Dodaj do ulubionych

jaką pomoc od państwa chciałybyscie otrzymywać?

18.04.12, 16:20
ja z tytułu posiadania dzieci nie dostaję nic. całe utrzymanie spada na głowę męża. lekko nie jest. czasem nawet bardzo ciężko. teoretycznie powinnam dostawać zasiłki-rodzinny i wychowawczy, ale ze względu na brak zgody pisemnej pracodawcy na urlop, nie dostaję nic.
ale nie o tym chciałam pisać: gdybscie mogły pomarzyć, to jaką pomoc uważałybyscie za najlepszą? co najbardziej wam doskwiera?
chciałabym dostawać WSZYSTKO do szkoły-książki, zeszyty, przybory szkolne... wydaje na to majątek, byłaby to gigantyczna ulga dla domowego budżetu.
chciałabym miec mozliwośc wyjeżdzania z dziecmi na wakacje... z szóstką dzieci taki wyjazd jest finansowo nie do przejścia, pozostaja wakacje u babci, ale co tu duzo mówić...atrakcyjne to one nie sa specjalnie..
podobno na Węgrzech rodziny z co najmiej trójka dzieci są zwolnione z podatku. pomysł niezły, prawda?
ulgi na przejazdy
ulgi na kino/teatr... wieci ile kosztuje zwykłe wyjscie do kina z taką gromadą?!
co jeszcze?
co ułatwiło by nam zycie? dopisujcie, a potem wyslemy to do premiera, prezydenta, odpowiednich ministrów, niech się wywiążą z obietnic o polityce prorodzinnej wink)))
Edytor zaawansowany
  • elgosia 18.04.12, 16:56
    A oni coś w ogóle obiecywali? wink
    Hmm... Rozmarzyłam się...
    Ale do rzeczy. Roczna ulga na każde dziecko większa i obowiązkowo podatek dzielony na wszystkich członków rodziny. Sprawiedliwe ulgi! A nie, że w Warszawie dzieci od 4 jeżdżą za darmo również poza granice Warszawy, a ja spoza granic (parę kilometrów ) już takiego prawa nie mam sad Na razie mi tak jeszcze nie zależy, ale za parę lat, jak dzieci pójdą do szkół, gdzie ich nie dowiozę miesięczne bilety dadzą nam nieźle po kieszeni sad No i te karty dużych rodzin. Duże miasta na nie stać. Dlaczego mniejsze gminy - zwłaszcza te podmiejskie nie mają ulg? I to ulg na imprezy w dużym mieście. W mojej gminie nie ma nic ciekawego, basenu, ani kina sad
    I jeszcze jedno: konkretne punkty do żłobków i przedszkoli. Moje dzieci nie mają szans na państwowy żłobek ani przedszkole. W rezultacie albo będę płacić za opiekunkę albo za prywatne. To ile z mojej pracy zostanie? Ja nie chcę datków, fundowania mi wczasów itd. Ja chcę na to zarobić, ale póki co państwo rzuca mi kłody pod nogi? Jak za dużo zarobię to ulg nie dostaniemy, a zarobić nie mogę, bo nie mam co z dziećmi zrobić..
    --
    Pozdrawiam...
    Gosia z Tomkiem (08.10.2003), Martusią (12.05.2005),
    Agnieszką (29.09.2009), Wojtusiem (21.03.2011)
    i Dzidziusiem (18?.09.2012)
  • andaba 18.04.12, 17:02
    sonix73 napisała:

    teoretycznie powinnam dostawać
    > zasiłki-rodzinny i wychowawczy, ale ze względu na brak zgody pisemnej pracodaw
    > cy na urlop, nie dostaję nic.

    Możes to rozwinąć?
    Wychowacy może, ale zasiłek rodzinny nie ma nic do pracodawcy, wypłaca go urząd miasta lub gminy, jeżeli nie przekaczacie 505 zł na łebka miesięcznie.
    Chyba, że przekraczacie, to i tak wychowawczy by się nie należał...

    A tak szczerze, to mam gdzieś pomoc państwa, wolałabym, żeby mąż więcej zarabiał, lub żebym ja mogła pracować w domu - szkoda, że dziś nie ma już chałupnictwa.

  • zebra12 18.04.12, 17:47
    A ja chciałabym mieć po prostu pracę, nie bać się o jej utratę i zarobić tyle, by utrzymać moją trójkę dzieci.
    --
    http://img.1gif.pl/zebra/zebra-1.gif
  • mama.rozy 18.04.12, 20:45
    ja bym chciała,żeby nikt się nikim nie interesowałwinkja nie płace podatków i nikt ode mnie niczego nie chce i nic mi nie daje.utopia.ale jak widzę,ile nas kosztują wszystkie podatki,vaty i inne fajne rzeczy,to mi się odechciewa.a ulgi na dzieci to nam na węgiel starczy na pół zimy.śmieszne...
    --
    tnij.org/khsx
  • w_iika 18.04.12, 22:11
    Ja bym chciała, żeby było tak jak w UK. Rodzę dziecko, dziecko ma darmowe lekarstwa, szczepienia, oczywisćie darmową opieke lekarską. Do nie wiem którego, ale dłuuugo, roku życia darmowa komunikacja miejska. Szkoła tez jest darmowa. Kupuję mundurek (duzo tańszy niz normalne ubrania) i to jedyny szkolny wydatek. Nie martwię sie o kredki, kleje, farby, plastelinę, papier do ksero, komitet rodzicielski, długospisy, flamastry, ani rzecz jasna o ksiązki i zeszyty. Od 3 roku zycia dziecku przysluguje 3godz dziennie darmowej opieki, od wrzesnia po ukończeniu 4 roku zycia 6,5 godziny dziennie. Zeby mamom sie nie nudziło w czasei, gdy państwo tej opieki nie zapewnia, w kazdej miejscowości sa specjalne centra dla dzieci, gdzie jest mnóstwo zabawek, ogród i miłe panie, ktore, gdy matka na pysk pada i oczyma zabija własne potomstwo, mówią, że one sie dziecmi zajmą, a mama powinan się spokojnie kawy napić i chwilkę odpocząc. Wstep do takiego centrum kosztuje symboliczna złotówkę. Centra te czasem organizuja rozne warsztaty typu jak byc lepszym rodzicem, czy kurs pierwszej pomocy, w trakcie których jest zapewniona bezplatna opieka nad dziecmi.
    I gdy moje dzieci po raz kolejny nie dostały państowoego przedszkola w Polsce, tutaj znowu dostaliśmy miejsce w wybranej przez nas szkole... I jak ja mam do tej Polski wracać?!... sad
  • goska81-gryfino 19.04.12, 09:51
    Kuźwa, po przeczytaniu Twojego posta- wyjeżdżam. (żeby to takie proste było, to może bym się zdecydowała wyjechać, ale na razie mogę jedynie pomarzyć)
    --
    Krzyś-1.02.2001, Paweł-10.05.2002, Wojtuś-4.07.2005, Olga-25.06.2008, Madzia-3.10.2010 A tu są zdjęcia: ludzie.gazeta.pl/goska81-gryfino/0,0.html
  • eni7.08 19.04.12, 16:29
    moge jeszcze dodac, bo mieszkam w UK, ze np jak chcesz sie doksztalcac i chodzisz na jakis kurs ja na przyklad angielskiego to dziecko ma darmowe 2godzinne przedszkole (creche) w tym czasie.

    --
    Wszyscy wiedzą że coś się nie da zrobić,
    i wtedy pojawia się ten jeden który nie wie,
    że się nie da i on właśnie to coś robi....
  • agni71 19.04.12, 16:40
    Mysle, ze zadowolenie dałaby mi możliwośc rozliczania podatku dzielonego na wszystkich członków rodziny. U nas zarabia tylko mąż, niby nieżle, ale jakby "troche" inaczej rozkłada sie taki dochód na rodzine 2-3 osobową, a inaczej na 5 osób sad

    Z takich dodatkowych bonusów, o których mogłabym sobie pomarzyć, to dodatkowe zniżki na komunikację miejsko-podmiejską, jakies karty dużych rodzin, ktore dawałyby dodatkowe znizki na wejścia do przybytków kultury (ale tak, żeby naprawdę mozna było skorzystać, a nie np. tylko środy od 9-10 rano, kiedy dzieci i tak są w szkole). Może jakies wsparcie finansowe na wyprawkę szkolną? Może jakies dofinansowanie wakacji, np. kolonii letnich dla dzieci z większych rodzin?
  • agava07 20.04.12, 10:14
    Żeby wychowanie własnego dziecka uznano za pracę.
    Żeby zmodyfikowano postkomunistyczne ustawy, np. tę, że edukacja przedszkola należy się przede wszystkim dziecku, którego obydwoje rodzice pracują, itp.
    Aby państwo zapewniało miejsce w przedszkolu KAŻDEMU dziecku, począwszy od 3-4 roku życia, tak jak to jest w innych krajach Europy.
    Umożliwianie powrotu do pracy matkom, które tego potrzebują. Możliwość brania udziału w kursach doszkalających itp. Obecnie matka, która po skończeniu studiów nie poszła do pracy, bo urodziła i wychowała dziecko/ dzieci, ma nadal prawo do stażu, ale nie może korzystać z różnych form ułatwiających poszukiwanie pracy, bo na ogół mają do nich prawo dopiero osoby po 45 roku życia i najchętniej niepełnosprawne sad Trudno jest znaleźć i podjąć pracę matce, która przez naście lat rodziła i wychowywała dzieci. Fajnie byłoby, aby państwo mogło to docenić w postaci choćby skromnej pensji/ emerytury, tak jak to jest np. W Niemczech, gdzie nikt nie wymaga, aby matka 4- ki dzieci jeszcze gdzieś tam dorabiała na dożywocie. Każde państwo stać na to, aby zmniejszyć bezrobocie i uznać pracę kobiet- matek w domu za tę choćby minimalną pensyjkę, poniżej najniższej pensji - Włoszki to sobie wywalczyły - tam praca kobiety w domu i wychowanie dzieci ma wartość, u nas nazywa się to siedzeniem w domu i niepracowaniem, ale to tylko kwestia obyczajów...
  • lisia312 20.04.12, 15:18
    ja już w tym temacie przestałam marzyć...
    Przeżyłam wychowanie dzieci w PRL-u i zmieniło się tylko na gorsze. Za kolonie dla dzieci płaciłam symbolicznie- były we Włoszech, Francji, Chorwacji, Hiszpanii -w czasach, kiedy ja byłam najwyżej w Czechach.
    Prorodzinnie teraz to najwyżej wujka zatrudnią, a nie pomogą rodzinom wielodzietnym.
    Zawsze bolało mnie niesprawiedliwe rozliczenie roczne, brak podziału na ilość członków rodziny. Dochód powinien być dzielony przez 2+ ( rodzice + dzieci) a nie najwyżej na 2 i głupie odliczenie marnego 1 tys zł.
  • dzieciata.renata 20.04.12, 16:35
    Mnie wystrczyłyby podstawowe rzeczy: bezpłatne podręczniki i wszystko co w szkole potrzebne, dofinansowanie do wycieczek szkolnych i koloni, bezpłatna komunikacja miejska dla dzieci, miejsce w żłobku, przedszkolu i świetlicy, brak vatu na artykuły dziecięce, bezpłatne leki dla dzieci, rozliczenie podatkowe z uwzględnieniem ilości członków rodziny.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • agasobczak 20.04.12, 17:19
    bezpłatne leki leczenie i przejazdy dla dzieci smile to już byłoby pieknie ale wizja Anglii smile piękna smile
    --
    Agnieszka mama Marcysi (wrzesień 2006), Jasia (październik 2008) i... Małego Stasia (kwiecień 2011)
  • verdana 21.04.12, 14:16
    Bezpłatne leczenie dzieci - tzn. bezpłatne leki. To uważam za fundamentalne, niezaleznie od zamożności rodziny. Ulgi podatkowe na dzieci, znacznie większe niż obecnie. Żłobki i przedszkola , w których znajdą sie miejsca dla wszystkich dzieci.
    Jednak w zasadzie uważam, że to rodzice, nie państwo maja obowiazek utrzymywać dzieci i ze dotacje należą sie dzieciom z rodzin biednych, a nie wielodzietnym. --
    zpopk.blox.pl
  • hedonka 21.04.12, 14:32
    A ja dostałam ostatnio z zus wyliczenie emerytury na 150 pln (a parę lat przepracowałam, tyle, że na niepełne etaty w oświacie i służbie zdrowia) i pomyślałam, że chciałabym jednak na wychowawczym mieć minimalną składkę na emeryturę, bo to nie jest tak, że w tym czasie w nosie dłubałam, tylko odchowałam element społeczny wysoce intelektualnie i emocjonalnie rozwinięty i dla kraju cenny
  • verdana 21.04.12, 19:41
    Tak, tylko, zę te składki musiały by brać sie z podatków, takze tych matek, które pracują i wychowują dzieci. Co wywołałoby słuszny protest tych ostatnich.
    --
    zpopk.blox.pl
  • mruwa9 21.04.12, 19:43
    co prawda nie jestem az tak bardzo wielodzietna (tylko trojka), ale zamiast zasilkow i darmowych podrecznikow wolalabym bezproblemowy dostep do zlobkow, przedszkoli i szkol (darmowych), dzielony pomiedzy oboje rodzicow urlop rodzicielski oraz bardziej ludzki (czytaj: niedyskryminujacy kobiet) rynek pracy, aby oboje rodzice mieli mozliwosc powrotu do pracy i zarabiania pieniedzy.
    Zamiast upokarzajacych ochlapow z panskiego stolu - mozliwosc samodzielnego zapewnienia godnego zycia swojej rodzinie. To podstawa.
  • aurinko 21.04.12, 21:07
    Nie chce zadnej pomocy od panstwa. Chce miec mozliwosc godnego zarobu, aby z pensji matki i ojca mozna bylo utrzymac rodzine. No ale to marzenia.
    Poki co korzystam z karty duzej rodziny - bezplatne przejazdy i bezplatne wejsciowki do zoo. I ulga podatkowa na dzieci. Nic wiecej.
    --
    pomoz-amelce.pl
  • rene41 22.04.12, 18:07
    A ja bym chciała zeby w polsce było jak wAnglii . Od 4lat mieszkamy za granica polski i ponad rok M niemiał pracy zylismy moze troche skromnie ale dało sie zyc .W polsce 2+4 to sie mozna powiesic bo panstwo ma w d.... taka rodzine. Od miesiaca M pracuje od wrzesnia najmłodsza zaczyna bezpłatnie przedszkole smile Do pracy narazie sie niewybieram . Zyc nie umierac. Jak macie mozliwosci to zapraszam do anglii.
    --
    Mateuszek 05.11.2001r Maja 18.06.2005r
    Michałek 07.08.2007r Mały Aniołek [*]13.10.2008r
    Martynka 27.08.2009r rene41.fotosik.pl/
    rene4193.fotosik.pl/zdjecia/1.html
  • aurinko 23.04.12, 09:43
    Przeczytałam tak sobie cały wątek i zastanawiam się, dlaczego większość ma podejście w stylu "skoro mam dzieci to państwo musi mi dać (i tu lista życzeń)".
    Jeśli decyduję się na dzieci to dla siebie a nie dla państwa. I ja muszę zadbać o to, aby zapewnić swoim dzieciom wszystko co potrzebne (a nawet więcej), a nie państwo.
    Szczerze, nie rozumiem takiego podejścia, że osobom posiadającym dzieci należy się pomoc od państwa.
    --
    pomoz-amelce.pl
  • 2007e 23.04.12, 10:34
    Można to odwrócić - dlaczego należy mi się opieka zdrowotna, bo co? - bo za nia płacę? Przecież dzieci oddają pieniądze w Vacie, więc dlaczego się nie należy? A rąk do pracy jest w rodzinie wielodzietnej zazwyczaj 2, rzadko się zdarza w Polsce, że są 4. Matki nie mają możliwości pracować (choćby chciały).
  • 2007e 23.04.12, 10:37
    Sama zresztą piszesz z ilu ulg korzystasz. Nam na przykład nei przysługuje żadna Oprócz tej podatkowej (ogólnokrajowej). Jednak wybrać się do ZOO w moim mieście to spory wydatek, to samo kono, czy inne przyjemności. Niestety żadnych ulg. Kto ma na to i kiedy zapracować?
  • agava07 23.04.12, 10:44
    Żyjemy w społeczeństwie zorganizowanym, płacimy podatki i mamy prawo decydować o naszy pieniądzach: na co te pieniądze będą przeznaczone? jak je zagospodarujemy?
    Jest faktem, że państwo z naszych podatków finansuje szkolnictwo, służbę zdrowia, płaci zasiłki bezrobotnym, itd. Nie widzę nic złego w tym, aby nasze państwo wspierało rodziny wychowujące dzieci. Każde, nawet najbardziej prymitywne społeczeństwo rozumie potrzebę otoczenia opieką matki i dziecka itd.
    Wszelkie decyzje powinny być podejmowane mądrze, tak, by nie były powodem do nadużyć.
    Pomoc finansowa państwa nie może być zachętą do posiadania dzieci, a jedynie wsparciem ludzi, którzy poprzez wychowanie nowego pokolenia, wpływają na przyszłość i w konsekwencji wzbogacają społeczeństwo, a nie odwrotnie.
    Decyzja o potomstwie nigdy nie powinna wypływać z ekonomicznego wyrachowania. To się nie może opłacać - wszyscy jesteśmy tego świadomi.
  • kotiki 23.04.12, 12:14
    kotrzystanie z ulgi podatkowej na dzieci to nie ulga dla wielodzietnych tylko dla wszystkich mających dzieci. tak naprawdę skorzystałam z tego że jesteśmy większą rodziną - zaznaczyłam w tym roku rubryczkę we wniosku przedszkolnym -rodzina wielodzietna. nie dostajemy zasiłków ani nie mamy kart dużych rodzin( u nas nie ma tego). a mi było by lepiej jakby nie trzeba było stać w kolejce do rejestracji jak maluchy zachorują. niby nic wielkiego i żadne obiążenie finansowe ale ufff przynajmniej jedno mniej zmartwienie jak znowu to załatwić.
    podoba mi się pomysł ze zwolnieniem z podatku.nie mamy zasiłku bo za dużo na osobę ( a kwoty graniczne nie zmieniły się od kilku lat) ale jednak bardzo by się przydały te pieniądze na wyjazd wakacyjny czy na nowe ciuchy (a tak muszę ganiać po wyprzedażach i kupować do przodu bo normalnie nie stać mnie na takie wydatki) czy zajęcia dodatkowe . jak sobie posłucham że w Rosji, Rumuni czy na Węgrzech mają lepiej wielodzietni to... nic tylko pakować manatkismile
  • elgosia 23.04.12, 16:55
    Aż się przykro czyta, ze tylko u nas państwo ma rodzinę w d... za przeproszeniem. Nie, nie rodzę dzieci dla ulg czy jakiś zasiłków. Ja chcę uczciwie pracować i wychowywać dzieci, a jak ma to robić, jak nie ma przedszkoli i żłobków? Dlaczego ulgi mają rodzice objęci opieką kuratora, a zdrowe wielodzietne mają figę z makiem? Dlaczego zasiłki mają alkoholicy i bezrobotni latami "szukający" pracy, a matka w domu siedzi, bo jak ma pracować?
    --
    Pozdrawiam...
    Gosia z Tomkiem (08.10.2003), Martusią (12.05.2005),
    Agnieszką (29.09.2009), Wojtusiem (21.03.2011)
    i Dzidziusiem (18?.09.2012)
  • agava07 23.04.12, 17:48
    Czy w tym kraju rzeczywiście jest tak dużo pożytecznej pracy, żeby matki musiały zostawiać 5-miesięczne niemowlęta? biec do pracy np. w call center i dręczyć innych obywateli kolejnymi propozycjami kredytów, naciąganych promocji itp itd ?
    Może pora zastanowić się nad tym kultem tak zwanej PRACY. Bo niby dlaczego matka z dzieckiem w chuście na plecach i drugim prowadzonym za rączkę, a trzecim w szkole ( itd.) uważana jest za osobę niepracującą i społecznie patologiczną?
    A np. 36 letni emeryt, powiedzmy, że jakiś tam agent Tomek wink czy inny uprzywilejowany, itp itd. jest społecznie akceptowany i utrzymywany właśnie z naszych podatków.
    A matka, która urodziła i wychowuje kilkoro dzieci, na starość powinna iść do jakiejś nędznej roboty, bo przecież całe życie "nie pracowała", tak?
    Czy to nie dziwne, że polski ojciec może zatrudnić do opieki nad dzieckiem każdą obcą osobę - dając jej legalną pracę i ubezpieczenie, z wyjątkiem matki tegoż dziecka - osoby biologicznie najbardziej odpowiedniej do tej PRACY ?
    Czy pensja w wysokości 500 zł miesięcznie dla matki opiekującej się własnym dzieckiem i wypłacana z pensji męża ( np. w ramach podatku), spowodowałaby patologię i przeludnienie w naszym Kraju ?
    I czy matce naściorga dzieci nie należy się renta czy choćby najmniejsza emeryturka? A może przynajmniej szacunek, który nic nie kosztuje.
  • verdana 23.04.12, 20:45
    Będę brutalna - ponieważ matka dziecka i ojciec dziecka mają obowiązek zajmować sie dzieckiem, a jeśli z jakiś powodów nie cvhcą, czy nie mogą - muszą zapłacić obcej osobie. Nikomu sie nie płaci za gotowanie obiadu, który potem sam zje,. sprzątanie własnego mieszkania i wychowywanie własnego dziecka.
    Cóż, maż nie opłaca także stosunków seksualnych z własną zoną, osobą najbardziej odpowiednią do tej PRACY, choć musiałby zaplacić obcej kobiecie.
    Szacunek za wychowanie dzieci - tak. Emerytura - tak, maż może przecież ubezpieczyć żonę i wpłacać jej pieniądze na emeryturę. Ale nie róbmy z wychowania własnych dzieci pracy, która musi być opłacana przez państwo. Bo pracodawca ma nie tylko obowiązek płacić, ale ma też określone wymagania, jak i kiedy praca powinna byc wykonana.
    --
    zpopk.blox.pl
  • agava07 24.04.12, 11:28
    Verdano, dziecko nie jest własnością rodziców, a kobieta nie musi być niewolnicą swojego losu.
    Świat ulega przemianom, zmieniają się ustawy i rozporządzenia, poglądy oraz mentalność społeczno. Część matek wróci do pracy, bo tak chcą, a na swoje miejsce " zatrudnią" nianie, babcie itd. Ważne, aby miały możliwość wyboru, by praca w domu też miała swą wymierną wartość. Nikt mi nie wmówić, że jak oboje rodzice pracują, to dziecko chowa im się samo.
    Problem istnieje i czeka na rozwiązanie. Podlinkuję:
    www.kasakobiet.ngo.org.pl/parlament_eu.html
    Itp.:
    www.ozzip.pl/publicystyka/spoleczenstwo/1153-praca-domowa-niewidoczna-praca-kobiet
    gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,3974878.html
    www.money.pl/archiwum/wiadomosci/artykul/gospodyni;domowa;w;cenie,68,0,177988.htmItd.
  • verdana 24.04.12, 12:36
    Jeśli matka czuje sie niewolnicą własnego losu, to nie powinna decydować sie na wiele dzieci. Matka jak najbardziej moze wrócić do pracy i zatrudnić opiekunki, ale praca we własnym domu nie moze byc opłacana - właśnie dlatego, zę pracuje się dla siebie. I powiem wiecej - jeśli pracujaca matka opiekuje sie dzieckiem na zmianę z ojcem - to dlaczego jej praca w domu ma być za darmo, a niepracujacej matce płacić ma państwo? Jeśli tak, to kazda praca w domu, nie tylko opieka nad dzieckiem, ale i pranie, w bo pralnia koszyuje, powinna byc opłacana przez państwo.
    Jesli przyjmiemy takie rozwiązanie, to okaze się, zę pracujace kobiety są dyskryminowane - nie tylko uwazają, zę utrzymanie dziecka jest obowiązkiem rodziców, ale praktycznie chodza do pracy za darmo - dostały by pieniadze, siedząc w domu. Poza tym mając dziecko nie znajdziesz już pracy - pracodwwcy bedą przyjmowali facetów, wychodzac z załozenia, zę baba i tak dostanie ksę, jak się zajmie własnym dzieckiem, a wiec lepiej pracę dać mężczyźnie. W sumie okaże sie, ze kobiety z dziećmi zostaną zmudzone do siedzenia w domu.
    Uważam tylkio, ze pieniadze powinni dostawać rodzice chorych dzieci, oni bowiem nie mają możliwości pracy. To inna sprawa.
    --
    zpopk.blox.pl
  • mruwa9 24.04.12, 15:20
    to tez jest slepa uliczka. Choroba dziecka rowniez nie powinna stanowic przeszkody w podjeciu pracy przez OBOJE rodzicow. jesli czegos mozna by w takim zakresie oczekiwac od panstwa, to aby umozliwilo rodzinom dzietnym, a zwlaszcza obdarzonym dziecmi specjalnej troski, takie zorganizowanie opieki nad potomstwem, aby nie kolidowala z praca zarobkowa. Zreszta siec takiej opieki (jakkolwiek kosztowna) tworzy rowniez miejsca pracy. Tak jest np. w Szwecji.
    Wy mowicie: dac zasilki, ja mowie: niech kazda dorosla, zdolna do pracy osoba, niezaleznie od plci i sytuacji rodzinnej, ma mozliwosc podjecia pracy zarobkowej, z zasilkobiorcy niech sie stanie podatnikiem, dokladajacym sie do PKB.
    Tekst (w jednym z ponizszych postow), ze niech maz zarabia odpowiednio duzo, obraza mnie.
  • verdana 24.04.12, 19:39
    Część tych dzieci nie nadaje sie do opieki instytucjonalnej - tak naprawdę opieka nad takim Preclem z SMA, przez czas pracy ojca byłaby droższa, niż wypłacanie mu pensji. A na 100% nie tak rozwijająca i troskliwa. Ale oczywiśxcie, ze zgodzę się, zę większość dzieci powinno znaleźć opiekę na czas pracy rodziców, choćby dlatego, że rodzice chcą pracować, a dzieci uniezależniać się. Ale w przypadku bardzo małych i bardzo chorych dzieci powinien byc wybór.
    Z ostatnim zdaniem nie tylko sie zgadzam - z ostatnim zdaniem solidaryzuję się w 200 procentach. Nie chcę być utrzymywana przez meża. Chce pracować. Nie chcę być pracownikiem drugiej kategorii.
    --
    zpopk.blox.pl
  • kiszczynska 23.04.12, 23:52
    jako matka jendego, [pierodnego nie ywobrazam sobie zycia bez ulg przy liczbie iwkeszej niz 1

    dostlaismy sie do przedskzola jako smaotni, bo ten kraj nie mam iwejsc w przedskzolu, a Tusk-jełop, zamyka placowki osiwatowe
    jako matka jedynaa niep lacilam za to za..ne przedskzole, zwolniono mnie
    zaczlema ubiegac sie o zaislki, bo gdy ja nie pracowlaam-zajmujac sie naszym synem, nawet wtedy gdy ten chodzil do przedszkola, to lapalismy sie na zasilek celowysmile
    mam nadal zasilek w kwocie 91 zl

    nie iwme jak jest z przjezdami ,ale w tej chwili nasz 8 letni syn jezdzi wszedzie za darmo, bo ja jestme niewyplacalna i mogam i ksoczyć

    ubranka na lalgero sprzedawać zaczleam , bo mi sie w tych 49 metrach miesić przestały
    tu macie link:

    allegro.pl/listing/user.php?us_id=6460217
    --
    sterczy ci z nosa
    nie krowa nie koń
    kozucha malutka
    znajdź nowy jej dom!
  • moleslaw 24.04.12, 11:37
    Żadnej pomocy, wystarczyłoby by męża zarobki były odpowiednio wysokie.Zatem pośrednio można powiedzieć że limitu wynagrodzenia minimalnego na poziomie do życia a nie wegetacji.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html

    czytaniejakoddychanie.blogspot.com/2012/04/czytanie-jak-oddychanie.html
  • elgosia 24.04.12, 22:14
    Nie dostałam ani żłobka ani przedszkola. Prywatne są za drogie. Jak mam pracować? Nie chodzi o prowadzenie za rączkę, ale dlaczego rzucają kłody pod nogi? I dlaczego dochodów podzielić na członków rodziny nie można?
    --
    Pozdrawiam...
    Gosia z Tomkiem (08.10.2003), Martusią (12.05.2005),
    Agnieszką (29.09.2009), Wojtusiem (21.03.2011)
    i Dzidziusiem (18?.09.2012)
  • wolnaola26 29.04.12, 11:03
    I bardzo dobrze, że się nie dostałaś! Po co rodzisz tyle dzieci, no pytam po co? Niech Cie kościół Twój utrzymuje,niech załatwia Ci przedszkola itp, a ty sobie wtedy ródź ile chcesz... Polska to kraj biedny, daleko nam do takich krajów jak Anglia, Francja, Holandia... Ja nie chcę jakichkolwiek pieniędzy na dziecko- bo To Ja sama się na nie decyduję, To Moim gównianym obowiązkiem jest zadbanie o każdego dzieciaka! Ja domagam się tylko "odpowiedniej" pracy dla każdego dorosłego człowieka. "Odpowiedniej", bo nie każdy dorosły może wykonywać każdą pracę!
  • login_znany_moderatorowi_forum 01.05.12, 07:57
    wolnaola26 napisała:
    > Ja domagam się tylko "odpowiedniej" pracy dla każdego dorosłego człowieka.
    > "Odpowiedniej", bo nie każdy dorosły może wykonywać każdą pracę!
    >
    A nie łaska sobie znaleźć?! To jest taki sam twój "gówniany" obowiązek. A skąd niby państwo ma wiedzieć jaka pracy jest w twoich oczach "odpowiednia" ???? A jeżeli nie ma takiej pracy to podkasuj rękawy i stwórz ją sama np. otwierając działalność gospodarczą. Co to za roszczeniowa postawa wobec państwa ???
    --
    http://kochamniewychowuje.pl/
  • wolnaola26 01.05.12, 10:54
    Nie wiem czy "łaską" czy nie, ale osobom niepełnosprawnym jest o wiele trudniej zdobyć pracę niż zwykłym, zdrowym osobom. Czy myśli "pani", że osoba z padaczką może wykonywać każdą pracę? Otóż nie!
    Praca na wysokościach typu drabina w zwykłym sklepie, może spowodować atak, ale ludzie zdrowi o chorych niestety nie myślą... I nie mówię tylko tutaj o epilepsji, są inne choroby, których gołym okiem nie da się nie zauważyć.
    A jak większość pracodawców słyszy padaczka, to potulnie dziękuję- a w ich oczach bardziej widzę przerażenie, niż chęć zatrudnienia; pomimo tego, że poszukują osoby niepełnosprawnej...
    A co to założenia własnej firmy, to bardzo dziękuję- znam coś takiego, wiem na czym to polega, mam nawet pomysł. (Czytałam o tym.)Tylko, że jest jedno małe "ale"...
    Aby założyć taką firmę, trzeba mieć wkład własny, a skąd przepraszam osoba, która nie pracowała ma go posiadać? Przecież na ładne oczy, jeszcze nikomu nic nie dano...
    I dlatego napisałam, że "gównianym" obowiązkiem rządu jest stworzenie miejsc pracy dla każdego człowieka, bez względu na to na z jaka chorobą zmaga się przez całe życie.
  • agava07 05.05.12, 11:10
    Jeśli masz dobry pomysł na własny biznes i potrafisz go obronić, to możesz otrzymać całkiem sporą kwotę z unii na uruchomienie własnej działalności. Np.: www.tisp.pl/ogloszenia/-korepetycje-nauka-dotacje-na-rozpoczcie-dzialalnosci-2012 Itd., wystarczy poszukać.
    Zgadzam się z Login, że żądanie pracy jest postawą roszczeniową. Państwo wspiera osoby niepełnosprawne oferując pracodawcom stosowne ulgi. Co innego osobiste uprzedzenia ludzi - to trudno zmienić. Po prostu trzeba szukać bardziej. Chyba nie wszyscy pracodawcy są uprzedzeni?
  • wolnaola26 06.05.12, 19:03
    A domaganie się się pieniędzy na dzieci w biednym kraju jakim jest Polska nie jest postawą roszczeniową? Ciekawe...
    Ulgi pewnie i są i to duże- niestety za "mój" stopień niepełnosprawności płacą najmniej, więc im się to ogólnie nie opłaca.
    Co zaś do założenia własnej firmy, to nie wiem co bym musiała na mojej biednej wsi wymyślić, abym to przetrwało z rok...
  • maly_ksiaze 12.05.12, 09:19
    wolnaola26 napisała:

    > "A domaganie się się pieniędzy na dzieci w biednym kraju jakim jest Polska" - Polska nie jest biednym krajem - należy do grona 25 najbogatszych państw świata...
    Moim zdaniem powinna być jedna pomoc od państwa - wielce uczciwa. Wspólne rozliczanie podatku z dziećmi. Przykład: rodzina 2+3 - pracuje tylko 1 osoba o dochodzie powiedzmy 10tys./mies. brutto co daje 120 tys./rok. Płaci podatku dajmy na to 30%(nie do końca kojarze te wyższe progi podatkowesmile zatem ok. 36tys. Przy mojej koncepcji dzielimy 120tys. na pięc czyli wychodzi 24 tys. na glowe i to powinna byc podstawa do opodatkowania. Od tego 20% podatku to rodzina płaciłaby 4,8 tys zamiast 24tys i tyle!!. Rodzina bezdzietna płaciłaby ok 18tys. itd. itd. Jak dla mnie to byłaby sensowna forma wspierania wielodzietności i dbania o przyrost naturalny( w rodzinach!!)

    MKD
    --
    filcowanka.blogspot.com/
  • urge 01.05.12, 14:11
    > I bardzo dobrze, że się nie dostałaś! Po co rodzisz tyle dzieci, no pytam po co?

    W życiu większej bzdury nie czytałam!
    Ja na przykład rodzę dużo dzieci bo wiem z autopsji, że wspaniale jest żyć w dużej rodzinie smile

    A co to ma do przedszkola? W dupie mam, czy Polska jest biedna, dopóki mój mąż musi te państwowe przedszkola ze swoich podatków utrzymywać. Moje dzieci też chodzą do prywatnego przedszkola, bo państwowe im nie przysługuje, mimo, że płacimy na te przedszkola więcej niż rodziece dzieci chodzących do nich! Jak dla mnie to albo powinny być one dostępne dla wszystkich płacących podatki, albo każdy sam sobie powinien płacić za przedszkole.

    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • luxnordynka 10.05.12, 20:09
    napisze jak jest w Luksemburgu-podatki b niskie. Za leczenie i lekarstwa 80% pokrywa kasa chorych. Podreczniki za darmo, raz w roku kupuje wyprawke-folie, zeszyty, kredki, mazaki, farby. Wycieczki, muzea, kina pokrywa szkola. Urlop wychoawczy platny bez wzgledu na zarobki-prawie 500e do 3 roku zycia, przy 4 dzieci do 4 roku zycia, nie wiem jak dalej, macierzynski trwa pol roku i platny sporo, nie pamietam dokladnie oprocz tego wysoki zasilek porodowy (my za niego kupilismy duzy, uzywany samochod). Dostaje sie zasilki -szkolne, za to ze dzieci wychowuja małżonkowie (smile), rodzinne. Na 4 dzieci wychodzi jakies 2000e. Musze powiedziec ze jest to sporo, ale trzeba wziac pod uwage ceny najmu domu. Na nasza rodzine (tu jest dosc scisle okreslony metraz, ktory musimy miec) cena najmu wynosi 1800e. Oplaty tez drozsze niz w Polsce, ale nie tak wiele, jedzenie jesli sie kupuje w Niemczech, to tak samo jak w Polsce. No i najwazniesze-zasilki na dzieci dostaje sie niezaleznie od zarobkow. Dodatkowo panstwo wprowadzilo jeszcze 1 zasilek-900 e na rok na dziecko, bo mieli nadwyzki w budzecie. Pozdrawiam
  • luxnordynka 10.05.12, 20:10
    aaa, ewentualne swietlice, obiady, zajecia dodatkowe tez zwraca specjalnie do tego wyznaczona instytucja (ale tu juz fory maja wielodzietni)
  • mamm-a28 11.05.12, 10:13
    Chyba głównie pomoc w wyprawce szkolnej dla dzieci,kiedyś to jedno po drugim książki miało,a, teraz nie dość że co rok nowe,to potwornie drogie .
    Noi lepszy dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego wink,ponieważ mi urzędy od stycznia pod górę robią,bo spozniłam sie do UP,teraz za leczenie płacić muszę.
  • stefania1939 13.05.12, 11:16
    Cześć Luxnordynka, fajnie że wpadłaś . Od kiedy przeczytałam Twoje wpisy zastanawiam się nad jednym, ile kosztuje dom w Luxemburgu?
  • alin9 14.05.12, 11:43
    Niech panowie dostają więcej ale tyle aby utrzymać rodzinę.Oczywiście nie kosztem dodatkowych godzin.Niech za tą samą pracę ma jeszcze przykładowo wypłatę żony/partnerki.Wtedy nie martwię się o opiekę podczas mojej obecności w pracy.Znika problem niedopilnowania dzieci.Niech książki będą przechodnie a nie co roku nowe z astronomiczną ceną.
  • mruwa9 14.05.12, 13:10
    a dlaczego pensji wypracowanej przez siebie nie chcialabys otrzymywac sama, nie maz?
    Dlaczego nie mialabys pojsc do pracy ?
  • luxnordynka 14.05.12, 14:59
    Stefanio, pol mln euro, to raczej tanio za dom z 3 sypialniamismile. jesli chcesz kupic to www.athome.lu wink
  • verdana 14.05.12, 17:52
    Hm, czyli pracująca kobieta ma zarabiać o wiele mniej niż pracujacy facet. A pracujący zonaty facet ma miec wyższą pensję, niz tak samo pracujący kawaler.
    Cóż, ciekawe. Czy kobiety się do pracy nie nadają i sa o tyle gorsze, że można im płacić mniej? Czy kobiety po prostu mają obowiazek nie pracować i być na utrzymaniu męża, bo kobieta nadaje się do garów i dzieci, a nie do pracy zawodowej? Czy kobiecie nalezy po prostu plcić mniej, bo ona zarabia na waciki i jej praca jest społecznie nieistotna, hobby takie?
    OK. Dobrze. Tylko w takim razie postuluję, aby kobiety nie miały prawa do kształcenia powyżej gimnazjum. Po co mam płacić podatki na kogoś, kto bedzie kształcony, a do pracy iść nie powinien, bo ma być utrzymywany? Dziewczynki wysyłamy do podstawówki, na kursy gotowania i szycia, na kursy wychowywania dzieci i tyle. Niech sobie nie myslą, ze są kimkolwiek wiecej niż żonami i matkami.
    --
    zpopk.blox.pl
  • maly_ksiaze 14.05.12, 21:01
    Verdana - napisałaś:
    "OK. Dobrze. Tylko w takim razie postuluję, aby kobiety nie miały prawa do kszta
    > łcenia powyżej gimnazjum. Po co mam płacić podatki na kogoś, kto bedzie kształc
    > ony, a do pracy iść nie powinien, bo ma być utrzymywany? Dziewczynki wysyłamy d
    > o podstawówki, na kursy gotowania i szycia, na kursy wychowywania dzieci i tyle
    > . Niech sobie nie myslą, ze są kimkolwiek wiecej niż żonami i matkami. "

    To koncepcja życia w społeczeństwie ortodoksyjnych żydów...
    W sumie oksmile

    --
    filcowanka.blogspot.com/
  • verdana 14.05.12, 22:23
    No, faktsmile Ale to już Arabia Saudyjska lepszasmile
    A u ortodoksyjnych Żydów państwo młodzi rok czy dwa po ślubie są utrzymywani przez rodziców. Też proponuję wprowadzić.
    --
    zpopk.blox.pl
  • agava07 15.05.12, 10:37
    Feministyczne bzdury. Faktem biologicznym jest, że to kobieta nie zawsze czuje się równie dobrze jak mężczyzna, że co miesiąc ma huśtawkę hormonalną, że przez 9 miesięcy jest w ciąży, czasem jest senna, źle się czuje, ma nudności itd., musi dbać o swoje zdrowie ze względu na dziecko, podczas gdy facetowi jakoś to wszystko ujdzie, bo on nie musi i w jego przypadku niezdrowe odżywianie, przemęczenie, niewyspanie, nie decyduje w tak ogromnym stopniu o zdrowiu i kondycji dziecka poczętego. Tak, tylko matka może karmić piersią i to jej niezależna decyzja, niestety, dziecko nie ma tu wyboru - jest skazane na decyzję matki, a ta decyzja zależy od wielu czynników, także zewnętrznych.
    Nie widzę nic złego w podziale obowiązków domowych. Żyjemy w świecie specjalizacji - w domu też można ustalić, kto przynosi większą kasę, a kto zajmuje się domem i dziećmi. Uważam za niesprawiedliwe, jeśli kobieta pracująca w domu uważana jest za nieroba, a praca zawodowa jest przesadnie gloryfikowana. Kobiecie pozostającej we wspólnym domu i wychowującej wspólne potomstwo należy się ochrona prawna i zabezpieczenie finansowe choćby na miarę podziału wynagrodzenia uzyskiwanego przez jej partnera, bo często dzięki jej poświęceniu ( kwestia wyboru, ale i konieczności - są prace, które muszą być wykonywane, nawet jeśli nie należą do szlachetnych, przyjemnych, dochodowych czy prestiżowych). To mój wybór, czy będę pracować naukowo, a moje dziecko wychowa Ukrainka albo zniewieściały facet, albo babcia emerytka, o ile taką mam i o ile ona się na to zgadza, bo nie musi. Mój wybór, jeśli decyduję się na dzieci nie po to, by je mieć, ale by móc je wychowywać najlepiej jak to tylko będzie możliwe, nie tylko dzięki zrobionym pieniądzom, bo za nie wszystkiego nie można kupić, ale dając miłość i ciepło, swój czas, swoją osobę. I ten drugi wybór mogłoby wspierać Państwo Prorodzinne, bo dziecko powinno mieć prawo do życia w rodzinie i do matczynej miłości oraz naturalnej opieki obojga rodziców.
  • tatjana 15.05.12, 11:28
    Agava, moje myśli zapisałaś w tym wątku!

    --
    Umiejętność świętowania jest równie ważna jak praca http://s2.rimg.info/59d5728760d0627702d6a1226bd53126.gif
  • elgosia 14.05.12, 23:20
    A dlaczego matka nie ma być wykształcona? Spełniona naukowo? Wtedy dzieci czegoś nauczy...
    --
    Pozdrawiam...
    Gosia z Tomkiem (08.10.2003), Martusią (12.05.2005),
    Agnieszką (29.09.2009), Wojtusiem (21.03.2011)
    i Dzidziusiem (18?.09.2012)
  • verdana 15.05.12, 12:20
    Bo wykształcenie, samo z siebie "zanika" - jesli nie jest wykorzystywane. Zresztą, państwa nie stać na fundowanie wykształcenia osobom, które nie tylko nie chcą go wykorzystać, ale jeszcze trzeba będzie im dopłacać za nie pracowanie.
    "Feminsityczne bzdury" mogą doprowadzić do tego, ze kobiety bedą dyskryminowane na rynku pracy - bo njak widać są tak niestabilne hormonalnie i tak zaaferowane domem, ze nie nadają sie na pracowników. Owszem, jesli kbieta chce się zająć dziećmi, powinna oczywiscie móc - ale to jest wybór. Wybory mają to do siebie, że pociągają za sobą konsekwencje. Kobieta, która decuyduje się wychowywać dzieci i pracować ponosi konsekwencje - ma mniej czasu. Kobieta , ktora decyduje sie nie pracować ponosi konsekwencje - ma mniej pieniedzy. Tak to jest. Nie moze być tak, ze kobieta, idaca do pracy bedzie mogła mówić "no, ja bedę pracowała mniej za taką samą pensj, bo mam dzieci". A kobieta zostająca w domu nie moze powiedzieć "Zostaję w domu, ale chće mieć tyle, co kolezaka, która pracuje - niech ona płaci podatki na mnie, bo ja będę dzieki jej pieniadzom wychowywać dzieci".
    Kobiety powinny mieć wybór, podobnie jak faceci. A nie być zmusdzane do jednej opcji - pracy zawodowej albo siedzenia w domu. I trudno - zaden wybór nie jest idealny.
    O ile jestem za tanimi przedszkolami i złobkami, zwolnieniami podatkowymi, to naprawdę nie mam ochoty ze swoich podatków finansować pensji ojców czy niepracujacych matek, które w dodatkiu bedą mi mowić, zę dzięki moim pieniadzom dobrze wychowają dzieci, a ja nie.
    --
    zpopk.blox.pl
  • agava07 15.05.12, 15:03
    Tatjana, miło mi, dziękuję, że napisałaś smile

    Verdana, równie dobrze mogłabym powiedzieć, że Twoim wyborem jest pracować na równi mężczyznami i płacić podatki na tych, którzy zdecydowali inaczej i podziwiam Cię za ten drugi etat w domu - naprawdę, nie musiałaś wink
    Kobiety od zawsze miały prawo do bycia w domu i w wielu ( w większości) krajach nadal tak jest, bo to się jednak sprawdza pomimo drobnej rewolucji społeczno- kulturowej.
    Wykształcone kobiety mają szansę wychować mądrzejsze dzieci i wcale nie muszą być pedagożkami - to ich wybór, kwestia indywidualnych zainteresowań, chęci zdobywania potrzebnej wiedzy itd. Wiesz, jak rozmawiam czasem z zahukanymi "robotnicami", to takie dumne z siebie jakby nie wiem co, i jest mi ich żal, że nie widzą, jak ktoś im wodę z mózgu robi, że niby takie inteligentne bo, szkolenie, bo balik czy wyjazd integracyjny, phi, przez całe dnie symboliczne śrubki przykręcają w trybie wielkiej maszyny, a w rzeczywistości ktoś tam na górze mleczko spija, hehe.
    Tyle teraz niepotrzebnych zawodów się utworzyło, wprost trudno przejść ulicą bez zaczepiania: akwizytorki, obnośni sprzedawcy, telefonistki w call center zadręczające nas ofertami, a może kredycik itp itd. A Verdanie np. matki karmiące i wychowujące dzieci przeszkadzają, bo Verdana nie rozumie, po co społeczeństwu dzieci i że to też jest praca i że potrzebna.
    Rodzina to najważniejsza komórka społeczna, a żaden żłobek nie zastąpi matki, bo dzieci tam chorują i jest to raczej zło konieczne, a i szkoła nie nauczy, jak rodzic nie przypilnuje w domu.
  • verdana 15.05.12, 15:09
    Matki karmioące mi nie przeszkadzają. Przeszkadzaja mi matki, które podjęły decyzję o posiadaniu dzieci i chcą, aby kto inny te dzieci pomógł im utrzymywać. Jesli już jesteśmy przy tradycyjnym społeczeństwie, to przypominam, ze zawsze to rodzice utrzymywali własne dzieci, a nie inni ludzie.
    Chcesz mieć dzieci - OK. Ale dlaczego ja, mając dzieci, mam utrzymać i Twoje i swoje? Uważsz, ze żłobek, przedszkole i szkoła to zło - wolno Ci. Ale za własne pieniądze. I bez obrażania tych kobiet, które uznają, zę wysłanie dziecka do przedszkola to dla niego dobro, nie zło.
    Nie znosisz społecznego wychowania dzieci w instytucjach - Ok, ale nie rzadaj, aby to samo społeczeństwo dopłacało Ci za Twój wybór.
    --
    zpopk.blox.pl
  • zuzanna56 15.05.12, 16:10
    zgadzam się z Verdaną
  • zuzanna56 15.05.12, 16:11
    ale miło by było mieć roczny płatny urlop wychowawczy, duże ulgi podatkowe, zniżki na komunikację miejską itp
  • alin9 15.05.12, 18:19
    Przeszkadzaja mi matki, które podjęły dec
    > yzję o posiadaniu dzieci i chcą, aby kto inny te dzieci pomógł im utrzymywać.
    Pomoc chętnie przyjmę ale dlaczego ktoś ma wychowywać za mnie 24 h ze względu na charakter pracy.
    Chcesz mieć dzieci - OK. Ale dlaczego ja, mając dzieci, mam utrzymać i Twoje i
    > swoje?
    Też utrzymuję za nasze bo i tak płacimy i tak.
    I bez obrażania tych kobiet, które uznają, zę wysłanie dziecka do p
    > rzedszkola to dla niego dobro, nie zło.
    Wg mnie to nie zło konieczne i super sprawa.Tak sądzi większość.Problemem ostatnio jest możliwość skorzystania z usług takiej placówki.Może dlatego te niepracujące matki.
    Niejednokrotnie mają szanse zarabiać lepiej od mężczyzn ale nie mogą pracować wcale bo nie mają pomocy do dziecka.
  • stefania1939 15.05.12, 18:22
    A dlaczego tylko pomoc dla mam niepracujących? Może po prostu róże formy wsparcia dla rożnych matek. Ja mam firmę. właściwie to jest samozatrudnienie i zawsze z tymi moimi dziećmi pracowałam. Dlaczego nie przysługuje mi żaden urlop zdrowotny?Ani na siebie ani na dzieci? Nawet kiedy mój synek ma atak astmy, muszę sobie radzić. a właściwie czasem nie radzę sobie wcale. Zostawiam go z dziadkiem chorym na cukrzycę i lecę do klienta. Albo też sama go inhaluję jedną ręką a drugą trzymam telefon i tłumaczę się dlaczego zawalę jakiś termin. Druga sprawa nie przysługuje mi ani urlop macierzyński, ani wychowawczy, ani żaden zasiłek na czas ciąży. Również jeśli zawieszę działalność, w jakimś ciężkim momencie to moja sprawa, nie dostanę żadnego specjalnego wsparcia na dzieci. Nie ważne ,że Zus płacę od lat. Jest mnóstwo fryzjerek, kosmetyczek, dentystek, tłumaczek i innych kobiet, które prowadzą jednoosobową działalność i wychowują dzieci. Moja fryzjerka ma czworo. Skąd założenie, że zarabiamy takie kokosy, że żadne wsparcie nam się nie należy?
  • alin9 15.05.12, 18:27
    Ale kto tak założył ja czy państwo?Ja przepisów prawa nie ustalam.
  • verdana 15.05.12, 18:54
    Nie, tu całkiem słusznie poruszono sprawę, ze pomoc powinna się należeć matkom. Nie NIEPRACUJĄCYM matkom. Tylko kobietom, którte mają dzieci, niezaleznie od formy pracy. I to jest słuszne.
    Natomiast pomoc polegajaca na tym, że mezczyzna ma zarabiać wiecej - bo na rodzinę - za taką pomoc uprzejmie dziekuję. Ja chcę, aby kobiety mogły łączyc pracę zawodową z macierzyństwem, a nie były eliminowane z rynku pracy.
    --
    zpopk.blox.pl
  • alin9 15.05.12, 19:29
    Verdano kolejny raz nie zrozumiałyśmy się.Była tu poruszana sprawa wyboru.Ktoś chce to pracuje choćby na trzech etatach hobbystycznie.Jedni chcą łączyć pracę zawodową z macierzyństwem a inne siedzieć z dziećmi w domu.Rozumiem,że chodzi o moją wcześniejszą wypowiedź.Napisałam więcej zarabiać ale nie napisałam wyautować kobiety.Tu powinien być wolny i świadomy wybór.W wielu rodzinach by to była faktycznie pomoc.Może warto rozejrzeć się trochę szerzej.Niejednokrotnie kobieta po powrocie z macierzyńskiego traci pracę i wtedy lepszy zarobek męża to dla ich gospodarstwa domowego jest zbawienny.Nawet matka siedząca w domu i "nierobiąca nic" nie zminimalizuje wydatków do zera.No i praca pracy nie równa.Jednych nie ma cały dzień a innych cztery godziny.Tu wspomnę o ulubionych nauczycielach.Proszę tylko nie argumentować trzeba się było uczyć bo to jeden z zawodów, który mam zakaz wykonywania z przyczyn zdrowotnych.
  • mruwa9 15.05.12, 19:50
    No i wlasnie dlaczego kobieta traci prace po powrocie z macierzynskiego? To was nie razi?
    Wlasnie o to chodzi, aby rynek pracy dawal takie same szanse kobiecie i mezczyznie, dzietnemu lub bezdzietnemu, na utrzymanie stanowiska pracy.
    Obdarowanie facetow wyzszymi zarobkami na taka ewentualnosc to dla kobiet strzal we wlasna stope.
    Dlaczego tak wiele kobiet tkwi przy przemocowcach? Bo sa czysto ekonomicznie od nich uzaleznione, a eliminujac sie dobrowolnie z rynku pracy jeszcze bardziej pogarszaja swoja szanse na niezaleznosc ekonomiczna.
    W takich krajach jak Szwecja latwiej wyrwac sie kobiecie z patologicznego zwiazku. Bo wie, ze sobie poradzi, bo ze swojej pensji utrzyma siebie i dzieci. w Polsce, przez wlasnie takie myslenie wiele kobiet tkwi przy sadyscie, bo nie ma ani dokad sie wyprowadzic, ani pracy, stanowiacej zrodlo dochodow.I tak sie buja, az do smierci, czasem szybkiej i gwaltownej,z rak swojego, pozal sie, Boze, partnera.
    Jak to na sasiednim forum pisuje bodajze Triss, nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy.
  • zuzanna56 16.05.12, 08:54

    mruwa9 napisała:

    > Wlasnie o to chodzi, aby rynek pracy dawal takie same szanse kobiecie i mezczyz
    > nie, dzietnemu lub bezdzietnemu, na utrzymanie stanowiska pracy.

    I o to chodzi.
  • stefania1939 15.05.12, 21:29
    Teraz dopiero zdałam sobie sprawę, że kobiety które mają własną działalność i wychowują troje i więcej dzieci, to musi być strasznie mały procent i nikt się tym nie interesuje.
    A jednak ja znam takie osoby. I jest to w sumie świetne rozwiązanie dla kobiet chcących pogodzić macierzyństwo z pracą. Nienormowany czas pracy, dość dobre zarobki, możliwość wykonywania części pracy przy dzieciach w locie i w przelocie, to są zalety w innej pracy niespotykane. Jestem za pomocą matkom we własnym biznesie. Przecież Państwu to się też na pewno opłaca, ze kobieta płaci Zus i podatki, a nie śni o zasiłkach.
    Urlop macierzyński powinien się tym kobietom należeć, chorobowe na dziecko, oraz w przypadku zawieszenia działalności jakaś odprawa. To tak na szybko mi przychodzi do głowy.
  • plater-2 02.06.12, 20:49
    Wychowałam pięcioro, najmłodszy jest na I roku studiów. Już nie pracuje, dostaje 650 zł na rękę. Uważam, że chociaż ze sto złotych powinni mi dorzucić, jestem stratna na składkach.
    Trzy takie matki jak ja i juz jest etat nauczycielski.
  • luka06 17.06.12, 14:14
    Trochę już temat przebrzmiał ale postanowiłam go "odgrzać", bo wydaje mi się istotny.

    Verdana napisała: "zawsze to rodzice utrzymywali własne dzieci, a nie inni ludzie.
    Chcesz mieć dzieci - OK. Ale dlaczego ja, mając dzieci, mam utrzymać i Twoje i swoje? Uważsz, ze żłobek, przedszkole i szkoła to zło - wolno Ci. Ale za własne pieniądze. I bez obrażania tych kobiet, które uznają, zę wysłanie dziecka do przedszkola to dla niego dobro, nie zło.
    Nie znosisz społecznego wychowania dzieci w instytucjach - Ok, ale nie rzadaj, aby to samo społeczeństwo dopłacało Ci za Twój wybór".

    Otóż być może nie wszystkie zdajecie sobie sprawę z tego, że my wszyscy dokładamy się do nie tylko państwowych ale i prywatnych przedszkoli. Jeżeli miesięczne opłaty w przedszkolu wynoszą ok. 350 zł to do każdego dziecka gmina dokłada jeszcze z własnego budżetu (a więc m.in. z naszych podatków) ok. 800 zł a do przedszkola prywatnego 2/3 tej kwoty czyli ponad 500 zł miesięcznie. Obecnie to matki pracujące są uprzywilejowane. Weźmy np. rodzinę z jednym dzieckiem i 7 tys. dochodu miesięcznie (oboje rodzice pracujący, mąż zarabia 4 tys., żona 3 tys.) i z drugiej strony rodzinę z czwórką dzieci i dochodem 4 tys. (żona nie pracuje). W pierwszym przypadku dziecko zostaje przyjęte do przedszkola i gmina dokłada do jego utrzymania w przedszkolu. W drugim przypadku to matka zajmuje się dziećmi, bo nie pracując jej dzieciom przedszkole się nie należy. W trzyosobowej rodzinie 7 tyś dochodu pozwala na odłożenie czegoś na "czarną godzinę". W sześcioosobowej 4 tys. to jedynie skromne życie, bez możliwości odłożenia czegoś na starość. Poza tym taki dochód dyskwalifikuje z zasiłków, a przecież to ta rodzina napędza gospodarkę - kupując dwa razy więcej jedzenia, butów, korzystając z różnych usług (oni nie gromadzą pieniędzy w OFE czy w skarpecie). A podatki płacą w tych produktach, które kupują (VAT, podatek dochodowy wytwórcy, dostawcy itp.). I nawet nie mogą wykorzystać pełnej ulgi na dzieci, bo sami płacą "zbyt mały" podatek dochodowy aby móc odliczyć sobie niecałe 4,5 tys. na czwórkę dzieci. Kobieta, która rozpoczęła pracę załóżmy po studiach i po urodzeniu jednego dziecka zaraz do niej wróciła, gromadzi swój kapitał na emeryturę. Matka kilkorga dzieci, która przez kilka lat zajmowała się swoimi dziećmi a dopiero później rozpoczęła pracę zawodową (albo i nie) nie ma szans dogonić swojej koleżanki, jeżeli chodzi o wysokość emerytury. A przecież wychowując dzieci, tak jakby oddała miejsce w przedszkolu pracującej matce jedynaka i umożliwiła jej zbieranie kapitału na starość. Dlatego uważam, że matki, które decydują się pozostać z dziećmi w domu powinny mieć pokrywane składki ZUS z budżetu, aby na starość nie były skazane na nędzę, ale też i dlatego, aby czuły, że to co robią jest ważne. Niestety tak się przyjęło, że jak coś jest za darmo to się tego nie szanuje.

    To dobrze, że na tym forum porusza się też ważne tematy. Bo to może zmienić naszą świadomość.
  • mruwa9 17.06.12, 15:12
    dlatego, jako podatnik, wole dokladac sie do przedszkoli i innych tego typu form pomocy, zamiast do zasilkow i skladek dla mam domowych, bo poslanie dziecka do przedszkola nie tylko korzystnie wplywa na jego rozwoj, ale umozliwia przejscie jego matki z pozycji zasilkobiorcy, poniekad pasozytujacego na innych ludziach pracujacych, do pozycji podatnika, dokladajacego sie do PKB.
    Panstwo powinno przede wszystkim wspierac mozliwosci zaistnienia kazdej doroslej osoby w wieku produkcyjnym na rynku pracy, a nie wspierac bezrobocia z wyboru.
    Wspieranie kobiet w ich bezrobociu z wyboru jest demoralizujace dla spoleczenstwa i kosztowne dla podatnikow.
  • verdana 17.06.12, 16:57
    Poza tym matki , które pracują i wychowują dzieci miałyby zabieraną część swoich dochodów, aby wesprzeć matki, które nie pracują. Dlaczego pracująca matka miałaby dokładać się do wychowania dzieci niepracujących matek, kosztem własnych? To wyjątkowo niesprawiedliwe i deprecjonuje pracę zawodową kobiet.
    Za to bez wstrętu wesprę podatkami żłobki, przedszkola, swietylice itd - bo służą one dzieciom, a nie zachęcają kobiet do życia z cudzych pieniędzy.
    Zastanawia mnie też, dlaczego tylko kobiety? Dlaczego nie wspierać niepracujacych ojców w takim razie? Ojcowie też wychowują dzieci i jeśli nie chcą pracować, to wychowywanie dzieci jet na tyle ważne, ze pracujący powinni wypłacać im pensję.
    Tylko rodzice ciężko chorych dzieci, którzy nie mogą pracować - powinni mieć pensje i emerytury. A i to byłoby lepiej, aby raczej środki przeznaczyć na pomoc przy dzieciach i umożliwienie rodzicom pracy.
    --
    zpopk.blox.pl
  • metwoh 18.06.12, 21:52
    Mam wrażenie, że każdy pomysł, który pomaga matce zostać przy dziecku od razu odrzucasz.
    Skutkiem takiego podejścia decydentów jest zapaść demograficzna. Dlaczego państwo powinno wspierać takie rodziny-bo to się zwróci z nawiązką, z Vatu, ze składek do ZUS, NFZ, bo taniej niż utrzymywać żłobki -chwała Bogu nigdy nie byłem, moje dzieci też miały Babcię i Dziadka (oczywiście na emeryturze).
    Natomiast model społeczny, że facet płodzi dzieci i zaraz po porodzie wysyła żonę do pracy funkcjonuje doskonale, ale na Czarnym Lądzie. Paniom mającym leniwego dziecioroba należy współczuć.
  • mruwa9 18.06.12, 22:03
    zwroc uwage, ze najchetniej swiadomie decyduja sie na dzieci kobiety w tych krajach, w ktorych maja rowniejsze szanse na rynku pracy i system opieki nad dziecmi (zlobki, przedszkola) jest dobrze rozwiniety. Zastanow sie, dlaczego.
  • saphire-2 19.06.12, 12:35
    Metwoh, nie zaraz po porodzie, po jakims czasie, po roku czy dwóch.
    A ty sam utrzymujesz rodzinę?
  • metwoh 19.06.12, 18:05
    Z pensji nauczycielskiej można utrzymać rodzinę? Z jednej? Chyba żartujesz.
    Do Czarnego Lądu porównałem model, że kobieta rodzi, idzie do pracy, a facet siedzi w domu.
  • mruwa9 19.06.12, 18:39
    no to jaki model wedlug ciebie lepiej sie sprawdzi? Facet haruje jak wol, na 3 etatach, a kobieta nosy dzieciom wyciera i w garach miesza?
    To na archaiczna modle mozna w ogole zaniechac edukacji kobiet, albo ograniczyc ja do kursow haftu i gotowania?
  • zuzanna56 19.06.12, 18:44
    a skąd mam wiedzieć, że jesteś nauczycielem?
  • metwoh 19.06.12, 22:45
    Uważam, ze pensja powinna wynosić tyle, żeby z jednej można utrzymać rodzinę. Bez luksusu, ale i bez nędzy. Kobieta jeżeli chce, to może pracować, jeśli nie, to nie. Niestety, w naszych realiach to niemożliwe, kobieta musi pracować z powodów ekonomicznych. Z tych, które nie pracują, nieliczne mają bogatych mężów, większość żyje w nędzy.
    Żeby było jasne -żona pracuje, matka i teściowa pracowały, ale żadna z babć po wyjściu za mąż nie. Córka po studiach zamierza pracować.
  • mruwa9 19.06.12, 23:07
    a czemu kobieta ma pracowac, jesli chce? A facet? Tez powinien miec prawo wyboru, zeby bylo sprawiedliwie.
    Zgadzam sie z idea zeby z jednej pensji mozna bylo utrzymac rodzine To ulatwiloby wielu kobietom uwolnic sie z toksycznych zwiazkow z przemocowcami, przy ktorych tkwia wylacznie z powodu uzaleznienia ekonomicznego.
    Ale we wspolczesnym swiecie kazdy czlowiek w wieku produkcyjnym, nezaleznie od plci, powinien pracowac zawodowo. A obowiazki domowo-rodzinne rowniez powinne byc rozdzielone pomiedzy oboje rodzicow, tak, aby plec nie byla czynnikiem dyskryminujacym kandydata na pracownika.
  • metwoh 20.06.12, 09:14
    a czemu kobieta ma pracowac, jesli chce? A facet? Tez powinien miec prawo wybor
    > u, zeby bylo sprawiedliwie.
    Bo to zgodne z naturą?
    Ja wiem, że podobno jest równouprawnienie. Ale przyznasz, że jednak poród to też ciężka praca. Opieka nad małym dzieckiem zawsze jednak bardziej obciąża kobietę.
    Gdyby moja córka przyprowadziła zięcia, który miałby nie pracować -przekracza to zakres mojej wyobraźni.
  • mruwa9 20.06.12, 09:38
    czyli w zgodzie z natura najlepiej byloby zaniechac edukacji kobiet, bo to marnowanie czasu i srodkow. I tak spedza czas przy garach i pieluchach, bo takie jest ich naturalne przeznaczenie.
    To jest obelga dla obraza dla inteligencji kobiet, bo zaklada ich gorszosc i niezdolnosc do ambitnejszych rol w zyciu. I spycha do roli podczlowieka, ktory z wlasnej woli zrzeka sie prawa do samostanowienia (bo jak tu zachowac autonomie, bedac tak bardzo uzaleznionym ekonomicznie od partnera?). Strzal we wlasna stope.
    Ja nie wierze, ze siedzenie w domu z dziecmi jest rozwijajacym i stymulujacym zajeciem Na dluzsza mete, z powodu zawezonego horyzontu do powtarzanych w kolko prostych czynnosci jest to bardzo odmozdzajace zajecie, w stosunku do mezczyzny, ktory ciagle obraca sie w doroslym towarzystwie doroslych wspolpracownikow prowadzac dorosle rozmowy , z doroslymi ludzmi , doroslym jezykiem. Kobieta, ze swoimi problemami z kategorii kupki-zupki-zabkowanie, intelektualnie przestaje stanowic towarzystwo dla swojego partnera, tu zaczynaja sie tworzc dwa rownlegle swiaty bez punktow wspolnych. Facet, widzac, co sie dzieje z jego domowa zona, ekstrapoluje ten obraz kobiety na wszystkie inne kobiety, nie widzac w nich potencjalu na szefa, menedzera, naukowca, odkrywcy. Co najwyzej widzi w kobiecie sekretarke, laczaca rozmowy telefoniczne i serwujaca kawe meskiemu szefostwu, rechoczacemu z seksistowskich dowcipow.
    Wierze, ze tylko podzial domowych obowiazkow pomiedzy oboje rodzicow, oraz przyznanie sobie przez kobiety prawa do rozwoju wlasnej kariery zawodowej, uznanie, ze jej kariera ma taki sam ciezar gatunkowy, jak kariera mezczyzny, sprawi, ze mezczyzna bardziej doceni wysilek, jaki nalezy wlozyc w prowadzenie domu i nawet jako szef inaczej bedzie patrzryl na kobiety-pracownikow, bedzie mial dla nich wiecej szacunku.
  • metwoh 20.06.12, 16:28
    Czy ja coś takiego napisałem? Mam wykształconą żonę, córka też na studiach.
    Twierdzę tylko tyle, że kobieta ma prawo zająć się domem i dziećmi -jeśli chce.
    Natomiast facet na utrzymaniu żony pozostanie żigolakiem.
    Tylko tyle.
  • mruwa9 20.06.12, 17:31
    a dlaczego nie mezczyzna mialby sie zajac domem i dziecmi, podczas , gdy kobieta wzielaby na siebie ciezar dostarczenia kasy?
    Jaka roznica?
  • metwoh 20.06.12, 19:20
    Żeby nie być utrzymankiem, czyli żigolakiem?
  • purpurowa_komnata 20.06.12, 20:25
    Żeby nie być utrzymankiem

    a kobieta ma nią zostać?
    Smutne...
    --
    17.06.2009smile
  • metwoh 20.06.12, 21:42
    Ok -czy ja wam zabraniam utrzymywać swoich facetów? Jeżeli lubicie taki układ, Wasz problem. Ja takiemu ręki córki bym w życiu nie oddałsmile -to oczywiście przenośnia.
  • mruwa9 20.06.12, 22:11
    ale zeby twoja corka byla czyjas utrzymanka, to juz jest ok?
  • metwoh 20.06.12, 23:47
    Już pisałem, ze po studiach zamierza pracować. Natomiast to, ze moje babcie były utrzymywane przez moich dziadków, uważam, ze było ok
  • mruwa9 21.06.12, 11:16
    BYLO ok. ALe to bylo dawno temu. Wtedy prawdopodobnie szanse, zeby twoja corka w ogole miala mozliwosc pojscia na studia,a nie skonczyla miedzy pieluchami a dojeniem krow, byly kiepsciutkie.
    moja prababcia zstala wydana za maz w wieku 16 lat za czlowieka, ktorego pierwszy raz spotkal w momencie, gdy przyszedl do jej ojca, umowic sie o odstapienie corki, a drugi raz przy oltarzu. Pradziadek byl o wiele od niej starszym wdowcem z czworka czy piatka dzieci (jego pierwsza zona zmarla przy porodzie), ktory pilnie potrzebowal kobiety do obslugi domu i opieki nad swoja liczna dzieciarnia, plus darmowe uslugi seksualne i reprodukcja.. Prababcia nie miala nic do powiedzenia, jako nastolatka zostala oddana obcemu sobie mezczyznie i po sprawie.
    To tez byla wowczas norma.
    Wyobrazasz sobie swoja corke w takiej sytuacji?
  • metwoh 21.06.12, 11:43
    Oczywiście, ze nie wyobrażam sobie.
    Natomiast nie wyobrażam sobie, zeby ona rodziła dzieci, szła do pracy, a jej mąż (potencjalny) siedział w domu.
    Moje babcie jakoś nie wychodziły za dzieciatych wdowców, nie wychodziły jako nastolatki, jedna jako panna pracowała. Ale nikt nie przyjąłby oświadczyn bezrobotnego obiboka.
    Mam wrażenie, ze na siłę chcesz wykazać, że nie ma żadnych różnic między facetem a kobietą. A są. Np.
    1. faceci nie mogą golić nóg, a kobiety mogą. (wyjątek stanowią faceci uprawiający pływanie, ale tylko na zawodach)
    2. Kobiety można całować w rękę, a facetów nie (wyjątek stanowi papież)
    3. Kobiet co prawda moga chodzić w spodniach, natomiast faceci w spódnicach to już nie (wyjątek stanowią szkoci i kiedyś na koncercie niejaki Karpiel Bułecka).
    4. Facet może zrobić siusiu na siedząco, a kobieta raczej na stojąco nie. ( Wyjątek stanowi jedna z posłanek, ale teraz, to już nawet ona nie dałaby rady)
    Oczywiście, tak jak może być kobieta z owłosionymi nogami, z wasami, tak i facet może opiekować się dziećmi. W tym sensie przyznaję Ci rację.

  • mruwa9 21.06.12, 18:26
    dla mnie sytuacja, w ktorej kobieta pracuje i utrzymuje cala rodzine, jest dokladnie tym samym, co sytuacja , w ktorej facet jest jedynym zywicielem rodziny, a kobieta prowadzi dom. To jest dokladnie ta sama kategoria, nie ma znaczenia, kto pracuje, czy kobieta, czy mezczyzna.
    Dla mnie naturalna sytuacja jest ta, w ktorej oboje partnerzy pracuja i wspoldziela zarowno koszty utrzymania finansowego rodizny, jak i prowadzenia domu ora opieki nad dziecmi.
  • metwoh 21.06.12, 23:45
    Wspólnie karmią piersią też?
  • mruwa9 22.06.12, 00:03
    mowie o okresie po urlopie macierzynskim (ktorego dlugosc ustalilabym na 6-8 miesiecy, tj.okres,w ktorym dziecko powinno byc wylacznie karmione piersia). Tu, na forum (mam na mysli szeroko pojete edziecko, a nie tylko rodziny wielodzietne), roi sie od matek dzieci w wieku powyzej 2-3 lat, ktore nie pracuja, placza nad brakiem zaangazowania partnera w prowadzenie domu i nad kiepska kondycja fnansowa rodziny, ale nie biora pod uwage opcji, zeby ja poprawic, idac do pracy i zwiekszajac dochody rodziny, jednoczesnie dzielac sie obowiazkami domowymi z partnerem.
  • metwoh 22.06.12, 07:41
    A co powiesz na taki układ (autentyczne, dotyczy matki uczennicy mojej żony z kl. I podstawówki). Kobieta pracowała od 18 roku zycia w fabryce mebli (szyła obicia). W wieku 28 lat wyszła za mąż i sama zwolniła się z pracy bo, jak samam mówi -ma teraz z czego żyć. I oczywiście pojawiły się dzieci, więc zajmuje się z domu. Z mojej klatki schodowej dziewczyma 23 letnia, kiedyś na kasie w markecie, po wyjściu za mąż rzuca pracę.
    Ty reprezentujesz zapewne kobiety wykształcone, mające szanse na pracę w urzęzie, szkole, uczelni czy na własny rachunek. Ale pomyśl o sprzątaczkach, szwaczkach itp. -czy ta praca ją rozwija. Czy te 1200 zł ją zbawi. Bo jeżeli nie to ja się nie dziwię, ze z wiekszym pozytkiem zajmie się dziećmi, ugotuje obiad czy posprząta -ale własne mieszkanie.
  • saphire-2 22.06.12, 10:19
    metwoh napisał:

    Czy te 1200 zł ją zbawi?



    Gdy mąż też zarabia 1200 zł, to pozwoli im jakoś żyć. 1200 zł to nic?
  • mruwa9 22.06.12, 11:50
    Co powiem?
    Kazdy jest kowalem swego losu.
    Nikt nie bronil kasjerce sie ksztalcic . Oczywiscie, ze nie kazdy jest w stanie skonczyc studia, ale mozna otworzyc swoja wyobraznie na lepiej rokujace zawody, chociazby mechanik samochodowy, elektryk, hydraulik czy kafelkarz (znam kobiety wykonujace te zawody).
    Jesli ktos NIE CHCE pracowac, to zawsze jest w stanie znalezc tysiac wymowek, dlaczego nie moze. Ale niech potem nie placze, ze panstwo nie chce partycypowac w utrzymywaniu darmozjadow (np. placac skladki za ubezpieczenie spoleczne bezrobotnej z wyboru).
    Trzeba umiec ponosic konsekwencje swoich wyborow zyciowych.
  • metwoh 22.06.12, 12:06
    Jasne -kobieta mechanik samochodowy. To chyba ta z wlosami na nogachsmile.
    Byłaś kiedyś w warsztacie samochodowym, czy mąż to załatwia? Widziałaś ręce mechanika? Który facet zostawi auto do naprawy kobiecie?
    To trochę tak, jak pan w przedszkolu -tłumy facetów. Albo pan robiący manicure. Sami tacy występują w przyrodzie.
    Z uporem godnym lepszej sprawy próbujesz dowodzić, że każda praca jest dla każdego, płeć nie ma znaczenia. Kobiety na traktory.
    Aż się zapytam -w sypialni też po równo -raz facet Ciebie, a raz Ty faceta. Bo nawet jeżeli tak, to i tak musisz użyć gumowego sprzętu, więc nie będzie po równosmile
  • mruwa9 22.06.12, 12:32
    przeciez pisalam, znam kobiety- mechanikow samochodowych, kobiety-budowlancow . Niekoniecznie sa to babochlopy. I facetow pracujacych w przedszkolach. I kobiety- kierowcow autobusow i TIRow. A ty jedziesz stereotypami plci.
    Mechanizacja pracy odciaza miesnie.
    Nie, nie mialam oporow przed powierzeniem budowy mojego domu i kladzenia kostki przed domem kobiecie, tak, jak nie mialam oporow przed powierzeniem mojego dziecka opiece mezczyzny w przedszkolu.
    Samochod tez spokojnie powierzylabym kobiecie-mechanikowi, bo nie widze powodu do obaw. Albo sie jest fachowcem, neizaleznie od plci, albo nie.
    Jeszcze chwila , a stwierdzisz, ze kobiety z racji plci sa beznadziejnymi kierowcami i nie powinne miec prawa prowadzenia pojazdow wielosladowych.
  • metwoh 22.06.12, 12:43
    Jeżdża tak samo, nawet Formuła 1 jest pełna kobiet. Co prawda tylko przy dekoracji zwycięzców, ale zawszesmile
  • saphire-2 22.06.12, 10:17
    mruwa9 napisała:

    > Tu,
    > na forum (mam na mysli szeroko pojete edziecko, a nie tylko rodziny wielodzietn
    > e), roi sie od matek dzieci w wieku powyzej 2-3 lat, ktore nie pracuja, placza
    > nad brakiem zaangazowania partnera w prowadzenie domu i nad kiepska kondycja fn
    > ansowa rodziny, ale nie biora pod uwage opcji, zeby ja poprawic, idac do pracy
    > i zwiekszajac dochody rodziny, jednoczesnie dzielac sie obowiazkami domowymi z
    > partnerem.

    Albo matki dzieci jeszcze starszych, szkolnych. Bieda w domu, maż nie jest w stanie zarobić więcej niż 3 tysiące, ale ona do pracy nie pójdzie, bo ma 2 czy 3 małych dzieci, jak sie okazuje chodzących już do szkoły czy przedszkola, nie niemowlęta.
  • metwoh 22.06.12, 11:58
    Zarobi np. 1200. A przedszkole kosztuje przy dwójce dzieci minimum 600 zł. Zostaje 600 -do tego koszty dojazdu -ja za 500 też bym nie pracował. No chyba, ze widmo śmierci glodowej by się pojawiło.
  • mruwa9 22.06.12, 12:03
    no to trzeba kombinowac w kierunku dochodow 2200 lub wiekszych, zamiast biernie poddawac sie losowi.
  • maly_ksiaze 19.06.12, 14:53
    Verdana pisze:

    " Za to bez wstrętu wesprę podatkami żłobki, przedszkola, swietylice itd bo słu
    > żą one dzieciom"

    Niestety mylisz się - żłobki nie służą dzieciom! Żłobki są dla rodziców nie dla dzieci.
    --
    filcowanka.blogspot.com/
  • undoo 17.06.12, 21:47
    Oczekuje, to tworzenia miejsc pracy. Albo mozliwosci samozatrudnienia. I podatkow dzielonych na liczbe osob w rodzinie. Dostepnych przedszkoli i zlobkow, a takze ludzko zorganizowanej opieki po lekcjach dla dzieci szkol podstawowych. Leki moglyby jeszcze byc dofinansowywane.

    Nie oczekuje i nie chce od panstwa pensji za wychowanie moich dzieci. Nie oczekuje emerytury za rodzenie wlasnych dzieci, ktorych nie rodze dla panstwa, tylko dlatego ze ich chcemy. Panstwo nie kaze mi miec dzieci. Mam, bo chce, zatem oczekiwanie wsparcia finansowego jest dziwne wg mnie. Wolalabym miec mozliwosc podjecia pracy w zawodzie lub w okolicach zawodu w takich godzinach i wymiarze, ktore umozliwilyby mi chocby odebranie dzieci ze szkoly bez stresu i lecenia z jezykiem na brodzie.
  • alusia255 20.06.12, 01:06
    Ja bym chciala, zeby bylo przynajmniej podonie jak w UK. Szkoly bezplatne, mundurki, przybory szkolne itp na glowie szkoly nie rodzica. Leki bezplatne lub jak np na Gibraltarze platne 2,5 f od leku na recepte. Zajecia pozalekcyjne bardzo tanie i szeroki wybor. Od 3 roku zycia dzieciaczki maja juz zapewniona bezplatna opieke. Najpierw na 3 godz, pozniej wiecej. Na pewno taki system pozwala na podejmowanie decyzji o ilosci dzieci. Czy chcemy wiecej, czy mniej. W Pl trudno zyje sie rodzinom wielodzietnym jesli przynajmniej jedno z rodzicow nie zarabia powyzej sredniej krajowej i to grubo. Mowie o godnym zyciu, a nie wegetacji. Kazdy powinien miec prawo do wakacji, prawo do sprawienia sobie przyjemnosci. Np kino, czy teatr lub innych w zaleznosci do upodobania. Wiele wielodzietnych rodzin nie wyjezdza na wakacje, bo mysl o nadchodzacym wrzesniu, a wraz z nim szkoly spedza sen z powiek. Kupienie ksiazek i przyborow szkolnych dla trojki dzieci to wydatek rowny sredniej krajowej pensji. Gdzie tak jest? Zastanowmy sie w jak chorym systemie my zyjemy?? Na perwszym zebraniu ponad to to tylko sie za kieszen trzymac. Nie wspomne o wycieczkach szkolnych itp. Powiem szczerze, ze mam porownanie i stad moje wnioski.
  • alusia255 20.06.12, 01:08
    Oczywiscie mundurki kupuja w UK rodzice ( tam w tym zdaniu wyzej moge zostac zle zrozumiana) ale jest to swietne rozwiazanie bo zaoszczedza sie duzo na ubraniach w ogole.
  • elle-joan 20.06.12, 09:43
    alusia255 napisała:
    > Oczywiscie mundurki kupuja w UK rodzice ( tam w tym zdaniu wyzej moge zostac zl
    > e zrozumiana) ale jest to swietne rozwiazanie bo zaoszczedza sie duzo na ubrani
    > ach w ogole.

    No właśnie już miałam sprostować wink Zdarza się, że jakaś szkoła ma gest i sprezentuje pierwszorocznym (nam się tak trafiło) ale to już wyjątkowe sytuacje. Ostatecznie wychodzi na pewno na plus, jak sobie przypomnę ten stos podręczników w Polsce: do każdego przedmiotu podręcznik, zeszyt ćwiczeń i zeszyt- pomijając koszty, jak to dźwigać do szkoły?
  • saphire-2 20.06.12, 09:46
    alusia255 napisała:

    W Pl trudno
    > zyje sie rodzinom wielodzietnym jesli przynajmniej jedno z rodzicow nie zarabi
    > a powyzej sredniej krajowej i to grubo. Mowie o godnym zyciu, a nie wegetacji.
    > Kazdy powinien miec prawo do wakacji, prawo do sprawienia sobie przyjemnosci. N
    > p kino, czy teatr lub innych w zaleznosci do upodobania. Wiele wielodzietnych r
    > odzin nie wyjezdza na wakacje, bo mysl o nadchodzacym wrzesniu, a wraz z nim sz
    > koly spedza sen z powiek. Kupienie ksiazek i przyborow szkolnych dla trojki dzi
    > eci to wydatek rowny sredniej krajowej pensji. Gdzie tak jest? Zastanowmy sie w
    > jak chorym systemie my zyjemy?? Na perwszym zebraniu ponad to to tylko sie za
    > kieszen trzymac. Nie wspomne o wycieczkach szkolnych itp.


    W sąsiednim wątku gazety nikt nie pisze, że jest ciężko, że kupno podręczników to majątek, że rodziny wielodzietne rzadko wyjeżdżają na wakacje (mowa o życiu w Polsce).
    Piszecie, że pieniądze to nie problem, że żyjecie dobrze, że jeśli jest jakis problem, to brak czasu, ale pieniądze są, na dzieci was stać. To jak to jest?
  • nata76 20.06.12, 18:50
    saphire-2 napisała:

    >
    > W sąsiednim wątku gazety nikt nie pisze, że jest ciężko, że kupno podręczników
    > to majątek, że rodziny wielodzietne rzadko wyjeżdżają na wakacje (mowa o życiu
    > w Polsce).
    > Piszecie, że pieniądze to nie problem, że żyjecie dobrze, że jeśli jest jakis p
    > roblem, to brak czasu, ale pieniądze są, na dzieci was stać. To jak to jest?

    Dlaczego chesz wiedziec? Aspirujesz do grona wielodzietnych? Mniemam, po tonie pytania,że raczej nie....
  • saphire-2 22.06.12, 10:20



    > Aspirujesz do grona wielodzietnych?

    czemu nie?
  • urge 26.06.12, 16:24
    saphire-2 napisała:

    > W sąsiednim wątku gazety nikt nie pisze, że jest ciężko, że kupno podręczników
    > to majątek, że rodziny wielodzietne rzadko wyjeżdżają na wakacje (mowa o życiu
    > w Polsce).
    > Piszecie, że pieniądze to nie problem, że żyjecie dobrze, że jeśli jest jakis p
    > roblem, to brak czasu, ale pieniądze są, na dzieci was stać. To jak to jest?

    Może porównaj czy to te same osoby narzekają co twierdzą, że nie mają problemów finansowych? Bo moim zdaniem to jest tak, że u wielodzietnych (dokładnie tak samo jak u małodzietnych) jednym się powodzi finansowo dobrze a innym jest trudniej.

    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia
  • agni71 26.06.12, 17:50
    urge napisała:

    Może porównaj czy to te same osoby narzekają co twierdzą, że nie mają problemów
    > finansowych? Bo moim zdaniem to jest tak, że u wielodzietnych (dokładnie tak s
    > amo jak u małodzietnych) jednym się powodzi finansowo dobrze a innym jest trudn
    > iej.

    Dokładnie. A do tego co innego narzekac na koszt np. podręczników, a co innego nie miec na te podręczniki. No nie wiem, ile musielibysmy miec dochodu, żeby nie narzekać,. że za 3 komplety podręczników zapłacę ok. 900 zł. Co nie znaczy, ze tych pieniędzy na podręczniki nie mam. Podobnie jest z wakacjami - koszt wynajęcia domu dla większej rodziny jest większy niz pokoju dla 2 + 1. Podobno Polacy lubia narzekać, i chyba cos w tym jest wink
  • alusia255 27.06.12, 00:43
    To nie chodzi nawet o narzekanie. Mnie tez poki co stac na wszytko ale tu rozwodzimy sie nad tym jak rzad moglby wspomoc rodziny. Jakos w innych panstwach to, ze wspomniane tu podreczniki sa w szkole i nie trzeba ich kupowac , przez nikogo tam nie jest krytykowane i wypominane,ze za duzo dzieci maja biedni ludzie ...etc. i biedny rzad musi dokladac... Nie rozumiem po co krytykujemy na tej podstwie wielodzietnosc. Fajnie byloby, zeby w ogole nasze panstwo polskie chcialo pomagac przecietnym ludziom. No ale nie ma ochoty. Coz. Mozemy sobie tylko gdybac co by bylo gdyby... Ale byloby na pewno fajnie, zeby w ogole wzieli pod uwage rodziny z dziecmi tak jak robia to inne wspomniane wyzej panstwa.
  • mruwa9 27.06.12, 00:49
    no ale czego konkretnie od rzadu i szeroko pojetego panstwa oczekujesz? Zasilkow? Jalmuzny?
    Czy pracy dla kazdego ( i kobiety, i mezczyzny) jako sposobu na zwiekszenie dochodow rodziny? Plus to, co nieodzowne w takiej sytuacji- zorganizowanej, latwo dostepnej opieki nad dziecmi.
  • agni71 27.06.12, 22:45
    Wystarczy mozliwośc rozliczania podatku dochodowego na wszystkich członków rodziny.
  • mruwa9 27.06.12, 23:07
    i co ci to da?
  • alusia255 27.06.12, 23:21
    Czy Ty czytasz ze zrozumieniem?? Gdzie ja napisalam, ze chce jalmuzny. To, ze w innych krajach podreczniki , o ktorych juz 3 raz pisze lub 4 to jalmuzna wedlug ciebie??? A powiedz mi co takiego robi nasz kraj, zeby zwiekszyc przyrost naturalny??? Ja akurat w ogole w Pl nie mieszkam ale wroce i powtarzam sie znow, ze milo byloby gdyby podreczniki byly w szkolach, a jezyki obce na wyzszym poziomie. Tak wiele chce od rzadu?? Watpie. Nie wiem w ogole czemu ty sie tak tu denerwujesz. jest watek, jest pytanie i kazdy z nas ma prawo sie wypowiedziec. Co tak bronisz ten polski rzad?? Masz w tym jakis cel??
  • alusia255 27.06.12, 23:27
    A jesli chodzi o prace dla kazdego. To chyba tu akurat pracodawcy maja pole do popisu. Co do przedszkoli to wiadomo, ze ich jest za malo i powinny byc bezplatne. To chyba nie wiele jednak oczekujemy od tego rzadu. Zreszta. My sobie mozemy oczekiwac... Nasze niedoczekanie...
  • mruwa9 27.06.12, 23:54
    pracodawcy nie sa (najczesciej) organizacjami charytatywnymi, tylko biznesmenami. Oni musza miec realna i wymierna korzysc z zatrudnienia pracownika (obojetnie jakiej plci). Musi im sie to oplacac, wiec zamiast pustych hasel "praca dla kazdego" potrzebne sa konkretne propozycje, jak sprawic, zeby pracodawcom oplacalo sie zatrudniac, zwlaszcza kobiety w wieku rozrodczym, mlode matki.
    Polecam lekture artykulu zalinkowanego przeze mnie na dole tego watku.
  • alusia255 28.06.12, 00:11
    Ja naprawde wszytko rozumiem. My sobie tutaj gdybamy. Kazda pisze to co uwaza, ze dobrze byloby. Jedna potrzebuje to, inna tamto. Ja zwrocilam uwage akurat na to co spodobalo mi sie w innym panstwie i podzielilam sie tym. Nie pracuje w tej chwili, wiec nie zastanawialam sie nad organizacja pracy kobiet i mezczyzn. jak pracowalam to nie mialam, zadnych problemow z praca, ani z szefowa jak bylo mi wolne potrzebne ani tez z dziecmi, bo mialam babcie i placilam za prywatne przedszkole, bo bylo doskonale. Mamy inne priorytety i ok. Uwazam, ze watek ten zostal stworzony nie po to, zeby jedna drugiej udowadniala co jest wazniejsze. ja ucieszylabym sie z tego, a Ty z tamtego i po co sie droczyc. Mialo byc to co napiszemy wyslane do rzaduwink , a niech oni sobie wybiora chociaz jedna, dwie rzeczy i bedzie fajniewink
    Dzieki za link. Lubie czytacwink
  • mruwa9 28.06.12, 08:07
    nie, chyba jednak nie rozumiesz.
    We wspolczesnym (i nie tylko) swiecie masz do wyboru albo pracowac i zarabiac na utrzymanie swoje i rodziny, albo nie pracowac i akceptowac wiazaca sie z nia gorsza kondycje finansowa.W tym drugim przypadku nie mozesz miec zalu do systemu, ze rodzina musi ogladac kazdy grosz, bo rezygnacja z pracy i przynoszonej przez nia dochodow byla twoja (lub twojej rodziny) decyzja. Takie masz priorytety, wiec jako dorosla osoba ponosisz konsekwencje swoich , podejmowanych swiadomie, decyzji. Brak pracy=brak dochodow. proste. Nie mozesz oczekiwac, zeby inni pracujacy rekompensowali ci koszty twojego bezrobocia z wyboru.
  • alusia255 28.06.12, 09:52
    To chyba Ty nie rozumiesz. Czytaj ze zrozumieniem i przestan sie czepiac. Mnie akurat nikt pomagac nie musi na szczescie, bo stac mnie na wszystko i jak piszesz nie pracuje z wyboru, a po to zeby opiekowac sie dziecmi. Pisze ogolnie, ze fajniebyloby, zeby w kraju nastapily zmiany. Ale jak widac niektorym brakuje o wiele wiecej niz mnie... Milego dnia...
  • alusia255 28.06.12, 10:29
    Czy dobrze wywnioskowalam z innych postow, ze Ty tez juz dluzszy czas mieszkasz za granica???
  • mruwa9 29.06.12, 16:03
    no ale jakie konkretnie zmiany chcialabys?
    (zgadza sie, nie mieszkam w Polsce, ale dwojka z moich dzieci urodzila sie i dotarla do wieku szkolno-przedszkolnego w Polsce).
  • ania_dentystka 10.07.12, 08:32
    Żeby coś dać trzeba to coś stworzyć, wyprodukować, zapłacić. Dlaczego jakaś grupa społeczna- w tym przypadku wielodzietna- ma mieć jakieś specjalne ulgi? Duże rodziny macie przecież na własne życzenie, z wyboru biorąc pod uwagę- jako osoby świadome- swoją sytuację finansową i możliwości.
    Rozumowanie "niech państwo da": bezpłatne ( czyli opłacone przez podatnika także tego, który odchował już dzieci, bezdzietnego czy mającego 1-2 dzieci)żłobki, przedszkola, szkołe, podręczniki, wyprawkę, bilety komunikacji miejskiej, leki.......S+T+O+P. Za chwilę zaczniecie domagać się polis ubezpieczeniowych, samochodów, mieszkań wyposażonych we wszystkie bajery, pensji dla matek- oczywiście wielokrotność średniej krajowej, takich samych emerytur itd.
    A ja uważam, że żadnych ulg dla wielodzietnych rodzin. Jeśli mnie stać mam 10 dzieci i jeżdżę z nimi 5 razy w roku na Madagaskar czy do Nowej Zelandii. Jeśli mnie nie stać decyduję się na mniejszą rodzinę. Człowiek ma rozum. Istnieje antykoncepcja.
    Mnie, choć zarabiam nieźle, a mąż bardzo dobrze stać na 2 dzieci.
  • immer.sonne 22.06.12, 10:57
    wiecie czego mi brakuje?
    Zlobka dla córki bym miała jakąś mozliwosc pojsc na pól etatu do pracy.Starszy syn dostał się do przedszkola,ale nie pojde do pracy bo nie mam z kim zostawic Małej.
    i by nie trzeba było składac masy dokumentów aby otrzymac swiadczenie pielegnacyjne..
  • mruwa9 26.06.12, 00:55
    wyborcza.pl/1,75478,12003032,Ekonomista__Mezczyzna_sfeminizowany__To_sie_panstwu.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza
  • elgosia 28.06.12, 22:29
    Nie rozumiem, dlaczego żłobki mają być, a jak kobieta do żłobka nie posyła, to kasy nie dostaje. A przecież jej mąż pła ci podatki! Jak pytamy o pomoc państwa to lista żądań rośnie: a to leki, a to podręczniki, żłobki, przedszkola itd A niech wszystko płatne będzie. Pełnopłatne. Ale podatki minimalne. I każdego będzie stać. Mam nadzieję smile
    --
    Pozdrawiam...
    Gosia z Tomkiem (08.10.2003), Martusią (12.05.2005),
    Agnieszką (29.09.2009), Wojtusiem (21.03.2011)
    i Dzidziusiem (18?.09.2012)
  • ana-76 07.07.12, 07:30
    żeby było 'sprawiedliwie' dla wszystkich to podatki powinny być procentowe, każde dziecko to jakiś procent. wówczas Ci którzy z wyboru mieliby jedno dziecko mieliby tyle samo korzyści podatkowych co ci którzy mieliby kilkoro dzieci. A ja swoja nadwyżke podakową mogłabym zainwestowac w przyszłość dzieci... nikt wówczas nie zażuciłby że to jałmużna. Ja jałmużny nie potrzebuję smile ale przyznam że ostatnio uśmiałam się seredcznie jak poszliśmy do fotografa bo paszporty trzeba było wymienić i z okazji 6osób fotografowanych dostaliśmy rabat smilesmilesmile
    --
    Moje prace, Moja pasja
    www.ana-art.pl
  • dekaskow 08.07.12, 22:07
    ja to bym chciała, aby moje dzieci mogły korzystać z książek po sobie (są rok po roku, a tu bach- zmieniono podstawę programową i kupuj matka nowe podręczniki- nawet używek nie można bo niedostępne). Mnie na to nie stać. Jak sobie pomyślę o pozostałej wyprawce szkolnej to... ach

    --
    Kacper 22.05.01, Lola 18.12.02, Kryspin i Krzysztof 04.03.11
    kobieta-mama.blogspot.com/
  • verdana 10.07.12, 09:49
    Czyli program ma się nigdy nie zmieeniać, bo podręczniki?
    O ile uwazam, ze na rynku jest za dużo podreczników i w jednej szkole nalezałoby korzystać z takich samych, aby następne roczniki mogły miec używane - to jednak postulat, aby nie zmieniać w ogóle programów, jest absurdalny.
    --
    zpopk.blox.pl
  • aguu17 11.07.12, 17:12
    Zawsze można rozpocząć edukację domową i korzystać z tego, z czego mamy ochotę (no poza programem i podstawą programową) wink

    Podręczniki podręcznikami, ale faktem jest, że większość szkolnej wyprawki (i innych gadżetów) jest zwyczajnie zbędna, można by było poradzić sobie w uczeniu dzieci (i dzieciom w uczeniu się) bez niej. No ale... jakoś trzeba zarobić i wyciągnąć od rodziców kasę smile

    --
    Mama:
    Aniołka '08
    Anielki '09
    Asi '12

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka