Dodaj do ulubionych

Pytania do mam 4 dzieci

16.01.13, 13:23
Czy to faktycznie tak jest że nie odczuwa się aż takiej różnicy pomiędzy 3 a 4?
Są tu jakieś mamy które mają małą różnicę wieku między dziećmi? Jak sobie radzicie logistycznie?
Chciałabym porozmawiać z jakimiś mamami czwóreczki i wypytać o różne rzeczy więc jeśli byłaby tu jakaś rodzinka to chętnie popisze. Nie ukrywam , że fajnie by było poznać kogoś ze zdecydowanie średnim statusem materialnym bo wiadomo ze od tego też zależy rozwiązanie niektórych problemów. Jest ktoś chętny na pogaduchy?
Edytor zaawansowany
  • bibba 16.01.13, 13:56
    ja podczulam roznice miedzy 3 a 4. miedzy 2 a 3 w ogole nie, i spodziewalam sie, ze bedzie podobnie gladko z czwartym. nie bylo. bylo duzo wiecej zonglerki, a dzieci mialam bardzo male, najstarszy mial prawie 5 lat, nastepny mial kilka dni do 3cich urodzin i najmlodsza miala 18 miesiecy.
    ja czulam, ze brakuje mnie moim dzieciom, ze jestem rozciagnieta cienko miedzy ich potrzebami. wtedy wszystko robilam z automatu. wszystko bylo zrobione. cieszyla mnie moja gromada, ale teraz wolalabym miec wiecej czasu dla nich indywidalnie, gdy byli mali.

    o finansach nie pogadamy, jestesmy w innym kraju, jest to inna rzeczywistosc smile
    --
    bibba +5 smile
  • magdak_1977 16.01.13, 14:03
    Ja odczułam bardzo dużą różnicę - mniej czasu dla starszych, logistycznie ciężko - szkoła, więc już nie można odpuścić, zupełny prawie brak czasu dla siebie. Z trzecim dzieckiem było mi dużo latwiej, może dlatego, że starsi byli w podobnym, jeszcze wczesnodzieciowym wieku i obowiązków z nimi związanych było mniej.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • 3bitt 16.01.13, 14:34
    Czyli jednak "odradzacie"?
    Moja trójka jest w wieku 6 potem 4,5 i najmłodsze 2 lata. Jakoś teraz mamy wszystko mniej wiecej dograne logistycznie. Najstarsze w szkole (zerówka), średniak przedszkole a ja z najmłodszym w domu. Od przyszłego roku starsza dwójka poszłaby razem do szkoły więc łatwiej byłoby ich dowozić a ja w domu z najmłodszym, no właśnie albo z dwójką. Co do czasu im poświęconego to nie mam teraz w tym względzie jakiś problemów. Raczej się dogadujemy i bawimy razem, rozmowy sam na sam z każdym też są, nauka. Ale nie wiem jakby to było gdyby pojawił się kolejny bobasek z kolkami, karmieniem na żądanie, ulewaniem i wszelkimi swoimi bobasowymi problemami.
    Najbardziej mnie martwią dwie sprawy: 1 to kwestia finansów bo wiadomo ze małe dzieci to małe wydatki a potem to wzrasta, a ja jeszcze nie odczulam o ile wzrasta.
    Po 2 opinia innych. Jestem przed 30, nie pracuje, studiuję jeszcze no i 4 dzieci?
    Już teraz niektórzy patrzą krzywo , choć jednak większość jest życzliwych, ale obawiam się że jak się pojawi kolejne to usłysze nawet od najbliższych trochę przykrych słów. To mnie martwi bo jestem silnie związana ze swoją rodziną i rodziną męża i liczę się z ich zdaniem bo wiem ze w razie W. to są ludzie na których mogę polegać
  • bibba 16.01.13, 15:05
    nie, no ja nie odradzam. pytalas, czy odczulysmy roznice smile ja potem piate jeszcze mialam big_grin
    --
    bibba +5 smile
  • 3bitt 16.01.13, 15:16
    hehe o 5 na razie nie myślę wink
    Ale widziałam biba na jednym z tematów fotkę twojego najmłodszego maleństwa i powiem Ci że achhh poczułam ukłucie w sercu. A imię w końcu jakie daliście jeśli można wiedzieć?
  • gosia.w40 16.01.13, 15:16
    Chetnie podyskutuję, wprawdzie powinnam pisac pracę dyplomowa na podyplomówkę, ale....
    Gdy urodziła się moja czwarta córka, miałam czterdziestkę, pozostałe dzieci 10, 7 i 2,5. Problemem była zamiana samochodu na większy, ale udało się. Najstarsza córka, weszła wówczas w wiek dojrzewania i bywało z nią ciezko, ta niespełna trzyletnia bardzo zazdrosna, w efekcie zostawiałam niemowle babci, a ja wszędzie zabierałam. Największą pomoc miałam z tej siedmioletniej. Gdy po operacji nie mogłam dźwigać półrocznego niemowlaka, ona praktycznie kąpała siosrę - oczywiście pod moim nadzorem. Finansowo nie odczułam róznicy , może dlatego, że niedługo przed urodzeniem małej mąż poszedł do pracy, przedtem miał tylko rentę. Jesteśmy rodziną z przeciętnymi dochodami, ok 4500 - 5000 na rekę +emerytura babci, która dokłada sie do rachunków. Staram się każdej córce poświecić trochę czasu, ale czasem nie wyrabiam i zaniedbałam tą, która wydawała mi sie najzdolniejsza, teraz nadrabiam zaległości. Osobiście uwazam, że 3 - 4 , to mniejsza różnica niż 2-3, nie mówiąc o sytuacji 1-2
  • 3bitt 16.01.13, 15:33
    U nas auto rodzinne ma jeszcze jedno wolne miejsce wiec nie ma z tym problemu. W moim prywatnym autku też upcham z tyłu 3 foteliki i jeden z przodu w razie czego bo już to testowałam kiedy woziłam jakiegoś kolegę.
    Do wieku dojrzewania jeszcze trochę brakuje, ale i tak się martwię czy złapią kontakt. 6,5 roku różnicy to jednak bardzo dużo.
    Ja nie zauważyłam różnicy miedzy 1 a 2 bo pojawili się tak szybko po sobie ze jakby byli bliżniakami. 3 pojawiła się później ale czy ja wiem czy jest jakoś aż tak źle? Chyba nie. Bardziej to problem tej różnicy wieku niż kolejnego dziecka. Ale boję się ze z 4 już tak łatwo nie będzie. Ręce dodatkowe nie wyrastają razem z zajsciem w kolejną ciąże wink
  • gosia.w40 16.01.13, 17:11
    Mam koleżankę, która ma pięcioro i oburza się, gdy jej mówię, że ma prawie tyle samo, co ja, bo jedno więcej przy tej ilości, to żadna różnica, ale ona narzekała, nawet gdy miała dwoje. uważam, ze lepsza czwórka niż trójka, zawsze są to dwie pary, a przy trójce, jak dwoje zawiąże koalicję, to trzecie jest samo, a koalicje bywają różne bez względu na wiek
  • 3bitt 16.01.13, 17:46
    No tak ja tez mam kuzynkę która ma jedno dziecko i czasem tak narzeka i mówi "ty nawet nie wiesz jaka ja jestem zmęczona" big_grinbig_grin No tak, skąd ja niby mam wiedzieć jak to jest jak się dzieci ma smile Choć powiem szczerze, ja nie jestem zmęczona. Jestem czasem znudzona jak zbyt długo chorują i trzeba siedzieć w domu przez kilka tygodni pod rząd. Ale to nie jest wina ilosci dzieci tylko coś czego się nie przewidzi. Wszystko zalezy od charakteru no i pewnie też od dnia bo wiadomo ze nieraz nawet nic nie robiąc można czuć się zmęczonym i znużonym i mieć gorszy dzień, a innym razem człowiek ma dużo sił w sobie i optymizmu.
    Co do trzymania sztamy to znam to aż za dobrze. U nas jest tak ze albo najstarsi się bawią razem, albo najmłodsi. No i oczywiscie opcja cała trójka ale to zaraz się jakąś sprzeczką kończy. Skrajne dzieci nigdy się razem nie bawią. Nie wiem czy to przez różnicę wieku czy charakterów, a moze płci? Średniak to taka karta przetargowa o którą skrajne dzieci się sprzeczają, a i średniak nie ma łatwo bo nieraz musi wybierać z kim chce się bawić i naraża się tym samym tej drugiej stronie. Oj przydałby nam się jeszcze jeden malutki chłopczyk żeby tak do pary było smile
  • basha 18.01.13, 08:37
    Bitt a z jakiego miasta jesteś? Bo tak z niedowierzaniem czytam o tych darmowych zajęciach w domu kultury. Ja mieszkam we wrocławiu i u nas za wszystko się płaci
    --
    Maja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=12616983
    Julka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34295124&v=2&s=0
  • 3bitt 18.01.13, 13:46
    z Krakowa i jakby ktoś był zainteresowany to polecam dom kultury Jordana (przeniesiony na ul Krupniczą) i dom Harcerza na ul Reymonta i KSOS. Tam są bardzo tanie zajęcia dla dzieciaczków i cała opłata to komitet rodzicielski wiec można być z niej zwolnionym w razie potrzeby, a zajęcia są naprawdę na poziomie a nie tak na "odczep się"
  • natalia433 16.01.13, 15:37
    ja się nie wypowiem bo sama się nad tym zastanawiam smile ale chętnie poczytam co doświadczone w tej kwestii mamy mają do powiedzenia.
    --
    moja wspaniała trójeczka Dawid(2003),Martynka(2005),Maja(2008)
  • mama.rozy 16.01.13, 17:45
    u nas z czwórką łatwiej niż z trójkąwink
    nie wiem czemu
    ale też logistycznie mamy łatwiej,bo uczymy w domu i odpada ten cały bajzel logistycznywink
    --
    blog.wiara.pl/Okno_na_cztery_strony
  • magdak_1977 16.01.13, 17:43
    Nie odradzam, ale nikt mi nie powie, że kolejne dziecko jest bez różnicy dla rodziny, bo pracy przybywa a doba się nie wydłuża... Moim zdaniem trójka jest do ogarnięcia bez specjalnego wysiłku i pomocy z zewnątrz. Przy kolejnych dzieciach czasu po prostu brakuje...
    Co do pieniędzy, nie wypowiem się, bo po trzecim dziecku nasze dochody wzrosły znacząco, więc nie wiem, jak by było bez tego wzrostu
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • 3bitt 16.01.13, 18:00
    Ja nie napisze że radzimy sobie sami w 100% zawsze i wszedzie bo to nie będzie prawda. Dziadkowie pomagają i to jedni i drudzy,. Kiedy trzeba gdzieś pojechać tylko z jednym a 2 chora to zawsze jakiś dziadek się znajdzie który podwiezie. Jak chcemy wyjść gdzieś wieczorem czy w weekend to babcie nam z dziećmi zostają. Obydwie mieszkają dwie ulice od nas. Pracują ale po pracy i w weekendy są chętne do pomocy, choć nie wykorzystujemy ich w nadmiarze ale wiem ze jakby co to są i właśnie o to mi chodziło piszac ze w razie W mam na kogo liczyć.
    Kiedy mieliśmy taką sytuację ze wylądowałam z 3 w szpitalu a potem 2 wypisali a jedno zostało to babcie wzięły urlop i na zmianę albo były w domu albo w szpitalu z tym jednym zależy jak tam ustaliłyśmy między sobą. Mąż też ma elastyczne godziny pracy bo pracuje u siebie więc urlop moze zawsze wziąć kiedy tylko zdarzy się taka potrzeba, czy też wyjść wcześniej, iśc później do pracy albo zrobić co ma do zrobienia w domu. Tak więc jesli o to chodzi to problemów nie ma.
    Doba jest ograniczona, owszem, ale elastyczna.

    Ktoś pisał o edukacji w domu., Podziwiam bo bym się nie zdecydowała. Poświęcam dużo czasu na naukę bo ja nie lubie zabaw klockami , choc oczywiscie czasem się tak bawię, ale wolę właśnie zadania, czytanie, liczenie, zajęcia plastyczne itd ale widze że nauczyciele przekazują tą wiedze w zupełnie inny sposób niż ja. Mają to wszytsko usystematyzowane no i mają już lata praktyki. Wolę ich wspomagać, trochę wybiec do przodu z niektórymi rzeczami, utrwalić materiał, dociągnąc braki, ale nie wyobrażam sobie ze miałabym to robić sama.
    Cenię sobie jednaj wszelkie instytucje nie tylko szkołę czy przedszkole ale też dom kultury, klub sportowy itd. Dzieci mają dużo zajęć zorganizowanych i wiem że tam pracują ludzie któzy są dobrze w tym co robią i przekazują im wiedze w odpowiedniej oprawie i formie, ja bym tak nie potrafiła.
    Zresztą zawózka do szkoły to dla nas zaden problem. Szkołę mamy pod nosem, kameralną, z tradycjami wink Świetlica zawsze jest, a dowóz na zajecia dodatkowe daloby się jakoś rozpisać. W tym roku tak właśnie zrobiliśmy. Rozpiska na lodówce kto gdzie kogo i dajemy radę smile

    Och strasznie mi to optymistycznie wszystko wychodzi jak się tak zastanawiam a czuję ze nie do końca powinno. wink No gdzie te minusy?!!!!!!!
  • mama.rozy 16.01.13, 19:12
    minusy wychodzą po prostu w codziennym życiu i trzeba sobie z nimi poradzic.jak ze wszystkim,co nas spotykawink
    --
    www.kresy.pl/
  • mali-nki 16.01.13, 19:55
    3bitt wydaje mi sie ze masz idealne warunki wiec nie szukaj potwierdzenia u innych - chyba i tak juz podjetej twojej/waszej decyzji!
    Odpowiednie checi, finansowo oki, babcie pod nosem, auto w sam raz - nad czym tak tu myslec?
  • basha 16.01.13, 22:14
    Ja siebie surowo oceniam i zawsze mówię, że nie radzę sobie z trójką, ale z jednym nie radziłam sobie równie bardzo
    --
    Maja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=12616983
    Julka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34295124&v=2&s=0
  • andaba 17.01.13, 09:02
    Ja pierwszą czwórkę urodziłam w odstępie 5,5 roku, nie wiem, czy to podpada pod "małą różnicę wieku", ale faktycznie jakoś nie pamiętam drastycznych zmian. Jedynym problemem było pakowanie towarzystwa zimą, gdy zaprowadzałam najstarszego do przedszkola, ale taki problem to pikuś.
  • kobietanaforum 16.04.13, 20:55
    Chyba najlepiej nie przejmować się tym co mówią inni. Każdy ma własny plan na życie
    --
    spacerpozdrowie.blogspot.com/
  • chubabubba 17.01.13, 09:36
    Jak masz logistyke ustawiona-samochód,mieszkanie itp czyli nic nie musisz wymieniac to nie widzę problemu.My z czwórką radzimy sobie bez babc,dziadków itp z chorobami,szkołą,pracą i wcale nie jest to trudne.Korzystaliśmy z pomocy dziadków tylko w czasie porodówwink bo nawet jak w ciąży spedzałam po kilka dni w tygodniu w szpitalu nie było takiej potrzeby.Dzieci mam szkolno/przedszkolno/domowe, dowozimy je do placówek ponad 30 km w jedna stronę i ogarniamy towarzystwo we dwójke.
    --
    http://lbym.lilypie.com/iCk4p1.png,http://lbym.lilypie.com/5mn0p1.png
    http://lb5m.lilypie.com/w08wp2.png ,http://lb2m.lilypie.com/ZgMDp2.png
  • marina2 17.01.13, 10:04
    pomiędzy 3 a 4 u nas zaistniała konieczność przeprowadzki/budowy domu .zazwyczaj też trzeba zmienić auto na 6-7 osobowe.
    u nas miedzy 3 a 4 dzieckiem jest 6 lat różnicy .teraz kiedy najmłodszy ma 9 a trzecie dziecko 15 to jest duża różnica.kiedyś byli ze sobą bliżej.najmłodszy jednak ma zupełnie inny świat niz nastolatki,choć i starszyzna do najmłodszego "zagląda". najmłodszy ma po prostu kolegów i jest znakomicie uspołecznionywink)
    teraz u nas są ferie i dwójki dzieci nie ma w domu : jest jak zwykle duuuużo ciszej.
    dzieci ogarniałam przez pewną część roku sama ponieważ mąż pracuje na morzu,dopóki nie chorowały było dość gładko .ale tamwink) tak naprawdę są problemem choroby przewlekłe ,długotrwałe ,drogie
  • magdak_1977 17.01.13, 11:26
    No właśnie mieszkanie - przy czwórce zaczyna się jakoś ciasno ze wszytsim robić - przybywa rzeczy starszych - szkoła, zajęcia, przybory, zaintereswania, a zabawek dla najmłodszych nie można jeszcze wyrzucić, stoją łóżeczka, kojce itp. Do tego pranie - ono rozrasta się nieproporcjonalnie do ilości osób - po prostu w pewnym momencie zaczynasz wciąż prać, suszyc,składać, prać,suszyć, składać....smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • pa-trynka 17.01.13, 14:10
    zapomniałaś jeszcze o prasowaniusmile (dotyczy tych prasujących oczywiście)
  • nahoda 17.01.13, 11:29
    My właśnie lada dzień będziemy już w szóstkę. I też się boję najbardziej tego, jak uda mi się zaspokoić wszystkie potrzeby całej czwórki odnośnie po prostu bycia dla nich, przytulania itp. Już teraz odczuwam to, o czym pisała Bibba, że tak naprawdę nie ma mnie na 100% dla żadnego. Bo to już końcówka ciązy, bo zmęczenie, bo obiad i masa innych rzeczy i łapię się na tym, że ciągle mówię : już już/ zaraz/ jeszcze momencik... Dziadków nie mamy na miejscu, z konieczności mamy teraz nianię na kilka godzin i tylko na 2/3 miesiące, póki po porodzie nie dojdę do siebie. Mieszkanie też problem, bo za małe, a budowa domu oddala się coraz bardziej ze względów finansowych. Na szczęście samochodu zmieniać nie musimy - i to jedyny plus, który na razie widzę. Ale wierzę, że będzie lepiej.
  • pa-trynka 17.01.13, 14:27
    mam podobne doświadczenia co większość Dziewczyn powyżej tj - odczułam różnicę między 3 a 4 dzieci. obecnie mam na stanie 7 latka (pierwsza klasa), 5 latka (przedszkole), 3 latka (w domu) i 9 miesięczniaka (w domu). 3 potomek gładko wpisał się w rodzinę, przy 4 poczułam zmianę ilościową. nie mamy babć ani nikogo innego do pomocy, ale jakoś dajemy radę. codzienność bywa różna: od mocno satysfakcjonującej do mocno wyczerpującej. zdecydowanie wzrosła ilość prania, ilość decybeli, zabawek, rzeczy itd, ale to nieuniknionesmile finansowo na razie jest inaczej/ciasniej, ale to wynika głównie ze zmian pracowniczych (własnych, niewymuszonych) niż z pojawienia się kolejnej pociechy.
    i najważniejsze:wink jeszcze bardziej przyciągamy spojrzenia innych w miejscach publicznychsmile, więc warto byłowink!
  • 3bitt 17.01.13, 15:29

    no ja się włąsnie tych spojrzeń obawiam najbardziej.

    Warunki lokalowe u nas są ok- duży dom z ogrodem i każde dziecko ma swój pokój, maluch też by miał.
    Auto- Fiat multipla, brzydki jak noc, ale 6 miejsc i wielki bagażnik który rekompensuje wszystko.
    Pranie? mam w domu pralnie wiec pranie mi sie nigdzie nie wala. Tam sie je składuje i jak sie nazbiera to idę i robię wielkie pranie, a potem wszystko sru do suszarki elektrycznej. Jak wyjmuj jeszcze ciepłe to prasować nie trzeba wink Zresztą prasować lubię tak od czasu do czasu zrobic sobie wielkie prasowanie to mnie wrecz relaksuje i wycisza wink

    Ja już się chyba zdecydowałam. Mąż chyba też jest już bardziej na tak niż na nie wiem wink

    Do odwaznych świat należy? wink



  • chubabubba 17.01.13, 16:02
    Hehe gwarantuje Ci, ze przy 4 prania jest duuuuzo wiecej. W tygodniu piore codziennie, w weekendy robie po kilka pran dziennie. Nie prasuje, tylko wyciagam z suszarki i skladam a i tak jest masakrasmilemam pralnie, pranie nie wala sie po domu ale ilosc jest przerazajacasmile
    --
    http://lbym.lilypie.com/iCk4p1.png,http://lbym.lilypie.com/5mn0p1.png
    http://lb5m.lilypie.com/w08wp2.png ,http://lb2m.lilypie.com/ZgMDp2.png
  • marina2 17.01.13, 17:49
    dopiero teraz przeczytałam cały watek.dorzucę jeszcze jeden niezbyt mile widziany na tym forum aspekt finansowy.masz dzieci w takim wieku,ze jeśli zaczną studiować to co najmniej dwójka w nich będzie robić to jednocześnie.wygrywasz jeśli mieszkasz w mieście w którym jest pakiet wyższych uczelni. jeśli nie odpowiedz sobie czy wydaje Wam się,że dalibyście radę w swój budżet wrzucić obecnie dodatkowe 3-4tys na utrzymanie dwójki studentów.
    nasze najstarsze dziecko jednak studiuje w domu,ale miałam świadomość ,że będę musiała do wydatków dodać 2tys .upiekło sięwink) w czasie roku szkolnego nie pracuje ,w wakacje miesiąc ma praktyki i może potem jakaś praca.ale za dwa lata syn będzie studiował kierunek,którego nie ma w naszym mieście , a potem za następne dwa trzeci wyfrunie.
    do czasu gdy nie będą studentami powinno się mieć pieniądze na dodatkowe zajęcia : języki obce/tego nie nauczy się dziecko w szkole / plus jakieś tam zainteresowania plus wakacje.Na jedno dziecko przeciętnie kolonie obozy dwa tyg kosztują od 800zł w górę.np.taneczne 1500 zł za 10 dni,jeździeckie tanio to 1200zł za dwa tyg,żagle od 1800zł za dwa tyg,harcerskie sa tanie 500-700zł za 3 tyg w lesie pod namiotem/Przykłady jakie Ci podaję są z naszego podwórka.
  • 3bitt 17.01.13, 19:00

    O tak finanse to właśnie jest to co mnie też martwi.
    O ile studia to nie problem bo mieszkamy w dużym akademickim mieście gdzie wybór uczelni jest ogromny, o tyle właśnie perspektywa obozów i wyjazdów to już jest dla mnie powód do zastanowienia się. Ale napisze jak to było u nas. Prez rok córka chodziła na zajęcia za które płaciłam 80 zł za godzinę zajęć. Sporo jak dla nas ale mówiłam sobie ze tak trzeba bo to dla dziecka i to ważne itd.. Dopiero rozmawiałam ze znajomą i ona jak usłyszała cenę za te zajęcia to popukała się palcem w czoło i zapytała czy ja nie mam na co pieniedzy wydawać? Okazało się ze jej córka chodzi do domu kultury gdzie zajęcia kosztują 80 zł, owszem, ale 80 zł na rok! Myślałam sobie co to moze być za poziom za prakwie darmowe zajęcia. Ale poszłam z córką na lekcję próbną i szczęka mi opadła. Zajęcia dużo lepiej prowadzone niż te za które płacilam takie pieniądze. Od tego czasu omijam prywatne placówki oferujące dodatkowe zajęcia dla "bardzo zamożnych " ludzi a trzynmamy się domów kultury. Córka w krótkim czasie zrobiłą znaczne postępy, została zauważona i zaproszona do zespołu muzycznego w którym śpiewa i tańczy już od roku. Na tych zajęciach płatnych dużo pewnie nie miałaby takiej szansy wybicia się. Akurat i ja i mąż jesteśmy ludźmi którzy współpracują w taki czy inny sposób z domami kultury, ośrodkami sportu i podobnymi instytucjami więc nasze dzieci uczestniczą głównie w tych zajęciach i choć mają ich bardzo dużo (po 7 różnych zajęć w tygodniu) to płacimy za nie grosze a poziom nie odbiega od tych prywatnych zajęć. Podobnie z obozami. Mąż jest wychowawcą- trenerem i obozy u niego w klubie kosztują 400 zł na tydzień, obozy w prywatnym klubie 1400 zł na 10 dni. Dla mnie różnica kolosalna a różnica w poziomie żadna. Wiem bo miałam przyjemnosć uczestniczyć i w jednym i w drugim obozie. Uważam ze tak, każde dziecko potrzebuje rozwijania swoich pasji, dodatkowych zajęć, korepetycji, obozów i kolonii, ale trzeba dobrze poszukać i nie koniecznie kierowac się tym ze jakiś klub jest elitarny i płacić własnie za tą elitarność kiedy jest tyle fajnych prawie darmowych zajęć dla dzieci i centra świecą pustkami. Teraz ferie w mieście dom kultury organizuje dla dzieci zajęcia wycieczki, zwiedzanie muzeum, zajęcia plastyczne, pokazy, wystawy i co? Przychodzi tylko garstka chętnych. Gdzie te wszystkie dzieci? Czemu rodzice płacą za to co mają za darmo? Pewnie dlatego ze nie wiedza że mają za darmo bo sama nie wiedziałam i płaciłam. To tak mi się nasunęło własnie jeśli chodzi o te wszystkie wyjazdy i dodatkowe zajęcia. Moze w małych miejscowościach jest inaczej, ale nasze miasto oferuje taką ilość prawie darmowych (to komitet rodzicielski więc jest nie obowiazkowy i jeśli kogoś nie stać to i tych 40 czy 80 zł na rok nie trzeba płacić) zajęć że my to mieliśmy problem z wyborem tych 7 żeby się wyrobić w czasie w tygodniu.
  • mama.rozy 17.01.13, 19:23
    jeszcze tylko dodam w kwestii finansów-że nie przewidzimy przyszłości,a bywa róznie
    ktoś może miec wypadek i koszty leczenia będą ogromne
    albo za te kilkanaście lat trzeba będzie decydowac,czy chociaż jedno dziecko pójdzie na studia.a może żadne nie będzie chciało.a może będzie tak dobrze,że wszystkie pójdąwinkalbo będzie tak,że rodzina będzie marzyc,żeby chociaż jedno dziecko miało pracę.albo będziemy tylko leżec i kwiczecwink
    tak wygląda przewidywanie...
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • marina2 17.01.13, 19:40
    ja nie piszę o zajęciach o charakterze elitarnym.j.ang lekcje indywidualne mamy tanio po 35 za godz.stawka w naszym miesicie jest/bywa wyższa.grupowe na kursie nie sprawdziły się .w tej chwili na ang nie chodzi już najstarsze dziecko i najmłodsze jeszcze nie.
    a klub jeździecki na tle innych "elitarnych" ma bardzo normalne stawki .podstawowy sprzęt jednak powinno sie mieć tylko dla siebie chyba ,ze komuś nie przeszkadza przepocony toczekwink) buty sztylpy też swoje kosztuja ,a noga rośniewink)zajęcia w szkółce na basenie za pół roku za jedno dziecko 650zł.kiedyś jedno z dzieci chodziło na płatne lekcje historii 50zł/godz.
    nie oszukujmy się jak dzieci rosną w wieku dojrzewania jedzą za trzech górników ,a ubrania spadają co kwartał.przykład: syn 14 letni wiosną miał 169 w wakacje rósł jak opętany ,teraz dobija do 187 i akcja zapewne jeszcze trochę potrwa.ze starszym było podobnie.
    mamo Róży ja jednak zakładam,ze każde z moich dzieci będzie studiowało:mają takie plany i tak sie widzą/starsza trójka/
  • mama.rozy 17.01.13, 19:53
    marina,ale to nasze założenia.dzieci urosną,zobaczymy,jak będzie.ich życie.
    a bardziej chodziło mi o to,że wartośc pieniądza jest względna i nie jesteśmy w stanie przewidziec,czy za kilkanascie lat za jedną pensję bedzie można kupic dom,czy bochenek chlebawink
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • marina2 17.01.13, 20:36
    zakładałam kiedyś ,że jednak dzieci na studia pójdą.jeśli nie chciałyby to jednak zakładałam,że powinnam być nastawiona na taką ewentualność również finansowo.jeśli dziecko jest mocne intelektualnie , z lekkością i powodzeniem startuje w konkursach i z "buta" bywa laureatem i jasno deklaruje,że chce skończyć konkretny kierunek to czy to jest moje nastawienie czy coś co logicznie należy zakładać ,ze nastąpi tzn. studia?
    inne dziecko jest bystre i lubi sie uczyć,d
    tragiczne byłoby dla zakładanie ,że coś się może kiedyś nie uda ,bo wypadek ,bo choroba...
    chorowałam poważnie-wyzdrowiałam.mąż miewał poważne sytuacje na morzu - wychodził z nich.to jednak coś innego niż branie pod uwage ,że dziecko pójdzie na studia.pieniądze tak czy inaczej w zasadzie powinno sie od pewnego momentu odkładać.mogą to być studia lub jakiś inny start w dorosłe życie.możemy tu dywagować i wymyślać.opowiadam o swoim doświadczeniu i spojrzeniu.dziewczyna pytawink)to się dzielęwink)))
    znam też taką wielodzietną rodzinę w której matka mówiła do córek po co ci szkoła zostań w domu pomóż mi przy dzieciach -młodszych. i tak dziewczyny szkół nie pokończyły .działo im sie zw życiu różnie/to była głeboka komuna więc pracę jakąś tam zawsze miały ,komunalne mieszkanie też/.jedna najstarsza dzieci mieć nie chciała i nie miała.inne całe życie parły do tego,żeby dzieci dobrze wykształcić i w zasadzie można uznać ,że im się udało.pretensje do matki artykułowały rzadko
  • mama.rozy 18.01.13, 10:27
    no nie,marina,dzieciom skrzydeł nie podcinac,pewnie,że taksmile
    bardziej chodzi mi o realnośc samego przewidywania-ja bym swojego zycia nie przewidziała,nawet,jakbym się bardzo spręzyławink
    --
    www.dlaczego.org.pl/
  • verdana 19.01.13, 15:19
    Ja czwórki nie mam, ale się dopiszę w watku o studiach.
    Pieniądze są tu bardzo ważne. Podejrzewam, zę zanim urodzone teraz dziecko dorośnie, wszystkie studia będą płatne. No, ale nawet jakby nie. Trzeba - przy nie wspaniałych,a tylko dobrych warunkach finansowych brać pod uwagę,z ę bez nakładów studiować bedą tylko dzieci bardzo zdolne - nie, nie najbardziej inteligentne wcale, ale takie, które mają doskonałą pamieć i łatwość uczenia się. A i to bez lekcji jezyka raczej się nie obejdzie. Natomiast inne dzieci b edą potrzebowały prawdopodobnie jakis kussów, korepetycji (chyba, ze zmieni sie system szkolny).
    Trzeba wiec powaznie brać pod uwagę, że kolejne dziecko to jednak pewne obnizenie szans życiowych poprzednich. Widze to po znajomych wielodzietnych rodzinach.
    --
    zpopk.blox.pl
  • mama.rozy 19.01.13, 15:49
    verdana-a ja się zaczęłam zastanawiac,kiedy studiowanie przestanie byc modne.bo już teraz osoba po studiach(dziennych) jest pytana o doświadczenie.absurd,a jednak.coraz więcej ludzi łączy studia i pracę,nie tylko dlatego,że musi(żeby je sobie opłacic),ale żeby miec szansę na jakąkolwiek pracę.temat rzeka,tak tylko wspominam.
    --
    skauci-europy.pl/
  • verdana 19.01.13, 18:13
    Pewnie częściowo przestanie, ale nie sądzę, aby za bardzo. Bo studia nie są i nie powinny być nauką zawodu - studia często są bardzo ważne, nawet jeśli nie dostaje sie po nich automatycznie pracy. Mnie przeraża raczej własnie to, ze coraz mniej osób studiuje - bo jest swoisty przymus, aby pracować na studiach (i nie mówię tu o dorabianiu, które jest OK, tylko o pracy,z ajmującej mnóstwo czasu), a coraz wiecej zaliczaq, by dostać papierek.
    --
    zpopk.blox.pl
  • mama.rozy 19.01.13, 19:06
    a nie myślisz,że jest to spowodowane coraz większym rozdźwiękiem studia-życie po?
    tak sobie myślę obserwując znajomych w czasie/po doktoratach-czy gdyby mogli cofnąc czas,poszli by taką samą drogą.mam nadzieję,że tak.
    jak myślisz,czy kiedyś studiowanie odzyska swoją rangę?czy nie,czy lepiej,żeby było,jak teraz?
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • verdana 20.01.13, 10:26
    Sama nie wiem. Myślę, ze stanie się w końcu tak, jak na zachodzie czy w USA - studia będą ważne po prostu dlatego, zę rozwijają człowieka i sporo osób będzie studiowało, ale rangę będą miały tylko studia na najlepszych uczelniach.
    --
    zpopk.blox.pl
  • marina2 20.01.13, 17:27
    myślę,że rangę już mają określone uczelnie zwłaszcza publiczne /w Polsce/.
    rocznik mojego syna "idzie" jako pierwszy nową podstawą programową .
    jeszcze w gimnazjum padły stwierdzenia dotyczące statystyk co do wyboru szkół dalszego kształcenia:zdecydowana większość kontynuuje naukę w technikach.syn był jedynym chłopakiem z tej klasy ,ktory poszedł do liceum.
    za moich czasów z mojej klasy w szkole podstawowej do liceum poszło moze 5 osób na 40 ,reszta technika i zawodówki .I taka proporcja była zdrowa,nie produkowała ludzi z do niczego nie potrzebnym dyplomem.w tej chwili z tego co słyszę nie tylko z prasy ,ale od koleżeństwa pracującego na uczelniach poziom absolwentów bywa żenująco niski.jest to ich zdaniem i wina programu i swoistej łatwości dostawania sie na studia oraz niżu demograficznego.
    verdano podobnie jak Ty myślę,że czas płatnych studió jest tuż tuż niestety choć mam nadzieję,że Najmłodszy jeszcze złapie się na stry system.
  • i-t-a 17.01.13, 15:33
    Oj też jestem ciekawa jak to będzie z 4. Nie poczuliśmy za bardzo przeskoku z 2 na 3, choć przyspieszyła się decyzja o przeprowadzce. Teraz więc domu zmieniać nie musimy, samochód niby 7-osobowy jest, ale jak 7 miejsc, to bez bagażnika, więc pewnie prędzej czy później któryś zmienimy na większy.
    Tylko teraz będzie nieco większa różnica wieku, pieluch już nie ma, wózka też prawie nie używamy, czasem prześpimy całą noc, więc pewnie jednak będzie znowu trudniej. Ale i tak nie mogę się doczekać aż maluch pojawi się na świecie smile
    --
    Kasia - mama Franka (VII 2006), Uli (VII 2008), Hani (XI 2010), Aniołka Stasia((*) X 2012) i Sierpniowego Ktosia
  • mamuska25 18.01.13, 12:11
    Miałam mniej wiecej w tym samym wieku trójkę dzieci co Ty, gdy urodziłam 4 dziecko.
    Najstarsza chodziła wówczas do zerówki, syn zaczynał przedszkole, niespełna trzylatka była ze mną.
    Wtedy było lajtowo smile
    Wszyscy mówili, ze super sobie radzę i sama też miałam takie odczucie.
    Gdyby tylko małe dzieci zawsze pozostawały małymi dziećmi, a problemy kreciły się wokół zupek, kupek i spacerków...
    Jednak z czasem jest trudniej. Nawet nie mam na myśli finansów, tylko szkoły, odrabiania lekcji z dziećmi, ciagłe wywiadówki, zebrania... tego nie lubię.
    Nieraz mówiłam, że łatwiej mi było z 4 dzieciaczków, które trzeba było ubrać, nakarmić i wozić w wózku/nosić na rekach... niż z tymi coraz starszymi i pyskaczami big_grin
    Teraz najstarsza ma 10 lat, najmłodsza 3 i... tęsknię za pieluszkami. Nie w sensie kolejnego, ale jednak 4 "niemowlaków" a 4 dzieci w wieku szkolnym to zupełnie inna jazda. O nastolatkach nie wspomnę... bo niewiem czy dożyję wink
    Ale żadnego z nich bym nie oddała i nie zamieniła nic w życiu, gdybym miała okazję smile
  • magdak_1977 18.01.13, 12:41
    podpisuję sie obiema rękoma. Mówiąc o braku czasu dla dzieci, myślę właśnie o ich indywidualnych potrzebach jako dorastających i rozwijających się ludzi. opieka, odwożenie/przywożenie - mały pikuś
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • 3bitt 18.01.13, 14:04
    Im więcej postów czytam tym bardziej wynika z nich że posiadanie dużej ilości dzieci jest zwyczajnie okropne!
    Mamy macie jakieś pozytywne doświadczenia w tej kwestii? wink
    Prócz problemów finansowych, zamartwiania się tym co przyniesie przyszłość, braku czasu dla dzieci, trudnej logistyki i problemów lokalowo samochodowych które w tym wypadku by odpadły coś pozytywnego się znajdzie? smile
    Założyłam ten wątek w nadziei ze jakaś mama napisze "tak jest ciężko ale jest też fajnie bo dzieci się kochają, jesteśmy zżyci, spędzamy razem czas...." Niestsety wyczytałam tylko minusy. Takie jakby potwierdzenie panujących stereotypów ze dzieci z rodzin wielodzietnych są biedne, zaniedbane intelektualnie i emocjonalnie, mają znerwicowane nie mające na nic czasu matki... A myślałam ze ktoś tu wejdzie i te stereotypy obali.
    A coś miłego?
    Co was pchnęło do decyzji o kolejnych dzieciach?
  • monhann2 18.01.13, 14:22
    Takie jakby potwierdzenie panujących stereotypów
    > ze dzieci z rodzin wielodzietnych są biedne, zaniedbane intelektualnie i emocjo
    > nalnie, mają znerwicowane nie mające na nic czasu matki... A myślałam ze ktoś t
    > u wejdzie i te stereotypy obali.

    Mysle, ze Ty bys tak naprawde chciala to uslyszec, ze jest fajnie, milo i przyjemniesmile?? Nie ma to na recepty. Zalezy od charakteru kobiety/malzenstwa. Sa takie kobiety, ktore sa wprost urodzonymi organizatorkami ogniska domowego i niewazne 2 czy 5, zawsze sobie swietnie dadza rade, z usmiechem na ustach! A sa takie, ktore lubia ponarzekac, latwo sie mecza (nie tyle fizycznie co psychicznie) lubia odpoczynek, zrobic cos takze i dla siebie, miec czas na ksiazke czy manicure/pedicure itd I takie wlasnie nie powinny sie decydowac na duza rodzine, bo owszem, fajnie jest miec niemowle ale to nie wszystko! To ogromny, nie konczacy sie obowiazek i wyzwanie. Ja sama nie zdecydowalam sie na wiecej niz dwojke wlasnie z takich powodow. Cos mnie ciagnelo i serce pikalo mocniej jak widzialam niemowlaki ale jednak zrobilam sobie rachunek sumienia i stwierdzilam, ze nie, nie moge. Bo jednak jestem wygodna, lubie podroze, wieczory z ksiazka i spokoj. Zwlaszcza kiedy moje dzieci byly juz sporo odchowane. Pewnie, ze jakos by to bylo, kochaloby sie wszystkie, wychowaloby sie nawet czworke ale czy to jest wlasciwe rozumowanie??? Nie i ja sie tego trzymamsmile
  • magdak_1977 18.01.13, 15:18
    Bo posiadanie dzieci to radość, ale i ogrom pracy. Im ich więcej, tym pracy i wyrzeczeń więcej i na dłużej.
    To nie jest tak, że dzieci łączą rodzinę. W pewnm momencie różnica wieku i potrzeb sprawia, że wręcz dzielą - my często dzielimy się - jedno jedzie ze starszymi na basen/wycieczkę/do kina, drugie bierze maluchy na plac zabaw. czasem starsi tracą, bo akurat mały chory i cała moja uwaga jest skupiona na nim, czasem młodsi, kiedy zajmuję się czymś intensywnie ze starszymi - szkoła, lekcje, zajęcia, a młodsi wiszą przed tv. To się zadarza, bo mam tylko dwie ręce i nie mam zdolności bycia jednocześnie w dwóch miejscach. Radość z każdego dziecka jest ogromna - ale to chyba sama wiesz i nie zakładałaś wątku, żeby się o tym dowiedzieć. Tyle że, moim zdaniem, trójka to najlpeszy układ do ogarnięcia dla rodziców. jak jeszcze jest w miarę mała różnica wieku, to już w ogóle jest git. Od czwartego zaczynają się schody - przynjamniej u mnie, bo różnica wiku i potrzeb robi się na tyle istotna, że nie ogarniesz potrzeb najstarszego i najmłodszego jednocześnie.

    Kwestie finansowe - przed wakacjami kupowałam ksiązki dla trójki - wszytsko podstawówka, i wydałam na nie ok 1200pln. Jak będę miała piatkę w szkole, w tym w szkole średniej będzie znacznie więcej, nie mówiąc już o studiach...To też są fakty, żadne naciąganie. Trzeba być po prostu na to przygotowanym, bo to żadne wróżby, tylko oczywistośc, że dzieci szkoły będą kończyć. Trzeba tak kierować swoją karierą zawodową/mieć takie możliwości/starać się, żeby w przyszłości te koszty być w stanie ponieść. To jest moim zdaniem odpowiedzialna wielodzietność, bo samo posiadanie milutkiego bobasa, to tylko rozrywka i przyjemnośćsmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdcqtkf4zk9618g.png
    Magda - szczęśliwa mama piątki
  • marina2 18.01.13, 17:03
    wiesz co u Ciebie 3bitt albo biało albo czarno.albo sielanka i ptaszki śpiewają albo bieda i zęby w ścianę.ja jestem osobą chodzącą po ziemi czterema kopytami.jest i ok i ciężko.JAK TO W ZYCIU.tak naprawdę jaka będzie/jest Twoja rodzina zalezy bardzo od Ciebie i Męża.recepty nikt Ci nie jest w stanie podać.
    nieuczciwy wobec Ciebie byłby hura optymizm,ale też fakt ,ze oceniasz wypowiedzi black and white to niedojrzała postawa.z dwójką problematycznych dzieci plus nieskoordynowana matka też jest słabo.
    dzieci i są zżyte i się kłócą.jest różnie.u nas np. najstarsza córka i syn 6 lat młodszy od niej są parą,która razem "konie kradnie".
    tak podręczniki to jest duży wydatek.na studiach jest podobnie.biblioteka nie zaspakaja potrzeb,a pamiętam jak weszliśmy po podręczniki niezbędne na 1 roku to jednorazowo coś ok.1200zł i to nie było wszystko.
  • mama.rozy 18.01.13, 17:12
    bomy piszemy prawdę,a nie opowiadamy bajekwink
    --
    skauci-europy.pl/
  • jol-a83 18.01.13, 20:47
    Nie czuje się wywołana do odpowiedzi (jestem mamą dwójki), ale zabiorę głos. Ja tak od około 2 lat miotam się przed podjeciem decyzji o trzecim dziecku. Raz bardziej mnie to "męczy" raz mniej, ale gdzieś w środku siedzi to pragnienie posiadania trójki. Tłumaczę sobie, że to taki wiek (30) "rozrodczy", macica, na różne sposoby to tłumię. Dzięki takim wątkom, które po części charakteryzują tez mnie:

    "Cos mnie ciagnelo i serce pikalo mocniej jak widzialam niemowlaki ale jednak zrobilam sobie rachunek sumienia i stwierdzilam, ze nie, nie moge. Bo jednak jestem wygodna, lubie podroze, wieczory z ksiazka i spokoj." - monhann2
    upewniam się, że na razie dobrze podjęłam decyzję o nie powiększaniu rodziny. Boję się, że w miarę jak dzieci będą rosnąć (obecnie 4l i 7l) może mnie im zabraknąć czasowo(np przy trójce), że lubię tez czas sam na sam ze sobą, a przy większej ilości dzieci byłabym tylko sfrustrowana...........
    Oczywiście to wszystko jest na zasadzie "co by było gdyby". Oczywiście każdy jest inny i każda z nas taką decyzję powinna podejmowac w oparciu m.in. o swój charakter, możliwości itp.
    Przed trzecim dzieckiem powstrzymuje mnie też pieniądz. Tzn u nas sytuacja kiedys była "kiepska" jeśli chodzi o tą kwestię, syna rodziłam jak mąż dopiero skończył studia, ja byłam w trakcie, bardzo małe zarobki, dziecko było planowane wówczas. Czasami problemy z zapłaceniem rachunków , szczególnie okres , zimowy, gaz-ogrzewanie itp. Mam porównanie do syt obecnej, na znacznie więcej mogę sobie pozwolic....chodzi mi o ten spokój z przykładowym rozpoczęciem roku szkolnego i zakupem książek, zdaję sobie sprawę , ze przy większej ilości dzieci byłoby mniej różowo......no, ale to ja, ty podejmij decyzję zgodnie z własnym"ja"........ależ się rozpisałam
    pzdr
  • jol-a83 18.01.13, 20:48
    mówię sobie, że w razie czego mam czas do 35, heh
  • chubabubba 19.01.13, 11:05
    3bitt ale o co Ci wlasciwie chodzi??? W puerwszym poscie pytasz sie o roznice, logistyke itp a jak odpowiadamy to dochodzisz do wniosku ze wieksza ilosc dzieci to tylko problem?? Sorry ale nie pytalas o to jakie to jest cudowne tylko o roznice pomiedzy3 a wieksza iloscia dzieci. Jak chcesz miec wiecej dzieci to tak napawde wasz problem/przywilej/szzescie a jak nie chcesz widziec tej ciemniejszej strony to Twoja sprawa.
    --
    http://lbym.lilypie.com/iCk4p1.png,http://lbym.lilypie.com/5mn0p1.png
    http://lb5m.lilypie.com/w08wp2.png ,http://lb2m.lilypie.com/ZgMDp2.png
  • plater-2 19.01.13, 06:42
    Mnie tez było między trzecim i czwartym trudno. Akurat drugie trzeba bylo do zerowki wozic, trzecie bylo male, a ja z wielkim brzuchem. W rezultacie syn bardzo malo do tej zerowki chodzil.



  • 3bitt 19.01.13, 11:46
    Oj nie chciałam nikogo urazić. Dla mnie to trudna decyzja i jeszcze się waham i stad mój temat. Ja zdaje sobie sprawę jakie mogę być minusy wink W końcu przy każdym kolejnym dziecku analizowałam to wszystko 100 razy a potem wychodziło ze jednak nie taki diabeł straszny...
    Ale powiem szczerze że jak przeczytałam tylko o tych negatywach to poczułam się przytłoczona. Nie zniechęcona! Ale strasznie zasmucona i przytłoczona dlatego zapytałam czemu mimo tych wszystkich negatywnych stron które są potwierdzeniem jednak panujących stereotypów Wy zdecydowałyście się na kolejne dzieciątka? Co Wami kierowało?
    To nie mial być żaden atak czy obraźliwy post, przepraszam jeśli tak wyszło to pewnie właśnie z racji mojego nastroju wczorajszego po przeczytaniu tego wszystkiego (plus kolejne w tym roku ostre zapalenie zatok i odnawiająca się torbiel w zatoce bleee) i wszystko się nałożyło i stąd może tak wyszło. Przepraszam.
    Powiem szczerze ze po cześci zdaję sobie sprawę ze wszystkich minusów itd i chętnie poczytałabym włąsnie o plusach wink Jakie są zalety dużej rodziny? Co można zyskać wychowując się w dużej rodzinie czego nie będzie się miało żyjąc w mniejszej? Czemu podjęliście decyzję o kolejnym dziecku? Czy to tylko ukłucie serca i ta dziwna potrzeba zapełnienia pustego miejsca czy coś innego Wami kierowało?
    Pozdrawiam
  • rycerzowa 19.01.13, 13:45
    3bitt - co z tobą? Materiały do pracy licencjackiej zbierasz?
    Strasznie "ankietowo" brzmią twoje pytania.

    Przecież - wynika z postu - jesteś dorosła, w dodatku wielodzietna, więc już wiesz, że każdy medal ma dwie strony. I nie chodzi o żadne minusy, tylko o obowiązki, koszty czy jak to inaczej nazwać. Bycie singlem to też pewne kłopoty, obowiązki i trudności.

    Przecież to logiczne - więcej dzieci, to więcej odpowiedzialności, pracy, troski, różnych kłopotów, ale jednocześnie więcej satysfakcji, szczęścia, radości.
    Pragniesz tego miodu - musisz być gotowa na koszty. W życiu nie ma nic za darmo.
  • 3bitt 19.01.13, 14:31
    Ok, no to skoro pytania nie są odpowiednie to wątek uważam za zamknięty. Jakoś sobie poradzę sama z moimi "dziecinnymi" rozterkami smile Może faktycznie tak będzie najlepiej.
  • mama.rozy 19.01.13, 14:34
    sie po prostu nie obrażajsmile
    pytanie nie są dziecinne,są pytaniami.i tyle.
    a że tych watków na forum było już milion,to coraz czarniej na nie odpowiadamy.rzeczywistośc jest,jaka jest.a jest zdecydowanie nie prowielodzietna.
    --
    www.zakatek21.pl/portal/
  • oleola78 20.01.13, 01:25
    Witam serdecznie !!! Zgadzam się z mamą Róży. Chętnie odpowiem na pyt. 3bitt. Od 17 listopada 2012 roku jestem szczęśliwą mamą 4 dzieci (żeby było zabawniej - 4 chłopców). Tak, tak, 3 dziecko miało być dziewczynką, nie udało się, ale to nie problem. Między 1 a 2 synem jest 2 lata różnicy, a między 2 a 3 - 7 lat, więc pomyślałam, że 3 będzie baaaaaaardzo samotny kiedy starsi wyjdą z domu (są już szkolniakami od kilku lat). Taki był motyw przewodni. Dodam, że jesteśmy rodziną z bardzo przeciętną pensją i kredytem mieszkaniowym (nie skarżę się absolutnie). Udało nam się nie przekroczyć 2 - letniej różnicy wieku między 3 a 4, a na tym najbardziej mi zależało. Bardzo jestem zadowolona z takiej różnicy wieku. Ogólnie polecam i naprawdę nie narzekając, zgadzam się z tym co pisały inne mamy. Bywa różnie. Dla mnie mimo wszystko więcej plusów niż minusów. Pozdrawiam
  • margaretka04 21.01.13, 10:53
    U mnie róznica była tylko między 2 a 3 ale to dlatego ze mam sporą róznicę wieku między moimi dwojkami. Więc róznica polegała na moim ponownym wdrożeniu w pieluszki, karmienia, wstawania.Jak juz się wdrożyłam ponownie w życie w domu z niemowlakiem pojawienie sie 4 nie zrobiło zadnej róznicy-poza zmianą auta oczywiście Jakos żadne dziecko nie zaburzyło mojej orgaizacji. teraz czekamy na 5 i logistycznie nic mnie nie przerażasmile Dziecko to dziecko-nic skomplikowanegosmile
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/d8d1bd53.gif
  • verdana 21.01.13, 16:44
    Hm. Może nie jest skomplikowane w zmianie pieluszek, ale jednak jest skomplikowane, kiedy trzeba mieć czas, aby pogadać, rozwiązać problemy, znaleźć czas na to jedno, jedyne dziecko.
    --
    zpopk.blox.pl
  • margaretka04 21.01.13, 18:30
    To moze jestem dziwna ale nie widzę w tym problemu. Pewnie to wynika tez z tego ze: po pierwsze nie pracuję a po drugie mam dzieci jak napisałam podzielone wiekowo: 16, 13 oraz 3,6. Pewnie jest mi łatwiej bo trochę mogę wyręczyć się starszymi-jak w tej chwili na przykład: cała czwórka poszła na sanki, trochę poczytałam, trochę w necie posiedzę. pewnie niewykonalne przy dzieciach z małą róznicą wieku. Dlatego ja w sumie nie odczuwam jakos tej wielodzietności w sensie większego zmęczenia, większego braku czasu. Mam czas i jakos zmęczona nie jestem. I dzięki bogu ciązę mam wciąż bezobjaowoą-na zasadzie ze tylko rośnie brzuch (no i cyckismile) wiec tez w niczym mi ona nie przeszkadza.
    Myślę ze moja wielodzietność to pikuś przy posiadaniu choćby 3 dzieci z małą róznicą wiekusmile U mnie nigdy róznicy między dziecmi nie była mniejsza niż 3 lata a to juz sporo.
    Często was czytam choć mało sie udzielam. Własnie mało z tego względu co napisałam-nie odczuwam ilosci dzieci, niebardzo mam na co narzekać ani nie zastanawiam sie jak logistycznie co zaplanować. I jak tak Was czytam to czasami czuję się jak matka jedynakasmile Normalnie jesteście dla mnie MISTRZYNIAMI planowania i organizacji.
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/d8d1bd53.gif
  • verdana 21.01.13, 19:33
    Ale piszesz ze swojego punktu widzenia. Mnie nie chodzi o zmęczenie, bo sama wiem, zę starsze dzieci bardzo odciążają przy młodszym. Chodzi o dzieci - o to, czy masz czas dla kazdego z osobna. Na zwyczajne pogadanie sam na sam, bez rodzeństwa. I to nie raz w miesiącu, ale kiedy dziecko tego potrzebuje?
    Bo ja widzę po znajomych , że z tym bywa największy problem, nie z pieluszkami.
    --
    zpopk.blox.pl
  • margaretka04 21.01.13, 21:49
    No tak-piszę ze swojego punktu widzenia a raczej z tego jak jest u nas.
    mam czas dla każdego wedle potrzeb-nie muszę grafików robić i ustalać kto kiedy. Z każdą córką oddzielnie mogę na zakupy skoczyć lub z każdym synow oddzielnie na spacer.
    Ale zdaję sobie sprawę ze jest tak tylko i wyłącznie dlatego ze pierwsza dwójka to dwie duże dziewczyny. Jakby dzieciaki były rok po roku to kota bym chyba dostałasmile
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/d8d1bd53.gif
  • oleola78 21.01.13, 23:37
    Właśnie zamierzamy zmienić samochód, ale musimy najpierw sprzedać ten, którym teraz jeździmy, żeby móc kupić większy. Podziwiam, jeśli chodzi o piąte dzieciątko, choć rodzina i znajomi zakładają, że w niedługim czasie zdecydujemy się na 5. Ja po macierzyńskim wracam do pracy i już troszkę się boję, natomiast nie wiem jakby to miało być przy 5 dzieciaczków. No, i nie mam córek, choć moi chłopcy też bardzo mi pomagają.
    margaretka04 napisała:

    > U mnie róznica była tylko między 2 a 3 ale to dlatego ze mam sporą róznicę wiek
    > u między moimi dwojkami. Więc róznica polegała na moim ponownym wdrożeniu w pie
    > luszki, karmienia, wstawania.Jak juz się wdrożyłam ponownie w życie w domu z ni
    > emowlakiem pojawienie sie 4 nie zrobiło zadnej róznicy-poza zmianą auta oczywiś
    > cie Jakos żadne dziecko nie zaburzyło mojej orgaizacji. teraz czekamy na 5 i lo
    > gistycznie nic mnie nie przerażasmile Dziecko to dziecko-nic skomplikowanegosmile
  • dzieciata.renata 21.01.13, 19:55
    My planowaliśmy od początku czwórkę, uważaliśmy, że damy sobie radę, ale nie za jednym zamachem, że tak powiem, tylko w dwóch turach i tak zrobiliśmy. Nie dałabym rady nawet z trójką z małą różnicą wieku, a co dopiero z czwórką, a tak daje radę, choć nie ukrywam, że pracując jest ciężko, czekam aż maluchy podrosną i będą bardziej samodzielne.
    Na pewno nie ma się co łudzić, że kolejnego dziecka nie odczujemy. Każdy nowy członek rodziny to dodatkowe koszty, czas mu poświecony, więcej zakupów, gotowania, prania, sprzątania, odprowadzania do przedszkola/szkoły. Im starsze mam dzieci, tym wyraźniej widzę, że wychowanie ich to wielkie wyzwanie codzienności. Żeby dzieci wychować oprócz pieniedzy trzeba mieć przede wszystkim czas, cierpliwość, ochotę, wiedzę, entuzjazm na codzień właśnie, w każdej chwilii ich życia, zawsze kiedy tego potrzebują, a z tym czasami jest ciężko.
    --
    D., 1999
    M., 2000
    W., 2009
    N., 2010
  • afroddytta 23.01.13, 23:13
    Ja czekam teraz na czwarte dziecko, mam nadzieję, ze dziewczynkę, bo mam 3 chłopców, różnica w sumie będzie 6,5 roku. Ja mam jedną siostrę, mąż dwóch braci, ale przyjaźnimy się z dziećmi z rodziny gdzie jest 5 i od kiedy pamiętam byłam zachwycona nimi i ich relacjami i w sumie chyba to zdecydowało, że od początku wiedziałam, ze dzieci będzie 3-5. Teraz z tej rodzinie już wszyscy są w małżeństwach, mają dzieci na razie chyba 7 w sumie i to na pewno nie koniec i własnie o takiej rodzinie marzę smile
    Wiadomo, że nie jest lekko i jest zawsze coś do roboty, ale takie życie i taka moja praca, ponieważ zrezygnowałam z pracy w zawodzie (przynajmniej zarobkowo, bo hobbistycznie mogę się udzielać) po prostu robię co do mnie należy i nie narzekam, że muszę pracować prawie 24 godz. na dobę zamiast leżeć przed telewizorem itd. Myślę, że na więcej dzieci się nie zdecydujemy (już na to musiałam męża sporo namawiać), ponieważ strasznie żle znoszę ciążę i też mam wrażenie, że przy 5 już ciężko będzie z czasem dla dzieci.
    Wiele zależy od podejścia ja obecnie jestem w domu z ponad 3 latkiem i 1,5 roczniakiem, 6latka wożę do zerówki i nie narzekam, dziećmi trzeba się zająć, ale nie traktuję tego jako przykrego obowiązku, ale staram się cieszyć tym czasem spędzonym z nimi, tym bardziej, że odstawiając codziennie starszaka do zerówki (poprzednie 2 lata chodził do przedszkola 3 dni w tygodniu) widzę już ile w przyszłości tego czasu mało będzie na bycie razem uncertain Ale np. mam koleżankę młodszą chyba ma 28 lat, jedno dziecko 3,5 roku od września w przedszkolu, ona wróciła do pracy i słyszę w zeszłym tygodniu, że jednak chyba nie zdecydują się na drugie dziecko, bo ona już za stara jest i ogólnie zmęczona (?). Ja tego akurat nie rozumiem, ale to jej decyzja i ona będzie ponosić jej konsekwencje w przyszłości.
    Ogólnie jestem bardzo ciekawa jak zmieni się nasze życie po pojawieniu się 4. malucha, takie techniczne zmiany nas nie czekają, dom i samochody mamy jeszcze ze sporym zapasem. Najbardziej przeraża mnie logistyka właśnie, bo maluch pojawi się w sierpniu a od września starszak w nowej szkole, drugiego syna puszczam do przedszkola i będę musiała ich jakoś dostarczyć na czas. Ale teraz najważniejsze dla mnie że już w ciąży nie będę bo po porodzie to ja mam jakaś niespożytą siłę i energię, a w ciąży to tylko leżę i kwiczę wink
  • kosmo78 24.01.13, 00:33
    Ja sobie ostatnio nie radzę, mam 13-latka, 8-latkę i 1,5 roczne bliźniaczki, które zajmuja mi cały dzień. Najstarszy jakoś sobie radzi, chociaż tez zdarza mu się narzekać, że nie mam dla niego czasu. Najgorzej ma 8-latka, dużo mi pomaga , lubi zajmować się dziewczynkami, ale ode mnie nie dostaje za duzo uwagi. Kiedy dziewczynki śpią w dzień czeka mnie sprzatanie, obiad itp,wieczorem padam, czasem marzę żeby starszaki poszły już spać. Mam nadzieję, że to tylko okres przejściowy, jak najmłodsze pójdą do przedszkola, ja odsapnę i będzie lepiej. Męczą mnie prawie co dzień okropne wyrzuty sumienia, że nie daję rady, że na kogoś krzyknę, kogoś przegonie, że nie mam na coś po prostu siły. Nie jest łatwo...a może ja się po prostu nie sprawdzam w roli mamy czwórki?
  • i-t-a 25.01.13, 09:55
    Afroddytta u nas podobnie. Starszak ma 6 lat, będzie 7 różnicy, 2 pomiędzy, a maluch pojawi w się w sierpniu. I jestem szczęśliwa w domu smile
    I też teraz czuję się fatalnie, choć u mnie zwykle najgorszy I trymestr, a potem siły wracają, więc mam nadzieję, że tak będzie i tym razem
    --
    Kasia - mama Franka (VII 2006), Uli (VII 2008), Hani (XI 2010), Aniołka Stasia((*) X 2012) i Sierpniowego Ktosia
  • preston72 25.01.13, 22:06
    Witaj , jestem mamą dwójki dzieci, więc pytanie nie jest do mnie smile ale sobie napiszę. Ostatnio przeczytałam wspaniałą acz ciężką książkę o Afganistanie, konkretnie o kobietach afgańskich, spotkałam tam takie zdanie: "Ci, którzy całą swoją miłość oddali już posiadanym dzieciom, nie powinni mieć następnych". W 100% się z tym zgadzam. Zostaw logistykę, ekonomikę, babcie, dziadków, pomoc, jak pogodzić, czy się da?..... i pomyśl tylko o tym czy wraz z mężem chcecie czwartego dziecka, tylko i aż tyle, pozdrawiam
  • undoo 26.01.13, 03:53
    Dlugo myslalam, jak to napisac. Jasne, czwarte dziecko oznacza wiecej obowiazkow, wydatkow, wieksze zmeczenie i czasem frustracje, a do tego koszmarne napietnowanie spoleczne i bycie pod lupa, bo skoro ma 4 dzieci, to na pewno: a) sa zaniedbane, b) wpadkowe (co tak wszystkich ta kwestia interesuje?), c) nie maja kasy na wszystko i sa klientami MOPSu itd. w ten desen.

    Jednak, jesli tego czwartego, czy czasem trzeciego dziecka chce sie bardzo, to sie je ma i czlowiek sobie z reguly radzi ('z reguly' jest poprawka na rodziny patologiczne).

    Co do kwestii finansowych i zdrowotnych - nie da sie wszystkiego przewidziec. Juz sam slub jest skokiem w niewiadome i testem zaufania. A dziecko jeszcze wiekszym. Nie wiadomo, co bedzie, a i przewidziec czasem trudno. Warto sie przygotowac na chude lata, ale oczekiwac tlustych. Jednak, uwazam, ze Marina i Verdana zdziebko przesadzaja, bo co jesli dzisiejsze oszczednosci sie zdewaluuja? Wystarczy popatrzec, co sie dzieje ze swiatowa gospodarka. Mysle, ze to troche Wasza maniera, bo poslalyscie juz czesc dzieci na studia i teraz nas straszycie, troche, jak opowiesci z porodowki serwowane kobietom w pierwszej ciazy wink

    A co jesli bedzie lepiej? Przeciez jak odchowam dzieci, to pojde do pracy i w czasie, gdy one beda w liceum beda dwie pensje. A jesli teraz zyjemy z jednej, to druga MOZE bedzie na studia, a MOZE na nasza emeryture. Bo jakos nikt z obecnych nie mysli o swojej emeryturze, choc pewnie, gdy do niej dozyjemy, to caly system sie zawali.

    Za duzo niewiadomych, by teraz kreslic czarne wizje przyszlosci. Na pewno dobrze sobie zdawac sprawe, ze dzieci kosztuja, ale tez nie demonizujmy. Nigdy nie myslalam, ze bede w stanie zapewnic moim dzieciakom takiego zycia, jakie maja, a tu prosze - udalo sie. Nie pisze o aspekcie finansowym, ale o tym, ze zyja ciekawie.
  • natalia433 26.01.13, 12:50
    undoo bardzo fajnie napisałaś!
    gdybym już nie była przekonana do 4 dziecka to twój post by mnie przekonał smile
    --
    moja wspaniała trójeczka Dawid(2003),Martynka(2005),Maja(2008)
  • basha 28.01.13, 12:38
    mnie nikt nie musi przekonywać, undoo prześlę to do męża smile
    Ale tak serio, wg mnie najważniejsze, żebyście oboje z mężem równie mocno pragnęli tego dziecka.
    --
    Maja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=12616983
    Julka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34295124&v=2&s=0
  • urge 28.01.13, 13:20
    Undoo, jak widzę, nie pierwszy raz się w pełni zgadzam. smile

    --
    Pozdrawiam -Marta mama Jurka, Jasia i Stefcia ...i wrześniowego cudu smile
  • jolusia77 30.01.13, 00:12
    Największą różnicę odczułam pomiędzy pierwszym a drugim dzieckiem. Dwa tygodnie temu urodziłam czwarte i jakoś tak naturalnie wpasowało się w naszą rodzinkę. A tak w ogóle największy szok przezyłam po urodzeniu pierwszego dzieckawink
  • irena111 30.01.13, 13:03
    A ja właśnie trzęsę się bo... chyba jestem w ciąży z czwartym...

    cholera... mam 38 lat... w lipcu 39...
    dzieciaki 15, 13 i 7 i teraz jeszcze jedno...

    boję się i cieszę - to takie przerażające, że aż mi się ręce trzęsą...
    nie wiem jak to wszystko będzie, już nie myślałam o dzieciach - bynajmniej nie własnych bobasach...

    płakać mi się chce jak pomyślę o tych wszystkich problemach dzieciowych, o ubrankach, wózku, łóżeczku i pamperach... nie mam pojęcia czy mam na to wszystko siłę...

    jest wśród Was mama w moim wieku z maleństwem?
    chciałabym się dowiedzieć jak daje sobie radę...
  • margaretka04 30.01.13, 13:35
    No ja w tym roku 37 będę miała ale maleństwo dopiero za 3 miesiące. Moje nastarsze mają podobnie 16,13, 6
    Mogę sie wypowiedzieć wiosną jak to jest z kolejnym "młodym gniewnym' smile
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/d8d1bd53.gif
  • irena111 30.01.13, 13:43
    A powiedz proszę jak Ty sama to przyjęłaś... bo ja jakiś nie mogę na razie ogarnąć tego co ma się zmienić...

    Boję się tych wszystkich czekających nas kolejny raz zmian i z przerażeniem myślę o tych wszystkich wydatkach jakie nas czekają... Wszystko z czego wyrastała Oliwka oddawałam automatycznie po znajomych byle mi to w domu nie zalegało - jakby ze strachu, że jeszcze się przyda uncertain Przyznam się, że nie jesteśmy jakoś za specjalnie dobrze sytuowani... raczej jest tak dość przeciętnie i często musimy zastanawiać się nad tym co jest pilne a co może poczekać...
  • verdana 30.01.13, 14:03
    Ja urodziłam trzecie, jak miałam 37.
    Fakt, aby utrzymać wszystkich musiałam podjąć dodatkową pracę. Ale dziecko, po tylu latach ma wiele zalet. Może nie widać ich od rqazu, ale gdy dziecko podrośnie.
    Po pierwsze, starsze dzieci mają jeszcze długo "prawdziwą rodzinę" z obiadami i rodzicami, którzy są w domu i mają czas nie tylko na zajmowanie sie najmłodszym, ale na problemy starszych. Wbrew pozorom, starsze nastolatki i bardzo młodzi dorośli czasem jeszcze potrzebują rodziców i domowej atmosfery - a gdy wszystkie dzieci są już "duze", zwykle to się kończy.
    Najmłodsze dziecko, gdy bedzie starsze, bedzie miało korzyści ze starszego rodzeństwa - a to do kina wezma, a to na Sylwestra do domu zaproszą, a to naucza czegoś zupełnie niowego, o czym rodzice nie mają pojęcia. Starsze rodzeństwo za to ma kogoś, kim może się opiekować, bez zbytniej odpowiedzialności - moi byli zadowoleni.
    No i wiek - moje kolezanki myślą o emeryturze, o maturzesmile
    --
    zpopk.blox.pl
  • luka06 30.01.13, 15:26
    Czwarte dziecko urodziłam mając 38 lat. Różnica pomiędzy najmłodszymi dzićmi to 5 lat. Zdążyłam się pozbyć wszystkich rzeczy niemowlęcych, w pracy dostałam propozycję objęcia stanowiska kierowniczego (rozmowy w tej sprawie były już dość zaawansowane). Płakałam a jednocześnie wiedziałam, że damy radę. Tak było 3 lata temu. Teraz mamy 2,5 letnią córeczkę. Rzeczy dostałam od koleżanek, awansu nie otrzymałam (wszyscy w pracy gratulowali mi ciąży, ale nikt już nie wspominał o nowym stanowisku), nadal mieszkamy w 2-pokojowym mieszkaniu (ale kupiliśmy działkę i planujemy budowę, niestety wiąże się to z kredytem), nie mamy dziadków na miejscu, którzy mogliby nam pomóc w codziennych obowiązkach. Frustruje mnie bałagan w domu, upór dwulatki, 3 zebrania w tygodniu, jasełka w szkole i dzień babci w przedszkolu, wezwania do zapłacenia rachunków, pranie leżące w suszarce od dwóch dni, pranie poskładane ale niewłożone do szaf na stole, porysowana kanapa i ściany, ciągłe zakupy i mogłabym wymieniać tak długo. Ale nigdy nie żałowałam, że mam czworo dzieci i już nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogłoby nas być mniej. Starsze dzieci, pomimo tego, że każde chce mieć swój własny pokój, chciałyby mieć jeszcze braciszka. I często słyszę jak mówią o najmłodszej siostrze: "Mamo, jaka ona słodka". Każdy nowy członek rodziny coś odbiera pozostałym (uwagę rodziców, finanse, organizację czasu) ale też wartość dodana może być ogromna. I chodzi chyba o to, aby tych plusów było więcej niż minusów.
  • undoo 30.01.13, 17:08
    No wlasnie - kazde cos zabiera, ale i daje smile
  • ani102 30.01.13, 17:11
    Ja urodziłam czwarte dziecko w wieku 40 lat, córki mialy wtedy 12, 6 i 2,5 roku.
    Łatwo nie bylo, nie był to dobry moment, do tego stres, czy bedzie zdrowe.
    Teraz synek ma prawie 3 latka, corki go uwielbiają i nie wyobrażam sobie, że mogloby go nie być wink
  • majjjka1976 25.02.13, 10:54
    Ale się uśmiecham czytając wypowiedź smile mam tak podobnie , bardzo bardzo smile
  • margaretka04 30.01.13, 19:17
    ja jeszcze mam 3 latka-czyli to moje 5
    Jak ja to przyjęłam?? Spokojniesmile jest ciąża-będie dzieckosmile Poważnie
    Już przy jednym z dzieci rozpaczałam, zastanawiałam sie nad aborcją...no strasznie rozpaczałam ale zrozumiałam wtedy ze to nie dla mnie. czyli aborcja-nie potrafię, nigdy nie zrobię więc nie ma co rwać włosów z głowy, nie ma co stresować siebie i dziecka w brzuchu i gdybyać co by było gdyby....smile
    Trzeba sie zastanowić co zmienic w życiu i jak je przeorganizować aby znalazło sie miejsce i czas dla kolejnego członka rodziny. Nie powiem-czuję się troszkę wypalona dzieciowo ale to przez najmłodszego ktory dał porządnie w kość i w sumie dalej dajesmile Boję sie chyba podobnego egzemplarzasmile
    A wydatki-coż, tez wszystko muszę kupić. Mozesz przeciez używane rzeczy pokupować-noworodki to nie niszczą ciuchow, sprzęty tez mozna w fajnych cenach uzywane kupić. Własnie jestem na etapie polowania na wożek jaki wybrałamsmile
    Przy starszych dzieciach nie bedzie Ci tak ciężko-ciężko chyba bedzie sie wdrożyć w te pieluchy, karmienie, wstawanie. Ja w sumie wdrożona jestem więc po prostu koniec obijania u mniesmile
    Dużo tu fajnych rzeczy dziewczyny popisały w tym wątku-poczytaj sobie, ja zresztą tez pisałam
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/d8d1bd53.gif
  • pimpusia81 30.01.13, 19:40
    W 2009 poszłam do pracy dzieci miały 9,6,3 lata.Praca pozbycie się wszystkich dziecięcych rzeczy tzn wózek ,łożeczko waniennka itp. Praca dom wspólne wakacje.W grudniu 2012 roku poszłam do ginekologa na badania rutynowe i co okazało się że jestem w 6 tygodniu ciąży.Nasze plany zamiana mieszkania wakacyjny wyjazd wszystko się zmieniło.do tego moja mama od tamtej zmieniła nastawienie do nas (żebym usunęła dziecko).w 26 tygodniu ciąży trafiłam na patologie ciąży brałam pełno lekarstw leżałam .Jednak nasza malutka chciała być i urodziła się w lipcu.Jest ciężko ale najważniejsze że mam oparcie w mężu,dzieciach moim tacie i w teściowej.Zycie płata figle a człowiek lubi przyzwyczajać się do wygody.
  • irena111 31.01.13, 09:13
    Jesteście kochane kobietki smile
    Dziękuję Wam. Tyle dobrych słów tu zobaczyłam, że aż mi się lżej zrobiło smile
    Rzeczywiście, jakoś to będzie. Na początku maluch nie potrzebuje osobnego pokoju, wielkiego łóżka i kieszonkowego.

    Jakoś damy radę, chociaż jeszcze nie do końca wiem jak, ale poradzimy sobie.
    Może jak już ogłoszę w rodzinie, że ma pojawić się kolejna mała duszyczka to znajdzie się i pomoc w ubrankach dla maluszka.

    Wczoraj przeglądałam allegro i faktycznie można polować na tańsze sprzęty dla dziecka, chociaż ja chyba jeszcze troszkę poczekam z polowaniem smile

    Dziękuję Wam raz jeszcze, chyba właśnie takiego wsparcia potrzeba mi było smile)
  • tajmk 31.01.13, 14:19
    ja miałam podobne dylematy przy planowaniu trzeciego dziecka. Trzeci maluszek jest z nami. Wiadomo jak jest - raz lepiej raz cięzej. Ale teraz nie wyobrażam sobie zycia bez najmłodszego dziecka. Staram się żyć tak, aby starsze dzieci zachowały dawny poziom bycia. Starsze dzieci zamiast trwonic kieszonkowe na zbędne gadzety - z których 2/3 ląduje w smietniku - przeznaczaja na konkrety - da się.
    Im mniej gadzetów - tym mniej się nakrecają się na nowe.
  • yotp 08.02.13, 13:38
    Mam czwórkę dzieci - dwie dwójki w odstępie 8 lat czyli 10,5 i 12 oraz 2 i niemowlak 2 m-ce. Powiem tak - trzecie dziecko było najfajniejszym okresem mojego macierzyństwa. Dwoje starszych już samodzielne, same się ubiorą, wymyją, spakują do szkoły czy na wycieczkę, lekcje zrobią a nawet ogarną się z jedzeniem (w sensie przygotowania sobie jedzenia). Trzecie nie kolkowało, jadło i spało albo się uśmiechało a ja miałam czas na czytanie, ogarnianie domu, ogródka i całej rodziny - zachęciło nas do czwartego. Czwarte kolkuje, płacze dużo, śpi coraz mniej i wciąż chce być na rękach. Dwulatek przechodzi szkołę życia - jeszcze chwila i też będzie sobie sam robił kolację smile smile wink. Jest ciężko, czuję bardzo mocno, że mam czwórkę dzieci. I ciągle nie mamy większego samochodu, więc nie jeździmy nigdzie (pomijając fakt, że najmłodszy ryczy w samochodzie straszliwie). Finansowo - chyba najmniej odczuwalny problem. Jest ciężko, ale raczej z powodu ogólnego zastoju i kryzysu a nie z powodu czwartego dziecka. Jednak większość rzeczy mamy po ostatnim dziecku, karmię piersią, dziecko alergiczne więc trochę w aptekach zostawiamy. Za kilka lat będzie ciężej, bo dzieci będą miały większe potrzeby. Lodówkę większą kupiliśmy już przy trzecim dziecku smile. W domu trochę ciasno, ale i tak lepiej, bo pierwsze 6 lat z naszymi dziećmi mieszkaliśmy w jednym pokoju a teraz dwójka ma już swój .
    Wielodzietność trzeba lubić smile Wielu ludzi ma problem z decyzją o drugim dziecku...
  • margaretka04 11.02.13, 17:20
    smile Matko u mnie było prawie identyczniesmile
    Starsze samodzielne, trzecie spokojne i grzeczne a czwarty dawał w kość i do dzis jest diabłowatysmile (a ma prawie 3 lata)
    --
    http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/d8d1bd53.gif
  • nenuphar77 21.07.13, 22:40
    pochodzę z rodziny, gdzie było 8-mioro dzieci, sama mam 4 dzieci, najstarsze 8 lat, najmłodsze 2 lata. W moim domu rodzinnym było bardzo biednie, ale szczęśliwie. Jestem najstarsza, skończyłam studia jestem samodzielna, pracowita i dużo wymagam od siebie i ciągle się czegoś uczę - piszę o tym nie po to żeby się chwalić, ale żeby podkreślić, że dzieci z rodzin dużych lub biednych też mogą coś osiągnąć. Wyprowadziłam się z domu po maturze i od tamtej pory jestem na własnym utrzymaniu. Wszystko można jeśli się tylko chce i jeśli dzieci nie są na każdym kroku wyręczane przez rodziców, ważne abyśmy nie kształtowali w dzieciach postawy, że to my wszystko musimy im dać, nic nie musimy - tylko możemy, trzeba ich uczyć samodzielności i zaradności od samego początku.
    Mam jedną córkę i 4 chłopców, różnice wiekowe są bardzo małe i tak jak pisali poprzednicy pracy bardzo dużo, mnie również irytuje wieczny bałagan, brak czasu dla siebie, ale staram się nie poddawać, uczę się grać na pianinie, fotografii, robię przetwory, mam piękny ogródek, szyję na maszynie, czasem sięgam po szydełko, poznałam też technikę decoupage, byłam na kursie florystycznym, czytam książki, inwestuję w siebie, aby nie zwariować, aby nie tracić żadnej minuty czasu, którego mamy tak niewiele. Wszystkiego dobrego dla Was cudowne i najwspanialsze mamy na świecie i pamiętajcie, że nasz zawód "mama" jest najtrudniejszy i najpiękniejszy na świecie.
  • nenuphar77 21.07.13, 22:43
    errata:
    mam 3 chłopców smile
  • basha 23.07.13, 11:12
    no właśnie, bo pomyślałam że nie możesz się doliczyć smile
    --
    Maja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6837087&a=12616983
    Julka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34295124&v=2&s=0
  • yonka4 25.07.13, 16:55
    Witam smile jestem bardzo ciekawa jaką ostatecznie decyzję podjęłaś?
    Ja jestem obecnie w 3 ciąży a już teraz mamy w planach docelowo czwóreczkę. wink
    Czy podjęłaś starania o to wymarzone czwarte czy odpuściłaś i jakie argumenty zaważyły na twojej decyzji?
    Pozdrawiam smile
  • mijo4 31.07.13, 14:47
    Witam serdecznie, myślę, że z jednej strony jak najbardziej podchodzę pod kategorię "mała różnica wieku", z drugiej strony jestem jednak w innej kategorii. Mamy 4 dzieci z małą różnicą wieku: najstarsze starsze od najmłodszego 2 lata i 1 miesiąc. Mamy 6,5-letnie trojaczki i 4,5-letniego synka, który jest w zasadzie czwartym trojaczkiem. Bardzo się cieszymy z małej róznicy wieku, bo dzieciaki świetnie się dogadują, bawią się razem, współpracują. Logistycznie też jest łatwo, bo wszyscy w to samo miejsce na razie (wszyscy chodzą do przedszkola, tego samego rzecz jasna), jak trójca pójdzie do szkoły to będą 2 miejsca, ale rok po nich do szkoły pójdzie najmłodszy (oni jako 7-latki, on jako 6-latek, nie będzie już wyboru). Obydwoje pracujemy i taki układ jest nam na rękę. Mamy znajomych z 4 dzieci (14 lat, 9 lat, 7 lat, 2 lata) i my ich podziwiamy ze względu na logistykę, nie wiemy jak oni to godzą (obydwoje pracują). z drugiej strony najstarsza czasami zostanie chwilę z najmłodszą, u nas tak się nie da. Minusy naszej sytuacji: 1 dziewczyna, 3 chłopców (córka męczy nas o siostrę i twierdzi, że bracia są nudni), brakuje nam miejsca na ubrania (to minus wielodzietnych rodzin) i pewnie wiele by się jeszcze znalazło. Nam jednak taka sytuacja odpowiada i jeżeli mielibyśmy mieć jeszcze jedno dziecko to tylko teraz, bo to i tak już duża różnica wieku by była.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka