Dodaj do ulubionych

czy macie dzieci?

18.02.07, 16:34
Najpierw kilkanaście lat studiowałam (studia magisterskie i podyplomowe oraz liczne kursy kwalifikacyjne), a teraz zachciało mi się doktoratu. zdaję sobie sprawę, że robienie doktoratu i posiadanie małago dziecka to duże utrudnienie. dlatego muszę się pogodzić z tym, że macierzyństwo zostanie odłozone o następne minimum cztery lata. jak sobie radzicie z tym tematem, czy macie dzieci, czy planujecie i w ogóle jakie jest wasze zdanie na ten temat.
Edytor zaawansowany
  • madaminka 18.02.07, 16:46
    Dla powaznie traktujacych doktorat, chcacych go zrobic w pzeciagu 3-4 lat,
    jest to przedsiewziecie ktore praktycznie wyklucza wszelka inna dzialanosc tak
    zarobkowa jak i rodzinna. Praca zarobkowa na 8 godzin odpada podobnie jak
    opieka nad dzieckiem i prowadzenie domu. No chyba ze jestes zatrudniona na
    uczelni i masz 8 lat na doktorat.
    Rozni sie to tez w zaleznosci od dyscypliny naukowej. Praca laboratoryjna jest
    zwykle trudna do poanowania od godziny do godziny, inaczej jest z pisanie prac
    humanistycznych gdzie lab odpada. Mimo wszystko jednak doktorat to duze
    przedswiziecie i ja zdecydowalam ,ze przed obrona odpada rodzina, dzieci itp.
    PO to tylko ze po prostu nie chce aby cos ucierpialo. A w sytuacji laczenia
    tych dwoch aktywnosci napewno z czegos by cos do konca nie wyszlo.
  • frygamfs 18.02.07, 16:52
    ja pracuję na część etatu oprócz tego robię operaty szacunkowe na zlecenie. dzieci nie mam i nie wyobrażam sobie na razie, że mogłabym je mieć. mam już 33 lata. na doktorat daję sobie 4 lata. jak będę doktorem to będę miała 37 lat. moja koleżanka w tym wieku urodziła pierwsze dziecko, więc nigdy nie jest za późno. mówiąc szczerze to macierzyństwo nie jest czymś o czym marzę teraz. może jednak później jak już się uporam ze wszystkimi moimi planami naukowymi. tylko co na to powie mój mąż, który bardzo chce mieć dzieci. jak mu wytłumaczyć że musi jeszcze poczekać 4 lata?
  • elwinga 18.02.07, 18:40

    > mówiąc szczerze to macierzyństwo nie jest czymś o czym marzę teraz.

    Wiesz, zdaje mi się, że sama sobie udzieliłaś odpowiedzi.

    Są dziewczyny, które równocześnie robią doktorat i mają dzieci. Pewnie, że jest
    im trudniej. Ale nie jest to niemożliwe, jeśli chce się jednego i drugiego. A
    Ty, jak mi się zdaje, dziecka po prostu nie chcesz. I tyle. Robienie doktoratu
    nie ma z tym nic wspólnego.

    Odpowiadając na Twoje tytułowe pytanie: od jakiegoś czasu myślimy z mężem o
    dziecku, wstrzymuje nas tylko fakt, że żadne z nas nie ma w tej chwili stałej
    pensji. No, ale ja doktorat właśnie złożyłam...
  • steppenwolff1 21.02.07, 14:40
    jak będę doktorem to będę miała 37 lat. moja
    > koleżanka w tym wieku urodziła pierwsze dziecko, więc nigdy nie jest za
    późno.

    tak, tylko trzeba mieć też na uwadze fakt, że z medycznego punktu widzenia z
    każdym rokiem ciąża wiąże sie z coraz większym ryzykiem - i dla Ciebie i dla
    dziecka. No i jeszcze jedna sprawa: jak małe będzie nastolatkiem, będziecie z
    mężem już starszymi osobami grubo po 50tce. Wiem, co mówię, bo sama mam takich
    rodziców (mama urodziła mnie w wieku 38 lat, ojciec miał 39), moje kuzynostwo
    jeszcze starszych (siostra mamy rodziła drugie dziecko w wieku 44 lat). Nie
    jest największym problemem jakaś przepaść pokoleniowa - osobiście jej nie
    odczuwałam -, tylko stan zdrowia, przez który w pewnym momencie dziecka już nie
    będzie można wspierać.

    Nie wiem, czy będę czekać do obrony z macierzyństwem, ale na razie mi sie do
    niego nie spieszy (chyba bardziej ze względu na warunki mieszkaniowo-
    finansowe). Na pewno podstawowe badania i napisanie większosci pracy chcę
    zrobić przed jakąkolwiek ciążą. Na razie zabieram się za pierwszy rozdział (ale
    ostatni rok pracuję na cały etat).

    pozdrawiam
    Anka
  • oliwka.marina 19.02.07, 13:43
    Ja mam. Półroczną córkę. Dziecko bardzo chciane, oczekiwane, planowane. Jestem
    na urlopie dziekańskim, a w październiku wracam do tematu "doktorat". Wiem, że
    połączenie sensownego wychowywania dziecka z pisaniem nie będzie łatwe. Mam duże
    wsparcie męża wieć wierzę że się uda. Moim zdaniem każdy musi sam podejmować
    takie decyzje, bez porównywania się z innymi. Najważniejsze jest to by być ze
    sobą szczerym i ustalić co jest dla mnie najważniejsze. Dla mnie na pierwszym
    miejscu jest rodzina i inne sprawy z nią związane, doktorat blisko podium ale na
    pewno nie nr 1.
    Jest mi dobrze z takim ustawieniem spraw, wiem też że u każdego będzie inaczej.
    Życzę mądrych decyzji i powodzenia!
    Oliwka

    Ps. Za nic na świecie nie oddałambym chwil kiedy córka kopała mnie w żebra :-)


    --
    Moja córcia wiercipięta ciągle uśmiechnięta :)
  • marcelina_prust 19.02.07, 21:44
    Ajajjjjj, tfu tfu, coś mi się pokręciło, ten pierwszy link to przez pomyłke do
    wizytówki zamiast wątku, sorry:(

    Miało być to:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=36025607&a=36025607

    --
    Pszczoła go kolnęła, gdy se w ogródku chrapał pomalutku.
  • cledomro 19.02.07, 22:59
    nie. i oby tak dalej:).
  • niewyspany77 20.02.07, 07:05
    frygamfs napisała:

    > Najpierw kilkanaście lat studiowałam (studia magisterskie i podyplomowe oraz li
    > czne kursy kwalifikacyjne), a teraz zachciało mi się doktoratu. zdaję sobie spr
    > awę, że robienie doktoratu i posiadanie małago dziecka to duże utrudnienie. dla
    > tego muszę się pogodzić z tym, że macierzyństwo zostanie odłozone o następne mi
    > nimum cztery lata. jak sobie radzicie z tym tematem, czy macie dzieci, czy plan
    > ujecie i w ogóle jakie jest wasze zdanie na ten temat.

    Kolezanka wlasnie rzucila w cholere studia dr na polmetku, bo stwierdzila ze
    chce dzidziusia. Nie ze jest w ciazy, ale ze "stara sie o dzidziusia". Nie
    rozumiem jej.
  • tlenek_wegla 20.02.07, 14:26
    Czysta biologia moj drogi...


    Z instynktem nie wygrasz. My biedni mezczyzni nie wiemy jak to jest. Ksiazki
    nie oddazda tego uczucia, poswiecenia, bolu, checi...

    Ech! Nie zazdroszcze kobietom.
  • tlenek_wegla 20.02.07, 14:29

    I zarazem zazdrosze ...
  • niewyspany77 20.02.07, 14:32
    Ok, biologia swoje ale matematyka mowi, ze +9 miesiecy i by byla na 3 roku,
    potem jakis urlop a'la dziekanka i jakos by doszla do dr. Ale ot tak walic
    wszystko w cholere w imie *starania sie*?
  • steppenwolff1 21.02.07, 14:43
    ja jako kobietka z różnymi-tam-instyktami też tego nie rozumiem. Po co rzucać??
    No chyba że doktoratu ma sie dosyć...

    pozdrawiam
    Anka
  • dunia77 20.02.07, 13:40
    Nie mam. Ale niedlugo bede miala psa. Liczy sie ? ;-)
  • iza19811981 20.02.07, 13:58
    witam,ja mam 2letnią córkę, na początku myslałam,ze swiat mi sie zawalił, ale
    dzięki niej w ogóle pomyslałam o doktoracie, co komu pisane, a zyć dla kogoś
    trzeba. Moja profesorka-promotorka ma 4 dzieci, a "dorobiła się" tytułu, więc
    nie widzę związku między tymi sprawami. Przepraszam tych, którzy mają inne
    zdanie, ja mam o tyle dobrą sytuację, że ma mi kto "siedzieć" z bobasem. A ja
    dzięki córce stałam się wrażliwszą i badziej dośwaidczoną kobietą. Z
    pozdrowieniami dla młodych mam - doktorantek i tych z tytułami.
  • iza19811981 20.02.07, 14:03
    I jeszcze jeden przykład, jedna z moich akademickich- byłych
    oczywiście "nauczycielek" miała córkę, niepełnosprawną w dużym stopniu. Pani po
    rozwodzie, bez pomocy - ponoć - ze strony rodziny. Widać trzymała się słusznej
    zasadyżyciowej - "nie wynajduj sobie przeszkód, a daleko zajdziesz". Krótko
    mówiąc, chyba większość naukowców ma potomstwo, nie można ograniczać się do
    jednej kwestii życiowej - nauki, bo za krótki jest żywot, by zapominać o tym,co
    najważniejsze.Pozdrawiam
  • tlenek_wegla 20.02.07, 14:12

    Iza, kakt, ze Twoja psorka ma czworo dzieci o niczym nie swiadczy. To byly inne
    czasy, inny start w dorosle zycie, inna mentalnosc ludzi.

    Moj brat 7 lat starszy juz w 21-szym roku zycia mial rodzine i syna. Ja ma 27 i
    dopiero teraz sie zenie. O dziecku pomyslimy za rok max dwa.

    Ale nie ulega watpliwosci jedno. Czuje sie gotowy na to wszystko i niczego
    bardziej nie pragne. :)
  • iza19811981 20.02.07, 15:46
    właśnie, najważniejsze, by człowiek czuł się gotowy - jak to określiłeś. Więc
    właściwie mamy to samo zdanie. A co do czasó dawnych, w których przyszło żyć
    mojej profesorce - to nie czasy sie zmieniają,ale ludzie. Znam takich, którzy
    mając nawet 10tkę bobasów daliby radę wiele zdziałac, są niestety i tacy,
    którzy nawet prowadzac tryp życia samotniczy, nie mają nigdy czasu na nic, "dla
    chcącego nic trudnego".
  • iza19811981 20.02.07, 15:50
    oczywiście miałąm na myśli "tryb" a nie "tryp".:)
  • aniutka77 20.02.07, 17:46
    Hm...
    Moja córeczka ma niecałe 4 miesiące..... Za pół roku sie bronię.
    Był ciężko w ciąży...
    teraz też niełatwo...
    ale!!!!!
    Jest moją motywacją, światłem na szczycie tej ogromnej góry, łatwiej mi teraz
    się organizować i układać zajęcia tak by wszystko pogodzić. Doktorat robię na
    Akademii Medycznej. Praca laboratoryjna do miesiąca przed porodem. Teraz nie
    wolno mi się zbliżać do tkanki i trucizn. Pracuję nocami. Artykuły czytam jak ją
    karmię i zawsze się mogę do niej uśmiechnąć. A jej dziś obojętne czy mama to
    doktor czy sprzedawczyni....zawsze się do mnie uśmiechnie. I dzięki temu
    zachowuję zdrowy rozsądek.
    --
    ja i on
    Moja Weronika
    aniutka77.fotosik.pl/albumy/80569.html
  • dr_lolo 20.02.07, 19:52
    robiac doktorat mialem dwojke skarbow. bylo ciezko, bo musialem utrzymywac cala
    rodzine, ale tym wieksza jest satysfakcja, jak sie skonczy. sporo moich
    znajomych dalo rade zrobic doktorat z jednym dzieckiem. z wieksza rodzinka jest
    trudniej, ale to kwestia zamozaparcia.

    dzieci maja do siebie to, ze szybko rosna, naprawde. ale dycyzja, czy, kiedy i
    ile - jest bardzo indywidualna. i ja osobiscie szanuje kazda.

    Ps
    oczywiscie pies tez byl :).
  • luisapaserinni 21.02.07, 09:11
    dziwi mnie jedno, ze mało w tym wątku się mówi o odpowiedzialności
    długofalowej za potencjalne dziecko, dylematem jest tylko czy obowiązki
    doktorantak nie przeszkodzą w karmieniu i na odwrót...
    Obserwując moich znajomych doktorantów i dokonując niesprawiedliwej
    generalizacji, widzę, że większosć z nich na garnku u rodziców spoczywa (czyli
    dziecko - dodatkowy problem dla rodzica doktoranta), a ci którym się w życiu
    towarzyskim nie poszczęściło i bogato za mąż nie wyszli (albo za żonę), a na
    rodziców liczyć nie mogą, to mają problem z utrzymanie siebie samego (i nie mam
    na myśli tu porzucenia takich ekwiwalentów hulaszczego życia typu obiady w
    Bazylii (bar na uni), wyjazd do Karpnik na wakacje, czy zakup spodni na
    Świebodzkim), ale kupienie miesięcznego biletu na autobus (we wro to około 120
    zł) czy kupno książki powyżej 30 złotych...a gdy nawet i po doktoracie szansy
    na etat nie ma?
    a poza tym uważam, ze doktorat to "praca jak kazda inna", i tu już można
    mnożyć przykłady matek, które rodziły, po 2 miesiącach wracały do pracy i nikt
    im nie czynił problemów z tego powodu,a i mój ulibiony przykład polonistki,
    która nie mogąc liczyćna babcie, więcej płaciła opiekunce niż zarabiała, a mąż
    też przynosił pensję z 1 z przodu, więc biedowali i frustrowali się (a tyle się
    mówi o tym, że praca nauczyciela z 18 godz. lekcji na tydz. jest idealna do
    rodzenia dzieci, jak widać nie zawsze).
    pozdrawiam
  • igerna1 21.02.07, 12:01
    nie mam i w obecnej sytuacji sobie nie wyobrazam:

    1. praca - średnio 10/h dziennie
    2. aplikacja
    3. studia doktoranckie
    i nadzieja na roczne stypendium za granica :))

    Ja przyznam, że jeszcze nie czuję potrzeby (26 l), ale mąż (28 l) już powoli zagaduje :)

    Pozdrowienia
  • anthara 23.02.07, 08:09
    Mam Synka. Zaplanowanego, urodzonego pod koniec pierwszego roku SD. Byłam z nim
    w domu przez trzy pozostałe lata SD. Pracę robiłam w domu (chemia teoretyczna),
    wychodziłam na uczelnię tylko żeby prowadzić zajęcia. Nie musiałam spędzać wielu
    godzin w laboratorium. Obroniłam się kilka miesięcy temu, nieskromnie powiem, że
    recenzje były świetne (obie z wyróżnieniem). Po drodze dostałam kilka
    stypendiów, w tym jedno bardzo prestiżowe. Mam około 20 publikacji. Synek -
    dopilnowany, dopieszczony, niezwykle bystry chłopczyk. Od roku czyta, od kilku
    miesięcy pisze. Ma bardzo rozległą wiedzę.
    Wygląda na to, że można pogodzić macierzyństwo i karierę naukową. Trzeba to
    wszystko tylko dobrze zaplanować.
  • luisapaserinni 23.02.07, 09:14
    moze wobec tego podpowiesz nieswiadomym tego bezdzietnym JAK to wszystko tak
    doskonale zaplanować?
    za wszystkie wskazowki z gory serdecznie dziekuje
  • anthara 23.02.07, 17:20
    Doskonale?
    Mialam na mysli takie zwykle ludzkie poukladanie sobie planu zajec: dnia,
    tygodnia czy miesiaca. Tak, zeby moc wszystko ogarnac i ze wszystkim zdazyc.
    Mozna zaplanowac dziedzine, z ktorej robi sie doktorat. W pracy doswiadczalnej
    na pewno jest trudniej, wiec jesli ktos planuje miec dziecko, moze wybrac prace
    teoretyczna, mozna postarac sie o znizke w godzinach dydaktycznych w zamian za
    inne zajecia na rzecz wydzialu, itp. itd.
    Moze zle odebralas moj post, nie mialam zamiaru sie chwalic, chcialam tylko
    przedstawic swoj przyklad. Wiem, ze nie da sie zaplanowac wszystkiego i nie nad
    wszystkim mamy kontrole. Ja codziennie dziekuje Bogu za wszystko czym nas
    obdarza. A zdrowie mojej rodziny jest dla mnie wartoscia najwyzsza. Reszta jakos
    tam sie "kreci".

    Pozdrawiam
    Anthara
  • luisapaserinni 23.02.07, 18:14
    ok, dzięki, no i masz rację, źle zrozumiałam, ale dzięki i tak mi to pomogło
    objąć wyobraźnią Twoją sytuację (tak jak ją widzę na podst. postu, żeby nie
    było, że wszechwiedząca jestem;))
    Pozdrawiam
    Luisa
  • noddy 24.02.07, 02:06
    Ja mam 2 dzieci i chyba już 0 procent szans na zostanie doktorem.
    Zaczęłam studia doktoranckie i mając 26 lat zaszłam świadomie w ciążę.
    Myslałam że urodzę, rodzicę trochę popilnują, trochę opiekunka
    i będzie super. Do 5 miesiąca ciąży było ok ale okazało się,że ciąża jest zagrożona, że muszę leżeć do końca. Córka urodziła się jako wcześniak
    w 8 miesiącu i przez pierwsze 10 miesięcy jeździlismy sobie razem po lekarzach
    (na szczęście wyszła z tego wcześniactwa bez żadnych powikłań).
    Wróciłam na uczelnię i ..... nie dałam rady. Zrezygnowałam.
    Mając 30 lat urodziłam drugie dziecko.
    Teraz mam 32 lata, 2 zdrowych dzieci, pracuję na prywatnej wyższej uczelni
    i trochę żałuję. Wiem, że nie dałabym rady teraz znowu wrócić do pisania
    bo musiałabym to zrobić kosztem dzieci a tego nie chcę.
    I tak sobie myslę, że jest tak, że bardzo zazdroszczę koleżance która zaczynała ze mną i teraz ma już dr przed nazwiskiem i etat na uniwerku i etat na prywanej uczelni (z dużo wyższą pensją niż ja) ALE nie zamieniłabym się z nią; wolę mieć mgr i 2 dzieci niż dr i ich nie mieć.
    Są dziewczyny, które dają radę pogodzić i doktorat i dzieci; ja nie dałam
    rady.
  • iwona_an 28.02.07, 22:53
    Decydując się na studia doktoranckie wiedziałam, że jestem w ciąży z drugim
    dzieckiem. Z całą odpowiedzialnością czułam, że nie będzie lekko i prawda jest
    taka, że nie jest. Michasia ma w tej chwili 2 lata, a ja sporą część pracy
    doktorskiej już za sobą. Dużo pomaga mi mąż i starszy syn. Moja rodzina jest
    moją siłą napędową.
  • tulka82 02.03.07, 21:19
    Ja mam. Urodziłam pod koniec 9 semestru studiów mgr. Obroniłam się, gdy syn miał
    5mies. Dyplom dostałam z całym rokiem w czerwcu. Od października jestem
    doktorantką AE. Przez pierwszy semestr nie prowadziłam zajęć, więc tylko
    chodziłam na wykłady(te wg programu studiów) i przez resztę tygodnia opiekowałam
    się synem. Obecnie pracuję na 2 prywatnych uczelniach,poki co tylko z
    zaocznymi.Nie jest lekko. Syn ma prawie 15 mies.zapisaliśmy go do żłobka, bo
    mąż nie może (nie chce)siedzieć w domu. Niestety mały choruje. 2 dni w
    żłobku=tydzień w domu. Chciałabym mieć drugie dziecko - tak za 1-2 lata. Ale nie
    wiem, czy mi to za bardzo życia nie utrudni (w sensie nie zamknie na dłużej w
    widełkach niemocy twórczej). Zjednej strony - na studiach łatwiej, z drugiej
    doktorat to nie mycie okien i trzeba trochę na 4literach posiedzieć i to raczej
    w ciszy i skupieniu...
    Planuję mega się spiąć i zacząć badania jak najszybciej. Potem pisać ile wlezie.
    Tak,żeby przed porodem być już dr:) a potem 3mies. macierzyńskiego i ... na
    uczelnie:)

    pozdrawiam wszystkie Mamy - obecne i przyszłe,i Tatusiów też! Dużo sił Wam życzę!
    tulka
  • aga9001 04.03.07, 06:59
    Moja córka ma 3 lata i 7 miesiecy. Nie byłam na studiach doktoranckich, a
    robiłam i robię doktorat w fomule "wolna stopa". Decydujac sie na dziecko
    wiedziałam, ze bedzie cięko (dziecko, praca zawodowa, dom, doktorat). Było
    często mega ciężko. Decyzja o dziecku była świadomo - a bałam się odkładać ja w
    czasie z jednej przyczyny - a co bedzie jak za te 4 - 5 lat okaże sie , że nie
    oge miec dzieci?
    Z perspektywy czasu uważam, ze decyzja była b.dobra. Świadomość posiadania
    dziecka zmobilizowała mnie do efektywnego wykorzystywania czasu, zajmowania sie
    najistotniejzymi rzeczami.
    W tej chwili jestem na 2 miesiące przed obroną, mam dosyc duże już dziecko :)
    Ale nie da sie ukryć , ze nie osiagnełabym tego bez pomocy moich rodziców -
    szczególnie w aspekcie pomocy w opiece nad małą, czy gotowanie obiadów :)

    Decyzja o dziecku zawsze jest trudna. Bo jak nie doktorat to praca, jak nie
    praca to przyjemności mogą stać na przeszkodzie. Wiec jest to kwestia
    priorytetów i indywidualnych predyspozycji. Ja wiem, ze można to pogodzic , ale
    i cena jest wysoka (chociażby stres).
    Pozdr.
    Aga
  • iza19811981 04.03.07, 15:26
    Witam, co prawda na ten temat już swoje zdanie zapisałam, ale zauważyłam wśród
    tych wielu podejść do sprawy jeden, bardzo szczególny, ale w moim mniemaniu,
    bardzo istotny szczegół, matki - doktorantki stały się wrażliwsze i jak to
    okresliła aga9001, zaczęły zajmować się tym, co najistotniejsze w życiu, a to
    przecież oznaka dorosłości, a co za tym idzie - mądrości życiowej, a tej cechy
    doktorom - rzecz jasna- zabraknąć nie może; co nie znaczy, że "bezdzietni" to
    inna kategoria, ta gorsza, bo przecież i ci są wspaniałymi
    naukowcami.Pozdrawiam wszystkie mamy- doktorantki i dr
  • amws 06.03.07, 11:25
    ja mam prawie 3 letnia córeczke, decyzje o jej byciu podjelismy jak bylam na 2
    roku, teraz mam 5 rok st.doktoranckich (przedłuzony właśnie o ten jeden rok) +
    nalezne 16 tyg. macierzyńskiego :)

    pozdrawiam
    dzieci sa super, tej decyzji bym nie cofnęła :)
    --
    www.pajacyk.pl
  • santorsola 15.03.07, 18:54
    doktoratu broniłam w 7 miesiącu. Jak córka miała 2 miesiące zaczełam etat
    asystencki. Po trzech latach awansowałam na adiunkta i obecnie jestem w 2
    ciąży - a habilitację musze napisać do 2015 - dam radę.
  • mglura 16.03.07, 08:25
    połączenie macierzyństwa z pracą naukową jest możliwe. ja mam dwójkę dzieci
    pierwszy syn ma 3 lata (dzisiaj 1000 dni) kolejny 3 miesiące (dzisiaj 100 dni)
    a ja właśnie dzisiaj bronię pracę doktorską. wystarczy chcieć, trochę mniej
    spać i lepiej organizować czas, a wszystko da się zrobić!!!!
  • steppenwolff1 20.03.07, 13:44
    GRATULUJĘ :-))
    Ale chyba już nie pracujesz zawodowo?
    Ja, ponieważ pracuję jeszcze na pełny etat i mam dodatkowo działalność
    gospodarczą, nie wyobrażam sobie jeszcze obok studiów i pisania na razie
    dzieci. Ale rezygnuję zupełnie z mojego etatu (szkoda czasu) - więc kto wie,
    kto wie...ale i tak najpierw chciałabym napisać większą część pracy i zrobić
    badania. No i kupić swoje mieszkanie.

    pozdrawiam
    Anka
  • gosiah.n 20.03.07, 10:40
    nie;( ale bardzo już chciałabym je mieć.. macie rację, ze doktorat, praca na
    pełny etat, działalność w stowarzyszeniu i przygotowania do konwersji raczej na
    razie to wykluczają.. poza tym mam chyba dość pogmatwane życie osobiste i na
    razie nie wchodzi to w grę.. trzymam kciuki za wszystkie mamy-doktorantki!!:)
  • joda2 02.04.07, 13:03
    ja mam 1,5 rocznego synka. zaszlam w ciaze na 3 roku i jak zobaczylam dwie
    kreski to jeknelam: o matko, moj doktorat!:) chociaz chcialam juz miec dziecko.
    lekko nie bylo, ale po urlopie macierzynskim wrocilam na uczelnie, dokonczylam
    pisac prace a w styczniu sie obronilam. wszystko sie da:) fakt-z pomoca meza i
    cioci, ale udalo sie:)
  • loorien 04.04.07, 22:49
    leci mi piąty rok studiów doktoranckich we wrzesniu koncze 29 lat, w czerwcu
    zeszłego roku będąc w ciązy złożyłam pracę i zdałam 2 egzaminy, został
    kierunkowy z rachunkowości i obrona myślałam ze dam rade z dzieckim ale wziełam
    sie za to dopiero teraz - borys ma pół roku. Zdałam egzamin ale przyznaje
    cięzko sie uczyc przy dziecku zwłaszcza ze wróciłam juz do pracy mam do
    zrobienia 254 godziny w tym semestrze. Wydaje mi sie ze nie napisałabym pracy
    przy dziecku. A nawet przy męzu;) Ale mam kolezanke która zaczela tak jak j i
    ma dziecko 3-letnie. Jak nie ma zajęć zawozi dziecko do mamy na 8 godzin i
    pisze. Czyli odpoweidz jest prosta - da się tylkjo z wielką pomocą dziadków i
    meża tudzież zaufanej i dyspozyzyjnej niani. Jak tylko się obronię będę
    najszczęśliwsza na świecie że mam juz to za sobą a jednocześnie dziecko. Dodam
    że naprawdopodobniej zostane kurą domową z tytułem dr bo na mojej uczelni na
    razie nie mam co liczyc na etat
    Fotki Boryska
    Borysek rośnie:)
  • coalla 05.04.07, 00:14
    Loorien, brawo!
    bardzo mnie cieszą takie wieści od Ciebie!

    pamiętam naszą korespondencję z 2005...
    ciesze się że wszystko pomyłsnie się udało, plany się powiodły, panujesz nad
    organizacją

    trzymam kciuki za fantastyczny finał!
    uściski, oczywiście super synka gratuluję :)
    M.
  • loorien 09.04.07, 14:19
    Dziękuję bardzo, to już 2 lata odkąd rozmawiałyśmy? - jak ten czas pędzi.... a
    jak tam twoja dwójka?(o ile pamietam;)pozdrawiam i moze przejdziemy na priv?
    --
    Fotki Boryska
    Borysek rośnie:)
  • pyzz 05.04.07, 11:27
    To zależy od dziedziny. W fizyce, gdzie robienie doktoratu to wyłącznie może być
    praca "w pełnym wymiarze" i żadne inne sprawy nie są możliwe nie jest to łatwe.
    Znam jednak jedną doktorantkę fizyki, która dziecko ma, ale ona mocno ciąży na
    mężu, tak finansowo, jak i w opiece nad dzieckiem. Dodam też, że zarówno ona ma
    ułatwienia w doktoracie związane z dzieckiem, jak i dość często i dużo korzysta
    z opiekunek. Doktorant ma w tym względzie trudniej, bo ani nie ma społecznego
    przyzwolenia profesorów dla "odpuszczenia" takiemu doktorantowi, ani żadnych
    prawnych możliwości wzięcia choćby urlopu opiekuńczego (ma do niego prawo tylko
    doktorantka, choć to jawna dyskryminacja ze względu na płeć).
    Ale podsumowując: DOKTORANTKA może mieć dzieci, choć nie jest to łatwe i oznacza
    konieczność wykorzystywania wszelkich formalnych i nieformalnych ułatwień z tego
    tytułu, łącznie z braniem pieniędzy od rodziców, proszenie kolegów o wykonywanie
    nie ich pomiarów, branie urlopów, spadek wymagań co do samej pracy itd.
    DOKTORANT w sumie też może mieć dzieci, ale na samym końcu doktoratu, albo
    najlepiej wręcz po post-docu. W przeciwnym razie raczej się z tym doktoratem nie
    wyrobi w rozsądnym terminie.
    Jednak nie zapominałbym, że nasze pokolenie ma trudniej. Ma jednak znacznie
    wyższe wymagania i znacznie gorsze płace i warunki, niż, choćby pokolenie o 10
    lat starsze. Da się pogodzić, są tego przykłady, ale jest też dużo przykładów
    takich, którym dziecko uniemożliwiło doktorat.
  • agava00 05.05.07, 13:33
    Córkę z początku studiów i syna z początku doktoratu.
    -------
  • martka78 12.05.07, 00:23
    A ja mam rocznego synka i planuję obronę na wrzesień/październik. Dodam, że
    jestem na chemii, i to na politechnice, więc moja praca nie jest teoretyczna. W
    czasie ciąży byłam na urlopie, ale ten czas wykorzystałam właśnie na pisanie
    pracy. Gdy synek miał 5 miesięcy wróciłam na uczelnię. nikt za mnie nie
    prowadził żadnych zajęć, ani nie robił żadnych pomiarów. Co więcej prowadzę w
    tym roku 2 dplomy z nowej dla mnie tematyki, a oprócz tego zdałam w tym roku 3
    egzaminy. Nie mam babci na miejscu, tylko opiekukę, a mąż nie zarabia mnóstwa
    pieniędzy bo jest urzędnikiem. Uważam, że jak się chce, to można wszystko
    pogodzić. Od 15tej mój czas jest tylko dla malucha, pracuje wtedy, gdy zaśnie.
    Osobiście dla mnie decyzja o posiadaniu dziecka była chyba najlepsza w życiu i
    nie cofnełabym czasu za żadne skarby świata. Uważam tylko, że najbardziej
    krzywdzące jest to, że doktorantkom nie należy się zasiłek macierzyński. Ja
    byłam bez stypendium przez całą ciążę, aż do powrotu na uczelnię. Mogłam nie
    zawiesić stypendium, ale wtedy nie dostawałabym pieniędzy teraz, po powrocie z
    rocznego urlopu.
  • pyzz 15.05.07, 11:13
    Jak widać pogodzić się da. Tylko jedno ale:
    > Od 15tej mój czas jest tylko dla malucha, pracuje wtedy, gdy zaśnie.

    Ja sobie niestety kompletnie nie wyobrażam, aby KTOKOLWIEK mnie tolerował w
    instytucie, gdybym pracował tylko do 15.
    Ale doktorantki są tolerowane. To jest właśnie to, o czym pisałem. Doktorantka z
    dzieckiem jest tolerowana. Doktorant tylko pod warunkiem, jeżeli pracuje tak,
    jakby go nie miał - w tym po nocach.
    Przy czym, ja nie wiem, jak jest na chemii.

    > Uważam tylko, że najbardziej
    > krzywdzące jest to, że doktorantkom nie należy się zasiłek macierzyński. Ja
    > byłam bez stypendium przez całą ciążę, aż do powrotu na uczelnię. Mogłam nie
    > zawiesić stypendium, ale wtedy nie dostawałabym pieniędzy teraz, po powrocie z
    > rocznego urlopu.
    Kwestia stypendium jest w Polsce rozwiązana skandalicznie, ale jest to temat na
    zupełnie inną dyskusję. Jedno, co powiem, że w swej krótkiej karierze miałem
    kontakt z różnymi ludźmi, z różnych krajów i wszędzie doktoranci narzekają, że
    im się mało płaci, ale jak się dowiadują, jakie warunki proponują Polacy, to im
    szczęki opadają. Po prostu nie mogą uwierzyć. I mówię nie tylko o Niemcach,
    Francuzach, ale również o RUMUNACH. Tak, tak! Nawet do Rumunii możemy emigrować
    za chlebem.
  • eu-iza 15.05.07, 12:53
    jedno magisterkowe
    a drugie doktoratowe :)
  • salomea_ 26.05.07, 20:33
    Mam dwoje dzieci, obie córeczki urodzone w czasie SD. Naprawdę ciężko to
    pogodzić ze sobą, szczególnie jak nie ma sie serca oddawać dzieci żłobka. M
    niedawno obronił swój doktorat z wyrożnieniem, ja się bardziej meczę i mam mało
    publikacji. M. już drugi raz wyjechał na parę miesięcy do Grenoble na
    stypendium, a ja musze się obronić do września, ech. No ale trzeba skądś brać kasę.

    Z dziećmi jest trudno, ale za to jestem b. szczęśliwa i nie załuję swoich decyzji.
    --
    moje fotoforum
    zdjęcia Łucji i Róży
  • madaminka 02.06.07, 15:20
    ..
  • madaminka 06.06.07, 07:37
    ,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka