Dodaj do ulubionych

Zahartowane piersi i nie tylko

03.06.04, 09:21
Cześć
Ja na razie wielodzietna tylko w marzeniach - póki co jestem szczęśliwą
Mamusią rocznego synka, z cichą nadzieją, że mimo karmienia piersią uda się w
najbliższym czasie począć drugie dzieciątko, a jakieś trzy lata potem namówić
męża na jeszcze trzecie (och, a jak by się za tym trzecim razem trafiły
bliźniaki to już byłby w ogóle ideał smile
Ale do rzeczy - parę dni temu założyłam na "karmieniu piersią" poniższy
wątek, niestety, nie doczekałam się odpowiedzi - pomyślałam więc, że może
poradzą Mamusie z mojego ulubionego "wielodzietnego" forum, bo jest ono do
tych, które wykarmiły co najmniej dwójeczkę -
"...czy piersi zahartowane przy pierwszym dzieciątku już zostają takie
odporne czy też po pewnym czasie "niekarmienia" uwrażliwiają się z powrotem i
przy każdym przechodzi się przez horror pierwszych tygodni?
Na razie karmię jeszcze pierwsze (właśnie skończył rok), drugie dopiero w
planach, ale chciałabym wiedzieć na co się nastawić smile"

Z góry wielkie dzięki za odpowiedzi.
Barbs
PS. Wiem że to zakrawa na lizusostwo, ale trudno - jesteście dla mnie wzorcem
dziewczyny, bardzo mi się podoba Wasze podejście do życia, uwielbiam czytać
Wasze wypowiedzi - niezmiennie przywracają mi one wiarę w człowieka. Mam
nadzieję, że za parę lat dołączę do Waszego grona jako pełnoprawna
wielodzietna smile
Basia

Obserwuj wątek
    • jol5.po Re: Zahartowane piersi i nie tylko 03.06.04, 09:50
      Hmmm, po takim ps-ie nie można nie odpowiedzieć. Każda ciąża i karmienie (a
      szczególnie poczatek) były różne. Pierwsze dziecko karmiło mi sie dobrze, po
      króciótkich niepowodzeniach w ssaniu, drugie i trzecie (między nimi przerwa 2
      lata) nawet idealnie. Chyba coś jest na rzeczy z tym zahartowaniem brodawek, bo
      kiedy między 3 i 4 dzieckiem miałam przerwę 4 lata, okazało się, że piersi mnie
      bolą jak karmię (nie spodziewałam się tego całkowicie), skóra jest
      delikatniejsza, a macica zwija się też bardziej boleśnie niż wcześniej (i to
      przy karmieniu akurat), ale też i dzisiuś ten akurat z całej piątki miał
      największe kłopoty, żeby chwycić brodawkę. I znów tych problemów nie mam przy
      piatym (2 lata różnicy).
      Pozdrawiam serdecznie Jola
      • fumag Re: Zahartowane piersi i nie tylko 03.06.04, 10:06
        No zaraz się wkurzę-taką"piękną"odpowiedż napisałam i zniknęłasad
        Ja niestety za każdym razem mam problemy z karmieniem na początku.Zawsze mam
        poranione brodawki.I mam b.wrażliwe piersi-często mam zastoje i kilka razy
        zapalenie.Mam wrażenie,że moje dzieci mają tak ukształtowane szczęki,że mi
        brodawkę w linni poziomej na pół dzielą i stają się "wampirkami".One zresztą
        to straszne ssaki są!Ja nie za bardzo wierzę w to hartowanie piersi...
        To co się zmienia to moje nastawienie-nie denerwują mnie tak niepowodzenia i
        wiem,że taki koszmar brodawkowy szybko mija.Najgorsze to są chyba te lęki i
        strachy przed...A teraz to szybko reaguję na zwiastuny zapalenia i działam-mi
        pomaga b.ciepła kąpiel i rozgrzewanie prysznicem piersi i przystawianie częste
        dziecka.
        Ja bez problemu zachodziłam w ciąże karmiąc -zatem do dzieła!
        --
        pozdr.Magda
        • verdana Re: Zahartowane piersi i nie tylko 03.06.04, 12:12
          Ja też za kazdym razem mialam klopoty z karmieniem - przy pierwszym wspominam
          to jako nieustajacy koszmar. Przerwałam po trzech miesiacach - i do dziś
          żałuję, ze nie wczesniej. Drugie (trzy lata przerwy) karmiłam 9 miesięcy (m.in.
          dlatego, ze znikł kretyński nakaz lekarski oprózniania piersi po każdym
          karmieniu), a trzecie rok i trzy miesiące. Ale nie znosiłam tego i z ulgą
          przestawałam.
    • mama_kasia Re: Zahartowane piersi i nie tylko 03.06.04, 12:33
      Też muszę napisać, że kłopoty z piersiami mam za każdym razem
      (między dziećmi jest 4 i potem znowu 4 lata różnicy) - głównie z
      brodawkami, mniejsze z zastojami. I niestety u mnie najlepiej
      było z pierwszym.
      Najmłodszą karmię nadal, ale już tylko w nocy i przymierzam się
      do odstawienia. U mnie jakoś gdzieś po 8,9 m-cach karmienia
      pojawiły się nowe problemy z brodawkami: pękanie, złażenie skóry. A wszysko
      z powodu ząbkowania. Na szczęście wtedy powoli rezygnowałam z karmienia
      dziennego i brodawki miały czas odpocząć smile
      Także nie liczyłabym na zahartowanie piersi.
    • agax3 Re: Zahartowane piersi i nie tylko 03.06.04, 16:45
      Na zahartowanie piersi to moim zdaniem nie ma co liczyć. Ja za każdym razem
      przechodziłam pękające brodawki, mimo, że przerwa między skończeniem karmienia
      starszego a zaczęciem cycania młodszego była zaledwie kilku miesięczna. Bo to,
      że ja już umiem karmić piersią wcale nie oznacza, że ono umie ssać, jak na
      leży. Ale kłopoty trwały tylko chwilę, a ja ratowałam się Bepantenem. Przy
      drugim dziecku zbytnia pewność siebie co do karmienia piersią skończyła się dla
      mnie zapaleniem piersi (bo mały potrafił przespać 8 godz. po powrocie ze
      szpitala, a ja właśnie miałam nawał pokarmu, popękane brodawki), ale pewność,
      że dam sobie radę z karmieniem i dobre rady ze schłodzoną kapustą itp. pomogły
      mi z tego wybrnąć w ciągu kilku dni bez konieczności dokarmiania dziecka.
      Życzę powodzenia na mlecznej drodze!!!!!
      --
      Agnieszka z Krakowa
      Natalia, Maciuś i Łucja - ukochane urwisy Agi
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8792806
    • akve Re: Zahartowane piersi i nie tylko 03.06.04, 23:48
      No, pod takim watkiem musze się dopisać smile
      Uwielbiam karmić dziecko piersia!
      Serio.
      Choć muszę powiedzieć,ze droga do tego była ciernista...
      Przy pierwszym dziecku przeszłam horror:popekane brodawki tak,ze z piersi lało
      sie mleko z krwią i kazano mi małego odstawić( bo się zatruje!), oprcz tego
      krwiaki na piersi,nawał i zapalenie...Straszne chwile.Wszystko przetrzymałam i
      karmiłam przez 15 miesięcy.
      A potem nigdy nie miałam juz takich kłopotów.Bo jak napisała Agnieszka wydaje
      mi się,że wszystko zależy od TECHNIKI ssania, czyli ze by dziecko prawidłowo
      chwyciło brodawke z otoczką.Nie za płytko,bo beda kłopoty.
      Teraz karmię czwarte dziecko i Zosia chciała chwytać pierś tak właśnie
      płytko.Buzia taka malutka,ze otwierała się za mało smileAle jakoś wspólnymi
      siłami zapobiegłyśmy popękanym brodawkom.
      Pozdrawiam i zyczę jak najmniej klopotów z karmieniem
      Ewa
      • wieczna-gosia Re: Zahartowane piersi i nie tylko 04.06.04, 12:24
        Mnie tez zawsze piersi na poczatku bola ale zgadzam sie z akve- z zahartowaniem
        piersi ma to niewiele wspolnego- z technika ssana jak najbardziej. Teraz juz
        wiem jak mi najwygodniej bylo przystawiac, nie boje sie zmieniac pozycje, jak
        za bardzo boli to wyszarpuje cycka i wkladam od nowa.
        Ja jeden sutek mam modelowy a w drugik nie mam brodawki. Tak wiec z jednej
        piersi karmi mi sie swietnie a z drugiej to dopiero teraz zaczyna mi sie dobrze
        karmic jak Przemek sie zrobil bystrzejszy i sie nauczyl do niej przystawiac-
        wczesniej lizal tylko wink)
        A zwy\ijanie macicy po tym porodzie wspominam jako koszmar... on za cyca a ja
        wylam z bolu bynajmniej nie z brodawek- takie mdlace uczucie bolu rozlewajace
        sie po brzuchu... nigdy wiecej dzieci... brrr... porod to przy tym pikus byl wink)
        --
        gosklec@poczta.onet.pl
    • barbs Re: Zahartowane piersi i nie tylko 04.06.04, 09:25
      No i proszę - na "Karmieniu piersią" dalej nic, a tu tyle odpowiedzi! Bardzo
      dziękuję smile Nie napełniają one wprawdzie optymizmem, ale pocieszam się tym, że
      a) przerwa między karmieniami nie bedzie duża;
      b) przy Iwusiu oprócz koszmarnie wrażliwych na ból brodawek nie miałam żadnych
      problemów - zastojów, zapaleń, nic z tych rzeczy, a pokarmu tyle, że tryskał
      fontannami. Wrażliwość zresztą była spowodowana najprawdopodobniej
      pleśniawkami, jakie Mały miał od drugiej doby życia aż do trzeciego miesiąca.
      c) UWIELBIAM karmić piersią i nie wyobrażam sobie żebym miała NIE karmić, więc
      mądrzejsza o Wasze doświadczenia i na wszelki wypadek nastawiona, że tak
      całkiem bezboleśnie nie będzie, jakoś przetrwam.
      Jeszcze raz dziękuję,
      Basia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka