Dodaj do ulubionych

escapelle - czuję się okropnie

14.02.12, 09:21
Muszę sie wam wyżalić , bo oszaleję. Na początek coś o nas, jestem mamą trójeczki, mam fajne dzieciaczki, najmłodsza córka ma 5 mcy. Nie planowaliśmy 4 dziecka, ale zdarzyła się mała wpadka w środku cyklu, poczułąm racjonalny strach i irracjonalną ekscytację. Nie mogłam w nocy spać, mąż coś tam mruczał, że on myślał, że teraz jest bezpiecznie itp., był zły, miał pretensje. Ja też nie byłam zachwycona, zwłaszcza że możliwość , że jestem w ciąży jest była duża, a to całkowicie burzyłoby dotychczasowy porządek. Zwyciężył rozsądek, umówiłam się do gina na następny dzień, było to wczoraj. Wizytę miałam o 14 do tego czasu wymieniałam z mężem maile, czy mam wziąć pigułkę po, bo jest szansa, że możemy zajść w ciążę. On był zdecydowanie za. W tej kwestii nie ma kompromisu, musiałam pojechać. Jak miałam jechać na wizytę, auto odmówiło mi posłuszeństwa, akumulator nie wiadomo daczego się wyładował, pomyślałam, może to znak. Ale bałam się, zadzwoniłam do męża, przyjechał po nas, parę minut i po problemie.
Jestem totalnie rozbita, tak mi żal, usłyszałam, że wyczerpał się limit na dzieci, że ma dosyć, że nie planował. Ja też nie planowałam, głównie dlatego że boję się o siebie, miałam już trzy cesarki, ostatnią przed 5 miesiącami, ale jak to się stało nie mogłam przestać myśleć o tym, że to dziecko być może już jest, że nie dajemy mu szansy, dlaczego? Bo jest czwarte? Bo się spóźniło , sorry, limit wyczerpany? Czuję się źle fizycznie, jestem przeziębiona strasznie, bolą mnie mięśnie, stawy, nie mogę karmić po pigułce mam zakaz, boli mnie głowa, rozsadza mnie żal i te pretensje męża, że jak to ? Że mówiłam że nie chcę czwartego a chciałam, sugestie że to nie fair, że nie tak się umawialiśmy i te uporczywe myśli w mojej głowie, kim dla niego jesteśmy, kulą u nogi, która nie może być za ciężka, ciężarem, który go przytłacza ? Prosiłam, żeby został w domu, zajął się córeczką, pozwolił mi odpocząć, przytulił, oczywiście coś ważnego w pracy okazało się super ważne, jestem sama i odchodzę od zmysłów. Dlaczego sam nie zapytał, czy chcę żeby został ze mną dzisiaj, czuje że jakieś pierdoły w pracy są ważniejsze ode mnie, w takiej chwili? Dlaczego nie pokaże mi że potrafi ustawić się w pracy, tak żeby mi pokazać jak bardzo się o nas troszczy. Wszystkie te wydarzenia sprawiają, że mam tyle wątpliwości.
Edytor zaawansowany
  • bibba 14.02.12, 09:45
    masz prawo czuc wszystko - w tej sytuacji.
    rozumiem, ze pigulke juz wzielas. rozumiem twoj zal i bol, i prawde mowiac - rozumiem chyba towjego m - jego strach, i to ze nie potrafi sobie z tym emocjonalnie poradzic - dlatego latwiej jest mu nie byc z toba teraz.
    to bardzo trudna i bardzo testujaca sytuacja dla zwiazku - zycze wam serdecznie zebyscie potrafili przejsc przez to jako para, tak by nie pozostawilo to w zadnym z was zgorzknienia i niecheci do drugiego.

    jest forum aborcja na gazecie. tam rowniez mozesz znalezc wsparcie dla siebie.

    --
    bibba 4+...
  • emma_emi 14.02.12, 10:05
    proszę Cię bibba, to nie była aborcja, ale tak mi żle bo czuję że mój m. zdecydowałby się nawet na aborcję, wolałam więc do tego nie dopuścić. Nie sądzę żeby to przeżywał, pewnie czuje ulgę. Tak sobie rozmyślam i myślę, że ja emocjonalnie wkładałam w naszą rodzinę coraz więcej z czasem, a on jakby odwrotnie, zaczął niepostrzeżnie wycofywać swój emocjonalny kapitał, mam wrażenie że nie dajemy mu pełni szczęścia. Nie potrfaię pewnie racjonalnie tego ocenić, ale czuję mimo czasu jaki poświęca dzieciom, pieniędzy które niewątpliwie zarabia na utrzymanie, ja też zarabiam, więc łaski nie robi, ma tylko satyfakcję, że daje radę że jakoś to ciągnie, ale nie widzę po nim szczęścia radości i miłości
  • magdak_1977 14.02.12, 10:22
    Jeżeli rzeczywiście uważasz, że mąż sugerowalby aborcję, tym bardziej potzrebna Wam szczera rozmowa. brak akceptacji na ciąże to jedno, a namawianie do przestępstwa to drugie. Jak by nie patrzeć, aborcja w PL nie jest legalna...

    Z Twoich postów bije rozgoryczenie - nie dasz rady sama, musisz o tym wszytskim powiedzieć mężowi
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • gazeta_mi_placi 15.02.12, 10:51
    Ale zagranicą aborcja już jest legalna. Czy namawianie na aborcję która miałaby być wykonana np. w Czechach to przestępstwo?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n7pc273ywes0zpa6.png
  • bibba 14.02.12, 10:30
    na forum aborcja sa rozne historie, a przede wszystkim kobiety, ktore musialy podjac decyzje o nie-mieniu dziecka. nazywac to mozemy jakimi slowami chcemy, chcialam ci polecic miejsce, gdzie sa osoby, ktore przeszly przez podobn bol.
    --
    bibba 4+...
  • anna_sla 14.02.12, 10:49
    wiesz w pewnym momencie człowiek jak czuje ograniczenie, że nie może się dalej rozwijać, czuć w ogóle potrzebę dalszego rozwijania i realizacji, zaczyna się "dusić". Mój tak czasami ma, wtedy muszę zrobić wszystko, tak zaplanować nasze życie, budżet by mógł pójść dalej by nie czuł się z nami jak właśnie z tą kulą u nogi. Nieraz z tego powodu było nam naprawdę ciężko finansowo, ale starałam się tego mu nie okazywać (to ja zajmuję sie budżetem, on nawet nie wie na co ile kasy idzie). Wiem, że gdybym tego nie robiła już dawno byśmy go stracili. Być może podobnie czuje się teraz Twój mąż?
  • emma_emi 14.02.12, 11:24
    Aniu, a powiedz mi dlaczego my jako matki się nie dusimy, mamy przecież taką samą sytuację
  • magdak_1977 14.02.12, 12:36
    Bo TY wiesz, że możesz mieć dzieci tylko w określonym czasie, a on wie, że może być ojcem praktycznie do końca życia, nieskończenie wiele razy. Zwykłe prawo natury, której jesteśmy częścią bez względu na to, jak bardzo byśmy się starali o tym zapomnieć. Dlatego z reguły mężczyźni mniej doceniają dom i dzieci...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • anna_sla 16.02.12, 09:43
    emma_emi napisała:

    > Aniu, a powiedz mi dlaczego my jako matki się nie dusimy, mamy przecież taką sa
    > mą sytuację

    nie umiem Ci odpowiedzieć dlaczego tak jest, ale ja już dawno temu zauważyłam, że jak mi jest źle i jemu jest źle to najpierw muszę "zainwestować" w niego i jeszcze chwilę się pomęczyć a dopiero potem wyegzekwować coś dla siebie. Faceci to egoiści, zawsze byli, są i będą i najpierw myślą wyłącznie o własnej dupie. A to czy my się z tym zgadzamy czy nie, zależy od nas samych, możemy albo zrobić tak jak powyżej pisałam albo się rozwieźć i mieć ich w d..pie, ale nie można liczyć, że znajdziemy lepszy model, mniej egoistyczny, bo mam wrażenie, że taki się jeszcze nie urodził. Oni nie sa kompletnie uwrażliwieni w stopniu takim jakim my chciałybyśmy na sprawy domowe i na nas samych. Ja mam niby bardzo reformowalny egzemplarz, a jednak wciąż nieustannie musi sobie przypominać jak to jest siedzieć chociaż po kilka godzin z rozbrykanymi małolatami bez niczyjej pomocy. I niby wie jakie to ciężkie, a jednak wciąż zapomina w jakim stopniu, że musimy to robić nawet jak jesteśmy chore, zmęczone, zmaltretowane i wyplute psychicznie..

    Wyobraź sobie, że ja wredna wczoraj specjalnie nie wróciłam z siłowni dopóki nie położył naszych synów spać. Robiłam to przez ostatnie 7,5 roku (kładłam dzieci spać, czyli goniłam do sprzątania, kolacja, mycie, piżamy, wyrko) i dla mnie to był koszmar. Zaczęłam chodzić na siłownię i 5 dni w tygodniu on kładzie ich spać. Wczoraj byłam na siłowni z córą, on był bardzo zmęczony po pracy i ja zamiast 2godzinnego treningu zrobiłam wczoraj 2,5godzinny, bo pod koniec dzwonił jeszcze do mnie zrozpaczony, że on już nie daje rady.. no ale trudno "jestem w środku treningu" suspiciouswink to aż koleżanka się śmiała, że wredna istota jestem. Ja mam ich od rana i w nocy, bo się budzą, bo są chorzy i do zerówki nie chodzą, więc i tak wytrzymałam z nimi dłużej...
  • stefania1939 14.02.12, 10:13
    Ale pigułka dzień po, to jeszcze nie aborcja. Nawet nie wiesz czy byłaś w ciąży. I już się nie dowiesz. Wiele par stara się latami o dziecko. Twoja córeczka ma tylko 5 mcy, a ty karmisz. Szanse, że mogłaś być w ciąży są naprawdę małe. Zestresowałaś się i ja to rozumiem. Ja miałam taki stres po bliźniakach, w dodatku nie miałam okresu. Okazało się, że po prostu straciłam okres na kilka mcy, karmienie, wyczerpanie. Gdybyś poczekała pewnie po prostu odetchnęłabyś po jakimś czasie, że żadnej ciąży nie było.
  • magdak_1977 14.02.12, 10:16
    Po pierwsze nie możesz winić za wszystko siebie - mąż ponosi taką samą odpowiedzialność jak Ty. Nawet jeżeli nie były "bezpieczne dni", to przecież siłą go "nie wzięłaś".

    Po drugie - faceci myślą później, bał się i stąd taka reakcja. Możliwe, że po dwóch - trzech dniach myślałby już inaczej. Tego teraz nie sprawdzisz.

    Po trzecie - czujesz się fatalnie, bo wzięłaś pigułkę. Teraz nie ma już co rozpaczać, bo "stało" się. Będziesz cierpieć kilka dni, im bardziej, tym szybciej "żałoba" Twoja minie. Zrobiłaś to, co uznałaś za najlepsze dla Ciebie. Pomyśl, że w ten sposób starałaś się zadbać o zdrowie, nie ryzykować kolejnej cesarki. Tyle mogę Ci napisać, bo jestem przeciwniczką wszelkich "pigułek", więc raczej dobrych stron tu nie znajdę.

    Byłam w podobnej sytuacji z czwartym dzieckiem - mąż też bardzo źle zareagował, miał jeszcze inne kłopoty - zbiegło się. Po kilku dniach ochłonął i mówił już zdecydowanie łagodniej. Teraz, po dwoh latach nasze czwrate dziecko jest jego ukochanym synkiem. Nie piszę tego, aby Cię dołować, ale po to, abyś tak jednoznacznie nie oceniała swojego męża. Być może miał jakieś dodatkowe kłopoty, coś jeszcze, co wprowadziło go w stres. Może tak w głębi duszy nie przekreśla kolejnego dziecka, tylko po prostu nie teraz... poza tym wiem, że faceci bardzo lubią plany, zaplanował trójkę i każde następne już sie tym misternym planie nie mieści. Do czasu powstania nowego planu...


    Tak czy siak bardzo mocno Cię przytulam. Domyślam się, co przeżywasz, bo urodziłam dwójkę zupełnie nieplanowanych dzieci. Na szczęście czas leczy rany. Najważniejsze, żebyś nie oddaliła się od męża. Porozmawiaj z nim i powiedz mu to wszytsko, co teraz nam. On musi wiedzieć, co przezwasz i co czujesz. Trzymaj się, dasz radę--
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • elgosia 14.02.12, 10:30
    Jeśli w mediach trąbia, że aborcja to jak wyrwanie zęba, albo jeszcze wygodniej tp nie dziw si mężowi, że nie rozumie Twojego doła po tabletce. Spróbuj z nim na spokojnie porozmawiać pomijając insynuacje, że on się Wami nie interesuje, bo - mam nadzieję - nie jest to prawdą, jego oskarży, zacznie się bronić i rozmowa zejdzie na inny tor.
    Druga sprawa to fakt, że w takim przypadku jak Twój nie wiadomo, czy dziecko się poczęło. Jest duże prawdopodobieństwo, że nie, więc się nie zadręczaj i wyciągnij wnioski na przyszłośc. Sama chyba wiesz, że współżycie w środku cyklu 5 miesięcy po cc odpowiedzialne nie jest. Ja nie stosuję antykoncepcji, ale jak nie możemy mieć dziecka to albo stosujemu NPR albo przysłowiową szklankę wody. Ale Tobie cykl wrócił, więc może się poobserwować w kierunku NPR.
    I na koniec: jeśli jestes osobą wierzącą znajdź dobrego spowiednika.
    Trzymaj się, będzie dobrze smile
    --
    Pozdrawiam...
    Gosia z Tomkiem (08.10.2003), Martusią (12.05.2005),
    Agnieszką (29.09.2009) i Wojtusiem (21.03.2011)
  • anna_sla 14.02.12, 10:41
    Bardzo mi przykro, że przez to przeszłaś i to w dodatku praktycznie sama. Musisz z mężem porozmawiać na ten temat, powiedz mu dokładnie to co nam napisałaś. Musicie to przegadać na spokojnie, bo będzie Was gryzło, będą nieporozumienia. Przytulam mocno i trzymaj się dzielnie.
  • emma_emi 14.02.12, 11:49
    Ani razu nie wspomniał, że bałby się czwartej ciąży ze względu na moje zdrowie, jedyna moja przesłanka przeciw u niego nawet nie była brana pod uwagę
    Wiecie co dziękuję wam za wsparcie, jesteście kochane, jestem taka rozbita, że nie chcę z nim rozmawiać, boję się awantury, nie chcę żeby dzieci dowiedziały się , co jest grane. Przez 10 lat niczego bardziej nie byłam pewna, jak solidnych fundamentów mojego małżeństwa, a teraz mam tyle wątpliwości.
  • magdak_1977 14.02.12, 12:41
    emma_emi napisała:

    > Ani razu nie wspomniał, że bałby się czwartej ciąży ze względu na moje zdrowie,
    > jedyna moja przesłanka przeciw u niego nawet nie była brana pod uwagę

    A mówił, czego się boi? Miałam niedawno taką rozmowę ze swoim o szóstej ciąży i wyznał, czego się boi, choć zawsze wydawało mi się, że on niczego się nie boi w ogóle. Mam wrazenie, że po tej rozmowie obaw w nim mniej.

    > Przez 10 lat niczego bardziej nie byłam pewna, jak solidnyc
    > h fundamentów mojego małżeństwa, a teraz mam tyle wątpliwości.

    Tym bardziej najwyższy czas na solidną rozmowę. Czasem najbardziej burzliwe monenty naszego życia uświadamiają nam nasze skryte potrzeby/pragnienia. Może Ty pragniesz jeszcze jedego dziecka, kiedyś, w przyszłości i stąd tyle żalu w Tobie?


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • pa-trynka 14.02.12, 12:02
    jest ci ciężko, ale nie dystansuj się emocjonalnie od męża - porozmawiajcie, bez wyrzutów, żalów i pretensji. zgadzam się z Magdą - mężczyźni (choć nie tylko oni) lubią plany i coś ponadplanowego niejednokrotnie wytrąca ich z równowagi. my mieliśmy przedślubny plan na 3, który potem udało mi się zmienić, przekonać, zachęcić i powstał plan na 4smile ale to wymagało czasu. może twój mąż też potrzebuje więcej czasu i poczucia kontroli nad życiem?? porozmawiajcie o swoich uczuciach i nie zniechęcaj się do niego jeżeli on czuje obecnie coś innego niż ty - oboje macie prawo do swoich emocji, a emocje bywają zmienne.
  • emma_emi 14.02.12, 12:18
    wiem to wszystko niby wiem, ale to jest takie przykre bo to zycie prawdopodobnie już było, mam takie żal do niego, że nie próbował mnie powstrzymywać. Ja rzeczywiście czuję się jak po aborcji
  • magdak_1977 14.02.12, 12:33
    Myślę, że raczej nie było - naprawdę trudno jest "utrafić" w zapłodnienie w pół doby po stosunku. Poza tym takie myślenie prowadzi tylko do jeszcze wiekszej rozpaczy. Zastanów się, czy TY rzeczywiście chciałabyś tego dziecka teraz. Myślę, że problem leży w tym, że czujesz sie zawiedziona na męzu, a nie, że ew. mogłabyś być w ciąży i tego Ci żal. Koniecznie z nim porozmawiaj - nie trzeba awantur, można zacząć od tego jak bardzo źle się czujesz i jak bardzo Ci przykro, kiedy myślisz, że być może Wasze dziecko już istniało. Nie zaczynaj od tego, że Cię zawiódł, ale od tego jak się czujesz...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • stefania1939 14.02.12, 13:20
    Kochana jak byśmy miały dzieci za każdym razem kiedy nam się wydawało, kiedy nam się okres spóźniał itp. to byśmy już tych dzieci miały po 25 cioro. Ja już czasami miałam imię przygotowane i wszystkie objawy, a tu fałszywy alarm. Nie zadręczaj się! Naprawdę mała szansa, że mogłaś zajść karmiąc dziecko 5 miesięczne. Po prostu spanikowałaś i tyle. Nie zadręczaj też męża, on by ochłonął, faceci tak mają. A jak jest taki pewny co do ilości dzieci, to niech weźmie antykoncepcję na siebie.
  • verdana 14.02.12, 13:48
    Jeszcze jedno - obawiam się, zejakkolwiek zachowałby się mąż, miałabyś teraz do niego pretensję.
    Zastanów się, czego od niego oczekiwałaś, tak naprawdę? Czy nie miałabyś żalu, gdyby powiedział "Mowy nie ma o pigulce, w razie czego masz obowiązek rodzić". czy byłoby ok, gdyby się nie wtrącił i powiedział "To tylko Twoja decyzja, rób jak uwazasz?" Czy byłabyś zadowolona, gdyby został i razem rozpamiętywalibyście, czy dobrze zrobiliście, a następnego dnia okazałoby sie,że zawalił w pracy coś bardzo istotnego i jego etat wisi na włosku?
    Mam wrazenie, ze masz wyrzuty sumienia, zresztą bardzo na wyrost i próbujesz uporać sie z nimi przerzucajac żal do siebie samej na żal do meża. Wiem, ze to brutalne i naprawdę Ci współczuję, ale to nie jest metoda.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • emma_emi 14.02.12, 14:09
    wiesz to nie chodzi o obowiązek rodzenia, tylko o takie pragnienie ocalenia go, jeśli jest, miałam nadzieję, że przemknie mu przez myśl, cholera, to dziecko może już jest , może warto dać mu szansę, oczywiście jak się okaże że w ciążę nie zaszłam, to zabezpieczenie ulegnie wzmocnieniu, żeby na przyszłość nie przeżywać tego typu dylematów, ale w tej sytuacji ja nie mogę pozbyć się wyrzutów sumienia.
    I żal mam o to, że jemu nie jest żal ani trochę i jedyne co mi pozostaje to zapomnieć o tym że do zapłodnienia w oogóle mogło dojść, nie wiem czy dam radę, ryczę
  • verdana 14.02.12, 17:35
    Cóż, czyli masz do niego pretensję o to, ze zgodził sie z Twoją decyzją, ze Cię nie powstrzymał?
    I nie możesz miec zalu o to,z e jemu nie żal - podtrzymał Twoja decyzje, uznał ją za słusdzną, nie chciał kolejnego dziecka i prawdopodobnie nie uwaza, aby nie dopuszczenie do zagnieżdżenia komorki było czymś złym. Wymagasz, aby domys lił się, czego chciałaś i aby miał inne poglady niż ma.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • magdak_1977 14.02.12, 17:54
    Verdena, ja Ci powiem, czego chciała Emma. Chciała, żeby mąż powstrzymał ją przed przyjęciem tabletki, które zaproponowała, bo chciała być wobec niego w porządku, bo on oskarżał ją, że zaplanowała całe zdarzenie, a przecież jego plan na dzieci został już wykonany. Emma chciała tego dziecka, choć nic nie planowała, ale mąż okazał się bufonem, który uznał, że jak mogłaby być ciąża to tylko z jej winy - on przecież myślał, że jest "bezpiecznie". Jakby nie wiedział, że jak sie ludzie kochają i to bez względu na zabazpieczenia i środki, zawsze istnieje "niebezpieczenstwo" powołania nowego życia, przez przypadek oczywiście. On zachował się tak, jakby ewentualna ciąża była tylko jej sprawką i tylko ona miała ponosić konsekwencje - i fizyczne, i psychiczne. I naprawdę nie wydaje mi się, żeby jeden dzień nieobecności w pracy pozbawił go etatu, jak twierdzisz. Ale tak nie musiał patrzeć na cierpiącą żonę i miał po prostu mniej wyrzutów sumienia.

    Przykre to, co napisałam, ale tak to wszytsko widzę. I moim zdaniem to Emma jest tu jedyna ofiarą tej całej sytuacji, nie jej mąż.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • verdana 15.02.12, 09:03
    Ale mąż nie musi czytać w myslach... Ja rozumiem, ze ona chciała, aby mąż ją powstrzymał, ale rozumiem też męża, który uznał, ze tabletka to dobra decyzja. Mąż nie ma zdolności czytania w myślach.
    Nie wiem, jak wygladała sytuacja - czy Autorka zapewnila męża, ze jest "bezpiecznie", czy nie. W moim wypadku to ja mowię kiedy można, a kiedy nie - nie był to przecież gwałt. O ile zapomnienie z obu stron - faktycznie mąż nie powinien nic takiego mowić.
    Tu nie jest tak, ze to była wpadka w bezpiecznym dniu, a czy dzień jest bezpieczny, wie tylko kobieta - dlatego nie lubię "naturalnych" metod.
    U mnie jeden dzień nieobecności w pracy bywa absolutnie niedopuszczalny - mogłabym się zwolnić tylko w wypadku ciężkiej choroby, albo kompletnego dramatu. Wystarczy np. umowiony bardzo wazny kontrahent, aby nie przyjście do pracy bez zwolnienia było powodem ciężkich problemów.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • emma_emi 15.02.12, 09:52
    wiedział dokładnie w którym momencie cyklu jesteśmy, mówiłam mu o tym, więc...
    Przesłałam mu dokładnie cały opis działa tabletki, specjalnie na maila bo faceci jednym uchem wpuszczają innym wypuszczają. Napisałam mu wprost, ze ja podjęłabym inną decyzję, on równie konkretnie odpisał mi że jeśli jest ryzyko ciąży to powinnam wziąć pigułkę jego zdaniem. Więc wzięłam i jak się okazuje popełniłam największy błąd mojego zycia, zrobiłam to dla niego, dziś mu to powiem że udźwignę tego ciężaru sama.
    Co do pracy, wiem że są sytuacje kiedy spotkanie z prezesem lub innym klientem jest na wagę złota, ale to też nie trwa cały dzień, więc można się dogadać, mój m. ma ważne zlecenie, które jak się okazało można spokojnie wziąć do domu...
    Tak bardzo chcę wierzyć że dziecka nie było...
  • magdak_1977 15.02.12, 10:07
    Naprawdę serio myślę, że dziecka nie było. Jeżeli pigułkę wzięłaś tak szybko, to raczej nie doszłoby do zapłodnienia, te plemniki mają kupę drogi do pokonania. A jest też duża szansa, że komórki już nie było. Plus równie duża szansa na to, że tak czy siak byś nie zaszła w ty cyklu.
    Mam nadzieję, że się lepiej czujesz. Każdy dzień będzie lepszy.

    Nauczka dla Ciebie- życie jeszcze przed Wami - w takich sparwach należy kierowac się jedynie własnym sumieniem.

    Powodzenia i sensownej rozmowy z mężem Ci życzę.


    PS jak czytam o tych mailach z mężem, to jakbym o sobie czytała. Ja też tak się z moim głównie komunikuję i wiele niejasności z tego wychodzi. napisać to jednak nie to samo, co powiedzieć, choć wiem, że z takimi "zapracowanymi" facetami trudno się inaczej porozumieć. Ale ważne sprawy trzeba koniecznie "obgadać" a nie tylko napisać. Tu nauczka też dla mniewink --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • emma_emi 14.02.12, 13:54
    tak w głębi duszy chciałam tego dziecka, myślę o nim cały czas, i o naszej rozmowie o tych jego planach i braku w nich miejsca na czwarte. Jak mnie pyta to odpowiadam, że nie planowałam bo tak było, ale to nie ma nic wspólnego z tym, czy pragnę dziecka czy nie.
    Podejrzewam, że do zapłodnienia doszło, bo:
    1. dostałam miesiączkę 2 mce po porodzie mimo karmienia i mam ją regularnie.
    2. lewy jajnik bolał mnie w sobotę rano, w sobotę rano śluz był też płodny, w takim czasie oczywiście uważamy, w niedzielę ok 12 w nocy chwila nieuwagi spowodowała że mogło dojść do zapłodnienia.
    3. od razu po zbliżeniu spanikowałam, zaczęłam robić testy ze śliny na mikroskopie owulacyjnym, nie wykazały płodności, ale nad ranem, zerknęłam na tę próbkę śliny raz jeszcze i paprocie były jak malowane, więc śluz był jeszcze płodny.
    4. spokoju nie daje mi myśl, że komórka jajowa z sobotniej owulacji została zapłodniona ale nie zagnieździ się, przez escapelle.

    Czy kiedyś opuszczą mnie wyrzuty sumienia, to był szczyt owulacji, mógł być chłopiec, ech gdyby nie to fatalne samopoczucie po tabletce, rozsadza mi głowę, i mięśnie mam obolałe, rzuciłabym się w wir jakiejś roboty, żeby nie myśleć. Jesteśmy tchórzami nic więcej.
  • mamaanieli 14.02.12, 14:10
    Nie zadręczaj się bo czasu nie cofniesz. I przecież nie wiesz - czy do zapłodnienia doszło, czy też nie. To nie ma sensu. Takie rozpamiętywanie do niczego dobrego nie prowadzi. Ciebie niszczy. Jeśli chodzi o faceta - no przykro mi. Po prostu zachował się nieodpowiedzialnie, jak gówniarz... Proponuję chłopakowi wrócić do klasy czwartej szkoły podstawowej: tam jest o jajeczku i plemnikach. I co się może wydarzyć dalej. Nawet przy tzw. najlepszym zabezpieczeniu jest szansa na dziecko. Biologia... Kwestia odpowiedzialności za wybory... Musisz z nim na spokojnie, za jakiś czas porozmawiać. Może coś dotrze. Przytulam i pozdrawiam. A
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • bibba 14.02.12, 14:20
    rozmowa - oczywiscie, pisalam zreszta, ze mam nadzieje, ze nie wedrze sie miedzy wami gorycz i niedomowienia.
    ale:
    ten maz mial tez tylko chwile na reakcje. byc moze go przerosla, jak mogloby go przerosnac bycie ojcem czworki dzieci. nie ma co odsylac go do szkoly, bo to jest jednak sprawa pary - otwartosc na nowe zycie lub jej brak.

    powodzenia emma_emi, w tej chwili zadbalabym o zwiazek, o jego przyszlosc, bo w ciazy bylas albo nie bylas, pigulke wzielas i jesli chodzi o czwarte, to teraz go nie bedzie, ale wasz zwiazek jest - i - bedzie?
    --
    bibba 4+...
  • emma_emi 14.02.12, 14:28
    wiem bibba, wiem, rozumiem wszystko , mojego męża też, tylko te cholerne emocje....może to też efekt złego samopoczucia po tej pigułce.
    Najbardziej uporczywa jest myśl, która nie daje mi spokoju, że ta nasza trójka jest na granicy jego wytrzymałości, czyli to co mi daje poczucie absolutnego szczęścia i spełniania, jest kwintesencją naszej miłości, dla niego jest jej skutkiem ubocznym? Kurcze przecież on w gruncie rzeczy kocha dzieciaki, skąd ten absurdalny strach i niechęć?
  • bibba 14.02.12, 14:49
    troche o mnie i moim mezu. oczekujemy - zgodnie - nastepnego dziecka.

    co jakis czas moj maz wpada w panike - co jesli on straci prace? nawet jesli ja wtedy wroce do pracy - jego zarobki sa wysokie, moje nie bylyby. to go stresuje, bardzo. niedawno w jego firmie zwolniono 15 osob. jakas baba podkopuje pod nim dolki. czasem wraca z pracy i widze ze sie boi przyszlosci. pomimo tego, ze kazde z naszych dzieci bylo planowane.

    nie znam waszej sytuacji, nie musisz pisac, i nie wiem, czy twoj maz ma stabilna pozycje. czy tam gdzie mieszkasz, jest praca na wypadek gdyby. krzyzys jest - tu w uk na pewno - w polsce pewnie tez, lub poglebi sie wkrotce.

    wiec i tak moze byc - ze trojka, ktora macie, to juz koniec mozliwosci twojego meza. tak moze byc. i nic w tym zlego. tak na serio. to, co ta sytuacja wam pokazala - to ze pod tym wzgledem sie roznicie.

    my planowalismy tylko trojke. ja i moj maz. czwarty mial byc ostatnim. a teraz czekamy na 5. krok po kroku, razem podejmujemy te decyzje. daj sobie i m czas rozmawiajcie. moze cos sie w was obojgu otworzy, moze nie.
    --
    bibba 4+...
  • magdak_1977 14.02.12, 14:49
    W każdym małżeństwie są gorsze chwile, może akurat na taką niefortunna chwilę trafiłaś? Teraz widzisz wszytsko w czarnych barwach, na pewno nie jest aż tak źle z Twoim mężem - w końcu ojcem trójki dzieci. A może to okazja, żeby zapytać, co tam w nim naprawdę siedzi? Może ma jakieś kłopoty, których się boi/wstydzi i stąd jego gorsze zachowanie? Czasem mogą być zdrowotne, faceci nie bardzo chcą o nich gadać, szczególnie, jak śa nieco "wstydliwe"? Nie wiem, tylko tak strzelam... Podpytaj, jak nadarzy się okazja
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • stefania1939 14.02.12, 14:24
    Mamaanieli, facet wychowuje troje dzieci, utrzymuje rodzinę, być może jest wspaniałym ojcem, sytuacja go przerosła, ale jesteś niesprawiedliwa.
  • magdak_1977 14.02.12, 14:24
    emma_emi napisała:

    > Czy kiedyś opuszczą mnie wyrzuty sumienia, to był szczyt owulacji, mógł być chł
    > opiec, ech gdyby nie to fatalne samopoczucie po tabletce, rozsadza mi głowę, i
    > mięśnie mam obolałe, rzuciłabym się w wir jakiejś roboty, żeby nie myśleć. Jest
    > eśmy tchórzami nic więcej.

    W tym wszytskim najgorsze wydaje mi się to, że facet, który Cię kocha, narażał Towje zdrowie - taka tabletka bardzo obciąża kobiete, rozbija jej równowagę hormonalną; że nie myślał o dziecku, które karmisz, a które teraz przez jakiś czas musisz odstawić. To jest dla mnie dużo smutniejsze niż to, że Ty chcesz dziecka, a on nie. Ma do tego prawo. Twoje rozczarowanie wynika z tego, że w takiej chwili to się okazało.

    Dla mnie wcale nie jest oczywiste, że on już nigdy nie zechce kolejnego dziecka. Macie teraz z pewnością dużo pracy, Ty przeszłaś cesarki, myślę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby tak od razu kolejnego dziecka, nawet jeżeli ta myśl mu gdzieś tam daleko świta.

    Jeżeli podejrzewasz owulację w sobotę rano, to do północy w niedzielę po komórce jajowej zostało już tylko wspomnienie...

    Trzymaj się i przestań zadręczać. Różnice w Waszym podejściu do kolejnego dziecka i tak kiedyś musiały wyjść. Teraz masz czas, żeby nad mężem pracować, jeżeli naprawdę chcesz kolejnego dziecka. Ale najpierw "naciesz" się tym maleńsywem, które masz w domu i które bardzo potrzebuje Twojej matczynej miłości i jest naprawdę jeszcze bardzo, bardzo małe


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • emma_emi 14.02.12, 14:30
    Magda strasznie Ci dziękuję, nawet nie wiesz jak potrzebne mi są Twoje słowa, teraz jestem wrakiem, ale mam nadzieję, że się poprawi.
  • magdak_1977 14.02.12, 14:41
    Bo ja przeszłam kilka "starć" ze swoim mężem, najpierw o tzrecie, którego zupełnie nie chciał, bo on miał plany i potzreby na dwójkę dzieci, a potem o nieplanowane czwarte, którego on się z kolei bardzo bał. Jakoś sie ułożyło, po drodze "trafiło się" jeszcze piąte, którego z kolei ja nie chciałam przyjąć, a on mnie pocieszał. losy są niezbadane, co będzie, kto to wie...

    a dwójka dzieci z taką małą różnicą wieku niestety zabiera wiele radości z małych dzieci, bo po prostu pracu jest za dużo - wiem, bo sama mam dwa razy po półtora roku różnicy. Gdybym mogła teraz wybierać, to bym większe odstępy wolała, żeby się nimi bardziej nacieszyćwink

    Biegnij do swojej córeczki - może masz ich wiecej? Ja mam czterech chłopaków i wiele bym oddała za jeszcze jedną córkę, więc każdy ma jakieś marzenia...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • emma_emi 14.02.12, 17:02
    Magda, ja też do trzeciego musiałam go przekonywać, niby decyzja była wspólna, ale potem jeszcze kilka razy wypomniał mi że to ja ją przeforsowałam. Dziś cieszy się z córeczki i bardzo się o nią troszczy, zresztą o starsze też (mamy trzy córki). Więc pewnie pokochałby to czwarte równie bardzo, nasz związek przeszedł kryzys w trzeciej ciąży, ale ostatnio się umocnił, co nas jeszcze czeka - nie wiem.
    On w ogóle wszystkiego się boi, że go zwolnią, chociaż nie ma podstaw, bo jest świetnym pracownikiem i nieźle zarabia, pewnie boi się reakcji otoczenia, nie może się wyluzować, żyjemy na dobrym poziomie, jeszcze mamy spory zapas środków, bo ja nie potrzebuję luksusów, dzieciaczki też nie narzekają.
    Żałuję, że wpadłam na ten pomysł z escapelle, a on tak bez żadnego ale temu przyklasnął, bałam się że jak urodzę czwarte to na dobre się ode mnie oddali, chore co?
  • mama.rozy 14.02.12, 14:32
    wejdź do nas,będziesz mogła spokojnie pogadac
    bo pewnie problem gdzieś tam się schował i teraz tylko wychynął
    tak niestety często jest,a sytuacje traumatyczne,w jakiej i Ty się znalazłaś teraz,maja poczatek gdzieś tam,z czego nieczęsto zdajemy sonie sprawę
    forum.gazeta.pl/forum/f,20823,ABORCJA.html
    jak będziesz wolała,jest tez forum zamknięte
    uściski
    --
    www.uroczysko.net.pl/
  • kira-mira 14.02.12, 14:51
    przykresadidz do spowiedzi może to ci pomoże...
  • 3lina 14.02.12, 17:58
    A co by bylo, gdybys nie wziela pigulki "po"? Jak wtedy zachowalby sie Twoj maz? Jak Ty bys sie zachowywala? Dlaczego nie rozmawialiscie o tym wczesniej- co by bylo, gdyby kiedys nam sie przytrafilo kolejne dzieciatko? Jestescie para, malzenstwem, rodzina. Wiadomo, ze decydujac sie na seks nawet z zabezpieczeniem trzeba liczyc sie z mozliwoscia poczecia. Wydaje mi sie, ze o takich rzeczach dyskutuje sie wczesniej a teraz juz jest troche za pozno... W kazdym razie trzymaj sie i uwazaj na siebie.
  • goska81-gryfino 14.02.12, 19:13
    Przeczytałam wszystkie posty i moim zdaniem jest tak, droga Emmo, że dla Twojego męża pigułka "po" nie jest problemem, czy też nie jest rozwiązaniem, nad którym trzeba by się było zastanawiać. Jego pogląd na ten temat jest taki sam jak na temat każdej antykoncepcji. Oczywiście mogę się mylić, ale wnioskuję, że dla Twojego męża po prostu nie ma tu żadnego problemu. Współżyliście, okazało się, że mogłaś zajść w ciążę, pogadaliście o pigułce "po" i on pomyślał:"no jasne, niech kupi pigułkę, co za problem? skoro istnieje możliwość ciąży, a nie chcemy więcej dzieci, to trzeba wziąć pigułkę i tyle". To tak jak wtedy, gdy boli głowa tak, że nie można już wytrzymać. Trzeba wziąć tabletkę, po prostu. Dla niego to tak właśnie jest. Powtarzam- MOGĘ SIĘ MYLIĆ. Niby widzi, że jakoś tam cierpisz, ale po pierwsze: mam wrażenie, że nie wie jak bardzo to przeżywasz, bo mu nie powiedziałaś, a po drugie: nie rozumie Twojego przeżywania, bo według niego nie ma czego przeżywać. Dla niego to to samo co branie normalnych pigułek, czy używanie prezerwatywy. Tyle, że "z opóźnionym zapłonem". A dla Ciebie to jest jednak dylemat, który należy wcześniej przemyśleć i wybrać dobre rozwiązanie. On się nie zastanawiał, bo uważa, że nie ma nad czym. Do pracy poszedł, bo być może uznał, że to ważniejsze niż Twoje "nieuzasadnione chimery". Wybacz wyrażenie, ale tak mi się nasunęło. Zaznaczam, że dla mnie to nie są żadne chimerysmile
    No a druga rzecz- po takiej dawce hormonów masz prawo czuć się jak tylko zechcesz, a nawet tak, jak nie zechcesz.
    Krzyś-1.02.2001, Paweł-10.05.2002, Wojtuś-4.07.2005, Olga-25.06.2008, Madzia-3.10.2010 A tu są zdjęcia: ludzie.gazeta.pl/goska81-gryfino/0,0.html
  • emma_emi 14.02.12, 20:27
    no i czuję się podle, jestem współwinna, na dodatek boję się mu powiedzieć, że żałuję tej decyzji i mocno przeżywam stratę. Boję się że się obrazi i już się do mnie nie zbliży.
  • emma_emi 14.02.12, 20:30
    wrócił wcześniej do domu bo go o to poprosiłam, ale nie mam odwagi rozmawiać, mówiłam mu tylko że pęka mi głowa i brzuch. Zdziwił się mocno że mam takie aż dolegliwości przy przeziębieniu, on ma już temat z głowy, wyobrażacie sobie? Musiałam mu uświadomić że to skutki uboczne.
  • urge 14.02.12, 21:33
    Współczuję Ci bardzo tego co przeżywasz. Nie włączam się w dyskusję bo naprawdę nie wiem co Ci napisać...

    Ale teraz mnie zastanowiło co napisałaś:
    > (...) Zdziwił się mocno że mam takie aż do
    > legliwości przy przeziębieniu, on ma już temat z głowy, wyobrażacie sobie? Musi
    > ałam mu uświadomić że to skutki uboczne
    Ty naprawdę nie bierzesz pod uwagę tego, że Twój mąż zwyczajnie może nie mieć pojęcia o tym że te pigułki mają bardzo silne działanie i skutki uboczne mogą być bardzo poważne?
    A rozmawialiście kiedyś na spokojnie o takiej ewentualności jak wzięcie pigułki "po" -z tego co czytam, mam wrażenie że nie... W emocjach to Ty zaproponowałaś takie rozwiązanie a mąż je przyjął, bo uznał że to świetnie załatwia sprawę! Jako że jest facetem myśli trochę inaczej. Nie czuje tego co Ty -dla przeciętniego faceta dziecko pojawia się dopiero w momencie narodzin, kiedy je może zobaczyć, wziąc na ręce... a czasem nawet trochę później. No tak już jest! Wcześniej tego nie czuje tylko wie -a to różnica.
    Ja bym go nie oceniała tak surowo -skoro mu nie przyszło do głowy że to skutki uboczne, to znaczy że faktycznie nie brał tego pod uwagę.

    Przychylam się do tego co pisały dziewczyny -teraz jest czas na szczerą rozmowę. Nie dziw się temu czego on nie rozumie -zamiast tego postaraj się żeby zrozumiał. Albo żeby przynajmniej się dowiedział jak się czujesz.

    Powodzenia! Mam nadzieję że wkrótce poczujesz się lepiej.

    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • mamaanieli 14.02.12, 21:52
    nie, nie jestem niesprawiedliwa. facet powinien byc facetem i przed, i w trakcie, i po. I nie wolno mu stawiać kobiety w takiej sytuacji, tylko dlatego że się boi. strach to jego emocje i musi sobie z nimi radzić. a obowiązkiem jest dbać o żonę i ochraniać ją przed lekami. Jasne: byc moze jest na co dzien super ojcem i wspaniałym mężem. I bardzo dobrze! Brawo. Ale w tym przypadku dał ciała i powinien o tym wiedzieć, zeby nie popełniać więcej podobnych błędów. takie jest moje zdanie.
    --
    Największa stajenna ranga
    nie zmieni osła w mustanga...
  • urge 14.02.12, 23:04
    Własnie dlatego bałam się włączyć w ten wątek -bo temat jest bardzo delikatny a to co napiszemy może jeszcze bardziej zranić kogoś kto i tak ma już dużą ranę sad

    Mi o tyle trudniej się wypowiedzieć, że w naszym małżeństwie nie ma miejsca na taką sytuację -obydwoje jesteśmy za życiem bez względu na okoliczności. Tym trudniej mi jest postawić się w sytuacji autorki -bo u niej najwyraźniej obydwie strony miały uchyloną furtkę w kierunku "pozbycia się problemu" i bardziej czy mniej świadomie OBYDWOJE zdecydowali się na tę pigułkę. Dopiero po fakcie, kiedy emocje trochę opadły, okazało się że każde z nich inaczej zareagowało na to co się stało.

    Wydaje mi się natomiast, że skoro stało się już co się stało -trzeba się skupić na tym co dalej, na tym żeby ratować swoje małżeństwo, które w tej sytuacji jest narażone na głęboki kryzys, a nawet rozpad niestety. Trzeba zacząć ROZMAWIAĆ, bo to jest sprawa fundamentalna w małżeństwie. I nie ma teraz miejsca na oskarżenia.
    > Ale w tym przypadku dał ciała i
    > powinien o tym wiedzieć, zeby nie popełniać więcej podobnych błędów.
    Heloł! Jak dla mnie dali ciała obydwoje, w końcu pomysł wyszedł od żony jednak i z tego co rozumiem na żadnym etapie pomiędzy potencjalną wpadką a zażyciem pigułki nie powiedziała mu wyraźnie że ona tego zrobić nie chce? Jeśli wyłączną odpowiedzialność za tę sytuację przerzucimy tylko na męża to mała szansa że dojdą do porozumienia moim zdaniem.

    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • urge 14.02.12, 23:14
    Eh, im dłużej myślę tym bardziej żałuję że się w ogóle tu odzywam. To powinna być raczej rozmowa między emmą a dobrym psychologiem i mężem oczywiście, sprawa jest na tyle poważna że nie byłoby dobrze dołożyć dziewczynie niewłaściwymi słowami.

    Tym samym wyłączam się z rozmowy, obiecuję autorce modlitwę i mam nadzieję że uda się jej/im uporać z sytuacją.
    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • pola468 14.02.12, 21:53
    Droga emmo, śledzę wątek od początku. Powiem tak: czujesz się źle, bo stało się coś złego. Nie dowiemy się tu na forum, czy Dziecko było czy też Go nie było. Moim zdaniem Twoje sumienie już dokonało oceny. W moim systemie wartości droga, którą obraliście jest Aborcją, nie bierze się tabletki po stosunku na likwidowanie przeziębienia. To próbuje powiedzieć Ci Twoje sumienie. Doznałaś zranienia na wielu płaszczyznach i MUSISZ to z mężem przepracować. Za cenę przykrych słów, awantury i przepychanki słownej "bo ty to ...". Nie przeżyjesz prawdziwego żalu, jeżeli nie wyartykułujesz absolutnie szczerze, tego, co się z Tobą dzieje. A macie troje dzieci, dla których Twoje zdrowie emocjonalne i szeroko rozumiane zdrowie psychiczne są niezbędne.
    Skorzystaj z propozycji mamy.rozy, na bardziej intymnym gruncie będziesz mogła inaczej spojrzeć na Wasz problem.
    Napisz list do Dziecka, przeżyj żałobę duchowo - nie ma takiej sytuacji, z którą nie możnaby się zwrócić do Boga.
    I walcz. O wszystko.
    Ściskam, pola468.
    --
    "Wszystko na świecie odbija nasze oblicza; noc nigdy nie jest tak ciemna, byśmy nie mogli się w niej przejrzeć".
    E. M. Cioran

    GG 37605639
  • plotewa 15.02.12, 01:14
    To nie sa skutki uboczne talbletki, ale przeziębienie!!!
  • plotewa 15.02.12, 01:14
    Macie 5 meisieczne dizecko+2 dwojka dodatkowa. Do tego wszystko dizalo sie w szybkim tempie wiec nie dziwei sie rekacji meza.
  • emma_emi 15.02.12, 02:15
    dzięki że jesteście, nie moge spać
  • gazeta_mi_placi 15.02.12, 10:54
    Nie mieszaj kobiecie w głowie, jest duża szansa, że w ogóle zarodka nie było, a przez taki prolajfki jak Wy będzie się kobieta umartwiać jakby faktycznie dokonała aborcji, czy tego chcecie?
    Nawet w dni płodne szansa na zajście w ciążę u zdrowej kobiety to 20%.
    Zaś jej samopoczucie to pewnie uboczne skutki użycia tej pigułki, ale Wy dorabiacie do tego dziwaczną ideologię.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n7pc273ywes0zpa6.png
  • urge 15.02.12, 11:23
    To nie jest kwestia mieszania w głowie a sumienia. Gdyby dziewczyna chciała, żeby ktoś jej powiedział że nic się nie stało weszłaby na forum dla feministek np.
    Skoro przyszła świadomie na forum, na którym można się spodziewać zdecydowanego podejścia "prolajf" to znaczy że potrzebuje się z problemem zmierzyć a nie wyrzucić go z podświadomości. Przeżywa żałobę, której Ty pewnie nie zrozumiesz, ale którą ona musi przeżyć, poukładać sobie pewne rzeczy w głowie żeby na przyszłość nie musieć stawać twarzą w twarz z takim problemem. Chciałybyśmy jej pomóc, ale to nie jest takie proste, a fakt, że życie z dużym prawdopodobieństwem nie powstało nie ma tu nic do rzeczy -bo problem w tym że z jakimśtam prawdopodobieństwem powstać mogło.
    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • goska81-gryfino 15.02.12, 13:58
    Szczerze powiem, że wszystko rozumiem, ale dla mnie słowa o przeżywaniu żałoby to jakaś co najmniej nadinterpretacja słowa "żałoba", no i chyba przesada. To nie było poronienie, utrata ciąży, w której dziewczyna była od kilku/kilkunastu tygodni, czy też świadoma aborcja dziecka, o którym wiedziała. To było zażycie tabletki "po", która miała uniemożliwić zagnieżdżenie się w macicy zapłodnionej komórki jajowej. A istnieje OGROMNE prawdopodobieństwo, że nie była w ciąży, że nie zdążyła w tę ciążę w ogóle zajść, czy też w ogóle nie miało być żadnej ciąży. Tak to się będzie kobieta do końca życia dołować. A wystarczy zrozumieć, że skoro jest to dylemat i poważna sprawa, to jest to nauczka na przyszłość i tyle.
    --
    Krzyś-1.02.2001, Paweł-10.05.2002, Wojtuś-4.07.2005, Olga-25.06.2008, Madzia-3.10.2010 A tu są zdjęcia: ludzie.gazeta.pl/goska81-gryfino/0,0.html
  • urge 15.02.12, 14:25
    Ok, może niefortunnie użyłam słowa żałoba -patrzę przez swój pryzmat i to jest właśnie to co czułabym w jej sytuacji. Z drugiej strony nie mogłabym świadomie się w tej sytuacji znaleźć więc nie mogę sobie realnie wyobrazić co czuje.

    I popieram -zdecydowanie nie jestem za dołowaniem się do końca życia -wręcz przeciwnie. Ale jeśli ktoś już ten żal (czy jak to tam nazwać nie spierając się o terminy) czuje, to moim zdaniem nie załatwi sprawy rada że ma przestać go czuć. Raczej trzeba znaleźć sposób na poradzenie sobie z nim -nie poprzez przewartościowanie swoich poglądów na pewne rzeczy ale poprzez wyciągnięcie wniosków. I dopiero wtedy można spokojnie pójść do przodu.
    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • stefania1939 15.02.12, 16:47
    Dla mnie mówienie o żałobie i odsyłanie dziewczyny na forum aborcyjne i do spowiedzi też jest nadużyciem. Dziewczyna wpadnie w depresję, jeżeli trafi na złego spowiednika to on ją ZADRĘCZY. Dajcie spokój, Gośka dobrze napisała. Ja myślę, że ta metoda antykoncepcyjna jest tak samo kontrowersyjna jak na przykład spirala, a już kiedyś był tu długi wątek o spiralach, o tym która lepsza i nie brakowało dziewczyn, które stosują i są zadowolone.
  • urge 15.02.12, 17:02
    Ależ ja nikogo na forum aborcyjne nie wysyłałam i też uważam że to zły pomysł. Do spowiedzi też nie bo to również sprawa zbyt osobista, w dodatku nie wiem czy dziewczyna jest wierząca -jeśli tak to sama pójdzie, jeśli nie to po co jej to?

    Ja tylko nie rozumiem jak można dziewczynie, która najwyraźniej ma problem z tym co zrobiła -wmawiać że problemu nie ma? Jeśli jakaś dziewczyna po wzięciu takiej pigułki nie ma wyrzutów sumienia to nie wmawiam jej że powinna mieć. Ale jeśli je ma -a z tym jak rozumiem emma tu przyszła -to moim zdaniem chciała żeby ją pocieszyć i pomóc się zmierzyć z tym co przeżywa a nie wmawiać że nic się nie stało.

    Cóż, tak w każdym razie tę sytuację odbieram. Wy macie prawo czuć inaczej. Jak dla mnie nie ma tu pola do sporów.
    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • magdak_1977 15.02.12, 17:32
    Ja się od początku bardzo zaangażowałam w ten wątek - aż za bardzo, bo dziś rano się obudziłam do małego i potem nie spałam, tylko o Niej myślałam. Myślę, że Emma ma największy problem z mężem, który jak się okazało myśli inaczej niż ona w kwestii kolejnego dziecka. A że wyniknęło to w takiej trudnej sytuacji, to tylko spotęgowało napięcie...
    Nie ma innego wyjścia, muszą sparwę obgadać, nawet jeżeli są między nimi róznice, to jak będą wypowiedziane, to staną się trochę oswojone. A może jak pogadają, to się okaże, że tych różnic nie ma aż tak wiele? W końcu są udanym małżeństwem od 10 lat, coś ich w końcu połączyło. Jestem pełna wiary, że dogadają się w końcu.--
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • tulipa-nka 15.02.12, 17:45
    Piszesz, ze przeczytałaś ulotkę, a mimo wszystko porównujesz przyjęcie tabletki do aborcji. Escapelle ma zapobiec zapłodnieniu ale jesli do niego doszło to preparat ten wspomaga ciążę.

    "Wbrew wszelkim teoriom przeciwników antykoncepcji po stosunku, Escapelle nie jest tabletką wczesnoporonną. Działa ona zanim zapłodniona komórka jajowa zagnieździ się w macicy. Tabletka przyjęta za późno (gdy już to się stanie) nie niszczy płodu, a co więcej podtrzymuje ciążę. Zawiera bowiem levonorgestrel z grupy progestagenów czyli hormonów, które wspomagają utrzymaniu ciąży. Nie należy go jednak przyjmować podczas ciąży, gdyż, jak większość leków, ma on zły wpływ na płód." wg www.tabletkipo.pl/component/option,com_jootags/tag,escapelle/

    Mam nadzieję, że trochę Cię to uspokoi i pocieszy. To normalne, że czujesz się rozbita. Wyobraźnia pracuje i tworzą się nieporozumienia. Brałam ten preparat w ostatnim cyklu i przez kilka dni czułam się psychicznie naprawdę fatalnie, totalne uczucie rozbicia. Po 2 dniach wszystko się uspokoiło. Piszesz, ze niedawno miałaś trzecią cesarkę. Pomyśl czy ciąża w tej sytuacji byłaby bezpieczna? Znam osobiście przypadek gdy dziewczyna wkrótce po cesarce zaszła ponownie w ciążę. Mimo kilku miesięcy w szpitalu nie udalo się jej donosić ciąży, a i jej życie było w zagrożeniu. Co byłoby wtedy z Twoimi dziećmi gdybyś wylądowała na wiele miesięcy w szpitalu?
    Nie chce oceniać postępowania Twojego męża bo nie znam Waszej sytuacji. Potrzebujesz jego wsparcia a go nie ma. To boli. Myślę, że powinniście odbyć poważna rozmowę o Twoich i jego odczuciach, priorytetach i kolejnych dzieciach ale dopiero wtedy gdy Twoja psychika dojdzie do normy. Wtedy ta rozmowa ma szansę być konstruktywna i obiektywna. Teraz gdy targają Tobą hormony i emocje może dojść tylko do kłótni i oskarżeń i raczej nic dobrego z tego nie wyniknie.
    Trzymaj się mocno.


  • blizniaki14 15.02.12, 19:50
    Bardzo mi przykro, że musiałaś przez to przejść. Mąż pewnie ze strachu tak się zachował, każdy z nas reaguje inaczej. Przytulam mocno!
    --
    nasz Tonio
    nasze bliźniaki Jaś i Tusia
    przed ślubem 4 lata, a po ślubie...
  • emma_emi 16.02.12, 00:08
    jestem po rozmowie, już mi lepiej, ale emocje były niesamowite, całe moje życie z nim mignęło mi przed oczami, tak się zawziął, ale nie dałam za wygraną, nie mogłam się przecież aż tak mylić , żeby związać się z niewłaściwym człowiekiem. Kochamy się i musimy przez to przejść razem, specjalne podziękowania dla Magdy, masz niesamowitą intuicję, dzięki Tobie poprowadziłam rozmowę tak jak trzeba, dziękuję wam wszystkim, mam swoją żałobę, może to za duże słowo, ale ja tak to czuję i nauczkę na przyszłość
  • urge 16.02.12, 09:18
    > Kochamy się i musimy przez to przejść razem

    I tego się trzymaj -zawsze. Warto! smile
    Ciszę się że już Ci trochę łatwiej. Trzymaj się cieplutko.
    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • mama.rozy 16.02.12, 09:32
    i w sumie o to chodziłosmile
    tylko bałam się dyskusji na otwartym forum,bo jednak zdarzają się osoby,dla których -wg nich-nic się nie stało.a masz prawo czuc się,jak czujesz.
    może ta całą sytuacja była właśnie po to,żebyście teraz poważnie porozmawiali,a nie,kiedy stanie się coś,czego się już nie da naprawic.może.ważne,że potrafiliście się na siebie otworzyc.
    powodzenia.jakbyś czegoś potrzebowała,pisz.a jakbyś chciała porozmawiac z kimś w ogóle obcym,to możesz sobie wejśc na tę stronę
    www.dlaczego.org.pl/
    trzymaj się
    --
    tnij.org/khsx
  • emma_emi 16.02.12, 09:59
    to nie była łatwa rozmowa, oboje stwierdzilismy potem, że to nasz największy kryzys. Na początku mój m. upierał się, że dla niego nic się nie stało, że czuje tylko ulgę, że nie bedzie czwartego, co mnie doprowadziło z kolei do szału, wykrzyczałam mu, że dla niego widocznie co innego liczy sie w życiu, on wyparł możliwość powstania życia, zrozumiał to dopiero jak mu to wielokrotnie powtórzyłam, potem było obarczenie mnie główną winą za tę wpadkę, potem jednak stwierdził, że oboje zachowaliśmy się jak gówniarze. Był wściekły głównie za to że przez własną głupotę byliśmy pod ścianą, ja nie rozumiem tego problemu tak bardzo, bo ja przyjęłabym dziecko, on też nie może pojąć mojej gotowości do wychowania jeszcze jednego dzieciątka, skoro oboje zgodnie tego nie planowaliśmy. Ja moje plany mogę dostosować , tłumaczyłam mu to cały wieczór. Wygarnęłam mu , że jak może traktować nowe życie jak tragedię, chyba się ogarnął, bo potem już tylko obiecywaliśmy sobie, że nie doprowadzimy już do takiej sytuacji. Ja jednak uprzedziłam go, że nigdy już nie sięgnę po tę tabletkę, że to był największy błąd mojego życia. Nie wiem czy czuje taki ból jak ja, myślę że go wypiera, uświadomiłam mu co czuję.
    Wiecie, że powiedział mi że czasem myślał o czwartym dziecku? Ale stwierdził, że nie w taki sposób, że musi mieć zaplanowane, zrozum tu chłopa.
  • mama.rozy 16.02.12, 10:11
    no tak,kochana,ale my mamy hormony,które nam pozwalają na takie myśleniesmileim to przychodzi o wiele,wiele dłużej.jemu wystarczyło,że zamknął temat.my zawsze coś kombinujemy i jesteśmy otwarte na zmiany.inaczej byśmy nie przetrwaływink
    zrozum go i poprowadź po swojemuwinkdaj mu teraz czas,dla niego ta rozmowa to też pewnie była burza.teraz spróbuj sobie pomyślec,że to była dobra lekcja.kryzysy,konstruktywne,są potrzebne.tym bardziej w małżeństwie.i dbaj o to,żebyście się znali,znali Wasze odczucia,plany,pomysły.rutyna w małżeństwie niestety sprawia,że wydaje nam się,że wszystko o tej drugiej osobie wiemy.i kiedy nagle przychodzi nam się zmierzyc z -czasem nieuniknionym-kryzysem,wtedy wychodzi,co się tam wewnątrz związku poukrywało.
    powodzenia,czas na nowe życiesmile
    --
    www.kresy.pl/
  • magdak_1977 16.02.12, 11:59
    Bardzo się cieszęsmile

    Takie rozmowy zazwyczaj są bardzo trudne, przy okazji wiele innych rzeczy się wypomina, trzeba bardzo uważać, bo łatwo zboczyć na "niewłaściwe" tory, z których potem trudno zejść...Ale oczyszczją atmosferę, para przekonuje się, że nie śa przeciwko sobie, tylko po prostu są różnymi ludźmi, mają różne potzreby i pragnienia. Natura tak to wymyśliła, bo dzieci z takich sobników są lepszym materiałem genetycznym, po prostusmile

    Pozdrawiam i życzę już samych spokojnych chwil
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • emma_emi 16.02.12, 12:03
    Magda odbierasz pocztę gazetową?
  • magdak_1977 16.02.12, 12:10
    nie odbieram, ale mogę odebraćsmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • emma_emi 20.02.12, 09:22
    jeszcze raz dziękuję wam za wsparcie, pomogłyście mi przejść przez najgorsze, teraz już będę żyła z myślą o czwartym do końca życia.
    Z mężem jest niby dobrze, ale rysa pozostanie , echo jego słów, które mogłyby nie paść, na których wspomnienie oczy robią się wilgotne
  • magdak_1977 20.02.12, 10:56
    Cieszę się, że "najgorsze" już za Tobą. Ale powrót do takich relacji, jakie mieliście wczesniej jeszcze potrwa. W Tobie będzie "odzywać się" zawiedziona nadzieja, w mężu strach, że znów Was to spotka. Czas na szczęście leczy wszytkie rany, te także. Słowa męża pozostaną w Twojej pamięci na pewno na długo, ważne, żeby je jakoś "oswoic", nie żywić wciąż świeżej urazy, nie wypominać przy byle okazji, ale w momentach łatwiejszych dla Was obojga wspominać, że bardzo Cie zabolały, że nie chcesz, aby kiedykolwiek w jakiejkolwiek postaci wróciły.

    Wiesz, ja też mam ostatnio gorsze relacje ze swoim mężem, choć on z pewnością niczego takiego nie zauważa. A mnie brakuje z jego strony wielu rzeczy. Jesteśmy bardzo różni i te róznice kiedyś tak wychodzą. Jak są bardzo duże, trzeba o nich gadać, coś ustalać i zmieniać. Jak małe, można "przeczekać", szkoda rozpoczynać walkę o sprawy małe, które często same się układają...


    Powodzenia. A jak się czujesz fizycznie? już ok? możesz karmić? Trzymaj się ciepło
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • emma_emi 20.02.12, 11:12
    Madziu napisałam do Ciebie na priva. Fizycznie czuję się ok chociaż męczy mnie najdłuższe w zyciu przeziębienie. Kurcze mam wrażenie że relacje małżeńskie u wielodzietnych to nie jest łatwy temat
  • magdak_1977 20.02.12, 11:14
    Dzięki, zaraz przeczytam i odpiszę, jak mi chorzy w domu dadzą...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • magdak_1977 20.02.12, 11:53
    Odpisałamsmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.