Dodaj do ulubionych

Rozważanie dziecko- finanse

21.09.11, 09:40
Witam
Mam dwójkę dzieci, ostatnie przemyślenia sprawiły ze zdecydowaliśmy się na trzecie dziecko( tzn to dopiero plany), pełna entuzjazmu chwalę się moim bliskim i co słyszę…………..jesteś niepoważna !!! wiesz ile to kosztuje??? Teraz masz małe dzieci jeden po drugim nosi ciuszki i finansowo jest łatwo, ale jak dzieci zaczynają chodzić do szkoły to koniec z rzeczami jeden po drugim, książki, buty, basen, zajęcia dodatkowe!!! ………………tak mi to skrzydła podcięło jakoś tak mi smutno się zrobiło. Zaczęłam rozmyślać, zastanawiać się. Oboje z mężem pracujemy i nie zarabiamy najniższej krajowej, nasza sytuacja nie jest zatrważająca bo na chwilę obecna jesteśmy nawet w stanie co nie co odłożyć, ale faktycznie jak dzieci zaczną chodzić do szkoły to wydatki wzrosną i to sporo, a nie chciała bym żeby moje dzieci przez 3 lata chodziły w tych samych butach - bo mnie nie będzie stać….
Jak to jest u Was? Tez mieliście takie dylematy?
Ja miałam 2 siostry i brata i teraz mam bardzo fajną dużą rodzinę ach za niedługo wigilia wszyscy się zjadą do mamy pełno małych dzieci – nie mogę się doczekać wink!! Ale jak byliśmy w wieku szkolnym to bywało różnie, raczej kolorowo nie było, czasami nawet smutno, jak miałam jedne jedyne spodnie na cały rok szkolny, jak inne dzieci się podśmiewały…
Edytor zaawansowany
  • agni71 21.09.11, 09:48
    kozlam napisała:

    Teraz masz małe dzieci jeden po drugim nosi ciuszki i finansowo jest łat
    > wo, ale jak dzieci zaczynają chodzić do szkoły to koniec z rzeczami jeden po dr
    > ugim,

    A dlaczego koniec noszenia jeden po drugim? Ja mam trójkę (fakt, ze co dwa lata kolejne dzieci i tej samej płci) i jak najbardziej nosza po sobie ubrania, a nawet buty. Co prawda, dzieci na razie wczesnoszkolne (III, II klasa i 5-latka), ale szkolne. Ksiązki oczywiście kosztują (masz na mysli podręczniki, tak?), ale i tak mniej w skali roku niz przedszkole smile
    Zajęcia dodatkowe - no cóz, tu trzeba mierzyć zamiary na siły. Moje starsze dzieci chodzą na ang. i jedne zajęcia plastyczne, młodsza na balet. To na razie nie sa jakies gigantyczne koszty.

    > Jak to jest u Was? Tez mieliście takie dylematy?

    Pozwiem szczerze, że nie miałam takich dylematów, choc u nas trzecie dziecko to specyficzna wpadka, wiec i wyboru za bardzo nie miałam wink

    > Ja miałam 2 siostry i brata i teraz mam bardzo fajną dużą rodzinę ach za niedłu
    > go wigilia wszyscy się zjadą do mamy pełno małych dzieci – nie mogę się d
    > oczekać wink!!

    I to jest super w duzych rodzinach, te zjazdy rodzinne smile

    >Ale jak byliśmy w wieku szkolnym to bywało różnie, raczej k
    > olorowo nie było, czasami nawet smutno, jak miałam jedne jedyne spodnie na cały
    > rok szkolny, jak inne dzieci się podśmiewały…

    Ale czy faktycznie tak u ciebie może być, że dziecko będzie miało jedną pare spodni? Jesli tak, to faktycznie zastanawialabym się, czy stac mnie na to kolejne dziecko....
  • agava07 21.09.11, 09:58
    Często jest to kwestia priorytetów. "Kup" to, na czym Ci zależy najbardziej. Moje dzieci chodzą w znoszonych, wielokrotnie "tjuningowanych" ubraniach i nie mają z tym żadnego problemu. Podręczniki też można kupić taniej. Tak naprawdę szczęście nie zależy od pieniędzy, bo ono samo w sobie nic nie kosztuje.
  • donkaczka 21.09.11, 10:19
    a co Cie obcy ludzie obchodza? kazdy ma swoje priorytety i swoj sposob na zycie
    u mnie trzecie ma moze 5% ubran po poprzednich, bo starsze sa dziewczynki a mlodszy chlopak, wiec o ile lubi rozowe pizamki i kalosze, to w sukienkach jednak nie chodzi.. mimo ze sa rok po roku

    sama znasz najlepiej wasza sytuacje, wiesz jakie platne zajecia beda was interesowac, mozesz teraz sprawdzic miesieczne koszty i zorientowac sie, czy dalibyscie rade
    poziom zycia roznych ludzi jest rozny i ciezko to porownywac
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • marina2 21.09.11, 10:38
    Im starsze dzieci tym wyższe wydatki.
    edukacja jest bardzo kosztowna,zainteresowania naszych dzieci też sporo kosztują.
    możliwe,że mieszkacie w miastach w których są wyższe uczelnie do wyboru do koloru i w przyszłości dzieci bedą studiować na miejscu.
    niestety u nas tak nie jest i będziemy mieć sytuację ,że trójka dzieci jednocześnie będzie uczyć się poza domem. za chwilę wyjeżdża na studia pierwsze dziecko i bez złudzeń-nie będzie miało czasu na pracochlonnych studiach dorabiać.i to jest solidny wydatek.
    kiedy dzieci są małe nie przeszkadza im,że donaszają po starszym rodzeństwie.inaczej może być z nastolatkami.
    biorąc pod uwagę TYLKO koszty utrzymania dziecka dzisiaj nie zdecydowałabym się na czwórkę.
  • marina2 21.09.11, 10:49

    a kalkulacja z życia : język angielski na który chodzą dwaj /już tylko/ synowie to 35zł za godz czyli 4xw tygodniu
    basen karnety dla dwójki/80zł na miesiąc/ plus szkółka pływacka dla Najmłodszego /470zł za semestr/
    konie sporadycznie dla trójki 40zł za godzinę.
    harcerstwo : składki symboliczne 5-10zł,ale do tego biwaki,sprzęt ,mundury,wyjazdy okazjonalne.
    komunikacja miejska sieciówki dla trójki 180zł.
    jak dzieci są starsze dochodzą obozy wszelakiej maści.
    dwoje dzieci zaczęło nurkować i to też jest droga impreza-nie mówię,że jeżdżą do Egiptu. dwoje żegluje.a bywały też zajęcia taneczne kursy tańcawink
    jasne,że można żyć bez tego wszystkiego...
    staramy się też zwiedzać-w gromadzie wyjazdy są droższe,auto większe....dom większy id,itp
  • pstrabiedronka 21.09.11, 11:26

    mi tez w czasach szkolnych cząsem wesoło nie było, różne były sytuacje - czasem nie pojechałam na wycieczkę szkolną bo nie było kasy...
    Ale z perspektywy - nie żaluję że miałam rodzeństwo (było nas 4) wręcz odwrotnie - ciesze się ze ich mam i miałam wtedy.

    To pewnie nei jest proste jak brakuje pieniędzy i trzeba dziecku odmówić czegoś, czego ono pragnie. Bo chciałoby sie przysłowiowa "gwiazdkę z nieba" dać smile
    Musisz sama zdecydowac - my decydujemy się na większa ilośc dzieci choc liczymy się z tym, ze może być trochę trudno.
    Ale wiesz co - patrzę tez na moją najmłodsza siostrę - ona ma teraz 17 lat i nadal w domu rodziców się nie przelewa. Ale teraz są zupełnie inne możliwości niż wtedy, kiedy ja byłam w tym wieku.
    Moja siostra od dawna dorabia gdzie może - a to opiekuję się wieoczrem jakims dzieckiem, a to gdzieś sprzątała, a to w wakacje na wsi chodziła zbierac wiśnie itp.. Zawsze troszkę zarobi. No i są ciucholandy smile Ona młoda - ma czas to łazi i szpera I naprawde - chodzi w ekstra ciuchach, nieraz bradzo markowych choć żadne z nich nie były kupione w normlanym sklepie w regularnej cenie. Buty tez sobie zazwyczaj gdzies wyszpera na wyprzedażach.

    Ale cóz - decyzja zawsze pozostanie Wasza, bo to Wasza odpowiedzialność.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9pc0ztthopxbp.png
  • zuzanna56 26.09.11, 15:14
    Marina, dobrze, że piszesz.No właśnie, warto posłuchać matki 4 dużych dzieci, nastolatków.
  • dzieciata.renata 26.09.11, 18:20
    Płatny angielski, konie, kursy tańca, nurkowanie to nie standard nawet w rodzinach 2+2. Zainteresowania można mieć różne i w różny sposób je rozwijać. Nastolatki mogą zarabiać w wakacje na własne hobby. Studia mogą być zaoczne i opłacane przez samego zainteresowanego, jak komuś bardzo zależy na wykształceniu to sobie poradzi. Dla zdolnych są stypendia już w podstawówce.
    --
    Dorota, styczeń 1999
    Milena, maj 2000
    Weronika, marzec 2009
    Natalia, październik 2010
  • verdana 26.09.11, 19:16
    Jednak angielski to raczej standart. Studia zaoczne OK, jesli rodzice nie mają pieniedzy, ale świadoma decyzja "Moje dziecko musi iść na zaoczne i zarobic na studia, bo ja chcę miec kolejne dziecko" jakos mnie nie przekonuje. Studia zaoczne +praca, to jednak w większości wypadków raczej zdobywanie dyplomu, a nie prawdziwe studiowanie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • marina2 26.09.11, 21:36
    płatny angielski JEST standardem.trójka z nich zna na różnych poziomach również niemiecki ,dwoje łacinę.jedno uczyło się również hiszpańskiego i rosyjskiego.
    a dzieci potrzebują NIE TYLKO jeść ,spać,ubierać cokolwiek na grzbiet.moje dzieci nie chodzą w tzw.markowych ubraniach jakoś nigdy nie było to naszym priorytetem.za to dużo czytają kupując książki,płyty.
    czwórka dzieci ma prawo mieć zróżnicowane zainteresowania .
    zaoczne płatne studia i praca?
    co jeśli dziecko studiuje medycynę? płatna owszem jest za rok coś między 20 a 30 tys/Wawa!/ i to za samo studiowanie BEZ utrzymania.
    nie wystarczy tylko urodzić i jakoś tam utrzymać głowę na powierzchni.przynajmniej nam nie o to chodziło.
    mam szczęśliwie zdrowe dzieci.ale zazwyczaj w sierpniu przed rozpoczęciem roku szkolnego odwiedzamy stomatologa.zapewniam,że jesteśmy świetnymi klientamiwink lakowanie?normalna plomba razy 4 plus mywink
    dalej zakupy jedzeniowe dla nastolatków to jest dopiero odlot.dwóch dojrzewających chłopców w tym jeden ok.190 cm ,a drugi go goni.ile jedzenia schodzi na dobę?kto zgadnie?
    koszty koni czy nurkowania to przy tym pikuś wydawany raz-dwa razy do roku.i piszę to jako głos z reala.
    tak może pracować i to robi.
  • zuzanna56 27.09.11, 11:38

    dzieciata.renata napisała:

    > Płatny angielski, konie, kursy tańca, nurkowanie to nie standard nawet w rodzin
    > ach 2+2.


    czy ja wiem?
  • kozlam 21.09.11, 11:27
    donkaczka napisała:


    > sama znasz najlepiej wasza sytuacje, wiesz jakie platne zajecia beda was intere
    > sowac, mozesz teraz sprawdzic miesieczne koszty i zorientowac sie, czy dalibysc
    > ie rade
    Piszesz że mogę sobie wszystko przekalkulować, no i dzisiaj niczego sobie nie odmawiamy ani dzieciom są zajęcia dla szkrabów jest basen, są wakacje, ale też jest dom na kredyt ……a praca, pieniądze to dzisiaj są a jutro??? Mam na myśli perspektywę czasu – a może za bardzo się boje życia!?!?!?

    Dziękuje za wasze posty - zawiało w nich optymizmem, w głębi duszy to myślę że bedę chodzić jeszcze raz z dużym brzuszkiemsmile)
  • verdana 21.09.11, 14:00
    Ciuchym zabawki itd rzeczywiscie moga dzieci nosic jedno po drugim i żadnej szkody nie będzie. Gorzej z zajęciami dodatkowymi, leczeniem itd - tu wszystko trzeba mnożyc przez trzy.
    I to jest kwestoa pewnych priorytetów - dla mnie np. wazna jest możliwość dania dzieckom, ktore tego chcą wyksztalcenia. Nie zdecydowałabym się na kolejne dziecko gdybym miała pewność, ze to oznacza na przyklad niemożność wysłania na angielski, oplacenia koniecznych czase korepetycji (i niech mi nikt nie mowi, ze wystarczy zawsze pracowitość czy pomoc rodziców..), czy wymarzonego kierunku studiów. Za to nie zastanawiałabym się, czy starczy na przykład na wakacje za granicą, czy markowe ubrania.
    No i pewien poziom zycia tez jest istotny - nie stac mnie na wyjazd do Chorwacji - zadnen problem. Wiem,że nie bedzie mnie stać na opłacenie wycieczek szkolnych, czy podręczników - o, to raczej sie nie zdecyduję.
    No i nalezy liczyć się z tym, ze kolejne dziecko może oznaczać więcej pracy. Dzieci jest więcej, ale czasu dla nich w sumie mniej. I to bywa najdotkliwsze - ja np. od czasu, gdy najmlodszy skończył pół roku nie mam wolnych weekendów, a to duża szkoda.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • magdalenka117 21.09.11, 14:13
    ja też myślę co będzie kiedyś, teraz pieniądze są, praca jest ale co będzie za rok , za dwa, taki właśnie nasz kraj ,że niczego nie można być pewnym i człowiek zamiast cieszyć się szczęśliwym życiem wciąż martwi się o jutro
  • donkaczka 21.09.11, 23:38
    my zalozenie mamy takie, ze zarobki z czasem beda nam rosnac a kredyty malec
    klesk zyciowych nie rozwazamy, bo wcale bysmy dzieci nie mieli, jak sie da to sie ubezpiecza, jak sie nie da, to sie modli o pomyslnosc i tyle

    profil wydatkow sie z biegiem czasu zmienia, ale i male dzieci kosztuja, w dodatku opieka ogranicza mozliwosci zarobkowania matki, wiec mozna byc dobrej mysli, ze z czasem gorzej nie bedzie


    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • dzieciata.renata 21.09.11, 15:12
    Jeśli kolejne dziecko miałoby spowodować biedę nie zdecydowałabym się. Oczywiście zależy czym dla kogo jest ta bieda. Dla mnie bieda jest jak nie stać nas na opłacenie rachunków, wartościowe jedzenie, ubrania odpowiednie do pory roku i nieznoszone takie w których nie wstyd pokazać się ludziom, podręczniki i bilety, kiedy dzieci nie mają swojego miejsca w domu łóżka biurka regału na ksiażki zabawki. Jakieś wakacje też są wskazane, chociaż jedna kolonia albo tygodniowy wyjazd z rodzicami. Brak samochodu, zagranicznych wakacji, markowych ciuchów, brak pieniędzy na drogie hobby to nie jest bieda dla mnie. Moje córki chodzą na angielski w szkole, darmowy, do klubu na treningi koszt niewielki tania dyscyplina, basen w szkole na w-fie, do szkoły chodzą piechotą bilet miesięczny mają na dojazdy na treningi, komórki mają stare po nas a my kupujemy nowe tylko jak proponują nam za złotówkę, doładowujemy raz na 3 miesiące za 50 zł, buty z ccc, ciuchy z bazarku czasami z wyprzedaży w sieciówkach, do 7-6 rż do pójścia do szkoły ubrania miały jedna po drugiej, tylko buty majtki i skarpetki rajstopy jak były zniszczone kupowałam nowe. Na kolonie wycieczki szkolne pieniądze mamy z ulgi na dzieci.
    --
    Dorota, styczeń 1999
    Milena, maj 2000
    Weronika, marzec 2009
    Natalia, październik 2010
  • anna_sla 22.09.11, 09:13
    raczej nie ma szans by chodziły 3 lata w tych samych butach big_grin albo się rozwalą albo stopa urośnie wink

    Na wszystko jest sposób. Pytanie tylko jak Ty sobie z tym poradzisz. Ja nie planowałam trzeciego, wyszło samo przy okazji drugiego (bliźniaki). Dzieci stosunkowo długo potrafią chodzić w rzeczach używanych, moja najstarsza ma 7 lat i jeszcze nie narzeka. Wyobrażasz sobie? 7 lat oszczędzania! Ja kiedy dowiedziałam się, że będą bliźniaki przygotowałam swój budżet finansowy. Becikowe i inne kwoty szybko nadpłaciły i spłaciły całkowicie kredyt mieszkaniowy. Odkładam od dnia urodzin ich po 20zł m-cznie na każdego na konto oszczędnościowe, po 10zł na szkołę (jak mam możliwość więcej to więcej). Kiedy spłaciliśmy kredyt mieliśmy rok "odboju finansowego". Nasze szafy zapełniły się ciuchami do rozmiarów 134, plecakami do szkoły, przyborami szkolnymi itd. Teraz zaczynam rok szkolny odciążona tymi wydatkami. W dodatku od maleńkości zapisuję sobie jaki rozmiar buta nosili i długość stopy w cm. Prowadzę obserwacje, które z nich rośnie szybciej, które wolniej, daje mi to możliwość bardzo zbliżonego wyliczenia ile ta stopa będzie miała długości na następny sezon. Wtedy kupuję buty na wyprzedażach albo ze źródeł sprawdzonych, dobrych i tanich również w ilościach hurtowych. Jak do tej pory pomyliłam się tylko raz w stosunku do jednego dziecia z butami. Kupując kurtki również robię zakupy hurtowe kilka rozmiarów w przód i na allegro, bo wychodzi taniej. I uważam, że jeśli będzie mnie stać w momencie kiedy dana rzecz ma pójść do użytku a nie podoba się któremuś to mu kupię nową, ale jak nie to niestety musi używać to co jest. Ale jak do tej pory nie miałam z tym problemu.

    Taki był/jest mój sposób na życie, a jaki będzie Twój? Sama pomyśl i nie słuchaj durnego gadania.
  • 2007e 22.09.11, 12:44
    Wiesz takie kalkulacje sa bardzo trudne. Ja wychodze z zalozenia, ze bedzie tylko lepiej, dlatego tez chce 4 dziecka. Nie od razu, ale za jakis czas. Z tym, ze pozwalamy sobie na zajecia dodatkowe, wyjazdy wakacyjne w Polske i za granice. Nie zawsze jest duzo kasy, ale sobie radzimy, zwlaszcza ze pierwsze dziecko mialam po maturze, potem drugie po 3 latach i trzecie po kolejnych 4. Mlodzi jestesmy, studia pokonczylismy, czyli jak sie bardzo chce to sie da. Czasem trzeba troche szczescia, ale jednak jakby sie wszystko chcialo w czarnych barwach widziec, to nikt swiadomie nie decydowalby sie na wiecej niz 2 dzieci, a niektorzy nawet na 1.
  • natalia433 24.09.11, 09:49
    ja powiem szczerze że za każdym razem kiedy myślałam o kolejnym dziecku to nie finanse były najważniejsze ale to czy damy radę fizycznie i psychicznie wychowywać przez kolejne długie lata kolejnego człowieczka, czy starczy nam cierpliwości i zaangażowania. Bo czasem można mieć pieniądze ale siły i serca juz nie starcza do kolejnego malucha jak się jest przemęczonym.
    A pieniądze dzisiaj mogą być a za jakiś czas już może ich nie być (albo na odwrót) tego się nigdy nie przewidzi.
    Kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem nie mieliśmy z mężem nic, mieszkaliśmy kątem u teściów, bez auta bez niczego, przez 8 lat (tyle ma mój najstarszy) dorobiliśmy się własną ciężko pracą wszystkiego, mieszkania, samochodu itd. i przy okazji zdecydowaliśmy się jeszcze na dójkę dzieci po drodze. Teraz nie mogę narzekać , nasza sytuacja finansowa jest naprawdę ok. jeszcze kilka lat temu nie podejrzewałabym że tak będzie smile
    Też chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko ale to nie finanse mnie powstrzymują ale to czy dam radę, czy mam jeszcze siłę kolejny raz przez to wszystko przechodzić, cały czas się zastanawiam.

    --
    moja wspaniała trójeczka Dawid(2003),Martynka(2005),Maja(2008)
  • zuzanna56 26.09.11, 15:05
    Ja przez finanse nie zdecydowałam się na trzecie dziecko. Nie mamy jakiś szczególnie małych pensji co prawda, ale ogromne też nie są. W zasadzie obawiałam się tego, że w związku z kolejnym dzieckiem musiałabym na 2-3 lata przestać pracować, bo nie wyobrażam sobie kilkumiesięcznego dziecka w żłobku o 7 rano. To było parę lat temu, teraz chęć mi przeszła, bo i wiek nie ten. Moje starsze dziecko ma 14,5 roku i widzę jakie to są wydatki na nastolatka, a wiem, że będzie gorzej. Nie chciałabym nikogo zrażać do posiadania dużej rodziny, ale jeśli ktoś się waha, to tak, powinien rozważyć finanse. My dodatkowo wyprowadziliśmy się na przedmieścia, co przy dużych dzieciach problemem nie jest, ale przy kolejnym małym - byłoby. Naprawdę jest różnica w wydawaniu na 3 małych dzieci do lat 7 czy 8, a w utrzymaniu trzech nastolatków - jak dla mnie trzeba mieć naprawdę niezłe dochody, aby decydować się na 4-5 dzieci. Wiem, że myślę inaczej ale i taki głos się przydasmile
  • magdak_1977 26.09.11, 21:43
    pelna zgoda z Natalia- pieniadze w sumie nie sa najwiekszym wyzwaniem - jak sie ma dwie rece i checi do pracy mozna zarobic. Gorzej z czasem i cieprpliwoscia do dzieci - te nie rosna z wiekiem, niestety
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • 3lina 26.09.11, 23:45
    Trafna uwaga Dziewczyny!
  • zuzanna56 27.09.11, 11:33
    magdak_1977 napisała:

    > pieniadze w sumie nie sa najwiekszym wyzwaniem - jak sie
    > ma dwie rece i checi do pracy mozna zarobic. Gorzej z czasem i cieprpliwoscia
    > do dzieci


    Zgadzam się tylko częściowo. Czas dla dzieci, miłość, cierpliwość to ważne i podstawowe rzeczy. Gdy matka i ojciec bardzo dużo pracują, aby na tę dużą rodzinę zarobić, może sie okazać że czasu i cierpliwości brak.
  • czarne-jagody 27.09.11, 12:08
    Ja podobnie jak Zuzanna nie zdecydowałam się na 3 dziecko, tyle ,że u mnie wynikało to z problemów zdrowotnych. Czasami jeszcze zdarza mi się żałować, jednak widze ile kosztuje nas prawie 14 latka. Z trójką mogłoby być ciężko finansowo i z wielu rzeczy musielibyśmy zrezygnować.
  • zuzanna56 27.09.11, 12:37
    Ja chyba jednak nie żałuję, no czasami o tym myślę. Gdybym mogła mniej pracować...a wczoraj dostałam dodatkową grupę na uczelni, oczywiście w soboty. Fajnie, bo pieniądze się przydadzą. Moje dzieci chyba mają jeszcze przed sobą etat płatnych lekcji itp. Teraz wcale nie ma tego aż tak dużo w sumie i dotyczy to 14 latka. Córka jest 4 lata młodsza i w sumie chodzi tylko na konie, a tu wiele nie płacimy akurat. Ale troje 15-19 latków naraz, o rany...
  • marina2 27.09.11, 13:07
    otóż to ...w naszym przypadku będzie to trójka na studiach poza domem.
    utrzymanie studenta poza domem to 1500-2000zł na miesiąc.razy trzy?
    i co mam powiedzieć synu nie idź na prawo - tak jak chce-bo nie starczy nam pieniędzy-idź na polonistykę tu na miejscu.
    zuzanno a koniki? najpierw jeździ się na lekcje ,potem rajdy,potem obozy,potem Hubertusy.
    najpierw pożyczasz toczek w stajni.potem kupujesz ,bo stajenny jest przepocony,potem chapsy,buty typu kalosze albo sztylpywink
    ok ze sztylpami czekasz aż noga przestanie rosnąć prawda?
    A na Hubertusa to już marynarka raczej musi być dziecka.
    można bez tego żyć.można koncentrować się na tu i teraz jak kto woli
  • zuzanna56 27.09.11, 19:08
    marina2 napisała:

    > zuzanno a koniki? najpierw jeździ się na lekcje ,potem rajdy,potem obozy,potem
    > Hubertusy.
    > najpierw pożyczasz toczek w stajni.potem kupujesz ,bo stajenny jest przepocony,
    > potem chapsy,buty typu kalosze albo sztylpywink

    Oj tak, wiem o czym mówiszwink Lekcje mamy dosyć tanio, ale obóz letni już był, i toczek kupiony, i czapsy, nie od razu. Córka jeździ od 2 lat, pierwszy rok na spokojnie, bez zbędnych zakupów, ale potem sie nie dało uniknąć obozu i całego wyposażenia. Ale kocha tosmile
  • mama.rozy 27.09.11, 13:10
    a ja wiem,że przyszłości nie da się zaplanowac
    tak po prostu
    i nie chodzi mi o promowanie życia z dnia na dzień,bo uwielbiam planowac i miec wszystko pod kontrolą
    ALE
    jutro mogą nas spotkac rzeczy o wiele gorsze lub o wiele lepsze niż dzieją się dzisiaj
    optymistycznie patrząc,to może byc tak,że ceny wszystkiego będą takie,że wszystkich będzie stac na wszystko,polityka prorodzinna sięgnie szczytów a ludzie będą marzyc o wielkich rodzinach,a dzieci będą chodziły na zajęcia dodatkowe za darmo.
    pesymistycznie-ceny wzrosną tak,że nikogo nie będzie na nic stac,większośc ludzi umrze z głodu i zimna,bo nie stac ich będzie na jedzenie i rachunki za dom.i każdy będzie przeklinał,że ma jakiekolwiek dziecko,bo takie to zawsze kosztuje.
    a najprawdopodobniej będzie tak,że biedni zostaną biedni,a bogatym będzie się wydawało,że i tak mają za mało.czyli po staremu.
    jutro możemy umrzec,nasz dom może spłonąc(w zeszłym tyg.spalił się moim są siadom.cały.do fundamentów).możemy wygrac w totkawink
    życia nie da się zaplanowac.niestety.
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • verdana 27.09.11, 14:18
    Oczywiscie, ze przyszłości nie da się przewidzieć, ale pewne rzeczy sa przewidywalne - na przykład, ze troje dzieci kosztuje więcej niż dwoje, czworo niż troje...
    I ze na te dzieci trzeba będzie zarobić..
    Mój przyklad, niezbyt pesymistyczny, ale być moze dający do myślenia. Od czasu, gdy najmlodszy skonczył pół roku, nie miałam, prócz wakacji oczywiscie, ani jednego wolnego weekendu. Byly lata,że miałam zajete i soboty i niedziele - czyli czasu dla rodziny mało. W tym roku jestem zmuszona zmienić pracę - wlasnie dlatego,zę musze więcej zarabiać, podczas gdy część moich znajomych cieszy sie juz czasem wolnym od dzieci i dodatkowych prac - ja mam dwa etaty, a jesli mi pozwolą, zatrzymam i trzeci...
    Dla dwojga dzieci mialam bez porównania więcej czasu, niż dla trojga.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • zuzanna56 27.09.11, 19:16
    Warto posłuchać kolejnej mamy wielodzietnej mającej dorosłe prawie dzieci, nie maluszki do lat 6. Co nie oznacza, że kogoś zniechęcamsmile wink Jestem optymistką, ale umiarkowaną. Pracuję na 1,5 etatu w liceum plus niektóre weekendy (ale niewiele tego) na uczelni przy 2 dzieci. Mój mąż zarabia przyzwoicie, wiele rzeczy robi w domu. Co by było przy 3 dzieci? Pracowałabym na 2-3 etaty jak moja poprzedniczka? Ach...
    Kurcze, no to jak sobie radzicie z 4-5 dzieci przy tzw. normalnej, średniej pensji?
  • verdana 27.09.11, 20:29
    Ja już tak naprawdę mam w domu tylko jedno dziecko. Ale dwoje starszych jest na doktoranckich, pracują, zarabiają, ale albo im trochę chociaż pomiogę, dajac choćby obiad czy kolację, albo doktoratu nie napiszą nigdy w życiu...

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 3-mamuska 27.09.11, 20:27
    kozlam napisała:

    > Witam
    > Mam dwójkę dzieci, ostatnie przemyślenia sprawiły ze zdecydowaliśmy się na trze
    > cie dziecko( tzn to dopiero plany), pełna entuzjazmu chwalę się moim bliskim i
    > co słyszę…………..jesteś niepoważna !!! wiesz ile to koszt
    > uje??? Teraz masz małe dzieci jeden po drugim nosi ciuszki i finansowo jest łat
    > wo, ale jak dzieci zaczynają chodzić do szkoły to koniec z rzeczami jeden po dr
    > ugim, książki, buty, basen, zajęcia dodatkowe!!! …………&#

    Ja mam 3 dzieci i powiem ci tak od serca, ze dziwie sie ludziom ktorzy sie decyduja na wiecej niz 2 dzieci.
    Bo naprawde jest wiecej pracy po urodzeniu 3 dziecka,nie wiesz czy nie bedziesz musiala zrezygnowac z pracy,czy dzeicko urodzi sie zdrowe,moj najlodszy syn to klasyczna wpadka, niegdy nie planowalam 3 dziecka i ma autyzm.
    ma dopiero 4 lata a ja juz czasem mam tak dosc,a co bedzie jak bedzie mial nascie lat?

    Ale jak byliśmy w wieku szkolnym to bywało różnie, raczej k
    > olorowo nie było, czasami nawet smutno, jak miałam jedne jedyne spodnie na cały
    > rok szkolny, jak inne dzieci się podśmiewały…

    I chcesz tego dla wlasnych dzieci,bo nie mozesz byc pewna czy bedziecie mieli prace,a zawsze kupic latwiej na 2 niz na 3.
    Latwiej jest tez przy kazdym wyjsciu, pojsciu do parku.
    Moze dziewczyny mnie zlinczuja,ale ja swiadomie nie zdecydowalam bym sie na 3 dziecko i nie chodzi tu o jakies patologie( ze 3-4 cy wiecej dzeici to patologia) czy cos podobnego.Ale o latwiejsze zycie,mniej klopotow.
    I nie brac mnie prosze za jakas egoistke czy leniwca,ale poprostu czasem zycie daje popalic.
    I wolalabym sie wtedy troszczyc o mniej ludzi.
    Pomysl, ze moze twoje dzieci nie beda chcialy chodzic w ubraniach po starszym rodzenstwie,bedzie im przykro czy dzieci beda im dokuczac,i to bedzie zupelnie naturalne.

    Nie wiem w jakim wieku masz dzieci ,ale moze poczekaj az one pojda do szkoly i wtedy zobacz jak to jest,jak wyglada zycie w szkole,zakupy do szkolne i wydatki na dodatkowe zajecia i wtedy zdecydujesz czy rzeczywiscie tak bardzo pragniesz nastepnego dziecka.
  • mama.rozy 27.09.11, 20:50
    verdano,przepraszam,ale Twój przykład z wolnymi weekendami mnie powalił.bo niewiele osób ma tyle wolnego,co oświata.I wiem to doskonale,bo cała moja rodzina jest nauczycielska.Ja jedna się wyłamałam i przeżyłam szok kulturowy,bo nagle się okazało,że nie wszyscy mają wolne w wakacje.Co więcej,wolnych weekendów,świąt,przerw między świętami.Wiele moich koleżanek z oddziału pracuje na 2,3 etatach,z jednego dyżuru ida na drugi,potem na trzeci.A nie mają więcej,niż dwoje dzieci.Oprócz mnie tylko dwie dziewczyny,na 20 pracujących,ma troje.Czworga żadna.
    To jest,oczywiście,duży minus posiadania dzieci w ogóle.Bo to,czy się pracuje przy dwójce czy przy trójce,jest niewielką różnicą.Jedynacy są tu bardzo do przodu.
    Za to kwestia noszonych po rodzeństwie ubrań jest dla mnie w ogóle poza tematem.Bo są ludzie,którzy nigdy nie założą czegoś,co nosił wcześniej ktoś inny.A sa i tacy,do których i moja rodzina się zalicza,którzy tańczą z radości(wink),że ubrania można wykorzystywac wielokrotnie i nie dośc,że byc eko,to jeszcze oszczędzic.Niesamowicie cieszy mnie to,że mogę dac moje ubrania w tzw.obieg,że nie zalegają mi w szafie.A jak czegoś potrzebuję,to wysyłam maile do kilku osób i zawsze ktoś ma coś na zbyciu.Czy moje dzieci to w jakikolwiek sposób poniża(dorosłych też,nie pamiętam,kiedy sobie kupiłam cokolwiek nowego,wolę książkę)?Nie.Nie mają poczucia,że markowe jest lepsze.Że są małe i nie rozumieją?Może.Mam nadzieję,że wychowam je tak,żeby się tego nie wstydziły.
    Bardziej przemawiają do mnie argumenty sił fizycznych i psychicznych,bo to się nam nie zwiększa.
    Bo my najwięcej wydaliśmy na pierwsze dziecko,na trzecie,poza butami,nic.Witaminy w ciąży i rzeczy po porodzie.wszystko.
    --
    www.boniowka.pl/
  • verdana 27.09.11, 21:55
    Ja nie jestem oświata, tylko szkolnictwo wyższe. A tam są studia zaoczne, o ile się orientujesz. Czyli soboty i niedziele własnie. Tak, mam wolne wakacje, ale jesli nie napiszę w terminie kolejnych artykułów, czy kolejnej ksiązki, to zwyczajnie mnie wywalą. Więc sporą część tych wakacji spędzam pracująć. Nie od 8 do 16, tylko w wybranych godzinach, ale zdecydowanie nie mniej, niz "normalnie" pracujacy człowiek.
    Nie mówiąc już o tym, ze w tym semestrze mam wprawdzie - ha! - wolne niedziele, ale trzy razy w tygodniu pracuję w tak uroczych godzinach jak np. 10-12 na jednym końcu miasta, i 17-20 na drugim.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • natalia433 28.09.11, 08:38
    ja widzę że wiele zależy od podejścia do życia. Trochę nie podoba mi się ten nasz współczesny świat kiedy wszelakie dobra materialne są na pierwszym planie a wszystko co ważniejsze być powinno spychane jest na drugi plan. Dzieci są posyłane na tysiąc różnych zajęć dodatkowych, muszą mieć markowe ubrania itd. Kiedyś tak nie było. Ja nie chodziłam na zajęcia dodatkowe, nie nosiłam markowych rzeczy a wyrosłam na szczęśliwego człowieka smile Za to mojego rodzeństwa nie wymieniłabym na żadne dobra materialne.Moje siostry są moimi najlepszymi przyjaciółkami.
    Ja uważam że chcieć to móc. Moja starsza siostra ma nastoletnie dzieci (trójkę) i nie słyszę żeby jakoś bardzo narzekała na koszta, myślę że dziecko kosztuje na każdym etapie swojego życia.
    Wiadomo że troje dzieci to więcej niż dwoje, to więcej pracy i więcej pieniędzy ale może też warto pomyśleć że to więcej radości smile

    --
    moja wspaniała trójeczka Dawid(2003),Martynka(2005),Maja(2008)
  • zuzanna56 28.09.11, 09:42

    natalia433 napisała:

    ja widzę że wiele zależy od podejścia do życia. Trochę nie podoba mi się ten na
    > sz współczesny świat kiedy wszelakie dobra materialne są na pierwszym planie a
    > wszystko co ważniejsze być powinno spychane jest na drugi plan. Dzieci są posył
    > ane na tysiąc różnych zajęć dodatkowych, muszą mieć markowe ubrania itd. Kiedyś
    > tak nie było. Ja nie chodziłam na zajęcia dodatkowe, nie nosiłam markowych rze
    > czy a wyrosłam na szczęśliwego człowieka smile Za to mojego rodzeństwa nie wymieni
    > łabym na żadne dobra materialne.Moje siostry są moimi najlepszymi przyjaciółkam
    > i.

    Natalia, pewnie masz trochę racji. Znam ludzi nastawionych tylko na konsumpcję, wydających tysiące na ubrania, gadżety, 5 razy w tygodniu dodatkowe zajęcia dla dzieci, gdzie brak jest czasu na zwykłą rozmowę. Ciągle pisze ktoś o markowych ubraniach. Co macie na myśli? Ja kupuję zwykłe ubrania w H&M, Reserved, Cubusie, Zarze, to są markowe ubrania? Buty sportowe dla większego dziecka za 200 zł, no takie są ceny. Nie patrzę na markę, patrzę na wygodę i na cenę, aby nie było za drogo. Moje nie chodzą na wiele zajęć, zwykle jeden raz w tygodniu, no rzadko dwa razy. Ale widzę, że zajęcia starszego od roku kosztują znacznie więcej, choć na część chodzi do taniego domu kultury. Ty nie chodziłaś zupełnie na nic w wieku licealnym. A ja od 10 roku życia chodziłam na angielski (co w moich czasach nie było zbyt popularne) i tak to pokochałam, że teraz jest to mój zawód.
  • green.sabcia 28.09.11, 10:40
    Jestes glupia czy glupia udajesz?H&M,Resered itd.to markowe sklepy i kazdy o tym wie.buty dla dziecka za 200 zl?Nawet sobie takich nie kupuje.
    I od razu mamy obraz tego,komu na czym w zyciu zalezy.Tobie i tobie podobnym osobom na markowym, modnym ubraniu siebie i dzieci.Mi i innym osobom na samych ludziach,czyli dzieciach.
    -
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sk6nl67fws24o.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73vfdcoflk963f.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49hdgec6r8kz4y.png
  • zuzanna56 28.09.11, 11:16
    green.sabcia napisała:

    > Jestes glupia czy glupia udajesz?H&M,Resered itd.to markowe sklepy i kazdy o ty
    > m wie.buty dla dziecka za 200 zl?Nawet sobie takich nie kupuje.
    > I od razu mamy obraz tego,komu na czym w zyciu zalezy.Tobie i tobie podobnym os
    > obom na markowym, modnym ubraniu siebie i dzieci.Mi i innym osobom na samych lu
    > dziach,czyli dzieciach.

    Pominę te epitety...świadczą tylko o tobie...
    Tak, H&M to dla mnie normalna sieciówka. Markowe sklepy to Versace czy Chanel, gdzie byle ubranie kosztuje 400 zł, zresztą nie wiem, bo tam nie chodzę. To gdzie kupić buty czy spodnie dla 14 latka za 10 zł?
  • green.sabcia 28.09.11, 18:01
    Upraszczasz.Nie wiem co to sieciowki.Dla mnie takie rozgraniczenie to puste gadanie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sk6nl67fws24o.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73vfdcoflk963f.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49hdgec6r8kz4y.png
  • zuzanna56 28.09.11, 21:31
    green.sabcia napisała:

    > Upraszczasz.Nie wiem co to sieciowki.Dla mnie takie rozgraniczenie to puste ga
    > danie.

    Możesz rozwinąć myśl?
    W sieciówce kupisz spodnie czy bluzkę za 30-70 zł, w drogim firmowym sklepie za 300-700 zł (lub drożej) - do tych drugich nawet nie wchodzę. H&M czy C&A albo Reserved to sieciówki, średnio drogie sklepy.
  • verdana 28.09.11, 21:36
    Biedronka to też taka sieciówka.
    A sklep z serem, gdzie najtańszy kosztuje 65 zł - już nie.
    Być może ktoś nie wie , co to sa sieciówki, ale to nie oznacza, ze nie istnieją.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • marina2 28.09.11, 23:10
    odezwałam się w tym wątku ponieważ w tej chwili mamy nową sytuację -studia.
    większość z Was ma w domu maluchy i inną optykę.
    nikomu nie narzucam moich prawd ,dzielę się doświadczeniem i tyle.
    nie każdy studiuje medycynę nie każdy musi w tym celu wyjechać z domu.
    ale ja oddycham z ulgą,ze moje dziecko może zrealizowac to co sobie zamarzyłowink
  • 3-mamuska 28.09.11, 17:19
    natalia433 napisała: Wiadomo że troje dzieci to więcej niż dwoje, to więcej pracy i więcej pieniędzy
    > ale może też warto pomyśleć że to więcej radości smile
    >

    A 2 dzieci to szczescia nie daje?


    > ja widzę że wiele zależy od podejścia do życia. Trochę nie podoba mi się ten na
    > sz współczesny świat kiedy wszelakie dobra materialne są na pierwszym planie a
    > wszystko co ważniejsze być powinno spychane jest na drugi plan. Dzieci są posył
    > ane na tysiąc różnych zajęć dodatkowych, muszą mieć markowe ubrania itd. Kiedyś
    > tak nie było. Ja nie chodziłam na zajęcia dodatkowe, nie nosiłam markowych rze
    > czy a wyrosłam na szczęśliwego człowieka smile Za to mojego rodzeństwa nie wymieni
    > łabym na żadne dobra materialne.Moje siostry są moimi najlepszymi przyjaciółkam.

    Moje siostry tez mi duzo daja,jednak kiedys byly inne czasy,tez zalezy w jakim miescie sie mieszka ,ja mieszkalam w malej miescinie i tez mi nie przeszkadzalo, ze nie mam markowych ciuchow czy dodatkowych zajec.
    Gdy bylal mala to nie myslalo sie nawet o tym, zeby wyjechac za granice,kto sie od malego uczyl jezykow.Ja mial dopiero od 6 klasy podstawowki.

    teraz mieszkam w Londynie,i widze wielka roznice jakie jest zycie w malym miasteczku z 1 kinem i 1 dyskoteka, gdzie prawie cala czesc nastolatkow znala sie z widzenia.
    kto myslal o komputerze czy o internecie.
    Pamietam jak telefon na wsi u mojej rodziny mial tylko soltys,wiec nie ma co mowiec ze kiedys ja mialam tak i teraz tez tak mozna.
    Siostra jak poszla do licelum to pan od fizyki mowil o tym, ze kiedys telefony bedzie mozna nosci przy sobie i bez kabla ,to sie smaili ze jakies bzdury gada.

    A pamietam ze jak mialam z 10 lat to zapisalam sie na kurs tanca, ale musialam zrezygnowac bo sukienka na zawodu kosztowala za duzo.
  • green.sabcia 28.09.11, 09:25
    Przeciez ty masz juz "stare" dzieci,to czemu ciagle tak stekasz?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sk6nl67fws24o.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73vfdcoflk963f.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49hdgec6r8kz4y.png
  • zuzanna56 28.09.11, 09:45

    green.sabcia napisała:

    > Przeciez ty masz juz "stare" dzieci,to czemu ciagle tak stekasz?

    Ale kto?
  • marina2 28.09.11, 10:12
    ojej niech każdy zyje po swojemu.kobieta pyta w pierwszym poście to ludzie się dzielą swoimi przemyśleniami i doświadczeniem.
    zajęcia dodatkowe,hobby niech sobie będą jako wybór .ja źle bym się czuła gdybym musiała każdemu dziecku po kolei odmawiać w/w zajęć.zachęcam wręcz młóiąc idź próbuj może wsiąkniesz w coś po uszy.fajnie jest mieć pasję ,takie swoje miejsce do schowania.
    i właśnie zdefiniujmy co to jest ciuch markowy.dla mnie Chanel np,a reszta to chyba sieciówki?
  • zuzanna56 28.09.11, 11:28
    Dokładnie. Myślałam, że można po prostu kulturalnie podyskutować i przedstawić swój pogląd, nie narzucając nic nikomu. Każdy żyje jak chce. Pogadać można. Posłuchać innych warto, dowiedzieć się jaki mają punt widzenia. A tu jakieś teksty o autyzmie czy głupocie. Szkoda, no ale z drugiej strony to publiczne forum.
  • green.sabcia 28.09.11, 10:42
    werdana-napisala ze jej dziei doktoraty pisza
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sk6nl67fws24o.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73vfdcoflk963f.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49hdgec6r8kz4y.png
  • green.sabcia 28.09.11, 09:18
    Nic dZiwnego Ze Twoje dZiecko ma autyZm,skoro go nie chcialas i nadal podswiadomie nie chcesZ.To widac wyraZnie w Twoim poscie.Powinnas isc na jakas terapie Zeby poukladac sobie swoje problemy i Zycie wewnetrZne,a nie radZic na forum.
    Takie osoby jak Ty potwierdZaja fakt, Ze aborcja powinna byc dopusZcZalna.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sk6nl67fws24o.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73vfdcoflk963f.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49hdgec6r8kz4y.png
  • mama.rozy 28.09.11, 11:58
    o chorobach
    ja ubieram dzieci w to,co uda mi sie kupić sklepach uzywanych czy dostac od kogoś.pierwszemu dziecku kupiłam jedno body,nowe.
    kompletnie mnie to nie rusza i nie dołuje
    za to rusza mnie,jeśli ktoś to uznaje za wystarczający powód,żeby uważac,że taki styl życia decyduje o tym,ze nie stacmnie na dzieci i nie powinnam miec więcej.Dla mnie bieda jest wtedy,kiedy nikogo ubrań nie dostanę i idę do pomocy społecznej.


    --
    www.kresy.pl/
  • marina2 28.09.11, 12:16
    mamo rózy :różne ludzie mają priorytety i różne powody są wielodzietności.
  • zuzanna56 28.09.11, 16:09
    marina2 napisała:

    > różne ludzie mają priorytety i różne powody są wielodzietności.

    I chyba o to chodzismile
    Na spokojnie odpowiem, że poza moim czasem dla dzieci i miłością do nich priorytetem jest dla mnie np
    wysłanie dziecka na obóz, gdy dziecko tego bardzo chce (ostatnie obozy kosztowały nas 1500 zł lub 2200 zł za dziecko)
    jakieś zajęcia, gdy dziecko bardzo coś lubi robić (czasem to 100 zł miesięcznie, czasem 300 zł i więcej)
    kupno jakiejś książki czy płyty, wyjście do teatru czy kina
    nowe ubrania ze zwykłej sieciówki
    nowe buty
    itp
    wspólny wyjazd rodzinny (1500 zł na osobę to czasami minimum ale to tylko raz w roku)

    nie jestem w stanie tego mieć przy 3 dzieci i dochodach 6 tysięcy (sporo wydajemy na paliwo i ratę kredytu - będzie z 2500 lekko, więc zostałoby powiedzmy 3,5 tysiąca na rachunki, jedzenie, jakąś tam naprawę samochodów, bilety no i cała reszta typu kino, ubrania, książki, wyjazdy). Zakładam że ja nie pracuję.
    Proszę o komentarze, mogą być krytyczne ale uprzejmewink
  • verdana 28.09.11, 17:04
    To ja sie narażę.
    Dla mnie priorytetem są dzieci już istniejące i pewien poziom zycia, ktory mogę im zapewnić, bez szaleństw, ale tez bez wyrzeczeń - ze strony dzieci, nie rodzicow. Uwazam, ze moge spokojnie kupowac małym dzieciom w lumpeksach i jezdzić na tanie wakacje w Polsce i jest nadal OK, ale kiedy starsze dziecko nie ma żadnego eleganckiego ubrania, nie stac mnie na dodatkowe lekcje języka, na studia musi sobie zarobić sam, a o wakacjach moze sobie pomarzyć - cóż, to kolejne dziecko jest spełnianiem moich prywatnych zachcianek, za ktore zapłacić muszą te dzieci, ktore juz są.
    Dokladnie tak samo, jakbym zamiast zaplacić dzieciom za angielski czy przyzwoite ciuchy decydowała się te pieniądze wydac na coroczne wycieczki na Seszele - bez dzieci. I te wycieczki i kolejne dziecko jest wtedy luksusem, a nie uwazam, aby sluszne było fundowanie sobie luksusów, a dzieciom zgrzebnego życia.
    (PS. nie dotyczy to "wpadek", ale świadomie planowanych dzieci.)
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • zuzanna56 28.09.11, 12:22

    mama.rozy napisała:


    > ja ubieram dzieci w to,co uda mi sie kupić sklepach uzywanych czy dostac od kog
    > oś.pierwszemu dziecku kupiłam jedno body,nowe.
    > kompletnie mnie to nie rusza i nie dołuje


    Ależ tu nie chodzi o ubrania. Ja też kiedyś od czasu do czasu kupowałam coś w second handach, teraz czasami córce i sobie wyszukuję coś fajnego. Ale naprawdę dziecka 13-18 letniego, w dodatku chłopca, moim zdaniem nie da się ubrać w ciucholandzie. Ubrania to nie jest problem, naprawdę. Moi nie mają wiele ciuchów, kupuję im większe, więc chodzą w nich długo - oprócz butów. To nie są jakieś wielkie pieniądze, naprawdę.

    W tym że nie stać, to mam na myśli raczej obozy, dojazdy do szkoły, jakiś dodatkowy język obcy, wyżywienie, to że mamy spore rachunki, że 10 letni samochód ledwo dyszy, albo nagle psuje się itp. No i to że przy trzecim nie byłabym stanie pracować tak jak teraz. Pewnie że byłoby nas jakoś stać na życie z pensji męża, tylko że pewnie bez kolonii czy obozów itp, kina, teatru, książek. O ciuchach to nawet nie pomyślałam, zresztą małe dziecko może mieć na początek używane-w ogóle nie widzę problemu.
  • k.czarna84 08.05.12, 23:30
    Tekst linka
  • sowinka123 25.11.15, 20:55
    akurat kupowanie ubrań w second handach jest bardzo okej, wygodne, tanie. ale czasem warto jednak kupić coś w sklepie, zwłaszcza w wypadku rodzin wielodzietnych. z reguły rzeczy ze sklepu, dobrej firmy są mocniejsze, więc można je używać przez wiele lat. warto przejrzeć stronę 4fsklep.pl/t4z15-jkudn301_kurtka_narciarska_dziewczeca_jkudn301_-_granat_ciemny,677,80733.html . sama posiadam ubrania z 4F i jestem zadowolona, bo są mocne i wygodne (bo sportowe). jednorazowe wydanie większych pieniędzy zwraca się smile
  • bibba 28.09.11, 13:51
    ostrzegam cie, green.sabcia, jesli nie poprawisz sie w tonie swoich wypowiedzi, nie bedziesz mogla uczestniczyc w dyskusjach na tym forum.
    masz prawo nie zgadzac sie z pogladami innych osob, ale nie masz prawa obrazac nikogo.
    --
    bibba +4
  • monhann2 28.09.11, 17:09
    Bibba, ciesze sie, ze jednak ktos zareagowal na ten okropny w tonie post!!!

    A tak w ogole to troche nie rozumiem dlaczego w tym dziwnym kraju uwaza sie, ze kupowanie dzieciom ubran w sklepach sieciowych zaliczane jest do luksusu? Czy naprawde ubieranie dzieci w nowe ubrania jest czyms zbednym i niepotrzebnym? Nie mam nic na przeciwko znaszaniu ubran przez kolejne dzieci czy nawet otrzymywanie tychze w spadku po krewnych/znajomych ale jednoczesnie uwazam, ze kupowanie nowych to jest bardzo podstawowy obowiazek rodzicielski. Jesli kogos nie stac na nowe ubranka dla kazdego dziecka, to nie powinien sie decydowac na nastepne. Mozliwosc korzystania z uzywanych, to jest bonus. I jesli H&M, Reserved itp sa markowymi sklepami, to czym jest wlasnie Chanel, Guess czy tym podobne?
    Zreszta ubrania/obuwie to tylko niewielki procent wydatkow, z ktorymi powinni sie liczyc przyszli rodzice.
  • green.sabcia 28.09.11, 18:21
    Nikogo nie obrazilam.I nie ostrzegaj mnie z laski swojej.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sk6nl67fws24o.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73vfdcoflk963f.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49hdgec6r8kz4y.png
  • bibba 28.09.11, 18:37
    byc moze nie obrazilas uczestniczki 3-mamuska, o tym z pewnoscia ona sama zdecyduje, ale twoj post jest krytyczny i osobisty i jako taki nie ma miejsca na tym forum. lamiesz tez zasady netykiety, wkleje ci tu link, zapoznaj sie, konkretnie chodzi mi o punkt 'Nie obrazaj i nie atakuj personalnie swoich rozmowcow'.

    forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html

    --
    bibba +4
  • 3-mamuska 28.09.11, 17:42
    green.sabcia napisała:

    > Nic dZiwnego Ze Twoje dZiecko ma autyZm,skoro go nie chcialas i nadal podswiado
    > mie nie chcesZ.To widac wyraZnie w Twoim poscie.Powinnas isc na jakas terapie Z
    > eby poukladac sobie swoje problemy i Zycie wewnetrZne,a nie radZic na forum.
    > Takie osoby jak Ty potwierdZaja fakt, Ze aborcja powinna byc dopusZcZalna.

    Wiesz jak cie czytam,to mysle ze szkoda ze aborcja w polsce nie jest dopuszczalna i szkoda ze ty swoje gny daej przenosisz.

    ja urodzilam synka swiadomie bo mogla miec aborcje za darmo i na zyczenie.wiec sorry argument od czapy.

    Wiesz zycie z autystykiem latwe nie jest,i boje sie przyszlosci ale napewno nie zaluje urodzinym synka i mam swojego autyste-artyste.

    a na terapie powinnws isc ty a nie pisac na forum bo jednak cos z toja glowa jest nie tak,skoro odczytlas z mojego posta ze nie chce swojego dziecka.

    Poprostu dziecko to praca kupa pracy zwlaszcza takie wyjatkowe dziecko.
  • 3-mamuska 28.09.11, 18:00
    i jeszcze swietna teoria szkoda ,ze nie prawdziwa bo wtedy moj syn bylby zdrowy ,gdyby powodem autyzmu bylo niechcenie dziecka to wiekszosc dzieci w domach dziecka bylo by autystycznych.
    A i masz wiedze lepsza niz lekarze na calym swiecie i swietna teorie, glos ja moze kogos uchroni to przed autystycznym dzieckiem powodzenia.

    A jesli nie masz pojecia o czym mowisz to zamknij pysk, bo nie masz pojecia o zyciu z autystycznym dzieckiem, ktore nie wiele rozumie i nie czuje zagrozenia,przy ktorym nie moge wstawic praliki bo krzyczy itp.

    Tak moje zycie bylo by latwiejsze i spokojniejsze i miala bym wiecej czasu dla tych starszych dzieci.
    W diagnozie synka mam wpis ze syn ma wyjatkowa wiez z matka, ze dawno lekarka ktora diagnozuje dzieci od 10 lat ,nie widzial adziecka z taka wieza z matka (obustronna),ktore patrzy mamie w oczy usmiecha sie i widocznie pokazuje ze kocha,i ze maja bardzo ciepla relacje.Wiec twoje wywod sa nieprawdziwe.
  • green.sabcia 28.09.11, 18:33
    Pisz wyraznie po polsku duzymi literami.zarowno z tego posta jak i z innych,ktore zamiescilas w watku "jestem zalamana" wynika ze dziecka akurat tego nie chcialas,co sama napisalas.Wiec o co ci chodzi?
    Poza tym jest coraz wiecej naukowych doniesien na temat zwiazku miedzy odrzuceniem dziecka przez matke juz w czasie ciazy a wystepowaniem autyzmu.I ja uwazam,ze to bardzo prawdopodone.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5sk6nl67fws24o.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73vfdcoflk963f.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/3i49hdgec6r8kz4y.png
  • dzieciata.renata 28.09.11, 18:40
    green.sabcia napisała:

    > Pisz wyraznie po polsku duzymi literami.zarowno z tego posta jak i z innych,kto
    > re zamiescilas w watku "jestem zalamana" wynika ze dziecka akurat tego nie chci
    > alas,co sama napisalas.Wiec o co ci chodzi?
    > Poza tym jest coraz wiecej naukowych doniesien na temat zwiazku miedzy odrzucen
    > iem dziecka przez matke juz w czasie ciazy a wystepowaniem autyzmu.I ja uwazam,
    > ze to bardzo prawdopodone.
    >
    Przestań w chamski sposób dogryzać. Nie idzie tego czytać. To jest forum, tu się dyskutuje a nie złośliwie atakuje.

    --
    Dorota, styczeń 1999
    Milena, maj 2000
    Weronika, marzec 2009
    Natalia, październik 2010
  • justynabal 29.09.11, 07:19
    Przestań pie_przyć! Normalnie, nie do strawienia te Twoje wywody. Nie czytałam wątków atakowanej przez Ciebie forumowiczki( nie znam jej historii a tym bardziej nie wiem, co napisała), ale powiem Ci coś- człowiek to tylko człowiek i zdarza się mu czasem( w chwilach słabości, załamania) powiedzieć/napisać coś, czego wcale nie myśli a później wręcz bardzo żałuje- nie wiedziałaś tego? Także daj spokój ludziom, bo wytykanie czegokolwiek nie ma sensu a jak czerpiesz z tego satysfakcję, to nie jest dobrze.... Poza tym- drugi banał- ludzie się zmieniają, dlatego dobre jest powiedzenie "co było a nie jest, nie pisze się w rejestr", więc tym bardziej nie rozumiem, po co ten jad?
    A tak w ogóle- to jesteś lekarzem? Chyba nie.
  • eps 29.09.11, 10:32
    Ja tez mam dziecko autystyczne i jestem w temacie obyta ale teorię wysunęłaś z tym odrzuceniem to już mnie na kolana powaliła. Nie chce nikogo obrażać ale może lepiej jak się nie zna tematu to nie walić teorii z powietrza co?
    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • green.sabcia 29.09.11, 19:52
    Odwal sie.
  • verdana 29.09.11, 20:14
    A wiesz, ze jest udowodnione, ze rak powstaje ze zlosci i nienawidzenia wszystkich wokolo? Jesli więc go dostaniesz, to dlatego,że cieżko na niego pracujesz. ja na Twoim miejscu już bym się przebadała, szczególnie pod kątem raka jelita grubego. Wczesniej czy póxniej na własne zyczenie wylądujesz na onkologii
    i wszyscy będa wiedzieli,że to przez złe mysli.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • agni71 29.09.11, 21:26
    daruj sobie tez takie teksty o raku, proszę.
  • eps 30.09.11, 08:19
    ja z dyskusji z tą Panią się wyłączam, bo jest takie powiedzenie "Nie gadaj z ..... , bo Cie zniży do swojego poziomu i pokona doświadczeniem" wink
    pozdrawiam

    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • marina2 30.09.11, 08:47
    3-mamyska dla mnie to co napisałaś jest bardzo ludzkie ,normalne
    nie masz z czego się tłumaczyć
  • 3-mamuska 30.09.11, 03:25
    green.sabcia napisała:

    > Pisz wyraznie po polsku duzymi literami.zarowno z tego posta jak i z innych,kto
    > re zamiescilas w watku "jestem zalamana" wynika ze dziecka akurat tego nie chci
    > alas,co sama napisalas.Wiec o co ci chodzi?
    > Poza tym jest coraz wiecej naukowych doniesien na temat zwiazku miedzy odrzucen
    > iem dziecka przez matke juz w czasie ciazy a wystepowaniem autyzmu.I ja uwazam,
    > ze to bardzo prawdopodone.
    >
    bede pisac jak mi sie podoba ,po 2 napisalam ze nie planowalam 3 dzieci , chcialam 2 zawsze tak bylo,a co innego nie miec i nie planowac, a co innego urodzic i pokochac.
    naprawde sie dziwie ze ludzie chca wiecej dzieci,ale nikogo niekrytykuje kazdy uklada zycie po swojemu.

    przeczytaj to co napisalam dokladnie to ze w ciazy ktos nie chce nie powoduje, ze nie kocha swojego dziecka i nie wstydze sie swoich emocji.
    Juz ci napisalam, ze gdyby bylo cos takiego to cale domu dziecka byly by autystycznych dzieci.
    A co powiesz na temat moich kolezanek, ktore mialy dzieci wyczekane 1 dziecko kilka lat po slubie i wszystko jak trzeba i 3 chlopcow jest autystycznych u 3 roznych rodzinach.

    tylko wiesz karma wroci do ciebie.

    Dla wszystkich zainteresowanych wklejam to co napisalam.

    Wiem co czujesz,bo ja mialm tak z 3 dzieckiem,identycznie bylam zalamana i 3 czy 4 miesiace przeplakalam,umowilam sie w klinice na aborcje,ale maz zdecydowal ze nie jedziemy,widzial ile mnie to kosztuje i wiedzial ze pozniej sobie nie poradze.
    Do konca ciazy myslam ze: zadnego karmienia piersia, zadnegpo noszenia i przytulania,nich sie cieszy ze zyje.Wiem wiem glupie jak cholera.
    Nic mnie nie cieszylo,no moze troche pakowanie torby do szpitala i kupowanie ubranek,bo po 2 dziecku wszystko oddalam,ale dlatego ze ja lubie planowc i pakowac,od dziecka moje hobby to pakowanie .
    Ale nie o tym ,porod byl koszmarem,normalnie jak sie chce dziekca to czlowiek jakos to znosi, a jak sie nie chce to tragedia.

    Ale po porodzie oboje sie poplakalismy czego nie bylo przy poprzednich dzieciach,bo oboje zdawalismy sobie sprawe ze moglo naszego synka nie byc.Z porodu pamietam tylko glos mojego meza i jego dlon,nawet nie pamietam twarzy poloznej.No i Zakochalam sie.
    Jest naszym najwiekszym oczkiem w glowie,glupio ale to taki pieszczoch ,ze jakos tak,no i moze dlatego ze ma autyzm i przez to jest inny ,ale wlasnie z powodu tego ze nie rozumie co sie do niego mowi,to wlasnie przez przutylanie, glaskanie dajemy mu odczuc ze go kochamy.
    Czasem zastnawiam sie czy jakiby nie to ze tak bardzo go nie chcialm to czy mail by ten autyzm,wiem glupie ,ale czasem mysle ze to jakas kara za te zle mysli w ciazy.

    trzymaj sie kochana bedzie dobrze,dasz rade ,moze latwo nie bedzie,ale bedziesz miala wiecej milosci w swoim zyciu.
  • dzieciata.renata 28.09.11, 18:24
    Ja się chyba obracam w kręgu innych ludzi niż niektóre z Was, mają inne standardy życia. Osoby które mają troje i czworo dzieci z mojego otoczenia pracują w sklepach, jako kasjerki, fryzjerki, recepcjonistki, sekretarki, pielęgniarki, zwykli urzędnicy i nie zarabiają nawet tej średniej krajowej czyli ok 2500 zł netto. Piszę o tych pracujących 8 godz właśnie po to żeby mieć czas na wychowywanie swoich dzieci. Druga strona zarobi tą średnią czy nawet więcej, powiedzmy razem mają 5000 na 5 lub 6 osób i płacą jeszcze kredyty 800-1000 zł, to mało jak na dzisiejsze czasy, ale w stosunku do dochodów nie takie nic, mają samochód, mieszkają w większości w mieście wojewódzkim. Nie słyszę od nich narzekań, że klepią biedę, uważają że żyją na przeciętnym poziomie. Jeżdżą na tanie wakacje w Polsce, dzieci na zwykłe kolonie, na obóz narciarski czy językowy ich nie stać, na drogie hobby też nie, ale czy to znaczy, że ich dzieci są nieszczęśliwe? Chodzą na darmowe albo tańsze zajęcia, korzystają z wielu możliwości. Dla mnie to kwota 5000 na rodzinę pięcio czy sześcioosobową to nie mało. Co do studiów, młodzież z tych rodzin wielodzietnych pracuje w wakacje, w weekendy. Ci którzy musieli wyjechać na studia do innego miasta wybrali studia zaoczne, pracują, sami się utrzymują. Wiele dzieci znajomych dorywczo pracuje już w liceum, zarabia na swoje wydatki, wakacje. W moim otoczeniu to jest normalne. Zresztą rzadko wiekowo tak się układa, że cała trójka czy czwórka jest na studiach w jednym czasie.
    Co do ubrań, dla mnie sieciówki to sklepy markowe. Ja kupuję w zwykłych sklepach, gdzie asortyment jest przyworzony z hurtowni, kupuję też na bazarze, w Realu i Tesco na wyprzedażach, nie kupuję natomiast w lumpeksach, bo nie mam możliwości polować przy dwójce maluchów. Korzystamy z ubrań z rodziny, po dzieciach chrzestnych starszych córek i to są ubrania właśnie dla nich, w większości właśnie z sieciówek, czasami jakaś bluza Pumy czy Nike się trafi. Po jednym sezonie noszenia przez jedną osobę spokojnie mogą posłużyć jeszcze jednej osobie. Po co wyrzucać? Nie skarżą się, żeby dzieci je wyśmiewały. Niby dlaczego, skoro większość z nich też chodzi w takich ubraniach. To tylko takie przykłady. Da się wychować szczęśliwe dzieci mniejszym kosztem niż niektóre z Was tu piszą.
    --
    Dorota, styczeń 1999
    Milena, maj 2000
    Weronika, marzec 2009
    Natalia, październik 2010
  • marina2 28.09.11, 18:34
    to napisze raz jeszcze:dziecko wybrało medycynę.nie ma opcji ,ze pracuje i studiuje.nie ma med zaocznej jest płatna czyli niestacjonarna więc na jednego psa wychodzi.
    wyjeżdża z domu i utrzymanie jej jest moim obowiązkiem.mam jej powiedzieć zostań studiuj coś innego,bo nas nie stać?
    takie są za chwilę wybory.
  • dzieciata.renata 28.09.11, 18:53
    marina2 napisała:

    > to napisze raz jeszcze:dziecko wybrało medycynę.nie ma opcji ,ze pracuje i stud
    > iuje.nie ma med zaocznej jest płatna czyli niestacjonarna więc na jednego psa w
    > ychodzi.

    Statystycznie rzecz biorąc jaka jest szansa, że wszystkie nasze dzieci pójdą na medycynę czy prawo?tongue_out

    > wyjeżdża z domu i utrzymanie jej jest moim obowiązkiem.mam jej powiedzieć zosta
    > ń studiuj coś innego,bo nas nie stać?
    > takie są za chwilę wybory.

    Obowiązkiem jest utrzymanie wszystkich dzieci i to też nie kosztem normalnych potrzeb rodziców. Można pracować całe trzy miesiące wakacji i uzbierać sobie trochę pieniędzy na utrzymanie, mieszkać w akademiku a nie w wynajmowanym mieszkaniu, można utrzymywać na pierwszym roku semestrze, a student niech się stara o stypendium naukowe, to trochę odciąży rodziców, skoro nawet dorywczo pracować nie może to niech chociaż porządnie się uczy, można czasowo obniżyć poziom życia reszty rodziny np. zrezygnować z wakacji, drogich rozrywek.
    Nie róbmy z dorosłych ludzi dzieci całkowicie na utrzymaniu rodziców, skoro zależy im na wykształceniu niech coś dadzą od siebie. Nie chciałabym żeby moje dzieci pięć lat studów traktowały jak przedłużenie okresu licealnego.

    --
    Dorota, styczeń 1999
    Milena, maj 2000
    Weronika, marzec 2009
    Natalia, październik 2010
  • bibba 28.09.11, 19:02
    nie wiem jak to jest teraz, ale bez praktyk w okresie wakcyjnym to nie ma co mowic o ukonczeniu medycyny. to jeden z najbardziej czasochlonnych i wymagajacych kierunkow, nie oszukujmy sie. ma ksztalcic ludzi, od ktorych zalezy potem zdrowie i zycie innych, wiec tak to jest.
    --
    bibba +4
  • natalia433 28.09.11, 19:03
    marina oczywiście masz rację pod tym względem ale my matki małych dzieci nie mamy pewności co wybiorą nasze dzieci za te parę lat, może się okazać że żadne nie będzie chciało studiować np. takich rzeczy nie można przewidzieć gdybym miała taki tok myślenia nie zdecydowałabym się na trójkę dzieci, oczywiście że musze brać każdą opcję pod uwagę ale w życiu moze się zdarzyć tyle różnych sytuacji, dziecko może mieć wypadek, ciężko zachorować i mieć kosztowne leczenie, może urodzić się chore tego też nie da się przewidzieć a mimo to decydujemy się na dzieci to zawsze jest pewien rodzaj ryzyka.
    --
    moja wspaniała trójeczka Dawid(2003),Martynka(2005),Maja(2008)
  • natalia433 28.09.11, 18:52
    dzieciata.renata popieram twój post.

    ja w skrajnej biedzie też bym się nie zdecydowała na dziecko kolejne to oczywiste ale czasami uważam że niektórzy te koszta wyolbrzymiają, jedni za 3-4 tysiące przeżyją spokojnie dla innych 6-7 tysiecy zł będzie kwotą niewystarczająca dlatego każdy powinien wiedzieć czy stać go na kolejne dziecko czy też nie.
    Ale trudno jest po prostu przewiedzieć jaka sytuacja materialna będzie u każdego z nas za te kilka -kilkanaście lat kiedy zamiast małych dzieci będziemy mieli nastolatków.
    A autorka wątku pisała że teraz ich sytuacja jest ok. ale nie wiadomo jak będzie kiedy dzieci będą starsze i trudno jest komuś radzić typu nie rób sobie kolejnego dziecka bo jak będzie nastolatkiem to będzie kosztował dużo więcej bo za te naście lat wszystko może się zmienić.
    Ja też się boję o przyszłość ale decydując się na dziecko nie wybiegałam myślami aż tak daleko bo pewnie poprzestałabym na jednym.

    --
    moja wspaniała trójeczka Dawid(2003),Martynka(2005),Maja(2008)
  • dzieciata.renata 28.09.11, 19:04
    Ja oczywiście nie namawiam nikogo do lekkomyślności, o finansach trzeba mysleć, ale realnie patrząc gdybyśmy brali na poważnie wyliczenia ekonomistów ile kosztuje wychowanie dziecka to większości by nie było stać na więcej niż jedno, a czy te dzieci które żyją w rodzinach o bardzo średnich dochodach muszą być nieszczęśliwe? Trzeba umieć korzystać z możliwości, które daje nam współczesny świat. Jak ktoś chce, jak mu zależy to można mniejszym kosztem zafundować dzieciom fajne dzieciństwo. Każdy sam najlepiej wie, jak wygląda jego sytuacja, jakie ma perspektywy i do tego trzeba się odnosić planując rodzinę.
    --
    Dorota, styczeń 1999
    Milena, maj 2000
    Weronika, marzec 2009
    Natalia, październik 2010
  • 3lina 28.09.11, 19:30
    Dyskusja zeszla na inny tor, pojawily sie niemile komentarze... Dlatego uwazam, ze takie tematy finansowe sa bardzo trudne. Kazdy czlowiek ma inne oczekiwania i inne priorytety. Jedni za sume x wychowaja 7 dzieci inni tylko dwoje. Jedni wydaja mnostwo pieniedzy na ubrania, inni na jedzenie. Jedne dzieci pracuja i studiuja, inne studiuja. Naprawde ciezko komus doradzic. Tylko my sami jestesmy w stanie odpowiedziec sobie na pytanie czy nasza rodzine stac na przyjecie nowego czlonka rodziny. Ja tez mysle o tym, jak sobie poradzimy czy bedzie mnie stac na wszystko. Dzis jest tak, jutro moze byc inaczej. Moim marzeniem bylo miec rodzine wielodzietna i myslelismy przede wszystkim sercem choc aspekty finansowe tez bralismy pod uwage. Jestesmy mlodzi, zaradni. Nie pytalam nikogo czy sobie poradze. Za to wszyscy (kiedy teraz jestem w ciazy) pytaja mnie jak ja sobie poradze a mnie to doprowadza do szalu. Pomijam kwestie, ze niektorzy dalej uparcie twierdza, ze to wpadka, bo nie przyjmuja do wiadomosci, ze mozna chciec miec trzecie dziecko.
  • mama.rozy 29.09.11, 07:06
    a jak mozna chciec czwartewink?
    ja tylko na chwilę do dyskusji,bo znowu jestem w pracy
    rację mają obie strony-tak jak piszecie-są różne priorytety.ważne jest natomiast to,zeby nikogo nie poniżać z powodu jego priorytetów.
    Bo mozna-ci z "dołu",gardzić tymi z "góry"-bo oni mają,jak i w druga stronę.A wszyscy jesteśmy tacy sami i tak samo skończymysmile




    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • zuzanna56 29.09.11, 08:18
    mama.rozy napisała:


    > rację mają obie strony-tak jak piszecie-są różne priorytety.ważne jest natomias
    > t to,zeby nikogo nie poniżać z powodu jego priorytetów.

    Amensmile
  • eps 29.09.11, 10:40
    ile osób tyle różnych potrzeb i poglądów na świat i życie.



    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • donkaczka 30.09.11, 22:23
    takie rozmowy sie tu po stokroc toczyly
    a grono mamy nardzo zronicowane pod wzgledem poziomu zycia i oczekiwan, a na tym sie wszystko opiera
    do dzis pamietam, jak sie andaba zdziwila, ze istnieja buty za 400 euro wink ale jakos nikt nikogo nie obrazal jak zielona z nerwow sabcia

    co do planowania, masz verdano dosc specyficzne i dla mnie dziwne podejscie
    duzo piszesz o tym, co sie dzieciom od rodzicow nalezy, co jest rodzica obowiazkiem
    a przeciez sama ciagniesz do jakiegos poziomu, ktory TY uwazasz za wystarczajacy dla dziecka
    i z pewnoscia znajda sie ludzie, ktorzy beda uwazac, ze ponizej 100metrowego apartamentu, nowego auta i corocznych wyjazdow za granice nie ma co mowic o zapewnieniu dziecku godziwego zycia
    z drugiej strony sa ci, dla ktorych Twoje wymagania co do wsparcia udzielanego dziecku sa wydumane i wygorowane


    kazdy ma swoja wizje wychowania dziecka i dotyczy to takze wyksztalcenia, zajec dodatkowych itg
    ja nie chodzilam NA NIC
    zero, null, zadnych basenow, tancow towarzyskich
    sks w szkole po lekcjach - jedyne ekstra zajecia
    jezyka nauczylam sie w szkole i na studiach, na sporty zapisywalam sie jako studentka
    i zyje, niczego mi nie ubylo
    jasne, swoje dzieciaki prowadzam na rozne zajecia, bo nas stac, ale nie uwazam, ze mialyby gorsze dziecinstwo, gdybysmy mieli 10 razy mniej pieniedzy
    kochalabym je tak samo, tak samo turlalibysmy sie w lozku rano, tak samo smakowalyby nam robione wspolnie nalesniki

    bieda w domu rodzi problemy, ale fiksowanie sie na cudach wiankach dla dzieci to tez blad
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • chubus 30.09.11, 19:35
    Z konkretnego pytania i dyskusji zrobiło się nieprzyjemnie. Pani Zielona ma jak widać swoje własne problemy być może własnie finansowe i nie radzi sobie a dowalenie komuś innemu jej pomaga wink
    Co do samego pytania to ja już widzę chociaż dzieci małe ze w okresIw szkolnym wydatków jest wiecej. Mamy czwórkę, myślimy o kolejnych ale co bedzie zobaczymy. Na razie jest dobrze, może nawet lepiej ale zdaje sobie sprawę ze kasa to rzecz zmienna i życie różnie się układa.Teraz żyjemy chwila wink
    --
    http://lbym.lilypie.com/mw7np2.pnghttp://lb4m.lilypie.com/ucGvp2.png
    http://lbym.lilypie.com/Uq6kp2.pnghttp://lb1m.lilypie.com/Gzjlp2.png
  • mama.rozy 01.10.11, 09:25
    padłam ze śmiechu
    zamiast sks przeczytałam seks i się lekko zdumiałamwink
    miłegosmile
    --
    www.kresy.pl/
  • donkaczka 01.10.11, 11:52
    haha
    no wlasnie, tak potem pomyslalam, ze nie kazdy moze SKS kojarzyc i przeczytac to inaczej big_grin
    ciesze sie, ze sie usmialas smile
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
  • 5an-ka 01.10.11, 13:23
    oj dziewczyny dzięki za wasze ostatnie wpisy bo przecież nie pracuję, wychowuję tylko 5 cudnych dzieci, nie zarabiam teraz marudzę ale niestety coś jest takiego, że chciałybyśmy i pracować zawodowo i wychowywać dzieciaki i dogadać się z teściową np. i ze złosliwą sąsiadką i mieliśmy wygrać w tego totka a tu tylko 3 i zima, pieniądze nie mogą rządzić naszym życiem, jestem ostatnio przemęczona i tak się dałam takiemu głupiemu myśleniu, że dowaliłam znajomej, chciała się wygadać że spodziewa 5 dziecka a ja do niej czyś ty oszalała i dopiero oprzytomniałam, przeprosiłam. Jej 4 letnia córeczka wygrała walkę z rakiem. Wspieraliśmy ją wszyscy niekoniecznie finansowo. Pieniądze szczęścia nie dają a dzieci dają wszystko co dobre w życiu i chęć do zarabiania kasy, do nauki i bycia lepszym człowiekiem. Ja ze swojego doświadczenia mówię nie ma co się bać być mamą.
  • simonkapl 01.10.11, 14:38
    U nas finanse nie byly wyznacznikiem ilosci dzieci, gdyby tak bylo to pewnie bysmy mieli gora jedno.Zyjemy skromnie, nie odkladamy, placimy kredyty.Ciuchy na szczescie moge kupowac na czestych przecenach, pozyczaja mi znajomi, na wczasy nie jezdzimy, jedynie raz w roku do mojej mamy.
    Dzieci sa male , wystarcza im na razie zabawa w ogrodzie, na palcu zabaw, spacery po lesie, plaza.
    Wychodze z zalozenie, ze za kilka lat wszystko sie moze zmienic, i na razie nie mam ochoty martwic sie tym co bedzie za iles tam lat, bo to jest bez sensu.
    Mimo, ze jest nam ciezko, jestesmy szczesliwi i spelnieni.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/wff2x1hpjb4i8jnf.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/82doj44jaag5402d.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/gyxwf71xkqk29ajj.png
  • kasialip5 06.10.11, 09:45
    My planując 3 dziecko braliśmy pod uwagę finanse- to nie problem mieć dużo dzieci trudniej zapewnić im dobre warunki- nie oszukujmy się wszystko kosztuje. Mamy 3 dzieci i staramy sie zapewnić dzieciom to co najlepsze. Płacimy za prywatną szkołe, prywatne przedszkole, zajęcia dodatkowe, zagraniczne wakacje. Moje dzieci nie noszą ubrań używanych ani nie donaszają po sobie. Mam troje dzieci, bo tyle mieć chciałam (w końcu to forum wielodzietnych z wyboru) i mam zamiar zapewnić im jak najlepsze warunki.
  • salomea_ 19.10.11, 15:54
    Myślę, że każdy radzi sobie z tym co ma. Wątpie, żebys zbankrutowała nagle przy trzecim dziecku wink Kwestia zawsze organizacji, zaplanowania - na co warto więcej wydać, co można sobie odpuścić.

    Powiem Ci, że w przedszkolach, do których chodziły/chodzą moje dzieci program dnia jest zawsze bogaty i zajęcia dodatkowe wcale nie są tak potrzebne.

    Ubrania niektóre trzymaja się nieźle i wszystkie dziewczyny je po kolei nosiły, inne sie zniszczyły, zawsze staram sie, by i te młodsze dostawały cos nowego. Jak mam kupic ubrania czy zabawki długo chodzę, zastanawiam sie, szukam i myslę, że całkiem niezła jestem w wynajdywaniu niedrogich, ale fajnych rzeczy - częśc z lumpexów, część nowych, trochę też sama szyję, zabawki z promocji lub z allegro.

    Dziwnych masz znajomych - tak jakby tu tylko o kasę chodziło. Dzieci chetniej bawią sie z kimś niż czymś - zawsze siostra/brat czy kolega jest lepszy niż nowa zabawka, którą nie chce sie samemu bawić.

    Z ksiażkami do szkoły jest największy kłopot, bo teraz dzieci piszą w ksiażkach/zeszytach ćwiczeń i trudno jest mieć cos po kimś, nie licząc tego, ze co roku nowe podręczniki. Może sie to wreszcie uspokoi?

    No i wreszcie u każdego bywa różnie. Ja np., gdy chodziłam do podstawówki jako jedyna w klasie nie miałam lalki barbie i się tym przejmowałam, pewnie ktoś inny przejmował sie czymś innym (jak Ty spodniami) - nie da sie wszystkiego ominąć.
  • alusia255 21.10.11, 00:10
    Powiem tak. Ja nigdy nie zastanawialam sie, czy damy rade finansowo przy planowaniu kolejnego dziecka. Instynkt zwyciezal. Pochodze z biednej rodziny, tez nie mialam nigdy Barbie i do dzis pamietam jak mi z tym bylo zle. Mysle, ze tak naprawde przez ta sytuacje w domu rodzinnym albo dzieki niej doceniam to co mam teraz, ciesze sie kazdym dniem, jestem szczesliwa, ze stac mnie na " normalne" zycie. I wiecie co, jestem taka wdzieczna losowi, ze jak wchodze do sklepu to moge zrobic zakupy spozywcze nie zastanawiajac sie ile kosztuja. Zauwazylam jednak, ze wiekszosc moich rowiesnikow, ktorzy w dziecinstwie mieli dobre lub dostatnie zycie nie doceniaja tego co maja i tak naprawde nie znaja zycia... To takie moje spostrzezenia ( osobiste) i czasem zastanawiam sie, czy moje dzieci nie beda egoistami itd itp, poniewaz moga miec teraz wszytko???..... Zastanawiam sie czy to dobrze?? Zobaczymy, czas pokaze... Moja mama wychowywala nas w milosci i poczuciu, ze jestesmy kochani i mysle, ze to jest najwazniejsze. Pieniadze rzecz nabyta jak to mowia, raz sa raz nie, ale to nawet fajnie, bo uczymy sie radzic w roznych sytuacjach i mysle, z eto nas rozwija...., no i ansze dzieci, bo tow lasnie o nie tu chodzi.... Pozdrawiam ( mama trojki)
  • kulju 21.10.11, 04:32
    ja mam 4 rodzenstwa i teraz 4 dzieci wink Moim zdaniem obok finansow wazne jest to czy mozna liczyc na pomoc meza w wychowaniu dzieci i czy starczy na wszystkie dzieci czasu i sily.
    Pieniadze nie zastapia wspolnie spedzonego czasu. Ja kilkakrotnie zlapalam sie na tym, ze np przez caly tydzien nie mialam czasu, zeby spokojnie usiasc i poczytac dzieciom ksiazki, bo zawsze cos innego bylo do zrobienia, albo jakies zajecia poza domem. I stwierdzilam, ze to musi sie zmienic.
    Kazde z moich dzieci potrzebuje czasami ze mna porozmawiacwink, poradzic sie, chce zebym poczytala, czy pomogla przy jakims projekcie i mysle, ze to jest najwiekszym wyzwaniem w rodzinach wielodzietnych. Nie wiem jak znajduja czas na to wszystko rodziny gdzie 2 rodzicow pracuje.
    Pozdr,
    Magda
  • kingusiatko 23.02.12, 23:11
    My z M. mamy na razie jedno dziecko (0,5 roku). Pobierając się zakładaliśmy - i nadal tak jest - że chcemy więcej. Na razie jednak z powodu trudnej sytuacji finansowej odkładamy poczęcie, choć oczywiście różnie może być. Stosujemy met. objawowo - termiczną, ale po porodzie mój organizm na razie nie daje mi się zorientować, więc bazuję głównie na szyjce macicy big_grin Mam nadzieję, że uda mi się po wakacjach znaleźć pracę i jakoś zorganizować opiekę dla dziecka - może moja mama pomoże, ale nie jest zdrowa, więc będzie ciężko. Żłobek? Jeszcze nie jestem przekonana, pomijając, że kolejki doń długie. Najlepiej by było gdyby M znalazł lepiej płatną pracę... Zobaczymy.

    No ale nie o tym chciałam.
    Ja jestem jedynakiem i odkąd pamiętam żałowałam, że nie mam rodzeństwa. Tak niestety już zostało. Na wiele rzeczy nie wystarczało. Żeby kupić mi rower moja mama sprzedała swój pierścionek. Na wakacje udawało się wyjeżdżać do rodziny. Komputera udało się dorobić dopiero jak skończyłam szkołę średnią - wcześniej na komp. chodziłam do kol. i też było ok. Wcale nie czułam się z tego powodu gorsza. Teraz komp. w domu włączony niemal na okrągło i jak w końcu wyłączam - oddycham z ulgą. Gdyby nie to, że mieszkam w dużym mieście na pewno nie mogłabym studiować, choć i tak kierunek musiałam wybierać z takich "tańszych", tzn. bez żadnych kursów przygotowawczych. Nikt nie musiał mi odmawiać - sama wiedziałam, że taka po prostu jest sytuacja i już. Jeśli chciałam sobie kupić jakiś lepszy ciuch lub buty, to odkładałam kasę przez jakiś czas. Nie wiem jak jest teraz wśród młodzieży, ale wtedy nie byłam jedyną osobą w takiej sytuacji i raczej mniejszość miała kasę na co chciała.

    Oczywiście, że swoim dzieciom chciałabym zapewnić w przyszłości dobre warunki, tzn. żeby nie brakowało im podstawowych i potrzebnych rzeczy. Ale może być przecież różnie. Ja najbardziej żałowałam, że nie mam rodzeństwa, a nie, że nie mam komputera, czy na dodatkowe lekcje, albo wymarzone konie.

    Mamy znajomych którzy mają 4, 5 dzieci, a znamy też osoby, które mają siedmioro, czy też są jednym z siedmiorga rodzeństwa. Pewnie czasem brakuje im na jakieś dobra materialne, czy inne, że czasem spotyka ich coś niemiłego ze strony rówieśników ale są szczęśliwymi młodymi ludźmi.

    Czy można planować przyszłość aż tak dalece, by zastanawiać się, czy za kilkanaście, dwadzieścia lat będę mieć na studia dla dzieci? Bo może teraz mam i chcę czwarte, czy piąte dziecko, ale za kilka lat nie będzie co do garnka włożyć? To co wtedy? Któregoś się pozbędę? Tak samo to, że teraz mam mało pieniędzy nie oznacza, że potem zabraknie. I tak samemu człowiek nie jest w stanie zabezpieczyć sobie przyszłości.

    Dla wierzących (przy okazji też do siebie samej bo ostatnio okropnie się martwię o przyszłośćwink: przypowieść o bogaczu, który chciał pobudować zbiorniki na zapasy a potem ~jeść, pić i używać~. Nie pamiętam w tej chwili dokładnie tytułu ani sigli.
  • latajacamysz 26.02.12, 21:43
    My też wahaliśmy się trochę ze względów finansowych czy decydować się na 3 dziecko. Jednak uznaliśmy, że tak patrząc: co będzie? i bojąc się: jak z pracą? to nawet 1 byśmy nie mieli.
    I córka rośnie zdrowo razem ze starszymi braćmi smile
    Ja postaram się jesienią iść na studia i pracować w zawodzie (firmę już mam od roku i coś tam dyrga) i razem ten wózek pociągniemy.

    A na pytania znajomych/rodzinki, jak my damy sobie radę, mąż odpowiadał, że to dla dobra dzieci, bo będzie im we 3 łatwiej spłacać nasze kredyty na dom ( na 35 lat) niż 2 czy 1! ;-D


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/klz98iikvbx27ytw.png
  • undoo 27.02.12, 00:07
    Kazdy ma inne standardy i oczekiwania od zycia. Ja lubie szykowac sobie plany awaryjne, mam nawet jeden na wypadek, gdyby ktores z moich dzieci zapragnelo studiowac medycyne. Da sie. A jak bedzie malo kasy, to bede wiecej pracowac.

    Jezyki - coz moge sama uczyc, bo na kursy nie zamierzam wydawac kasy - w domu naucza sie szybciej.

    Nie uwazam za zasadne przejmowanie sie czyjas opinia w temacie, trzeba sie samemu zastanowic, czy Was stac na to psychicznie i finansowo, bo co czlowiek to opinia. Ilez ja sie nasluchalam przy trzecim, ze dzieci tyyyyyyyyle kosztuja. Kiwalam glowa i grzecznie sie usmiechalam, a robilam swoje. Bo wie pani, ile to wyjazd na narty kosztuje, a wypozyczenie sprzetu! Dla trojki - nieosiagalne. Coz, pani przeoczyla fakt, ze moje dzieci moga miec wlasny sprzet narciarski, wiec koszt wypozyczenia chocby odpada. Ludzie patrza przez pryzmat swoich oczekiwan i mozliwosci, a nie tego, z czym Ty jestes w stanie zyc i jakie masz priorytety.

    Osobiscie jestem wielka przeciwniczka stawiania dziecka w centrum swiata i skakania wokol niego. Wszystko w granicach rozsadku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka