Dodaj do ulubionych

Stypendia z DAAD, prawda czy mit?

16.01.07, 14:31
Jak to jest z DAAD(Deutscher Akademischer Austausch Dienst)? składałam po raz
wtóry aplkacje o stypendium dla doktoranta, moje kolezanki i koledzy rowniez,
i nic!!! Czy stypendia z DAAD-u to tylko mit? niby tak pręznie działają w
Polsce, ale .... coś mi się wydaje, że trzeba tam mieć ZNAJOMKÓW, by je
dostać?!

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • 16.01.07, 14:37
    znam osoby, które starały się o to stypendium i je dostały, czy miały znajomków
    nie wiem, ale nie wyglądali na takich:),
    ja osobiście nie składałam nigdy podania do DAADu,
    więc jak: prawda czy mit?;)
  • 17.01.07, 20:32
    jeszcze w czasie studiow magisterkich dostalam stypendium z DAAD na miesieczny
    kurs niemieckiego we Frankfurcie nad Menem, fajnie bylo :) bez zadnych znajomkow.
  • 19.01.07, 19:24
    jestem po dwóch stypendiach DAADu:
    - semestralnym stypendium dla studentów germanistyki, Uniwersytet w Konstancji,
    październik 2002-luty 2003, żadnych znajomości,
    - stypendium badawcze dla doktorantów i młodych naukowców, Uniwersytet Martina
    Lutra w Halle, lipiec-sierpień 2006, żadnych znajomości

    Trzeba mieć mocne, b. konkretne "Forschungsvorhaben" (plan badawczy), dobre
    wyniki na studiach wcześniejszych (miałam na magisterskich średnią 4,95, dyplom
    uznania rektora), mocne listy polecające, b. dobrze znać niemiecki i mieć
    zaproszenie od dobrego prof. z niemieckiej uczelni (to na badawcze, bo na
    semestralne nie musiałam mieć zaproszenia).

    Pieniądze są świetne, na wszystko wystarcza - nie trzeba niczego dopłacać.

    Moja koleżanka ze studiów również była na badawczym DAADu - zbierała w
    Ratysbonie (Uni Regensburg) materiały do magisterki. Znam b. dużo osób z kręgu
    germanistów, którzy byli na DAAD.

    pozdrawiam
    Anka
  • 20.01.07, 17:16
    sądząc po dacie postu rozumiem, że koleżanka składała w zeszłym roku na badawcze i właśnie dostała wyniki I etapu
    ja też składałam i dostałam list, że mój wniosek oceniono pozytywnie i przekazano dalej
    znajomych w DAAD nie mam, a poniżej napiszę, co wskazałam we wniosku
    1. ukończone studia z bardzo dobrym wynikiem, list polecający rektora,
    2. 5 semestrów studiów niemieckiego
    3. języki obce: niemiecki KDS, angielski intermediate, początkujący francuski
    4. zaproszenie od niemieckiego profesora, kierownika katedry,
    5. dość obszerny opis planowanego doktoratu,
    6. informacja o publikacji i recenzja z wystąpienia na konferencji naukowej,
    7. informacja od pracodawcy - bezpłatny urlop,

    czekam teraz na dalsze rozstrzygnięcie (bez tego stypendium będzie trudno skończyć doktorat)

    pozdrowienia

    Agnieszka
  • 24.02.07, 10:09
    Składałam, a i owszem, jednak wymienione przez Ciebie dokumenty nie są niczym
    nazwijmy to - "nadzwyczajnym", bez nich mój wniosek nie byłby rozpatrywany.
    dowiedziałam się, że wszystko "rozdawane" jest wśród konkretnych uczelni, które
    mają swoje macki w DAAD:) no ale cóż:)
  • 24.02.07, 11:29
    skoro więc złożyłyśmy podobne dokumenty, to skąd taki odmienny wynik?

    z jakiej jesteś uczelni? i z jakich mogę liczyć na stypendium?
  • 24.02.07, 12:27
    > skoro więc złożyłyśmy podobne dokumenty, to skąd taki odmienny wynik?
    Bo to stypendium nie jest przyznawane za samo złożenie odpowiednich dokumentów.
    Pewnie miałaś lepszy "Plan badawczy", może lepszą średnią na studiach, lepsze
    listy polecające, etc.

    > z jakiej jesteś uczelni? i z jakich mogę liczyć na stypendium?
    Bzdura. Ja do ostatniego startowałam jedynie z promotorką z pewnej uczelni -
    nie byłam ani doktorantką ani asystentem. Pracowałam jak nauczyciel i tłumacz,
    kończyłam studia podyplomowe z translatologii.

    Pozdrawiam
    Anka
  • 25.02.07, 22:03
    Ale chyba nie starałaś się o stypendium dla doktorantów?

    Ja przeprowadziłam "wywiad środowiskowy", moja p. pro. też, ode mnie z uczelni
    jedna osoba przeszła:( to śmieszne
  • 26.02.07, 16:40
    > Ale chyba nie starałaś się o stypendium dla doktorantów?
    To nie jest stypendium dla doktorantów tylko, nazywa się:
    Forschungsstipendium für Doktoranden und junge Nachwuchswissenschaftler.
    A "Doktorand" to po niem. po prostu osoba pisząca doktorat a nie student
    studiów doktoranckich jak u nas. O to stypendium można wnioskować jako
    dotorant, asystent, po prostu osoba z pewnym planem badawczym. Na mojej uczelni
    w przeciągu kilkunastu lat było kilka takich stypendiów, nawet ponad rocznych.
    Być może wynika to z tego, że chodzi o germanistów? A być może z filozofii
    DAADu wspierania słabszych uczelni (finansowo i kadrowo słabszych)? Bo o takiej
    też słyszałam swojego czasu. Sęk w tym, że w moim przypadku nie może być mowy o
    wspieraniu jakiejkolwiek uczelni - bo wsparcie było dla osoby zupełnie spoza
    uczelni.

    pozdrawiam
    Anka
  • 24.02.07, 12:25
    > dowiedziałam się, że wszystko "rozdawane" jest wśród konkretnych uczelni,
    które
    >
    > mają swoje macki w DAAD:) no ale cóż:)
    Ciekawe od kogo ;-) bzdury opowiadacie - zakładając jakąś teorię spisku. Nie
    sądzę, żeby ktoś z Uniwersytetu Rzeszowskiego miał "macki" w DAADzie, a dostało
    stypendium kilkoro moich znajomych ze studiów magisterskich (w tym ja),
    asystentów, ludzi spoza uczelni (jak ja, odnośnie stypendium badawczego - bo
    nie byłam wtedy ani pracownikiem uczelni ani studentem studiów doktoranckich -
    na studiach jestem dopiero od października, miesiąc po powrocie ze stypendium).

    Pierwsza odpowiedź pozytywna to przekazanie materiałów do komisji w Bonn -
    druga przychodzi bardzo szybko. Ja ją dostałam mailem odnośnie badawczego :-)

    Pozdrawiam
    Anka
  • 24.02.07, 18:06
    dzięki za informację - dla mnie decyzja z Bonn to kwestia podstawowa (uruchamia cały łancuszek zdarzeń - m.in. dziekanka na aplikacji i złożenie papierów na LLM)
    nie wiesz może jak spory procent osób, które przeszły pierwszy etap dostaje ostateczną pozytywną decyzję?

    btw. też nie sądzę, żeby mój biedy UŚl miał macki w DAAD; już raczej może uzasadnienie, jakie teorie wypracowane w nauce niemieckiej będą podstawą mojego doktratu :))
  • 25.02.07, 11:55
    nie chcę Cię przedwcześnie wprowadzać w euforię ;-) ale nie znam osoby, które
    dokumenty przepuszczono w Polsce a odrzucono w Bonn. Ale z pewnością i takie
    rzeczy się zdarzają...

    pozdrawiam
    Anka
  • 25.02.07, 12:19
    Uffffffffffff dzięki, dzięki :) jeszcze nie euforia, ale sama nadzieja pozwala wytrwać w obecnej sytuacji (studia, aplikacja, praca 10 h/dziennie, mąż) :)))

    poza tym dzięki temu zacznę może myśleć o tym, co powinnam zrobić, gdybym dostała to stypendium :)

    Z ważniejszych rzeczy:
    1. przekonać męża, żeby nie jechał,
    2. ustalić z męzem, czy będzie miał za co żyć (jak tam jego dział. gosp.),
    3. załatwić sensowną dziekankę na aplikacji, żeby za 10 miesięcy stypendium nie tracić 2 lat,
    4. poinformować pracodawcę, że jednak wezmę ten bezpłatny, ale wrócę ( i tu najlepsze: to jemu bardziej zależy na powrocie niz mi :))))
    5. zapisać się na LLM w mieście, do którego chcę jechać

    A serio, gdybym to stypendium dostała, to będzie to potwierdzenie tezy, że nie wystarczy napisać, że w Niemczech są najlepsze biblioteki. Ja w przedstawieniu doktoratu skupiłam się na kilku podstawowych problemach teoretycznych i pisałam, jakie niemieckie teorie są przydatne dla ich rozwiązania. :))
  • 25.02.07, 21:45
    Myślę, że masz mocny i sensowny argument - ja też taki miałam: a. zebranie
    materiałów do mojego doktoratu (plan przedstawiony ze szczegółami) jest możliwe
    tylko w Niemczech (niemieckojęzyczna prasa specjalistyczna do analiz
    lingwistycznych - dostęp do niej w Polsce jest prawie żaden, a sprowadzanie
    tego z Niemiec kosztuje majątek) b. brak możlwiości zatrudnienia na uczelni
    macierzystej - brak możliwości wyjazdu poza stypendium (praca w innej branży)
    no i (chyba najważniejsze) c. brak podobnych prac o podobnej tematyce,
    potraktowanej kontrastywnie. Nawet nie wpadłam na to, żeby napisać coś o ich
    bibliotekach ;-)

    Ale ja potrzebowałam stypendium tylko na 2 miesiące - dostałam je na wakacje,
    było naprawdę świetnie - tylko NIESAMOWITA tęsknota do męża in spe (21.07.2007
    ślub:). Ale warunki do zebrania tych materiałów miałam dokładnie takie, jakie
    być powinny. Bez DAADu nie mogłabym pisać na mój temat...

    pozdrawiam
    Anka

    PS jaką uczelnię w Niemczech wybrałaś?
  • 26.02.07, 09:03
    Witaj,

    gratuluję slubu :)

    Ja wnioskowałam jednak o trochę więcej stypendium :)). Nie wybierałam natomiast według uniwersytetu, tylko według profesorów. Chciałabym jechać do Lipska, gdzie jest prof. który napisał jedną książkę (80 str. trudno nazwać monografią) dotyczącą tematu mojej pracy magisterskiej i specjalizuje się w interesującej mnie dziedzinie (międzynarodowe postępowanie cywilne).

    Bez DAADu będę musiała okroić doktorat do prawa polskiego i europejskiego albo zwolnić się z pracy i iść na utrzymanie męża.

    Pozdrowienia
    Agnieszka
  • 26.02.07, 16:44
    W Lipsku studiowało część kadry z mojej Alma Mater :-) na drugim stypendium
    byłam na Uni w Halle/Saale - tu z kolei był profesor zajmujący się lingwistyką
    tekstu :-) Gdybyś się dostała, polecam gorąco odwiedziny dłuższe w Dreźnie -
    niesamowite wrażenie robi widok na i z Frauenkirche.

    Na pierwszym stypendium byłam na Uni Konstanz - świetne miejsce. Niesamowita
    biblioteka, niesamowity campus. No i bliskość Jeziora Bodeńskiego...piękne
    miejsce. Ale niestety zupełnie nie mam pojęcia, jak wyglądają na tych
    uniwerkach wydziały prawa.

    Pozdrawiam
    Anka
  • 01.03.07, 11:08
    Byłam na dwóch rocznych stypendiach DAAD: jeden raz podczas studiów, drugi raz - tuż po studiach (czyli jakieś 10 lat temu). Bez znajomków, chociaż teraz już znam załogę DAAD i dażę ją wielką sympatią...
  • 07.03.07, 13:43
    Jednak 10 lat robi różnice, albo może ja robić!!
  • 07.03.07, 14:07
    cóż - nie znając ostatecznego wyniku mojej kwalifikacji powiem, co następuje:

    jak już mówiłam, znajomków w DAAD nie mam, a nie uważam, aby mój uniwersytet miał tam swoje "macki"
    więc jeżeli stypendium dostanę = można je dostać bez znajomków
    jeżeli nie dostanę = na pewno nie będę twierdzić, że dostają tylko znajomkowie, tylko po prostu w przyszłym roku postaram się poprawić expose doktoratu

    poprzednie stypendium z DAAD (kurs wakacyjny) dostałam też bez znajomości

    btw: niniejsza dyskusja trochę przypomina mi (odchył zawodowy) dyskusje o dostępie do aplikacji :)

    pozdrowienia
  • 12.04.07, 19:47
    ożywiając stary wątek :)

    właśnie dostałam decyzję - 10 miesięcy w Lipsku + 975 euro stypendium
    rzucam więc pracę i aplikację, zostawiam męża :) i jadę pisać

    czyli można dostać stypendium z DAAD bez znajomków :) tak jak można dostać się na aplikację bez prawników w rodzinie
  • 12.04.07, 21:02
    gratulacje!
  • 26.04.17, 07:14
    Ooo, ja też jade do Lipska w ramach DAAD :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.