Dodaj do ulubionych

Dominacja półkul - jak to wygląda?

11.11.10, 18:15
Chciałabym wiedzieć jak wygląda to badanie, ile trwa, jak się człowiek w trakcie i po badaniu czuje, czy jest jakieś ryzyko tego badania?
Edytor zaawansowany
  • sysa26374 13.11.10, 20:42
    Oj! widzę, że stopniowo przechodzisz to samo co ja dwa lata temu! dosłownie! Z tym, że jeszcze wtedy nie byłam na tym forum i nie miałam kogo się zapytać jak te badania wyglądaja, jaki jest ich przebieg. Mimo to szłam na pierwszy ogień! lek. Rysz i psycholodzy od samego początku mnie przekonali, że warto zaryzykować i co mi tam... posuwałam się coraz to dalej, od tych monotonnych EEG, aż do zarejestrowania napadu po dominację półkul i w koncu usunięcie ogniska padaczkowego!
    Ale wracając do Twoich pytań... fakt, ze w necie nie ma na ten temat nic specjalnie szczegółowego. Przed tym badaniem musisz mieć wygoloną jedną z pachwin łonowych, bowiem tam masz wstrzykiwany wenflon, przez który masz wstrzykiwane pewne subst i wprowadzany cienki przewód z kamerką na końcu. Bólu przy tym nie ma bo Ci go uśmieżają. Ja czułam tylko jak mi ta niby-żyłka przenikała tętnicą szyjną do pólkul mózgowych - najpierw jednej, potem drugiej. Gdy masz wprowadzane do jednej te izotopy, to druga w tym czasie pozostaje bez uspienia, a psycholog zadaje Ci banalne pytania - np przeczytanie jakiegoś zdania z kartki, czy zidentyfikowanie prostego przedmiotu. I z własnego doświadczenia mogę ci przyznać, że choć wiedziałam co trzyma w ręku nie mogłam tego wymowić słownie albo sylabizowałam.
    To nie trwa długo, przy okazji możesz zobaczyć swoje mózgowie, bo nad tym łożem na którym lezysz podczas badania są monitory i pokazują co kamerka w mózgu zarejestruje. Do normalności wraca się szybko, świadomość wraca momentalnie, tylko musisz leżeć przez ok dobę z opaską uciskową na miednicy, bo to w końcu główną tętnicę miałaś otwieraną. Musi być nacisk i bezruch, by nie dostać krwotoku. Sprawy higieniczne, intymne pomagają ci załatwić pielęgniarki przy łóżku.
    Nie obawiaj się niczego, to nie jest straszne.
    Po tych pytaniach, dostrzegam że pierwsze badania zakwalifikowały cię do operacji. Wszystko zależy od tego co Ci lekarze niebawem stwierdzą. Jak miałam dominację w listopadzie 2008, to zaraz w lutym 09' usunięto mi ognisko z lewej skroni.
    Narazie się chyba zbyt duzo rozpisałam. Trzymaj się tam dzielnie, będzie OK! Jakby jeszcze jakieś pytania Ci sie nasunęły to śmiało! zaglądam tu dosyć często..
  • limah 16.11.10, 10:56
    Witam,
    ja również jestem na takim etapie leczenia tz. w trakcie diagnostyki. Dlatego mam do Ciebie pytanie: jak jest przed i po operacji. Jak sie obecnie czujesz, jest gorzej, lepiej? Po ostatniej hospitalizacji nie wiem co sądzić o tej operacji...
    Jakbyś chciała to odpowiedz mailem na adres poczty gazeta z moim nickiem.
    Dzieki
  • ak-69 16.11.10, 15:10
    Interesuje mnie jak było z Twoją chorobą przed i po operacji. Czy przed nią były silne ataki, a teraz ustąpiły, czy jedynie ich częstość, forma itd. Jak jest teraz z lekami?
  • sysa26374 16.11.10, 19:46
    Przed operacją: miałam kilka napadów częściowych w ciągu miesiąca. Bywało tak, że po kilka razy na dzień (zmarnowany był cały przez te napady) a potem przez cały miesiąc spokój... ale częściej trafiały się takie pojedyncze co dwa tygodnie. Zawsze, każdy jeden napad poprzedzony byl aurą, więc czułam że się zbliza ta nieprzyjemna chwila. Zdarzało mi się powstrzymać ten proces i kończyło się na aurze. Co mnie samą dziwi, jakąś świadomość tego miałam, bo gdy czułam nadchodzący atak, to uciekałam do osobnego pomieszczenia, unikałam osób w otoczeniu - zwłaszcza w domu. Nie lubiłam jak mi to zaraz potem opisywali, komentowali i żalili się! Nie znoszę litości!
    Operacja była przełomem, poszłam na pełny ogień, i serio to nie moglam sie doczekac tego dnia, kiedy mi usuną ognisko. Inne osoby mnie pozytywnie nastwaiły, mówiły że szybko się ze szpitala wychodzi. Fakt, wychodziły po niespełna dwóch tygodniach po operacji. ja musiałam zostac trochę dłużej, bo przytrafiła mi się odma wewnątrzczaszkowa. Jakie odczucie? To tak jakby stoper w głowie cykał... trochę drażniące, ale nie bolało. Lekarze mówili, że to nic strasznego, i zdarza się raz na tysiąc przypadków.
    Wytrzymałam, potem na kontrolne tomografie jeździłam. W końcu mi ta maleńka dziurka zarosła chrząstką i jest OK. Ataków po operacji nie miałam, choć nie jest wykluczone, że powrócą. Nigdy nie ma 100% pewności, że na stałe sie z tego wyszło. A jeśli chodzi o leki, to po operacji dawka pozostaje bez zmiany przez dwa lata. Narazie biorę jak do tej pory, ale liczę, że po kolejnej wizycie już zmniejszę ją o jakąś część. EEG prawidłowe i wszystko zależy jaki będzie wynik MR.
  • gold_paula 17.11.10, 20:27
    Tak, dokładnie mam te EEG za sobą, udało się zarejestrować atak choć nie było to łatwe. Męczyłam się troche, ale udało się. Wynika z tego że mam ognisko w prawej skroni.

    A co do tej dominacji to ile to badanie trwa? To się usypia 2 półkule znaczy najpierw jedną a potem drugą czy tylko tą w której jest ognisko albo tą która jest zdrowa?

    A czy ktoś mi powie jak mam sobie wygolić tą pachwinę i w którym dokładnie miejscu żeby było dobrze? A po tym trzeba leżeć zupełnie płasko czy można w pozycji siedzącej? No bo jak na leżąco jeść? A po tym badaniu trzeba dużo pić? Żeby wypłukać tą substancję którą mi tam wstrzyknęli? No i kurcze jeszcze jeden problem: ja się nie umiem na basen załatwić... co te pielęgniarki na to poradzą?
  • sysa26374 18.11.10, 19:12
    Ach te skronie! Ja miałam w lewej...
    Z tego co pamiętam to badanie długo nie trwało, coś w sumie z pół godziny. Obie półkule są "usypiane" oddzielnie (najpierw jedna, potem druga) w celu porównania ich funkcjonowania, bez względu na to w której masz ognisko.
    Z początku po badaniu lezałam na płasko i jakąś kroplówę dostałam, co miało wspomóc oczyszczenie. Piłam dosyć dużo. Do jedzenia trochę mi górną część łóżka podnosili, ale nie siedziałam pod kątem prostym. Zresztą jeść mi sie nie chciało i wręcz wpychali mi, bym nie miala pustego żołądka po badaniu. Do innych spraw fizjologicznych nie radzę Ci wstawać, bowiem sama poniosłam konsekwencje. Po 8 godzinach leżenia miałam dosyć zwoływania pielęgniarek i sama poszłam delikatnie do wc. Na nic ta delikatność. Potem na drugi dzień jak mi odkryli pachwinę, zdjęli opaskę uciskową miałam krwiaka podskórnego i to dosyć sporego. Lekarz powiedział że niepotrzebnie wstawałam a pielęgniarki łaski nie robia, że mi pomagaja. Dopiero po ok dwóch tygodniach wielki siniak zaczął zanikać.
    Jeśli chodzi o pielęgniarki, to też się krępowałam przy nich, nie moglam rozluźnić mięśni i zasłaniały mnie jakimiś parawanami, bym się odważyła popuścić w basen. Zamykalam oczy, zatykalam uszy i wyobrazałam sobie że ich przy mnie nie ma... dopiero wtedy luzu nabierałam.
    Jeszcze o golenie pytasz... ja wygoliłam sobie prawą pachwinę zwykłą maszynką, dość szeroki pasek łysej skóry miałam (przed operacją masz goloną na łyso półkulę, w której ulokowane jest ognisko). Chyba to z ktorej strony sobie wygolisz nie ma znaczenia. Zresztą pielęgniarki, czy ten salowy który Cię zwiezie na dół szpitala powie Ci jak to miejsce ma być przygotowane.
  • gold_paula 01.12.10, 12:10
    A powiedz mi jeszcze sysa czy miesiączka jest przeciwwskazaniem do tego badania? Bo kurcze jak tak sobie policzyłam to nie wiem czy tak się nie stanie... to dopiero będzie masakra - nie wyobrażam sobie.
    Czyli badanie odbywa się gdzieś na dole, a po badaniu przywożą mnie na górę na oddział na swoją salę tak?
  • sysa26374 02.12.10, 07:58
    Hmm! menstruacja może stanowić przeszkodę... gorzej zachować higienę, bo przecież nad tym nie zapanujesz, nie powstrzymasz się od krwawienia. Jesli naprawdę jesteś w stanie wyczuć, kiedy Ci się zacznie, to lepiej uprzedź lekarza prowadzącego. może te kilka dni by poczekali z tą dominacją...
    Tak pamiętam, że na dół schodziłam, gdzieś w bloku D czy E, blisko zakładu badań molekularnych, w którym wykonują PET, (widzialam znaki radiologii na drzwiach do zakładu). Przypominam sobie że grupa studentów obserwowała podczas badania mnie, szczęście że miałam zachwianą świadomość i nie poruszało mi to nerwów. Pamiętam, ze lekarze zakryli mi intymne miejsca jakąś serwetką bym była spokojniejsza. Po badaniu oczywiscie dzwonią po salowego czy pielęgniarkę i wracasz na górę do oddziału. Kojarzę też, że potem często psycholog przychodzil do mnie na salę.
  • gold_paula 07.01.11, 22:28
    Mam to badanie już za sobą :)
  • limah 08.01.11, 09:41
    Hej,
    napisz jak było, w jaki sposób nalży się przygotować do badania?
    Mam nadzieje, że badanie wyszłodobrze i wszystko idzie w dobrym operacyjnym kierunku ;)
  • gold_paula 08.01.11, 15:02
    Badanie jest całkiem spoko, jak dla mnie ciekawe i przyjemne :)
    Przerąbane jest to leżenie potem, dla mnie to była masakra :(

    Wziełam sobie maszynkę swoją jednorazową na wszelki wypadek, dobrze że sysa napisała :)
    Pielęgniarka mi się dzień wcześniej zapytała czy mam może przy sobie heh :) Kazała mi wygolić z dwóch stron pachwiny tak jak do bikini, bo nie wiedziała z której strony to będą wbijać.

    W dzień badania jesteś na czczo, około 8 zabierają Cię tam gdzieś na dół, tam odbywa się badanie.

    Nakłuwają tętnicę pachwinową, niezaprzyjmne ale da się przeżyć :)
    Potem jest takie uczucie ciepła w połowie twarzy, zakłucie i ciepło w jednym oku. Powiedzą Ci żebyś sie nie ruszała i zamkła oczy bo w tym czasie robia angiografię jednej półkuli. Potem otwierasz oczy i są psycholodzy. Mnie pani pokazała proste przedmioty typu kubek, ołówek kazała powiedzieć co to jest i zapamiętać, potem czytałam jakies tam wyrazy tez musiałam zapamiętać, i jeszcze mi zadała jakies tam banalne pytania. Po chwili kazała mi powtórzyć co zapamiętałam. Ja mowiłam co i jak, w tym czasie pojawił się niedowład jednej strony ciała i bełkotliwa mowa ale to NORMALNE bo oni sprawdzają do jakiego stopnia ta półkula jest dominująca...

    Po sprawdzeniu tej półkuli było 30 min przerwy a potem druga półkula tak samo. Weszli przez tą samą tetnicę, znów angiografia a potem psycholodzy. U mnie ta druga półkula cienko wypadła, cieżko mi było zapamiętać cokolwiek, też chyba wystąpił niedowład jednej strony ciała i bełkotliwa mowa ale nawet nie pamiętam.

    Po badaniu wróciłam na swoją salę i trzeba było leżeć 24h, jedna noga wyprostowana, nie wstajesz, nie siadasz bo jest ryzyko krwotoku, zrobienia się krwiaka.

    U mnie to wyszło dobrze, bo ognisko mam w prawej skroni, a mnie wyszła lewa bardzo dominująca, prawą mam słabą. Dr Rysz mi powiedział że bardzo pomyślnie wyszło. Mam już termin operacji wyznaczony

    Mam nadzieję, że trochę Ci pomogłam :)
    A Ty kiedy masz badanko?
  • sysa26374 08.01.11, 17:13
    heh! Rysz jak zazwyczaj, zadowolony, że coś dobrze wychodzi. Ale w końcu to jego praca i, jak niejednokrotnie dostrzegłam, podczas jej wykonywania jest w żywiole.
    Byłam ciekawa, jak wyjdzie Tobie to badanie i po przeczytaniu Twojego opisu GoldPaula przypomniałam sobie jak to było ponad dwa lata temu. Faktycznie, to jest ciekawe badanie... u mnie byl wynik odwrotny - to lewa półkula była słabsza. Przywiązałam do wyników dużą uwagę, i po operacji sama zmiany dostrzegłam.... jak choćby to, że mniej czasu musiałam poświęcac na naukę, bo jakoś szybciej wchłaniałam, to co czytałam na wykładach.
    Teraz to Tobie życzę powodzenia na operacji... wytną Ci włosy jak na pół bikini:), taki fryz zresztą na czasie...
    ale skoro dokładnie masz zlokalizowane ognisko, to napewno też dobrze wyjdzie ta operacja. Trzymaj się i napisz po operacji:)
  • limah 08.01.11, 20:12
    Nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłaś tym opisem, wielka dziękówa ;D
    Ja termin badania mam dokładnie za miesiąc. Jakoś nie przejmuje sie wynikiem, ponieważ nie mam to wpływu, która jest dominujaca to jest i tyle...
    Niecg ci wytną suke i mniej to już za sobą, POWODZENIA
  • gold_paula 08.01.11, 20:44
    Sysa! :)
    Mnie dr Rysz i pani psycholog powiedzieli że też może mi się jeszcze pamięć poprawić, ale dowodów na to nie ma. No ale nie bardzo kumam jak to mi sie poprawi? Lewa półkula odda tej prawej troche heh? Bo ja to orientację przestrzenną mam zrąbaną. No i na serio jak mi badali prawą półkulę i pani psycholog mi pokazuje pierwszy przedmiot, za chwilę drugi, a ja już nie wiem co było pierwsze... nie mówiąc już o tym żeby powtórzyć wszystko. Nawet jak mnie potem naprowadzała w sensie: "czy pytałam panią o..." to nic nie kojarzyłam, nic mi się nie przypominało.
    A jak było po operacji? Kojarzyłaś wszystko, mówiłaś dobrze, niedowładu nie było...?

    Limah! :)

    Ja za miesiąc mam być w szpitalu :)
  • limah 09.01.11, 09:18
    To pewnie miniemy się gdzieś na korytarzu :)
  • gold_paula 09.01.11, 16:09
    Pewnie tak :)
  • sysa26374 09.01.11, 17:17
    Heh! Paula, to może Ci się ta orientacja przestrzenna poprawi, bo być może to zależy która strona za co odpowiada. Ja orientację przed operacją mialam identycznie idealną, taką samą jak mam teraz [zresztą jeżdżąc gdziekolwiek zawsze punktów zaczepienia szukam i lubię to potem na mapie odtwarzać, gdzie bylam; w lesie też nie zabłądzę:)]. Za to z pamięcią różnie bywało, nie mogłam dokładnie zapamietać wiadomości tekstowych i wszystko musiałam sobie przedstawiać w wersji schematycznej, tabelarycznej itp. - byłam tylko wzrokowcem. Teraz po operacji, wzrok też wiedzie u mnie prymę, ale i z ciagami tekstów też nie mam problemów. A co ważniejsze, jakoś mniej się stresuję. Pamietam jak bezpośrednio po operacji, na zajeciach chodziłam z na pół wygoloną glową i wsio puszczałam na luz.
    Przed operacją miałam przypięte elektrody, jak się domyslam w trakcie operacji był rejestrowany zapis EEG. a bezpośrednio po operacji? to pamiętam że obudziłam się na sali pooperacyjnej, tak jakby z głębokiego snu. Lekarze robili mi typowe badania na pierwszy kontakt: jak się nazywam, co widzę, czy "podnieś prawą lub lewą rękę". W stopach też czucie mialam. Mówilam powoli, jak zmeczona, ale logicznie. Pod wieczór zwieźli mnie na górę na OIOM, a po dwóch dniach na zwykłą salę. Rzecz jasna, cały czas kroplówa i czeste odwiedziny pielęgniarek... a po kilku dniach lekarze kazali mi się podnosić, potem wstawać.
    Mimo usunięcia ogniska, miałam skutek uboczny. Jak sam operujący Marchel powiedzial - to odma wewnątrzczaszkowa, ktora zdarza się raz na tysiac przypadków. Przyznał, że to była jego wina, bo źle mi kość po operacji ułożył, przez co miałam cieniutką szczelinę i powietrze do srodka mi się dostawało. Z tego powodu pobyt mi się wydłużył do miesiaca, podczas gdy inne osoby wychodziły juz po niespelna dwoch tygodniach.
    Za miesiąc, czyli też w lutym masz zaplanowaną operację. He, zimowa pora, to lepiej się znosi takie chwile, nie żal tego co za oknem.
    Ciekawa jestem, który Ciebie będzie operował. Słyszałam, ze teraz inny lekarz wykonuje te zabiegi. Nie wiem czy to prawda.
  • gold_paula 12.01.11, 19:27
    No właśnie liczę na tą orientację przestrzenną, bo już w tym badaniu psychologicznym wyszło że mam ją obniżoną a ona jest gdzieś tam w prawej półkuli a moje ognisko padaczkowe też.

    Powiedz mi Sysa jeszcze kiedy Cię noga jeszcze przestała boleć po tej dominacji?

    Aa i jeszcze co do tego badania. Czy w trakcie badania zmieniają jakoś pozycje w sensie coś tym łóżkiem manewrują? Bo jak mi badali lewą półkulę tzn. najpierw jest angiografia, miałam oczy zamknięte, potem otworzyłam, była pani psycholog to sobie leżałam normalnie, te monitory gdzieś dalej były nie miałam ich okazji widzieć... a gdy była prawa półkula gdy otworzyłam oczy po tej angio prawej półkuli to łózko było jakby tak bliżej ściany, monitory bliżej mnie, a ja miałam wrażenie że łóżko jest jakby troche "na stojąco".
    No i jeszcze jedno: czy zaraz po angiografii usypiają jedną z półkul czy dopiero wtedy jak pani psycholog powie "teraz prosze wystawić tak ręce" (w sensie wiesz do góry żeby widzieli kiedy będzie niedowład). Bo jak po tej angiografii otworzyłam oczy to ktoś tam gadał do tego gościa "daj 11"
    Może Ty Sysa będziesz bardziej wiedzieć bo Tobie lepiej prawa półkula wypadła. Ja po angiografii prawej byłam też ok ale zdziwiło mnie to ułożenie łóżka a za chwile już byłam niekumata bo prawa półkula słaba a lewą mi uśpili.

    Do Ciebie psycholog zaglądał po badaniu? A mnie powiedział po badaniu na dole jak to wypadło i tyle. A dzień przed badaniem był u Ciebie? Bo u mnie miał być i dokładnie wytłumaczyć co i jak ale go nie było.
  • sysa26374 19.01.11, 13:29
    Takich banałów jak długość bólu nogi to nie pamiętam. Wiem, ze zbyt wcześnie wstałam po badaniu i krwiaka miałam, ale to tylko sina plama pod skórą, a nie bolało zbytnio.
    Przy mnie nic nie manewrowali, nie jeździłam po sali. Oczy też zamykałam, najpierw przy jednej, potem przy drugiej angiografii, pytania od psychologa miałam podobne. Ale napewno nie odjeżdżałam, tylko cały czas w pobliżu monitorów lezałam.
    A może To manwerowanie i ruchy związane są z Twoją orientacją przestrzenną, tzn. jak miałaś uspioną prawą półkulę, to może wydawało Ci sie, że odjechałaś w inny koniec pomieszczenia? Nie wiem czemu to tak było, bo u mnie czegoś takiego nie stwierdzili.
    Zauważyłam sama u siebie, że miałam problemy z wymową, gdy była uśpiona lewa półkula. Wiedziałam co mi psycholog pokazuje, ale nie potrafiłam tego nazwac. To było dosłownie jak podczas mocniejszych ataków - wiem, chcę cos ale nie mogę tego wymówić.
    Tak, usypianie po angiografii było i sprawdzali czy konkretna półkula "śpi" poprzez polecenie podniesienia ręki. Jak "spała" to psycholog zadawał pytania i polecenia.
    Ja miałam takiego psychologa, że zaglądał do mnie praktycznie codziennie. Przed próbą dominacji też mnie o wszystkim poinformował. Przy dłuższym pobycie na oddziale nawet mi odrębną salę załatwił, bo przy starszych babciach nie mogłam się skupić na nauce. Spoko gość na moje zyczenie sprawdził mi IQ :) Ale pół roku po operacji na kontrolnym badaniu, już jakaś młoda pani zadawała mi pytania (to samo co podczas pierwszych badań diagnostycznych) ... szkoda, nie było tak ciekawie
  • gold_paula 23.01.11, 17:44
    No kurcze to ja już teraz nie wiem...

    To znaczy ja nie miałam wrażenia że jeżdżę po sali tylko jak otworzyłam oczy po angiografii prawej półkuli ( w tym czasie lewą mi musieli uśpić) a tą prawą (chorą) zostawić, to miałam wrażenie że jestem jakoś tak na tym łóżku w pozycji stojącej albo siedzącej. Troche zgłupiałam, bo nie wiedziałam czy to oni coś pomanewrowali ( a przecież nic nie czułam żeby mi łożko podnosili) czy to ta moja prawa półkula coś pokręciła.
    No, ale ja się dobrze w trakcie badania czułam, po badaniu też, oni sprawdzali pamięć i mowę, w trakcie badania - na tym badanie polegało. Badanie wypadło bardzo pomyślnie - tak mi powiedziała pani psycholog na dole po badaniu i potem dr Rysz więc ja nic o tym nie powiedziałam, bo nikt mnie nie pytał o wrażenia w czasie badania...
    Cholera teraz to ja się boję... operacja już niedługo.

    A może nie ma się czym przejmować, może nie ma to znaczenia. Przecież jak mieli wybadane że mam obniżoną orientację wzrokowo przestrzenną to gdyby to miało znaczenie to może by mnie pytali co i jak widzę... kurde już sama nie wiem.


  • sysa26374 27.01.11, 20:06
    Skoro lekarze twierdzą, że wypadło dobrze, to nie powinnaś się niczym przejmować. Wiadomo, że to ryzyko, ale jak się idzie po ulicy, przez centrum miasta czy nawet w małej wsi to też istnieje ryzyko. Nawet każdy zdrowy człowiek jest narażony na jakąś niechcianą niespodziankę. Mnie lekarze tak przekonywali i naprawdę sama nie mogłam się doczekać tego zabiegu!
    A może po operacji ta orientacja się Tobie poprawi? myślę, ze jeszcze kiedyś po tym zabiegu też opiszesz wrażenia... ja moglabym w sumie wcale tu nie pisać, bo nie mam już epi, ale warto się podzielić przeżyciami. Zresztą jestem dalej ciekawa jak te problemy i leczenie przebiega u innych.
  • gold_paula 18.02.11, 21:50
    Sysa jestem już po operacji...

    Mam pytanko jak pielęgnowałaś w domu to miejsce po szwach?
  • sysa26374 19.02.11, 17:36
    Hej! a byłam ciekawa czy już jesteś po operacji... i o takiej samej porze roku jak ja, co do miesiąca i może tygodnia :)
    w związku z zimową porą, trochę bardziej swoją bliznę chroniłam przed zimnem, pod czapką nosiłam opaskę uciskową. Ale to juz nie tylko ze względu na temperaturę, bo jak wspominałam, miałam odmę wewnątrz czaszki i musiałam ściskać miejsce pooperacyjne, by nie zbierało mi się w nim powietrze. Nie unikałam świeżego powietrza - często a po trochu spacerek. Przede wszystkim to potrzebowałam znacznej ciszy, bo wszystko mnie drażniło.
    Co do włosów, te które mi zostały na drugiej półkuli, też znacznie skróciłam. Było chłodniej, ale wygodniej. No i sprawy higieniczne - pamiętam, że jeszcze w szpitalu delikatnie włosy umyłam, bo strasznie mnie skóra swędziała od tych strupów. Część z nich zeszła ze skóry, ale wytwarzały się nowe, już cieńsze, łagodniejsze. W domu też raz na tydzień je myłam. Szczęście, że miałam "jerzyka" i nie musiałam ich czesać, bo tego bym nie zniosła!

    A właściwie, to jak się czujesz? szybko Cię wypuścili do domu?
  • gold_paula 21.02.11, 14:18
    Czuję się nieźle, głowa czasem troche boli ale to małe piwo :)
    Troche w szpitalu podupadłam psychicznie. Teraz w domu jest już lepiej a też jeszcze jestem jakaś taka. Po prostu się boję żeby się coś nie schrzaniło... Wiem że jak się tak będę nakręcać to bedzie jeszcze gorzej, ale kurcze jakoś tak. Lekarze mi mowili że operacja poszła bardzo dobrze.
    Wykonali mi resekcję prawego płata skroniowego 5 cm od bieguna i przednią część hipokampa. Sysa z tego co się orientuję to mam usuniete podobnie jak Ty tylko Ty w lewej skroni :)
  • sysa26374 21.02.11, 17:51
    Gdy to czytam, mam wrażenie że Twoje ognisko było odbiciem lustrzanym mojego. Lekarze tak samo mi powiedzieli o efektach i dokładnie tak samo miałam opisaną resekcję na karcie, tyle że lewego płata. No i fakt, że oba te płaty za co innego odpowiadają:)
    Zobaczysz, że stopniowo się podniesiesz na duchu, tylko trochę czasu sobie na to daj.
  • gold_paula 22.02.11, 20:10
    No właśnie w karcie mam tak napisane, bo nikt nie powiedział co mi usunęli. Mojej mamie tylko powiedzieli że mam usunięty cały płat skroniowy i hipokampa. No a tu kurde w karcie co innego pisze to więc nie wiem o co chodzi.
    No ale mniejsza o to. Mnie tylko o to chodzi żeby było dobrze, żeby mi się nic nie działo, żeby nie było ataków... jestem właśnie taka przybita bo się boję że się to wydarzy :(
  • sysa26374 23.02.11, 10:35
    Hmm... wątpię by usuwali Ci cały płat skroniowy, to mało realne i zbyt ryzykowne. Sami szczegółowo też mi wprost nie powiedzieli, bo twierdzą, że się na tym i tak nie znam, że nie zrozumię ich nazewnictwa. Po części sie z tym zgodzę, ale tylko częsciowo, bo takie zagadnienia nt. OUN niałam wielokrotnie powtarzane na zajęciach...
    Lepiej, żebyś się nie przejmowała do takiego stopnia, bo własnie takie podejście szybciej może sprowokować powrót niepożądany. Mnie pani Ela podnosiła na duchu, gdy po operacji w międzyczasie miałam problemy osobiste.
    Trochę pewnosci siebie, luzu i optymizmu.... wiosna się zbliża powoli :)
  • gold_paula 23.02.11, 14:39
    Też sobie myślę że całego nie mogli usunąć. ja miałam jeszcze dysplazję korową...
    Jeden neurochirurg jak mi na obchodzie mówił to gadał że on nie pamięta żeby operacja padaczki tak gładko poszła. No w sumie mnie to pocieszyło ale z drugiej strony zmartwilam się jak poczytałam sobie tutaj jak Arek pisze w "diagnostyce przedoperacyjnej" że zna takich którzy sobie pogorszyli... :(
  • sysa26374 23.02.11, 16:17
    To właśnie, niech Ci napisze kilka przykładów, które zna. A nawet jakby, to dlaczego i Ty miałabyś się zaraz zamartwiać, czytając jego sugestie? Skoro lekarze mówili, że dobrze poszło, to trzeba być dobrej myśli. Ja po operacji takich optymistycznych uwag lekarskich nie słyszałam. Było tylko ogólnie powiedziane: dobrze poszło. Heh, a później po tygodniu tylko powikłania, októrych już pisałam... i przez to równiez mogłam nabrac doła, że dużo dłużej musiałam zostać w szpitalu, do tego zupełnie sama na sali w brzęku jarzeniówek!
    Rok po operacji spotkałam się z dziewczyną, która mimo operacji miała ataki, ale nie skarżyła się, że jest gorzej, tylko bez zmian...
    Wątpię, by lekarze kogoś mieli operować, gdy zabieg wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem.
  • milamala 24.02.11, 13:56
    Tez mam takie wrażanie. Skierowanie na operacje dostaje sie rzadko. Nie jest to podstawowa metoda leczenia epilepsji. Ja mam wrazanie, że jesli już ktoś zostaje skierowany na operacje, to na prawdę musi być duża szansa na wyleczenie, dużo większa niż potencjalne powikłania.
  • czarus05 01.05.11, 15:42
    Czesc Sysa!tak jak Ty ognisko padaczkowe mam w lewej skroni i dr.Rysz powiedzial,ze operacja w tym miejscu moze byc bardzo ryzykowna.Najpewniej jest tam dysplazja korowa,ale mam zrobic rezonans magnetyczny i EEG i wtedy on zadecyduje co dalej.Jestem ciekawa jak sie czujesz i co zadecydowalo o operacji?
  • sysa26374 02.05.11, 13:49
    Ahoj czarus05! dobrze, ze konkretnie napisałaś do mnie, bo już od dłuższego czasu nic tu nie pisałam, nawet nie chciałam. Dlaczego? o tym na końcu.
    Mogę napisac, że jak na ponad dwuletni "staż pooperacyjny" czuję się doskonale:) nie żartuję. Zmiany pogody, tak jak teraz - przeddeszczowe chwile - trochę dodają mi senności, ale to praktycznie u kazdego się objawia. Mnie dodatkowo swędzi cała blizna, jakby się dopiero goiła... żadnego napadu, jedna drobna aura przed rokiem, a poza tym nic.
    Co mogło zadecydować o operacji? MR wykazał obecność zmian sugerujących stwardnienie lewego hipokampa (był on mniejszy od prawego), EEG wykazywały aktywne zmiany międzynapadowe w lewej skroni, PET potwierdził to wykazując w tym miejscu obszar obniżonego metabolizmu. Angiografia nie wykazała anomalii naczyniowej w obrębie unaczynienia tętnicy szyjnej lewej. Dodatkowo podczas próby na dominację półkulową stwierdzono prawdopodobną współdominację półkulową dla mowy. Prawy hipokamp okazał się wydolny dla funkcji pamięci, lewy był duzo słabszy. Psycholog stwierdził funkcje intelektualne powyżej przeciętnej normy... lekarze podsumowali to wszystko razem i stwierdzili, że skoro ognisko nie jest rozproszone, a prawa półkula moze przejąć część ważnych funkcji od tej lewej, można przeprowadzić zabieg z dużym prawdopodobieństwem powodzenia, ale w pewnym procencie z jakimś ryzykiem. Wykonali resekcję płata skroniowego do 3 cm od bieguna oraz przednią część hipokampa.
    Nie wiem jaka jest różnica między naszymi ogniskami, czym się różnią wyniki badań, że lekarz stwierdził u Ciebie duże ryzyko. Nie będę się w to zagłębiała.
    Nikogo do operacji nie zamierzam zachęcać, nic nie bedę doradzać, bo kazdy inaczej po operacji się czuje - jeden OK, drugi łapie doooła, deprechę i ma potem żal do innej osoby, że tak chwaliła swój zabieg, a do tego narzeka na lekarza, jakby to była i jego współwina! Każdy sam podejmuje decyzję i niech za nią odpowiada, a nie narzeka na kogoś.
  • czarus05 02.05.11, 18:10
    Sysa!bardzo Ci dziekuje,ze tak szybko odpisalas na moj wpis.11 maja jade do Olsztyna wykonać rezonans magnetyczny i 19 lipca mam wizyte u dr.Rysza.Doktor widział moj rezonans magnetyczny,ale zrobiony w Bydgoszczy bo tam mieszkam,ale chce miec zrobione to badanie na najlepszym,najdokladniejszym aparacie i dlatego jade do Olsztyna.Na razie nic konkretnego lekarz mi nie powiedzial,ale mysle,ze gdyby nie widzial zadnej szansy na operacje to nie kazalby mi robic tych badan.Z jednej strony bardzo bym chciala,zeby badania wykazaly,ze moge miec operacje a z drugiej strasznie sie boje.Chociaz teraz jak poznalam Twoja historie to czuje sie odwazniejsza i mam wieksza chec do zycia.Jestes druga poznana przeze mnie osoba po operacji z ogniskiem w lewym płacie skroniowym ,ktora czuje sie dobrze , nie zaluje podjetej decyzji i jest pacjentem dr.Rysza.Ja leczyłam sie u wielu lekarzy,ale dopiero doktor bardziej zainteresował sie moja osoba.Mam cicha nadzieje,ze znalazlam w koncu lekarz co mi pomoze.Decyzje na pewno podejme sama i nie bede miala do nikogo pretensji.Ile czasu trwala u Ciebie diagnostyka przedoperacyjna?Serdecznie pozdrawiam!





  • sysa26374 02.05.11, 19:25
    Heh! nie surfuję cały czas w necie, ale jakaś telepatia mnie ściągnęła, by tu zajrzeć i widzę ponowny Twój post:)
    Duzo wspólnego miedzy sobą mamy:( Niestety tak to jest, nie wszędzie mają taki precyzyjny nowoczesny sprzęt, a nasz lekarz jest dokładny i chce znać wszystkie szczegóły. Też musiałam jeździć dalej, by dokładnie zobrazować swoje mózgowie. Lekarzowi jednak nie wystarczyło to co inni mi robili, badali dlatego sam mnie zapisał w swoich manatkach na oddział podczas pierwszej wizyty konsultacyjnej, jednak bez konkretnej daty. Po niespełna trzech latach zadzwonił, bym przyjechała na oddział na pierwsze badania. Trwały trzy tygodnie, bo po pierwsze na eeg nie mogli mi uchwycić zapisu napadów (i "męczyli" do skutku, by je wywołać), a po drugie musiała uzbierać się kilkunastoosobowa grupa pacjentów, by wykonali badanie PET. Ale mniejsza z tym... po niespełna 5 miesiącach wezwał mnie na angiografię i próbę dominacji półkul. Po omówieniu wszystkich wyników i naradzie ze współpracownikami spytał mnie o ostateczną decyzję czy poddam sie operacji, bo mam wielkie szanse. Zgodziłam się i termin operacji został ustalony, 3 miesiące po zanalizowaniu PET. W sumie ta cała diagnostyka nie trwała u mnie długo, dłużej się czekało na pierwszy pobyt w szpitalu.
    I tak jak Ty leczyłam się u wielu lekarzy na wszelkie mozliwe sposoby. W IMiDz w W-wie dr Szymańska stwierdziła, że żaden lek mi nie pomoże, a MR wskazuje konkretną lokalizację ogniska, zatem dała mi namiary do lek. Rysza. Zreszta i tak przekroczyłam granicę wiekową, więc nie mogłam się dłużej u niej leczyć. Wprawdzie to im obojgu najwięcej zawdzięczam. Osobiście też znam pacjentkę dr Rysza, która jest po operacji, z tym że prawej skroni. Jej operacja też sie powiodła i osoba ta już praktycznie odstawiła leki. Latem mam wizytę. Jeśli lekarz po moim ostatnim MR stwierdzi że jest OK, też zacznę odstawiać lek.
    I tak na marginesie: Lekarz nie zmusza do zabiegu, tylko pyta o zdanie. Jak ryzyko jest zbyt duże, sam odradza operowania. Mam dobry przykład, bowiem razem ze mną na pierwszej diagnostyce był chłopak, u którego PET wykrył rozproszone źródło napadów. Ogniska były drobne, ale w kilku miejscach i to byłoby zbytnio ryzykowne! I właśnie jemu dr nic nie mógł zaradzic.
    Wzajemnie pozdrawiam;)
  • czarus05 03.05.11, 10:30
    Witaj Sysa!
    czy nie masz nic przeciwko abysmy sie kontaktowały poza forum publicznym?Jezeli tak to podaje swój adres mailowy czarus005@wp.pl
    Pozdrawiam!
  • sysa26374 03.05.11, 12:13
    Hej!
    Jasne, nie mam nic przeciwko temu! a w sumie to jeszcze lepiej.
  • rozalia1970 01.10.14, 19:35
    Bardzo szkoda ze nie pisalyscie na forum,tyle informacji tak wszystko pieknie precyzyjnie opisane.Badanie ,zabieg.Bardzo dziekuje za te bezcenne informacje.Juz minelo duzo,bardzo duzo czasu,jak sie czujecie ?pzdrawiam i zycze bardzo duzo zdrowia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.