Dodaj do ulubionych

tematy doktoratow

07.08.08, 15:07
przed chwila pisalem posta i zalozylem w nim, ze doktorant pisze dokorat,
ktory go interesuje. ja tak mialem - sam sobie wymyslilem i napisalem. nie
wyobrazam sobie narzucania moim doktorantom tematow dokotratow (choc nie
przyjme, rzecz jasna, tematu na ktorym sie nie znam). jednak spotkalem sie juz
z tematami narzucanymi przez promotorow i to tak na chama. chcesz pisac o
spolgloskach, ale promotora ciekawia samogloski (tez gloski nie?), chcesz
pisac o zyrafach, ale promotor woli indyki (tez dlugie szyje) itd itd. kiedys
rozmawialem z takim dokotrantem, cierpial niepomiernie, doktorat w rozsypce,
facet tez.

a jak jest teraz? ciekaw jestem czy byli i dzisiejsi dokotranci wybierali
swoje tematy, czy musieli je negocjowac, dopasowywac itd itp.
Edytor zaawansowany
  • 07.08.08, 15:18
    ja przyszlam na konkretny grant i w jego ramach mialam zrobic swoj
    doktorat. temat mialam wiec zaproponowany, zgodzilam sie na niego.
  • 07.08.08, 16:25
    U mnie było tak, że najpierw zainteresowałam się dość szerokim zagadnieniem,
    potem z tego wykluł mi się temat pracy (weższy). Zatem sama wymyśliłam temat,
    promotor mi go w żaden sposób nie narzucał.
  • 07.08.08, 16:32
    Ja wybrałam sobie promotora i poszłam go zapytać, czy zgodzi się
    mnie wziąć pod skrzydło. On na to że tak, ale to on zaproponuje
    temat pracy i jak się będę obijać, to ze mnie "zrezygnuje". Ja na
    to, że OK. A ponieważ przy tej okazji przedstawiłam mu się (bo nie
    znaliśmy sie wcale) uwzględniając prezentację zainteresowań i
    dotychczasowej działalności, temat wybrał zgodny z powyższym. Myślę,
    że sama lepiej bym nie wybrała:).
  • 07.08.08, 17:20
    Promotor przedstawił mi kilka swoich obszarów zainteresowań badawczych.
    jeden bardzo mnie zaciekawił. Dogadaliśmy się.

    --
    Nie ma to jak proste upodobania. Róże, złoto i brylanty.
  • 07.08.08, 17:27
    U mnie rowniez temat byl uzgodniony, a nie narzucony.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • 07.08.08, 22:39
    wymyśliłem sobie obszar, temat, opisałem i przedstawiłem promotorowi. promotor
    to skorygował, przekonał do niektórych zmian, przy czym niczego nie narzucał.
    --
    a wise person asks; a fool wonders
  • 08.08.08, 13:01
    hmmm, wyglada na to, ze do tej pory wszyscy byli w sytuacjach, ktore
    zaakceptowali. a czy wszyscy jestescie zadowoleni ze swych tematow? ja mam tak,
    ze sie dosc szybko nudze tematem i czasem mi ciezko dociagnac ksiazke do konca,
    bo mam dosc. i skacze z tematu na temat (ma to niewiele zalet i bardzo wiele wad).
  • 08.08.08, 13:50
    polecam pisanie dwu równolegle, choć ostatnio jednak przestałem mieć ten problem
    i mogę się skupić na jednej
  • 08.08.08, 14:39
    ja ma związek tych emocji cały czas przy pisaniu, potem jest niesamowity moment,
    jak się ma w ręku pierwszy raz to coś już wydrukowane, a potem jakoś przechodzi...
  • 08.08.08, 15:47
    dla mnie najgorsze sa wszystkie prace redakcyjne. szczegolnie szczotki.
    nienawidze. to juz wszystko sie zna na pamiec, a trzeba jeszcze raz. na
    szczotkach i indeksie spedzilem miniona wiosne i po raz kolejny mnie zaskoczylo,
    jak dalece tego nie lubie i jak mnie to meczy. ale na poczatku lipca ksiazka
    wyszla i juz jest ulga.
  • 08.08.08, 15:51
    ja przeżywam przemiennie fazy zachwytu, otępienia i totalnej
    rezygnacji, okazuje się bowiem, że temat jest tyleż interesujący co
    piekielnie trudny (m. in dlatego że "mocno" interdyscyplinarny i na
    polskim gruncie nowy), trudniejszy niż się wydawało na początku, po
    wizytach w paru biobliotekach za granicą, okazało się, że założenia
    i plan pracy są naprawdę niezłe, ale żeby je zrealizować rzetelnie,
    trzeba poruszyć również kwestie, w których delkikatnie mówiąc, się
    nie specjalizuję, no cóż trzeba teraz pić to piwo... dodam jeszcze,
    że tamat był całkowicie moim pomysłem, a Promotor go zaakceptował
  • 08.08.08, 19:31
    To ja mam tak jak Ty. Temet też interdyscyplinarny, bo z jednej
    strony podstawą są studia, które skończyłam, piszę w miejscu, które
    nie jest "moim" wydziałem, ale za to zajmują tam się tym, czym ja
    się zajmowałam przez szereg lat po studiach, a zasadnicza
    specjalizacja to ta, w której od jakiegoś czasu się poruszam, a
    czego raczej brak na obydwu tych wydziałach. I mnie też się wydawało
    że to takie proste, dopiero jak zaczęłam pisać to okazało się, że
    wlaściwie to ze wszystkiego wiem "za mało", że temat jest diabelnie
    trudny i że ta "interdyscyplinarność" i właściwie
    calkowita "nowatorskość" niekoniecznie wyjdzie mi na zdrowie, bo
    lektur brak, w przedmiocie wydziału, na którym piszę pracę, mam
    trochę do nadrobienia i recenzenci moga tej kompilacji nie zrozumieć
    albo nie zaakceptować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.