Dodaj do ulubionych

Jaka reforma nauki jest nam potrzebna w Polsce?

06.06.08, 10:19
Potrzebujemy w Polsce (jak i w całej prawie UE) gruntownej reformy
nauki i szkolnictwa wyższego, w tym likwidacji takich iście
feudalnych instytucji, wciąż obecnych w wielu krajach Unii, jak:
- państwowe akademie nauk,
- habilitacja i
- dożywotnia profesura z państwowej nominacji, a także:
- pełnego otwarcia instytucji naukowych w krajach-członkach UE dla
zagranicznych naukowców oraz
- liberalizacji przepisów w celu zwiększenia wewnątrz-krajowej i
wewnątrz-unijnej mobilności kadry naukowej zarówno pionowej jak i
poziomej.
I jaki juz pisalem: w nauce powinni zostac tylko jej entuzjasci,
stad postulat wyzszych plac dla naukowcow uwazam za chybiony.
Polsce trzeba nie wiecej pieniedzy na nauke, a prywatyzacji 90%
panstwowych uczelni, to jest wszystkich poza czolowymi
uniwersytetami w glownych osrodkach akademickich kraju (W-wa,
Krakow, Wroclaw, Poznan, Lodz, Lublin, Torun, Gdansk, Katowice i
Szczecin). Najlepsze politechniki (W-wa, AGH, Gliwice, Wroclaw i
kilka jeszcze innych) oraz SGH i SGGW powinny byc polprywatne
(panstwo powino finansowac na nich tylko tzw. badania podstawowe), a
reszta wyzszych uczelni (poza artystycznymi) w RP powinna byc
zamknieta badz sprywatyzowana, aby nie obciazac nad miare
podatnikow. A z podatkow powinno sie finansowac studentow, w
zaleznosci od ich wynikow, a nie uczelnie. I wilk (student i
wykladowca) i owca (podatnik) beda wtedy zadowoleni...
Edytor zaawansowany
  • mol22 06.06.08, 11:14
    Masz rację, przede wszystkim pasjonaci powinni pracować na
    uczelniach i w instytucjach naukowych. Dziś, niestety, doktorzy z
    doktoratem sprzed 20 lat grzeją ciepłe posadki, a młodych, którzy
    chcą działać, mają pasje i zacięcie naukowo-pedagogiczne nie
    dopuszcza się do pracy. To przykre. Dlaczego nikt nie oceni takich
    właśnie pseudonaukowców, nie zweryfikuje ich osiągnięć, pracy itd.?
    Zajmują miejsca, które mogłyby być wykorzystywane aktywnie, twórczo,
    z pasją. Czy to się kiedyś zmieni??
  • carnivore69 06.06.08, 11:37
    > I jaki juz pisalem: w nauce powinni zostac tylko jej entuzjasci,
    > stad postulat wyzszych plac dla naukowcow uwazam za chybiony.

    "Beniowski nie był to bohater modny,
    Co się księżyca tylko karmi blaskiem"

    Pzdr.
  • niewyspany77 06.06.08, 13:04
    Oki. W ramach entuzjazmu proponje uzupelnic postulat mrzorby o:
    - nauczyciele akademiccy powinni mieszkac z rodzicami do smierci;
    - nauczyciele maja prawo do chodzenia w dziurawych portkach na zajecia,
    wzglednie ubior ze szmateksu;
    - nauczyciel akademicki powinien pozywiac sie chinskimi zupkami z proszku;
    - w ramach entuzjazmu dla Nauki naukowiec nie powinien miec dzieci ani rodziny
    (za duzo kosztuje, za duzo czasu zabiera);
    - naukowiec nie powinien miec 3 mc-y wakacji, bo entuzjasci tego nie potrzebuja.

    Aaaa bym zapomnial. Kazdy naukowiec powinien, w przypadku gdyby jego entuzjazm
    okazal sie zbyt maly, miec ukonczona zasadnicza szkole zawodowa w jednym z
    topowych zawodow: murarz, operator walca badz kucharz.
  • mol22 06.06.08, 13:51
    Owszem, człowiek jeść musi, ubierać się musi, a i rodzina jest
    wskazana. To tylko jeden z problemów. Spójrz trochę z innej strony -
    ilu znasz naukowców zapaleńców, pasjonatów, a ilu takich, którzy
    dopełzli do doktoratu i na tym zakończyli karierę naukową, ciesząc
    się jednakże nadal posadą na uczelni?
  • niewyspany77 06.06.08, 14:33
    Ja swietnie rozumiem problem i tzw weryfikacja by byla naprawde dobrym pomyslem.
    Problem jednak, w tym, ze:
    1. jesli zrobisz weryfikacje na X lat to od razu trzeba robic umowy o prace na X
    lat. Jesli X =<10 albo i nawet wiecej, to Cie skresla z kredytu na mieszkanie.
    Zawsze mozna kupic sobie przyczepke kempingowa i w niej mieszkac prawda?
    2. tekst mrzorby byl ewidentnym faux pas gdyz on wrzuca do jednego wora
    nierobow, pardon, wybitnych naukowcow z milionem godzin dydaktyki i tych ktorzy
    cos robia i maja realny dorobek i cytowania. Spojrz na to realnie - jesli mlody
    dr ma isc do pracy za 2 tysiace/mc przez nastepne 7-8 lat, przy zalozeniu ze
    habilitacji nie bedzie, to zamiast reformy powinnismy uzywac slowa "rozwalanie
    tego co sie ostalo" czy cos w ten desen.
    3. Gleboko wierze, ze prostym zabiegiem ograniczenia etatu do 1 miejsca i gora
    10 godzin zlecen za zgoda rektora + podniesienie widelek kazdego szczebla o 100%
    daloby poteznego kopa i motywacyjnego i w zakresie komfortu finansowego
    naukowca, co sie przelozy na jakosc dorobku. Oczywiscie po weryfikacji, bo bez
    tego czeka nas nagly wysyp arcydziel nierobow.
  • mol22 06.06.08, 14:47
    Zgadzam się z Tobą w zupełności - kasa, owszem, ale weryfikacja. To
    wiele by zmieniło na lepsze. Tylko że z tą weryfikacją to cienko.
    Sami studenci mają obawy przed ocenianiem wykładowców. Przykład ze
    studiów podyplomowych - podobno dorośli ludzie, a na hasło 'poprośmy
    o formularze do oceny prowadzących zajęcia' pada odpowiedź,
    cytuję: "Nie będziemy wypełniać, bo nie chcemy mieć problemów z
    zaliczeniem". I wszystko opadło, nie tylko ręce.
    Mam nadzieję, że owa ocena i weryfikacja stanie się wkrótce
    standardem.
  • znowuwzyciuminiewyszlo 06.06.08, 16:54
    > Mam nadzieję, że owa ocena i weryfikacja stanie się wkrótce
    > standardem.

    to ja mam taki off-topic

    Na studiach magisterskich zawsze z niecierpliwoscia oczekiwalam formularzy
    ewaluacyjnych jesli mialam zastrzezenia do prowadzenia przedmiotu. Ale chyba
    stanowie wyjatek z tym nastawieniem i szczerym wypelnianiem tego rodzaju ankiet.

    Jestem na studiach doktoranckich w UK, co jakis czas (zdecydowanie za czesto)
    mamy idiotyczne obowiazkowe kursy. Wszyscy jak jeden maz narzekaja na jakosc
    tych kursow i fakt ze marnuja one nasz cenny czas. Ale gdy przychodzi do
    wypelniania ankiet - wszyscy jada z gory do doly ptaszkami w rubryce
    'excellent'. Co wiecej kiedys ktos podejrzal moje oceny i doglebne uwagi na
    temat kursow i uslyszalam ze jestem okrutna i napewno czerpie z tej krytyki
    perwersyjna satysfakcje.

    Dlaczego ludzie boja sie rzeczowo (nie zlosliwie, rzeczowo) oceniac prace innych?
    --
    "Kto się wymądrza, ten się wygłupia"
    S. J. Lec
  • dalatata 06.06.08, 17:21
    bo nie rozumiesz, ze nikt tych kursow tez nie chce prowadzic. a prowadzi bo
    wymaga tego rzad przez swoje przerozne agendy. to jest czysty komunizm. robimy
    po to zeby mozna wykazac w sprawozdaniu ze jest zrobione
  • znowuwzyciuminiewyszlo 07.06.08, 11:42
    Nikt nie chce prowadzic? Oni nam tu (do Belfastu) sprowadzaja za ciezkie
    pieniadze 3 pajacow z Brighton ktorzy nam mowia jacy jestesmy super bo robimy
    doktorat, a nastepnie kaza wybudowac pojazd z paierowych talerzykow i bibuly.
    Przedszkole poprostu. Ci ludzie z Brighton to podobno najlepsi z najlepszych i
    oni maja taki zawod ze jezdza po UK z tym swoim pozalowania godnym cyrkiem.
    --
    "Kto się wymądrza, ten się wygłupia"
    S. J. Lec
  • dalatata 07.06.08, 12:02
    mowimy o czym innym. ja mowie o kursach na uniwersytetach robionych przez
    uniwersytety, a nie robionych przez cala mase wlasnie takich pajacow kotrzy
    wykorzytuja klimat kursowy.

    teraz przeciez w UK nie mozna juz pojsc do kibla bez kursu i wstepnej oceny
    ryzyka. a ponoc Polska jest zbiurokratyzowana.

    a Belfast jest cudny. ladnych pare lat tmeu recenzowalem dokotrat na UU.
  • mrzorba 07.06.08, 12:06
    Belfast kojrzy mi sie ciagle z nietolerancja religijna i
    przemarszami bojowek protestanckich, ktoe kojarza mi sie z bojowkami
    SA... :(
  • dalatata 07.06.08, 12:56
    eh Panie Lesiu, nie masz pan pojecia o czym pan mowisz.
  • znowuwzyciuminiewyszlo 08.06.08, 00:33
    Nie wiem czemu robi sie z tutejszych tzw. 'troubles' problem religijny. Tu nie
    chodzi o walke protestantow z katolikami i spor o swietosc najswietszej
    panienki, ale o konflikt 2 narodow. Z reszta od 10 lat panuje zawieszenie broni
    i jest tutaj calkiem sympatycznie :-)
    --
    "Kto się wymądrza, ten się wygłupia"
    S. J. Lec
  • mrzorba 08.06.08, 10:36
    Ja Belfast pamietam sprzed 10 lat. I problem jest tam glownie
    religijny: katolicy vs protestanci, jako iz jedni i drudzy sa w
    wiekszosci irlandzkiego pochodzenia... W Jugoslawii, za Tito, tez
    zbyl spokoj, a co sie tam pozniej znow dzialo... A wiec bylbym
    ostrozny w osiedlaniu sie w Irlandii, szczegolnie Polnocnej...
  • pr0fes0r 08.06.08, 11:47
    Protestanci w Ulsterze są w większości pochodzenia szkockiego, w mniejszym
    stopniu angielskiego.
  • mrzorba 08.06.08, 12:06
    Raczej sa mieszancami szkocko-angielsko-irlandzkimi, podobnie jak
    Polacy sa mieszancami Slowian, Zydow (Chazarow) i Niemcow, a Niemcy
    z b. NRD mieszancami Slowian Polabskich i Niemcow "wlasciwych"...
  • znowuwzyciuminiewyszlo 08.06.08, 12:28
    Troche to smieszne, ze byles w Irlandii Polnocnej 10 lat temu i mowisz mi jak to
    miejsce wyglada, podcas gdy ja jestem na miejscu (z przerwami drugi rok).

    Co do irlandzkosci protestanotow - ktos juz zwrocil uwage, w wiekszosci sa tp
    tzw. ulsrer scots i powtarzam, tutejszy konflikt nie mial tla religijnaego tylko
    naraodowosciowy.
    --
    "Kto się wymądrza, ten się wygłupia"
    S. J. Lec
  • mrzorba 08.06.08, 12:40
    Ja tylko przekazalem swe wrazenia z iscie nazistowskiego przemarszu
    tzw. unionistow... I za przeproszeniem nie chrzan, ze to nie byl
    konflikt religiny bo byl - to byl konflikt pomiedzy bialymi
    chrzescijaninami mowiacymi tym samym jezykiem, ale rozniacymi sie
    szczegolami doktryny - dla jednych glowa ich kosciola urzedowala w
    Rzymie (Palac Watykanski), a dla drugich w Londynie (Buckingham
    Palace)... J. Swift sie klania! Religia to straszna rzecz - dzieli
    ludzi i czyni z nich zwierzeta, np. ostatnio w b. Jugoslawii czy w
    Tybecie :(
  • znowuwzyciuminiewyszlo 08.06.08, 12:49
    Jasne, Irlandczycy gineli za stolice apostolska. Smieszne poprostu.
    --
    "Kto się wymądrza, ten się wygłupia"
    S. J. Lec
  • mrzorba 08.06.08, 14:00
    Gineli w imie tzw. wartosci swej sekty (papistow), a lojalisci-
    unioniscii gineli za krolowa brytyjska... Na szczescie po serii
    seksafer, katolicy iralndzcy nieco zmadrzeli i nie daja sie tak
    latwo wodzic facetom w czarnych sukienkach, jak Polacy... :)
  • znowuwzyciuminiewyszlo 08.06.08, 00:35
    > a Belfast jest cudny. ladnych pare lat tmeu recenzowalem dokotrat na UU.

    Ma klimat ten Belfast, to fakt! A ja wlasnie na UU (w Jordanstown), choc
    wolalabym na Queensie.

    Pozdrawiam!
    --
    "Kto się wymądrza, ten się wygłupia"
    S. J. Lec
  • dalatata 08.06.08, 01:22
    no tak ogolnie to pewnie kazdy by wolal w Queens a nie w UU. ale to tez zalezy
    od dyscypliny. w UU sa ludzie wybitni bardzo.
  • mrzorba 07.06.08, 12:04
    I co z tego?
  • pr0fes0r 06.06.08, 14:49
    > 3. Gleboko wierze, ze prostym zabiegiem ograniczenia etatu do 1 miejsca i gora
    > 10 godzin zlecen za zgoda rektora + podniesienie widelek kazdego szczebla o 100
    > %
    > daloby poteznego kopa i motywacyjnego i w zakresie komfortu finansowego
    > naukowca, co sie przelozy na jakosc dorobku. Oczywiscie po weryfikacji, bo bez
    > tego czeka nas nagly wysyp arcydziel nierobow.

    Pełna zgoda. Inaczej pozostaną nam jeszcze Ramen noodles :>.
  • dalatata 06.06.08, 16:43
    a co ma do tego entuzjazm? nie spelnia warunkow to do widzenia. usmiechac tez
    sie ma odpowiednio?
  • tocqueville 06.06.08, 13:38
    wybieram się niebawem (jako słuchacz :) na konferencję poświęconą planom reformy
    - zobaczymy jakie będą konkluzje:
    tiny.pl/ktd7

  • dalatata 06.06.08, 16:41
    zupelnie nie wiem, co entuzjazm ma do nauki. to taka sama praca jak i kazda
    inna. naukowcem powienien byc ten, kto sie nadaje do bycia naukowcem. jesli ma w
    sobie entuzjazm, swietnie, bedzie mial wyzsza radosc zycia. jesli jednak potrafi
    spelniac rygorystyczne kryteria bez niego, rownie dobrze. co komu do tego, czy
    ma entuzjazm czy nie?

    jak, przepraszam, oceniac bedziemy poziom entuzjazmu? mierzyc w decybelach
    okrzyki radosci na wiadomosc o kolejnym projekcie? co to za jakies dziwne
    pomysly, zeby zagaldac naukowcowi do zycia emocjonalnego, moze jeszcze do
    pogladow politycznych i religijnych. naukowiec ma prowadzic badania i publikowac
    wyniki tych badan oraz spelniac inne RELEWANTNE kryteria typu zdobywanie
    grantow, promowanie doktoratow itd. reszta nikogo nie powinna obchodzic.

    co do prywatyzacji itd. nie chce mi sie komentowac, bo to sa opinie polityczne a
    nie naukowe.
  • znowuwzyciuminiewyszlo 06.06.08, 17:04
    na samym poczatku moich studiow doktoranckich mialam do czynienia z oblakana
    Rumunka ktora na kazdym kroku mowila mi, ze doktorat to MUSI byc w 95% twoja
    pasja, a w 5% ciezka praca, jesli jest inaczej to nie masz szans. Przeszlam
    wtedy miedzy innymi przez nia lekkie zalamanie nerwowe o ktorym rozpisywac sie
    nie bede, dosc ze napisze, ze ja trafilam na studia doktorankie troche przez
    przypadek. Nie zniemia to faktu, ze to moja osoba zostala wybrana na jedno z 4
    miejsc na 90 chetnych. Tak czy inaczej, wiedzialam ze pasji we mnie tyle ile
    slonca zima za kolem podbiegunowym. I co? I podobno idzie mi bardzo dobrze (ja
    to na wszystko zawsze narzekam, ale zdanie promotorow i nie tylko jest
    pochlebne). Dlatego wszystkie te historie o entuzjazmie i pasji sa dla mnie
    idiotyczne. Bo ja doktorat robie z matematyki a moje pasje to plywanie i
    literatura faktu, a komu sie to nie podoba niech mnie cmoknie w... kolano. I
    mysle, ze duzo jest osob ktore sa gdzies wyzej ode mnie w naukowej hierarchii,
    ktore choc pasje maja pozazawodowe, to do swojej pracy podchodza rzetelnie i
    powaznie.
    --
    "Kto się wymądrza, ten się wygłupia"
    S. J. Lec
  • dalatata 06.06.08, 17:15
    pasja nie wystarczy, dobrze popracowac.

    mysle ze pasja pomoze (ja bardzo lubie to co robie, ale lubie tez inne rzeczy),
    ale jak jej nie ma,a spelniasz kryteria wyznaczane przez uczelnie, moga cie
    wlasnie cmoknac.
  • znowuwzyciuminiewyszlo 06.06.08, 17:19
    nie twierdze ze pasja to cos zlego, wrecz przeciwnie, fajnie byc pasjonatem :-)
    i moze nawet troche zazdroszczeo kolezance Rumunce takiego nastawienia. Ale
    ludzie sa rozni i tak jak napisales warto skoncentrowac sie na bardziej
    mierzalnych czynnikach niz entuzjazm delikwenta.
    --
    "Kto się wymądrza, ten się wygłupia"
    S. J. Lec
  • dalatata 06.06.08, 17:38
    pelna zgoda.

    a jako ciekawostke dodam, ze pasjonat to ktos kto latwo wpada w pasje, czyli
    gniew, a nie ktos, kto ma pasje (hobby). choc dzisiaj to pierwotne znaczenie
    zostalo praktycznie wyparte. tak jak ze slowem 'spolegliwy', ktory jest uzywany
    w znaczeniu 'ugodowy' chyba, a nie w pierwotnym (Kotarbinskiego), taki, na
    ktorym mozna polegac.
  • mol22 06.06.08, 18:30
    Entuzjazm ma z tym dużo wspólnego. Jak myślisz - studenci wolą
    zajęcia z człowiekiem, który przychodzi znudzony, rozmemłany, bez
    przygotowania, czy też z kimś, kto wie, co robi i czerpie z tego
    satysfakcję? Entuzjazm sprawia, że nawet najbardziej bezsensowne
    zajęcia, jakie muszą prowadzić naukowcy, choć odrobinę zostaną w
    pamięci studentów. I to nie z powodu wymienionych wyżej wad.
  • dalatata 06.06.08, 18:38
    wykladowca znudzony, nieprzygotowany, rozmemlany jest nieprofesjonalny i jest
    zlym wykladowca. to nie ma nic wspolnego z enutzjazmem.

    wykladowca to aktor, ktory ma utrzymac zainstereowanie widowni, czyli studentow.
    a to co studenci widza nie musi i czesto nie ma nic wspolnego z tym co sobie
    mysli o temacie, o nich samych wykladowca.

    inaczej: moje pasje, emocje, zainteresowania sa moja sprawa. glupi bylby dziekan
    ktory dalby mi temat ktory mnie w ogole nie interesuje, jednak jesli da, moim
    zadaniem jest takie jego sformulowanie, zeby studetnow zainteresowac nim. za to
    mi placa, a ja to traktuje dosc powaznie.
  • flamengista 06.06.08, 18:33
    Jasne, że gruntowna reforma nauki polskiej by się przydała, ale po pierwsze nie
    w takim zakresie jak proponowałeś, po drugie zmiany zamiast rewolucyjnych
    powinny być stopniowe.

    Moim zdaniem elementem, którego brakuje w reformie Kudryckiej i w twojej
    propozycji to podanie naukowcom polskim MARCHEWKI.

    Fajnie, można sobie pogrozić palcem i obiecywać egzekwowanie wyników pracy
    naukowej - ale napotka się na stanowczy opór środowiska.

    Najpierw więc trzeba nagrodzić:
    a) tych nielicznych, którzy już teraz uprawiają naukę na światowym poziomie
    b) tych, którzy do tego poziomu aspirują - wspierając ich starania finansowo
    Ci, których się doceni dając im wyższe pensje i większe pieniądze na badania,
    zachęcą innych do podobnego wysiłku. Należy też pamiętać o tym, że poziom nauki
    polskiej jest tak niski że w kilka lat nie da się doszusować do światowej czołówki.

    Nie zgadzam się też z tym, że pieniędzy jest dość. Bez radykalnego wpompowania w
    system pieniędzy nie ma szans na mobilność kadr wewnątrz kraju (na zewnątrz już
    jest;), a tym bardziej na przyciągnięcie do nas, choćby na chwilę - wybitnych
    uczonych z zagranicy.

    To nie przepisy powodują brak mobilności, ale brak pieniędzy. Ludzie nie będą
    się przeprowadzać, jeśli nie zarabiają na tyle, by się utrzymać w innym mieście
    i nie stać ich na wynajem tam mieszkania.

    Prywatyzacja uczelni ma sens wtedy, jeśli znajdą się chętni na ich kupno. A
    obawiam się, że takich nie ma. Bo ci, co chcą już otwierają prywatne uczelnie i
    radzą sobie na edukacyjnym rynku. A nawet, jak SWPS czy Koźmiński - prowadzą
    badania na przyzwoitym poziomie. Natomiast po za naukami społecznymi wielkiego
    pędu do prywatnego szkolnictwa nie da - więc kto kupi szkoły pedagogiczne,
    politechniki czy wydziały filozoficzne uniwersytetów? Przecież na tym nie da się
    zarobić!

    Do tego mamy biznes, który nie ma pieniędzy na B+R, tylko skupuje licencje z
    drugiej ręki. Jakim więc cudem mają prosperować prywatne ośrodki badawcze?

    Bon edukacyjny dla studenta, który proponujesz zacznie mieć sens wtedy, gdy
    studenci zaczną realniej myśleć kategoriami - studia to inwestycja. A nie dobra
    zabawa. Myślę, że powoli już się to dzieje i za jakiś czas można by ten pomysł
    wprowadzić w życie.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • mrzorba 06.06.08, 20:14
    Odpowiadam hurtem:
    1. Na marchewke to polscy naukowcy nie zasluguja, t.j. zasluguje na
    nia gora 10%, reszta zasluguje tylko na bicie kijem...
    2. Placimy za efekty pracy a nie za jej naklad i dobre checi. A ze
    efektow polska nauka nie ma, to nie ma tez za co jej placic.
    3. Pieniedzy na nauke przeznacza sie w Polsce obecnie ZA DUZO.
    Wystarczy zlikwidowac PAN (to znaczy zlikwidowac administarcje
    centralna i czesc instytutow, wyslac na emertury profesorow z
    nominacjami PRLowskimi i doktorow z czasow PRLu i na ich miejsce
    przyjac mlodych ludzi, najlepiej po studiach na Zachodzie).
    Instytuty i uczelnie panstwowe bez znaczych osiagniec nalezy
    natychmist zamknac badz sprywatyzowac, ale nie na zasadzie przejecia
    ich przez dotychczasowa dyrekcje, ktora nalezy po prostu usunac i
    zastapic zarzadem komisarycznym.
    4. Szkoły pedagogiczne, politechniki, wydziały filozoficzne
    uniwersytetów: czesc od razu zamknac, czesc sprywatyzowac, a
    zostawic na panstwowym garnuszku tylko te najlepsze. W Polsce widze
    miejsce na 3-4 wydzialy filozofii, 5-6 politechnik i gora 10
    wyzszych szkol pedagogicznych (wliczajac wydzialy pedagogiki na
    uniwersytetach).
    5. Prywatne osrodki badwcze musza byc w 100% komercyjne, panstwo
    powinno zas skoncentrowac sie na kilku dziedzinach badan
    podstawowych w kilku osrodkach, ale po czystce w tych osrodkach,
    czyli pozbycia sie z nich PRLowskiej profesury.
    6. Bon edukacyjny jest koniecznoscia na wyzszych studiach. Mysle tu
    o systemie typu australijskiego HECS a nie o zmuszaniu studentow do
    zaciagania pozyczek w prywatnych bankach.
    7. I jeszcze raz: Mam na mysli prawdziwa prywatyzacje a nie oddanie
    majatku uczelni za darmo pracownikom, ktorzy owa uczelnie
    doprowadzili do skraju plajty. Ja np. zrobilbym z takiego SGH
    uczelnie swiatowej klasy poprzez wymiane 80-90% kadry, zatrudnienie
    wiekszej ilosci asystentow i doktorow niz profesorow, wprowadzenie
    studiow glownie po angielsku i za pelna odplatnoscia (dla ubogich
    studentow stypendia, ale rzadowe - stypendia uczelniane tylko dla
    studentow rokujacych najlepsze perspektywy, czyli niekoniecznie tych
    z najlepszymi wynikami, ale tych najbardziej kreatywnych).
    Pozdr.
    lech.keller@gmail.com
  • bumcykcyk2 07.06.08, 00:11
    Keller, jesteś starym frustratem o lewackich poglądach i
    nadaktywności w necie zakrawającej na głębokie uzależnienie. Długo
    siedziałeś na antypodach i nie kumasz różnic kulturowych,
    społecznych i emocjonalnych między ludźmi. Że nie wspomnę o
    metodologii nauk społecznych - jak można domagać się nostryfikacji
    doktoratu z nauk politycznych napisanego w Australii na podstawie
    twórczości literackiej Lema?

    Prywatne szkolnictwo wyższe w Polsce - z naprawdę nielicznymi kikoma
    wyjątkami- jest gangreną po stokroć gorszą od PAN-u, peerelowskich
    profesorów i wyższych szkół pedagogicznych bez osiągnięć. Jeszcze
    większa prywatyzacja polskiej nauki przyniesie tylko pogłębienie
    syfu. Żadna prywatna instytucja nie będzie hurtowo finansować
    politechnik, wydziałów fizyki, laboratoriów itp. rzeczy. Bredzisz w
    każdym zdaniu jak zwykle święcie przeświadczony o swej nieomylności
    i jedynym patencie na zbawienie świata.

    Ps. Zdecydowanie wolę już oxfordzkiego profesora tralalale ;-)
  • mrzorba 07.06.08, 10:22
    1. Lewak postulujacy prywatyzacje nauki w Polsce. Ciekawe! ;)
    2. Jesli jest to praca na pozimie wyzszym niz 90% polskich
    habilitacji, to czemu nie? Nikt nie ma zastrzezen do strony
    merytorycznej mej rozprawy, a poa tym analizuje w niej glownie pisma
    filozoficzne i polityczne Lema: DIALOGI, SUMME TECHNOLOGIAE,
    FILOZOFIE PRZYPADKU oraz FANTASTYKE I FUTUROLOGIE. Nie interesuje
    mnie specjalnosc - chce tylko oficjalnego uznania jako doktoratu z
    zakresu nauk spolecznych, specjalizacja moze byc np. lemologia...
    3. Tylko prywatne szkolnictwo ma sens, a nie to dotowane przez
    podatnikow z feudalnymi przezytkami typu habilitacji czy
    dozywotniej, belwederskiej profesury.
    4. Jak juz pisalem:panstwo (podatnicy) powinni finansowac
    konkretnych naukowcow i konketnych studentow oraz konkretne badania,
    a nie konkretne uczelnie...
    5. Na Oxford Uni bede we wrzesniu b.r....
  • tocqueville 07.06.08, 11:31
    "4. Jak juz pisalem:panstwo (podatnicy) powinni finansowac
    konkretnych naukowcow i konketnych studentow oraz konkretne badania,
    a nie konkretne uczelnie..."

    Brawo, brawo po stokroć brawo

    Nie jestem w stanie zrozumieć dzisiejszego systemu finansowania który polega na
    tym, ze w tzw. państwowe ładuje się kasę obywateli niezależenie od poziomu jaki
    oferują

    ale tu wielu nie przekonasz bo wg nich instytucja państwowa musi być finansowane
    przez obywateli, tylko z tego powodu, że jest... państwowa ! :) - nieważne czy
    czemuś służy, czy zaspokaja potrzeby obywateli, czy oferuje wysoką jakość
    kształcenia itd. To rodzaj etatystycznej mentalności, którą niezwykle trudno
    przekształcić.

    Weźmy prosty przykład: ktoś zakłada świetną uczelnię tzw. prywatną (Y),
    oferującą wysoki poziom a jednocześnie tańszą niż państwowy moloch
    Jednocześnie obok funkcjonuje słaba, zbiurokratyzowana, opóźniona instytucja
    państwowa (X).
    I teraz: minister może sfinansować studia 100 studentom. Dlaczego ma im
    sfinansować studia na uczelni X??? tylko dlatego, że to instytucja państwowa? To
    mają być dobrze zainwestowane publiczne pieniądze?
    A dlaczego nie pozwolić studentom wybrać uczelnię (dać bon)?



  • mrzorba 07.06.08, 12:03
    To jest oczywiste dla kazdego, kto, jak ja, studiowal ekonomie na
    tzw. Zachodzie i pracowal na tymze Zachodzie w prywatnym sektorze i
    na tamtejszych wyzszych uczelniach. Nauke robia ludzie, a nie
    budynki, stad nalezy finansowac ludzi, a nie budynki...
    Innymi slowami: panstwo (podatnicy) powinni finansowac tylko i
    wylacznie konkretnych naukowcow i konkretnych studentow oraz
    konkretne badania, a nie konkretne uczelnie...
    Stad w 100% zgadzam sie z Monsieur Tocqueville! :)
  • bumcykcyk2 14.06.08, 21:22
    mrzorba napisał:

    > 1. Lewak postulujacy prywatyzacje nauki w Polsce. Ciekawe! ;)

    Nazwałem Cię lewakiem za całokształt Twych poglądów, zwłaszcza społecznych i
    ekonomicznych, które łaskaw byłeś tysiąckrotnie przedstawiać na wszelkich
    możliwych forach internetowych. Specyficzny wyjątek z sektorem nauki, który
    teraz na gwałt chcesz prywatyzować, wynika jedynie z Twoich osobistych
    doświadczeń życiowych z SGPiS-em i UW. Jako, że się tam "na Tobie nie poznali",
    złośliwie odgrywasz się na nich postulując masową prywatyzację, co w Twym
    mniemaniu wywali w kosmos przebrzydłą kastę ludzi, którzy Cię całe życie
    gnębili. ;-)

    > 2. Jesli jest to praca na pozimie wyzszym niz 90% polskich
    > habilitacji, to czemu nie? Nikt nie ma zastrzezen do strony
    > merytorycznej mej rozprawy, a poa tym analizuje w niej glownie pisma
    > filozoficzne i polityczne Lema: DIALOGI, SUMME TECHNOLOGIAE,
    > FILOZOFIE PRZYPADKU oraz FANTASTYKE I FUTUROLOGIE. Nie interesuje
    > mnie specjalnosc - chce tylko oficjalnego uznania jako doktoratu z
    > zakresu nauk spolecznych, specjalizacja moze byc np. lemologia...

    Ramy metodologiczne politologii w Polsce i w Europie są inne niż w Australii.
    Lema do nauk politycznych w Polsce po prostu nie wsadzisz.

    > 3. Tylko prywatne szkolnictwo ma sens, a nie to dotowane przez
    > podatnikow z feudalnymi przezytkami typu habilitacji czy
    > dozywotniej, belwederskiej profesury.

    Nie w Polsce. Prywatne uczelnie w PL jedynie pogłębiają patologie, o czym wie
    każdy, kto choć chwilę popracował w tej czy innej "fermie kurczaków". SWPS czy
    Collegium Civitas to wyjątki, zresztą mają wiele problemów, bo rynek wcale nie
    weryfikuje w Polsce uczelni i dyplomów. Studenci myślą prosto "po co się
    męczyć?" i masowo idą do chałturników.

    > 4. Jak juz pisalem:panstwo (podatnicy) powinni finansowac
    > konkretnych naukowcow i konketnych studentow oraz konkretne badania,
    > a nie konkretne uczelnie...

    Tiaaaa. Już widzę ten wyścig upolitycznionych "naukowców" po granty...

    > 5. Na Oxford Uni bede we wrzesniu b.r....

    Gratuluję. Mam nadzieję, że w charakterze instytucjonalno-naukowym i na dłużej...

  • kaganovvicz 14.06.08, 22:02
    1. Mylisz sie. Ja uwazam, ze prywatyzowac nalezy to, co sie do tego
    nadaje. W sektorze wyzszych uczelni firmy prywatne powstaly bez
    pomocy rzadu, wiec nalezy ten trend popierac, zamiast na sile
    prywatyzowac np. kopalnie. Profesorowie wyzszych uczelni nie pojda
    przeciez z kilofami na sejm, a gornicy tak. To chyba jasne...
    2. Tylko za tzw. komuny mielismy inna ekonomie, a przez pewien czas
    takze inna biologie i fizyke niz na Zachodzie. Dzis podobno w Polsce
    wzorujemy sie na Zachodzie, wiec musimy sie nauczyc, ze nie ma juz
    dzis sztywnych granic miedzy dyscyplinami. Jesli Lem byl pisarzem
    politycznym (a byl), to mozna o nim pisac doktorat z nauk
    politycznych - to chyba jasne... I ze napisal tez 'Filozfie
    przypadku', 'Dialogi' i 'Summe', to byl tez i filozofem. Jesli
    chcemy byc unawani przez Zachod jako jego czesc, to musimy przyjac
    zachodnie standardy, albo tez przylaczyc sie np. do Bialorusi albo
    Korei Polnocnej...
    3. Patologia jest fiansowanie przez podatnikow niewydajnych
    panstwowych uczelni, ktore nie potafia dobrze przygotowac
    absolwentow do pracy zawodowej, bowiem ich wykladowcy sa w
    olbrzymiej wiekszosci uksztaltowani przez PRLowska profesure, albo
    tez sami do niej naleza...
    4. System grantow dziala na Zachodzie, wiec musi byc wprowadzony tez
    i w Polsce. Znow: jesli chcemy byc uznawani przez Zachod jako jego
    czesc, to musimy przyjac zachodnie standardy, albo tez przylaczyc
    sie np. do Bialorusi albo Korei Polnocnej...
    5. Niestety, ale tylko na konferencji...
    www.basees.org.uk/sg20.shtml
  • gagolek 14.06.08, 23:30
    kaganovvicz napisała:
    > Ja uwazam, ze prywatyzowac nalezy to, co sie do tego
    > nadaje. W sektorze wyzszych uczelni firmy prywatne powstaly bez
    > pomocy rzadu, wiec nalezy ten trend popierac, zamiast na sile
    > prywatyzowac np. kopalnie. Profesorowie wyzszych uczelni nie pojda
    > przeciez z kilofami na sejm, a gornicy tak. To chyba jasne...

    Argumentacja za lub przeciw prywatyzacji godna wyjatkowo wybitnego
    ekonomisty;)
  • kaganovvicz 16.06.08, 10:06
    To byl argument PRAKTYCZNY. Ekonomia jest bowiem bardzo POLITYCZNA!
  • bumcykcyk2 15.06.08, 15:21
    kaganovvicz napisał:

    > 1. Mylisz sie. Ja uwazam, ze prywatyzowac nalezy to, co sie do tego
    > nadaje. W sektorze wyzszych uczelni firmy prywatne powstaly bez
    > pomocy rzadu, wiec nalezy ten trend popierac,

    Powstały dlatego, że istniał głód wyższego wykształcenia. W PRL, o ile dobrze
    pamiętam, zaledwie 8% populacji rozpoczynało studia
    wyższe. W nowoczesnej gospodarce potrzeba jak wiadomo o wiele więcej
    "mózgowców", więc powstające w pierwszej połowie lat 90.tych jak grzyby po
    deszczu uczelnie prywatne szybko wypełniły tę lukę. Zwłaszcza, że oprócz młodych
    studentów miały początkowo całe tabuny ludzi w sile wieku, na których zmiana
    ustroju i rynkowe warunki pracy wymusiły uzupełnienie wykształcenia. Wkrótce
    swoją szansę dostrzegły także uczelnie państwowe rozdymając ponad miarę ofertę
    płatnych studiów zaocznych i wieczorowych. Ten ilościowy skok dokonał się jednak
    kosztem jakości. Poziom studiów w Polsce dziś i 20 lat temu jest wielokrotnie
    niższy. Warto również pochylić się nad kierunkami kształcenia - prywatni
    wypuszczają prawie wyłącznie humanistów, pseudo ekspertów od politologii,
    zarządzania, prawa czy ekonomii. Konkretnych umiejętności te uczelnie nie dają.

    > 2. musimy sie nauczyc, ze nie ma juz
    > dzis sztywnych granic miedzy dyscyplinami. Jesli Lem byl pisarzem
    > politycznym (a byl), to mozna o nim pisac doktorat z nauk
    > politycznych - to chyba jasne... I ze napisal tez 'Filozfie
    > przypadku', 'Dialogi' i 'Summe', to byl tez i filozofem.

    Na mojej radzie wydziału zawsze największą podejrzliwość i niechęć wzbudzały
    prace interdyscyplinarne. Profesura uważa, że to podstęp, aby wyłudzić od nich
    habilitację, nie trzymając standardów metodologicznych mojej dyscypliny naukowej.

    W sensie ogólnym masz rację, ale głową muru nie przebijesz. Takie poglądy możesz
    głosić MAJĄC JUŻ HABILITACJĘ, a nie dobijając się o jej nostryfikację.

    Poza tym sam uważam, że Lem się nie nadaje na pracę politologiczną, bardziej na
    filozofię jeśli już.

    > 3. Patologia jest fiansowanie przez podatnikow niewydajnych
    > panstwowych uczelni, ktore nie potafia dobrze przygotowac
    > absolwentow do pracy zawodowej,

    Prywatni też nie potrafią.

    > bowiem ich wykladowcy sa w
    > olbrzymiej wiekszosci uksztaltowani przez PRLowska profesure, albo
    > tez sami do niej naleza...

    U prywatnych masz jeszcze więcej emerytowanego betonu, poupychanego na minimach
    kadrowych.

  • rilian 15.06.08, 20:15
    macte!
  • kaganovvicz 16.06.08, 10:25
    ???
  • kaganovvicz 16.06.08, 10:15
    bumcykcyk2 napisał: Powstały dlatego, że istniał głód wyższego
    wykształcenia. W PRL, o ile dobrze pamiętam, zaledwie 8% populacji
    rozpoczynało studia wyższe. W nowoczesnej gospodarce potrzeba jak
    wiadomo o wiele więcej "mózgowców", więc powstające w pierwszej
    połowie lat 90.tych jak grzyby po deszczu uczelnie prywatne szybko
    wypełniły tę lukę. Zwłaszcza, że oprócz młodych studentów miały
    początkowo całe tabuny ludzi w sile wieku, na których zmiana
    ustroju i rynkowe warunki pracy wymusiły uzupełnienie wykształcenia.
    Wkrótce swoją szansę dostrzegły także uczelnie państwowe rozdymając
    ponad miarę ofertę płatnych studiów zaocznych i wieczorowych. Ten
    ilościowy skok dokonał się jednak kosztem jakości. Poziom studiów w
    Polsce dziś i 20 lat temu jest wielokrotnie niższy. Warto również
    pochylić się nad kierunkami kształcenia - prywatni wypuszczają
    prawie wyłącznie humanistów, pseudo ekspertów od politologii,
    zarządzania, prawa czy ekonomii. Konkretnych umiejętności te
    uczelnie nie dają.
    - Ogolnie zgoda - ucze zreszta tez na prywatnych uczelniach, ale
    konkretnych rzeczy: finansow, organizacji i zarzadzania
    przedsiebiorstwa, technologii transportu itp. I jak ja studiowalem,
    to poziom SGPiS byl o niebo wyzszy niz dzisiejszego SGH, bowiem
    wtedy na studenta byl prawie 1 pracownik naukowy, cwiczenia mielismy
    czesto z docentami a nawet profesorami (doktor to byla norma), a
    dzis na SGH odwalaja masowke kosztem jakosci ksztalcenia. Tyle, ze
    mnie uczyli uczniowie Kaleckiego i Langego (ktorzy znali kapitalizm
    jak wlasna kieszen), a ktorzy dzis juz sa na ogol emerytami, a ich
    miejsce zajeli karierowicze z epoki poznego Gomulki i Gierka, ktorzy
    nic poza dzis zupelnie niepotrzebna ekonomia polityczna socjalizmu
    nie znaja...
    Pozdr. :)
  • kaganovvicz 16.06.08, 10:24
    bumcykcyk2 napisał:
    Na mojej radzie wydziału zawsze największą podejrzliwość i niechęć
    wzbudzały prace interdyscyplinarne. Profesura uważa, że to podstęp,
    aby wyłudzić od nich habilitację, nie trzymając standardów
    metodologicznych mojej dyscypliny naukowej. W sensie ogólnym masz
    rację, ale głową muru nie przebijesz. Takie poglądy możesz
    głosić MAJĄC JUŻ HABILITACJĘ, a nie dobijając się o jej
    nostryfikację.
    Mnie nie intersuje kariera w obecnym, skorumpowanym, iscie PRLowskim
    systemie. Dzis mamy UE, poza tym mam kilka paszportow i PhD z Monash
    oraz MA z Melbourne - nie zaleze wiec od humorow polskiej, w 90%
    postkomunistycznej profesury z iscie bolszewicka mentalnoscia...

    Poza tym sam uważam, że Lem się nie nadaje na pracę politologiczną,
    bardziej na filozofię jeśli już.
    - OK. Ale filozofowie z UW tez mnie nie chcieli. Jestem dla nich
    zbyt zachodni. Oni sa wciaz na etapie Baczki atakujacego
    Kotarbinskiegoz za to, ze choc Kotarbinski byl ateista i
    materialista, to nie byl materialista dialektycznym...

    K: Patologia jest fiansowanie przez podatnikow niewydajnych
    panstwowych uczelni, ktore nie potafia dobrze przygotowac
    absolwentow do pracy zawodowej,
    B: Prywatni też nie potrafią.
    - Ale nie wyciagaja reki po moje i twoje pieniadze... Jesli knoca,
    to za swoje pieniadze, a nie za zabrane nam...

    K: bowiem ich wykladowcy sa w olbrzymiej wiekszosci uksztaltowani
    przez PRLowska profesure, albo tez sami do niej naleza...
    B: U prywatnych masz jeszcze więcej emerytowanego betonu,
    poupychanego na minimach kadrowych.
    - Ale tylko ze wzgledu na idiotyczne formalne wymogi. Beton tam
    siedzi tylko jako dekoracja i nie ma nic do gadania - cieszy sie z
    wyplat...
    Pozdr. :)
  • tocqueville 07.06.08, 11:19
    co ty piszesz bymcykcyk?
    prywatne szkolnictwo tylko dlatego ma problemy ponieważ nie ma szans w
    konfrontacji z państwowymi molochami, w które ładuje się publiczne pieniądze bez
    końca i które przechwytują najlepszych absolwentów (bo dzięki pieniądzom
    podatników oferują studia "za darmo") niestety często niewiele im oferując

    wystarczy wprowadzić bon i zobaczysz które uczelnie pójdą do przodu

  • flamengista 07.06.08, 08:50
    są możliwe.

    Pomijam już fakt, że z diagnozą i pomysłami się nie zgadzam (nie mam nawet
    ochoty na polemikę - szanowny kolega najwyraźniej nie zna realiów polskiej nauki).

    Ale tylko u Łukaszenki można by wprowadzać radykalne reformy bez pytania ludzi o
    zdanie, zwalniać ich zmieniając prawo które daje im de facto zatrudnienie do
    emerytury.

    Ten projekt jest całkowicie nierealny i chyba szanowny kolega dobrze o tym wie.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • mrzorba 07.06.08, 10:27
    1. Prawo mozna zmienic. Mozna bylo zwolnic z pracy gornikow i
    hutnikow, mozna tez i profesorow. Taniej bedzie ich wyslac na
    emerytury niz trzymac na uczelniach...
    2. Wiadomo, ze beton akademicki bedzie chcial utrzymania swych
    synekurek. Ale takie synekurki to przezytek z czasow PRLu.
    3. Alternatywa jest tylko dalszy, postepujacy upadek polskiej nauki.
    Jesli moj projekt nie przejdzie, to bedziemy miec profesorow i
    wyzsze uczlenie, ale nie bedziemy mieli nauki, a polskie dyplomy
    stana sie posmiewskiem na Zachodzie i Wschodzie (Chiny, Japonia)...
  • flamengista 07.06.08, 15:19
    Ale:

    Górników i hutników nie zwolniono z pracy, tylko dano im sute odprawy by sami
    odeszli z pracy. A teraz - jak są znowu potrzebni - po cichu wracają do kopalni,
    mimo że dostali po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Hutnikom związki zawodowe
    załatwiły takie gwarancje, że tylko pozazdrościć.

    Co więcej, podobna postsocjalistyczna degrengolada jest w spółkach skarbu
    państwa, w PKP, PKSach, w szkołach, szpitalach...

    Gdyby się dało tam nagle wszystko poprawić, to by to zrobiono. A trzeba
    pamiętać, że lobby profesorskie jest o wiele bardziej wpływowe, niż lobby np.
    pielęgniarskie.
    --
    Smokey, my friend, you are entering a world of pain...
  • mrzorba 07.06.08, 17:08
    Panstwo moze funkcjonowac lata bez profesorow, ale nie przetrzyma
    dlugo bez pielegniarek... Wystarczy zrobic weryfikacje doktoratow i
    habilitacji nadanych w PRLu i przez rady wydzialow skladajace sie w
    wiekszosci z PRLowskich dr i dr hab.
  • mrzorba 07.06.08, 17:10
    Uwazam, ze w Polsce jest miejsce na mniej niz 16 "stanowych" uczelni
    wyzszych typu akademickiego (uniwersytetow). Sens ma tylko
    zostawienie jako panstwowe uniwersytetow przedwojennych: z grubsza w
    Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wroclawiu (Lwow), Lublinie, Toruniu
    (Wilno) plus w takich wielkich miastach jak Lodz, Trojmiasto, GOP
    (Katowice) i Szczecin oraz politechnik w Warszawie, Krakowie (ale
    tylko AGH), Gliwicach, Lodzi, Poznaniu, Gdansku, Szczecinie i
    Bydgoszczy plus ew. Wyzsze Szkoly Pedagogiczne. Reszta do
    prywatyzacji: na poczatek SGH i SGGW (byly kiedys prywatne) oraz
    Akademie Medyczne, badz do likwidacji (PWSZ). Oczywiscie uczelnie
    wojskowe zostaja w gestii MON. Dla reszty studentow stypendia
    socjalne i uczelniane pokrywajace czesne i koszta "zycia": te
    pierwsze w 100% finansowane z podatkow - to zalatwi problem
    studentow, ktorzy sie nie dostali na studia w panstwowych
    uczelniach...
  • moherfucker1 07.06.08, 17:58
    Powiedzial specjalista od bajek robotow :)


    ROTFL.
  • mrzorba 07.06.08, 18:58
    Zalosny jestes... :(
    Philosophical Writings of Stanisław Lem:
    1. Books
    - Dialogi (Cybernetic Dialogues or Dialogues)
    Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1957
    A philosophical study about cybernetics in form of dialogues written
    between the turn of 1954/1955 and Nov. 1956.
    The original title of 1957 edition is : Dialogi o zmartwychwstaniu
    atomowym, teorii niemożności, filozoficznych korzyściach
    ludożerstwa, smutku w probówce, psychoanalizie cybernetycznej,
    elektrycznej metempsychozie, sprzężeniach zwrotnych ewolucji,
    eschatologii cybernetycznej, osobowości sieci elektrycznych,
    przewrotności elektromózgów, życiu wiecznym w skrzyni, konstruowaniu
    geniuszów, epilepsji kapitalizmu, maszynach do rządzenia,
    projektowaniu systemów społecznych
    (The Dialogues on Nuclear Resurrection, The Theory of Impossibility,
    Philosophical Benefits of the Cannibalism, Sorrow in the Test Tube,
    Cybernetic Psychoanalysis, Electric Metempsychosis, Feed Backs of
    the Evolution, The Cybernetic Eschatology, Personality of the
    Electrical Networks, Perfidiousness of the Electronic Brains,
    Æternal Life in a Chest, Construction of the Geniuses, Epilepsy of
    the Capitalism, Machines to Rule, Designing of the Social Systems).
    Subjects: Dialogi is a philosophical study containing Socratic
    (Platonic) philosophical dialogues on the subject of philosophy of
    cybernetics between two philosophers: a sophisticated Filonous
    (Philonous) and rather naïve Hylas. Lem's discourse is modelled on
    the famous Three Dialogues Between Hylas and Philonous (1713) by
    George Berkeley. Names of the Lemian philosophers are taken from
    Berkeley, and have a certain meaning. Hylas means literally a
    materialist, and Philonous a `friend of the spirit' or a
    `spiritualist', and thus an idealist (note that both names are in
    the classical Greek). However, in Lem's Dialogi the both
    philosophers are the materialists, as Lem himself. Hylas is,
    however, a kind of a primitive materialist, or a reist (such as an
    eminent Polish twentieth century philosopher Tadeusz Kotarbiński).
    Lemian Philonous' philosophy can be described as a refined
    materialism, similar to logical constructionism of Bertrand Russell.
    - Summa technologiae (Summa Technologiæ)
    Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1964
    A philosophical treatise on the subjects such as technology and
    civilisation written between 1961 and 1963.
    Subjects: Summa technologiae is a philosophical treatise on various
    subjects, but mostly about technology and civilisation. It can be
    regarded as Lem's "Ogólna teoria wszystkiego" ("Allgemeinen Theorie
    von Allem" or "General Theory of Everything" - "TOE"). It discusses
    such topics as cybernetics, biological engineering, intelectronics
    (theory of AI), phantomology (theory of VR) and its application
    (phantomatics), as well as evolution. There are also pronouncements
    on general issues such as the reason, biology, nature of
    consciousness and other ontological and epistemological questions.
    - Filozofia przypadku. Literatura w świecie empirii (The Philosophy
    of Chance. Literature in the Empirical World or Literature in Light
    of Empiricism)
    Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1968
    A philosophical study on the subject of theory of culture in
    general, and especially the theory of literature.
    Subject: Filozofia przypadku is a bulky study containing polemic
    with Roman Ingarden's phenomenological school of literary criticism
    and, above all, strong arguments against structuralism and
    mitographic analysis followed by an attempt (unsuccessful according
    to the later pronouncements by Lem), to create an empirical theory
    of literature, a theory which would enable establishing the
    verifiable value in a particular work of art. In vol. I the author
    establishes hypotheses and rules and in vol. II presents some
    practical applications of his theory. It is, most likely, the most
    difficult to read among the all theoretical treaties ever written by
    Lem.
    - Fantastyka i futurologia (Fantastics and Futurology or Science
    Fiction and Futurology)
    Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1970
    A philosophical study on the subjects of SF and futurology.
    Subject: Fantastyka i futurologia is a comprehensive study
    containing an attempt to create an empirical theory of SF literature
    and futurology.
    - Rozprawy i szkice (Essays and Sketches or Discourses and Sketches)
    Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1975
    A collection of essays.
    Subjects: Rozprawy i szkice is a coll. of various papers on
    literature and its theory in general, and especially on SF, as well
    as on science. Those essays were originally published between 1957
    and 1974 in various (mostly Polish) periodicals (literary and on
    popular science).
    2. Papers
    - Etyka technologii i technologia etyki (Ethics of Technology and
    Technology of Ethics)
    in: Studia Filozoficzne No. 3(50) of 1967
    Notes:
    1. This is a part of `Aneks Część II' (`Annexe part II') to Dialogi
    (1972 ed.).
    2. It was originally prepared as a paper for the conference on the
    subject of ethical problems of the science organised by the
    Department of Philosophy of Science of the Institute of Philosophy
    and Sociology of the Polish Academy of Science (PAN) on 24-25 Nov.
    1966.
    3. It was published by Studia Filozoficzne with an English language
    summary.
    4. See Dialogi (1984) p. 361 for more details.
    - Biologia i wartości (Biology and Values)
    in: Studia Filozoficzne No. 3 & No. 4 of 1968
    Notes:
    1. This is a part of `Aneks Część II' (`Annexe part II') to Dialogi
    (1972 ed.).
    2. It was originally prepared as a paper for the conference on the
    subject of ethical problems of the science organised by the
    Department of Philosophy of Science of the Institute of Philosophy
    and Sociology of the Polish Academy of Science (PAN) on 24-25 Nov.
    1966.
    3. It was published by Studia Filozoficzne with an English language
    summary.
    4. See Dialogi (1984) p. 361 for more details.
    - „Dyskusja nad książką Stanisława Lema ‘Summa Technologiae'
    (1964)” - „Discussion on Lem’s book ‘Summa Technologiae’ (1964)”
    in Studia Filozoficzne No. 2 and 3 of 1965
    Notes:
    Summa technologiae. Wprowadzenie do dyskusji” was reprinted from
    Studia Filozoficzne No. 2 (41) of 1965 & „Summa technologiae.
    Posłowie do dyskusji” from Studia Filozoficzne No. 3 (42) of 1965.
    Their subjects are ontological, gnoseological and anthropological
    problems relating to Lem’s book Summa Technologiæ (1964). The
    discussion was held in the editorial office of Studia Filozoficzne
    on 18/12/1964. The papers were presented by Józef Hurwic, Wacław
    Mejbaum, Helena Eilstein, Andrzej Bednarczyk, Władysław Krajewski
    and Stanisław Lem (introduction in No. 41 and conclusion in No. 42).
    - (alternative entry on the same subject):
    dyskusja o ksiażce Lema ‘Summa technologiae’ (A Discussion about
    Lem’s book ‘Summa Technologiæ’ [1964]) in: Studia Filozoficzne No. 2
    (41) of 1965 pp. 95-135 and No. 3 (42) of 1965 pp. 3-37
    Subjects: Ontological, gnoseological and anthropological problems
    relating to Lem’s book Summa technologiae (1964).
    Notes:
    1. Papers were presented by Józef Hurwic, Wacław Mejbaum, Helena
    Eilstein, Andrzej Bednarczyk, Władysław Krajewski and Stanisław Lem
    (Introduction in No. 41 and Conclusion in No. 42).
    2. Lem’s Introduction and Conclusion were reprinted in Rozprawy i
    szkice (1975) as „Summa technologiae wprowadzenie do dyskusji”
    and „Summa technologiae posłowie do dyskusji”.
    3. The discussion was held at the editorial office of Studia
    Filozoficzne on 18/12/1964.

  • rilian 08.06.08, 06:34
    proszę o uzasadnienie likwidacji PWSZtów. chciałbym się pośmiać.

    --
    Użycz mi chwalebnego uczucia, że czasem mogę się mylić. Zachowaj mnie dla ludzi,
    choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.
  • yellow_tiger 08.06.08, 07:04
    A ja tak sie zastanawiam, czy pan Keller ma gotowe rozwiazania wszystkich problemow dreczacych Polske, Swiat czy Nauke? Na to wychodzi, ale prosze mnie poprawic jesli sie myle. Problemy dreczace Polske mozna najwyrazniej rozwiazac stosujac metody sprawdzone za Gierka... Problemy Swiata najwyrazniej mozna rozwiazac zakazujac religi (kazdej). Natomiast problemy Nauki najwyrazniej mozna rozwiacac w nastepujacy sposob: a) zabanowac zero, b) wyrzucic matematyke z fizyki, a skoro o fizyce mowa to c) zakazac renormalizacji. O czyms zapomnialem?

    P.S. Czy zrozumial pan, panie Keller dlaczego Ksiezyc jest zwrocony do Ziemi zawsze ta sama strona i dlaczego oznacza to, ze kreci sie on wokol wlasnej osi?
    --
    He was either mad or both...
  • mrzorba 08.06.08, 10:16
    Nikt nie zna recepty na wszystko. Ale uzdrowienie polskiej nauki to
    relatywnie prosta sprawa, a jedynym problemem jest to, ze nie moze
    jej robic ktos z wewnatrz sytemu, czyli obecna pani minister, jako
    iz ci, ktorzy czerpia zyski z obecnej patologii (czyli profesura
    belwederska) beda bronic obecny chory status quo do upadlego. Stad
    trzeba sie najpierw pozbyc tej profesury, najlepiej pod pretekstem,
    ze swe stopnie i tytuly naukowe zawdzieczaja oni "komunie"
    (otrzymali je od owej "komuny" albo od profesorow uksztaltowanych w
    owej "komunie").
    A co do Ksiezyca - czyzby naprawde nie zrozumiales, ze ja sobie
    robilem najzwyczajniejsze pod Sloncem zarty z astronomow, testujac,
    czy potrafia oni objasnic, i to przy pomocy samych slow, i na
    dodatek w jezyku zrozumialym dla laikow, dosc zlozony dynamicznie
    system skladajacy sie z trzech cial niebieskich w ruchu (Slonca,
    Ziemi i Ksiezyca). I czy wiesz, ze ponad 50% absolwentow najlepszych
    amerykanskich uczelni wyzszych (Harvard, Yale, MIT etc.) uwaza, ze w
    zimie jest zimniej, bo wtedy Ziemia jest blizej slonca, i ze byli
    oni calkowicie zdezorientowani, jak im pokazano w TV (na
    wiadomosciach), ze jak w USA jest zima to wtedy w Australii jest
    lato? I ze ja sobie robie "jaja" nie tylko z zera, nieskonczonosci i
    renormalizacji, ale tez np. z pojecia uzytecznosci (utility), tak
    ukochanego przez ortodoksyjnych, burzuazyjnych ekonomistow...
    Pozdr. :)
    Kagan - lech.keller@gmail.com
  • mrzorba 08.06.08, 10:18
    Zarys moich propozycji:
    1. Polska nauka potrzebuje nie więcej pieniędzy a mniej. Przede
    wszystkim należy obniżyć pensje profesorom, rektorom i dziekanom
    tych uczelni państwowych, które osiągają wyniki poniżej średniej
    krajowej, oraz ogólnie zmniejszyć ilość profesorów a na ich miejsce
    przyjąć asystentów i adiunktów, czyli tych, którzy naprawdę prowadzą
    badania naukowe.
    2. Drakońska kuracja w polskiej nauce polegać powinna głównie na
    zlikwidowaniu takich feudalno-bolszewicko-bizantyjs kich instytucji
    jak: PAN, habilitacje i dożywotnie, belwederskie profesury.
    3. Studenci powinni w olbrzymiej większości studiować na prywatnych
    uczelniach. Każdy student zdający egzaminy powinien otrzymać
    pożyczkę od rządu na pokrycie czesnego i kosztów życia. Podobnie jak
    australijskie HECS, pożyczka ta była by spłacana przy pomocy systemu
    podatkowego od chwili, gdy absolwent przekroczy średnie krajowe
    wynagrodzenie.
    4. Powinno także nastąpić pełne otwarcie instytucji naukowych w
    krajach-członkach UE dla zagranicznych naukowców, co oznaczać musi
    radykalne uproszczenie procedury nostryfikacyjnej, która to
    procedura powinna być odebrana uczelniom, które utrudniając
    nostryfikację, blokują przypływ do Polski naukowców (w tym osób
    polskiego pochodzenia) z kwalifikacjami zdobytymi na najlepszych
    zachodnich uczelniach (szczególnie dotyczy to osób z kwalifikacjami
    uzyskanymi w USA, Australii, Kanadzie, Nowej Zelandii i RPA).
    5. Konieczna jest także znaczna liberalizacja przepisów w celu
    zwiększenia wewnątrz-krajowej i wewnątrz-unijnej mobilności kadry
    naukowej zarówno pionowej (awanse) jak i poziomej (zmiana uczelni).
    6. Niezbędna jest również prywatyzacja około 90% ilości państwowych
    uczelni, to jest praktycznie wszystkich poza czołowymi
    uniwersytetami w głównych ośrodkach akademickich kraju, takich jak
    Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź, Lublin, Toruń, Gdańsk,
    Katowice i Szczecin. Najlepsze politechniki (Warszawska, AGH,
    Gliwicka, Wrocławska i może jeszcze kilka jeszcze innych) oraz SGH i
    SGGW powinny być półprywatne, to znaczy, że państwo powinno
    finansować na nich tylko tzw. badania podstawowe, a reszta
    państwowych wyższych uczelni (poza artystycznymi i wojskowymi)
    powinna być zamknięta bądź sprywatyzowana, aby nie obciążać ponad
    miarę podatników. Przykładowo: w Polsce widzę miejsce na góra 3-4
    DOBRE wydziały filozofii, 5-6 DOBRYCH politechnik i góra 10 DOBRYCH
    wyższych szkol pedagogicznych (wliczając w to wydziały pedagogiki na
    uniwersytetach). Reszta uczelni (poza wspomnianymi artystycznymi i
    wojskowymi) może i powinna być prywatna.
  • mrzorba 08.06.08, 10:00
    PWSZ - 2008-06-08 08:15:05
    Podzielam opinie kellera PWSZ- to najbardziej chore twory. Są PWSZ
    które są juz można powiedzieć prywatne. Tam nawet pracownice są już -
    sprywatyzowane
    autor: ~ prof.Józef Beton
    www.nfa.alfadent.pl/skomentuj.php?what=article&id=534
  • mrzorba 08.06.08, 10:02
    A na serio: PWSZ to chore twory, ktore, jak to slusznie
    zauwazyl "marc" na NFA:
    Biznesowe uczelnie prywatne w Polsce już są lepsze od uczelni
    państwowych, to fakt. Barierą dalszego rozwoju dla tych uczelni
    (finansują się głównie z czesnego) jest "dumping" ze strony państwa.
    Zgodnie z zasadą pomocniczości należy rozwiązać (sprzedać) uczelnie
    państwowe, które stanowią konkurencję dla tych uczelni prywatnych.
    Państwu nie wolno konkurować z własnymi obywatelami.
    www.nfa.alfadent.pl/skomentuj.php?what=article&id=534
  • tocqueville 08.06.08, 11:58
    "Państwu nie wolno konkurować z własnymi obywatelami."

    To sedno problemu!
    Państwo ma mieć funkcje kontrolne a nie tworzyć własne instytucje niszczące
    wolny rynek.
  • mrzorba 08.06.08, 12:03
    A wiec sie zgadzamy...
  • dalatata 08.06.08, 12:04
    ale to jest tylko opinia, poglad polityczny, a nie fakt. i dobrze o tym pamietac.

    tocqueville napisał:

    > "Państwu nie wolno konkurować z własnymi obywatelami."
    >
    > To sedno problemu!
    > Państwo ma mieć funkcje kontrolne a nie tworzyć własne instytucje niszczące
    > wolny rynek.
  • mrzorba 08.06.08, 12:11
    To jest opinia jak najbardziej sluszna i empirycznie potwierdzona.
    Ciekawostka przyrodnicza jest zas to, ze sie w Polsce probuje na
    sile sprywatyzowac emerytury czy lecznictwo, czyli to, co nigdy
    prywatne byc nie powinno (realna wartosc emerytur moze zagwarantowac
    tylko panstwo, a sluzba zdrowia i emerytury sa najtansze w
    administracji i najsprawiedliwiej dzielone przez panstwo a nie przez
    rynek), a jednoczesnie utrudnia dzialanie sektora prywatnego tam,
    gdzie sie on sam pojawil i dobrze sobie radzi bez pomocy ze strony
    panstwa (np. w edukacji czy przewozach kolejowych)...
  • dalatata 08.06.08, 12:50
    bardzo jestem ciekawy na czym polega empiryczny dowod, iz szkolnictwo wyzsze
    powinno byc prywatne. naprawde chetnie uslysze.
  • mrzorba 08.06.08, 14:18
    dalatata napisał(a): bardzo jestem ciekawy na czym polega empiryczny
    dowod, iz szkolnictwo wyzsze powinno byc prywatne. Naprawde chetnie
    uslysze.
    Odp.: Poniewaz tylko rynek moze OBIEKTYWNIE zweryfikowac wyzsze
    uczelnie. Inaczej mozna miec dobre panstwowa uczelnie, ale tylko za
    cene nakladow niewspolmiernie wiekszych, niz to jest spolecznie
    niezbedne (marnotrawstwo nakladow). Jak inaczej, jak nie przez
    rynek, mozna obiektywnie porownac EFEKTYWNOSC EKONOMICZNA nakladow
    na wyzsze uczelnie? Skad biurokrata ma wiedziec, ze nalezy lozyc na
    uczelnie X a nie Y, jesli jakakolwiek urzedowa ocena tychze uczelni
    oparta jest na zestawie niekompatybilnych wskaznikow (lepszy
    stosunek pracownikow naukowych do studentow okupiony musi byc np.
    gorszymi wskaznikami kosztow). Stad jedyna rada to sprywatyzowac
    wyzsze uczelnie - wytworzy sie wtedy miedzy nimi realna rywalizacja:
    jedne beda wtedy naturalnie szukac sukcesu w niszy wysokiej jakosci
    edukacji i wysokiego czesnego (Harvard, Yale, MIT dla "upper class"
    i "upper middle class") a inne w niszy niskiej jakosci edukacji i
    niskiego czesnego (male prowincjonalne koledze dla "working class"
    i "lower midle class"). Inaczej wszystko bedzie zalezec, jak dzis,
    od znajomosci i ukladow, a nie od kwalifikacji kadry naukowej...
    Biurokraci sa bowiem z natury przekupni i omylni, a tylko rynek nie
    jest mozliwy do przekupienia... A dowod empiryczny jest taki, ze
    najlepsze uczelnie na swiecie sa prywatne: W rankingu 2008 U.S. News
    & World Raport, 20 pierwszych miejsc zajmują uczelnie prywatne, a
    dopiero na 21 miejscu jest Uni. California w Berkeley (stanowy).
    Podobne wyniki ma tez ranking TES i inne liczace sie swiatowe
    rankingi. Z checia sie zajme dokladniejsza analiza tego zagadnienia,
    ale to wymaga wiecej czasu i wspolpracy...
    Pozdr. :)
  • khmara 08.06.08, 14:41
    Poniewaz wkleja Pan to we wszystkich mozliwych miejscach w internecie, to
    przypominam Panu rowniez tutaj o zadaniu domowym.

    Tu ma Pan pierwsza setke najlepszych uczelni swiata w 2007r. z linkami do stron
    domowych:
    ed.sjtu.edu.cn/rank/2007/ARWU2007_Top100.htm
    Prosze sprawdzic, ktore sa panstwowe, a ktore prywatne.

    Jak to kolega powiedzial w innym watku - ten ranking jest dla chinskich
    studentow, zeby wiedzieli, gdzie warto studiowac, a rynek dzisiaj to wlasnie Chiny.
  • mrzorba 08.06.08, 17:31
    Juz pisalem: Berkeley - kto jest jego prawnym wlascicielem, jaki
    jest jego status, kto tam jest najwazniejszy (np. w australijskich
    uniwerytetach najwazniejszy jest np. Vice-Chancellor, a nie
    Chancellor), skad on bierze srodki na swa dzialanosc, jaki wplyw
    maja na jego dezycje wladze stanowe, a jakie federalne, a jaki
    lokalne (municypalne) itd. Wiec jak widac, to jest caly powazny
    program badawczy obliczony na tygodnie, jak nie miesiace, a nie na
    godziny, jakby chial tego khmara - ignorant w zakresie
    administracji, prawa, zarzadzania, ekonomii i polityki... :(
    Rynek zas to nie tylko Chiny, Panie Khmara! Takze India, EU, USA,
    Japonia i Rosja!
  • khmara 08.06.08, 17:44
    Alez Pan ma odpowiedziec na proste pytanie: stanowy czy prywatny?
    Moze wikipedia pomoze:
    en.wikipedia.org/wiki/Public_university#United_States
    Ja cierpliwie poczekam na wyniki Panskich badan pierwszej setki uniwersytetow
    swiatowych w 2007 roku i co jakis czas ponowie pytanie.
  • mrzorba 08.06.08, 20:21
    1. Przenalizowalem wiele rankingow uczelni wyszszych i we wszystkich
    przoduja (jak na razie) prywatne uczelnie z USA.
    2. Moj poglad wygalszam w oparciu o posiadane dane.
    3. Pan widzial tylko jeden ranking, a ja conajmniej kilka.
    4. Jak pisalem: aby te statystyki sporzadzic, trzeba sporo czasu.
    5. Moja hipoteza robocza opiera sie nie na moim "widzi mi sie",a na
    analizie wielu rankingow w okresie wielu lat.
    6. Nie mam najmniejszego zamiaru Pana do niczego przekonywac,
    albowiem Pana zdanie sie w ogole nigdzie nie liczy.
    7. Uwierzyc to moze Pan w Niepokalane Poczecie, a nie w fakt, jakim
    jest wyzszosc prywatnych uczelni nad panstwowymi w czolowce
    swiatowej.
  • khmara 08.06.08, 20:35
    Powtarzam po raz trzeci w kolejnym watku:

    Niechze Pan ujawni wreszcie te posiadane dane - nazwy 20 najlepszych uczelni
    swiata, na ktore sie Pan powoluje!

    Jak Pan nie zamierza nikogo do niczego przekonywac, to niech Pan spisuje swoje
    "hipotezy robocze" w pamietniku, a nie na publicznym forum.
  • mrzorba 08.06.08, 23:09
    1) Ranking Business Schools z r. 2008 U.S. News & World Raport
    1 Harvard University Boston, MA
    1 Stanford University Stanford, CA
    3 University of Pennsylvania (Wharton) Philadelphia, PA
    4 Massachusetts Institute of Technology (Sloan) Cambridge, MA
    4 Northwestern University (Kellogg) Evanston, IL
    4 University of Chicago Chicago, IL
    7 Dartmouth College (Tuck) Hanover, NH
    7 University of California--Berkeley (Haas) Berkeley, CA
    9 Columbia University New York, NY
    10 New York University (Stern) New York, NY
    11 University of California--Los Angeles (Anderson) Los Angeles, CA
    12 University of Michigan--Ann Arbor (Ross) Ann Arbor, MI
    13 Yale University New Haven, CT
    14 Cornell University (Johnson) Ithaca, NY
    14 Duke University (Fuqua) Durham, NC
    17 Carnegie Mellon University (Tepper) Pittsburgh, PA
    18 University of Texas--Austin (McCombs) Austin, TX
    19 University of North Carolina--Chapel Hill (Kenan-Flagler) Chapel
    Hill, NC
    20 Indiana University--Bloomington (Kelley) Bloomington, IN

    2) Times Higher Education - QS World University Rankings 2007
    1 HARVARD University United States
    2= YALE University United States
    2= University of OXFORD United Kingdom
    2= University of CAMBRIDGE United Kingdom
    5 Imperial College LONDON United Kingdom
    6 PRINCETON University United States
    7= University of CHICAGO United States
    7= CALIFORNIA Institute of Technology (Calt... United States
    9 UCL (University College LONDON) United Kingdom
    10 MASSACHUSETTS Institute of Technology (M... United States
    11 COLUMBIA University United States
    12 MCGILL University Canada
    13 DUKE University United States
    14 University of PENNSYLVANIA United States
    15 JOHNS HOPKINS University United States
    16 AUSTRALIAN National University Australia
    17 University of TOKYO Japan
    18 University of HONG KONG Hong Kong
    19 STANFORD University United States
    20= CORNELL University United States

    3) Institute of Higher Education, Shanghai Jiao Tong University 2005:
    1 Harvard Univ Americas USA
    2 Univ Cambridge Europe UK
    3 Stanford Univ Americas USA
    4 Univ California - Berkeley Americas USA
    5 Massachusetts Inst Tech (MIT) USA
    6 California Inst Tech Americas USA
    7 Columbia Univ Americas USA
    8 Princeton Univ Americas USA
    9 Univ Chicago Americas USA
    10 Univ Oxford Europe UK
    11 Yale Univ Americas USA
    12 Cornell Univ Americas USA
    13 Univ California - San Diego Americas USA
    14 Univ California - Los Angeles Americas USA
    15 Univ Pennsylvania Americas USA
    16 Univ Wisconsin - Madison Americas USA
    17 Univ Washington - Seattle Americas USA
    18 Univ California - San Francisco Americas USA
    19 Johns Hopkins Univ Americas USA
    20 Tokyo Univ Asia/Pac 1 Japan
    A reszte znajdz sobie sam...
  • khmara 08.06.08, 23:55
    Uniwersytety publiczne na pierwszej liscie:

    University of California
    University of Michigan
    University of Texas
    University of North Carolina
    Indiana University

    Nie jest wiec prawda, ze 20 najlepszych uczelni amerykanskich to uczelnie
    prywatne. Cbdu.
  • mrzorba 09.06.08, 10:00
    Czyli ze 3/4 albo 75% najlepszych amerykanskich uczelni jest
    PRYWATNE, CNU...
  • khmara 09.06.08, 10:09
    mrzorba napisała:

    > Czyli ze 3/4 albo 75% najlepszych amerykanskich uczelni jest
    > PRYWATNE, CNU...

    Poniewaz uczelnie amerykanskie W WIEKSZOSCI sa prywatne. Jak Pan wezmie 20
    najlepszych uczelni europejskich z dowolnego rankingu, to wyjda same publiczne.

    Boze uchowaj od takich ekonomistow.

    W tym watku rowniez koncze z Panem dyskusje. Na kolejne posty na ten temat nie
    odpowiem.
  • mrzorba 09.06.08, 10:46
    1. Najlepsze na swiecie wyzsze uczelnie sa wciaz amerykanskie i
    prywatne, stad Strategia Lizbonska (dogonienia przez UE owego USA).
    2. Finansowanie i zarzadzanie Oxbridge jest zupelnie inne niz
    polskich wyzszych uczelni. Oxford to jest wlasciwie nie jeden
    uniwersytet, a federacja ekskluzywnych koledzow (podobnie jak Lloyds
    of London nie jest takim samym towarzystwem ubezpieczeniowym jak np.
    PZU).
    3. Wniosek? Diabel siedzi w szczegolach, ale tez nie nalezy a priori
    odrzucac postulatu prywatyzacji edukacji na poziomie akademickim.
    Nie jestem za bezkrytycznym kopiowaniem modelu amerykanskiego, ale
    fakt, ze przytlaczajaca wiekszosc najlepszych na swiecie
    uniwersytetow jest prywatna i amerykanska (to jest z USA), powinien
    nam dac sporo do myslenia...
    Pozdrawiam! :)
    Kagan czyli lech.keller@gmail.com
  • dalatata 10.06.08, 17:37
    na temat obiektywnosci mi sie nie chce odpowiadac.

    co do prywatnosci najlepszych szkol, to to jest zwyczajnie
    nieprawda. czesc jest prywatna, czesc nie. a przyklad Oxbridge i
    paru innych uczelni w UK pokazuje ze mozna byc na absolutnym topie
    bedac uczelnia panstwowa.

    a zatem panie Lesiu, daj pan spokoj.
  • kaganovitch 10.06.08, 19:03
    Mowa byla o SWIATOWEJ, a nie unijnej czy europejskiej czolowce...
  • dalatata 11.06.08, 08:14
    Panie Lechu, Oxbridge to jest czolowka swiatowa. moze nie w pana
    swiecie rownoleglym, jednak wszedzie indziej tak. co do
    amerykanskich uniwerskow, juz panu ppowiedzial khmara o panstwowych
    uczelniach. ale nie mam zadnej watpliwosci ze pan pojdzie w zaparte.
  • kaganovvitch 11.06.08, 09:46
    1. Oxbridge to przypadek szczegolny. Bogate panstwo (UK) i bogaci
    sponsorzy prywatni na nie loza.
    2. A co do USA - tam bez watpliwosci sa obecnie najlepsze na swiecie
    uniwersytety, i te najlepsze to sa w przewazajacej wiekszosci
    prywatne.
    3. Prosze wiec o umiar w dyskusji. Oxbridge ma tyle wspolnego z
    polskimi panstwowymi uniwerytetatmi co Lloyds of London z PZU - obie
    organizacje zajmuja sie ubezpieczeniami, i na tym sie koncza
    jakiekolwiek podobienstwa...
    4. Widze, ze admin tego forum walczy z moimi prorynkowymi pogladami
    przy pomocy metod policyjnych...
  • dalatata 11.06.08, 09:58
    panie Lechu, taktyka typu: nie pasuje mi od modelu, to znaczy ze to
    szczegolny przypadek, jest przez pana opanowana w stopniu wysokim,
    jednak to nie znaczy ze ona zostaje kupiona przez pana rozmowcow.

    Oxbridge to uczelnie panstwoe i tyle. i to nie jest zaden szcegolny
    przypadek. podobnie zreszta jak Imperial, ktory depcze im po
    pietach, czy Warwick.

    co do amerykanskich uczelni, nie chce mis ie powtarzac tego co juz
    panu mowil khmara.
  • kaganovvitch 11.06.08, 10:50
    1. Juz tlumaczylem, ze Oxbridge ma tyle wspolnego z UJ czy UW, co
    Lloyd's z PZU. Wie Pan co to jest ten Lloyd's of London?
    en.wikipedia.org/wiki/Lloyds_of_London
    2. Najlepsze uniwersytety na swiecie sa obecnie PRYWATNE i (and)
    AMERYKANSKIE, i zadne zaklecia tego nie zmienia...
    Pozdr. :)
  • kaganovvitch 11.06.08, 09:49
    I wciaz proponuje spotkanie w Oxfordzie wieczorkiem (ale nie J.
    Wieczorkiem) 17 wrzesnia b.r. np. na terenie Mansfield College
    (zakladajac, ze w realu to pracuje Pan w UK).
    lech.keller@gmail.com
  • dalatata 11.06.08, 09:59
    dziekuje, jednak z zaproszenia nie skorzystam. co z pewnoscia
    oznazca ze pracuje w Pcimiu albo w Mali.
  • kaganovvitch 11.06.08, 10:53
    Ja naprawde nie gryze! I spotkamy sie przy swiadkach (Oxford
    scholars) i bedzie nad nami czuwac duch Chief Inspector'a Morse'a!
    PS: Podobno w Burkina Faso tez sa uniwerytety... ;)
  • mrzorba 08.06.08, 10:39
    PWSZ to jest typowy oksymoron - ani sa one wyzsze, ani panstwowe,
    ani tez nie ucza zawodu. Prof. J. Beton slusznie zauwazyl na NFA,
    ze "PWSZ- to najbardziej chore twory. Są PWSZ które są juz można
    powiedzieć prywatne. Tam nawet pracownice są już - sprywatyzowane"...
    www.nfa.alfadent.pl/skomentuj.php?what=article&id=534
  • rilian 08.06.08, 19:10
    powtarzasz się.

    ale wracając do Twojej listy uczelni, które chcesz zostawić, sprecyzuj, proszę,
    którą lubelską masz na myśli.

    --
    Użycz mi chwalebnego uczucia, że czasem mogę się mylić. Zachowaj mnie dla ludzi,
    choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.
  • mrzorba 08.06.08, 20:24
    Ad Lublin - oczywiscie nie KUL, bowiem Katolik ma wierzyc w
    Niepokalane Poczecie a nie zajmowac sie badaniami nad biologia czy,
    Boze bron, ewolucja...
    Wiec zostaje tylko UMCS - KUL niech w 100% finasnuje Kosciol - czemu
    moje podatki maja isc na szerzenie katolickich (wl. zydowskich)
    zabobonow...
  • moherfucker1 07.06.08, 16:19
    A jak juz "zreformuje" sie ten nieudolny system, to Lech Keller dostanie
    doctorat honorowy i dozywotnia synekurke za walke z ukladem... I za entuzjazm -
    oczywiscie.


    ROTFL.
  • tlenek_wegla 07.06.08, 17:57
    Moze to naiwne pytanie, ale w taki wypadku - po co Panu nostryfikacja?
  • kaganovvitch 13.06.08, 12:18
    PS: Bardziej znane uczelnie w rankingu
    www.newsweek.pl/rankingi/szkoly_wyzsze_2008/:
    1. Politechnika Krakowska
    3. Politechnika Warszawska
    6. Politechnika Slaska
    9. WAT
    10. SGH
    11. Politechnika Gdanska
    18. Politchnika Wroclaska
    19. Politechnika Lodzka
    21. AE Wroclaw
    22. Uniwerystet Warszawski
    23. AGH
    35. "Kozminski"
    40. "Lazarski"
    52. Nowy Sacz (National Louis)
    72. UJ (SIC)
    73. WSIiZ Rzeszow
    97. AWF
    99. WSHE w Lodzi
    (sklasyfikowano 120 uczelni)
  • dalatata 13.06.08, 13:16
    teraz na wszystkich forach bedzie pan to zamieszczal?

    juz panu napisalem, ze to nie jest ranking najlepszych uczelni. to jest ranking
    uczelni, ktorych absolwenci dostali prace w wybranych przez redakcje firmach. i
    nie ma sensu tego przedstawiac jako nic innego.

    absolwent polonistyki, socjologii, antropoloogii czy archeologii, osiaga sukces
    idac robic dokotrat w Oxford, Harvard czy pareunastu innych uniwerstyteach,
    jednak w tym rankingu nie bedzie umieszczony.

    to jest raniking bardzo wyraznie przyjmujacy pewne wartosci zycia po studiach,
    co jest zreszat w nim wyrazne. pan najzwyczajniej nie rozumie tego, ze studiowac
    mozna 1. dla przyjemnosci i rozwoju intelektualnego, 2. ze pracowac mozna dla
    siebie i osiagnac w tym satysfakcje rowniez finansowa, 3. ze satysfakcja
    financowac tudziez instytucjonalna (bycie dyrektorem) nie musi byc
    najwazniejszym wyznacznikiem sukcesu zyciowego.

    gdyby pan to rozumial, nie napisalby pan ze to ranking najlepszych uczelni w Polsce.
  • dalatata 13.06.08, 15:25
    Panie Lesiu, to moj ostatni wpis w wymianie z panem. to ze sa historycy ktorzy
    sa swietnymi biznesmenami, nie znaczy ze takich jest wiekszsoc (podejrzewam ze
    nie jest), a ci ktorzy nie sa, sa gorszymi absolwentami.

    skoro czlowiek jest naukowcem dla wlasnej satysfakcji, od dzisiaj z pelnym
    przekonianiem bede pana nazywal magistrem. do kitu panu ta nostryfikacja, do
    dupy panu ten doktorat, niech sie pan nie da zwiesc instytucjonalnym gadzetom i
    uludom nauki za pieniadze.

    zaloz pan Wyzsza Szkole Pogladow Slusznych im Guru Lecha Kellera i i wykladaj
    pan tam dla wlasnej satysfakcji, tudziez panskich uczniow. proponowalbym nawet
    odrzucic mienie doczesne i wykladac w tunice niewielkiej, lub, w zaleznosci od
    stanu pana szesciopaka oraz procentu mlodziezy plci zenskiej, proponuje wykladac
    w przepasce biodrowej.

    jako ze dla satysfakcji, a zatem nie bedzie pan pobieral wynagordzenia, moze
    miec pan problemy z wynajacieciem budynku dla pasnskiej WSPS. prosze sie ty m
    przejmowac i wykladac na jakims wolnym trawniku. Bedzie pan jedynym Rektorem,
    Kanclerzem, arcyprofoesorem wykladajacym na trawniku, ale osiagnie pan dzieki
    temu calkowita unikalnosc i oryginalnosc.

    Do boju panie magistrze!
  • niewyspany77 13.06.08, 15:36
    dalatata napisał:

    > do kitu panu ta nostryfikacja, do
    > dupy panu ten doktorat, niech sie pan nie da zwiesc instytucjonalnym gadzetom i
    > uludom nauki za pieniadze.

    BRAWO!!!!!!!

  • mpit78 13.06.08, 21:46
    a ja - tak patrząc troche z innej strony zastanawiam się czy nie
    lepiej sprawdzic, jak obecny system sprawowałby się przy
    finansowaniu na poziomie światowym. Dopiero potem bym starał się go
    usprawnic. IMO postępowanie reformatołow to tak troszkę jakby
    usprawnianie auta z pustym bakiem :). Wciaz ktos narzeka , ze nie da
    rady przejechac pelnego dystansu na testach i najnowszy pomysl to
    usunięcie amortyzatora (habilitacje).

    Nawet ten przyklad jest wadliwy - stala czasowa procesow zaleznych
    od poziomu szkolnictwa to wiele kadencji sejmu. I chyba w tym sęk -
    cele polityków to często doraźna, często własna korzyśc. I chyba tak
    naprawde poza srodowiskiem naukowym malo komu zależy na dobrym
    szkolnictwie (cokolwiek to oznacza).
  • mpit78 14.06.08, 14:45
    jakimi wskaznikami opiszesz niewydolnosc systemu?, jakie przyjmujesz
    metody porównawcze? moze jakies rezultaty badań w tym temacie są
    Tobie znane? Rzuciłem tezę, że niedoinwestowanie w takim zakresie, w
    jakim mamy do czynienia w Polandii powoduje brak bazy do reform
    prowadzących w dobrym kierunku. Celowo nie podaje przykładow bo tego
    juz wszędzie aż za wiele. Siedząc w tym od środka widzę, że główna
    bolączka to brak pieniążków i zdrowych zasad.


    Można by powiedzeć :" czemuś biedny boś głupi - czemuś głupi - boś
    biedny" - to zaklęty krąg a reformy prowadzone do parcelacji kasy to
    na jedną grupę to na 2 grupę znajomych pani minister tylko powielają
    istniejący stan rzeczy. Imo najdurniejszy wymysł to listy czasopism
    punktowanych - zmieniające się co i rusz - ciekawe że najwyższych
    lotów polskie szkoły np. matematyczna i szkoła teremodynamiki
    tworzone były również przez ludzi ktorych dorobek policzyć mozna w
    kilku książkach a mimo to nazwiska te znane sa często na całym
    świecie. Dlaczego mamy ślepo iść za wzorcami prywatnych uczelni
    zachodnich? gdzie często proces tworczy odbywa sie w mysl schematu -
    stawiam sobie najnowoczesniejsze najdrozsze urzadzenie, stukam kilka
    serii badan i z kazdej z nich publikuje po 4 arty czego efektem jest
    kasa na jeszcze lepszy sprzet - przeciez to zamkniete kolo czesto
    nie rozniace sie niczym od rzemiosła a błysku w tym za grosz. System
    ten powoduje, ze na całym świecie mamy setki tysiecy opracowan
    naukowych i nawet w dziedzinie w ktorej siedze nie jestem w stanie
    ocenic ich poziomu. Wiem, ze czestokroc polscy naukowcy maja ciekawe
    rezultaty badan, niestety obecna nauka jest silnie zrelatywizowana i
    czestokroc lata mijaja zanim polski rezultat badan zostaje
    zaakceptowany. Mysli Pan ze na zachodzie nie ma wzajemnie sie
    cytujacych i wspierających klik?

    Podam przykład jakich wiele dookoła kilka lat temu na pewnej
    konferencji młody doktor z Holandii referował rezultaty badan nad
    pewnym procesem bardzo ważnym w energetyce, badania te prowadzone są
    do dzisiaj przez 6 instytucji z całej Europy za bardzo dużą kasę.
    Niemile się Pan doktor zdziwił, kiedy mu jeden z naszych naukowcow
    powiedział, ze my mamy juz dawno te problemy przebadane, mało tego
    potrafimy z wysoką dokładnością ten złożony proces zasymulowac
    biorąc pod uwagę szeroką zmienność wszystkich ważnych parametrów -
    myśli Pan ze ktoś się tym zainteresował? Nie, bo na całym świecie w
    nauce obecnej nie walczy się o myśl tylko o pieniądze. Jeśli mamy
    się porównywać z zachodem to musimy mądrze rozdysponowywać pieniążki
    na naukę, a dopiero po kilkunastu latach patrzeć na efekty i
    stosując sprzężenie zwrotne wprowadzać zmiany ewolucyjne.

  • pr0fes0r 18.06.08, 07:23
    "Prawne nierówności między uczelniami publicznymi i niepublicznymi zostaną
    zlikwidowane - zapowiedziała minister nauki Barbara Kudrycka po spotkaniu z
    przedstawicielami wyższych szkół zawodowych w WarszawieKudrycka zapewniła, że
    szkoły prywatne nie muszą obawiać się reformy, której główną ideą ma być
    zwiększenie konkurencyjności między poszczególnymi naukowcami i uczelniami. “Już
    teraz widać, że studenci wybierają niekiedy studia na uczelni niepaństwowej
    zamiast studiów niestacjonarnych na uczelni państwowej. Szkoły prywatne potrafią
    już konkurować jakością i infrastrukturą z publicznymi” - oceniła. (...)"

    www.rp.pl/artykul/149421.html
  • mpit78 18.06.08, 07:40
    tak troche obok tematu to jednego szkolom prywatnym nalezy
    zazdroscic - są o wiele bardziej elastyczne, na mojej politechnice
    nowy kierunek na danym wydziale powstaje o wiele dluzej zwykle
    wydzial ktory chce go wprowadzic musi pokazac jakie ma zaplecze
    towarzyszy temu wszystkiemu niemożliwa papierkologia a i tak zwykle
    pomysł pada, 100 m obok stoi prywatna szkola ktora w jednym budynku
    ma inż. ochrony środowiska, pedagogikę , informatykę , zarządzanie i
    transport :). Zapleczem jakoś się nie przejmują a nazwy kierunków
    powstają jak grzyby po deszczu.

    Ot dynamiczna walka o pieniążki, i pewnie tutaj pani minister
    pozytywnie ocenia takie szkoły. Bo na papierze to wygląda fajnie.
    Tylko dajcie mi takiego inż. po tej szkole do weryfikacji hehe.
  • pr0fes0r 18.06.08, 13:49
    Wiesz, wszystko fajnie, pani minister ma pomysł, żeby zrównać prywatne z
    państwowym - tylko niech tego nie chowa za opowieściami o reformie i uzdrowieniu
    sytuacji nauki polskiej.
  • nfaporanek 27.06.08, 11:53
    A cenzura na NFA ("Niezalezne Forum Akademickie") wciaz zas
    dziala... NFA sluzyc ma Wieczorkowi tylko
    do walki z rektoratem UJ, a nie prawdziwej reformie polskiej nauki.
    Drowi Wieczorkowi marzy sie rektorska toga i belwedederska
    profesura, a nie zreformowana polska nauka... :(


  • nfaporanek 28.06.08, 09:10
    Tylko niewidzialna reka rynku (czyli "invisible hand of market" -
    prof. A. Smith sie tu klania) moze uratowac polska nauke.
    Oczywiscie, wszedzie na swiecie mamy do czynienia z
    interewencjonizmem panstwowym, tyle ze na rozna skale. W USA rzad
    np. wplywa na gspodarke po keynesowsku, poprzez olbrzymie zamowienia
    rzadowe, glownie dla wojska, i stad wystepuje tak wysokie
    finansowanie nauki w USA - olbrzymia wiekszosc tego finansowania
    idzie bowiem na projekty zwiazane z wojna i wojskiem (armia, flota,
    lotnictwo i piechota morska czyli marines). To sie nazywa militarny
    keynesizm. Ale najlepsze wyzsze uczelnie na swiecie sa wciaz w USA,
    i sa one glownie prywatne. Sa one az tak dobre, poniewaz konkuruja
    miedzy soba na wolnym rynku, a nie sa oceniane, jak np. w Polsce,
    przez tepych biurokratow na podstawie idiotycznych wskaznikow...
  • nfaporanek 04.07.08, 10:58
    Oparta na prywtatyzacji. Ale owa prywatyzacja polskich wyzszych
    uczelni nie ma polegac na tym, ze zostana one oddane za darmo
    obecnym senatom. One maja byc sprzedane na otwartej aukcji, a
    nabywcami beda mogly zostac tylko firmy zarzadzajace juz uczelniami
    wyzszymi, najlepiej zagraniczne, zarzadzajace uniwersytetami
    lokujacymi sie w pierwszej setce rankingow typu rankingu
    londynskiego Times'a, aby zapewnic odpowiednia jakosc edukacji. I
    oczywiscie pod warunkiem, ze przejete mienie bedzie dalej sluzyc
    nauce. Podobnie jak sie prywatyzuje np. lotniska - moga je kupic
    tylko firmy juz zarzadzajace podobnymi lotniskami i tylko po to, aby
    je dalej prowadzic jako lotniska... To nic nowego!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka