Dodaj do ulubionych

mam już dosyć:-(

12.02.12, 21:46
"docinków" i uwag na temat wielodzietności, naszej sytuacji itp.

Nie chodzi o obce osoby, tylko znajomych, "przyjaciół"-których znam/znamy od lat...albo rodzinę.
Część osób w ogóle zerwała z nami kontakty, a część "udaje" że jest jak dawniej.
To strasznie boli, gdy bliska osoba wytyka Ci w twarz to, co wg niej jest hańbą i wstydem.
Jak się zachować, gdy słyszy się pogardliwe teksty i drwiący śmiech? Najczęściej sa to osoby bezdzietne lub jednodzietne, które nie potrafią sobie wyobrazić jak to jest mieć taką "gromadkę".
gdy słyszę np.:

-"ciasno u Was, no i po co sobie tyle dzieci narobiliście?"

-"czy wy w ogóle słyszeliście co to antykoncepcja?"

-"masakra! mogę Wam tylko współczuć
(ja odp.): "ale czego? za parę lat będę mieć z górki"
(odp.): "taaa... jak dożyjesz..."

Teściu do syna znajomych:
-Tylko uważaj z dziewczyną, żebyś sobie tak jak M.(mój mąż) nie narobił, bo on tylko wkładał i zapominał wyjąć".


Dlaczego tak jest, że przez takie sytuacje czasem naprawdę popadam w doła?
Owszem-nie jest nam lekko-mamy problemy i to niemałe, chwilowo nieciekawą (a nawet bym powiedziała bardzo kiepską) sytuację, ale CO I WSZYSTKIM DO TEGO?
Moje dzieci są szczęśliwe, w żaden sposób nie czują się "inne", niczego im nie brakuje, kochamy sie bardzo...
Takie docinki zamiast podnosić na duchu tylko dają "kopa" w drugą stronęsad

Jak sobie z tym radzić? Jak milczę to czuje się przegrana... nie zawsze mogę odezwać się chamsko bo to znajomi, rodzina... Mogę sobie tysiąc razy powtarzać, że mam ich gdzieś, ale jednak tak nie jest...

czy zawsze tak będzie? czy może ja tak dziwnie to odbieram i jestem przewrażliwiona?

no, musiałam się wyżalić.
ciężko jest i tyle.


--
Julia (26.09.2001)
Alicja (09.09.2005)
Natalka (03.01.2007)
Emilian (14.03.2011)
Edytor zaawansowany
  • verdana 12.02.12, 22:57
    Mam wrażenie, ze przy tak chamskiej rodzinie i znajomych, slyszałabyś docinki mając jedynaka (tylko uwazajcie, bo M. nawet drugiego dzieciaka nie potrafi zrobić), dwójkę (chcieliście pewnie parkę, ale M. nawet chłopaka nie potrafi zrobić), czy wcale nie mieli dzieci (wygdniccy egoisci). Nie w dzieciach tu problem, podejrzewam, ale w cakiem czym innym.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • benignusia 12.02.12, 23:06
    wredni i tyle sad wiem jak to boli,też przeżyłam.
    Powiem szczerze że ja mając czwórkę dzieci (tyle ze mieszkam w uk na stałe)będąc na wakacjach w PL 2 i pół tyg nasłuchałam sie TYLE uwag i docinkow że poprostu było mi przykro uncertain z chęcią wyjechałam do siebie...Chyba zależy jakich masz znajomych,w jakiej dzielnicy mieszkasz itd.
    Pamiętam ze kilku znajomych mówiło"po co wam trzecie jak mieliscie parke ??"
    albo "ja bym się tak niecieszył na waszym miejscu"
    i wiele mniej przyjemnych tekstwo....
    Myśl o sobie i swojej rodzinie.Tutaj niemam problemow z moją dzietnością i czasem ludzie pytają kiedy następne chcąc mnie wybadac ale mimo że niektórzy(tak mi się wydaje)myślą że mam dużo dzieci,mówią miłe rzeczy.W PL od rodziny słyszłam przykre słowa.A na tekst ze planowaliśmy -coś w stylu-taaaa akurat....
    trzymam kciuki,ciesz się swoimi dziecmi i olej innych.Jeśli są Twoimi prawdziwymi przyjaciółmi niepowinni Cię ranić...
    --
    szczęsliwa mama dwóch córek i dwóch synów smile
  • w_iika 13.02.12, 00:29
    Strasznie przykro słyszec takie rzeczy. My tymczasowo w UK, trójka dzieci (5,4,2) i znajomi Anglicy pytają się, czy planuję kolejne. Bo ponoc tak fajnie wyglądam, dzieci takie udane, powinnam mieć jeszcze jedno. Znajomi Polacy i rodzina: uwagi w stylu: uważaj, bo znowu w ciąży będziesz itp. Po cichu marzy mi sie jeszcze jedno, ale nie mam odwagi się do tego przyznać, wpędziłabym tatę do grobu.
    Trzymaj się, te idiotyczne docienki potrafią boleć. Kurcze, najpierw całe życie człowiek słucha, dlaczego w wieku 25lat nie jest mężatką, a potem kolejne wysłuchiwanie ile powinno sie mieć dzieci, i jak je wychowywać. Rodzina i znajomi naprawde powinni pomyśleć zanim coś powiedzą.
  • jagienka_77 13.02.12, 00:41
    Nie pojmuję, jak można tak wypowiadać sie raniąc was i traktując tak przedmiotowo własne wnuki. Nie meble, nie samochód tylko dzieci!!! W głowie mi się to nie mieści. Powinnaś obmyślić ripostę na takie docinki, ze znajomymi ograniczyć kontakty, bo to żadni przyjaciele tylko zwykłe chamy i prostaki,a teściów tolerować na ile każe pryzwoitość. Masz wyjątkowego pecha mając takich ludzi w otoczeniu, nie daj sobie wmówić, że to z wami coś nie tak; to oni są chorzy. Ciesz się swoją rodziną i bądź z niej dumna.
  • eps 13.02.12, 08:49
    dla mnie jak ktoś mówi takie "cudne" teksty to też roszczę sobie prawo do odpowiadania w takim samym tonie.
    Jak dla mnie to chamstwo i tyle.
    Jak np. teściu mówi takie słowa i do tego może z uśmiechem na ustach (że niby to takie zabawne i na luzie) to ja w tym samym tonie bym odpowiadała.
    Dlaczego jak ktoś się do Ciebie odzywa tak jak odzywa Ty nic nie mówisz, uznając że nie wypada, że to rodzina, że to znajomy? Skoro on tak to Ty tak samo - ja tam robię.
    Teraz to już rzadko słyszę jakieś teksty krzywe, pomimo, że 3 dzieci to nie bardzo dużo- jak byłam w ciązy i zaraz jak sie mała urodziła komentarzy była masa.
    np. Mój szef (pracuje na kontrakcie nie na umowe o pracę) jak sie dowiedział że bedę mieć 3 dziecko zapytał: "Czy dużo jeszcze tych dzieci Pani planuje?. Ja nie widziałam jeszcze czy bedzie córka czy syn, odpowiedziałam: "A czemu Pan pyta? przecież moje ciaze i dzieci w pracy mi nie przeszkadzają. A dzieci ile bedzie? nie wiadomo bo chcemy córki i bedziemy robic do skutku." Juz nigdy więcej nic nie powiedział.
    Teściowa tez kiedys wypaliła: "No wiesz co tyle dzieci narobić?co Ty, jak patologia i ja sie wstydzę za Was". To odpaliłam " O nie wiecie czasem, jaka obraza majestatu. Przeciez mama nas nie utrzymuje i dziećmi tez sie zajmować nie musi. A sie mama wstydzi? No to naprawde nie ma mama lepszego powodu do wstydu?nie wiecie czasem" cała wypowiedź z lekkim uśmiechem na ustach że niby to tak w żartach sie z nią przekomarzam.
    Po jakimś czasie komentarze ustały.
    Troche asertywności i odwagi, jak Ty nic nie mówisz to wszyscy myślą że mogą pouczać i sie wymądrzac.
    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • stefania1939 13.02.12, 09:10
    Przykro czytać coś takiego, ja nigdy się nie spotkałam z takimi tekstami. Zgadzam się z poprzedniczkami, to jacyś wredni ludzie i nic na nich nie poradzisz. Ale czasem jest tak, że ludzie odbierają nasze nastawienie i słabe punkty i właśnie nam docinają, a my jakoś to wyjątkowo słyszymy i odbieramy. Przykładowo jako nastolatka miałam kompleks, że mam grube nogi i jakoś ciągle coś na ten temat słyszałam, albo wydawało mi się , że słyszę. Albo,że ktoś się głupio gapi. wyjątkowo byłam w tym temacie drażliwa. Kiedy zaakceptowałam swój wygląd, odkryłam jak się ubierać, jaki obcas najbardziej do mojej nogi pasuje i jaka długość sukienek, nigdy nic przykrego nie usłyszałam , a wiele razy komplementowano mnie nawet za zgrabne nogi. Nie zaprzeczałam wtedy tylko śmiałam się w duchu. Jeśli będziesz dumna ze swojej rodziny te teksty znikną, albo przestaną cię obchodzić. Pomyśl, co mogłabyś zrobić, żeby się pewniej poczuć. Ja na przykład po bliźniakach poszłam do fryzjera i kupiłam sobie parę ciuchów, zadbałam też trochę o figurę, od razu inaczej się poczułam.
  • bibba 13.02.12, 09:30
    oni sa chamscy, a ty przewrazliwiona - chociaz wcale sie nie dziwie.

    nie byloby niegrzecznie powiedziec, ze nie zyczysz sobie podobnych uwag.

    poza tym, nie wiem co doradzic, poza ograniczeniem kontaktow, wypuszczaniem drugim uchem. ja mam to szczescie, ze od mojej mamy dzieli mnie 2000km, ale jeszcze jej nie mowilam, ze oczekujemy piatego suspicious
    --
    bibba 4+...
  • blizniaki14 13.02.12, 11:18
    wiem,że męczące to pewnie jest,ale olać ich smile Odreagowują chamsko swoje frustracje, problemy itp. albo zazdroszczą wink niektóre typy już po prostu takie są sad
    Bibba ma rację, ja bym ograniczyła kontakty i tyle. Po co się denerwować smile
    pozdraw
    --
    nasz Tonio
    nasze bliźniaki Jaś i Tusia
    przed ślubem 4 lata, a po ślubie...
  • agusia2137 13.02.12, 11:31
    Jejku jak ja dobrze to znamsadsad JA mam 26 lat i czworo wlasnych dzieci. Pierwszego syna ur jak mialam 18 lat i juz od tamtego czasu zawsze bylam na jezykach. Ślub wzielam 2 lata pozniej jak sie ur drugi syn. CZekalismy ze slubem bo ja chcialam byc pewna na 100% ze to dobra decyzja i nie chcialam by moj maz czul sie jakis przymuszony bo dziecko w drodze. Mimo antykoncepcji urodzilam jeszcze 2 dzieci. Rodzina w rozny sposob to komentowala,a ja ucinalam to krotko ze to moj brzuch i to ja bede wychowywac i karmic wiec nic im do tego. Mama zawsze mnie wspiarala,gorzej z bratemsad On sam nie ma dzieci wiec krytykuje doslownie wszystkosad Ale jakos mam to gdzies. Rok temu stalismy sie rodzina zastepcza spokrewniona i nagle wszyscy co mnie krytykowali mowia do mnie ze nas podziwiaja ze dajemy rade itd.a za plecami obgaduja. Mimo ze ucinam te wszystkie ich gadania to i tak w pewnym sensie bolisad Ale mam meza ktory zawsze "stawia mnie do pionu".Powtarza mi ze ludzie zawsze beda gadac itd a najwazniejsze ze mamy siebie,nam to odpowiada i ze sie kochamysmilesmile
  • agusia2137 13.02.12, 11:35
    aaaa a pamietam ze jak urodzilam pierwszego synka to powtarzałam ze nie bede miala wiecej dzieci to wszyscy mi mowili ze jestem glupia bo chce zrobic z dziecka jak to okreslali "emocjonalnego samoluba" ze jak moge pozbawiac dziecko z rodzenstwa,ze to strasznie egoistyczne. A pozniej te same osoby najglosniej komentowaly kazda moja ciaze. I to mi pokazało jak ludzie potrafia byc falszywi i zmienni. Na prawdę nie ma co sie nimi przejmować. Wazne ze ty jestes szczesliwa i kochasz swoje dzieci. a oni za przeproszeniem niech sie pocałuja w tylkismile
  • 3lina 13.02.12, 18:01
    Gratuluje Bibba!
  • agusia324 14.02.12, 00:33
    bibba napisała:


    > poza tym, nie wiem co doradzic, poza ograniczeniem kontaktow, wypuszczaniem dru
    > gim uchem. ja mam to szczescie, ze od mojej mamy dzieli mnie 2000km, ale jeszcz
    > e jej nie mowilam, ze oczekujemy piatego suspicious

    Moje najserdeczniejsze gratulacjesmile
    --
    Julia (26.09.2001)
    Alicja (09.09.2005)
    Natalka (03.01.2007)
    Emilian (14.03.2011)
  • 2007e 13.02.12, 11:51
    Rozumiem Cie, bo kazdy chce miec, oprocz siebie nawzajem, jeszcze kogos innego. Moja tesciowa zachowuje sie podobnie. Nic tu nie pomagaja docinki, bo ona i tak wie swoje. A z drugiej strony ja tez chce zeby dzieci mialy babcie (bo z kolei dla nich wcale zla nie jest). Tak to wyglada, ze sa rozne zaleznosci, gdzie czlowiek pewne rzeczy musi wysluchac, wpuscic jednym uchem a drugi wypuscic, choc zdarza sie, ze jak sie nazbiera, to na tej drodze o serce zachaczy. NIe da sie tak zupelnie olewac wszystkiego co sie uslyszy. W koncu to nas samych dotyczy. Ja mysle, ze skoro nie macie lekko i sa problemy, to czy tez to nie powoduje, ze jestescie od tych osob zalezni. Slabszego zawsze latwiej popchnac, wysmiac. Oby bieg zmienil tor. Zebyscie wy mogli i pokazac, ze wyszlo tak jak chcieliscie i daliscie rade.
  • 3lina 13.02.12, 17:58
    Trzymaj sie Agusia! Pomysl o tym, ze masz wspaniala rodzine, z ktorej jestes dumna. Nie pozwol, by inni to zniszczyli i nie pozwalaj, by w ten sposob o Was mowili. Powiedz po prostu, ze nie zyczysz sobie tego typu komentarzy.
  • mama.rozy 13.02.12, 18:38
    po prostu wchodź częściej tu na forum,kontaktuj się więcej z normalnymi wielodzietnymi.a innych-zbywaj.nie milcz,bo dla nich to przyznanie im racji.
    na nas we wsi juz też patrzą dziwnie,bo 4.w drodze a ja chodzę szczęśliwa jak głupia,bo marzy mi się kolejnesmilei też się nasłucham-ale ludzie potrzebują sensacji.dbaj o siebie i swój dobry humor,nikt nie będzie miał odwagi zgłaszac zażaleńwink
    --
    www.kresy.pl/
  • marina2 13.02.12, 20:02
    z chamstwem generalnie nie wchodzi się w dialog.
    mozna od czasu do czasu próbowac odparowac,że to właśnie moje dzieci będą pracować w przyszłości na wasze zusowkie emerytury ,ale ja wiem czy warto?
    poczytaj o asertywności.nie pozwól ,zeby za Twoją sprawą inni robili sobie dobrze i wyrzucali swoje frustracje
  • alki_80 13.02.12, 21:45
    agusia, nie przejmuj sie!!! odpowiedz im raz, a porzadnie smile
    ja tez ciagle mysle o czwartym, moja rodzina mi sie nie wtraca. bardziej martwie sie Polakami w UK gdzie mieszkam, bo jak bylam w trzeciej ciazy to juz mi zasilki liczyli i mowili, ze sobie znalazlam sposob na zycie. przeciez oni wiedza lepiej ile mam pieniedzy w portfelu. niby obcy ludzie to gadali, zadni moi przyjaciele, ale nie bylo to mile (zwlaszcza, ze nieprawdziwe). szkoda tylko, ze nikt mi tego w twarz nie powiedzial bo ja nie jestem z tych milych i juz bym wiedziala jak odpowiedziec wink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zpbnkrhmenz01qnn.png

    Jakub 24.04.2003
    Maciej 29.08.2007
  • agusia324 14.02.12, 00:31
    Dziękuję Dziewczyny za wsparciesmile
    Troszku mi lepiej, ale nie do końca...

    Niestety chyba będę musiała sie pogodzić i przywyknąć do sytuacji, albo tak jak piszecie spróbować przestać zwracać na to uwagę. Dużą część kontaktów ze znajomymi już ograniczyłam albo sami się wykruszyli, niestety podobnie rodzina (np. brat mojego męża nie odezwał się do nas ani słowem od dnia narodzin Emiliana).
    "Odbijać piłeczki" nie bardzo mogę, bo... nie znajduję argumentów. Akurat mamy taki moment w życiu, taki nam się pechowo wszystko poukładało, że nijak się podeprzeć niczym nie można. Rodzina i najbliżsi znajomi wiedzą o sytuacji i moim zdaniem jest to ewidentne kopanie leżącego i wcale nie pomaga sie podnieść. Nie potrafię zrozumieć dlaczego to robią-nawet jeśli słyszy się takie docinki w żartach to boli. Zaczęło się już przy trzeciej ciąży, a teraz po prostu jest coraz gorzej.
    Mam już serdecznie dosyć tego chamstwa i najchętniej wyprowadziłabym się tysiące kilometrów stąd...
    Gdzie wśród nas są ludzie którzy z szacunkiem patrzą na wielodzietność, szczęście, trud jaki wkłada się w codzienność? Czy naprawdę już te wartości nic nie znaczą?

    Mój mąż twierdzi że mam już depresję przez to wszystko. Nie mogąc się odgryźć tłumię emocje i potem ryczę w poduchę...

    ech,myślicie że to minie czy mam przywyknąć?


    --
    Julia (26.09.2001)
    Alicja (09.09.2005)
    Natalka (03.01.2007)
    Emilian (14.03.2011)
  • mamaanieli 14.02.12, 08:16
    Są bezczelni. Na bezczelność polecam bezczelność. I nie daj sie zastraszyc i tak traktowac! przeciez to jest forma przemocy!!!
    - Ale macie duzo dzieci...
    - Jak sie ludzie naprawde kochają, to mają dzieci.
    lu
    - Oooo... Czworo dzieci...
    - Tak. I planujemy piąte bo mój mąż jeszcze może...
    lub
    - To wszystkie paanniii, te dzieeci...
    - Moje i męza. Na szczęście sama nie musiałam ich robić.
    itd (kiedys tu byl taki watek o odpowiedziach - to sobie poczytaj. ja tak z pamieci i autopsji - napisalam)
    raz czy drugi rzucisz tekst - i bedziesz miala spokoj. a co do rodzinki: po prostu konkretnie, mocno i raz na zawsze, kazdemu z osobna powiedz ze to twoje zycie, nie zyczysz sobie takich docinkow itd. to nie fair równiez w stosunku do dzieci, które sa wspaniałe... musisz byc asertywna jak to mowią. zeby nie zrobili sobie z ciebie kozla ofiarnego! bo to czasem tak bywa w rodzinkach.
    wkurzylam sie!! jak mozna w ten sposób.... ja na szczescie zyje w srodowisku ktore bardzo jest pro... nie daj sie! oni NIE MAJĄ PRAWA tak sie zachowywac... cieplo pozdrawiam...
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • eps 14.02.12, 08:46
    to że jesteście w kiepskiej sytuacji nie daje prawa czy to rodzinie czy znajomym jeszcze Wam dokładać.
    Nawet jak jesteście chwilowo biedni i nieporadni (jesli tak jest) to i tak masz masę argumentów do odbicia.
    np. jak ktos powie że po co tyle dzieci macie bo nie sztuka narobić ale wyżywić i godnie żyć.
    to ja bym odpowiedziała że najważniejsze jest ZDROWIE i szczeście, bo majątek rzecz nabyta, raz jest raz nie ma. Niektózy mają majątki i chore dzieci a wy macie dzieci zdrowe tylko z majątkiem chwilowo krucho.
    Nie kopie sie lezacego, nie daj sie kopać. jak ktos chce komś dogryśc do powód zawsze sie znajdzie. Jakbyś miała kupe kasy to też wyjdzie, że tyle dzieci, teraz to im sie w dupach całej dziesiątce ( wink ) poprzewraca i w narktoyki pójdą itd.
    Absolutnie żadna sytuacja nie pozwala na ponizanie drugiego człowieka.
    Ja czasem mówie do kogoś jak mnie wkurzy: Oj nie gadaj, nie gadaj bo jak ci sie drabina obsunie to spadniesz nizej niż ja".

    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • andaba 14.02.12, 08:54
    Ja to sobie w ogóle nie wyobrażam, żeby ktokolwiek komentował w ten sposób moją sytuacje i wybory.
    Nigdy nie słyszałam krytyki na temat tego ile mam dzieci. No może od mamy, ale to chyba co innego niz jacyś znajomi czy dalsza rodzina. Ja rozumiem, że można sobie myśleć coś, ale co innego myśleć, co innego mówić. Niewyobrażalne. Do tego stopnia, że az mi trudno uwierzyć. Naprawdę ktos potrafi ci powiedzieć: "po co sobie tyle dzieci narobiliście"????
    No wybacz...
  • bibba 14.02.12, 09:51
    agusia. sama piszesz - kopia lezacego.
    to powinno byc twoja odpowiedzia: tak, jest nam teraz ciezko i dlatego nie musicie juz wiecej dowalac!

    nie powinnas NIC nie powiedziec. nie wiem, moze nie doczytalam ile maja twoje dzieci, ale nie pozwol im widziec tego i sadzic, ze zachowanie tych ludzi jest akceptowalne!!!
    --
    bibba 4+...
  • pa-trynka 14.02.12, 11:46
    serdecznie współczuje. niestety zawsze znajda się ludzie, którzy (prawdopodobnie sami zakompleksieni) poprawiają sobie własne samopoczucie kosztem innych...
    z odpowiedzi polecam (reakcja naszych znajomych na wieść o naszej kolejnej ciąży) - "porządni ludzie powinni mieć dużo dzieci"smile
    dla wsparcia dodam, że nas też dotknęły różne, mniej lub bardzie,j "żartobliwe" uwagi na temat planowania rodziny, antykoncepcji, celowania w dziewczynkę etc, a moja obecnie czwarta ciąża jest "niewidzialną" dla teściowej - chyba wciąż się jeszcze nie pogodziła z tym faktem, choć nakładają się na to prawdopodobnie jeszcze inne kwestie...
    nie jest łatwo to zrobić, ale staraj się - tak jak piszą wyżej Dziewczyny - nie brać sobie tego do serca, choć wiem jak to boli.
  • maman3 14.02.12, 15:09
    Agusia, nie sposób sobie tego nie brac do serca-to fakt. Ale Wy nie grzeszycie! Nie ma powodu do wstydu! Jest teraz problem, będzie lepiej. Nniestety, powinnaś sie wykazać asertywnością i spokojnie, patrząc w oczy, powiedzieć/zapytać-czy nie zdają sobie sprawy z tego, ze ich zachowanie jest chamskie? Twoje pytanie będzie o niebo bardziej taktowne niż ich teksty, pamiętaj! Trzeba się bronić! Inaczej chamstwo nas zaleje. Zapytaj, czy byliby szczęśliwsi, gdybyś miała mniej dzieci i dlaczego? Powiedz stanowczo, z grymasem na twarzy, że ich dowcipy są żenujące i masz tego dosyć. To działa jak zimny kubeł na głowę. Dobrze jest patrzeć przy tym w oczy-cudowne uczucie, gdy robi sie im głupio. Pozdrawiam-mama piątki smile
  • zebra12 14.02.12, 15:34
    Mnie się nie zdarza słyszeć takich komentarzy, ale to może dlatego, że rzadko idę z całą trójką, a poza tym najstarsza wygląda na matkę mojego najmłodszego dziecka smile
    Czasem się niepotrzebnie, bez pytania sama tłumaczę...
    Przeszłam wielkie dylematy i ciężkie chwile z trzecią nieplanowaną ciążą, która pojawiła się podczas rozwodu.
    Teraz jestem samotną mamą 3 córek i dopóki mam pracę, jest super!
    --
    http://www.madzik.pl/gify01/nowee/mbutterfl.gif
  • pannabasia 15.02.12, 18:19
    Wiesz Agusia, dla mnie to naprawdę wspaniałe (z góry przepraszam za górnolotność), kiedy widzę dużą rodzinę. Mam w pracy kolegę, który ma 4 dzieci, widzę, że bywa im ciężko, widzę też, jak bardzo on się stara pomagać żonie, choć się z tym nie obnosi, tylko raczej zawsze żartuje. To, że macie teraz gorszy czas nie oznacza, że to się nie zmieni na lepsze. Musisz to po prostu przetrwać. Ja zawsze w trudnych okresach tak sobie tłumaczę: nic nie robic, nie załamywać się, moje zadanie w czasie "dołka" to tylko przetrwać. Trzymam za Was kciuki.
    Takie mamy beznadziejne czasy, że ludzie nastawieni są przede wszystkim na własną wygodę.
  • magdak_1977 15.02.12, 18:51
    Ja często odpowiadam:" o Twoją emeryturę dbam" i się najczęściej temat kończy. Na chamskie odzywki nie mam pomysłu... Nie przejmować się trudno, najlepszym lekarstwem jest znalezienie grupy osób, które Cie docenią i pochwalą, tak dla równowagiwink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • mali-nki 17.02.12, 21:08
    ...przeciez Wy wcale nie macie duzo dzieci...

    Chyba emigracja faktycznie! w UK jak chcesz sie zintegrowac ze spoleczenstwem to musisz miec 3 conajmniej, jak masz "tylko" dwojke to jakos tak to dziwnie wyglada... (zartuje oczywiscie).

    Przelamuj te polska dulszczyzne pelna para!
  • w_iika 17.02.12, 21:45
    Mali-nki ma rację. Ja mieszkałam (mieszkam), oprócz Polski, w 3 krajach europejskich, i faktycznie wszyscy mieli przynajmniej 3, a ci którzy nie mieli (nie mają), to dlatego, że jeszcze nie mieli (mają). Może dlatego dla mnie troje dzieci to taka oczywistość. Teraz są ferie i naprawdę widzę na ulicy matki z trójka dzieci i więcej. To przyjemnie tak sie mijać na wąskicm chodniku, z wózkiem, rowerkami, hulajnogami i patrzeć na siebie porozumiewawczo. Duża rodzina to świetna sprawa, nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Tylko żeby tak głosno nie było... smile
  • lisia312 17.02.12, 22:06
    "Odbijać piłeczki" nie bardzo mogę, bo... nie znajduję argumentów.

    No jak mi powiedział znajomy, ojciec jedynaczki, że pracuje na moje dzieci(?)- też wtedy odliczało się jakieś grosze na każde dziecko, to mu powiedziałam, że niestety to MOJE dzieci będą pracowały na jego emeryturęsmile
    Wiesz, ja miałam małe dzieci 20 lat temu, było trudno, czasem bardzo, ale NIGDY, PRZENIGDY nie zamieniłabym się na jedynaka. Jak cudnie jest i wesoło jak dzieci z wnukami przychodzą. Są tak ze sobą związani, że syn z synową po 5 latach wrócili z Anglii, bo brakowało im tego ciepła rodzinnego. Najważniejsze, żeby dzieciaczki były zdrowe, czego Ci życzę.
  • pstrabiedronka 18.02.12, 09:57
    no właśnie... ja też się nie raz "za głowę łapię" co to się u nas porobiła - 3 dzieci to juz hardcore dla większości osób.
    Ja i mąz pochodzimy z rodzin gdzie było po 4 dzieci i dla nas to żadna rewelacja - normalna sprawa. Tymczasem będąc w ciąży z 3-cim zaczęłam słyszeć opinie... różne - ale podsumowac można tak, że jest to generalnie opcja ponadnormalna sad

    całe szczęście słyszę to tylko do znajmoych - w rodzinie to normlana sprawa, a i przyjaciół mam wielu wielodzietnych (tzn więcej niż 3 wink )

    --
    http://lbym.lilypie.com/AU5Jp1.pnghttp://lb4m.lilypie.com/zZ3sp1.pnghttp://lb1m.lilypie.com/Bi1Pp1.png
  • czarne-jagody 18.02.12, 11:21
    Zdecydowanie nie pozwalaj sie tak traktować, zwłaszcza, że starsze dzieci to słyszą i coraz więcej rozumieją. Jeżeli nie stać Cię na cięte riposty powtarzaj stanowczo i do skutku, że nie życzysz sobie takich chamskich komentarzy. Sama też musisz uwierzyć, że duża rodzina to powód do dumy, a nie wstydu.
  • agusia324 18.02.12, 21:07
    Kurde, chyba ze mną jednak jest coś nie tak... Was tak nikt nie traktuje, albo po prostu nie dopuszczacie do takich komentarzy.

    Już przy trzeciej ciąży się nasłuchałam ile wlezie-ale dawałam radę, bo zawsze byłam (jestem i będę) dumna z mojej rodzinysmile Po jakimś czasie wszystko się uspokoiło, chociaż zdarzały się nieciekawe odzywki-ale raczej ze strony obcych niż bliskich osób.

    Teraz jest tak cholernie ciężko, tak dużo nam sie na głowę zwaliło że może po prostu te komentarze dla innych są właśnie na miejscu... tylko nie wiedzą co ja/my z mężem czujemy przez to wszystko.
    O tyle chociaż mają ludzie taktu, że przy dzieciach się powstrzymują.

    Zawsze chciałam mieć duuużą rodzinę i mój mąż też, nigdy nie żałowaliśmy wyboru i wielodzietność nie była dla nas problemem ani żeby skończyć studia, pracować czy czasem się pobawić/wyjechać. To zawsze inni widzieli ten problem - na przykład znajomi: "o, znowu Was nie będzie na imprezie bo nie macie z kim dzieci zostawić" - a mnie to było wsio jedno czy ja tam pójdę czy nie. Na przykład pracodawca również widział jakiś problem-bo przez wielodzietność właśnie nie przedłużyli mi umowy o prace, jeszcze się nasłuchałam jaka głupia jestem bo zamierzam to dziecko urodzić...

    Boże, w jakim świecie my żyjemy? dlaczego wszyscy nas traktują w ten sposób? czy z nami coś nie halo, czy z ludźmi którymi się otaczamy?sad Czy może ja wszędzie widzę "czarną dziurę"?

    Wiecie co? ja już nawet nie mam ochoty na cięte riposty, na teksty że sobie nie życzę komentarzy... bo one i tak będą. Mam ochotę usiąść i płakaćsad
    --
    Julia (26.09.2001)
    Alicja (09.09.2005)
    Natalka (03.01.2007)
    Emilian (14.03.2011)
  • alki_80 18.02.12, 22:16
    nie placz! olej i jak ktos cos Ci dogryzie to powiedz, ze myslisz o piatym suspicious
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zpbnkrhmenz01qnn.png

    Jakub 24.04.2003
    Maciej 29.08.2007
  • agusia324 18.02.12, 22:28
    alki_80 napisała:

    > nie placz! olej i jak ktos cos Ci dogryzie to powiedz, ze myslisz o piatym :
    > 2;

    Alki, nie kracz!!! bo jeszcze się sprawdzi... a mam schizauncertain
    --
    Julia (26.09.2001)
    Alicja (09.09.2005)
    Natalka (03.01.2007)
    Emilian (14.03.2011)
  • lisia312 19.02.12, 10:58
    ja bym im powiedziała:
    Jacy wy biedni jesteście, że nie możecie mieć więcej dzieci. Leczycie się? smile
  • maman3 18.02.12, 22:21
    Bo jesteś zmęczona. Płakać sobie możesz, ale nie daj się-to ważne dla Twoich dzieci.
  • bess 19.02.12, 17:43
    Macie piękne dzieci- to po prostu zazdrość
  • < eader class="thread-comment__header">
    kinder0610 19.02.12, 19:01
    śliczne dzieci!
    a ja "zazdroszczę" (specjalnie w cudzysłowiu - bo zazdroszczę tak pozytywnie) wam , że macie kilkoro dzieciaczków. Ja mam jedno i Niestety z powodu poważnych problemów zdrowotnych nie mogę mieć więcej. Bardzo bym chciała, ale niestety. Nie patrz na innych miej w nosie co mówią. Ja nie chodze na imprezy nie dlatego, że nie mam z kim dziecka zostawić tylko dlatego, że nie chcę, nie czuję takiej potrzeby, uwielbiam spędzać czas z moją małą rodzinką. Pozdrawiam małodzietna niestety
  • maman3 19.02.12, 21:30
    Cudne dzieci, Natalkę rezerwuję dla mojego Antosia wink
  • agusia324 20.02.12, 13:02
    maman3 napisała:

    > Cudne dzieci, Natalkę rezerwuję dla mojego Antosia wink

    Hehe, zarezerwowanatongue_out
    ciekawe co ona na to jak podrośnie hihi...
    jakieś randki trzeba im zaplanowaćwink
    --
    Julia (26.09.2001)
    Alicja (09.09.2005)
    Natalka (03.01.2007)
    Emilian (14.03.2011)
  • pa-trynka 21.02.12, 16:13
    naprawdę wszystko jest z Tobą w porządku!! po prostu nie idziesz z prądem ale pod prądsmile i jesteś (wszystkie jesteśmy) WIELKA i DZIELNA i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. nawet jeśli teraz nie jest lekko...
    dla pocieszenia dodam, że nas też spotkały przykrości ze strony najbliższych, więc nie jesteś sama, zresztą pisałam o tym trochę kilka postów wyżej. ale to co najbardziej mnie boli to, to, że moja mama absolutnie nie może się pogodzić z moja drogą życiową (jestem mamą domową obecnie) i niejednokrotnie w niezwykle przykry sposób daje mi to odczuć np - rozmawiamy przez telefon (właśnie piekę sernik po raz pierwszy w życiusmile i mama relacjonuje mi swoja rozmowę z koleżanką:
    -słyszałam, że masz bardzo zdolną córkę (myśle sobie: może widziała moje zdjęcia - hobbystycznie fotografuje i miałam wystawę ostatnio)
    -tak, bardzo zdolna, nawet robiła doktorat ale teraz urodziła 3! dzieci i siedzi w domu i uczy się gotować - moja mama odpowiada z przekąsem.
    ja zaniemówiłam... a takie "kwiatki" zdarzają się relatywnie często.
    dodam, że mama nie wspiera nas ani emocjonalnie, ani finansowo ani organizacyjnie. jak dla mnie nie wspiera mnie w ogóle.
  • a-inka 19.02.12, 20:44
    Coś w tym jest...jak przyjechałam do UK z dwójką dzieci,byłam dla sąsiadek jak niewidzialna.Sytuacja ociepliła się,jak urodziłam trzecie,a w dwa lata później-czwarte.Teraz jestem jak Angielkawink.Sąsiadka dwa domy dalej urodziła dwa tygodnie po mnie szóste dziecko,położna ,która do nas przychodzi,śmiała się,że jesteśmy bardzo dzietną ulicąwink.
    A moja mama zawsze powtarza:lepiej,żeby nas przybywało,jakby miało ubywać.
    I nigdy od swoich bliskich nie usłyszałam durnych tekstów o moich dzieciach,tym bardziej,że dzieciaki są powodem do dumy.
    Polska to takie państwo,w którym każdy mówi o życiu poczętym itd,a jak to życie znajdzie się po drugiej stronie brzucha,to ma-mówiąc nieładnie-przechlapane.

    P.S Bibba! Gratulacje!!!!!
    --
    "Żeby odpędzić złe sny, pociągnęła solidny łyk z butelki pachnącej jabłkami i radosną śmiercią mózgu"./T.Prachett/

    180stopni.blox.pl/html
  • pabuka 19.02.12, 20:30
    Hmm... zanim doszłam do twojej sygnaturki, myślałam, że masz tych dzieci przynajmniej ośmioro smile
    Ja na "współczujące" uwagi od jednodzietnych zwykle odpowiadam, że przy jednym dziecku nie miałam czasu poczytać gazety, a teraz przy swojej trójce mam. Zawsze też możesz odpowiedzieć, że dopiero się rozkręcacie, albo że wam będzie miał na starość kto szklankę wody podać smile
    Z chamskimi znajomymi (bo przyjaciele to te osoby, które wspierają a nie krytykują) zerwałabym kontakty, bo nie widzę powodu, dla którego warto je utrzymywać. Może najlepiej poszukać nowych znajomości wśród innych wielodzietnych? Jak się rozejrzeć trochę wokół, to wcale tak mało ich nie jest smile I nie załamuj się, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie wiedział lepiej od ciebie czy masz dzieci za mało, czy za dużo, a może nie tej płci co trzeba.
  • makootra 19.02.12, 21:15
    Rozumiem Cie...niestety. U mnie bylo tak: przy pierwszym dziecku- wszyscy sie cieszyli, przy drugim(po 2 latach)- dziwili, ze tak szybko nastepne, przy trzecim- moim bliskim trudno bylo udawac radosc. Cale nasze szczescie polega na tym, ze nie mieszkamy w Polsce, wiec mamy ograniczony kontakt z rodzina, ale i tak przy kazdej rozmowie telefonicznej slysze od mojego ojca, ze jestem umeczona (choc nigdy sie nie skarze), ze jest mi tak ciezko... Planujemy powrot do Polski i jak o tym powiedzialam, to uslyszalam, ze nie damy rady, ze nie znajdziemy pracy, a nawet jak znajdziemy, to kiepska, ze znalezienie miejsca w przedszkolu panstwowym graniczy z cudem, a na prywatne nie bedzie nas stac, ze jestesmy nieodpowiedzialni majac "tyle" dzieci, ze powinnismy przystopować, ze on nie bedzie nas utrzymywal... I tu moj maz specjalnie powiedzial, ze planujemy dziesiatke i zrobila sie totalna awantura. Wiesz, dlugo plakalam, budzilam sie rano i myslalam, ze to byl straszny sen..., ale to minelo. Jakos sie pozbieralam. Przykro mi, ze nie moge liczyc na wsparcie mojego ojca, ze jestem dla niego problemem. Na szczescie mam mame, ktora jest bezgranicznie zakochana w naszych dzieciach. Jak dopadaja mnie czarne mysli, to mysle sobie, co jest dla mnie najwazniejsze... Patrze na moje dzieci jak sobie po swojemu rozmawiają, jak sie kloca, bawia, jak sie soba opiekuja i przepelnia mnie szczescie, bo oni maja siebie, bo nie beda w zyciu sami i tego nie dadza im pieniadze, drogie przedszkola, szkoly... Pozdrawiam Cie serdecznie! Glowa do gory!
  • bibba 19.02.12, 21:57
    twoj ojciec i moja matka dogadaliby sie na 100 procent. tez mieszkam za granica od 19 lat! dzieci tu wszystkie urdzilam, i nigdy nie polegalismy na ich pomocy (rodzicow). nigdy sie nie skarzylam, powiem wiecej - ograniczam nawet informacje rodzicom, zeby nie dawac im 'amunicji'. mam teraz czworke dzieci, najstarszy skonczyl 9 lat, najmlodszy 4.
    od kilku lat non-stop slysze - 'aby do przodu, dzieci rosna i juz ci nie bedzie tak ciezko bedziesz miala wiecej czasu dla siebie... - tralalala blah blah blah blah....'

    a ja co roku ubolewam nad uplywajacym czasem, nad tym, ze mi dzieci rosna i od-rastaja ode mnie, ale trudno, nie kazdy zrozumie.

    po pierwszej ciazy, zanim bylam w drugiej, moja mama zachwalala jedynactwo mojej bratanicy, ze ona ma tyle czasu z rodzicami, a oni dla niej, i ze moga sobie pozwolic na kupowanie jej ksiazek, czy innych rzeczy. jak dowiedziala sie o drugiej ciazy - powidziala, ze skrzywdze pierworodnego rodzenstwem tak szybko (22m roznicy!), przy trzeciej ciazy powiedziala, ze pierworodny to taki biedny on naprawde nic z tego dziecinstwa nie ma, a gdy po dwu chlopcach urodzilam dziewczynke orzekla: no to jestes juz spelniona, masz dziewczynke!
    przy czwartym zapytala czy to wpadka.

    bardzo jestem ciekawa, co powie tym razem. tym bardziej, ze roznica wieku miedzy ostatnim a nienarodzonym bedzie ponad 4 lata! a ja bede miala prawie 41! nawet jej (i nikomu chyba) do glowy nie wpadloby, ze moglibysmy JESZCZE planowac!!!!
    --
    bibba 4+...
  • makootra 20.02.12, 07:37
    Wiesz Bibba, zawsze chcialam miec duza rodzine, nie wymyslilam sobie tego, nie postanowilam - to poprostu bylo we mnie wpisane i jakos tak naiwnie myslalam, ze skoro ja sie ciesze z kazdego dzieciaczka, to inni podziela moj entuzjazm. Teraz wiem, ze jest inaczej i trzeba sie z tym pogodzic. aaa i jeszcze przypomnialo mi sie jedno z najbardziej irytujacych pytan zadawanych nawet przez ludzi ledwie znajomych: "To (tj. dziecko) planowane?" smile
    Serdecznie Ciebie i malenstwo pozdrawiam!
  • agusia324 20.02.12, 13:06
    makootra napisała:

    aaa i jeszcze przypomnia
    > lo mi sie jedno z najbardziej irytujacych pytan zadawanych nawet przez ludzi le
    > dwie znajomych: "To (tj. dziecko) planowane?" smile

    ja chciałam tylko dopisać że w moim przypadku również nienawidze tego pytania, a jest ono tym bardziej irytujące bo właśnie zadają je osoby najbliższesad ledwie znajomych czy obcych całkiem bym zniosła, ale szlag mnie trafia gdy słyszę to od przyjaciółki!

    --
    Julia (26.09.2001)
    Alicja (09.09.2005)
    Natalka (03.01.2007)
    Emilian (14.03.2011)
  • goska81-gryfino 20.02.12, 14:44
    Pamiętam jak mnie pytali coś w stylu: A chcieliście, czy tak wyszło?
    No prawie jakby ktoś powiedział: Co, wpadliście?
    Najgorzej jak niektórzy wiedzą lepiej od nas samych, że ta konkretna ciąża to wpadka i na wieść o niej zaczynają z wielką troską w głosie współczuć.
    Ja ogólnie jestem mocna w gębie, ale jak przychodzi co do czego, to chowam się pod miotłę jak ta myszka i tylko głową kiwam. Choć zdarzało mi się już po kimś "pojechać", jednak nie poczytuję tego sobie za zasługę, bo raz była to znajoma mojego taty, która przy naszym pierwszym dziecku, kiedy nie mieliśmy ani pracy, ani mieszkania, ani zupełnie niczego, powiedziała, że na miejscu ojca to ona by nam w ogóle nie pomagała. Wiecie, taka kara dla niedobrej córeczki. Relacje z tatą nie były wtedy idealne, ale do ciężkiej cholery, po co jakaś, za przeproszeniem- baba, wtrąca się w nie swoje życie i poucza opowiadając czego to ona by nie zrobiła gdyby była moim rodzicem.
    Najbardziej jednak dla mnie bolesnym, choć już "oswojonym" tekstem od mojego własnego taty było przy trzeciej lub czwartej ciąży stwierdzenie, żebym się zapytała o podwiązanie jajowodów jak pójdę rodzić. Nie rozmawiał z nami o tym, tylko powiedział to kilka nawet razy, jakby to było dla niego zupełnie oczywiste. Nie mam żalu, ale jednak gdzieś to zostało w pamięci.
    --
    Krzyś-1.02.2001, Paweł-10.05.2002, Wojtuś-4.07.2005, Olga-25.06.2008, Madzia-3.10.2010 A tu są zdjęcia: ludzie.gazeta.pl/goska81-gryfino/0,0.html
  • makootra 20.02.12, 15:00
    Jak moj ojciec zrobil nam awanture o to, ze mamy az tyle (tj.3) dzieci, to go zapytalam, ktore, wg. niego, powinnam byla usunac? Oczywiscie strasznie sie oburzyl, bo przeciez jest katolikiem itd. Smutne to wszystko, ale co tam... smile
  • qu_esse 21.02.12, 22:40
    mnie też strasznie wkurzało pytanie o to, czy drugi był planowany (od razu planowaliśmy dwójkę z małą różnicą i kto słuchał, to wiedział)
    a wiec w trzeciej ciaży (nie planowanej, ale przyjętej z radością) obrałam strategię, że najlepszą obroną jest atak...
    i od razu mówiłam z wielkim uśmiechem, ze dwójka planowana, a trzeci sam sie zaplanował, z czego się cieszymy, pewnie będzie najbardziej rozpieszczony itd...smile czym zamykałam wszystkim usta
    i słyszałam zdziwienie, ze taka dumna w tej trzeciej ciaży chodze, bo jak to można być dumną w olaboga trzeciej, i do tego nieplanowanej ciążywink
    no i moje słowa sie spełniły, najmłodszy od niemowlaka sama słodycz roześmianawink beniaminek całej rodzinki
  • rycerzowa 20.02.12, 14:30
    Agusiu, stosuj metodę zdartej płyty, czyli na każdą uwagę z uśmiechem odszczekuj coś w tym stylu:
    - Jak się ma takie ładne dzieci, to trzeba mieć ich dużo.
    - Dobrych genów nie można marnować.
    Ja tak właśnie swego czasu miałam zwyczaj mówić.

    Ale jest i druga strona medalu.
    Skoro decydujemy się na niebanalne życiowe wybory, musimy się liczyć z tym, że będziemy oceniani.
    No niestety, to jest nieuchronne. To też jest cena wyboru.
  • pannabasia 20.02.12, 18:58
    Agusia, jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy. Czytałaś książkę Danuty Wałęsy?Ja owszem
    i naprawdę jestem pod wrażeniemsmile Przecież w tamtych czasach nikt jeszcze nie spodziewał się, że komuna padnie. Naprawdę, dzielna ta Wałęsowa - urodziła i odchowała ósemkę dziecismile
  • mamumilu 24.02.12, 23:58
    agusia - ja tak z innej beczki, cociaz rozumiem Twoj bol - mi przy trzecim zdarzalo sie docinki slyszec ajak mowie o czwartym, to moja ordzona matka krzyczy, ze na glowe upadlam i mam zadbac o siebie a nie dzieci rodzoc bo za stara jestem smile Ale najlepszy jest tekst, ktory uslyszalam od mojej ukochanej - do tamtego momentu - cioci - nie wiedzila, ze jestem w cizy z trzecim i jak cos powiedzialam, ze jeszcze jedno bysmy chcieli to zaczela gadac - a po co trzecie, a jaki to klopot itd. Gadnijcie co - sama ma dorosla trojke, wiec ja zapytalam o kotre w takim razie miala za duzo - czy o to ukochana, wyczekana corke, dume calej rodziny? smile - oj ludzie sa beznadziejnie glupi - i nie ma na to wplywu ani wyksztalcenie ani poziom kultury.

    Co tej innej beczki - moze zacznij sama cos robic na wlasna reke jak nie masz pracy? Moze ciasta zacznij piec jak mieszkasz w wiekszym miescie? sporo kobiet tak sobie dorabia albo pomysl co umiesz robic i chcialabys robic?
  • agusia324 25.02.12, 00:59
    mamumilu napisała:


    > Co tej innej beczki - moze zacznij sama cos robic na wlasna reke jak nie masz p
    > racy? Moze ciasta zacznij piec jak mieszkasz w wiekszym miescie? sporo kobiet t
    > ak sobie dorabia albo pomysl co umiesz robic i chcialabys robic?


    Problem w tym, że ja wiem co umiem, chciałabym robić, i w ogóle mam cały plan w głowie, tylko przez ten mój cholerny stan zdrowia nie jetem w stanie. Właściwie mało jest rzeczy obecnie które jestem w stanie robić. Ale to dłuższy temat i na razie jest jak jest i muszę się z tym pogodzić.

    Dziękuję Wam za wsparcie-jakoś tak lepiej mi sie zrobiło, humor mam lepszy i już nie czuję się aż taką "patologią"wink
    Nawet sobie już w głowie ułożyłam całą listę odpowiedzi na różne docinki... teraz tylko trzymajcie kciuki by mi nerwy nie puściły jak przyjdzie co do czegosmile
    --
    Julia (26.09.2001)
    Alicja (09.09.2005)
    Natalka (03.01.2007)
    Emilian (14.03.2011)
  • alki_80 25.02.12, 09:07
    moze dobrze by bylo zeby Ci te nerwy puscily wink jeden z drugim by sie nasluchali, to moze inni przestaliby komentowac smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zpbnkrhmenz01qnn.png

    Jakub 24.04.2003
    Maciej 29.08.2007
  • mamumilu 25.02.12, 13:37
    to ja trzymam kciuki z calej sily, zeby Ci nerwy puscily, bo nic mnie tak nie wnerwia jak ocenianie innych ludzi zyciowych decyzji danej rodziny - w przypadku ilosci dzieci to jzu w ogole. Ale na pocieszenie powiem Ci tak - mam kolezanke, ktora ma jedno dziecko - chlopak juz w wiek nastoletni wchodzi. I oni od lat bardzo sie staraja o drugie i niestety nie moga. Wyobraz sobie ich a w szczegolnosci jej odczucia jak zyczliwi ludzie komentuja - a co to takego mamisynka wychowujeci zamiast o rodzenstwo sie postarac; no latka leca trzeba pomyslec o kolejnym bo bedzie za pozno; a co wy tacy wygodni i tylko jedno macie; a co u niego w spodnaich pusto, ze jedynak itd. itp. Wiesz ile razy ona plakala? i to w lekarskim towarzystwie - ludzie sa bezmyslni i bez serca - czyli jednym slowem glupi

    i za poprawe zdrowia tez trzymam kciuki, zebys mogla plany zrealizowac!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka