Dodaj do ulubionych

Ginekolog do ciąży w Łodzi, proszę o namiary!

22.08.11, 18:10
Witam,
Proszę o polecenie sensownego ginekologa z Łodzi do prowadzenia ciąży u epileptyczki, która jeszcze nie zaczęła się leczyć... Zanim zdecydowałam się wykupić receptę na Depakine Chrono okazało się, że jestem w ciąży. Ciągle jakoś nie potrafię powiedzieć o sobie - epileptyczka...
Edytor zaawansowany
  • ania_1609 22.08.11, 22:49
    Przede wszystkim wróć do neurologa i powiedz o ciąży.
    Nie napisałaś, jakie masz napady, ani ile ich miałaś, że zdiagnozowano padaczkę.
    Może inny lek można stosować w ciąży w Twoim przypadku?

    Napady w ciąży są również niebezpieczne.
    Ja biorę obecnie depakine+lamitrin, jestem w drugiej ciąży. Z własnego doświadczenia powiem Ci, ze lepiej postawić na neurologa/epileptologa, który leczy kobiety w ciąży, niż na ginekologa, który się de facto nie zna na padaczce (rzadko kiedy zna się na lekach). Wiem, bo w tej ciąży trafiłam do szpitala i miałam tam napad, to mnie na patologii ciąży ginekolodzy pytali, co teraz zamierzam zrobić :-) A z moją neurolog szybko ustaliłyśmy plan działania.

    Teraz leczę się u neurologa, ale choruję od 2003 roku i od ładnych paru lat biorę te same leki. Natomiast pierwsze kroki po diagnozie epilepsji skierowałam do epileptologa (choćby na konsultacje), pierwszą ciążę również konsultowałam z epileptologiem.

    A ginekologa mam zwykłego, który wpisał mi padaczkę do karty ciąży i z moim neurologiem nie dyskutuje. Jest dobry, jeśli chodzi o prowadzenie ciąży, na padaczce, na wszystkich lekach się nie zna i to przyznaje (gdyby twierdził, ze się zna, to byłby podejrzany). W swoim życiu spotkałam jednego ginekologa, który się ponoć specjalizował w kobietach z padaczką, tylko problem polegał na tym, że jak działo się coś z padaczką, to wysyłał do specjalisty, a jak coś się działo z ciążą, to rzucał mi termin bardzo odległy, bo miał akurat jakieś sympozjum.

    Ale nie zazdroszczę Ci sytuacji i tej niepewności... Ja wszystkie swoje ciąże miałam planowane dokładnie, pod poziom leków... U Ciebie jest inaczej, ale wierze, że będzie dobrze. Trzymam kciuki!

    --
    "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj." (Mark Twain)
  • kasiu_la80 23.08.11, 09:36
    Chcę iść do neurologa, którego nazwisko znalazłam w innym wątku.
    Co do moich napadów, to pierwszy miałam przed świętami w grudniu. Był w nocy, nie pamiętam napadu, mąż myślał,że to jakiś udar. Zabrało mnie pogotowie i wtedy mam pierwsze wspomnienia po napadzie, właśnie kiedy wchodzą lekarze a synek siedzi mi na kolanach. Potem skierowanie do poradni i czekanie na wizytę 2 m-ce. Po miesiącu drugi napad lżejszy, krótszy. Po dwóch m-cach trzeci ale taki kilkusekundowy. Potem wyluzowałam i poszłam na zwolnienie. Dostałam się na wizytę do neurologa i przepisał mi depakine chrono. Kiedy rozmawiałam ze znajomym neurologiem powiedział, że gdyby chodziło o jego córkę a napady miałaby tylko w nocy wtedy zalecałby nie brać leków w ogóle. Ponieważ organizm gigantycznie się uzależnia od tych leków, jest gigantyczna ilość skutków ubocznych i nawet kiedy choroba wyleczona to jest problem z odstawieniem leków... Powiedział mi też, że zajście w ciąże często powoduje, że napady ustają. Jeden z ginekologów, u którego byłam w międzyczasie powiedział mi to samo co ten znajomy neurolog. Neurolog jest profesorem, dlatego polegałam na jego zdaniu. Teraz sama już nie wiem... Boję się, że poronię. Ale boję się zacząć brać leki, bo wiem o działaniu teratogennym leków... Lekarz, który przepisał mi depakine powiedział, kiedy pytałam o ciążę, że z reguły jest wszystko OK. Z reguły?? Mój kuzyn jest dzieckiem i dzieckiem pozostanie do końca życia... Doskonale wiem jak to jest z dzieckiem niepełnosprawnym w tym kraju. Wiem, że strach mi w niczym nie pomoże. Ale mam gigantyczny mętlik w głowie. Wydawało mi się, że zawsze potrafiłam racjonalnie ocenić sytuację. Aż do teraz...
  • lisina 23.08.11, 13:43
    Kochanie, nie bój się, wszystko będzie OK.
    Po raz kolejny na tym forum polecam dr. Zofię Rebeś ze szpitala CZMP (neurolog) specjalizujaca sie w prowadzeniu kobiet w ciązy z padaczką.
    Przeprowadzila mnie przez ciążę, wszsytko skonczylo sie dobrze dla mnie i dla zdrowego pięknego maluszka:-)
    Dr. Rebeś przyjmuje tez prywatnie w Dermedzie na Piotrkowskiej i tam radzę Ci sie udać i to jak najszybciej. Żaden lek nie jest tak grożny dla dziecka i dla Ciebie jak kolejny napad.
    Głowa do góry i zaufaj lekarzowi. Wszystko bedzie OK.

  • kasiu_la80 23.08.11, 14:22
    Właśnie do Dermedu idę dzisiaj. Bardzo dziękuję za słowa otuchy. Tak bardzo pomagają. Boję się okrutnie. Ale tak to pewnie na początku jest zawsze. Musi być dobrze. Dziękuję Wam. Po wizycie odezwę się.
  • very.martini 24.08.11, 09:29
    Sorry, ale ja spotkałam niejednego profesora niejednej dziedziny medycyny, który gadał głupoty:) Twój znajomy jest neurologiem czy epileptologiem? Bo neurologia to szeroka dziedzina i ostatni raz mógł mieć do czynienia z padaczkami na kolokwium habilitacyjnym, pisząc habilkę z Parkinsona:P Nawet taka zagorzała przeciwniczka farmakologii i firm farmaceutycznych jak ja nie może się zgodzić z paroma rzeczami...

    > wtedy zalecałby nie brać leków w ogóle. Ponieważ organizm gigantycznie się uzal
    > eżnia od tych leków, jest gigantyczna ilość skutków ubocznych i nawet kiedy cho
    > roba wyleczona to jest problem z odstawieniem leków... P

    Bzdura. Ja od czterech lat jadę na minimalnej dawce terapeutycznej kwasu walproinowego, był nawet moment, jak przytyłam i ta dawka była już chyba poniżej minimum, i nic się nie działo. Owszem, są leki, które uzależniają, w jakimś stopniu uzależniają każde, ale jest to niewielka grupa używana dość rzadko. Jak w każdej dziedzinie medycyny. Leki przeciwpadaczkowe odstawia się powoli, ale nie dlatego, że organizm jest od nich uzależniony, tylko po to, żeby sprawdzić reakcje - lepiej odtawiać po 0,25 i zaobserwować jeden napad w tygodniu niż odstawić wszystko i mieć stan padaczkowy następnego dnia.

    Co do skutków ubocznych: u mnie nie było żadnych (raz w jednym przypadku myślałam, że coś niehalo, ale potem się okazało, że to lek osłonowy na wątrobę, proteiny sojowe, bo mam nietolerancję soi:P), gdybym nie brała leków, miałabym napady:P. Bilans jest prosty. Niektórzy mają okropne. Nigdy nic nie wiadomo.

    Dziwię się tylko, że tak z marszu przepisano Ci depakinę akurat, to nie jest podstawowy lek dla kobiet w ciąży. Byłaś u epileptologa czy neurologa? Bo, jak to określił mój lekarz, i uważam porównanie za trafne, "chodzi pani leczyć zęby do dentysty czy do chirurga szczękowego"? Niby paszcza ta sama, studiowali nawet pewnie razem, ale ścieżki gdzieś tam się rozjeżdżają.

    Kwas foliowy w ilościach hurtowych na pewno Ci nie zaszkodzi. Akurat sezon w pełni:)

    > roba wyleczona to jest problem z odstawieniem leków... Powiedział mi też, że z
    > ajście w ciąże często powoduje, że napady ustają.

    Równie dobrze mogą się uczęstotliwić, a duża liczba napadów w ciąży jest pewnie jeszcze bardziej szkodliwa niż leki - i nie chodzi o to, czy upaniesz i potłuczesz sobie kolano przecież! Płodowi jest wszystko jedno, czy go nie dotlenisz rano, wieczorem, czy w nocy chociażby.

    jest gigantyczna ilość skutków ubocznych i nawet kiedy cho
    > roba wyleczona to jest problem z odstawieniem leków...

    16%VOL
    22%VAT
  • ania_1609 23.08.11, 12:59
    "Powiedział mi też, że zajście w ciąże często powoduje, że napady ustają."

    Ja w pierwszej ciąży miałam naprawdę spokój - jeden grand mal w 7 mc i kilka epizodów.
    W drugiej ciąży (niestety trwała tylko 6 tygodni) już nic się w ogóle nie działo i jeszcze długo była cisza.
    W tej jestem w połowie ciąży i już cztery napady duże za mną, do tego kilka utrat przytomności z naprężeniem mięśni (bez drgawek). Nie ma reguły.

    Na szczęście z dzieckiem w porządku, choć po jednym napadzie podejrzewali sączenie się wód, na szczęście fałszywy alarm.

    O ciąży porozmawiaj z neurologiem. Ginekologa tylko poinformuj o chorobie, o tym, co zalecił neurolog. Lamitrin jest dla ciąży lekiem o wiele bezpieczniejszym niż depakina. Może więc inny lek? Ja nie rezygnowałabym z leków samowolnie, ale jeśli będziesz dobrze skonsultowana, będziesz się czuła bezpieczniej.

    --
    "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj." (Mark Twain)
  • kasiu_la80 23.08.11, 13:41
    Dziękuję Ci za odpowiedzi. Skołowana się czuję strasznie. Twoje posty mocno uspokajają :) Usiadłam i zaczęłam czytać o objawach padaczki skroniowej. U mnie chyba t choroba była od dawna ale nie była zdiagnozowana niestety. Żałuję, że nie dołożyłam większych starań jesli chodzi o leczenie. Słuchałam tego, co było "wygodne dla mojego sposobu myślenia" i taka prawda. Nie sądziłam, że brak leczenia może mieć naprawdę poważne skutki. Szczególnie przy tej odmianie skroniowej. Szczerze Ci powiem, że mnie wydaje się mocno pomagać sok Noni. Uspokaja, odchodzą zapachy, walenie serca i deja vu. Ale sok też przestałam pić, bo pomyślałam, że przy planowaniu ciąży lepiej nie pić i napad wrócił. Mam tez wśród znajomych laskę, która cały rok piła sok i jej eeg wróciło prawie do normy. Pani doktor nie może uwierzyć w wyniki. Ale to już rozmowa na inny post czy maila. W każdym razie dziękuję Ci za posty. Dzisiaj idę do lekarza - Zofii Rebeś. Zobaczymy co ona na to wszystko powie. Spytam się też o sok Noni. Dziękuję jeszcze raz i trzymam kciuki za Twoją ciążę.
  • very.martini 24.08.11, 09:31
    Aniu, nie wiedziałam, że jesteś w ciąży, gratulacje:)

    16%VOL
    22%VAT
  • kasiu_la80 24.08.11, 11:01
    Witam ponownie w nieco lepszym humorze :)
    Byłam na wizycie ginekologicznej i neurologicznej.
    Ciąży co prawda nie widać jeszcze na usg, dzisiaj robiłam betę, mam powtórzyć za dwa tygodnie i zobaczymy. Ale przy badaniu piersi ginekolog mocno ścisnął i okazało się, że jest w nich wydzielina. Podejrzewa, że mam problem z hormonami i dlatego zlecił dodatkowe badania. Po pobraniu krwi jestem duuuużo lżejsza w portfelu no ale trudno się mówi.
    Co do badania neurologicznego:
    Dr Rebeś jest faktycznie bardzo sensowną panią dr. Powiedziała, że depakine nie było najlepszym lekiem w moim przypadku kiedy opisałam napady, aury i generalnie odczucia, samopoczucie. Przepisała carbamazepinę czyli tegretol 200 w dawce dwa razy po 1 tabletce ale mam wprowadzać do organizmu stopniowo, zaczynając od 1/4 tabletki raz dziennie. Powiedziała, że dawka jest minimalna i płodowi nie powinna zaszkodzić a poza tym czas w którym leki działają teratogennie na płód w zasadzie u mnie już minął. Jestem dobrej myśli. Na razie jeszcze boję się w ogóle myśleć, że jestem w ciąży i zacząć się cieszyć. Ostatnio tak się cieszyłam od razu i nic z tego nie wyszło... Problemów z płodnością nie mam ale z utrzymaniem ciąży raczej tak. Może to wina hormonów? Nie wiadomo. Będzie więcej wiadomo wieczorkiem. Pozdrawiam dyskutantów i dzięki za wszystkie posty.
  • kasiu_la80 24.08.11, 11:06
    Zapomniałam jeszcze napisać, że przed braniem leków mam iść na EEG co uczynię w najbliższy piątek. Ależ mi dzisiaj lepiej :) Przyszłość wydaje się duuuużo bardziej słoneczna niż wczoraj.
  • ania_1609 24.08.11, 11:17
    No widzisz :-) Fajnie jest mieć sensownego lekarza :-) Życzę, żeby wszystko skończyło się dobrze!!

    Martini - jakoś tak przy tych moich obecnych ciążowych przygodach nie pisałam o niej w osobnym wątku, postanowiłam, że jak dociągnę, to się będę chwalić :-) Jeszcze mi trochę zostało do grudnia :-)

    --
    "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj." (Mark Twain)
  • kasiu_la80 24.08.11, 18:53
    Podoba mi się to forum :) Może bycie epileptyczką wcale nie jest takie złe...
    Zrobiłam bete i wyszła 1400 wiec poki co 4 tc i wszystko sie zgadza. Zobaczymy co bedzie za dw tygodnie, wtedy znow ide na badania. Pozdrowionka a szczególne dla Brzuchatek :)
  • kasiu_la80 29.08.11, 13:35
    Witam ponownie,
    Dzisiaj otrzymałam informację z laboratorium gdzie robiłam sobie ostatnio badania krwi. Nie mam jesczze wyników w ręku ale wiem, że mam glistnicę... Rozmawiałam przez telefon ze swoimi lekarzami prowadzącymi neurologiem i ginekologiem i to może być też przyczyną padaczki, np jakaś larwa w mózgu. Ale dopóki jestem w ciąży nie mogę podjąć leczenia. Tak czy inaczej muszę zatrzymać napady więc biorę leki przeciwpadaczkowe. Może glista wywołała padaczkę... W sumie to byłoby super. Ponoć padaczka wywołana glistą jest częstsza niż się to może zdawać.
  • very.martini 29.08.11, 15:44
    Kobieto, jesteś w ciąży, masz pasożyty, i mówisz, że to super???

    16%VOL
    22%VAT
  • very.martini 29.08.11, 15:54
    Cholera, przepraszam, nie powinnam była tego pisać, nie chciałabym, żebyś się teraz zamartwiała i z powodu pasożytów, i z powodu padaczki:). Ja żadnego pasożyta w życiu nie miałam, a padaczkę mam, więc nigdzie nie jest powiedziane, że każdy nieproszony gość powoduje padaczkę. Na pewno wszelkie zaburzenia układu pokarmowego jakoś tam się do tego przyczyniają - jesteś tym, co jesz i co jest w twoich jelitach;)

    Powtórz badania w laboratorium weterynaryjnym koniecznie, jak wynika z doświadczeń moich wielu znajomych, te ludzkie średnio się sprawdzają, paniom laborantkom nie bardzo chce się grzebać w kupach. Zajrzyj na forum "Pasożyty" na prywatnych, jest świetne. Pasożytów można się pozbyć bez ostrej chemii, tylko wymaga to żelaznej konsekwencji.

    16%VOL
    22%VAT
  • kropka_a 29.08.11, 16:18
    To rzeczywiście byłoby pocieszające, bo dawałoby szansę na wyleczenie (jeżeli to przez larwy), też o tym słyszałam,że w iluś tam procentach są przyczyną tej choroby. Więc jest nadzieja. Mam pytanie kasiu jak zdiagnozowałaś tą glistnicę, jak to zbadać?
    Martini, to że ty nie masz robaków a masz padaczkę nie oznacza, ze u kogoś nie moze być inaczej i nie mogą one wystąpić i wywoływać napady.
    Pozdrawiam!
  • very.martini 29.08.11, 17:40
    > Martini, to że ty nie masz robaków a masz padaczkę nie oznacza, ze u kogoś nie
    > moze być inaczej i nie mogą one wystąpić i wywoływać napady.

    Naprawdę? Muszę sobie to zapisać w kalendarzu na pierwszej stronie i codziennie powtarzać, aż mi się w końcu wbije do głowy:)
    Chodziło mi o to, żeby się nie nastawiać na Bóg wie co. Też miałam taki moment kiedyś, jak zachorowałam - może to to, może to tamto, i kolejne rozczarowania, bo jednak uparcie się okazywało, że padaczka. W pewnym momencie nawet uparcie chwyciłam się celiakii. Zamiast zachłystywać się wizją napadów spowodowanych przez pasożyty, najrozsądniej byłoby je wytępić z powodów nie-padaczkowych i poczekać, co wtedy, nie nakręcając się specjalnie na cuda w kwestiach neurologicznych - bo jeśli potem okaże się, że pasożyt swoją drogą, a epi swoją, to będzie wielki smutek i rozczarowanie. Serio. Zaliczyłam to kilka razy.

    16%VOL
    22%VAT
  • kasiu_la80 30.08.11, 13:45
    Do very.martini
    Nie pozjadałaś wszystkich rozumów. Wiem, czym jest glistnica bo mam doktorat z biologii. Co prawda z biologii molekularnej ale co to glistnica, jakie mogą być skutki, co oznacza to dla ciężarnej i dla płodu oraz dla małego dziecka wiem. Zresztą doktoratu ani magisterki do tego nie trzeba. Aczkoliwek myślę, że wiedzę posiadam jako taką. Myślę, że warto sprawdzić opcję padaczki powiązanej z glistą tak czy inaczej. Glista nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla płodu. Problem jest kiedy występuje u bardzo małych dzieci. W ciąży nie można zastosować odrobaczania, bo leki na robaki wywołują poronienie. Zastosowałam naturalne metody póki co, bo tylko takie mogę stosować. A jeśli z mojego posta wywnioskowałaś, że się raduję, to chyba nigdy nie byłaś matką. Hura mam robaki i jestem w ciąży. Ale myślisz, że lepiej jeśli będę się zamartwiać i dołować? Na pewno będzie to super i dla ciąży i dla mojej rodziny. A co do glistnicy, to lekarze, z którymi się konsultowałam twierdzą, że dane odnośnie osób z glistą w Polsce są mocno zaniżone - statystyki mówią o 25%, mój ginekolog twierdzi, że co najmniej 30-35%. I przestań pouczać co mam myśleć, na co się nakręcać i mierzyć mnie swoją miarką. Że Ty się nakręcałaś na celiakię czy inne choroby nie znaczy, że inne osoby mają tak samo... Na cuda się nie nakręcam, bo umiem myśleć ale nadzieję każdy powinien mieć. Bo to motywuje do działania. Przynajmniej w moim przypadku.
  • very.martini 30.08.11, 16:51
    Wybacz, ale od biologii molekularnej do pasożyta droga daleka, i o robalach mogłaś słyszeć ostatnio na studiach - sam przyznasz;). Każdy dentysta niby miał na studiach podstawy ortodoncji, ale ciekawa jestem, czy byłabyś chętna iść i wybulić kaskę za aparat u kogoś, kto ma doktorat z protetyki - a przecież coś o ortodoncji słyszał, nie? Nie pozjadałam wszystkich rozumów, i owszem, ale ostrzegam Cię przed wpadnięciem w pułapkę szukania dróg bez wylotu - bo walnięcie w ścianę potrafi bardzo zaboleć, uwierz mi. Najpierw trzeba pogodzić się z tym, że ma się epi i stanąć na nogi - sama pisałaś na początku, jak Ci z tym ciężko, a potem nagle przeszło Ci przez klawiaturę napisanie "epileptyczka" w stosunku do siebie, więc chyba nie jest tak okropnie? Dopóki nie staniesz na nogach i będziesz się sama ze sobą szarpać, wyszukując kolejne możliwości, a może to to, a może tamto, a może jeszcze coś i wyszukiwać pierdylion możliwości (a jest ich trochę i jako biolog powinnaś to wiedzieć przecież), będziesz okłamywać samą siebie, a po co Ci to? Lepiej się zaakceptować w całości razem z chorobą, a potem ewentualnie szukać wyjść w bocznych uliczkach.
    I tyle, więcej w tym wątku nie mam do powiedzenia. Lubisz się nakręcać, to się nakręcaj, ale Twoja wypowiedź "Mam pasożyty, super, ta padaczka to od nich" chyba lepiej przekuć sobie w "Mam padaczkę i póki co mam pasożyty, jak się pozbędę pasożytów, zobaczymy, co się zadzieje". Zdrowia życzę i pozdrawiam.

    m.


    PS. Mam gdzieś w domu "Parazytologię" Anusza, to była swego czasu jedna z moich ulubionych książek na dobranoc;)

    16%VOL
    22%VAT
  • kasiu_la80 30.08.11, 17:27
    Rozumiem, że czujesz się parazytologiem, bo poczytałaś na dobranoc Anusza :) OK. Wydawnictwo PZWL... Zero komentarza z mojej strony więcej.
    Jak sama walnęłaś w ścianę i bolało to współczuję. Nie każdy musi nabierać tempa żeby walnąć w ścianę "aż do bólu". Robisz podstawowy błąd mierząc wszystkich swoją miarką - swoją drogą jak czytam Twoje posty - miarką moim zdaniem mocno młodą, a na pewno niezbyt doświadczoną życiowo :)
    I nie wkładaj mi słów w usta, których nie powiedziałam - "mam pasożyty i to od nich pewnie padaczka" Ja tak nie twierdzę. A jak mam myśleć na tym etapie życia już wiem. Więc na przyszłość - oczywiście to forum i możesz pisać co tylko chcesz - to dziękuję serdecznie za Twoje rady. Gdybyś była tak miła i przestała mi radzić w nachalny sposób będę wdzięczna.
  • kropka_a 30.08.11, 16:18
    Martini,
    "Chodziło mi o to, żeby się nie nastawiać na Bóg wie co. Też miałam taki moment
    > kiedyś, jak zachorowałam - może to to, może to tamto, i kolejne rozczarowania,
    > bo jednak uparcie się okazywało, że padaczka." - jeśli tak, to ok, rozumiem, ale z Twojej wcześniejszej wypowiedzi to jednak nie wynikało. : "Ja żadnego pasożyta w życiu nie miałam, a padaczkę mam, więc nigdzie nie jest powiedziane, że każdy nieproszony gość powoduje padaczkę. Wartałoby nieco spojrzeć poza własne podwórko i nie uogólniać tylko dlatego, że się nie ma takich doświadczeń, na zasadzie ja nie mam, to nie może się to zdarzyć i sądzić tylko po sobie. Pozdr
  • kasiu_la80 30.08.11, 13:55
    Diagnozowanie wstępne opiera się na zbadaniu poziomu przeciwciał klasy IgG we krwi. W zależności od poziomu przeciwciał jest klasyfikacja czy miało się tylko styczność (tzw wynik szarej strefy) albo czy się choruje. Postaram się na własną rękę sprawdzić tę diagnostykę to będę mądrzejsza. Tak czy inaczej z wynikiem idę do lekarza pierwszego kontaktu żeby dostać skierowanie do parazytologa. Oprócz tego w labie pooglądam swoje własne preparaty pod mikroskopem :) Bleee
  • raczek1986 30.10.11, 11:59
    musze skomentowac tę wypowiedź, mianowicie;) wiekszośc badań wykonywanych w laboratorium weterynaryjnych jest wykonywana przez diagnostów, którzy tam pracuja, tacy sami jak pracuja w szpitalach czy innych ZOZach;) więc prosze nie mówic ze pania się nie chce a weterynarz lepiej to sprawdzi bo to akurat wielka nieprawda;)
  • kasiu_la80 10.02.12, 17:45
    Witam ponownie po długim czasie :) Nie odzywałam się, bo wymiotowałam dalej niż widziałam po kilka razy dziennie. A teraz jest już 28tc, brzuchol ogromny i na szczęście już tylko poranne mdłości mi zostały. Cały czas biorę Tegretol w minimalnej dawce jaką ustaliła mi dr Rebeś. Do tej pory napadów nie było, dzisiaj tylko niemiły sen wybudził mnie w nocy około 5. A dzisiaj jestem dużo bardziej zmęczona niż zwykle i cały dzień leżę.
    Z dzieckiem póki co wszystko w porządku, rośnie zdrowo i ciągle fika w brzuchu. Na USG wszystko super. Mam nadzieję, że już wszystko będzie ok. Pozdrawiam Dyskutantów :)
  • ania_1609 10.02.12, 18:06
    Powodzenia :-)

    Ps. Moja córka już skończyła dwa miesiące :-)

    --
    There's no point in living if you can't feel alive...
  • kasiu_la80 10.02.12, 18:22
    ania_1609 napisała:

    > Powodzenia :-)
    >
    Dziękuję Aniu :)
    Trochę po czasie ale gratuluję Córci. Czytałam na innym wątku, że troszkę wcześniej urodziłaś. A jak się teraz czujesz? Obawiam się tych pierwszych tygodni po porodzie, bo pamiętam, że są wykańczające :)
  • ania_1609 10.02.12, 21:05
    Teraz niezbyt fajnie - ale miałam po porodzie jeszcze duże napady, teraz zmieniam leki, to dlatego.
    Do tego jestem permanentnie wykończona :-)

    --
    There's no point in living if you can't feel alive...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.