Dodaj do ulubionych

Opowieści dziwnej treści czyli co mi powiedzieli..

05.02.06, 16:05
Opowiedzcie coś ciekawego, co Wam sie zdarzyło w związku z epi. Jakąś
historię albo reakcję kogoś na tę chorobę. Uwaga ,zaczynam pierwsza:
1. Mój były znajomy powiedział kiedyś, że biorąc od tylu lat psychotropy
jestem lekomanką. Bardzo mnie wkurzył wtedy, teraz uważam że właściwie to
miał rację, chociaz nie z wyboru nią jestem czyż nie?
2. Mój były chłopak powiedział pod sam koniec naszej hm... znajomości -
cytuję: " Takie dziewczyny jak ty to wogóle nie powinny zajmować się takimi
rzeczami" Bez komentarza to pozostawię, chociaż paszczę otworzyłam szeroko ze
zdziwienia
3. W latach młodzińczych jeździłam na różne koncerty w Polsce i zdarzało mi
się np. zeby oszczędzić czasu i nie łazić nie wiadomo do jakiej przychodni po
receptę na leki, które mi sie kończyły iść na takim koncercie do punktu
medycznego i poprosić o taką receptę, oczywiście musiałam to trochę
podkoloryzować, że już potrzebuję itd. chociaż leki jeszcze miałam.
Najbardziej zaskoczyła mnie ignorancja pielęgniarki, która mi
powiedziała : "Ale teraz to pani tego ataku nie dostanie , dobrze?" Tak
jakbym nad tym mogła zapanować hhehe...
Zdarzyło Wam się coś takiego? Oczywiście parenaście lat temu, kiedy to się
zdarzało zupełnie inne emocje mną targały niż teraz, kiedy sie z tego
śmieję ...
Edytor zaawansowany
  • justyna302 06.02.06, 10:56
    Mój chłopak ( który jeszcze nie wiedział o niczym ) opowiadał o
    znajomym: "Patrz, taki kurczę zdolny, a ma upośledzonego brata..". Ja: "A co
    bratu jest? Zespół Downa?"
    A mój luby: "Nie, Down to nie, padaczkę ma.."
    Oczywiscie dodawać nie musze, że nic mu nie powiedziałam o sobie i juz nie
    jestesmy dawno razem.
  • kz3 06.02.06, 14:55
    pelegniarka w szpitalu mówi do mnie :" pani nie ma padaczki bo sie pani nie
    posikła podczas ataku"
    usłyszałam tez od matki mojego chłopaka ze jestem chora psychicznie bo mam epi
    albo od byłego znajomego :" lepiej zebys nie miała ataku na miescie, wiesz bo
    to siara wszyscy sie beda na mnie gapic"
  • adelka_z_epi 06.02.06, 16:32
    Współczuję,naprawdę.Po waszych wpisach widać świadomość ludzi i niestety
    pielęgniarek też.Chociaż o pielegniarkach nie mam najlepszego zdania,czasami im
    się wydaje że są mądrzejsze od lekarzy.
  • pucka69 06.02.06, 21:11
    Ale,Adelko, tu nie ma czego współczuć!!Naprawdę! Zaczęłam ten wątek, żebysmy
    się trochę pośmiali, a nie współczuli sobie nawzajem. Współczucia to ja mam już
    na zapas. Ta historia z twoim znajomym kz3, to przebiła moje przezycia,
    naprawdę:)A wiecie, ile razy ja na moją padaczkę wchodziłam na koncert bez
    biletu? No bo jak szłam po tę moją receptę i jak już ją dostałam, to chyba nie
    myślicie, że tak od razu wyszłam.
  • adelka_z_epi 06.02.06, 21:38
    Wkurza mnie strasznie że ludzie z epi traktują jak przygłupów.
    Ale ludzka głupota nie ma granic,niestety.I nie lituję się nad nikim,jesteśmy
    mądrzejsi od tych często zdrowych i na pewno bardziej pracowici.
  • pucka69 06.02.06, 22:33
    Tak, to jest denerwujace, masz rację. Kiedyś zdarzyło mi sie pracować w
    szpitalu i pani szefowa salowych opowiadając o swojej siostrze
    powiedziała : "Mam siostrę , ale nie daliśmy jej za maż, bo ma padaczkę".Hm...
    Oczywiście, że ja też mam padaczkę nie przyszło jej na myśl. Bawi mnie to, gdy
    moi dalsi znajomi na przykład mówią coś takiego, albo gdy ktos wpycha we mnie
    wódkę mówiąc "No ze mną się nie napijesz?"
  • gutek1231 06.02.06, 23:10
    Jezeli jeszcze jestescie to chetnie do Was dołącze. Najbardziej smieszy mnie
    glupota samych lekarzy. Nauczona podręcznikowo przez lekarza prowadzącego,że
    kiedy idę z prost infekcją do lekarza rodzinnego uczciwie uprzedzam o mojej
    epi/mialam smutne doswiadczenie z interakcja lekow/ i proszę jeszcze nie
    spotkalam takiego ktory by mojej informacj, popartej dokumentami nie zignorowal.
  • pucka69 06.02.06, 23:39
    Jesteśmy, jesteśmy... Przynajmniej ja. Smażę kotlety, bo mój luby jutro z
    Moskwy wraca i skarżył się na jedzenie, to niech ma te kotlety chociaż!
    Wracając do personelu medycznego - parę lat temu przeprowadziłam sie do innego
    miasta i nie znałam w nim żadnego neurologa zajmującego sie padaczką, więc
    poszłam do piewrszej lepszej prywatnej kliniki i powiedziałam wyglądającej jak
    modelka pani w rejestracji ze chciałabym się zapisac do lekarza, zajmującego
    się padaczka. Pani wlepiła we mnie wzrok i po dłuższej chwili zastanowienia
    wydukała :" To chyba do neurologa, tak?" powiedziałam że jeszcze się zastanowię
    i poszłam stamtąd w cholerę!
    I jeszcze jedno mi sie przypomniało - poszłam do obcego stomatologa, znów to
    obce miasto, z ukruszoną jedynką. Taki młody, strasznie ważny i nadęty. Zaczął
    mi opowiadać,że to może się całkiem ukruszyć i ile kosztuje wstawienie zęba itd
    mi opowiadał, tak koło tysiaca - tysiaca pięciuset plus minus mu wyszło.
    Wreszcie wkurzył mnie i powiedziałam :" Pan mnie postraszył, to ja też Pana
    trochę postraszę - mam padaczkę." Zebyś Ty widziała jak facet się zmieszał,
    prawie mnie poprosił żebym nie miała ataku! Dupek! I już teraz traktuje mnie
    zupełnie normalnie i nie nadyma się.
  • gutek1231 07.02.06, 09:38
    Cześć! Wczoraj poszłam spać, zadziałały prochy. Wiesz ja mam fajnego
    stomatologa, jak do niego idę to pyta " jak tam, co teraz ćpamy?"/oczywiście z
    humorem/ jest to jedyny specjalista, z jakim mam do czynienia, profesjonalnie
    podchodzący do swojej pracy. Poprostu facet ma świadomość, że organizm ludzki
    to całość a nie tylko jeden ząb do wyleczenia.Z innej beczki: może to nie
    najweselsze ale muszę to napisać, kilka dni temu zmarła moja mama. A teraz jest
    ból, tęśknota i koszmarny strach, że jak ten cały stres odpuści to odezwie się
    ta "gadzina"/ mam epi gram mall-czyli napady pełne/
  • justyna302 07.02.06, 10:42
    gutek1231, z całego serca Ci współczuje. Nie bede Cie pocieszac, bo to nie
    pomoze, powiem Ci tylko, ze autentycznie łzy zakreciły mi sie w oczach kiedy
    przeczytałam Twoja wypowiedz. Bądź dzielna. Odnoscie napadów, to spokojnie,
    moze tak byc, ale nie musi.. Z napadami tak to jest jak wiesz ze przychodza
    kiedy chcą: czasami wielki stres, zyciowy dramat - a one nic. A czasami
    wydawałoby sie ze nie ma powodów - a tu bach. Zycze Ci wytrwałosci i zdrowia.
    Pa.
  • gutek1231 07.02.06, 11:34
    Dzięki! I nie wiem co powiedzieć wszystko wydaje mi się banalne.
  • gutek1231 07.02.06, 18:40
    Hej gdzie wy się podziewacie!Piszcie coś wesołego jest mi takcholernie źle!
  • frida26 07.02.06, 22:07
    Ale sie usmiałam:D Tylko ta smutna wiadomość o śmierci. Współczuje bardzo.
    Chciałam wam napisać ,że Ci co wiedza o mojej chorobie absolutnie normalnie
    mnie traktuja ,a czasem wręcz aż za bardzo. Nikt się jakos nie czepia ,że mam
    epi.Nawet lekarze czy inni ludzie mi nie bliscy reagują normalnie. Nie mam czym
    Was rozweselić.
  • frida26 07.02.06, 22:09
    Kurczę! Przypomniała mi się taka oto sytuacja.Pewna kobieta wiedząca o mojej
    chorobie wystraszyła mnie i po chwili konsternacji z przerażeniem powiedziała:
    Boże !!Ja nie powinnam Ciebie straszyć!!I zrobiła wielki oczy:)
  • pucka69 09.02.06, 01:01
    Ach, Gutku (chyba Gutko raczej), jak mi przykro... Ale powiem Ci, tak w zwiazku
    z atakami po jakichś przeżyciach, że nie dostałam napadu nawet wtedy, gdy matka
    mojej pierwszej miłości ( boże, kiedy to było, prawie nie moge uwierzyć, ze tak
    dawno!) krzyczała do mnie : " Ty ...( taka i owaka) , to przez ciebie mój syn
    nie będzie księdzem ( moja miłosc w seminarium ukryła się przed wojskiem, ale
    tego to już mamusi nie powiedział) A potem mamusia owa powiedziała : " Ach, ja
    mam takie słabe serce" i wymaszerowała z domu mojej koleżanki"
    A moja miłosć, no była, była od tamtej chwili stała za jej placami i mówiła : "
    Mamo chodźmy, nie denerwuj sie" Szkoda że najlepsze riposty przychodzą mi do
    głowy w tzw. poniewczasie, bo mogłam przecież powiedzieć wrednej babie : " A ja
    mam padaczkę i zaraz dostanę ataku, jak Pani nie przestanie wrzeszczeć"
    A miałam kiedyś cudną pania stomatolog, która na wieść że mam epi zaczeła mi
    opowiadać że w razie gdybym np. straciła zęby i chciała sobie
    jakieś "zrobić" ,to tylko takie "na stałe" - bo mogłabym w czasie ataku
    zadławić sie sztuczna szczęką i ona poszłaby siedzieć gdyby mi takie wstawiłą a
    mnie by się coś stało. I opowiadała mi o swoim pacjencie, z padaczką właśnie,
    który zwrócił się do NFZ o refundację do tychże zębów "na stałe" i dostał w
    dodatku.
  • kz3 10.02.06, 11:37
    witam wszystkich , dawno mnie tu nie było ...dawno nie miałam ataku strasznie
    mnie to cieszy ale czesciej mam jak to nazywam stop klatki wyłaczam sie na
    chwile zastygam w jakiejs pozycji i zaczyna mi sie cos snic albo wogóle nic
    nie pamietam , przynajmniej ta forma jst mniej bolesna od poprzedniej, wracajac
    do temetu opowiesci...majac urlop zdrowotny czesto siedze na necie i czasem z
    kims gadam , zchodzi sie czasem na tematy zdrowotne a wyglada to tak:
    - a co ci jest?
    - mam epilepsje
    - a co to jst?
    - no p[-adaczka
    po chwili milczenia: komuikat3333 sie rozłaczył
  • natalka66 16.06.06, 11:38
    Czesc, tak czytam co piszecie i mnie to przeraza, ja nigdy nie miałam zadnych
    nieprzyjemnosci zwiazanych z tym ze jestem chora.Zawsze o tym otwarcie mowie i
    nigdy nikt z tego powodu nie traktował mnie inaczej.
  • grzesp3x 10.02.06, 15:09
    rok temu poszedłem do optyka po okulary, byłem sam na sam z dwiema
    sprzedawczyniami, chwyciło mnie, bokiem -dokładając stopę do stopy niczym
    boczny Michael J.- zaszedłem za ladę nie reagując na uwagi tych pań, usiadłem
    na krześle i posiedziałem niczym rzeźba kilka minut. Młodsza zrozumiała w czym
    ma się rzecz, a starsza (właścicielka) wezwała policję i pogotowie. Na
    szczęście uszedłem zanim przyjechali! O przebiegu całej sprawy dowiedziałem się
    od tej młodszej odbierając okulary 2 dni później. Uważajmy więc, bo ściga nas
    już policja!!!
    --
    Grzegorz P.
  • kz3 11.02.06, 00:06
    alemasz szcescie jeszce by cie zapuszkowali tamdopiero bys miał przezycia hehhe
    czesto masz takie zawieszenia w czasie i przestrzeni? pozdrowienia
  • justyna302 12.02.06, 22:30
    W pracy, kiedy np. moim kolegom zawiesi sie komputer wolają "K... padaczki
    dostal!" Znowu inny moj kolega uzywa słowa "padaka" jako synonimu zyciowego
    niepowodzenia. Nie powiem, mam ochote dojsc, wziac zamach i przywalic im piescia
    miedzy oczy. Ale co zrobic.
  • pucka69 12.02.06, 23:55
    A mnie sie właśnie przypomniał z bardzo starego "Przekroju" - baaardzo starego
    Konstanty Ildefons Gałczyński - była u niego "padaczka" i
    analogiczna ... "stojączka" ...Znacie to? Nie pamietam dokładnie, ale śmiałam
    się do łez...
  • gutek1231 13.02.06, 12:13
    Byłam w PZU i oczywiście jest napad.Wiadomo nie wiem co tam się ze mną działo
    ale kiedy wróciła mi jaka taka świadomość jedna z Pań /myślę,żę była to jedna z
    osób, które starały się pomóc mi/odzywa się do mnie tak:" Jednak nie powinna
    być Pani na drugi raz taka uparta i przestać się tak szarpać jak ktoś chce
    pomóc!" Najprawdopodobniej na moje głupie, mętne spojrzenie Pani prychneła i
    już jej nie było.Kto tu jest śmieszny ja czy oni?
  • centro3 13.02.06, 21:08
    Jesteście wszyscy bardzo sympatyczni! Zawsze mówiłam, że coś za coś. Macie
    "krótkie spięcia" ale za to jesteście inteligentni i macie o ten jeden bieg
    więcej. Moja siostra od 50-u lat ma padaczkę ale jest super, pisze wiersze, ma
    ducha 30 sto latki....no i niestety ma zawsze rację!
    Uważam, że to forum bardzo Wam pomoże. Lekarze nigdy nie maja czasu a my możemy
    robić statystyki objawów, wymieniać przypuszczenia, szukać w internecie
    wiadomości! szukać powodów!
  • gutek1231 16.02.06, 16:55
    Sympatia sympatią ale,że opera na kółkach to fakt. Ludzie dostałam dzisiaj
    napad przy obiedzie /pomidorowa z makaronem/ a ponieważ nie było żadnej aury to
    się omsknełam twarzą w talerz. Jak wróciłam do świata mąż do mnie: "Ja
    wiedziałem, że jesteś pazerna ale przecież tego talerza zupy bym Ci nie
    zabrał.Kochanie jak byś wyglądła gdyby to było spagetti?" Powiedzcie czy nie
    fajnie? Ja tą cholerę zaczynam lubić!
  • ssylwia86 17.02.06, 21:06
    Nie no...fajnie, że tak do tego razem z mężem podchodzicie...masz rację, to nie
    jest takie straszne, ale trzeba to zaakceptować..życzyłabym tego mojemu
    Misiowi...
    pozdrawiam
  • jrychtik 17.02.06, 22:01
    :) i tak trzymać...
  • gutek1231 18.02.06, 12:32
    Muszę Wam powiedzieć, że to właśnie mąż od początku patrzy na to jak na chorobę
    jedną z wielu. Może trzyma fason ale nawet w najtrdnieszych chwilach /stany
    padaczkowe/ był mi prawdziwym wsparciem. Nigdy nie wpadał w panikę, każdy napad
    traktował jako coś bardzo normalnego najwyżej żartował, tochę kpił /z choroby
    nie ze mnie/. Każdemu z Was z całego serca życzę kogoś tak ustawionego do
    naszej choroby.
  • pucka69 18.02.06, 16:34
    Zdecydowanie prowadzisz, Gutku, w tym plebiscycie! Mąż- nadzwyczajny. Mój
    niemąz też jakoś specjalnie nie przejmuje sie tą moją chorobą, no ale ataku
    nigdy nie widział, nie mam pojęcia jakby zareagował.
  • frida26 18.02.06, 19:27
    Mój mąż też ma luzacki stosunek do tej choroby, czasem aż za bardzo;)
  • gutek1231 19.02.06, 23:48
    Dziewczyny to ja Was podziwiam, jak wy sobie radzicie? a może ja jestem
    histeryczka?
  • justyna302 20.02.06, 07:56
    O, u mnie jest dokładnie to samo! Z mezem znamy sie od 2002 r i tak sie złożyło
    ze ani razu nie widział napadu ( miałam przez ten czas jeden ale była przy tym
    tylko moja mama ). Przez to chyba podchodzi bardzo luzacko "wszystko bedzie
    dobrze, jestes zdrowa dziewczyna". Zachowuje sie jakby sprawy w ogole nie było.
    Kiedy mu marudze ze nasze przyszłe dziecko moze byc chore mowi "lekarz nam
    wszystko powie, bedzie dobrze". I takie tam..
    Wiecie, predzej czy pozniej on mnie zobaczy w takim momencie i boje sie jego
    reakcji, boje sie ze poczuje do mnie wstret, ze bedzie bal sie potem mnie
    dotknac..
  • szara_w 20.02.06, 08:25
    > Wiecie, predzej czy pozniej on mnie zobaczy w takim momencie i boje sie jego
    > reakcji, boje sie ze poczuje do mnie wstret, ze bedzie bal sie potem mnie
    > dotknac..

    nie bój się - tak na pewno nie będzie, opowieśći dziweczyno tym świadczą i ja
    też dorzucę, że mój Miś zobaczył pierwszy atak 2 lata po ślubie, a w sumie 5
    lat po "byciu razem"
    i wiesz, co powiedział? że w sumie to dobrze, ze to jest już za nami (choć
    niefajnie, że się martwię, że wróciło) bo teraz wie jak to wygląda, wie, że to
    nic aż tak strasznego, wie, co się ze mną dzieje i czuje się oswojony i
    przygotowany na następny raz
    więc będzie dobrze, jak się kogoś kocha, to taki szczegół jak epi nie może w
    tym przeszkodzić :)
  • gutek1231 03.03.06, 17:28
    Ludzie dawno tego wątku nie ruszałam, a przypomniało mi sie coś extra. Jak epi
    była jeszcze bardzo silna /stany padaczkowe/ i lądowałam w szpitalu w pełnym
    odlocie to po jednym z takich pobytów /w szpitalu/ doszłam do wniosku, że muszę
    mieć w szafie spakowany zestaw awaryjny odzieży, bielizny. Bo mąz jak mąż
    zawsze mi do szpitala przywiózł co znalazł a nie co ja chciałam. Dlatego,
    wyszykowałam sobie takie najważniejsze rzeczy. Tylko póżniej nigdy ich już nie
    znalazłam /mieszkamy w dwójkę w dużym domu/. Tym sposobem szukam z przerwami
    ich do dziś pozostały mi do przejrzenia strychy? To trzeba mieć epi a może
    sklerozę?
    --
    Bardzo niewielu posiada klucz do serca kobiety, pozostali obywają się wytrychem.
  • ania_1609 03.04.06, 23:39
    Dwa lata temu pogotowie zabrało mnie do szpitala, przyszła pani doktor mnie
    zbadać, po czym spytała: "po co panią w ogóle przywieźli? Przecież jak się
    zbliża napad to trzeba więcej leków wziąć i już". Ostatnio trafiłam do tego
    samego szpitala i naprawdę bałam się, że przyjdzie znowu ta baba :-))
  • pucka69 09.04.06, 23:04
    ... o ja fajne mam... zdarzyło mi się ostatnio, chociaz nie na temat trochę ,
    ale co tam...poszłam do apteki z receptą na depakinę, okazało się ze pani
    doktor się pomyliła i wpisała depakinę chrono 500 zamiast 300. Moja rozmowa(mam
    37 lat) i farmaceuty- Murzyna ( piszę o kolorze skóry ze względu na poziom
    stylistyczno-gramatyczny rozmowy) wyglądała tak:
    ja - ale czemu chrono 500? ja biorę 300.
    farmaceuta - tu jest 500 - patrz.
    j. No widzę, ale to pani doktor się pomyliła
    f. może ci zmieniła?
    j. zmieniła i nic mi nie powiedziała?
    f. a jaka ci różnica?
    j. taka ze 500 jest prawie 2 razy silniejsza niz 300
    f. to napisze mi tu na recepcie ze chcesz 300...


  • meti84 10.04.06, 17:05
    Witam! Niektore wasze opwiesci rzeczywiscie sa smiechu warte:) Moi znajomi,
    przyjaciele, chlopak... Wszyscy wiedza o mojej chorobie. I kiedy wiem, ze
    przyjdzie mi z kims spedzic wiecej czasu po prostu mu o ym mowie, zeby pozniej
    nie bylo niespodzianek, paniki etc. Odpowiadam na wszystkie pytania. Nie
    wstydze sie tego, ze jestem chora, bo nie ma sie czego wstydzic. A jezeli komus
    to nie pasuje to juz jego problem...
    Opowiesc z pomidorowa chyba najbardziej mi sie podobala.
    Ja kiedys idac na impreze przez atak zbilam 0,7 wodki. Do dzisiaj nie moge
    sobie tego wybaczyc, chociaz nikt nigdy mi tego nie wypominal:)
    Ale opowiem wam jeszcze lepsza historie... Kiedys umowilam sie z kumplem w
    barze na piwko. I tak sobie ide i bach, czuje, ze sie zbliza. Wiec sobie
    usiadlam, coby sie nie porozbijac. Juz po wszystkim, jak zwykle nie bardzo
    kontaktowalam, ale wiedzialam gdzie mam isc. Wiec zamaiast pojsc do domku i po
    rzadnie sie wyspac poszlam w strone knajpy. Ale za cholere nie moglam sobie
    przypomniec gdzie ona dokladnie jest:) Poszlam do sklepu (ktory jest zaraz
    obok) z zamiarem kupna karmy dla kota, bo gdzies tam w podswiadomosci
    wiedzialam, ze mam ja kupic. Ledwo sie dogadalam z pania za lada i zamiast
    wyciagnac portfel wyciagnelam telefon i przegladalam sobie ksiazke
    telefoniczna. Ludzie juz tam sikali ze smiechu ze mnie. W koncu sie zabralam i
    sobie poszlam...
    Na drugi dzien musialam isc do tego sklepu, bo zgubilam okulary i myslalam, ze
    moze przypadkiem zostaly tam. Niestety nie bylo ich tam, ale pani okazala sie
    wyrozumiala i wszystko zrozumiala, kiedy powiedzialam jej, ze bylam po ataku
    padaczki. Powiedziala mi rowniez, ze jakis facet jej powiedzial wczesniej, ze
    jakas dziewczyna "lezy pijana pod bankiem". Szkoda, ze sie nie pofatygowal,
    zeby sprawdzic co mi jest naprawde... Ale tak to juz jest w naszym kraju.
    Zdechlbys na ulicy i nikt by sie nie przejal.
    Okularow oczywiscie nie znalazlam:(
    Zycze wszystkiego najlepszego, i zeby nikt nie posadzal was o pijanstwo kiedy
    macie atak. Trzymajcie sie cieplutko. Pozdrawiam!
  • scooby40 22.06.06, 09:47
    O to chodzi, że mi nic nie powiedzieli :) co idę do lekarza to ten na mnie się
    tylko patrzy i nie odzywa słowem !!! Może sam potrzebuje pomocy !!!
  • paoloigna 27.08.06, 20:05
    Witam, moje opowiesci rzeczywiscie sa roznej tresci, hihi:)
    1. Moj pierwszy napad wygladal tak, ze ja, 17letnie dziewcze, wypilam pol litra
    z trzema kolezankami i nad ranem obudzil mnie widok pana w bialym fartuszku
    pytajacego sie mnie jaki jest dzien tygodnia. Przestraszone kolezanki podaly mu
    moje dane i on na to, 'a to Pani mamusia pracuje u nas w urzedzie?' Nie bylo
    sensu ukrywac prawdy i on, ze 'ojej, mama taka wporzo babka, a Tobie sie wodki
    zachcialo...':DDD Dzien wczesniej rodzice odwiezli mnie do kolezanki na
    nocowanke, a odebrali juz na pogotowiu. Chcialam zaznaczyc, ze z zadnej
    patologii nie pochodze, jestesmy 'wporzo' rodzinka, ale wiadomo, rozne pomysly
    do 17letnich dziewczynskich glowek przychodza...:)
    2. Kiedys jadac na wycieczke szkolna, mialam napad w autokarze gdzies w
    zachodnich Niemczech. Moja wychowawczyni o wszystkim wiedziala, ale moj atak
    spowodowal u niej jakies 'Herzklekoty' i atak paniki, a gdy sie uspokoila,
    zadzwonila do moich rodzicow i grzecznie zazadala, aby po mnie przyjechali, bo
    ona mnie na wyjazd nie chce brac. Oczywiscie rodzice sie nie zgodzili, bo moja
    choroba jest do opanowania i ataki mam rzadko, uznalismy wszyscy, ze to ta pani
    jest bardziej chora niz ja. Rodzice mnie nauczyli, ze nie mam powodow zeby czuc
    sie winna za wlasna chorobe.
  • basiulka999 25.09.06, 12:41
    ja miałam najdziwniejszy przypadek z moją mamą. Dostałam napadu przy niej.
    rzadko się zdarza. no ale akurat. Była na mnie zła bo wcześniejs się
    pokłóciłyśmy. ja uderzyłam ręka w podłogę (nadgarstkiem) i rozwaliłam zegarek
    (nie mówiąc o póxijeszym bólu nadgarstka!). A mama do mnie w trakcie napadu- że
    znowu histeryzuję, rozwaliłam zegarek i poszła w długą, zostawiajac mnie samą z
    11 miesiecznym synkiem! całe szczęście że "panowałam w miarę nad tym i mam w
    komórce w klawiszu wpisanego męża. wystarczy przydusić dłużej. przyjechał kiedy
    już byłam prawie po. nie wiedziałam czy jest aż tak zdziwiony czy aż tak
    wkurwiony
  • margerytka21 13.07.07, 19:11
    Z góry przepraszam, nie przeczytałam wszystkich histori ale nadrobie wieczorem.Opiszę swoje:
    - dostałam ataku w aptece, przyjechało pogotowie, ja już dochodziłam do siebie tzn. łapałam powoli rzeczywystość, nagle mnie ktos łup po twarzy z jednej strony z drugiej, i słysze to ćpunka my ją znamy ( w tym mieście nigdy nie brało mnie pogotowie) ktoś powiedział, chyba w szoku dostałam następne ataki, jak doszłam do siebie drugi raz już w karetce, nie chcieli rozmawiać z rodzicami przez tel. zawieżli mnie na pogotowie i zostawili na korytarzu, bo się bali. Na szczęście gdy przyjechali znajomi znaleźli mnie. Jedynie pani na dyżurce pogotowia , była ok. bo wszeła alarm kto mnie przywiózł, dlaczego bez leków itd. zróbiła przesłuchanie, znależli się winowajcy którzy mnie bardzo przepraszali, na wypisie z karetki bali się podpisać i coś maznęli. Od tej pory boje się jak ognia karetki pogotowia.
    Pozdrawiam
  • potega_18 18.07.07, 12:20
    Wiecie u mnie całkiem inna sytuacja mój chłopak zresztą w tej chwili już go nie
    ma zginął w wypadku samochodowym... całkowicie akceptował moja chorobe i nie
    przeszkadzały mu moje napady... ale kiedy odszedł ja urodziłam nasze dziecko i
    przyjechali teściowie z jego strony... mieliśmy wtedy psiaka który zaczął
    szczekać... a szczekał głośno...
    a niedoszły teściu mówi tak: trzeba zrobić coś z tym psem jeszcze dziecko sie
    jakiejś padaczki nabawi...
    więc ja powiedziałam na to: i co z tego ja tez ją mam i co inna jestem?? jak
    zachoruje to nie od psa ale ode mnie...
    i co fajniejsze wiecej już ich nie widzialam conajmniej jakbym miała cos zakaźnego
    ale wcale sie tym nie przejmuje bo z takimi ignorantami nie ma co///
    --
    amelcia już ma ....

    galeria amelki...
  • msskn 20.07.07, 09:08
    byłam ostatnio u mojego lekarza pierwszego kontaktu po receptę. Rozmawiamy
    sobie jak zwykle o pierdolach , a ten ni z tego ni z owego pyta jakie mam
    wrażenia podczas ataku, bo on słyszał,że jak sie zbliża atak, to jest to
    wspaniałe odczucie jak podczas orgazmu. Stary Dupek! Może myślał ,że rozwinę
    temat a ja go olałam , pa pa !
  • justyna302 27.07.07, 19:26
    Rozmawiamy
    > sobie jak zwykle o pierdolach , a ten ni z tego ni z owego pyta jakie mam
    > wrażenia podczas ataku, bo on słyszał,że jak sie zbliża atak, to jest to
    > wspaniałe odczucie jak podczas orgazmu.

    Rzeczywiscie, ma rację. Ja mam za każdym razem wrażenie jakbym widziała swoje
    życie kadr po kadrze, a potem umierała. Taki to orgazm.
  • gryf_pomorski 24.07.07, 17:49
    Dziwne wypadki z padaczka...coz sporo tego ale....
    Nawredniejszy to jak przywiezli mnie kiedys w srodku nocy z miasta do szpitala
    wojewodzkiego w gdansku po ciezkim ataku i wrzucili bez pytania bez niczego na
    sale z pijakami w kolejce do odstawienia na wytrzezwialke nawet nie czekali na
    badania krwi a jak chcialem pokazac zaswiaczenia lekarskie to totalny ignor i
    pyszczenie ze jestem pijany...oczywiscie bylem trzezwy jak swinia...dzieki bogu
    z komorki dalem znac do domu i wpadla matka byla pielegniarka zjechala oboje
    pigule i lekarza a jak przyszly badania krwi to tak opierdzielila ze wychodzac
    klaniali mi sie w pas


    A co do dentysty...to chodze do przychodni studenckiej gdzie mlodociani
    dentysci sie szkola bo tam podchodza calkiem inaczej do chorych..zadnych
    klopotow nic..studenci robia wywiad ne boja sie jak cos to wolaja lekarza
    pilnujacego pytaja co i jak robic,uwazaja zeby zrobic zeby solidnie zeby niebylo
    zadnych krzywizn ktore przy szczekoscisku moga trzasnac...pytaja regularnie jak
    sie czujesz daja odpoczac wogole jak w grand hotelu

    z traktowaniem epi jako choroby psychicznej spotykalem sie wiele razy ale zawsze
    dawalo sie wybic z glowy madrym inaczej takie pomysly
    W ogolniaku niemialem klopotow z nauczycielami wszyscy wiedzieli ze jestem
    chory,mialem pare osob wyszkolonych przezemnie zeby sie opiekowac w razie czego...
    a zeby bylo0 weselej obaj kumple w tej chwili chodza z dziewczynami chorymi na
    epi jeden jest juz nawet po slubie...
  • gryf_pomorski 24.07.07, 17:57
    a z takich ...mniej wesolych...
    to z moja dr...."bardzo szanowana specjalistka od epi"....
    mialem takie przejscia ze ...wyszla sytuacja ze kardiolog chcial...
    dac mi rozrusznik i prosil neurolog o wyniki wszelkich mozliwych badan
    rezonans,eeg ,eeg z wzbudzaniem i wogole co tylko mozliwe...oprocz sekcji...
    a neurolog stwierdzila ze niezrobi bo nieuwaza ich za konieczne i 2 lata pisaly
    do siebie..w koncu neuro sie zdraznila i powiedziala ze ma w du...kardiolog i
    jak ta chce niech se sama robi...a kardiolog pani profesor...stwierdzila ze coooo..
    i dostalem skierowanie na klinike za 2tygodnie mialem juz wszczepiony....

    .....
    podobnie potraktowala okuliste z nerwem wzrokowym...a ja przestalem ja odwiedzac
    odstawilem leki i zyje...
    nawet lepiej niz z lekami...jak bralem
    napewno lepiej kontaktuje...
  • justyna302 27.07.07, 19:21
    Zapomniałam napisać o czymś smiesznym. Zanim moja teściowa stała się moją
    teściową, nie wiedziała jak to ze mną jest. Przez długi czas nie informowaliśmy
    z moim lubym nikogo z jego rodziny. Ale któregoś razu zdarzyła się rzecz dziwna:
    ich owczarek niemiecki zaczął byc osowiały, nie chciał jeść, a parę godzin
    później dziwnie wygięło mu na kilka minut wszystkie łapy. W domu przerażenie,
    byłam tam akurat, tylko spojrzałam i mówię od razu "Według mnie to może byc
    padaczka". Oczywiście zaraz potem teściowie zabrali go do lecznicy dla zwierząt
    i po powrocie mówią, że weterynarz potwierdził, że prawdopodobnie to
    rzeczywiście epilepsja.
    Kiedy w końcu mąż kiedys tam wyznał teściowej że choruję, powiedziała,że się
    domyślała od momentu gdy postawiłam diagnozę psu. Mówi, że coś ją wtedy "tknęło"
    :)))
  • margerytka21 07.08.07, 16:53
    Też zapomniałam opisać coś śmiesznego mhm, musze się zastanowić.
    Moja siostra ma śliczne bliźniczki , dziewczynki maja półtora roku. Ostanio mnie na dłużej odwiedzili,( pierwszy raz jak widziały atak to płakaały, ale po chwili wpakowały się na mnie by mnie przytulić, rozśmieszyć, pocieszyć. Za drugim razem gdy mnie widziały ( straciłam przytomność małe drgawki) to patrzyły na mnie długo cos dosiebie gaworzyły, po chwili namysłu jedna przyniosła mi poduszkę i wtykała pod głowę a druga znosiła mi misie jakie tylko miały, gdy to nie zadziałało to zaczęły mnie tarmosic za włosy uszy nos podobno wygłupiały się, w końcu jak doszłam do siebie otworzyłam oczy i pierwsze co ujrzałam to dwie roześmiane twarzyczki cieszące się że ciocia w końcu się obudziła. Dodam że w większości razy rodzina sie stara aby im oszczędzić widou ataku, to były dwa razy ale wszystkich ich reakcja bardzo zaskoczyła pozytYWNIE.
  • justyna302 07.08.07, 17:10
    Słodkie dziewczynki :)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka