Dodaj do ulubionych

filologia angielska a polonistyka

25.10.08, 21:58
I ja zastanawiam sie nad podjeciem studiow doktoranckich, a wlasciwie podejsciem do pisania pracy z wolnej stopy, ale...Wlasnie jest ogromne ALE. Jestem filologiem angielskim i mam problem ze znalezieniem promotora/prowadzacego, bedacego wlasnie anglista. Udalo mi sie dotrzec do profesora na polonistyce, ktory zaproponowal mi "od zaraz" pisanie pracy u niego. To moje "ale" polega na tym, ze chcialabym pracowac pozniej na filologii angielskiej, ale nie wiem czy to jest mozliwe, tzn. czy doktorat z polonistyki umozliwia podjecie pracy na anglistyce?
Edytor zaawansowany
  • adept_ltd 25.10.08, 22:06
    hm, no doktorat w ogóle nie zapewnia pracy na uczelni...
    natomiast z mojej perspektywy - polonisty, zajmującego się komparatystyką tego
    typu połączenie, o którym mówisz, jest tylko zaletą. Myślę też, że z wielu
    powodów wykształcenie polonistyczne (czy kontakt z polonistyką) jest czymś
    pożytecznym; jednak neofilologie zazwyczaj są szkołami językowymi, a prawdziwe
    literaturoznawstwo robi się na polonistykach.
  • a.gn 25.10.08, 22:19
    dziekuje za odpowiedz:)
    Tez mysle, ze polonistyka poszezylaby moje horyzony, ale obawiam sie zdawania egazminu kierunkowego. Choc z drugiej strony duzo latwiej byloby mi pisac po polsku, opierajac sie o zrodla anglojezyczne.
  • adept_ltd 25.10.08, 22:23
    masz kilka lat, a egzamin kierunkowy związany jest otoczeniem tematu doktoratu
  • a.gn 25.10.08, 22:33
    A nie orientujesz sie na jakim poziomie zdaje sie jezyk obcy? Bo ja oprocz angielskiego slabo znam niemiecki, niestety
  • adept_ltd 25.10.08, 22:41
    ale pytasz o egzamin doktorski??? podejrzewam, że będziesz zwolniony :-)
  • a.gn 25.10.08, 23:00
    tak myslalam o egzaminie z jezyka na egz doktorskim, w razie gdybym pisala na anglistyce
  • adept_ltd 25.10.08, 23:03
    to musisz się dowiedzieć, jak jest u ciebie, to są lokalne zwyczaje.
  • pr0fes0r 28.10.08, 09:54
    Parę dni mnie tu nie było, a tu takie zabawne dyskusje się pojawiają. Ten pomysł
    neofilologie = szkoły językowe to na jakichś konkretnych obserwacjach jest
    oparty? Mam nadzieję, że nie PWSZtów?
  • adept_ltd 28.10.08, 17:14
    no on jest oparty na obserwacjach sprzed lat (więc może coś się zmieniło) i
    dotyczy trzech neofilologii UJ... ;-)
  • adept_ltd 25.10.08, 22:42
    wiesz, z pełnym przekonaniem, że się odezwiesz :-) proszę tylko nie pytać, co
    znaczy wg mnie "prawdziwy" - co do reszty jest gotów ;-)
  • dalatata 25.10.08, 22:46
    problem jest dosc pozorny. zalezy bowiem z czego ten doktorat. jesli z
    lingwistyki, to robilbym raczej na anglistyce (podkreslam RACZEJ, bo zalezy z
    czgo). jesli z literaturoznawstwa, to RACZEJ na polonistyce.

    poza uprzedzeniami rady nic tez nie stoi na przeszkodzie, zeby napisac na
    polonistyce dokotrat po angieslku.

    no jesli napisze Pani dokotrat z Kochanowskiego, to ma sie on nijak do
    anglistyki, nie? jesli z teroii aktow mowy, to nie widze powodu by nie wzieli na
    anglsityce.

    w rzeczywistisco na te wszystkie pytania nie ma prostej odpoweidzi i wlasciwie
    mozna wymyslic 100 scenariuszy, wszystki prawdopodobne.
  • adept_ltd 25.10.08, 22:48
    no tak, jakoś tak automatycznie pomyślałem o literaturoznawstwie... ale z
    językoznawstwem anglistycznym też nie wszędzie jest ok chyba?
  • a.gn 25.10.08, 22:58
    Odkad na anglistyce jest podzial na studia zawodowe i magisterskie, z literaturoznawstwem jest lepiej. Chcialabym pisac z prozy anglojezycznej XX wieku (mgr pisalam z Joyce'a). Ale faktycznie filologia ang to glownie szlifowanie jezyka, gdzie literatura i realioznawstwo jest dodatkiem niestety.
  • adept_ltd 25.10.08, 23:01
    aż jestem ciekaw, kto z polonistów przyjął cię z takim tematem ;-)
  • a.gn 25.10.08, 23:07
    Myslisz ze to dziwne albo przynajmniej karkołomne dla polonisty?;)
  • dalatata 25.10.08, 23:15
    nie, adpet sie najprawdopodobniej domysla kto :-)
  • a.gn 25.10.08, 23:16
    ciekawe...czy sie domysla hihi:)
  • adept_ltd 25.10.08, 23:23
    no widzisz, twoja ciekawość zaspokojona, może gdybym wiedział, z jakiego jesteś
    ośrodka... ;-)
  • adept_ltd 25.10.08, 23:20
    przeceniasz mnie... ;-)
    a prawdę mówiąc, nie bardzo znajduję kogoś takiego, no ale there are some things...

  • dalatata 26.10.08, 00:13
    o... to ciekawe. ja nie potrafilbym znalezc.

    tak czy owak, wydawaloby mi sie ze szczegolnie o Joycie warto by napisac po
    angielsku.
  • a.gn 26.10.08, 19:45
    Po magisterce mam dosyc modernizmu, a w szczegolnosci Joyce'a, wiec o nim na pewno pisac nie bede:)
  • aliukaite 27.10.08, 13:58
    jestem po germanistyce a doktorat robię na polonistyce, to może być ciekawe
    doświadczenia i oczywiście większy zakres tematyczny, np prace porównawcze :)
    powodzenia
  • dalatata 27.10.08, 18:17
    a swoja droga te wszystkie scisle grance dyscyplinarne sa jedynie zabawne. co za
    kurde roznica, czy dokotrat bedzie zakwalifikowany tu, czy tu? praca dokotraska
    to praca, ktora maja ocenic ludzie, ktorzy sa specami w temacie i tyle.

    nikt nie ma problemow tu na psychologii, zeby taki niepsycholog jak ja,
    recenzowal prace psychologiczne, skoro sie na tym znam i napisalem w temacie
    ksiazki. mnie zawsze powalaja na kolana formularze na ktorych musze wpisac swoja
    dziedzine i dyscypline (chyba). caly swiat odchodzi od scislych granic
    dyscyplinarnych, ale polska nauka bedzie dzierzyc prymat w wyznaczaniu,
    przestrzeganiu, i nadawaniu granic i etykiet dyscplinarnych.
  • a.gn 27.10.08, 22:49
    Zgadzam sie, ale nie dotyczy to tylko nauki i szkolnictwa wyzszego. U nas wciaz zatrudniajac sie w firmie liczy sie papierek z danej dziedziny i niestety znajomosci. Nikt nie patrzy na praktyczne umiejetnosci i skutecznosc dzialania.
  • a.gn 27.10.08, 22:45
    ciagle zastanawiam sie jak to wszystko bedzie wygladac od technicznej storny, hmm. A jesli moge zayptac, dlaczego zdecydowalas sie pisanie pracy na polonistyce a nie na germanistyce?
  • aliukaite 28.10.08, 13:27
    trochę to skomplikowane, no ale w kilku słowach, to po prostu na polonistyce
    otrzymałam stypendium a na germanistyce było już wszystko ustawione, no
    ewentualnie doktorat z wolnej stopy. Ale i tak pisze pracę porównawczą i jestem
    bardzo zadowolona, tego czego nie umiałam tego się douczyłam, doszkoliłam.
  • nickwmig 28.10.08, 12:48
    a.gn napisała:

    > Jestem filologiem
    > angielskim i mam problem ze znalezieniem promotora/prowadzacego,
    > bedacego
    > wlasnie anglista. Udalo mi sie dotrzec do profesora na
    > polonistyce, ktory zaproponowal
    > mi "od zaraz" pisanie pracy u niego.

    Tu sprawa jest tym bardziej beznadziejna, że Ty nie idziesz na
    polonistykę z wyboru, tylko z przymusu. W takiej sytuacji w ogóle
    nie zawracałbym sobie głowy...

    > To moje "ale" polega na tym,
    > ze chcialabym pracowac pozniej na filologii angielskiej

    A jednak...
  • adept_ltd 28.10.08, 17:17
    e tam... na całym świecie filologie narodowe się przeżywają i szuka się różnych
    dróg wyjścia poza ich wąskie ramy... u nas (już nie chciałem tego wcześniej
    pisać, by znów nie wyjść na piewcę literaturoznawstwa ojczystego) najczęściej
    właśnie neofilolodzy są przeciwni wobec takich wyjść...
  • pr0fes0r 28.10.08, 18:26
    Naprawdę nie chcę być upierdliwy, ale neofilologia to nie tylko nie jest szkoła
    językowa ,- to również nie jest tylko literaturoznawstwo.
  • a.gn 28.10.08, 18:57
    No nie tylko to - prawda, ale porzadnie wykladane byly na moich studiach glownie przedmioty metodyczne (jakby kazdy MUSIAL kochac metodke!) i jezykoznawstwo, ale juz w mniejszej mierze.Pprzez caly okres studiow licencjackich czulam niedosyt realioznawstwa, historii (PROFEROSR odczytywal ksiazke!) i przede wszystkim literatury omawianej rzetelnie, bez zbednego wodolejstwa. Potem na magisterce to juz bylo tylko seminarium i kilka moim zdaniem zbednych przedmiotow, powtarzajacych to, co bylo wczesniej. Wydaje mi sie jednak ze wlasciwie wszystko zalezy od koncepcji (badz jej braku) wykladowcy. A jak sie takich wykladowcow bez kocepcji zbierze kilku to potem to wyglada jak wyglada... Paradoksalnie najlepsi w moim mniemaniu wykladowcy nie mieli doktoratu...
  • a.gn 28.10.08, 18:58
    pr0fes0r napisał:

    > Naprawdę nie chcę być upierdliwy, ale neofilologia to nie tylko nie jest szkoła
    > językowa ,- to również nie jest tylko literaturoznawstwo.

    No nie tylko to - prawda, ale porzadnie wykladane byly na moich studiach glownie przedmioty metodyczne (jakby kazdy MUSIAL kochac metodke!) i jezykoznawstwo, ale juz w mniejszej mierze.Pprzez caly okres studiow licencjackich czulam niedosyt realioznawstwa, historii (PROFEROSR odczytywal ksiazke!) i przede wszystkim literatury omawianej rzetelnie, bez zbednego wodolejstwa. Potem na magisterce to juz bylo tylko seminarium i kilka moim zdaniem zbednych przedmiotow, powtarzajacych to, co bylo wczesniej. Wydaje mi sie jednak ze wlasciwie wszystko zalezy od koncepcji (badz jej braku) wykladowcy. A jak sie takich wykladowcow bez kocepcji zbierze kilku to potem to wyglada jak wyglada... Paradoksalnie najlepsi w moim mniemaniu wykladowcy nie mieli doktoratu...
  • adept_ltd 28.10.08, 19:09
    miałem kiedyś koleżankę Amerykankę, która nie radziła sobie na krakowskiej
    anglistyce - z powodu praktycznego egzaminu z języka ;-)
  • charioteer 28.10.08, 19:20
    Hmmmm, a czegoz to dowodzi?

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus
  • adept_ltd 28.10.08, 19:48
    a tylko i wyłącznie tegoż, że to głównie szkoła językowa...
  • charioteer 28.10.08, 19:57
    Rozumiem, ze nie poszedl jej jeden egzamin, a do pozostalych juz nie podchodzila...

    A ty bys zdal egzamin z praktycznej nauki jezyka polskiego? Wiem, zartuje,
    zdalbys, ale Petrucchio pewnie i tak by cie wykasowal...

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • adept_ltd 28.10.08, 20:05
    błędnie rozumiesz, ale to z powodu małej ilości danych..., więc przyjmuję to na
    siebie :-). No wyglądało to tak, że tam ten egzamin był w sumie jedynym... a
    reszta to pikuś (no, ja,od razu mówię, nie neguję sensu tego egzaminu, ale
    jednak, jak native pada kilka razy, to coś nie gra... u zarania),
    pewnie bym nie zdał, bo ja jak słyszę Miodka, to się pospiesznie ukrywam, gdyż
    nie znoszę idei poprawności jako dominanty komunikacji ;-)
  • charioteer 28.10.08, 20:15
    Ale wiesz, pomysl, ze natywni to swoj jezyk znaja, tez jest cokolwiek
    przestarzaly... Dobrze, wiem, ze Chomsky i cos tam jeszcze bylo przed Chomskim,
    ale empirycznie wychodzi, ze czasami jednak nie znaja. No jest na to kilka
    powaznych empirycznych badan, ze jednak czasami nie znaja nawet podstawowego
    syntaksu i to nie sa zadne tam roznice regionalne ani inne niedorozwoje. Po
    prostu nie znaja i juz. Jeszcze gorzej, o zgrozo, bo jak nie znaja, to trzeba im
    to eksplicytnie wytlumaczyc, zeby zrozumieli.


    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
    vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&videoid=5860343
  • adept_ltd 28.10.08, 20:22
    hm, no to by wiele tłumaczyło...:-) (ale nie w związku z moim przykładem, bo ta
    kwestia go przerasta)
  • adept_ltd 28.10.08, 19:07
    hm, ale czy ja to gdzieś napisałem... napisałem, że tak jest w praktyce w
    większości miejsc... - to znaczy, że są szkoły językowe (nawet nie
    literaturoznawstwa... - ale akurat o nich rozmawialiśmy, więc stąd ten
    przykład). Proszę o przykłady innego podejścia (ja słyszałem głównie o Poznaniu
    i Katowicach jako o dobrych neofilologiach, anglistykach, ale, jak pisałem,
    nawet UJ-towskie były szkółkami...)
  • charioteer 28.10.08, 19:27
    adept_ltd napisał:

    > e tam... na całym świecie filologie narodowe się przeżywają

    Bo filologia to jakis XIX-wieczny wymysl.

    > właśnie neofilolodzy są przeciwni wobec takich wyjść...

    Bo widzisz, to jest po prostu zupelnie co innego.

    --
    Charioteer Tank Destroyer
    www.davidpride.com/Israeli_Armor/IL_Armor191.htm
  • adept_ltd 28.10.08, 19:46
    1. no tak :-)
    2. ale co??? (a jeśli jest jak 1., to neofilolodzy są w XIX wieku...)
    3. choć oczywiście na Zachodzie krytykuje się już to, co stało się z filologiami
    - przejście w studia kulturowe (ma ono swoje plusy i minusy)
  • charioteer 28.10.08, 20:04
    adept_ltd napisał:

    > 2. ale co???

    Wiesz, no ja pewne roznice widze...
    www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/23/46/2346/29_filologia.pdf
    www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/23/47/2347/30_filologia_polska.pdf
    > 3. choć oczywiście na Zachodzie krytykuje się już to, co stało się z filologiami

    A to ja akurat nie wiem, co sie stalo.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • adept_ltd 28.10.08, 20:09
    a to już w ogóle nie wiem, o co chodzi, bo filologia polska to przecież też
    neofilologia... :-)

    no przestały (czy przestają, bo to różnie w różnych miejscach) być filologiami
    (w rozumieniu XIX -wiecznym) i przestają być narodowymi...tak w skrócie...
  • charioteer 28.10.08, 20:25
    Hm, no jakby to powiedziec... No, nawet ministerstwo widzi roznice miedzy
    filologia a filologia polska, wiec cos jest na rzeczy... Jakby nie patrzec, to
    standardy ksztalcenia sa jakby podle troche innych filozofii ukladane.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • adept_ltd 28.10.08, 20:37
    ach ministerstwo...

    no tak, ale uniwersytet to nie tylko wiedza czysta (jeśli coś takiego istnieje i
    ktoś to widział), ale wiele innych, choćby ideologia i stąd różnice...
  • charioteer 28.10.08, 21:27
    No, ale te standardy pisali jacys ludzie z dosc konkretnymi ideologiami...

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • nickwmig 05.11.08, 15:33
    Wątek nie daje mi spać. ;)
    Założycielka może kiedyś będzie mi wdzięczna, choć teraz pewnie mnie
    znielubi za to, co napiszę.

    Teraz nikt Cię nie chce U CIEBIE przyjąć na doktorat, a Ty się
    łudzisz, że po obronie raptem przyjmą Cię w Twojej macierzystej
    jednostce z otwartymi ramionami. A co, jak Ci delikatnie zasugerują,
    że skoro doktoryzowałaś się na polonistyce, to może idź dalej w tym
    kierunku (nie oszukujmy się, gdyby wiązali z Tobą przyszłość, to
    znalazłby się dla Ciebie promotor, a może i etat)? Założysz za parę
    lat wątek zatytułowany "Doktorat a zmarnowane życie"? Poczytaj
    trochę to forum, zajrzyj na sąsiednie ("Po doktoracie"), na którym
    ludzie piszą o chowaniu doktoratu do szuflady. A i tak tylko
    nielicznym dane jest dotrwać do obrony...

    Podejrzewam, że świetnie znasz angielski, a znajomość języków jest
    dzisiaj w cenie (truzimem byłoby dodanie, że otwiera jeszcze szerzej
    i tak już stojące otworem granice). W parę dni możesz wyciągnąć
    więcej, niż byś zarobiła na uczelni przez miesiąc, o czym zresztą na
    pewno doskonale wiesz.
    Wybór należy do Ciebie.

    Oczywiście możesz bawić się w doktorat, traktując go po macoszemu,
    jako odskocznię, tylko wtedy nie nastawiaj się (ani otoczenia!) na
    zdobycie dwóch literek w ciągu paru lat.

    a.gn napisała:

    > Paradoksalnie najlepsi
    > w moim mniemaniu wykladowcy nie mieli doktoratu...

    Bo widzisz, tak to często bywa, że na studiach ukierunkowanych na
    praktyczną naukę (np. języka) praktycy bez stopnia naukowego biją na
    głowę teoretyków legitymujących się doktoratem czy habilitacją.
    Bardzo chwaliłem sobie niektóre zajęcia prowadzone przez magistrów
    (bynajmniej nie asystentów ani doktorantów, tylko wykładowców, o
    których zwykło się mawiać "zasuszeni") i wiedza oraz umiejętności na
    nich zdobyte cały czas procentują.
  • nickwmig 05.11.08, 15:36
  • charioteer 05.11.08, 15:55
    nickwmig napisał:

    > Bo widzisz, tak to często bywa, że na studiach ukierunkowanych na
    > praktyczną naukę (np. języka) praktycy bez stopnia naukowego biją na
    > głowę teoretyków legitymujących się doktoratem czy habilitacją.

    Taa, no, a na niektorych uczelniach to chyba mozna jeszcze zatrudniac
    nauczycieli zawodu bez magistra - na stanowisku instruktora.

    --
    "The charioteer of the human soul drives a pair of steeds, and one of the horses
    is beautiful, good, and formed of such elements, whereas the makeup of the other
    one is quite the opposite." -Phaedrus

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka