09.07.11, 14:40
mam prośbę- napiszcie w jakich zawodach pracujecie. Chcę poszukać jakiejś pracy - mam kilku/kilkunastominutowe aury i nie wiem gdzie z czymś takim można znaleźć pracę.
Edytor zaawansowany
  • arturparzych76 09.07.11, 21:11
    Witaj staraj się o grupę z prefonu st umiarkowany i można pracę stróża dostać jak ja na portierni bardzo fajnie 12h praca 48 wolne raz na dzień raz na noc pozdrawiam
  • jan1144w 15.07.11, 12:50
    nie słyszałem większej bzdury!! praca portiera??-wskazania do pracy dla epileptyków to:praca lekka pod kontrolą osób drugich .To jak to się ma do pracy portiera?-nie widzę związku -pozdrawiam
  • very.martini 15.07.11, 17:52
    Lekka pod kontrolą osób drugich, pierwsze słyszę, serio.
    Jaka to jest "lekka" praca? Mnie w zależności od nastroju moja wydaje się przygniatająco ciężka albo tak porywająca, że w ogóle nie traktuję jej jak pracy, tylko jak świetną zabawę;)

    16%VOL
    22%VAT
  • omen_1990 16.08.11, 19:35
    no, oczywiście:) najlepiej nie powinniśmy wcale pracować tylko pobierać jakiś zasiłek i absolutnie nie wychodzić z domu:) przecież nam nie wolno się przemęczać itd itd...

    we wrześniu wybieram się na praktyki do gimnazjum. teraz pracuję jako kasjer w sklepie. 2 lata temu - prowadziłem zajęcia integracyjne dla grupy około 30 dzieci - codziennie przez dwa miesiące. planuję być nauczycielem historii bądź też fotografem - zobaczymy w przyszłości.

  • very.martini 17.08.11, 22:31
    Powodzenia na praktykach, gimnazjaliści potrafią dać popalić:)
    Od razu im powiedz, że za używanie telefonów obcinasz paluchy, oni są tak zrośnięci z tym dziadostwem, że zastanawiam się, czy wiedzą, że istniał świat bez komórek:P

    16%VOL
    22%VAT
  • mr_woland 21.09.11, 23:11
    zazwyczaj praca dla portiera albo ochroniarza trafia sie mezczyznom po 60 roku zycia z grupa inwalidzka. Taki to system
  • krzysztofskladaniec 15.07.11, 19:05
    ja tam robie w zakładzie tartacznym a nie jako portier i nikt o mnie nie wie z jakim problemem jestem - pozdro
  • ak-69 15.07.11, 21:07
    Ile zarabialiście na początku? Ja chodzę teraz na długie profesjonalne szkolenie z wielu dziedzin dla niepełnosprawnych szukających pracy i dziś mieliśmy zajęcia z osobą przeprowadzającą rekrutacje np. na rozmowach kwalifikacyjnych w bardzo dużej, znanej firmie. Na samych zajęciach szło mi niemal najlepiej z wszystkich. Pytałem się czy studiując w branży informatycznej warto proponować kwotę minimalną, gdy pracodawca zapyta mnie ile chcę zarabiać. Nie planowałem zaczynać rzucać wyższych kwot, bo jeszcze nie pracowałem w normalnym trybie, a jedynie przez internet, krótkie kursy obsługi komputera dla niepełnosprawnych. Powiedziała mi, że jak to będzie jakaś porządna firma, nie powinienem schodzić poniżej 2 tys. Gdy powiedziałem jej jednak na lunchu, że choruję na epilepsję, wyraźnie była zakłopotana i nie była pewna co mi poradzić. Ale w trakcie zajęć radziła wszystkim, aby m.in. chodzić jak najwięcej na rozmowy kwalifikacyjne nawet jak praca w danym miejscu nam nie pasuje, bo wtedy poznamy mechanizm takich rekrutacji i będziemy szli już o niebo lepiej do tej docelowej wybranej już dla siebie ostatecznie. Inaczej mamy duże szanse, aby ją zawalić.
  • ak-69 16.07.11, 16:02
    Na forum związanym z pracą z branży IT (informatyka) ludzie piszą, że wysyłają po 200-300 CV i jedynie na nieliczne z nich są zapraszani na rozmowy kwalifikacyjne. To jest dowodem jak te CV były napisane "superprofesjonalnie".
    Wczoraj na kursie miałem 8-godzinne zajęciach z zawodową rekruterką prowadzącą rozmowy kwalifikacyjne w bardzo dobrej znanej firmie. Jak pokazywała, jakie CV najczęściej ludzie przesyłają wierzyć się nie chciało, że nie piszą tego dzieci. Jedno z nich miało 3 strony, tekst z centymetrowymi odstępami, "luzackie" zdjęcie, brak danych personalnych poza telefonem. Zapewniała, że to oryginał i dostaje takich masę.
    Jeden z forum o którym mówiłem pisał, że ma 26 lat i teraz trafił się rok przerwy, więc sądzi, że ma marne szanse na nową dobrą pracę.
    Inny z forumowiczów dał radę szukającym pracy:
    "Doszedłem do momentu, kiedy nie wiedziałem, czy chcę to nadal robić. Postanowiłem
    zrobić sobie przerwę. Teraz kiedy się upewniłem, że to JEST TO, co chcę robić rozmawiam
    z Państwa firmą" .
    Jakby osoba prowadząca zajęcia usłyszała w pracy, że ktoś sobie chciał bez specjalnego powodu zrobić przerwę, z miejsca by podziękowała, bo to byłby dowód, że nie chciało mu się pracować i podobne zagrożenie by sprawiał pracując w firmie rekrutującej. Dała radę, że trzeba pisać o wszystkich pracach nawet nie związanych z branżą i napisać nawet np. o pracy przy zbieraniu truskawek w Holandii, bo to dowód, że chce się komuś pracować.
    Trzeba przede wszystkim pokazać, dlaczego interesuje nas ich firma, udowodnić swoje zaangażowanie w przyszłej pracy, chęć nieustannego rozwoju i jak najwięcej chodzić na rozmowy kwalifikacyjne nawet do firm nie związanych z interesującą nas pracą, bo to zwiększy szanse, że już na tej właściwej nie odpadniemy. Dobrze też zainscenizować ją np. ze znajomym, aby zobaczyć jak mogłoby to wyglądać w odbiorze innych.
    No i te nieszczęsne CV. Musi być staranne, jak najlepiej graficznie i zwięźle zrobione z danymi pokazujące przede wszystkim predyspozycje do konkretnej oferty pracy, nie mogą być rzucane identycznie hurtem do wszystkich.
    I z samego zachowania widać czy kandydat jest dobry.
    Mi powiedziała, że mimo braku doświadczenia, wieku, zupełnej separacji od rynku pracy przez kilkanaście lat nie powinienem mieć problemów i dość szybko znajdę pracę w dobrej firmie (nie mówię o IBM, Microsoft ...), bo emanuje ze mnie optymizm, widać chęć rozwoju, zaangażowanie w przyszłą pracę itd., a w takiego pracownika warto inwestować, bo praktyki można nabyć już w samej pracy.
    Trudnym problemem może być jednak "usprawiedliwienie" takiej kilkunastoletniej przerwy na rynku pracy, a przede wszystkim zdanie "choruję na epilepsję". Nawet ta rekruterka przy rozmowie na kursie w trakcie lunchu, zrobiła się zakłopotana i nie wiedziała jaką pewną z jej strony dać poradę co do tej sytuacji. Najlepiej oczywiście nie mówić o niepełnosprawności, ale mi choroby nie da mi się ukryć, bo pracodawca pewnie by myślał że kilkanaście lat mi się nie chciało pracować i wolałem żyć na koszt innych.
  • justysia89 01.08.11, 13:10
    Ja, jeżeli dobrze pójdzie to we wrzesniu zacznę staż w przedszkolu. Moja choroba nie jest przeszkodą, tak mi wielokrotnie powtarzała moja pani neurolog. Nie mam ataków, jedynie wyłączenia, ale to trwa chwilkę. Zdrowym ludziom też to się zdarza.
  • ania_1609 01.08.11, 13:31
    Ja jestem polonistką, zamierzam iść do pracy w zawodzie, jak odchowam dzieci. Teraz biorę niższe dawki (ciąża) i ryzyko napadów większe, ale potem planuję powrót do dawek, przy których miałam napady duże średnio raz na rok (no, raz na osiem miesięcy).
    Nie zamierzam się przyznać do choroby (na praktykach też się nie przyznałam i dałam radę), a martwić się będę, jeśli faktycznie praca okaże się niemożliwa...

    Ale są tu inni przedstawiciele ciała pedagogicznego (ukłony dla ciała ;-) ), pracują, uczą i jest ok. Jestem dobrej myśli.

    --
    "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj." (Mark Twain)
  • justysia89 01.08.11, 22:00
    ania_1609 napisała:

    > Ja jestem polonistką, zamierzam iść do pracy w zawodzie, jak odchowam dzieci. T
    > eraz biorę niższe dawki (ciąża) i ryzyko napadów większe, ale potem planuję pow
    > rót do dawek, przy których miałam napady duże średnio raz na rok (no, raz na os
    > iem miesięcy).
    > Nie zamierzam się przyznać do choroby (na praktykach też się nie przyznałam i d
    > ałam radę), a martwić się będę, jeśli faktycznie praca okaże się niemożliwa...
    >
    > Ale są tu inni przedstawiciele ciała pedagogicznego (ukłony dla ciała ;-) ), pr
    > acują, uczą i jest ok. Jestem dobrej myśli.
    >

    Bądźmy dobrej myśli, to już połowa sukcesu. Wierzę, że nam uda się i wszystko będzie po naszej myśli.
  • ak-69 01.08.11, 18:40
    Na tym 2-miesięcznym szkoleniu, o którym pisałem bierze udział 10 osób i połowa ma możliwość odbycia płatnego stażu. Czuję, że mam duże szanse, ale doradczyni zawodowa powiedziała mi dziś żeby pokazać jakiegoś konkretnego pracodawcę lub kilku, u których chciałbym go odbyć. Nie jest ważne czy oni dają jakieś ogłoszenia, ani moje doświadczenie zawodowe, które jest u mnie zerowe. Sami się z nim skontaktują i zaproponują zatrudnienie mnie na bardzo korzystnych dla nich warunkach. Przecież mam niepełnosprawność ze schorzeniem specjalnym. Nie mam jednak żadnego pomysłu kogo im wskazać. Znajomych do czasu rozpoczęcia szkolenia praktycznie nie miałem, może trochę teraz po pierwszym roku studiów, ale to jedynie spotkania w nawet nie wszystkie weekendy na zajęciach i teraz nie mam z nimi żadnego kontaktu, bo są wakacje, a staż we wrześniu. Rynek pracy jest mi niemal zupełnie obcy. Moja branża to IT (komputery) i mieszkam w Gdańsku.
  • kasiu_la80 22.08.11, 18:45
    Ja pracuję naukowo - laboratoryjnie ale póki co w pracy się nie chwaliłam chorobą. Wie tylko mój szef. Choruję od niedawna i wiem, że w moim zawodzie z padaczką w papierach nikt mnie nie zatrudni. Sama nie bardzo wiem co dalej ze sobą począć :)
  • ak-69 22.08.11, 19:44
    Znalazłem się w piątce osób, którym przyznano staż. Okazało się jednak, że to nie prowadzący szkolenie "Gotowi na sukces" z Hestii SA wybierali na zasadzie: ten był aktywny, ten ma lepsze wykształcenie, ten wyższy stopień niepełnosprawności itd. Na profile kompetencyjne wszystkich 10 uczestników patrzyli pracodawcy i sami sobie wybierali.
    Ja się dostałem do firmy LPP SA:
    www.lpp.com.pl/
    To podobno bardzo duża firma mająca wręcz oddziały w całej Europie i jedna z prowadzących szkolenie (sprawy rekrutacyjne) w niej pracuje.
    Nie mówiono chyba jednak pracodawcom przy rekrutacji o wieku, chorobie, stopniu niepełnosprawności. Podawane były chyba jedynie predyspozycje zawodowe, cechy charakteru, stopień zaangażowania w rozwój kariery itd. przekazywane w profilu kompetencyjnym wystawianym przez doradców zawodowych.
    Ciekawe jaka będzie reakcja pracodawcy, gdy spojrzy na mnie, zobaczy, że mam 40 lat i choruję na epilepsję. Widząc, że pracowałem jedynie rok przez internet i teraz studiuję na 2 roku, może myśleć, że dopiero co zdawałem maturę.
    I mam problem z ogólna prezentacją. W Gdańsku jest nie oddział, lecz ogólnopolska siedziba tej dużej firmy, więc pewnie wszyscy chodzą w garniturach jak w tej organizującej szkolenie Hestii .
    Moim jedynym strojem obecnie są zwykłe dżinsy i koszula. Do tego muszę je przy kostce zawijać, bo są za długie. Jak z renty socjalnej 540 zł kupić garnitur, gdy samych rachunków mam ponad 300zł i jeszcze zaległości w rachunkach...
  • qbishtal 22.08.11, 23:21
    Jeżeli będziesz zajmował informatyką, to dżinsy i koszula jest najlepszym strojem jaki powinieneś nosić. Do tego przy pracy na etacie, przeważnie trzeba później dołożyć słuchawki :) Nie przejmuj się, zobaczysz po pierwszym dniu jak się tam ludzie ubierają. Jeżeli masz być informatykiem, to tak naprawdę chodzi o to, żebyś znał się na tym co robisz i potrafił się dogadać na luzie z innymi w pracy. Nic więcej. Czasami nawet to drugie jest ważniejsze, bo części spraw można się nauczyć na miejscu.
    --
    happy epi
  • ak-69 23.08.11, 10:32
    Luzu mi nie brakuje :) Na szkoleniu, byłem jednym z najaktywniejszych osób na zajęciach i w towarzystwie z innymi.

    >bo części spraw można się nauczyć na miejscu

    Tutaj też sądzę, że masz rację. Nie ma też chyba co się tak przejmować, czy umie się to, czy tamto porównując np. z wymaganiami przy ich normalnej selekcji pracowników i stażystów.
    Podobnie mi zresztą mówiła chyba doradczyni zawodowa na szkoleniu. Ważniejsze będzie dla pracodawcy moje podejście do pracy, chęć rozwoju, optymizm życiowy itd.
    W ramach projektu pracodawcy dostawali nasze anonimowe profile kompetencyjne i wycofać się już przez całe trzy miesiące się nie mogą, bo mają z organizatorami projektu tak sformułowane umowy. Nie mogą powiedzieć po miesiącu: "stażysta się nie sprawdził, musimy wziąć kogoś innego".
    Te moje emocje są chyba efektem zupełnego braku doświadczenia na rynku pracy. Nigdy nie miałem ani pracy, ani staży.
    Podobnie było przed wznowieniem studiów po kilkunastu latach przerwy w nauce. Przez całe wakacje powtarzałem sobie matmę zastanawiając się, czy dam sobie radę z maturzystami zdającymi ja w trybie rozszerzonym. Potem okazało się, że większość z nich przychodziło do mnie po wskazówki. Musiałem się wręcz powstrzymywać od zbytniej aktywności na zajęciach, bo zdarzało się, że coś mówię, a wykładowczyni mówiła: "ja wiem, ale jeszcze do tego etapu nie doszliśmy, chciałam to zacząć dopiero za chwilę". Nie chciałem, aby inni odbierali to jako przechwałki. Jestem na kierunku informatycznym, a na początku okazało się, że niektórzy prawie w ogóle nie mieli jej w szkole.
    Czyli pewnie luzu z innymi ludźmi mi nie zabraknie. Muszę się jedynie nauczyć luźniejszego podejścia w sytuacjach bardziej oficjalnych np. rozmowach kwalifikacyjnych, spotkaniach z pracodawcami itp. Pewnie już po kilku takich sytuacjach się tego pozbędę. Na pewno masz większe z tym doświadczenie, jak mi tak radzisz :)
  • qbishtal 23.08.11, 11:45
    Pamiętam jak pracowałem kiedyś w firmie internetowej i mieliśmy przyjąć 2 programistów. Ja akurat zajmowałem się grafiką i widziałem jak to wygląda. Wiem że liczyło się to, jak się będziesz dogadywał z innymi. Oni sobie robili dziennie jakieś spotkania i omawiali rozwiązania w zmianach strony, jak ktoś wiedział jak coś zrobić to mówił, jak ktoś nie rozumiał, to inni tłumaczyli, z uśmiechem i fajnie, dużo żartowania i robienia sobie idiotycznych dowcipów. A później po takim spotkaniu każdy siadał do swojego komputera, zakładał słuchawki i zaczynał klepać w klawiaturę :)
    Także spokojnie, poradzisz sobie, tylko przez pierwszy tydzień będziesz trochę "sztywny", trzymam kciuki :)
    --
    happy epi
  • michal.sajko 21.09.11, 15:59
    Hej, Qbishtal!
    Jeśli to Twoje nazwisko chętnie bym porozmawiał. Moja mama jest z rodziny Qbishtal spod Tarnowa.
    pozdrawiam
  • qbishtal 22.09.11, 17:12
    ooo! a to ciekawostka :) nie wiedziałem że ktoś w Polsce ma takie nazwisko.
    Ja nazywam się inaczej ale pogadać zawsze ze mną możesz jak będziesz chciał :)
    --
    happy epi
  • very.martini 22.09.11, 18:05
    No, chociażby Michał Kubisztal, piłkarz ręczny;)
    Co prawda pisane nieco inaczej, ale to szczegół.

    16%VOL
    22%VAT
  • qbishtal 23.09.11, 14:32
    dla tego właśnie się dziwię że przez "Q"
    --
    happy epi
  • michal.sajko 25.09.11, 10:51
    Napisałem Qbishtal, bo nie chciałem napisać Kubisztal. Ale skoro już padło...
  • qbishtal 25.09.11, 13:40
    OK, oświadczam wszem i wobec, że nie jestem Kubisztal, Qbisztal, ani inny temu podobny z nazwiska :)
    --
    happy epi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka