko!
  • assault 07.01.07, 02:27
    Drogi Pięknoduchu! Rozumiem, że Pan woli losować z książki telefonicznej. De
    gustibus non disputandum est, ale bardzo proszę nie namawiać do tego innych,
    chyba że jest Pan na tyle zamożny, aby w późniejszym terminie uiszczać alimenty
    za ofiary swych rad.
  • niewyspany77 07.01.07, 04:26
    assault napisał:

    > Drogi Pięknoduchu! Rozumiem, że Pan woli losować z książki telefonicznej. De
    > gustibus non disputandum est, ale bardzo proszę nie namawiać do tego innych,
    > chyba że jest Pan na tyle zamożny, aby w późniejszym terminie uiszczać
    > alimenty za ofiary swych rad.

    Ciekawe dlaczego Pan zaklada, ze to Pan w takim przypadku bedzie potencjalnm
    poszkodowanym, bo jakos Panskie apodyktyczne wypowiedzi sklaniaja do wrecz
    przeciwnej tezy.
  • zojkaojka 07.01.07, 10:44
    Fajny tekst, a wy go "dobrymi" radami. Zupełnie jakby go wywiesił w pensjonacie
    dla starych ciotek, które humor zgubiły w poprzednim wcieleniu. I ta
    darmowa "psychoanaliza"...Powodzenia w poszukiwaniach assault :)
  • assault 07.01.07, 14:07
    Bardzo dziękuję za ten post i życzenia. Dla mnie rownież przeraźliwie
    uderzajacy jest fakt tak daleko idącego braku poczucia humoru, który to brak,
    jak wiadomo nie od dziś, skorelowany jest z brakiem innej ważnej cechy, którą
    akurat doktoranci powinni posiadać w ponadprzeciętnym stopniu. Pozdrawiam i
    pragnę polecić uwadze Szanownej Autorki fakt, iż poszukiwania moje nie zostały
    jeszcze uwieńczone sukcesem...:)
  • zojkaojka 07.01.07, 23:11
    Fakt przez Ciebie wspomniany nie umknął mej uwadze, tylko że jestem : a)
    szczęśliwie zamężna, b) szczęśliwie dzieciata (czworo dla ścisłości). Więc
    choć poczucie humoru, inteligencja, uroda, wiek oraz, jak mawiała moja
    babcia, "stosowne wykształcenie i wychowanie" czynią ze mnie wymarzoną
    kandydatkę muszę się w przedbiegach wycofać. Oczywiście z żalem:)). Jeszcze raz
    powodzenia :)
    p.s.Dam znać znajomym, oczywiście tylko uroczym i z poczuciem humoru :)
  • assault 07.01.07, 13:43
    Drogi Panie! Nie mam przyjemności z dyskusji z Panem, gdyż wyraźnie pozostaje
    Pan na bakier z logiką, nie wspominając już o tym, aby Pana wypowiedzi
    zdradzały chociażby jakieś przebłyski polotu. Dlatego odniosę się do Pana
    postów po raz ostatni. Mówiąc o mnie w dyskutowanym kontekście jako o
    potencjalnym poszkodowanym, może mieć Pan na myśli jedną z dwóch rzeczy. Albo
    chodzi Panu o to, że jestem po prostu adresatem rady, którą uznaję za
    szkodliwą, albo, mocniej, że obawiam się, że z dużym prawdopodobieństwem takiej
    szkodliwej radzie ulegnę. Jeśli zgadza się Pan z tą pierwszą interpretacją, to
    nie ma Pan żadnych podstaw, aby fakt bycia adresatem wiązać z dużym
    prawdopodbieństwem stania się ofiarą, a więc, aby zakładać, iż ja zakładam, że
    taką ofiarą się stanę. Jeśli z kolei zgadza się Pan z drugą interpretacją, to
    nie ma Pan żadnych podstaw, aby stwierdzić, że gdziekowliek w swojej wypowiedzi
    zakładam, że będę potencjalnym poszkodowanym w tym rozumieniu.
  • niewyspany77 07.01.07, 14:30
    assault napisał:

    > gdyż wyraźnie pozostaje
    > Pan na bakier z logiką

    Nie szkodzi. Bardziej wg mnie szkodzi ocena czlowieka (tu: kobiety) na podstawie
    Pana kryteriow. EOT.
  • doska52 07.01.07, 19:12
    żadna ze mnie intelektualistka, kandydatka na żonę już w ogóle kiepska, w
    dyskurs uczony angażować się również nie zamierzam.
    powiem jedynie: brawo za inicjatywę! za wysiłek włożony w napisanie tego
    ogłoszenia, za wystawienie się na pewne szyderstwo Uczonego Grona, za pomysł,
    za cokolwiek, co nie jest staniem w kącie i ironicznym rzucaniem uwag. Tak
    najłatwiej.
    Dajcie spokój chłopakowi! Że niby sobie wybiera towar, że kobiety trzeba
    szanować, że to nie sklep... On napisał otwarcie, w sobie właściwym stylu, że
    szuka kobiety. Te, którym się ten styl spodoba - odpiszą, te którym się nie
    spodoba - może też odpiszą, z przekory.
    Bo gdzie ma chłopak kobiety szukać - mądrale? Hę? Do baru iść? I tam nie
    będzie 'wybierał towaru'?

    a jakby napisał:
    -ej, laski, którą może wyrwać fajny doktorek-
    to by był chamem i prostakiem, nie?

    ja tam trzymam kciuki.
  • martajoanna84 07.01.07, 23:48
    Ja też trzymam kciuki. Tym bardziej, że niewykluczone, że za lat kilka sama
    założę tu wątek podobnej treści ;)
  • penthesileia 04.02.07, 01:45
    Dołączam się do oklasków.

    Choć przez powyższe przedstawienie zwierzyna się spłoszyła, to przynajmniej
    publika ma przednią rozrywkę z tego pojedynku myśliwych.
  • greta39 11.02.07, 13:50
    Mam jedno pytanie, a zadaję je właśnie Tobie, gdyż jesteś po humanistycznym
    kierunku. Chodzi mi tylko o to, jak wyglądają egzaminy doktorskie? Wiem, że
    obowiązkowo zdaje się nowożytny, ale mało wiem na temat egz. podstawowego i
    dodatkowego (czy zdaje sie je np. z całości literatury, czy "wydzielonej partii
    materiału") ? Pozdrawiam
  • assault 10.03.07, 12:41
    Witaj! Jeśli chodzi o egzamin z przedmiotu dodatkowego, to z reguły zdaje się
    go na podstawie wybranych przez egzaminatora i dostępnych odpowiednio wcześniej
    lektur. Z kolei, na egzaminie z przedmiotu kierunkowego teoretycznie możesz
    zostać zapytana o dowolne zagadnienie z zakresu tej dziedziny wiedzy, z której
    ubiegasz się o doktorat. W praktyce pytania są najczęściej, choć wcale nie bez
    licznych wyjątków, związane z problematyką wyznaczaną przez temat dysertacji,
    choć już niekoniecznie dotyczą one tego, o czym akurat pisałaś w pracy. Co do
    spisu obwiązkowych lektur na egzamin kierunkowy, to mimo że słyszałem o
    przypadkach jego występowania, to zazwyczaj, o ile wiem, takowy nie jest
    sporządzany. Pozdrawiam!
  • kag3 25.02.07, 21:08
    w pelni sie zgadzam z pozytywnymi postami, to przeciez dobrze ze ktos szuka tzw.
    bratniej duszy a nie idzie na latwizne, z byle kim, i jezeli to ma kontynuacje w
    realu gdzie chodzi o prawdziwe poznanie drugiej osoby albo sprawia przyjemnosc
    sama w sobie, to dlaczego nie...

    wlasciwie znam niewielu mezczyzn zainteresowanych przyjemnoscia intelektualnej
    rozmowy albo w ogole rozmowy, choc mam wokol siebie kilku doktorantow,
    socjologow, ale przewaznie konczy sie na tym kto z kim gral i kto wygral, troche
    smutne, inaczej wyobrazalam sobie to grono
    --
    ><((((o>`:.¸¸.:´-`:...¸><((((o>¸.
    .:´-`:..
    ><((((o>`:.¸¸.:´-`:.¸.:´-`:...¸><((((o>
  • madaminka 27.02.07, 08:41
    No i co swiezo upieczony doktorku, jak ida poszukiwania Pani doktorowej???;)
  • nurczynka 07.03.07, 20:12
    obserwuje dyskusje i wychodzi mi ze mimo yksztalecnia jednak nadal Plscy
    wyzieraja kazdym oprem skory... eh... a wracajac do tematu - jakos eni wiedze
    zakonczenia historii i nei wiem czy sie zakonczyla sukcesem czy nie? bo moze ja?
    coprawda eni mam jeszcze doktora i ejstem blondynka, ale moze mimo to...
  • assault 10.03.07, 12:35
    Dziękuję wszystkim za zainteresowanie oraz słowa otuchy.:) Niestety,
    poszukiwania przebiegają bez większych rezultatów, za co część
    odpowiedzialności ponosi niewątpliwie mój brak czasu. W każdym razie,
    zaproszenie dla potencjalnych Pań Doktorowych pozostaje nadal nader aktualne –
    zachęcam do skorzystania... PS Bardzo proszę o to, aby nie mylić potencjalnych
    Pań Doktorowych z potencjalnymi Paniami Doktor - sama, nieokraszona tytułem
    inteligencja jest dla mnie w zupełności wystarczającą rekomendacją.
  • madaminka 10.03.07, 15:33
    O tak , brak czasu to najwiekszy wrog wszelkich milosnych zamierzen:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka