Dodaj do ulubionych

doktorat => książka

16.11.08, 18:31
do tych, którym wydano rozprawę jako książkę:
a) co Wam to dało? (poza tym, że jest to poważna pozycja na liście publikacji)
b) jak do tego doszło? (kto? co? komu? musiał powiedzieć/dać/uczycnić)
c) co z kosztami?

--
a wise person asks; a fool wonders
Edytor zaawansowany
  • carnivore69 16.11.08, 20:02
    Ad a) Nic nie dalo (doktorat w wersji ksiazkowej to zadna "powazna
    pozycja");
    Ad b) Uniwerek z automatu;
    Ad c) Patrz b).

    Pzdr.
  • rilian 16.11.08, 20:46
    a) częściowe wejście w obieg, częściową rozpoznawalność nazwiska, regularne
    telefony i mejle z mediów
    b) rok stukania do różnorodnych wydawnictw, zerowe zainteresowanie potencjalnie
    najbardziej zainteresowanych, w końcu niezła propozycja w nowym miejscu pracy
    c) z mojej strony - 0

    --
    nowy głogowianin
  • hatchet01 16.11.08, 21:12
    rilian napisał:

    > regularne telefony i mejle z mediów

    a to co Ci dało? mnie lokalne radio namawia na wywiad, ale... jakoś szkoda mi
    czasu i kasy na dojazd do nich. o żadnych profitach nie wspominają

    > niezła propozycja w nowym miejscu pracy
    czytałem na stronie PWSZ Glogau. bywam w tym mieście


    --
    a wise person asks; a fool wonders
  • rilian 16.11.08, 21:33
    cóż. co jakiś czas wpada parę stówek za wierszówki lub wykorzystanie zdjęć.
    najlepiej (z naszych abonamentów) płaci tvp...

    wpadasz? odezwij się...

    --
    Poczucie narodowe jest dla narodu tym, czy kościec dla człowieka. Ale tylko
    człowiek chory czuje, że ma kości (G.B. Shaw)
  • niewyspany77 16.11.08, 20:48
    Chwila. Wydanie doktoratu to nie jest takie wielkie halo i wbrew pozorom mozna
    wydac nawet najwieksza chale jak sie ma ~10 tysiecy (i to juz z recenzjami).

    Natomiast co do meritum to sa generalnie 3 drogi: 1 - wydajesz sam za wlasna
    kase, w wydawnictwie ktorym Ci pasi; 2 - publikujesz w wydawnictwie uczelnianym
    (za friko, ale czekasz dlugo no i uczelnia sie broni rekami i nogami przed
    wydaniem, naklad mikroskopijny, dystrybucja - zasadniczo fatalna), 3 - wysylasz
    zapytania do konkretnych wydawnictw wraz ze streszczeniem i tematyka, i
    zwyczajnie pytasz czy nie wydadza Ci ksiazki na wlasny koszt. To tak pokrotce.
  • hatchet01 16.11.08, 21:07
    niewyspany77 napisał:

    > Chwila. Wydanie doktoratu to nie jest takie wielkie halo i wbrew pozorom mozna
    wydac nawet najwieksza chale jak sie ma ~10 tysiecy (i to juz z recenzjami).

    te 10 tys. wolę inaczej spożytkować. :) no i najpierw trzeba je mieć ;)

    --
    a wise person asks; a fool wonders
  • elwinga 17.11.08, 12:45
    Wydaję w tym samym wydawnictwie, które opublikowało mi wcześniej pracę
    magisterską, więc już mnie tam znają. Tak samo, jak poprzednio - tzn. na
    podstawie grantu z ministerstwa.

  • nickwmig 17.11.08, 15:34
    Gdybym poważnie nosił się z zamiarem popełnienia doktoratu, tobym
    NAJPIERW poczynił stosowny rekonesans, czy na ów doktorat będzie
    popyt (i ewentualnie dokonał zmiany tematu lub zaniechał pisania w
    ogóle), a nie poniewczasie usiłował go gdzieś upchnąć, choćby
    własnym sumptem w akcie desperacji.
    Rozumiem, że są ludzie, których zadowala tworzenie "sobie a muzom",
    ja jednak wolę, żeby moja praca miała przełożenie na konkretne,
    wymierne korzyści. Tak tylko dla siebie, z potrzeby serca, to ja
    mogę popisać sobie na forum. :)
  • rilian 17.11.08, 16:19
    no właśnie. ;P

    --
    Poczucie narodowe jest dla narodu tym, czy kościec dla człowieka. Ale tylko
    człowiek chory czuje, że ma kości (G.B. Shaw)
  • niewyspany77 18.11.08, 17:11
    Zgoda. Jednak w przypadku takich wyspecjalizowanych tekstow o wiele lepsze jest
    opublikowanie tego w jakims sensownym journalu anizeli druk ksiazki. I jeszcze
    drobiazg. Pozwol ze wroce do sprawy tych recenzji - jesli wydasz w czyms typu
    mybook to powinno sie za takie cos punktowac zero per publikacja czyli jak
    najbardziej zgodnie z wytycznymi ministerstwa. Sadze ze dla mlodego doktora jest
    to sprawa niebagatelna, bo ztcw ksiazke wydaje sie czesto po to by miec 20 pkt
    na start i przez to otwarta droge do adiunkta. Nie bede sie z Toba spierac -
    masz racje, mozna i tak, mozna i tak. Jednak cos nad czym sie pracowalo rok lub
    dluzej warto wydac z sensem, i miec tez swiadomosc, ze w zyciu czesto sie
    sprawdza porzekadlo: "albo tanio albo dobrze".
  • dariuso4 27.12.17, 13:13
    Wydałem w publikujznami, mam swoją książkę z logo PWN. Co mi to dało? Poczucie, że nie zmarnowałem 5 lat życia. Jak do tego doszło? Wypełniłem formularz na ich stronie. Wcześniej pozyskałem grant z ministerstwa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka