Dodaj do ulubionych

najwiekszy (obecnie) dylemat Polskiej Nauki

24.03.08, 11:39
Skoro mozna bedzie zrobic doktorat po licencjacie, to dlaczego nie mozna
bedzie habilitacji po magisterium?
Edytor zaawansowany
  • hatchet01 25.03.08, 10:17
    pewnie dlatego, że habilitacja będzie zniesiona ...
    --
    a wise person asks; a fool wonders
  • pr0fes0r 25.03.08, 13:56
    ...co otwiera perspektywę uzyskania profesury belwederskiej bezpośrednio po
    magisterium :>
  • niewyspany77 25.03.08, 14:26
    Nie nie. Przeciez nie mozna tak, bo towarzystwo za bardzo sie rozpanoszy. No i
    tym samy zabijemy dluga tradycje czytania profesorskich nazwisk "od tylu".

    Skoro mamy zniesc habilitacje, trzeba zrobic jakis system, by wiedziec, kto
    lepszy, wazniejszy etc. Proponuje wiec:
    - doktor mniejszy
    - doktor normalny
    - doktor wiekszy
    - superdoktor
    - megasuperdoktor.

    Superdoktor ma prawo promowania doktorow mniejszych, a megasuperdoktor -
    superdoktorow. Zwienczeniem kariery bedzie megasuperdoktor belweder. Kazdy
    szczebel awansu to +150 punktow KBN. Zakaz malzenstw miedzy doktorami kazdego
    szczebla. Zakaz studiowania tej samej branzy przez dzieci i pociotkow doktora na
    2 pokolenia wprzod/wstecz. Specjalny prawnie zastrzezony wzor krawata (panie sie
    wypowiedza co sobie zycza) pozwalajacy z kilometra odroznic doktora od reszty ludu.

    Doktor mniejszy = 2 srednie krajowe. Co stopien awansu - +1 srednia krajowa.

    Doktor mniejszy - przydzial sluzbowego mieszkania 50 m2 w max odleglosci 1 km od
    uczelni. Co stopien - zmiana na +30m2 wieksze mnieszkanie. Superdoktor dostaje
    wille, megasuperdoktor tez z basenem.

    Doktor mniejszy - sluzbowe auto sredniej klasy, megasuperdoktor - nowe bmw (nie
    znam sie na autach, moze ktos pomoze usystematyzowac?).

    Prosze o dodatkowe propozycje. Po uwzglednieniu i naniesieniu poparawek wyslemy
    dla Pani Minister jako inicjatywa oddolna.
  • dusia_dusia 25.03.08, 14:54
    Zakaz malzenstw miedzy doktorami kazdego
    > szczebla.

    No nie, ja bym w ramach podnoszenia poziomu intelektualnego polskiego
    społeczeństwa wprowadziła NAKAZ małżeństw między doktorami, tyle że może z
    różnych dziedzin?
    A dzieci najlepiej do specjalnych 24-godzinnych przyuczelnianych złobków i
    przedszkoli, żeby nie przeszkadzały rodzicom w pracy naukowej. A tam już się
    nimi zajmą doktorzy pedagogiki :)
    --
    Marfa Pietrowna
  • niewyspany77 25.03.08, 15:00
    To absolutnie wykluczone. Walczymy przeciez z nepotyzmem!
  • pr0fes0r 25.03.08, 15:06
    Ależ, właśnie powinien być nakaz małżeństw doktorów z niedoktorami, by podnieść
    % doktoryzacji kraju poprzez produkcję półdoktorów, w drugim pokoleniu
    ćwierćdoktorów, a nawet i achteldoktorów w pokoleniu trzecim. Do tego dodać
    należy uzależnienie wynagrodzenia podstawowego od procentowej domieszki krwi
    doktorskiej w żyłach, tudzież prawo dziedziczenia stopnia i tytułu naukowego -
    ale wyłącznie po mieczu, żeby drogą doboru naturalnego wyeliminować femdoktorów
    płci żeńskiej.
  • niewyspany77 25.03.08, 15:36
    Dziekuje za sluszny i jakze rozsadny glos wnaszacy nowa jakosc w Program Naprawy
    Nauki Polskiej.

    Jednak moje watpliwosci i stad pytanie budzi pewien problem. Czy jesli pol- (czy
    tez cwierc ec) doktor genetyczny zechce byc pelnym doktorem, to czy nalezy mu
    sie przeskok bezposrednio na proponowany przeze mnie stopien doktora normalnego
    (a w przypadku poldoktorow na soktora wyzszego?). Wydaje mi sie to dosc istotne
    i zyciowe by ten wazny problem przedyskutowac.
  • mmaupa 25.03.08, 16:04
    Mi sie wydaje ze takie dziecko megasuperdoktorow, w dodatku wychowane przez
    doktorow w przyuczelnianym zlobku powinno od razu przeskoczyc na dra normalnego.
    A kazde nastepne pokolenie moze skakac o jeden stopien wiecej, az dojdziemy do
    takiego inbredu ze megasuperdoktorem zostanie sie po podstawowce. Jesli ma sie
    wylacznie przodkow-doktorow, rzecz jasna, nie trzeba nam przeciez zadnych
    polkrwi mieszanek.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • niewyspany77 25.03.08, 16:06
    Sluszna uwaga. Prawa matematyki sa wszak niepodwazalne.
  • nfao5 18.04.08, 13:54
    Jakie prawa i ktorej matematyki?
  • babazgaga 25.03.08, 15:49
    A mi sie coś obiło o uszy (prof mi mój mówił i paru innych zaprzyjażnionych) że
    w Czechach jest faktycznie tzw. mały doktor i duży doktor:)
  • niewyspany77 25.03.08, 16:05
    To tylko potwierdza, ze moja propozycja idzie w dobrym kierunku. Nasi poludniowi
    sasiedzi zawsze byli zdeczka rozsadniejsi.

    Ale zeby nie bylo oftopicznie - ciag dalszy propozycji reformy:

    - prawo do wolnej stopy uzyskuje placowka zatrudniajaca 5 doktorow mniejszych, 3
    doktorow normalnych, 2 doktorow wiekszych i 1 superdoktora;
    - prawo do prowadzenia studiow doktoranckich uzyskuje placowka zatrudniajaca 10
    doktorow mniejszych, 7 doktorow normalnych, 5 doktorow wiekszych, 3
    superdoktorow i 1 megasuperdoktora;
    - prawo do nadawania stopnia doktora wiekszego oraz przeprowadzenia kolokwium
    doktorskiwgo wiekszego uzyskuje placowka zatrudniajaca 7 superdoktorow i 3
    megasuperdoktorow;
    - prawo do nadawania stopnia superdoktora raz przeprowadzenia kolokwium
    superdoktorskiego uzyskuje placowka zatrudniajaca 7 megasuperdoktorow;
    - prawo do nadawania stopnia megasuperdoktora raz przeprowadzenia kolokwium
    megasuperdoktorskiego uzyskuje placowka zatrudniajaca Kwiat Nauki Polskiej po
    pozytywnej ocenie dorobku kandydata.
  • pr0fes0r 25.03.08, 16:21
    Chciałbym jeszcze dodać wymóg, by suma % doktorów zatrudnionych w jednostce
    uprawnionej do nadawania stopnia doktora była określona ustawowo, a ustalana po
    zsumowaniu % stopnia udoktoryzowania genetycznego poszczególnych jej pracowników.
  • agnieszka12341 18.04.08, 12:58
    I zeby bylo ciekawiej znosza go i wprowadzaja znow co jakis czas.
    Maly doktorat po, ktorym sie dostawalo CSc. czyli tytul kandytata
    nauk poprzedzal duzy doktorat DrSc. To juz byl doktor nauk.
    Nastepnie to zniesli i zrobili PhD. A potem znow wrocili do praktyki
    z duzym doktoratem i mozna go robic tylko po uzyskaniu po PhD. Aby
    robic habilitacje trzeba oprocz dorobku miec "oduczenie hodiny"
    czyli wyklady z czym sie nie zgadzam bo nie kazdy sie nadaje do
    uczenia a wiele osob wrecz nie powinna uczyc.
  • niewyspany77 25.03.08, 16:57
    Jak wiadomo, kluczowa sprawe w okazywaniu szacunku dla Autorytetow stanowi
    odpowiednia prezentacja ich osoby. Jak juz zaproponowalem, elementem takiej
    wizualnosci bylby prawnie zastzrzezony wzor krawata (panie koniecznie musza sie
    wypowiedziec, ale rozumiem ze konsultacje wciaz trwaja).

    Pojawia sie problem, jak rozpoznac kto sie podpisuje pod roznymi pismami.
    Wszyscy wiemy ze obecne rozwiazania czyli "prof zw dr hab" sa przestarzale i
    zupelnie nie pasuja do XXI wieku oraz Zreformowanej Nauki Polskiej.

    Stad kilka propozycji:
    a) krotko - drm, drn, drw, sdr, msdr. Niestety jak widac akronimy sa za banalne.
    b) srednio - dr mn, dr nor, dr wk, sup dr, meg sup dr. Nie da sie zauwazyc, ze
    brzmi to znacznie lepiej.
    c) dobrze - uwzgledniamy stopien doktoryzowania genetycznego, czyli dr mn (1/4)
    (lub 2/5 czy 7/12). Sami przyznacie, ze meg sup dr (16/17) brzmi calkowicie
    adekwatnie jak na megasuperdoktora przystalo.

    Pojawia sie tez problem, czy nalezy uwzglednic stopien doktoryzowania
    genetycznego ojca i matki? Stad moje pytanie, czy na przyklad meg sup dr
    (1/5+7/12) nie bedzie zbyt niezrozumialy?

    Uprzejmie prosze o opinie.
  • niewyspany77 25.03.08, 17:08
    Natchniony przez albe oraz pr0fes0ra mam kolejne pomysly na Reforme.

    Moim zdaniem nalezy zlikwidowac isntytucje semestru. sami wiemy, jak bardzo
    wkurzajace sa sesje. Organizacja ruchoma roku akademickiego pozwalalaby na
    lepsze zarzadzanie czasem oraz pozwolilaby na bardziej elastyczny tok nauki,
    ktory to jak wiemy wszyscy, w obecnym XXI wieku jest niezyciowy.

    1. Student zdaje sesje kiedy chce. Nie ma tlumaczen ze bolala glowa, ciocia
    miala imieniny. Kadra tez nie bedzie marudzic, ze ma 500 prac do sprawdzenia.
    2. Student moze zdawac gdzie chce. W koncu kazdy pracownik nauki chetnie zwiedzi
    rozne dalekie kraje.
    3. Zajecia powinny odbywac sie przez internet. Wykladowca nagra wyklad o ktorej
    mu pasuje i wysle mailem do studentow. Jesli rocznik wyrazi taka prosbe,
    wykladowca bedzie mogl przekazac wyklad w formie jedynie audio. Umozliwi to
    studiowanie wszedzie. W ramach wyrownywania szans edukacyjnych beda magli
    studiowac nawet menele spod budki z piwem, jedynie kilka zlotych inwestycji w
    glosnik a mamy 100% scholaryzacji!!
    4. Wakacje bedzie mozna sobie planowac jak kto chce. Niezwykle interesujaca
    propozycja, prawda?
    5. Pracownika nuki bedzie mozna tym samym zatrudnic w kazdym momencie.

    Nie zapominajmy, ze w ten sposob bedziemy mogli pracowac na 20 etatach, co w
    zupelnosci jak mniemam zaspokoi nasze problemy finansowe.

    Co o tym sadzicie?
  • pr0fes0r 25.03.08, 17:16
    Co sądzę - sądzę, że powinieneś być Ministrem NiSW.
  • joannah31 25.03.08, 17:51
    Co tam mnistrem!
    Superministrem!!!
    I wprowadź nam proszę mundurki, ach wprowadź!!!
  • niewyspany77 25.03.08, 18:17
    Grzecznie acz zdecydowanie odmiawiam. Uzasadnienie:

    1. Wrodzona skromnosc nie pozwoli mi na poslugiwanie sie tytulem:
    prof zw dr hab meg sup dr (0/0+0/0) minister NiSW.

    (oczywiscie stare stopnie musza byc zachowane, w koncu prawo nie dziala wstecz).

    2. Niezwykle skomplikowana sytuacja w pierwszych latach po Reformie wymaga na
    tym stanowisku kogos o zdecydowanych pogladach. Bo watpliwosci na pewno bedzie
    wiele. Jak wiemy, najkompetnentenijsza osoba na forum jest alba dlatego
    przekazuje jej moja nominacje. Poza tym alba nie planuje kariery w nauce co
    pozwoli na to, by poslugiwala sie zdecydowanie krotszym tytulem (jednynie
    "minister NiSW") co jak wiemy na pewno bedzie dobrze odebrane przez masy ludu
    ("swoja baba, nosa nie zadziera" etc).
  • niewyspany77 25.03.08, 18:06
    Jak wiemy, osoby zatrudnione na Uniwersytetach, a nawet Akademiach czy Wyzszych
    Szkolkach, powinny zajmowac sie Nauka.

    Jak tez wiemy, najbardziej poszkodowani w Nauce sa doktoranci. Stad kolejna
    cegielka do propozycji Reformy Nauki Polskiej, ktora wprowadzi nowa jakosc, choc
    z pewnoscia niektorym wyda sie dosc przewrotna.

    Mianowicie proponuje zlikwidowac instytucje doktoranta.

    Dlaczego, jak wszyscy wiemy, doktorant to obibok, darmozjad, nic nie robi tylko
    przepija stypendium. Nauki Polskiej na to nie stac.

    Dlatego zamiast instytucji doktoranta proponuje wprowadzic mlodszy stopien
    naukowy, ktory nazwalbym "mlodszy pracownik nauki" (skrot naukowy mpn,
    oczywiscie z kodowaniem genetycznym czyli (2/3+7/12)).

    Proponuje tez mpn wyposazyc w sluzbowy pokoj w akademiku oraz dobrej klasy rower
    sluzbowy.

    Mlodszy pracownik nauki produkowalby sie naukowo. Czyli - zero dydaktyki, multum
    nauki. Pracownik taki pisalby teksty naukowe.

    Oczywiscie, nie bez kontroli. Mlodszego pracownika nauki kontroluje doktor mniejszy.

    Nowoczesna i elastyczna struktura Zreformowanej Nauki Polskiej nie oznacza
    przyzwolenia na samowolke. Stad potrzeba hierarchicznej kontroli nad doktorem
    mlodszym -> doktorem normanlnym -> ... Oczywiscie megasuperdoktor jako jeden z
    przywilejow ma ten, ze jego nie musi nikt kontrolowac.

    Prze "kontrolowanie" rozumiem, iz praca naukowa podwladnego podlega recenzji
    pisemnej co do jakosci jego pracy naukowej (rozumianej tu jako tekst naukowy).
    Gdy recenzja bedzie negatywna, praca wraca do mlodszego pracownika nauki, ktory
    ja poprawia, ktora recenzuje doktor mniejszy itd.

    Wszyscy rozumiemy, ze tak skonstruowana ocena pracy mlodszych pracownikow nauki
    wytrzebi wszelkie miernoty i leniow, pozwalajac szybko osiagnac poziom rowny
    najlepszym swiatowym uczelniom.

    Oczywiscie nalezy rozpatrzyc problem wkladu pracy w publikacje mlodszego
    pracownika nauki, wszak Autorytety nie moga byc stratne. Stad propozycja udzialu
    procentowego w publikacji:
    - megasuperdoktor 30%
    - superdoktor - 25%
    - doktor wiekszy - 20%
    - doktor normalny - 15%
    - doktor mniejszy - 8%
    - mlodszy pracownik nauki - 2%

    Jak widzimy suma zawsze bedzie wynosic 100% za publikacje, co uniemozliwi przekrety.

    Warunkiem uzyskania stopnia doktora mniejszego przez mlodszego pracownika nauki
    bedzie napisanie jednej pelnej samodzielnej publikacji, przez co rozumie sie
    uzyskanie 100% wkladu sumarycznego mpn.

  • mmaupa 25.03.08, 18:20
    Jezeli megasuperdoktor jest akurat w ciazy w trakcie publikacji, to pewien
    procent udzialu powinien isc na konto dziecka. Dokladny % zalezy od stopnia ojca
    dziecka (jesli splodzone przez np. dr mn to 5%, a sup dr to 15%).


    --
    Don't panic, it's organic!
  • niewyspany77 25.03.08, 18:34
    Zgadzam sie w calej rozciaglosci.

    Mamy kolejny punkt Reformy Nauki Polskiej, na ktory naprowadzil mnie Twoj post.

    Otoz kobiety powinny rodzic dzieci.

    Jak wiemy, nie da sie pogodzic ciazy z uprawianiem nauki, wszyscy wiemy ze
    kobieta w ciazy musi lezec, jak nie lezy to lata po lekarzach czy do szkoly
    rodzenia etc.

    XXI wiek to wiek rownouprawnienia i wyrownywania szans. Stad proponuje, by w
    ramach tej zacnej idei urodzenie dziecka bylo punktowane.

    I tak, jesli matka posiada odpowiedni stopien, ilosc punktow musi byc wieksza,
    czyli:

    - megasuper doktor - 150 pkt
    - superdoktor - 120 pkt
    - doktor wiekszy - 90 pkt
    - doktor nomralny - 60 pkt
    - doktor mniejszy - 30 pkt
    - mlodszy pracownik nauki - 0 pkt.

    Pewne watpliwosci moze niesc fakt poponowania przeze mnie 0 pkt dla mpn, jednak
    nie zyjmy w iluzji, Polska Nauka musi sie nieustannie rozwijac.

  • mmaupa 25.03.08, 20:48
    No wiesz, moglbys chociaz 2 punkty mpn-om dac.
    --
    Don't panic, it's organic!
  • flamengista 25.03.08, 18:52
    Ale żyjemy w barejowskiej rzeczywistości. I boję się, że ktoś z MNiSW tutaj
    zaglądnie i te propozycje "reform" wcieli w życie.

    BTW: dziennikarze już tu zaglądają - o forum była mowa przy serii artykułów
    dotyczących problemów polskiej nauki.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 25.03.08, 18:54
    To sa powazne propozycje Reformy Nauki Polskiej, doglebnie przemyslane i szeroko
    konsultowane.
  • flamengista 25.03.08, 21:10
    to przepraszam.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 25.03.08, 21:02
    OK, wiemy kto ma publikowac, ustalilismy tez, ze w modelu Zreformowanej Nauki
    Polskiej nie ma szans przepchnac gniota.

    Pozostaje pytanie, gdzie mamy publikowac.

    No to do roboty.
    1. Kazdy wydzial ma swoje Zeszyty Naukowe. Wszystkie punktwoane sa po 10 pkt.
    Recenzentow nie potrzebuja, wszak skoro stworzylismy model idealnej kontroli
    naukowej, to po co? W Zeszytach Naukowych obowiazuje jezyk polski.
    2. Zeszyty Naukowe Wydzialu kupuja biblioteki wydzialowe uczelni o zblizonym
    profilu.
    3. Wprowadza sie ustawowy wymog 10% cytatow i pozycji bibliograficznych z ZN
    uczelni macierzystej dla wszelkiego typu prac firnowanych przez Wydzial. W
    przypadku prac dyplomowych - 20%.
    4. Niezwykle wysoki poziom Zreformowanej Nauki Polskiej oznacza brak potrzeby
    finansowania zagranicznych baz artykulow jako ze Zreformowana Nauka Polska nie
    bedzie musiala podpierac sie publikacjami obcojezycznymi.
    5. Publikacje osob posiadajacych dyplomy typu PhD w Zeszytach naukowych sa
    dozwolone pod warunkiem nostryfikacji ich w POlsce oraz pozytywnej ocenie
    dorobku na poziomie doktoratu wyzszego.
    6. W ocenie dorobku uwzglednia sie ilosc punktow wg Listy Warszawskiej.
    Szczegolowe rozporzadzenie wkrotce.
  • flamengista 25.03.08, 21:14
    Ziemniak Polski, a także Wapno i Cement muszą być za min. 20 punktów.

    Publikacje zagraniczne dopuszczalne, ale jedynie z topowym IF. Po punkcie każdy
    (jeśli wielu autorów - ułamki).
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 25.03.08, 21:16
    Twoje uwagi zostana uwzglednione wkrotce. Zapraszam serdecznie do dalszej
    polemiki, propozycji i sugestii.
  • dusia_dusia 25.03.08, 22:53
    A co z dziećmi??? Przed 15 oddałam do przyuczelnianego żłobka i co? Nikt (prawie
    nikt) nawet o nich nie wspomniał! Jak można tak marnować potencjał polskiej
    nauki? Kto opracuje dla nich program nauczania i scieżkę kariery naukowej,
    oczywiście wykluczającą nepotyzm? Wysłać do innego miasta? Zmienić nazwisko? Co
    jeszcze proponujecie?
    --
    Marfa Pietrowna
  • flamengista 25.03.08, 22:59
    Polskiego Ziemniaka, rzecz jasna.

    Moja córa (1,5 roku) spokojnie nabazgrałaby niejedną stroniczkę. Należało by jej
    to zaliczyć jako pełnoprawną publikację, taką za 20 punktów.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • dusia_dusia 25.03.08, 23:18
    No to mamy dzieci w tym samym wieku :) Szkoda, że tej samej płci, bo można by
    wyswatać je sobie i tym samym wyhodować specjalny okaz superdoktora :)
    A w ogóle pomysł znakomity - moja starsza to już niejedną habilitację napisała.
    Od ponad roku pracuje nad zagadnieniem wilków, zajęcy i myśliwych. Jak myślicie,
    nada się do "Nature", czy lepiej do jakiegoś swojskiego "Myśliwca polskiego"?
    --
    Marfa Pietrowna
  • niewyspany77 26.03.08, 00:43
    Dusia. Po Reformie nikt takiego szmatlawca jak Nature nie bedzie czytal.
    Oczywiscie ze Mysliwiec!
  • paradygmat.poznawczy 26.03.08, 15:00
    dusia_dusia napisała:

    > No to mamy dzieci w tym samym wieku :) Szkoda, że tej samej płci, bo można by
    > wyswatać je sobie i tym samym wyhodować specjalny okaz superdoktora :)

    Ja mam syna ociupinkę starszego,w związku z Twoim pomysłem ogłaszam konkurs na
    przyszłą synową. Do wniosku proszę dołączyć:
    -wykaz publikacji rodziców
    -zdjęcie biometryczne Kandydatki
    -skany dotychczasowych prac Kandydatki
    -bilans 1,5-roczniaka, ze szczególnym uwzględnieniem cech naukowych, koniecznie
    podpisany przez dr nauk medycznych,
    -zdjęcie rodzica, do którego Kandydatka jest najbardziej podobna (wszak jakieś
    względy estetyczne trzeba mieć na uwadze ;-PPP)

    Oczywiście odwołania od decyzji Komisji nie będzie.
    Howgh !

    --
    Sędzia do świadka: - Jak na szczebel społeczny, z którego sie pan wywodzi,
    dysponuje pan niezłą inteligencją...
    świadek:- Gdybym nie był pod przysięgą odwzajemniłbym panu sędziemu komplement...
  • niewyspany77 26.03.08, 15:30
    Popelniasz blad. Po pierwsze nie bierzesz skladnika genetycznego doktora w
    kalkulacjach (w koncu chcemy miec najlepszy) no i oczywiscie wszystko na dwa
    pokolenia wstecz!
  • niewyspany77 26.03.08, 00:42
    Fla, my tu powazny projekt dyskutujemy a Ty sie uczepiles tego Ziemniaka.

    Oczywiscie pomyslimy nad tym by zrobic w Zeszytach Naukowych cos a'la 'Kacik
    Mlodego Naukowca', odpowiednio punktowany rzecz jasna.
  • niewyspany77 25.03.08, 23:00
    Problem zostanie rozpatrzony w swoim czasie, dodalem do kolejki wielkich
    postulatow Reformy Polskiej Nauki.
  • joannah31 26.03.08, 08:15
    Bardzo przepraszam, ale jako przedstawiciel znapotyzowanego i
    szarganego nurtu nauk humanistycznych, chciałabym przypomnieć, że
    nie tylko "ziemniakiem" i "cementem" nauka stoi.
    Postuluję więc o kwartalnik, powiedzmy 12 arkuszy wydawniczych, jako
    trybunę dla niezwykle cennych osiągnięć polskiej humanistyki
    <burza oklasków>
    Cąłą noc myslałam i wymyśliłam: tyuł: "Grajdoł polski". W celu
    podniesienia walorów naukowych tytuł również w łacinie: "Graidolus
    polonus eo ipso".
    Minimum 20 pkt.
    Publikacje tylko z polecenia.
    Przewidziane wynagrodzenie w postaci zrzuty a następnie przywileju
    wspólnego wypicia piwa na parkowej ławeczce, co może jednicześnie
    robić za kolegium redakcyjne i kuźnię następnych numerów "grajdoła
    polskiego"
    Dziękuję za uwagę.
  • autumna 26.03.08, 12:18
    Korzystając z nomenklatury bratniego kraju, proponuję nadać im na zachętę do rozwoju tytuł "kandydata nauk".

    --
    Według przepisów Unii Europejskiej droga, która ma koleiny głębsze niż 4 milimetry, powinna być zamknięta.
  • niewyspany77 26.03.08, 11:44
    Mozemy tez zastanowic sie nad pewnym punktem Reformy Nauki, ktory w moim
    odczuciu wniesie rewolucyjna jakosc.

    Mianowicie, liczba punktow za artykul powinna zalezec od stopnia naukowego.

    Przeciez to nie fair by mpn dostal tyle samo punktow za tekst, co
    megasuperdoktor. Przeciez oprocz tresci artykulu, Autor wnosi wiele lat
    doswiadczenia oraz mnostwo przemyslen wlasnych, wydaje opinie podparte
    Autorytetem, ktorego rzecz jasna mpn nie ma, bo to przychodzi z czasem.

    W zwiazku z tym proponuje by kazdy Zeszyt Naukowy wydzialu zawieral rozdzialy
    badz bloki tematyczne, w ktorych Polscy Naukowcy zamieszczaliby swoje publikacje
    zgodnie ze stopniem zaszeregowania.

    Proponuje, by ilosc przyznanych punktow w sumarycznym dorobku byla liczona wg
    nastepujacych kryteriow:
    - mlodszy pracownik nauki - 1 pkt
    - doktor mniejszy 5 pkt
    - doktor normalny 10 pkt
    - superdoktor 15 pkt
    - megasuperdoktor 20 pkt.

    Jednoczesnie, w ramach promocji najlepszych publikacji, proponuje by obok
    Zeszytow Naukowych funkcjonowalo pismo Akta Naukowe, gdzie pubikowanoby artykuly
    najlepszych genetycznie Naukowcow Polskich. W przeliczniku dla tego pisma
    stosuje sie mnoznik 2x w stosunku do Zeszytow Naukowych.

    Kwiat Nauki Polskiej mialby wlasny miesiecznik o tytule roboczym "Mistrz
    Polskiej Nauki" (mnoznik 4x). W 'Mistrzu' publikuje sie wylacznie artykuly
    megasuperdoktorow, jako ze pozostale nie sa poparte latami doswiadczenia i
    dumania nad problemem.

    W ramach promocji Polskiej Nauki oraz uskutecznienia niniejszych postulatow
    wnioskuje sie o -10pkt dla wyksztalciuchow majacych czelnosc napisac cos za granice.
  • niewyspany77 26.03.08, 12:34
    jak wiemy wzajemne gryzienie, szczypanie, docinki i anse sa zbedne. Dotyczy to
    takze srodowiska akademickiego.

    Stad postulat niejawnosci dorobku naukowego naukowcow po Reformie Nauki
    Polskiej. Jawnosc dorobku naukowcow powodowalaby niepotrzebna atmosfere
    przesadnej rywalizacji oraz mobbingu, ktorego nalezy unikac.
  • flamengista 26.03.08, 13:44
    reforma tutaj jest zbędna;)
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 26.03.08, 15:40
    Jak wiemy, istotnym jest wskaznik scholaryzacji. Ma byc najwiekszy na swiecie.
    Jak wiadomo, wskaznik ten jest w bezposredniej korelacji z osiaganymi wynikami
    naukowymi.

    W zwiazku z tym zaproponuje rozwiazanie dajace bezwzglednie 100% wskaznik.

    Nazlezy zlikwidowac szkoly ponadwpodstawowe i w ich miejsce utowrzyc Szkoly
    Nizsze (finanswane z budzetu maja prawo do nazwy Panstwowa Szkola Nizsza badz w
    okreslonych przypadkach Panstwowa Nizsza Szkola Zawodowa).

    Studenci Szkol Nizszych beda mogli studiowac caly szereg kierunkow, poczawszy od
    specjalnosci 'kucharz malej gastronomii' poprzez specjalnosc 'budowa drog',
    'operator walca drogowego' do specjalnosci ogolnej.

    Najistotniejszym skutkiem bedzie to, ze w zwiazku z ukonczeniem studiow przez
    100% uczniow (nauka w Szkole Nizszej bedzie obowiazkowa) podniesie sie liczba
    kandydatow na Studia Wyzsze.

    W szczegolnych przypadkach przewiduje sie tworzenie Zespolu Szkol Nizszo-Wyzszych.

    Oczywiscie wymaga to zmiany Procesu Bolonskiego, ale jako naukowa potega
    bedziemy wkrotce mogli sami stawiac warunki a nie tylko sie do nich stosowac.
  • niewyspany77 27.03.08, 15:31
    Koledzy i kolezanki! Jak widzicie, projekt Reformy sie rozrasta, stad
    koniecznosc tytulowania postow, zebysmy sie sami nie pogubili i zamiast pisac
    projekt Reformy nie pisali Reformy Reformy.

    Ale do rzeczy. Jak sie ostatnio okazalo, najwiekszym wrogiem Nauki Polskiej jest
    uklad.

    Uklad widoczny jest w Nauce poprzez powszechne klepanie sie po pleckach. "Ty
    mnie a pozniej ja Ciebie". Sami rozumiemy jak w tym kontekscie sa wazne - miedzy
    wieloma innymi aspektami - recenzje obiektywne.

    Zglaszam zatem postulat - calkowita bezstronnosc recenzentow prac kazdego
    poziomu (poczawszy od mpn do megasuperdoktora).

    Osiagniecie wymaganego obiektywizmu nastapi poprzez recenzowanie prac przez
    osoby z innej dziedziny.

    I tak na przyklad mozna wymienic:
    - nauki scisle - recenzuje historyk i medyk
    - nauki humanistyczne - recenzuje medyk i scsly
    - nauki medyczne - lingwista i teolog
    - nauki spoleczne - chemik i muzyk
    - nauki ekonomiczne - teolog i lingwista

    Bez obiektywnych recenzji zewnetrznych nie zwalczymy kolesiostwa!
  • flamengista 27.03.08, 17:44
    Niestety, pomysł Kolegi Niewyspanego nie jest doskonały.

    Jak wiadomo, układ jest potężny i obejmuje wszelkie sfery życia. Łatwo sobie
    wyobrazić lożę masońską, łączącą historyków z medykami i fizykami. W takiej
    sytuacji istnieje poważna obawa, że recenzje będą zwykła fikcją!

    Skądinąd wiadomo, że jedynym sprawiedliwym sędzią jest sam Bóg. Problem w tym,
    że nie ma zgody na to, kim on jest. Ale i na to można znaleźć sposób, by uniknąć
    stronniczości:

    Naukowiec rozpoczynając karierę deklaruje swoje przekonania religijne. A potem
    już z górki:
    - katolików recenzują rabini;
    - protestantów - popi;
    - prawosławnych - ulemowie;
    - muzułmanów - mnisi buddyjscy;
    - hinduistów - księża katoliccy;
    - buddystów - księża protestanccy;
    - ateistów - członkowie irańskiej straży rewolucji;
    - agnostyków - środowisko RM;
    - racjonalistów - wróżki i iluzjoniści;
    i tak dalej.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 27.03.08, 19:02
    Wszyscy wiemy ze ponowoczesny swiat wymaga od nas stalego udoskonalania naszego
    warsztatu pracy. Jednym z takich zagadnien jest nauczanie na odleglosc.

    Nie bede tu tlumaczyl o co chodzi, skupmy sie na rzeczywistych problemach
    Polskiej Nauki.

    Zacznijmy od definicji:
    "nauczaniem na odleglosc jest uczenie poza swoim wydzialem".

    Otoz powstaje trudne pytanie. Czy nauczanie na odleglosc przez mpn jest (i czy
    powinno) byc takie same jak supermegadoktora? Wydaje sie ze nie.

    Stad projekt:
    - mpn - prawo do nauki na odleglosc 5 km od macierzystego wydzialu
    - doktor mniejszy - 50 km
    - doktor normalny - 100 km
    - doktor wiekszy - 200 km
    - superdoktor - 300 km
    - megasuperdoktor - bez ograniczen.

  • flamengista 27.03.08, 21:54
    Ponieważ konferencje, szczególnie te zagraniczne szkodzą, mącą młodym w głowach
    i sieją ferment - należy z nich całkowicie zrezygnować.

    Konferencje mogą być tylko krajowe i tylko w formie e-learningowej - w przypadku
    młodej kadry.

    Starsi pracownicy natomiast mogą jeździć na konferencje, by spokojnie piec piec
    barana, śpiewać pieśni biesiadne i pić alkohole. Wygłaszanie referatów na takich
    konferencjach powinno być zabronione, bo to ewidentna strata czasu.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 27.03.08, 22:04
    Nie chodzi o strate czasu. W koncu zawsze bedzie monografia, ktora kiedys tam
    sie w koncu przeczyta co nie?

    NIestety tez nie masz racji co do mlodej kadry. W koncu musza byc mlodsi
    pracownicy nauki plci pieknej zeby megasuperdoktorzy sie nie zanudzili na smierc.
  • paradygmat.poznawczy 28.03.08, 10:48
    niewyspany77 napisał:

    > NIestety tez nie masz racji co do mlodej kadry. W koncu musza byc mlodsi
    > pracownicy nauki plci pieknej zeby megasuperdoktorzy sie nie zanudzili na smier
    > c.

    A to jest jawna dyskryminacja, a co z megasuperdoktorami płci pięknej ?
    Młodszym pracownikom naukowym płci brzydkiej mówimy zdecydowanie tak ;)
    --
    Sędzia do świadka:- Jak na szczebel społeczny, z którego sie pan wywodzi,
    dysponuje pan niezłą inteligencją...
    świadek:- Gdybym nie był pod przysięgą odwzajemniłbym panu sędziemu komplement...
  • niewyspany77 28.03.08, 11:14
    Zreformowana Nauka Polska bedzie sprawiedliwa.

    Humanisci maja Liste Czasopism, gdzie 4/5 nie jest humanistyczna, jednak
    oceniani są na jej podstawie.

    Postuluje sie Liste Czasopism Bis, gdzie 4/5 bedzie humanistyczna, zas oceniani
    wg niej beda wszyscy nie-humanisci.

    Sprawiedliwosc musi byc!
  • flamengista 28.03.08, 13:06
    To za mało.

    Nie wystarczy przywrócić sprawiedliwość, by wyrównać dysproporcje narosłe przez
    lata. Tak jak w RPA nie da się od razu zlikwidować zaszłości apartheidu.
    Potrzebne są działania radykalne.

    Dlatego należy wymagać od ściślaków, by zaczęli publikować swoje dzieła w
    zesytach filozoficznych, lub w rocznikach polonistycznych.

    Nie nadają się? Recenzent nie zrozumie artykułu?

    To znaczy, że są za słabi i artykuł należy odrzucić!

    Najwyższa pora, by ściślacy zaczęli pisać PROSTE artykuły. Najlepiej takie,
    które zrozumieją przeciętni siedmiolatkowie (skoro już i tak mają studiować w
    tym wieku).
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • krysiulka 28.03.08, 23:08
    Ogromnie cieszy pierwsza od lat, poważna, gruntownie przemyślana i wartościowa
    propozycja reformy szkolnictwa wyższego.

    Dzieło jest prawie doskonałe, nie przewiduje jednak poważnej komplikacji w
    postaci ożenku doktora z osobą bez doktoratu posiadającą w rodzinie doktora.
    Dzięki dobrze opisanej procedurze łatwo ocenić stopień doktoryzowania
    genetycznego doktora, jednak moim zdaniem sytuacja zmienia się diametralnie po
    jego wejściu w związek małżeński z inną osobą. Tylko odwołanie się do najwyższej
    instancji pomoże rozwiązać problem, dlatego proszę Szanownego Prof zw dr hab meg
    sup dr (0/0+0/0) Niewyspanego o ustosunkowanie się do zagadnienia.

    Wszyscy wiemy, jak wielu geniuszom złamano karierę podczas sesji egzaminacyjnych
    (w szczególności w trakcie początkowych lat studiów), jak wiele osób cierpi do
    dziś nie mogąc posługiwać się upragnionym tytułem. Nie wolno nam kontynuować
    tego krwawego procederu! W duchu tworzenia nowej jakości składam propozycję
    rezygnacji z instytucji egzaminu. Po reformie poziom polskiej nauki będzie
    odpowiedni,nie potrzeba więc zbędnych instrumentów, których głównym zadaniem
    jest (nie bójmy sie tych słów!) stresowanie zdających. Na takie sytuacje moim
    zdaniem nie ma miejsca w Nauce Polskiej XXI wieku.
    Postuluję również rezygnację ze wszystkiego, co może potencjalnie ograniczać
    zapał, chęci i zainteresowanie nauką wśród studentów.

    --
    ZAWSZE! W dzień i w nocy wszystko mi sprzyja!
  • flamengista 29.03.08, 10:00
    W przeciwnym wypadku studia zmienią się w edukacyjną fikcję, a przecież tego
    chcemy uniknąć.

    Jednak należy zapewnić studentom poczucie własnej godności. Nie wolno w ich
    błyskotliwych umysłach siać zamętu i wątpliwości co do własnego geniuszu.

    Dlatego po egzaminie każdy student powinien sam zaproponować ocenę, którą uważa
    za sprawiedliwą. Egzaminator może ocenę w drodze wyjątku zmodyfikować. Rzecz
    jasna, tylko w górę.

    Ten sposób automatycznie i całkowicie legalnie podniesie poziom nauki i
    samopoczucia - zarówno wśród studentów, egzaminatorów ("mam świetne wyniki z
    moimi studentami!"), dziekanów, rektorów i Ministra NiSW.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 29.03.08, 11:02
    Szanowny Kolego.

    Egzaminy to patologia. Egzaminy to przyczyna wielu cywilizacyjnych problemow:
    stres, stany lekowe, nerwice, obnizenie poczucia wlasnej wartosci, kiepska
    samoocena, napady histerii, agresja etc.

    Wydaje mi sie, ze propozycja kolezanki wyzej jest jak najbardziej zasadna.

    Proponuje, by zamiast tego zenujacego procederu zwanego "egzaminem" wprowadzic
    zasade, ze wystarczy podpis 2 swiadkow w wieku intelektualnie dojrzalym (7+ lat)
    poswiadczajacych, ze student umie.
  • niewyspany77 28.03.08, 23:49
    Jak wiemy, kluczowa role w Zreformowanej Polskiej Nauce pelnic beda Okrety Flagowe.

    Proponuje zatem, by glownym kryterium byla kubatura budynkow akademickich Uczelni.

    Jako wstepna propozycje do dyskusji rzucam 500 000 m3 kubatury swiezo malowanej.

    Koledzy i kolezanki! Chcemy Okretu a nie lajby!!!
  • flamengista 29.03.08, 10:05
    Towarzyszu Niewyspany, z bólem zauważam że tak potrzebna i rozpoczęta przez
    Kolegę dyskusja n/t reformy Polskiej Nauki zmienia się w farsę.

    Mówiąc wprost, Kolega robi sobie jaja a my tu o rzeczach poważnych piszemy.

    Przecież to niedorzeczność, by Okrętami Flagowymi zostały uczelnie z największą
    kubaturą. To nie ma nic wspólnego z poziomem.

    Jedyne sprawiedliwe kryterium, pozwalające na przyznanie statusu Okrętu
    Flagowego, to ZASŁUGI DLA NAUKI POLSKIEJ!

    Myślałem, że jest to oczywiste.

    Pozostaje nam tylko rozstrzygnąć, jak skwantyfikować ZASŁUGI i to zadanie
    chciałbym pozostawić Koledze Niewyspanemu, by dać mu możliwość rehabilitacji.

    Powtarzam: sprawa jest poważna. Dosyć głupich żartów!
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 29.03.08, 10:55
    Nie zgadzam sie z Szanownym Kolega.

    Poziom gwarantuja jedynie powazne uczelnie.

    Powazna uczelnia ma powazne budynki. Na odpowiednim poziomie. Czesto 5-6
    pietrowe. To gwarantuje niezly poziom. Nie wiem czy kolega wie, ale wiele
    uczelni ma jedynie 1- gora 2-pietrowe budynki. To niestety nie jest dobre.

    Podtrzymuje niniejszym swoja propozycje.
  • flamengista 29.03.08, 12:44
    Minimum 4-piętrowe budynki + współczynnik zasług powyżej 8 (w skali 0-10)

    Czynniki wpływające na ZASŁUGI dla Nauki Polskiej (propozycja):
    - ilość przedstawicieli w CK, PKA, PAN, Radzie Nauki i w Związku Filatelistów
    Polskich;
    - rok założenia uczelni (im starsza uczelnia, tym bardziej zasłużona);
    - liczba absolwentów (im więcej, tym lepiej);
    - liczba publikacji (im więcej, tym lepiej);
    - inne.

    Moja uczelnia ma wg. kryterium pierwszego szanse na bezapelacyjne zwycięstwo,
    więc chcę dać szansę innym ZASŁUŻONYM.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 29.03.08, 12:48
    > - inne.

    Poziom prawdziwosci zainteresowan postulowany przez kolege niedo-wiarka.
  • flamengista 29.03.08, 10:22
    Szanowne Koleżanki, Szanowni Koledzy.

    W arcyważnej dyskusji n/t reform Nauki Polskiej zapomnieliśmy o bardzo ważnym
    problemie.

    Mianowicie o poprawności politycznej. Przy czym muszę tu dodać, że problem ten
    rozumiem inkluzywnie, a nie ekskluzywnie.

    A więc oczywiście chodzi o:

    1. Całkowity zakaz głoszenia kontrowersyjnych poglądów, w tym:
    - omawiania nowatorskich myśli, rozwiązań i teorii.
    Socjologia nauczana na uczelniach ma się zatrzymać na Durkheimie, Saint Simonie
    i Maxie Weberze. Broń Boże jakieś Baumany i jemu podobne.
    Ekonomia - można opisać myśli Marksa, Smitha, Malthusa. No, ew. w drodze wyjątku
    można wspomnieć o Adamieckim i Kaleckim (patriotyzm lokalny).

    2. Zapewnienie właściwego parytetu i partycypacji określonych, właściwych i
    zdrowych grup społecznych (tkanek) w nauce polskiej.
    W tej mierze należy wykluczyć z uczelni polskich osoby podejrzewane o skłonności
    homoseksualne oraz indywidualistyczne. Potępiać należy egocentryzm i
    nonkonformizm jako postawy aspołeczne, godzące w interes SPOŁECZNOŚCI AKADEMICKIEJ.

    Na uczelniach mają pracować osoby, które promują zdrową, polską rodzinę. Osoba
    przyjęta do pracy, jeśli jeszcze nie wstąpiła w związek małżeński ma na to 3
    lata. Po najpóźniej 4 latach ma obowiązek spłodzić pierwszego potomka, a
    następnych w cyklach conajwyżej 4-letnich.

    By zapewnić odpowiednią harmonię i współpracę, na studia powinni zostać
    przyjmowani wyłącznie studenci spokrewnieni z wykładowcami. Podobnie z
    zatrudnieniem.

    Potomstwo wykładowców i studentów należy skoszarować w przyuczelnianych żłobkach
    i przedszkolach, gdzie już od samego początku będą kształceni w sposób
    odpowiedni, jako przyszła elita nauki polskiej.

    Co do kobiet na uczelniach... Wiadomo, że są mniej utalentowane i predysponowane
    do uprawiania nauki. Ale to nie ich wina. Niech więc rodzą dużo dzieci
    superdoktorom i wykładają w żłobkach i przedszkolach. Tym samym się ich
    dowartościuje, bo będą miały do spełnienia ważną społeczną funkcję.

    Oczywiście na studia przyjmowani będą studenci od 7 roku życia, co pozwoli nam
    wyśrubować współczynniki scholaryzacji tak, że reszcie OECD oko zbieleje.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • niewyspany77 29.03.08, 12:26
    Kolega niedo-wiarek zainspirowal mnie do zredagowania kolejnego punktu Reformy
    Nauki Polskiej.

    Kazda osoba zajmujaca sie Nauka Polska powinna miec prawdziwe zainteresowania.
    Oczywiscie prawdziwe zainteresowania dotycza mlodszych pracownikow nauki. Co z
    reszta?

    Proponuje sie zatem:
    - doktor mniejszy - zaintersowanie szczere
    - doktor normalny - zainteresowanie ogromne
    - doktor wiekszy - zainteresowanie bezgraniczne
    - superdoktor - zainteresowanie zyciowe
    - megasuperdoktor - zainteresowanie zainteresowaniem.

    Wydaje sie zasadnym stwiedzic, ze bez zaniteresowan Reforma Nauki Polskiej
    bedzie niepelna.
  • flamengista 30.03.08, 19:55
    Po przeczytaniu tego artykułu:

    www.gazetapomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080215/REGION/310404226&SearchID=7331306673624
    otworzyły mi się oczy. Tak, nowatorskie metody zarządzania profesora Borsuka
    muszą zostać powielone na wszystkich polskich uczelniach.

    Wnioskuję więc, by na wyposażeniu każdej katedry/zakładu była conajmniej:
    - jedna motorówka;
    - jeden jacht.
    Oczywiście do wyłącznej dyspozycji szefa. Ma ciężką pracę, niech się więc
    relaksuje. Pracownicy tylko na tym skorzystają.

    Ponadto każdy asystent/adiunkt ma obowiązek przynajmniej raz w tygodniu zrobić
    szefowi zakupy, wyprowadzić psa na spacer, umyć samochód lub obciąć mu włosy
    (ew. można zapłacić za fryzjera).

    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • bumcykcyk2 18.04.08, 21:50
    O rany!!! Myślałem że u mnie jest patologia, ale to co przeczytałem w tym
    artykule to jest jakiś matrix! Na początku sądziłem, że to artykuł na 1
    kwietnia. W głowie się nie mieści, co się dzieje w niektórych prowincjonalnych
    ośrodkach "naukowych". Z tym fryzjerem... no to naprawdę... "Barwy ochronne"
    Zanussiego to przy tym małe piwo. Prof. Borsuk Superstar!

    Swoją drogą... ciekawy jestem uzasadnienia naukowego dla tych kutrów
    rozpoznawczych, motorówek i jachtów, przyczep campingowych itp. "Kształtowanie i
    ochrona środowiska" to chytry i pojemny pseudonaukowy worek, ale skoro nie mieli
    paru tysięcy złotych na bankiet, to jak mogli prowadzić jakiekolwiek badania z
    użyciem ww. sprzętu, a przede wszystkim z czego to mieli utrzymywać? Każdy kto
    ma jacht wie, że generuje on duże koszty nawet jak nie pływa. Jeszcze... od
    kiedy to kadra naukowa zajmuje się hurtowymi zakupami tonerów do kserokopiarek,
    modernizacjami sprzętu komputerowego etc. ? Nawet w mojej uczelnianej patologii
    administracja rozpisuje jednak na to przetargi. Dęte, bo dęte, ale jednak... Ten
    artykuł postawił mi włosy na głowie i sądzę, że jeszcze długo będą mi stały. Po
    przeczytaniu czegoś takiego pytanie o to, czy w polskiej nauce jest możliwa
    normalność, staje się chyba pytaniem retorycznym :-/
  • flamengista 19.04.08, 10:49
    Owszem, przykład Borsuka zupełnie skrajny.

    Ale podobne rzeczy, choć w mikroskali dzieją się na wielu uczelniach i to nie
    peryferyjnych.

    Znam przykład Profesora, który asystentów wysyła na zakupy i do robienia
    kwerendy do swoich artykułów*. Albo inny - wysyła asystentów po całej Polsce, by
    odrabiali za niego wykłady w szkołach prywatnych. Inna pani Profesor obrabia
    większość swoich zajęć adiunktami i asystentami - paru wyleciało z pracy bo nie
    podobał im sie ten układ (Pani Profesor czasem płaciła pod stołem za wykonane
    zajęcia, ale często o tym "zapominała", lub zaniżała stawki).

    Wszystkie te przypadki miały miejsce na uczelniach w dużych miastach, w
    jednostkach należących do tzw. 1 kategorii.

    Mnie jednak w przypadku Borsuka uderza łatwość w pozyskiwaniu OLBRZYMICH
    pieniędzy na zupełnie niepraktyczne projekty o charakterze quasinaukowym.
    Mnóstwo tych środków poszło z kieszeni podatnika, tylko niewielka część od
    sponsorów prywatnych.

    Ciekawi mnie, czy i w innych ośrodkach jest w tej materii podobnie.



    *Tłumaczę, co rozumiem przez kwerendę, żeby nie było nieporozumień. Tu nie
    chodzi o drobną przysługę - mój poprzedni szef poprosił mnie w ciągu 5 lat pracy
    o dwie: pomoc w przygotowaniu i pokazaniu prezentacji w Powerpoincie oraz
    wyszukaniu pewnych danych statystycznych, co zajęło mi 1 godzinę pracy w
    bibliotece. Nie, tu chodzi o ekstremalne przypadki! A więc kilkanaście godzin
    spędzonych na gromadzeniu danych, zrobienie tabelek i wykresów a nawet napisanie
    wstępniaka. Profesor tylko potem siada i "twórczo" to przerabia, czasem w swojej
    łaskawości dopisuje asystenta jako współautora. Ale rzadko.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • nfao5 18.04.08, 13:50
    To nie ma najmniejszego sensu jej robienie... :(
  • nfao5 18.04.08, 13:57
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=78192806
    Jej urynkowienie to jedna skuteczna metoda oczyszczenia tej
    augiaszowej stajni, jaka jest obecnie polskie szkolnictwo wyzsze i
    PAN. A wiec:
    1. Kazdy moze zalozyc wyzsza uczelnie i kazdy moze na niej uczyc,
    oraz kazdy moze byc rektorem, ale dyplomy beda tylko uczelniane.
    2. Jesli ktos chce miec dyplom panstwowy, to musi zdac panstwowy
    egzamin, oceniany miedzynarodowo (conajmniej 50% egzaminu w j,.
    obcym typu angielski, niemiecki, francuski, hiszpanski, rosyjski,
    chinski czy japonski - podobnie jak egzaminy unijne).
    3. Dyplomy dobrych uczelni beda i tak uznawane de facto przez
    pracodawcow, wiec dobre uczelnie nie maja sie czego obawiac.
    4. Doktoraty musza byc (poza polonistyka) pisane w jezyku obcym i
    oceniane conajmniej w 50% za granica, stad beda na poziomie obecnych
    anglosaskich PhD.
    5. Zniesienie dozywotnich, belwederskich profesur, habilitacji,
    certyfikacji itp.
    6. Doktorat (PhD) jako jedyna wymagana licencja do samodzielnego
    prowadzenia badan naukowych.
    7. Nostryfikacja tylko dyplomow z krajow "postkomunistycznych" i III
    Swiata, ale za wyjatkiem czolowych uczelni (Uniwersytet Karola w
    Pradze, Lomonosowa w Moskwie itp.).
    8. Automatyczne uznanie dyplomow uczelni z pierwszej 500 listy TES,
    rankingu Webometric i rankingu "sznaghajskiego".
    9. Otwarte, transparentne konkursy na kazde naukowe i dydaktyczne
    stanowisko na panstwowej uczelni, oglaszane centralnie na internecie
    i z procedura odwolawcza i na koniec:
    10. Wprowadzenie jako prawa Europejskiej karty Naukowca, lacznie z
    jej przepisami odnosnie rekrutacji i zatrudniania naukowcow.


  • flamengista 19.04.08, 10:56
    Panie Józefie, program jest ciekawy. Ale w tym wątku, o charakterze
    zabawowo-rozrywkowym ten wartościowy głos w dyskusji się zagubi.

    BTW: w punkcie 7 chyba jest błąd? Może chodziło Panu o brak nostryfikacji
    dyplomów z krajów postkomunistycznych za wyjątkiem najlepszych ośrodków?
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • nfao5 19.04.08, 12:50
    1. Chdzilo o uznanie automatyczne dyplomow z czolowych uczelni
    Zachodu i tylko kilku ze Wschodu (Lomonosow z Moskwy, Karol z Pragi
    itp.)
    2. Ja jestem Keller (nfao5) nie Wieczorek (nfa05).
    Wieczorek nie jest przygotowany na az tak radykalne zmiany. On chce
    tylko wrocic na UJ i do PAN.
  • nfao5 19.04.08, 12:53
    No txt tylko sygnaturka... ;)
  • flamengista 19.04.08, 16:12
    Cóż, przepraszam za pomyłkę choć nick dość mylący;)

    Nadal jednak uważam, że taka poważna dyskusja zasługuje na odrębny wątek.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • nfao5 19.04.08, 20:26
    To prosze go zalozyc...
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka