Dodaj do ulubionych

czy kierujecie samochodem?

02.03.12, 21:45
tak sie zastanawiam czy sa tu ryzykanci, a moze to ja przesadzam i powinnam jednak olac lekarza i zasiasc za kierownica?
bo niby teraz atakow nie mam, ale z drugiej strony nie zna sie dnia ani godziny kiedy moze zaatakowac.
Edytor zaawansowany
  • ania_1609 03.03.12, 09:11
    Uważam, że nie przesadzasz.
    Ja nie jeżdżę.

    --
    There's no point in living if you can't feel alive...
  • marco11111 03.03.12, 11:38
    Ja, może w kwietniu/maju, zamierzam iść do neurologa po wymagane zaświadczenie na prawo jazdy.
    Zamierzam wszystko załatwić zgodnie z prawem.
    Tak, jak dużo osób już uzyskało/odzyskało prawo jazdy.

  • ak-69 03.03.12, 11:58
    Przed studiami prawa jazdy nie robiłem, bo za PRL-u auto było luksusem i u mnie w domu nikt go nigdy wcześniej nie miał. Po studiach już chorowałem i przez 20 lat nawet na próbę nie siadałem za kierownicą, a co tu mówić o robieniu prawka?
  • marco11111 03.03.12, 13:15
    ak-69 napisał:

    > Przed studiami prawa jazdy nie robiłem, bo za PRL-u auto było luksusem i u mnie
    > w domu nikt go nigdy wcześniej nie miał. Po studiach już chorowałem i przez 20
    > lat nawet na próbę nie siadałem za kierownicą, a co tu mówić o robieniu prawka
    > ?

    Jak mi neurolog wyda pozytywną opinię, to dlaczego miałbym nie robić prawka?

    Spełniam wymagania określone w rozporządzeniu MZ, i prowadzę samochód. To wszystko.

    Cukrzycy, tam nie mają żadnych oporów do siadania za kierownicę. A nawet więcej chcą kierować w ramach obowiązków służbowych, czy samochodami na kat. C i D.
  • very.martini 05.03.12, 02:27
    > Cukrzycy, tam nie mają żadnych oporów do siadania za kierownicę. A nawet więcej
    > chcą kierować w ramach obowiązków służbowych, czy samochodami na kat. C i D.

    Niech sobie nie mają. Ostatnio w moją koleżankę stojącą na przystanku wjechał samochód, kierowca miał cukrzycę i właśnie żadnych oporów. Ja mam padaczkę, od trzech lat bez napadów i nie ma mowy, żebym wsiadła za kierownicę. Gdyby chodziło o to, że na nieuczęszczanej drodze w Andach stracę przytomność i runę samochodem w przepaść - mój i mojej rodziny biznes, ale jeździłabym po mieście i nie chcę mieć na sumieniu pieszego przechodzącego na zielonym świetle. Nasza choroba ludzi wracać w najmniej spodziewanych momentach i trzeba mieć tego świadomość.

    16%VOL
    22%VAT
  • renatka5822 05.03.12, 13:15
    rużnie to bywa są ataki które można przewidzieć ja mam szumy przed atakiem a nawet czasami udawało mi się zatrzymać a choruje od 13 roku życia i jest genetyczna u mnie w rodzinie faktem jest że nie radziła bym siadać za kierownicą nie jesteśmy kalekami ale ta choroba ma swoje wymogi a życie jest zbyt piękne żeby tak szybko z niego zrezygnować
  • marco11111 05.03.12, 13:24
    Ja nikogo nie zachęcam/zniechęcam.

    Ja tylko, wyraziłem swoje zdanie, na temat prawa jazdy dla chorych na padaczkę.

    Osobiście, w tym roku zamierzam ubiegać się o prawo jazdy. Oczywiście legalnie, wg. obecnych przepisów.
    Wszystko.
  • ak-69 05.03.12, 13:54
    Jak ktoś chociaż raz dostał ataku, to znak utraty gwarancji na jego powtórkę do końca życia. Oczywiście może to być pojedynczy tak naprawdę nie oznaczający padaczki, ale jaka jest gwarancja że nie powtórzy się za 10 lat na autostradzie? Bardzo łatwo powiedzieć, że przed napadem poczuje się aurę i wtedy zatrzyma, zjedzie na pobocze. Co to ma jednak za znaczenie przy szybkiej jeździe pod lub z góry, na lodzie, na zatłoczonej drodze? Jak się zatrzyma zostanie się w najlepszym razie uderzonym w tył. A jak nie ma pobocza w mieście, to zjedzie się na chodnik i uderzy w przechodniów? W wielu sytuacjach nawet krótki brak refleksu może prowadzić do wypadku, a co dopiero gdy ktoś zaczyna myśleć intensywnie czy ma aurę i co z tym zrobić? Czy chce czy nie, w tym momencie błyskawiczna reakcja na niebezpieczną sytuację (pirat wyskakujący na czerwonym świetle, pijany przechodzień na pasach itd.) jest bardzo obniżona. Po co mam ryzykować? W mieście jest dużo innych środków transportu. Jak jadę z domu tramwajem, w niektórych porach dnia docieram na wyznaczone miejsce o wiele szybciej niż samochodem przez korek. I nie muszę się zastanawiać nad przyszłymi wyrzutami sumienia do śmierci, gdybym doprowadził do ciężkiego wypadku, nie mówiąc o swoim życiu. Gdybym mieszkał poza dużym miastem, gdzie ruch na ulicach jest mały, a często żaden, już nad prawkiem może bym się bardziej zastanowił, ale tam też nie ma 100% gwarancji na bezpieczną jazdę. Na pustej ulicy też można uderzyć w drzewo, słup lub wpaść w rów.
  • marco11111 05.03.12, 14:22
    Na tym forum, o zgodę czy radę się nie pytam. Wyrażam tylko swoją opinię.
    Każdy, zdrowy też może spowodować wypadek. Po za tym, może tak spójrzmy na przyczyny wypadków, i zobaczymy kto powoduję najwięcej wypadków na drogach.

  • very.martini 07.03.12, 13:10
    Ja również wyrażam opinię.

    > Każdy, zdrowy też może spowodować wypadek
    Owszem. A słyszałeś o rachunku prawdopodobieństwa? Myślę, że łatwo można udowodnić, że prawdopodobieństwo spowodowania wypadku przez osobę chorą na padaczkę jest jednak większe niż przez osobę zdrową. Po pierwsze - ryzyko napadu, po drugie, wpływ leków.

    16%VOL
    22%VAT
  • marco11111 07.03.12, 14:48
    Jak Polskie państwo uznało, że ryzyko dopuszczenia samochodów z kierownicą po prawej stronie jest za duże.
    I może na tym ucierpieć bezpieczeństwo w ruchu drogowym, to odmówiło wprowadzenia dyrektywy do polskiego prawa.

    W przypadku kierowców epileptyków/epileptyczek państwo, wprowadziło, co prawka bardziej restrykcyjne przepisy niż postanowienia dyrektywy, ale dopuściło do kierowania pojazdami mechanicznymi do 3,5 tony.

    Reasumując, to Ministerstwo Zdrowia w porozumieniu z trzema innymi ministerstwami, obliczyło rachunek prawdopodobieństwa i uznało, że ryzyko jest akceptowalne.
  • lanefretete 07.03.12, 15:43
    W moim wypadku po lekach jeździ się mi o wiele gorzej. Trudniej jest mi się skupić, oraz częściej bagatelizuje pewne sytuacje, nie przewiduje możliwych jej skutków. Decyzje każdego są sprawą osobistą jak i sprawą własnego sumienia. Ja po kilku przejechanych razach uważam, że nie powinnam przejeżdżać ani jednego dodatkowego kilometra.
  • pasiak71 10.03.12, 13:04
    Usiądź spokojnie i zastanów się czy ten samochód tak Cię uszczęśliwi? Rozumiem - jeśli mieszkasz kilkanaście kilometrów od najbliższego przystanku lub i w ogóle ludzi na swojej trasie nie spotkasz. Jak miałeś napady - to wiesz że nawet czując aurę zdarzają się przypadki że nic/niewiele możesz zdziałać. Zastanów się, czy dla podniesienia swojej samooceny warto ryzykować życiem/zdrowiem ludzi w których mimowolnie możesz wjechać. Pasuje mi do Ciebie taki typ: 17-letni facet którego kumple już mają prawko, a on nie i czuje się przez to gorszy - więc za wszelką cenę chce je zrobić. Nawet za cenę ewentualnych ofiar w ludziach - np. własnej matki w którą niechcący wjedzie. Polecam ćwiczenie asertywności a nie dopasowywania się do otoczenia za wszelką cenę. Nieposiadanie prawka nie oznacza bycia gorszym od innych (no, chyba że pracuje się w firmie transportowej - ale to Tobie (i innym ludziom) na szczęście nie grozi). Pozdrawiam i polecam gry komputerowe na symulatorze jazdy.
  • qbishtal 09.03.12, 14:16
    Mi się zdarzyło jakieś 1,5 roku temu mieć wyłączenie jadąc i z całą rodziną walnąłem przy 40 km/h w samochody czekające na czerwonym świetle przed skrzyżowaniem.
    Wcześniej przed tym wypadkiem, chyba nawet tutaj byłem ZA, teraz jestem stanowczo PRZECIW. Też sobie wmawiałem, że szansa na wypadek jest baaardzo mała, tym bardziej, że wcześniej miałem bardzo krótkie wyłączenia i dosyć rzadko. Ale teraz patrząc na to, że jadąc szybko drogą na zakręcie, jeżeli będę miał nawet chwilowy atak, to wypadam na przeciwny pas i mnie nie ma. Nie mówiąc już o tym, kto może jechać w drugą stronę i że jego mogą też nie poskładać.
    Co z tego że masz papier? Nie rozumiem tego. Wracają napady po kilku latach i nagle zdarzy ci się to za kierownicą, wjedziesz w przystanek z ludźmi, ciebie ochronią poduszki a oni zginą. Będziesz sławny w telewizji i raczej się z tego nie pozbierasz psychicznie. Wszystko dla tego, że miałeś papier.
    Tak właściwie w każdym wypadku jest to tylko kwestia czasu, kiedy to się zdarzy. Ja jeździłem przez 8 lat. Wtedy nie było jeszcze ustaleń, że epileptycy muszą mieć jakieś zaświadczenia, więc co się martwić. Dodatkowo tłumaczenie sobie samemu, że mózg lepiej pracuje jak się jedzie, bo trzeba więcej myśleć (itp.) więc co się martwić. Ale jak teraz czasami analizuję to wszystko, to dla mnie była jedna wielka głupota.
    Jazda samochodem kusi. Nie wyobrażałem sobie życia bez samochodu ale jednak można :)

    się rozpisałem :p
    --
    happy epi
  • marco11111 10.03.12, 15:16
    Jeśli ostatnie dwie wypowiedzi tyczyły się mnie, to odpowiadam.

    Nie mam 17 lat tylko więcej.
    Ćwiczeń asertywności nie będę stosował.

    Na tym forum o żadne rady nie prosiłem, i prosił nie będę.
    Wyraziłem swoją opinię, a wy wyraziliście swoją. Wszystko.
  • qbishtal 10.03.12, 17:16
    Jeżeli ostatnia wypowiedź była skierowana do mnie, to odpowiadam.

    Nie oceniam wieku po stylu pisania na forum.
    Nie namawiam nikogo do jakichkolwiek ćwiczeń.

    Nie daję nikomu żadnych rad, chyba że ktoś mnie o to poprosi.
    Wyraziłem również swoją opinię, a Ty wyraziłeś swoją. Wszystko.

    Marco11111 skąd Ci to przyszło do głowy, że daję Ci jakieś rady, osądzam Cię pod względem wieku, i że to skierowane do Ciebie :)) To moja opinia o sprawie, którą zawsze już będę w ten sposób tutaj pisał od kiedy mi się zdarzył wypadek. Monisia9000 prosiła o opinię od ludzi i ją dostała. Kilka osób jej doradziło co zrobić, między innymi ja.
    --
    happy epi
  • morela889 11.03.12, 15:43
    JA osobiście choruje na epi od 15 roku życia i mam prawo jazdy ale jeżdżę jak już muszę i nigdy nie jadę sama zawsze siedzi kolo mnie drugi kierowca najczęściej jest to mój maż który w każdej sytuacji jest opanowany i wie co zrobić ale jeszcze na szczęście nic się za kółkiem nie wydarzyło... poza tym ja mojego potwora przeczuwam już cały dzień i wiem ze nadejdzie
  • monisia900 12.03.12, 09:47
    dzieki waszym odp utwierdzilam sie w przekonaniu, ze jednak postepuje slusznie nie siadajac za kierownica. chociaz az mnie skreca, bo mieszkam w miescie, ale na obrzezach i tu komunikacja miejska jest koszmarna-autobus co ok 40-50 min i w dodatku jedzie obrzezami miasta. do centrum mam dwie przesiadki.
    a mam dziecko wymagajace rehabilitacji i nieraz poprostu nie wyrabiam sie czasowo, aby gdzies dojechac. samochodem obskoczylabym np w 1 godz, autobusem zajmuje mi to ponad 2 (wliczam oczekiwanie na autobus).
    no ale coz:(. tyle ze to tez muinus przy szukaniu pracy i to ogromny:(((.
  • wega1975 12.03.12, 11:02
    Ja kieruję samochodem. Prawo jazdy robiłam, jak jeszcze byłam zdrowa więc je miałam. Przez pierwszy rok leczenia nie jeździłam, potem lekarka prowadząca mi pozwoliła prowadzić samochód. W swojej "karierze epileptyka" miałam w tylko 3 ataki poprzedzone aurą i wtedy gdy jeszcze nie brałam leków. Na lekach nie mam ataków. Nie jeżdżę na długich trasach, jeśli mam tylko cień wątpliwości co do mojego samopoczucia to nie wsiadam za kierownicę. Wydaje mi się że jestem bardziej skoncentrowana i uważna niż inni kierowcy. Aha, leki nie wpływają na moją koncentrację i refleks.
  • blekitnapanienka 12.03.12, 11:47
    Ja nie wiem nawet, czy mam epilepsję...ale miałam jeden atak, jedno "zawieszenie", miewam, dziwne stany, których nie umiem sklasyfikować. Za kierownicę nie siadam. Nie ryzykuję zdrowia i życia swojego i innych....
  • marco11111 12.03.12, 16:27
    Ja mam potwierdzona epilepsje, i mam zamiar zrobić prawko.
  • demoncs 06.04.12, 00:54
    monisia900 napisała:

    > tak sie zastanawiam czy sa tu ryzykanci, a moze to ja przesadzam i powinnam jed
    > nak olac lekarza i zasiasc za kierownica?
    > bo niby teraz atakow nie mam, ale z drugiej strony nie zna sie dnia ani godziny
    > kiedy moze zaatakowac.

    Jak jesteś kamikaze i chcesz kogoś zabić po drodze, to jedź(oczywiście to czarny humor) xP
    Osobiście znam chwile słabości gdy atak może nastąpić, ale przy kierowaniu pojazdem bym nie ryzykował ;)
    Jazda samochodem jest męcząca(nawet dla pasażera), nocne jazdy tym bardziej,
    a przecież samochodu się nie kupuje tylko na 2 przecznice jazdy ;]
  • telpherus 16.04.12, 22:50
    wiecie czytam ten watek i zastanawiam sie z jednej strony jest pytanie dziewczyny zdaje sie ze dosc ..mlodej? o to czy robic czy warto . Z drugiej mamy wypowiedzi osob ktore albo podjely decyzje -swiadoma rezygnacji z tego, albo zrobily ale zauwazaja pewne problemy i utrudnienia w kierowaniu powodowane roznycmi rzeczami. z 3 stwierdzenia ze niezaleznie co powiecie i tak sobie zrobie prawko ...vide marco...

    To prawda mozna zrobic prawko.to najwazniejsza konkluzja .Prawo w RP dopuszcza to tak samo jak wiele innych rzeczy . Jak alkoholikow za kierownica Zawałowców,Cukrzykow,Ludzi z czestoskorczem i masa chorób . I tu jest sedno zarowno tych ktorzy decyduja sie na nie robienie /rezygnacje z prawka jak i tych co jezdza.
    CHOROBA jest w duzym stopniu indywidualna kazdy z nas inaczej reaguje na leki inaczej wyczuwa , o ile wyczuwa zblizajacy sie atak( jeszcze sprawa o ile wczesniej ,)to sie przeklada na predkosc ,miejsce gdzie jedziesz gdzie zaparkujesz? pore dnia ,czynniki wokolo...tego jest masa
    A trzeba pamietac ze leki jakie sie przepisuja to w leki psychoaktywne wplywajace na refleks ,postrzeganie ,dawka,zmeczenie stres, nawet zblizajacy sie okres moga wplynac na poziom leku ,ze juz pomine kwestie kawy itd tak wiec problem jest czy chcesz sie decydowac czy twoja choroba jest na tyle powazna zeby uniemozliwiala czy tez ataki masz sporadycznie,czy masz 2 kierowce obok(co tez nie jest gwarancja ,bo jak cie rzuci to moze niezdazyc zareagowac a ty wpakujesz sie w kobite z dzieckiem, uniewinnia cie bo jestes chory itd...ale czy ty sobie wybaczysz ze zabiles/las czlowieka).
  • marco11111 18.04.12, 19:55
    "3 stwierdzenia ze niezaleznie co powiecie i tak sobie zrobie prawko ...vide marco.."

    Prawko, tak ale W Republice Federalnej Niemiec.
  • gumiis1230 10.05.12, 23:48
    Dokładnie tak masz rację. Jeżeli lekarz nie stwierdzi że jesteś zdrowa to lepiej nie ryzykuj i nie siadaj za kierownicą.
    chorzynaepilepsje.blogspot.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka