Dodaj do ulubionych

Metody pozamedyczne

02.04.11, 20:47
W naszej chorobie najważniejsze są lekarstwa i to dobrze dawkowane. Ale ja chcę napisać, że są też i inne metody może nie leczenia, a ograniczenia napadów. W poważnym piśmie medycznym amerykańskim Lancet wyczytałem, że pomaga borówka amerykańska. Tu i tam piszą o bakłażanach.
Pewien neurolog zalecał jeść owoce awokado ( rozszerza naczynia). Na pewno zdrowe są ryby morskie itd. Choć może to wszystko jednemu pomoże, a dla kogoś innego zupełnie nie będzie efektu to jednak.....
Może ktoś z Was próbował już jakiejś metody z dobrym skutkiem ( oprócz diety tłuszczowej) niech napisze.
Może ktoś inny skorzysta.
Nie znaczy, że mozna odstawić lekarstwa. Tego odradzam bez konsultacji z neurologiem.
Edytor zaawansowany
  • very.martini 02.04.11, 22:55
    Przede wszystkim - ja bym uściśliła terminologicznie: to metody medycyny niekonwencjonalnej, nie niemedyczne:)

    Ja zmieniłam sposób żywienia, od dwóch lat w sumie jestem bez napadu (liczę dni - brakuje jeszcze trzynastu;) ). Trochę to wymagało buszowania w necie, ślęczenia nad książkami, poszukiwań - ale w końcu dotarłam do metody przygotowywania posiłków, która mi pomaga - chińska metoda pięciu przemian dostosowana do polskich warunków. Wymaga żelaznej konsekwencji, ale warto było:) Nie mówię o napadach tylko.
    Do tego odstawiłam uczulające produkty (testy), raczej do nich nie wrócę, bo pokrywają się z tym, co odradza pp (od dwóch lat jestem na diecie bezmlecznej).

    16%VOL
    22%VAT
  • keszelm 03.04.11, 10:04
    very.martini napisała:


    >
    > Ja zmieniłam sposób żywienia, od dwóch lat w sumie jestem bez napadu (liczę dni
    > - brakuje jeszcze trzynastu;) ). Trochę to wymagało buszowania w necie, ślęcze
    > nia nad książkami, poszukiwań - ale w końcu dotarłam do metody przygotowywania
    > posiłków, która mi pomaga - chińska metoda pięciu przemian dostosowana do polsk
    > ich warunków.

    Więc może napisz na czym to polega? Może i ja skorzystam.

    > Do tego odstawiłam uczulające produkty (testy), raczej do nich nie wrócę, bo po
    > krywają się z tym, co odradza pp (od dwóch lat jestem na diecie bezmlecznej).

    A skąd wiedziałaś co Ci szkodzi?
    Zatem może więcej szczegółów. Jeśli to nie Twoja tajemnica :)
  • przem0_25 03.04.11, 16:25
    Powiem wam coś dziewczyny . Jeden wierzy że uleczy go sex , inny zaś że modlitwa . Można sobie wprowadzać sajgonki , można chodzić na jogę ( dla wyciszenia) , można uprawiać sport , lub chodzić do bioenergoterapeuty albo na masaże , lub tak na prawdę po prostu znaleźć sobie robotę . To wszystko polega na jednym , na odwróceniu naszej uwagi od głównego problemu - choroby . Psychika ma bardzo duży wpływ na nasz stan zdrowia , w szczególności stres . Im mniej się denerwujemy i myślimy o chorobie , tym prawdopodobieństwo ataku jest mniejsze . Ale przecież nie zmienimy otoczenia , to ono wciąż przypomina nam jak ciężko jesteśmy chorzy i wiąż się o nas, czasem niepotrzebnie martwi .Więc to nie my powinniśmy zmieniać dietki , czy próbować nowego leczenia , lecz otoczenie , które czasem przesadnie stwierdza: "tylko uważaj na siebie".
  • very.martini 03.04.11, 18:30
    > Powiem wam coś dziewczyny
    To se mów:) Ja już się nabujałam wystarczająco długo i właśnie teraz, poprzez stanie nad garami, się w chorobę zagłębiłam - bo jedzenie jak mało co pozwala ci załapać kontakt z własnym ciałem, a to w leczeniu jest niezbędne. W pewnej chwili poczułam, że stoję pod ścianą i zadałam sobie pytanie, czy dalej chcę wpychać w siebie mrożoną pizzę i kanapki z pasztetem i pomidorem i brać tabletki być może do końca życia, czy szukać innej drogi... Poszukałam. Nie mówię, że ona jest dobra dla każdego, ja się na niej odnajduję.
    Ja wolę, jak to określasz, "zapominać o chorobie" przez krojenie tych swoich nieszczęsnych marchewek i sypanie przypraw. Przynajmniej się najem czegoś dobrego. Na razie jedzenie i psychoterapia robią swoje i niech tak zostanie.

    A roboty ostatnio aż nadto, dziękuję, 12 godzin poza domem; dobrze, że pan masażysta od plecków znajduje dla mnie czas w weekend, bo mój plecak potrafi ważyć 12 kilo i ledwo rozmasowany bark się buntuje:(

    16%VOL
    22%VAT
  • very.martini 03.04.11, 18:18
    > Więc może napisz na czym to polega? Może i ja skorzystam.

    Nie napiszę, bo to ogromna dawka teorii i ja sama musiałam z dziesięć razy przeczytać dwie dwustustronnicowe książki i wciąż do nich wracam, kiedy potrzebuję wsparcia:) Ale chodzi o książki Anny Ciesielskiej
    www.centrumanna.pl/omnie.php
    Żeby nie było, że spamuję - kilka innych osób przeflancowało pp na polskie warunki, ale mnie najbardziej odpowiada sposób, w jaki zrobiła to p. Anna - wszystko umotywowała w swoich książkach i to mnie przekonuje.
    Nie jest to skomplikowane tak bardzo, jeść można w sumie wszystko, chociaż niektóre produkty należy ograniczyć, ale problemem jest organizacja;)

    Acha, np o żółtym serze twierdzi, że epileptycy w ogóle nie powinny go jeść:) Ale to info wyrwane z kontekstu.

    > A skąd wiedziałaś co Ci szkodzi?
    > Zatem może więcej szczegółów. Jeśli to nie Twoja tajemnica :)

    Jaka tam tajemnica... Najzwyklejsze testy laboratoryjne:) Polecam przeciwciała IgG i IgA - pierwsze to opóźniona reakcja, drugie to reakcja natychmiastowa (wszystkie typowe objawy kojarzone normalnie z alergią). Zdarza się, że napady padaczkowe są objawem alergii/ nietolerancji pokarmowej - na Zachodzie pierwsze badania pod tym kątem prowadzono w latach trzydziestych:)
    A z.a.w.s.z.e szkodzi Ci to, po czym się źle czujesz, hehe - chyba że jesz to zrobione w g pięciu przemian;). Ja się całe życie "dziwnie" czułam po mleku i świeżym chlebku, ale myślałam, że "wszyscy tak mają". Teraz nie jem nabiału w ogóle, czasem tylko biały ser odpowiednio przyprawiony, a chleb tylko czarny i co najmniej trzydniowy, i nie mam tego okropnego uczucia "teraz jest fajnie, co będzie potem???".





    --
    16%VOL
    22%VAT
  • ania_1609 03.04.11, 19:55
    Kurcze, Martini, szacun!!
    Podziwiam Cię i chylę czoła :-)
    --
    "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj." (Mark Twain)
  • very.martini 03.04.11, 20:31
    Nie chyl, mojemu egu to źle robi, ja po prostu sobie gotuję krupnik na zmianę z kartoflanką, którą kocham:)

    Za to mogę machnąć fajny przepis, przemianowy, ale przecież jeść może każdy:)
    kuchnia5przemian.blog.onet.pl/cynamonowy-sos-indyczy-z-kasza,2,ID414511993,n
    autorka tego bloga trochę inaczej myśli o pp w warunkach zachodniej Europy niż p. Ciesielska. Smacznego w każdym razie, gdyby ktoś się skusił:)

    16%VOL
    22%VAT
  • keszelm 07.04.11, 18:30



    > autorka tego bloga trochę inaczej myśli o pp w warunkach zachodniej Europy niż
    > p. Ciesielska. Smacznego w każdym razie, gdyby ktoś się skusił:)
    >
    Szkoda, że nie chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami. Ja sam sobie wymyślnej diety nie zrobię i nie ugotuję. Też nie wierzę osobom które udostępniają receptury za opłatą i piszą książki dla pieniędzy. P. Ciesielska najwyraźniej myśli o tym aby jak najwięcej ludzi zakupiło jej ksiazkę.
    Bywa i tak. Dziwi mnie za to, że tak mało chorujących interesuje się tymi sprawami.
    Może wszyscy wierzą już tylko w prochy.
    Jak będę miał własne doświadczenia przekaże. Na razie zaczynam badania.
    Pozdrawiam wszystkich i kończę wątek.
  • very.martini 07.04.11, 19:12
    Ja też jej nie wymyśliłam, czytaj uważniej, co piszę:)
    Po prostu nie streszczę dwóch książek w kilku postach, nie mam na to czasu. Zapodałam link do strony pani Anny, jeśli komuś jest dane, to kiedyś wejdzie i skorzysta. Ja trafiłam dookoła. Metoda pięciu przemian nie sprowadza się do niejedzenia tego i jedzenia tamtego - bardzo mi przykro, też bym chciała, żeby to takie proste było. Ja zaczynałam jesienią, kiedy gotuje się zupełnie inaczej niż wiosną i znowu co i rusz muszę wracać do książki.
    A p. Ania nie udostępnia swojej wiedzy tylko i wyłącznie w książkach, całkowicie darmowa wiedzy jest na forum, które p. Ania często odwiedza - ale żeby to ogarnąć, trzeba mieć podstawy, które z kolei są w książkach.

    (co Cię wzięło na tę kasę, na marginesie? przecież za podręczniki akademickie trzeba płacić, nikt nie zarzuci żadnemu profesorowi, że je napisał dla pieniędzy... No to voila, zdobądź taką wiedzę, jaką ma pani Anna, i rozdaj to ludziom:P Uwierz mi, jakoś mało jest chętnych do rozdawania swojej wiedzy i umiejętności - dlaczego tak mało jest wolontariuszy??? A tu w grę wchodzi jeszcze wiedza wysoko specjalistyczna, bo mająca prowadzić do wyleczenia)

    16%VOL
    22%VAT

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka